gackn
Members-
Posts
319 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by gackn
-
Niepełnosprawny Oskar wciąż potrzebuje pomocy finansowej
gackn replied to asiaf1's topic in Już w nowym domu
Lulka, Hutnik opóźniony min. 15 minut. Może skontaktuj się telefonicznie. -
Niepełnosprawny Oskar wciąż potrzebuje pomocy finansowej
gackn replied to asiaf1's topic in Już w nowym domu
Lulka, wysłałam do Ciebie pw z konkretami. Dzięki. -
Niepełnosprawny Oskar wciąż potrzebuje pomocy finansowej
gackn replied to asiaf1's topic in Już w nowym domu
Warszawa Centralna 11.00 pociąg z Gliwic do Olsztyna "Hutnik" -
Niepełnosprawny Oskar wciąż potrzebuje pomocy finansowej
gackn replied to asiaf1's topic in Już w nowym domu
No niestety nie jest to możliwe. Darmowa przesyłka ma swoje roszczenia. Może ktoś mieszka blisko któregoś z dworców. To specjalistyczny materac. -
Niepełnosprawny Oskar wciąż potrzebuje pomocy finansowej
gackn replied to asiaf1's topic in Już w nowym domu
Już się głupio czuję tak trując ciągle o tym materacu ale z tego co widzę, przydałby się taki Oskarowi. Pixie, która na pewno odebrałaby przesyłkę bedzie dopiero w środę więc szkoda czasu. Czy ktoś jutro może odebrać materac na dworcu centr. zach. lub wsch. do wyboru.? -
Niepełnosprawny Oskar wciąż potrzebuje pomocy finansowej
gackn replied to asiaf1's topic in Już w nowym domu
Kto jutro odbierze materac ncentralnym, wschodnim lub zachodnim? kasiabasia- aktualne? -
Niepełnosprawny Oskar wciąż potrzebuje pomocy finansowej
gackn replied to asiaf1's topic in Już w nowym domu
kasiabasia, czy w takim razie możesz jutro odebrać materac i dostarczyć go do lecznicy? Jeśli tak to wieczorem na pw podam nr telefonu i dokładną godzinę przyjazdu pociągu. diabelkowa, widzę jesteś z Katowic. Może zgodziłabyś się wystawić kilka moich rzeczy na bazarku bo ja taki laik komputerowy jestem. -
Niepełnosprawny Oskar wciąż potrzebuje pomocy finansowej
gackn replied to asiaf1's topic in Już w nowym domu
Dziękuję kasiabasia za ofertę pomocy, poczekamy na Bodziulkę bo ja też nie wiem co począć z tym materacem po dostarczeniu do Warszawy -
Niepełnosprawny Oskar wciąż potrzebuje pomocy finansowej
gackn replied to asiaf1's topic in Już w nowym domu
Jutro ok. 11 materac będzie do odebrania na dw. Warszawa Centralna, czy ktoś może przyjść? -
Niepełnosprawny Oskar wciąż potrzebuje pomocy finansowej
gackn replied to asiaf1's topic in Już w nowym domu
Napisałam. Może ktoś mógłby wysłać smsa, bo ja coś nie umiem znależć nr telefonu ulv -
Niepełnosprawny Oskar wciąż potrzebuje pomocy finansowej
gackn replied to asiaf1's topic in Już w nowym domu
Wymiękam z tym czekaniem na kontakt w sprawie przewozu materaca. Jutro do 8 rano można się umówić. A może materac już u Oskarka? -
Niepełnosprawny Oskar wciąż potrzebuje pomocy finansowej
gackn replied to asiaf1's topic in Już w nowym domu
Jesli nadal potrzebny jest transport materaca, proszę o kontakt ulvhedinn. -
Niepełnosprawny Oskar wciąż potrzebuje pomocy finansowej
gackn replied to asiaf1's topic in Już w nowym domu
ulvhedinn, jesli nadal chcesz przesłać materac tą samą drogą to jest to możliwe jutro o tej samej porze ale proszę o uprzedni kontakt telefoniczny. W piątek materac byłby w Warszawie. -
Niepełnosprawny Oskar wciąż potrzebuje pomocy finansowej
gackn replied to asiaf1's topic in Już w nowym domu
Zaraz przepadnie transport materaca!!!!!Proszę o kontakt!!! -
U nas właściwie letnia sielanka nastała, wszyscy rozleniwieni, dłuugo śpią, wysiadują w ogrodzie, cośtam podłubią na klombie, poczytają a i jedzą różne smakołyczki. Wyjazd raczej odpada ale Wieniowie byli na dwóch wycieczkach. Wienio zjadł rozłożoną rybę i bardzo chciał się wykąpać ale niestety to wykluczone. Łapa- łapa nieco bardziej sucha jednak zajęta raczyskiem powierzchnia powiększa się. Antybiotyk uspokoił chyba stan zapalny i Wienio cierpi mniej. Jest jednak bardzo wyciszony, od tygodnia nie miał fajnych wyskoków przez co poziom naszej adrenaliny niebezpiecznie opadł. Pozdrowienia z ogródka, gdzie też jest fajnie.
