gackn
Members-
Posts
319 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by gackn
-
Wieniu miał kolejne zapalenie ucha, którego nie przyuważyłam w porę i gdy się spostrzegłam było już mocno zaawansowane. Tak sobie myślę, że może Wieniek intensywniej kopał z bólu bo obecnie po podaniu leków kopie ale mniej intensywnie. Lekarz wyklucza padaczkę, ponieważ kopanie zdarza się głównie w nocy a ataki padaczkowe są niezależne od pory dnia. Powiedział, że to jakiś utrwalony nawyk i mamy być cierpliwi. Jesteśmy cierpliwi. Wieniu nie cierpi niebieskiego koloru, gdy Pan Wień ubiera się w służbową koszulę robi się rozdrażniony a potem baaardzo śmutny. Rumpa zresztą podobnie reaguje na niebieski. Kochane Ciocie, Wieniu z Rumpą chętnie dowiedzieliby się czegoś o Waszych czworonożnych przyjacołach. [URL="http://img455.imageshack.us/my.php?image=imgp0578lo8.jpg"][IMG]http://img455.imageshack.us/img455/9141/imgp0578lo8.th.jpg[/IMG][/URL]Wieniu bardzo jest tolerancyjny dla dzieci , może nawet je lubi. Moja trzyletnia bratanica zawinęla Go w papier ozdobny, zawiązywala kokardką, kazała leżeć pod choinką, robiła "konika" a Wieniulek potulny jak baranek, tylko mnie serce bolało. [URL=http://img455.imageshack.us/my.php?image=imgp0582ge1.jpg][IMG]http://img455.imageshack.us/img455/4333/imgp0582ge1.th.jpg[/IMG][/URL]A tak cierpią Wieniu z Rumpą, gdy Wień ubiera niebieska koszulę.
-
Właściwie stale podkładamy Wieniowi jakieś koce, pokrowiec z samochodu itp. ale On kopie tam, gdzie nagle stanie, nie wygląda to na chęć umoszczenia sobie posłania. Nawet, jeśli kopie w kocu, czy materacu to kładzie się w innym miejscu. Do tego przy tym kopaniu jest w takim amoku, że trzeba nim nieźle wstrząsnąć, żeby się ocknął. Na początku jeden z weterynarzy u którego leczyliśmy Wienia powiedział, że to może być jakiś rodzaj padaczki ale czy ja wiem? Nie potwierdzaliśmy tej diagnozy u innych lekarzy a może by trzeba .
-
Wydaje mi się, że prześledziłam wszystkie wątki na dogomanii ale niestety nie znalazłam nic na temat zaburzeń objawiających się "kopaniem". Dziś Wienio kopał średnio co godzinę. Teraz smacznie chrapie a ja po takiej nocy muszę iść do pracy:roll: . Od pewnego czasu śpimy przy zapalonym świetle ale nie zmieniło to niczego w omawianej kwestii. Wczoraj największym stresem dla Wienia było, gdy Pan Wień wygłupiał się z Rumpą na łóżku. Stanął obok (nie da się namówić na dołączenie do tych zabaw), szczekał wydobywjąc każdy szczek z głębi chyba żołądka a potem porwał chodnik i szarpał nim na wszystkie strony a że nie ma zębów chodnik mu wylatuje i wpada to na choinkę, to na nakryty stół. Menu Wienia stałe, łapa jako tako, nie jest rozgryziona, spacer wieczorny dłuuugi był, drzwi wszystkie, tak jak Wienio lubi, pootwierane więc nadal nie potrafię znależć żadnej zależności kopania od ...nawet nie wiem czego.
