gackn
Members-
Posts
319 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by gackn
-
Rumpa i ja jesteśmy poza wszelkimi podejrzeniami.:razz: Mogłabym tak o tych bąkach całymi postami, żeby nie musieć napisać, że Wienia bardzo boli łapa, nie następuje na nią, wogóle mało chodzi. Wczoraj, gdy wyszłam z Nim na spacer ciągnął mnie do domu, co jest bardzo martwiące. W nocy zrywa się i znowu kopie bez opamietania. Muszę Mu kupić jakąś opaskę ściągającą, nie wiem nawet czy dostanę w lecznicy coś takiego. Gdy dotykam jego łapy na stojąco, to obie tylne tak Mu dziwnie "uciekają" i z miejsca robi szpagat albo się przewraca. Lekarz powiedział, że kość jest rozpuszczona i że Wieniek i tak długo korzysta z tej łapki. Chcę mieć nadzieję, że to stan przejściowy i kondycja Wieniulka niebawem się poprawi.
-
Już się usprawiedliwiam. Otóz Wieniek podejmował nieoficjalną zagraniczną delegację no i musiał zabawiać gości. Spisał się na medal, jest duszą (i nie tylko) towarzystwa. Gości nie opuszczał na krok, na party wtórował Elvisowi Presleyowi do Love Me Tender. To jest i będzie niezapomniane przeżycie. Tak Wieniowi odpowiada wokal Elvisa, że swym barytonowym szczekaniem śpiewa razem z nim. Rozbawił i zadziwił wszystkich a ja strasznie żałuję, że nie udało mi się utrwalić tego na filmie (dla Was). Ponadto bąki Wienia były głównym tematem rozmów, gdy brakowało innych bądź zmalał zasób słownictwa w języku angielskim. Odbyła się właściwie cała konferencja (jak na kształconych ludzi przystało) na temat jak można by wykorzystać przemianę materii Wienia do np. ogrzewania, gotowania, itp. Na początku krępowałam się "starości" Wieniusia przejawiającej sie w puszczaniu bąków ale skoro nie bulwersowało to gości -odpuściłam. Próbowałam zamknąć parę mieszaną w sąsiednim pokoju, jednak nie podarowali ani jednej minuty towarzyskiego życia. Aha, no i strogonoff to nowy przysmak Wienia, zjadł prosto ze stołu porcyjki dwójki gości a że wołowinka nakręca Wieniowe zdolności bąkowe to znowu było o czym mówić i tak w kółko.
-
[URL="http://img218.imageshack.us/my.php?image=obraz029ub2.jpg"][IMG]http://img218.imageshack.us/img218/2852/obraz029ub2.th.jpg[/IMG][/URL] Wieniek zaspany jeszcze a nam się na wspomnienia zebrało. Dziś mija 10 miesięcy od przyjazdu Wienia do Katowic. Sledząc wątek Simby uświadomiłam sobie jak bardzo Oleńka musiała się bać, że Wieńczysław powróci do Warszawy po tym jak opisywałam wszystkie Jego wybryki i jak nie umieliśmy sobie z nimi poradzić. Najgorsze wspomnienia to ucieczka Wienia z domu i akcja poszukiwawcza, którą i CBŚ mogłoby sie pochwalić, diagnoza raczyska i najgorsze chyba w moim życiu wspomniane już niejednokrotnie tutaj 3 minuty, gdy miałam podjąć decyzję o eutanazji. A w tym wszystkim radość z odnalezienia Wieńka po 8 godzinach poszukiwań przez 14 osób, nadzieja, że rak nie jest złośliwy i cudowny głos pixie w telefonie komórkowym, gdy powiedziała:"Walczcie do końca", powrót Wienia ze szpitala do domu i widok jak codziennie powracają Mu siły. Teraz całe nasze życie toczy się z Wieniem i Rumpą i dla Wienia i Rumpy.
-
Wczoraj, gdy opowiedziałam mojej mamie o wyprawie do schroniska, stwierdziła, że ja zanadto uczłowieczam moje psy. Pomyślałam, że może ma rację. Rumpa bała się strasznie ale Wieniek z zasady nie lubi wychodzić z samochodu a że uszy położył po sobie to może z przeciągu;) . Jednak dziś, gdy mama zobaczyła jak Wieniek chodzi za mną krok w krok, łącznie z łazienką, piwnicą i balkonem przyznała, że "On chyba jednak coś musiał przeżyć". W nocy Wieniek skopał wszystko, co nadawało się do skopania i był bardzo niespokojny. To może jednak chciał być zabrany z Palucha:razz: .
