Jump to content
Dogomania

gackn

Members
  • Posts

    319
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by gackn

  1. Wienio został w Klinice, Ekg potwierdziło, że są jakies bloki w sercu (cokolwiek to znaczy) i będzie musiał mieć inny rodzaj narkozy ale nikt nie miał czasu, żeby mi to wytłumaczyć.Zapytałam, czy czasami nie wybraliśmy gorszego zła ale dr powiedział, że w takim stanie prostaty absolutnie nie można zostawić. Dopiero o 15 mamy dzwonić, czy można po Niego przyjechać. Wieniek obsikał recepcję i poszedł za pielęgniarką jakby nigdy nic i wtedy kolejny raz się przekonałam jak mi bardzo na nim zależy i że......:placz: :placz: :placz:tak bardzo się do niego przywiązaliśmy. Rumpa stoi przy płocie i wypatruje, też chyba brakuje jej jednego do kompletu.
  2. O 8 rano mamy być w klinice, będzie miał jeszcze robione badania (wiem o Ekg i usg ), później Wienio ma tam zostać samiutki i po ok.3 godzinach będziemy mogli Go odebrać.Z naszą sunią było podobnie, okropnie to przeżywałam i tym razem zanosi się na szlochy i liczenie sekund.Dziś pójdziemy na dłuuuugi spacer w najbardziej ulubione miejsce Wienia i będziemy jedli na kocyku Jego ulubione batony z karmelem, który jak przykleja Mu się do dziąseł to tak rozkosznie liże , że aż oczka mruży i kładzie uszy.Olu ja kolejny raz dziękuję Ci, że zauważyłaś i wybrałas Wienia i wyciągnęłaś Go ze schroniska. Choć jak oglądałam zdjęcia na stronie Palucha to waruneczki niczego sobie, budy pod parasolami, ładnie kolorowo, "exclusiv".Ciągle też mam w pamięci Twoje słowa, że Wieniek zachowuje się tak jakby bał się zaufać człowiekowi. Teraz kiedy często nie umiem wyjaśnić niektórych zachowań Wieńka, właśnie ta teoria zdaje się być prawdziwa. Wieniek wreszcie (nie na kiełbasę)wychodzi z samochodu po powrocie ze spacerów, może zrozumiał, że tutaj będzie wracał i że nie zawozimy Go na Paluch.
  3. Wieniu jest taki grzeczny i kochany. Dzielnie znosi zastrzyki i połykanie leków, tak jakby wiedział, że to dla Jego dobra.Strasznie nas cieszy, że zaczyna myrdać kikutkiem na nasz widok choć jak zwykle udaje, że nic Go nie obchodzi.Wszędzie jeździ z nami samochodem, bo nie sposób Mu odmówić jak ładuje się na przednie siedzenie, gdy tylko drzwi otworzymy. Wogóle nie szarpie już za furtkę chcąc uciekać, choć wczoraj zwolniony ze smyczy na spacerze "poszeeeedł "- ledwie Go z Rumpą dogoniłyśmy. Straszne dylematy przeżywamy z tą jutrzejszą operacją, nie jesteśmy do końca przekonani, że to mniejsze zło. No ale przecież lekarze wiedzą lepiej. Okropnie nam Wienia żal tam jutro zawozić i zostawiać, dopiero co zaczyna chyba na nas polegać a my Mu takie coś.... No i jeszcze muszę wspomnieć, że łapka zaczyna wyglądać zadowalająco, widać efekt kuracji antybiotykowej a leki na wątrobę ulżyły nie tylko Wieniowi ale i wszystkim domownikom, wreszcie oddychamy normalnym powietrzem.
  4. [URL=http://img102.imageshack.us/my.php?image=hpim15117ep.jpg][IMG]http://img102.imageshack.us/img102/774/hpim15117ep.th.jpg[/IMG][/URL] To przyrodnia siostra Wienia współczująca Mu podczas zastrzyku i Wienio cierpiący po zabiegu. [URL=http://img102.imageshack.us/my.php?image=hpim15097qz.jpg][IMG]http://img102.imageshack.us/img102/4655/hpim15097qz.th.jpg[/IMG][/URL]
  5. [URL=http://img61.imageshack.us/my.php?image=hpim14999wo.jpg][IMG]http://img61.imageshack.us/img61/6047/hpim14999wo.th.jpg[/IMG][/URL] Wieniek zmartwiony stanem swojej prostaty. A może czymś innym?On jest zawsze zmartwiony.