-
Oj, wielkie dylematy przeżywają Wieniowie w związku z wakacyjnymi planami. Podobnie jak w zeszłym roku a wtedy Wienio był w znacznie lepszej formie. Jechać, nie jechać? Jeśli tak to gdzie i jak to zorganizować? Nie w chodzi w grę pozostawienie psiaków w domu a powiem szczerze, ja tak uwiesiłam się naszego weterynarza (tego optymisty), że nie wyobrażam sobie być z daleka od niego. Wienio właściwie co dwa/trzy dni wymaga konsultacji, fachowego opatrzenia i przemycia rany. Może tylko jakieś wycieczki będziemy uprawiać. Pewnie Wienio z Rumpą chcieliby nad jezioro ale .... No cóż nie tylko oni.
-
My sie mamy całkiem, całkiem. Wieniek ma włączony do leczenia kolejny antybiotyk, rana przestała cuchnąć choć wyglada nadal paskudnie. Najbardziej optymistycznym jest fakt iż wielu lekarzy potwierdziło, że rak utrzymuje się w obrębie stawu. Nasz weterynarz zabrał zdjęcia rtg na jakieś szkolenie i poprosił o konsultację zebranych tam specjalistów. Większość nie przychyla się do diagnozy raka kości. W sobotę wysiewałam ostatnią partię słoneczników. Wieniek z Rumpą, jako że lubią zjadać ziarenka towarzyszyli mi wiernie. Jest to słonecznik ozdobny więc ich nie częstowałam. Wieńkowi nie dawało spokoju co ja też robię z takim przysmakiem. W niedzielą poprzewracał wszystkie doniczki i wyjadł, co jak sądził zapewne, mu się należało. Nie odpuszczał też jeżowi, napadał na niego już kilka razy dziennie więc musieliśmy odciąć dojście do sąsiedniej parceli i zmontować prowizoryczną furtkę.
-
"Słoneczka" Wy nasze. Doktor obejrzał łapę i stwierdził, że dobrze będzie jeszcze przez kilka dni poddać ranę działaniu maści i że aura nie jest zbyt korzystna na podanie znieczulenia (bloki w sercu). Zabieg został więc odłozony. Wienio jest dziś spokojniejszy, odsypia nocne kopanie ale jest też jakis naburmuszony i nawet odwarknął się na Rumpę (po raz pierwszy), gdy chciała przejść na podwórko. Oczywiście Wieniek leży wzdłuż drzwi wejściowych i wszyscy muszą Go przekraczać i nieźle się nagimnastykować przy wchodzeniu. On nic sobie z tego nie robi, wstanie dopiero gdy zechce.