-
To bardzo miłe jamos, że pytasz o Rumpę. Od pewnego czasu mam dyskomfort, że poświęcamy jej teraz mniej uwagi. Rumpę odnaleźliśmy pięć lat temu w skarajnym stanie wycieńczenia w mysłowickim schronisku. Ważyła 15 kg i nie miała futerka. Obecnie waży 32 kg. Mogła mieć wtedy ok 1-2 lat ale przez to co przeszła wyglądała znacznie "dojrzalej". Przez pół roku walczyliśmy o nią a Rumpusia od pierwszego dnia pokochała nas szczerą i oddaną psią miłością. Nocami wskakiwała na łóżko, kładła się na nas w poprzek i cieszyła się, lizała, merdała ogonkiem- to było bardzo wzruszające. Do dzisiejszego dnia nie lubi wychodzić z domu. Gdy wracamy z obowiązkowych przy Wieniu spacerów, cieszy się nie do opisania. Ma zwyczaj "robienia zapasów". Pod naszą nieobecność chowa wszystko, co nadaje się do zjedzenia w szafach, w łóżku, za pralką, w gazetniku. Nie mam jej za złe, gdy wieczorem kładę się do łóżka i czuję pod poduszką skórę z kurczaka albo wątróbkę w nogach. Ostatnio, kiedy nasze psy zwariowały na punkcie choinkowych pierników, Wieniek zjadł ile zdołał a Rumpa nie łamiąc serduszka "zakopała" je pod moją kołderką i była bardzo niespokojna, gdy Wieniek zbliżał się do sypialni. Bardzo, bardzo pomogła nam w wyprowadzaniu Wienia z jego świata. Teraz, kiedy Wieniek jej dokucza stoi jak sierota i patrzy błagalnie w moje oczy choć najczęściej myśli, że to zabawa i chętnie ją podejmuje. Ogólnie nasza Rumpusia jest niezaradna życiowo i stąd jej imię. Rumpe po norwesku znaczy oględnie mówiąc ciapa. Wieniu ma się dobrze chociaż dziś po raz pierwszy zrobił kupę w domu, gdy byliśmy w pracy. Zrobił to jednak bardzo kulturalnie. Zaciągnął znienawidzony chodnik za choinkę i tam go ozdobił. Oczywiście gdy wróciłam z pracy to Rumpa bała się za Wienia, że będę krzyczała. Fajnie, że dzięki jamos Wieniek ustąpił kawałak swojego wątku dla Rumpusi- najkochańszego psiaka pod słońcem.
-
Wieniek nie może dostawać żadnych leków na uspokojenie z powodu stanu serca, dostaje karsivan i może to go trochę pobudza. Lekarz nie potrafił powiedzieć, skąd to kopanie. Wieniek jest wielkim ekscentrykiem. Kopanie wzmaga się jak ma jakieś stresowe przeżycia do których należy m.in. zostawanie w domu. odreagowuje też na Rumpie i gryzie ją po łapach i uszach i szczeka. Nie robi tego bardzo złośliwie ale ona chyba tego nie wie. Rozczula mnie fakt, że Wieniu tak się z nami związał i nie chce bez nas zostawać. Za Wieniem nawet do łazienki chodzi, uwielbia obserwować Wienia przy goleniu a mnie przy gotowaniu. Jakoś tak bardzo chciałabym nie chodzić do pracy, po prostu szkoda mi czasu.
-
Wieniek jest okropnie "rozwydrzony". Po dłuzszej światecznej przerwie, gdy wszyscy byliśmy w domu, odzwyczaił się od zostawania bez państwa, ze stresu dokucza Rumpie i kopie we wszystkim, w czym się da. Zniszczył dywany, fotel i drzwi od skakania na nie. Rumpa boi się i jest smutna. Z kopaniem nocnym to już nie wiemy co robić, dziś w nocy zdarzyło sie chyba z 6 razy, za każdym razem trzeba pomóc Wieniowi wyjść z transu. Co to może być??????
-
Wienia całe szczęście petardy nie wzruszają, zainteresowany wyłącznie sylwestrowym menu dzielnie doczekuje Nowego Roku. Rumpa po środku uspakajającym zaszyła się pod stolikiem i jest okropnie wystraszona. Życzę Wieniowi żeby Go nie bolała łapka, z którą nie jest dobrze, nawet powiem jest źle (ale chcę być optymistką), woli życia, za którą był podziwiany, sprawnego samochodu i zaspokojenia głodu, który stale pozostaje w wieniowym umysle, spowolnienia czasu i zapomnienia koszmarów, które co noc zrywają Go ze snu. [URL="http://img485.imageshack.us/my.php?image=imgp0584cp2.jpg"][IMG]http://img485.imageshack.us/img485/3491/imgp0584cp2.th.jpg[/IMG][/URL][URL="http://img206.imageshack.us/my.php?image=imgp0585jm9.jpg"][IMG]http://img206.imageshack.us/img206/6969/imgp0585jm9.th.jpg[/IMG][/URL] Rumpa i Wieniek o godzinie 00
-
Staraliśmy się Wienia, jak tylko się dało ,chronić przed żarłoctwem i przy daniach głównych siedział w samochodzie, co lubi nawet bardziej od jedzenia. Czuje sie dobrze, bardzo ucieszył sie na pierwszy śnieg. [URL="http://img402.imageshack.us/my.php?image=imgp0561gs6.jpg"][IMG]http://img402.imageshack.us/img402/4519/imgp0561gs6.th.jpg[/IMG][/URL][URL=http://img402.imageshack.us/my.php?image=imgp0569bj5.jpg][IMG]http://img402.imageshack.us/img402/9417/imgp0569bj5.th.jpg[/IMG][/URL]
-
Tak jak spodziewaliśmy się, Wieniek oszalał na punkcie światecznego stołu. Od wczoraj jest w amoku, biega, dyszy i ślini się tak, że Wień zawiązał mu śliniaczek. Wieniulek znalazł najsłabsze ogniwo przy stole i biedna Babcia co nałoży sobie na talerzyk, siada powolutku na fotelu i zanim się usadowi talerzyk pusty bo wnuczek lotem błyskawicy zdąży sprzątnąć strawę łącznie z wylizaniem. Kidy Babunia poczęstowała się pierniczkiem, mało nosa nie straciła- dobrze, że Wieniowi brak zębów.