-
[URL="http://img405.imageshack.us/my.php?image=imgp1220xl1.jpg"][IMG]http://img405.imageshack.us/img405/6716/imgp1220xl1.th.jpg[/IMG][/URL] Tutaj Wieniek i Rumpa zorientowali się, że są w nieprzyjaznym dla siebie miejscu, słychać szczekanie setki psów. [URL="http://img401.imageshack.us/my.php?image=imgp1227fk1.jpg"][IMG]http://img401.imageshack.us/img401/8022/imgp1227fk1.th.jpg[/IMG][/URL] Gdy odjeżdżaliśmy Wienia skusiło jednak zerknąć zza szyby, co się dzieje. [URL=http://img371.imageshack.us/my.php?image=imgp1222yj2.jpg][IMG]http://img371.imageshack.us/img371/1903/imgp1222yj2.th.jpg[/IMG][/URL] Kilka metrów od schroniska Wieniu się odprężył.
-
Dziś Wieniek z Rumpą zawozili dary do Schroniska w Mysłowicach. Bardzo żałuję, że ich zabrałam i dostarczyłam przez to przykrych przeżyć. Rumpa, gdy usłyszała odgłosy z przeszłości trzęsła się niemiłosiernie, zaszyła się w rogu bagażnika a nasz twardziel Wieniek uszy dał po sobie i zagłębił się w fotelu, tak że żadną siłą by Go nie wyciągnął. To był bardzo przykry widok, daliśmy co mieli dać i czym prędzej odjechaliśmy.
-
W związku z zapotrzebowaniem Wienia na pełzające przysmaki wybrałam się do weterynarza po poradę i zostalam tam nazwana "durną bandytą". Nie przez weterynarza bynajmniej ale przez małżeństwo z kotkiem, którzy byli zbulwersowani, że owczarkowi obcięłam ogon. Nie dementowałam sprawy, wyszłam, pójdę jutro. Pierwzy raz coś takiego się zdarzyło a mnie tak zamurowało jakbym zapomniała, gdzie się podział ogon Wienia. Zapomniałam, że powinien go mieć.
-
Wieniek ma węch doskonały i wszystkie zakopane przysmaki, do których chowania tendencje ma Rumpa odkrył już dawno, dawno temu. Sam nie jest w stanie nic schować bo to, co znajdzie się w jego "buzi" znika w błyskawicznym tempie. W tym względzie Wieniek ma do nas bezgraniczne zaufanie, bez wąchania, lotem błyskawicy łapie wszystko co Mu zaoferujemy. Notorycznie buszuje pod karmikiem dla ptaków i poszukuje pełnych ziaren słonecznika, które sikory wyrzucają w poszukiwaniu wyłuskanych ziarenek. Codzinnie odwiedza też półkę na której trzymamy pokarm dla rybek, przecież latem taką sobie ucztę na granulacie urządził. Teraz odkrył, nie wiem dlaczego dopiero teraz, może z racji aury, kolejny fascynujący przysmak. Nie przyznaję się do głodzenia Wienia, chociaż kuzynka, która mnie odwiedziła w zeszłym tygodniu, wychodząc powiedziała:"I nakarm tego bidnego psa".
-
Wieniek zafiksował się na nowym dla siebie odkryciu. Od kilku dni badzo często chce wychodzić na pdwórko i biegnie prościutko na sąsiadującą z nami opuszczoną i zapuszczoną parcelę, chodzi sobie z nosem przy ziemi i szuka i grzebie i nie daję się odciągnąć. W nocy nagle się zrywa i to samo, na parcelę i nos do ziemi i godzina czekania na powrót Wienia. I teraz zagadka: " Czego szuka i co z tym co znajdzie robi Wieniek?" Nam udało się to odkryć dzisiaj po wielkich podchodach, bowiem gdy podchodziliśmy blisko to Wieńczysław tak jakoś akurat zmieniał zainteresowanie a na ziemi nic nie zauważaliśmy.
-
[URL="http://img183.imageshack.us/my.php?image=obraz030og4.jpg"][IMG]http://img183.imageshack.us/img183/3724/obraz030og4.th.jpg[/IMG][/URL]Wieniek się wścieka, że tak mało pączków może zjeść i odreagowuje na Rumpusi. [URL="http://img57.imageshack.us/my.php?image=obraz037oo3.jpg"][IMG]http://img57.imageshack.us/img57/8007/obraz037oo3.th.jpg[/IMG][/URL] No i "załamany" z powodu skompstwa Wieńkowej. Ściągnął i wytarmosił poduszkę z tapczanu a potem sobie na niej usiadł. No "wkurzony jest" po prostu.
-
A Wieniek siedzi i patrzy. W nocy kilkakrotnie przyłapałam Wienia na siedzeniu choć przespał sie też dobrze, był spokojny, rano pobrykał z Rumpą na śniegu, zjadł z apetytem ale z tym siedzeniem to już nawet Rumpa się dziwi. Czyżby kolejna "psiowość", teraz siedzi za mną a Jego wzrok aż w plecy mnie kole.