-
"A po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój". Rana jest rózowiutka i Wieniek dziś mniej się łapą interesuje. Wczoraj marzyłam o bezludnej i bezpsiowej wyspie a dziś jestem znowu pełna wiary i uwielbienia dla mojej sfory. Wieniek, gdy widzi, że się zbliżam z opatrunkami sam kładzie się na podłodze, potem wącha co mam i układa się na boku. Pewnie, gdyby potrafił to i jeszcze tą chorą łapę by podawał. Rumpusia natomiast, szczęśliwa, że to nie jej dotyczą zabiegi odchodzi na bezpieczną odległość i pełna współczucia obserwuje. Ona to też biedna przeszła w życiu. Gdy ją wzięliśmy była goluteńka, tylko na głowie miała trochę sierści. Środek do przemywania ciała rozpuszczałam w słoiku i do dziś nasza Rumpusia nie cierpi kompotów ani innych zapraw. Kiedyś , gdy została sama w domu weszła na blat kuchenny, nie wiedzieć jakim sposobem ściągnęła opróżniony do połowy słoik z kompotem, zaniosła do pokoju i schowała za szafką. Wczoraj Wieniek odreagował swoje stresy na jeżu ale całe szczęście dorwał go pod pieńkiem a nie za szopą. Że też ten jeż nie przeniesie się do sąsiada. Oczywiście po zajściu Wieniek przyniósł do mieszkania pchłę. [URL="http://img413.imageshack.us/my.php?image=imgp1647xa3.jpg"][IMG]http://img413.imageshack.us/img413/6510/imgp1647xa3.th.jpg[/IMG][/URL] "Czekamy na Pana" [URL=http://img413.imageshack.us/my.php?image=imgp1639ux2.jpg][IMG]http://img413.imageshack.us/img413/5223/imgp1639ux2.th.jpg[/IMG][/URL] "Co to fajnego macie?"
-
Rzeczywiście zatelefonowałam do weterynarza i powiedział, że jeśli rana jest różowa, czy nawet czerwona to dobry znak, że to wystające to może być rzeczywiście ścięgno ale to się okaże w środę/czwartek. Podobno to właśnie ta maść tak działa, że odkrywa spodnie warstwy pod rozkładającą sie tkanką. Załozyłam Wieńkowi kołnierz ale tak jak pisała Kora On potrafi zdziałać cuda, żeby się go pozbyć. Dziś wytrzymał jednak i gdy wróciłam kołnierz i opatrunek były na swoim miejscu. Kochany, posłuszny (sporadycznie) Wieniuś.
-
Oj, żaby i wróbelka to Wienio bardzo się boi! Do środy/czwartku tak daleko a łapa z godziny na godzinę wygląda gorzej (na moje oko). Przed chwilą zmieniałam po nocy opatrunek i nie mogę "dojść do siebie". Z otworu w kości wychodzi coś białego, może ścięgno? Wycieka okropnie cuchnąca wydzielina, która znów zwabiła stado muszysk. Za trzy godziny muszę iść do pracy a Wienio w tym czasie pewnie rozszarpie opatrunek. Boże, co tu robić?????:placz:
-
Był weterynarz, porównał jeszcze raz zdjęcia, obejrzał i obwąchał ranę, sprawdził ruchomość stawu. Stwierdził, że jest efekt działania maści, że jak na siedem miesięcy od ostatniego rtg postęp choroby jest jak na nowotwór kości tak wolny, że jest sens zrobienia zabiegu oczyszczenia stawu, usunięcia martwych tkanek. Jeszcze do środy stosować bedziemy obecnie podawane leki a w czwartek Wieniek umówiony jest na zabieg w znieczuleniu (nie pełnej narkozie). Ogólnie Wienio dziś w lepszej formie chociaż na spacer wyszedł tylko 20 m i chciał wracać. Znowu dostał dawnego apetytu, pewnie to przez ochłodzenie. Muszyska dziś zrobiły sobie wolne, co za ulga. Pokuszę się chyba o zrobienie bazarku dla Wieniusia, żeby móc zabezpieczyć Mu wszystko, co tylko można. Po zabiegu będą potrzebne jakieś opatrunki w formie sztucznej skóry (nie wiem czy dobrze zrozumiałam, bo zawsze jestem strasznie spięta, gdy doktor bada Wieniusia, boję się jakoś tak co powie, czy jeszce da nadzieję), dopytam o wszystko na spokojnie. Wieniek dostje tyle leków, że moja mama mówi na Niego zamiennie Breżniew albo Fidel (od Castro). Wieniek ma dziś fajny mokry nochal i bystre oczy a i z Rumpusią pobrykali w ogrodzie. W ostatniej chwili złapałam Go, gdy chciał wejść do oczka wodnego, pod żadnym pozorem nie moze teraz zabrudzić rany. Teraz to już śpi, ukopał sobie gniazdo w czterech miejscach z chodników i dywanów, ułożył na boku i oddycha dość miarowo. Żeby tak do rana.