-
[URL="http://img85.imageshack.us/my.php?image=imgp0518xk1.jpg"][IMG]http://img85.imageshack.us/img85/4558/imgp0518xk1.th.jpg[/IMG][/URL] Szalona Rumpusia i głodomorek Wieniuś składają wszystkim Dogomaniakom życzenia Zdrowych i Wesołych Świąt Bożego Narodzenia i dziękują za pomoc, wsparcie w trudnych chwilach i odzyskaną wiarę w człowieka. Państwo Wieńkowie dołączają się do tych życzeń i dziękują za kochane prezenty. [URL=http://img123.imageshack.us/my.php?image=imgp0515cr9.jpg][IMG]http://img123.imageshack.us/img123/1447/imgp0515cr9.th.jpg[/IMG][/URL]
-
No i wystarczy zajrzć do Wieniowego wątku, żeby poprawić sobie humor:lol: , dziękuję za te miłe słowa. Dziś z Wieniem lepiej, w nocy kopanie było w normie(3 razy). Chyba kolejna partia pieczonych ciasteczek maślanych poprawiła Jego formę. On przepada za nimi, dywan, fotel i nasze spodnie pływają w ślinie. No jak Mu odmówić, no jak? Chyba w rozsądnej ilości Mu nie zaszkodzą, co?
-
Nie ma nocy, żeby Wieniek nie "kopał dziur". Dzis jednak musiałam chyba z dziesięć razy bidulka wyprowadzać z amoku, muszę nim wstrząsać delikatnie, mówić i drapać w uchu, żeby się zorientował gdzie jest. Nie mogę się do tego przyzwyczaić i jest mi za każdym razem strasznie Wienia żal. O świcie zobaczyłam rozgryzioną łapkę. Chyba jednak takie zachowanie jest reakcją na ból. Wieniulek na spacerach nie oddala się już od nas, chyba że coś zwęszy do jedzenia i tylko z tego względu prowadzamy Go po lesie na smyczy. No i czasem atakuje pieski- taki obronny się zrobił:lol:
-
[URL="http://img217.imageshack.us/my.php?image=imgp0499kp9.jpg"][IMG]http://img217.imageshack.us/img217/9792/imgp0499kp9.th.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img296.imageshack.us/my.php?image=imgp0484mq5.jpg"][IMG]http://img296.imageshack.us/img296/3003/imgp0484mq5.th.jpg[/IMG][/URL]Zdjęcie z piątkowego [URL="http://img330.imageshack.us/my.php?image=imgp0485ji6.jpg"][IMG]http://img330.imageshack.us/img330/5383/imgp0485ji6.th.jpg[/IMG][/URL][URL=http://img330.imageshack.us/my.php?image=imgp0496fi8.jpg][IMG]http://img330.imageshack.us/img330/4669/imgp0496fi8.th.jpg[/IMG][/URL]spacerku
-
W piatek wieczorem zabrałam się za odmrażanie lodówki i sprzątanie w szafkach kuchennych, otworzyłam więc drzwiczki zamrażarki, powyciągałam spożywcze artykuły, umyłam pojemniki i czekając aż lód puści poszłam zajrzeć na dogo. Zdarzyło się, że się zagadałam z pixie i przyznaję się spuściłam Wieńka z oczu. Po powrocie do kuchni zastałam Wieńka z językiem przyczepionym do metalowej spirali chłodzącej zamrażarki, nie szarpał się, po prostu stał i czekał. Szkoda, że nie zaczął od wylizywania lodu bo może nie najadł by się daktyli, fig, tartej bułki i suchego grochu, który rozsypał. No i jak myślicie, co było dalej? Noc spędzona na podwórku, telefon do weterynarza, masaż brzucha, dieta, cały dzień biegunki. Dziś już wszystko ok.[URL=http://img81.imageshack.us/my.php?image=imgp0506wb5.jpg][IMG]http://img81.imageshack.us/img81/5559/imgp0506wb5.th.jpg[/IMG][/URL]
-
Tak się jakoś bardzo ucieszyłam, że Wienio ma tyle miłych Cioć. Wątek Wienia traktuję jako swoistego rodzaju pamiętnik do którego często wracam i czytam od początku do końca a także jako sprawozdanie dla Osóbek zaangażowanych w lansowanie SUPER-WIENIA. Miło jest wiedzieć, że Jego los nie jest obojętny także innym i moje wpisy są obdarzane Waszą uwagą. Dziś Wieniek był na ściąganiu szwów. Wiecie, że On pokornie wszedł do lecznicy i spokojnie czekał godzinę aż dostanie się do chirurga, który Go operował. Chciałam skonsultować