-
Wielce ubawiła nas historia z informatykiem:lol: . Wieniek jest taki dumny, że ma przyjaciół Dogomaniaków i myśli, że może na Nich polegać. Wieńkową martwi stan łapy, jest jakaś taka "luźna", Wienio nie potrafi ustać na trzech łapkach przy siusianiu a jak się łapę podnosi to traci równowagę i nawet się przewraca. Od kilku dni Wienio kontempluje, dużo siedzi i patrzy na rodzinę, śledzi każdy ruch już nawet nie związany z jedzeniem. Zagląda domownikom głęboko w oczy i bierze na przetrzymanie "kto dłużej". Wieńkowa przeżyła taką traumę, gdy Wieniek po operacji przez 18 godzin stał słaniając się, że to siedzenie bardzo ją niepokoi. Ma jednak nadzieję, że raczysko śpi a Wieniek tylko taki refleksyjny sie zrobił.
-
Ooo, jak fajnie tu zajrzeć i przeczytać takie miłe słowa, no i popatrzeć na Wienia tylko na zdjęciach:lol: . Z tym żarełkiem to jest obłęd, odkąd spadł śnieg Wieniek chyba myśli, że Mu zagraża straszny głód i ciągle by jadł. Dziś w nocy wpadł na pomysł, że pod karmnikiem mogą leżeć pełne ziarenka słonecznika i drapał tak długo w drzwi i skakał na klamkę aż Go wypuściłam. Spędził pod drzewem z pół godziny (w nocy to jakby ze dwie się wydawało) i wykopywał spod zmarzliny ziarna. Nie skończył by raczej gdybym Go na siłę nie przyciągnęła do domu i nie zaproponowała małej przekąski. Zabawne jedynie jest to, że nasz pozornie oderwany od rzeczywistości Wieniek, gdy wyszedł w nocy z domu, nie żeby się zastanawiał co z sobą zrobić, nie żeby mu się siku chciało. Po prostu, do strzału poszedł pod karmnik- musiał mieć więc to chyba wcześniej zaplanowane, co?
-
Wieniowi bardzo też leży na sercu los Wilka i prosi wszystkich, którzy mogliby pomóc, żeby nie pozostali bierni [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=18061&page=59[/URL] Napisał(a) [B]Aleksandra_B[/B] [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=2769858#post2769858"][IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images_pb/buttons/viewpost.gif[/IMG][/URL] [I][IMG]http://img404.imageshack.us/img404/3964/6jk7.jpg[/IMG][/I]
-
Wieniu wszystkich gości wita rzucając im już na progu michę ale ksiądz czuł się wyraźnie zakłopotany i dlatego tak nas to rozbawiło. Rumpa gości nie cierpi, obszczekuje, przeczekuje a na pożegnanie się ożywia i z radości że już wychodzą biega z kapciami. pixie, Wieniek ciągle zagląda do Portierka i też bardzo chciałby żeby ten kochaniutki pies znalazł przystań dla siebie. [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=38044&page=10[/URL]
-
"CICHY WIELBICIEL" Wieńkowa
-
Wczoraj Wieniek przyjmował kolędę, gdy tylko zobaczył księdza popędził po michę i rzucił mu pod nogi, potem podczas krótkiej pogawędki zrobił to jeszcze trzykrotnie. Pewnie przykro było kolędnikom, że nie mieli nic do wrzucenia do wieniowej michy;) . Jamos, to takie urocze, że masz kompleks posiadania rasowego psa:lol: Pięć lat temu na nowotwór mózgu umarł nasz sznaucer. Byłam dumna, że przez 12 lat miałam "rasowca". przed nim był owczarek nizinny a jeszcze przed nim pudel. Od dzieciństwa mieliśmy w domu psiaka. Kiedy po pierwszym bólu po stracie postanowiliśmy zapas leków, karmy, wyprawkę po sznaucerku oddać do schroniska, znalazłam się w tym miejscu po raz pierwszy w życiu. Przez trzy dni po wizycie w schronisku bylam, doslownie mówiąc, w szoku. Nie mogłam spać ani jeść, ryczałam z małymi przerwami, uporczywie wracał obraz zastraszonej, chudziuteńkiej, z łysymi plackami na ciele Rumpy. Mój mąż chyba był w podobnym stanie, bo na trzeci dzień powiedział, że on jednak chciałby psa choć chcieliśmy wreszcie spokojnie pojechac na wczasy, polakierowac podłogi i odpocząć od kłaków na dywanach. Na czwarty dzień wzięliśmy urlopy i z wielką nadzieją, że nasza upatrzona sunia "bedzie tam jeszcze" pędziliśmy o świcie do schroniska. I chociaż przeżywaliśmy straszne chwile , to dzień , w którym zabraliśmy Ją do siebie jest jednym z najpiękniejszych w moim życiu.