właśnie z nim obecne dolegliwości Wieńka z popuszczaniem moczu. Wiedziałam, że jest świetnym lekarzem a teraz, kiedy uratował nam Wienia jestem przekonana, że to dzieki "tej ręce" możemy się nim cieszyć. Dziś, gdy zobaczył Wieńka znów nie ukrywał swojego zaskoczenia Jego świetnym stanem. Skomentowałam delikatnie te 5% a lekarz powiedział, że statystycznie te szanse były jeszcze mniejsze i że nasz pies jest wyjątkowy. Po badaniu moczu potwierdził się nienajlepszy stan nerek ale diagnoza poszła w kierunku zmian hormonalnych i po rekonwalescencji (jeszcze 10 dni) będziemy podawać jakiś Omnedren w zastrzykach. Karsivan jest już przepisany Wieniowi na stałe a także Ursofalk i Essentiale na wątrobę. ponadto kilka preparatów witaminowych. Pośmialiśmy się jeszcze, że przy operacji odetkano Wieniowi także uszy bo On od tygodnia reaguje na swoje imię i dźwięki zza okna. Oprócz wyjątkowości jest w tym naszym Wieńczysławie to "jakieś takie coś", o którym pisała Ola a ja nadal nie umiem tego nazwać. Lekarz pożegnał nas słowami, że podarowaliśmy Wieniowi drugie życie a Wieńka słowami "cześć szczęściarzu". Obejrzał łapę, która po antybiotyku znów lepiej wygląda i pocieszył nas, że może choroba nie będzie postępowała szybko. Wychodząc z lecznicy Wieniek obszczekał sznaucerka, który pół godziny wcześniej Go nadepnął przy czym wzbudził śmiech wszystkich obecnych w poczekalni bo On jak szczeka to wali nosem w podłogę tak zamaszyście się do tego zabiera. No a spóźniony zapłon, który przejawia sie także w powitaniu nas jest po prostu rozbrajająco zabawny. Kocham Wienia!
-
Wchodzę do domu z pracy, Wieniek leży w pokoju, łypie okiem, obserwuje, Rumpa szaleje, podrzuca kapcia, skacze, przeskakuje przez Wienia, biega ślizgając się na dywanie, Wieniek leży. Kładę torbę, rozbieram się, witam się z Rumpą, mówię do Wieńka, wołam Go- Wieniek leży i obserwuje. Myję ręce, Rumpa się wycisza, siadam na fotelu, Wieniek wstaje, łapie kapcia, biega, podrzuca michę, ciągnie chodnik- Rumpa leży.
-
jamos, Twój pierwszy post jest tak wzruszający i budujący, że aż milej rozpocząć dzień. Mam nadzieję, że zostaniesz już stałym uczestnikiem dogomaniackich wątków. Wierzę, że kibicowanie i kciuki pomogły nam w walce o życie Wienia. Te 5 % dźwięczy mi w uszach, gdy co rano na Niego spoglądam. Wieniek jest piękny, kochany i jak to mówi pixie niepowtarzalnie wieniowy. Prezenty już się szykują:lol: W czwartek mamy przywieźć mocz do analizy ale zaprzyjażniony weterynarz powiedział, że to wyglada raczej na jakieś mechaniczne uszkodzenie w okolicach pęcherza (nie daj Boże).
-
Wieniulek ma się dobrze- je, chodzi na spacery, jeździ na zakupy i śpi. Dieta dla rekonwalescentów Go nie satysfakcjonuje i na spacerach wiecznie szuka czegos do zjedzenia. Wczoraj przeciągnął mnie kilkanaście metrów wgłąb lasu bo zwęszył cuchnącą purchawkę a Wień biegł za Wieniem po trawnikach przy blokach tropem spleśniałej bułki, którą z ledwością wyrwał Wieńkowi z gardła. Nie wiem, czy to na skutek operacji, Wieniu jak wstaje popuszcza mocz, nie za każdym razem ale często. Nie wiem, czy powinnam już iść do weterynarza, czy dopiero podczas ściągania szwów (piątek) o tym powiedzieć.
-
z usg mieliśmy Wieniusia męczyć, gdyby nadal tak stał i nie chciał się położyć ale skoro się polepszyło to tymczasem usg jest niepotrzebne. Teraz niepokoją Go szwy i trzeba będzie znowu kołnierz zakładać. Jest znacznie mocniejszy, przyszedł się przywitać gdy wróciłam z pracy. Do zabawy z Rumpą skory nie jest no ale kto wie, może już niebawem zaczną brykać. Aż chce się żyć!