  6. Kochane Ciocie, dziękujemy Wam za słowa wsparcia i pamięć o nas. Wieniek tak odreagowuje wczorajsze medyczne zabiegi i dzisiejszy zastrzyk, że nawet o spacerze zapomniał.
  7. Wieniek jest bardzo chory. dziś spędziliśmy 2 godziny w Śląskiej Klinice Weterynaryjnej. Dzielnie przeszedł wszystkie badania i zabiegi- pobieranie krwi, Ekg, Usg prostaty i serca, zastrzyki.Wienio ma niewydolność wątroby, narośl na łapce to ziarniak, na który lekarz zalecił kolejną dawkę antybiotyków i najgorsze to ropnie prostaty, które w trybie pilnym muszą być operowane, ponieważ grożą powikłania. Po serii zastrzyków , które bedzie podawał Wień, w przyszły piątek o 8 rano Wieniek będzie miał operację. Problem arytmii serca zaniepokoił weterynarzy w związku z rodzajem narkozy, jaki mają zastosować. Smucimy sie wszyscy ale jesteśmy dobrej myśli. wieniek po powrocie od doktora już 2 razy kopał dziurę w podłodze i materacu- z tego wynika, że tak reaguje na stres.
  8. A już mówiłam Wieńkowi, że nikt się nami nie interesuje.:lol: Wieniek ciągnie nas 3 razy dziennie na spacery, zdaje się nie rozumieć, że Ziemia jest okrągła (nikt na Paluchu mu o tym nie mówił?) i za każdym razem rwie do przodu jakby chciał sprawdzić , co jest na końcu. W powrotną drogę zawsze Go trzeba ciągnąć, musimy wykombinować trasę okrężną. Łapka wygląda niezbyt dobrze, znowu Wieniek odgryzł strupek, choć i tak jest już o wiele lepsza. Wienio chodzi w domu zawsze za nami, choć stara sie bardzo udawać, że Go nie interesujemy wogóle.Z głaskaniem klapa, nie lubi i koniec. Uwielbia jeździć samochodem, lubi mojego murzynka z czekoladą, nie lubi zdjęć, nie cierpi chodników.
  9. Wień chyba bardzo się z Wieńkiem utożsamia:lol: i odwodzi mnie od pomysłu kastracji. Doszliśmy więc do konsensusu i stanęło na tym, że damy Wieniowi jeszcze tydzień czasu na "buzowanie".A wiecie, że On chyba wyczuł pismo nosem i dziś jakby ręką odjął ( jak do teraz przynajmniej) to skomlenie, szarpanie, sapanie, łażenie, kopanie, lizanie i wycie.
  10. Minął miesiąc odkąd Wieniek z nami zamieszkał, nadal jest nieodgadniony a czas płynie przy Nim błyskawicznie. Złapałam się na tym, że wiele postów poświęciłam na skarżenie na Wieńka, ale On jest taki kochany i tak bardzo stara się dostosować do naszych norm a że Mu nie wychodzi? No cóż , po pięciu latach w schronisku ma prawo.Eksperymentowaliśmy z prowizoryczną budą (ze stołu i koców) ustawioną w ustronnym miejscu w ogrodzie , ale to nie o to chodziło jednak.
  11. basiaap, wątek Fuksa czyta się jak powieść, w wielu momentach utożsamiam Wieńka z nim, znów jestem pełna nadziei i wiary, że jeszcze z niego "będą ludzie". Po dzisiejszym wyskoku Wienia chyba nie mam już wątpliwości co do zabiegu. Pocierpi biedak kilka dni ale może życie uratuje to Jemu i nam.
  12. Właśnie wróciliśmy od Wieńkowego doktora. W poniedziałek jesteśmy umówieni na badanie krwi i Ekg, w środe ewentualny zabieg. Weterynarz powiedział jednak, że jeśli Wieniek ucieka w poszukiwaniu suczek to zabieg do miesiąca przyniesie efekt ale jeśli jest to u Wienia nawyk uciekania (a tak sobie myślę, że po 5 latach w schronisku taki może mieć) nie odniesie to większego skutku. I co? Już się przyzwyczaiłam, że nic co dotyczy Wieńka nie jest proste.
  13. Kochane Ciocie Wienia, gdybyście miały kolejną noc nie przespaną z powodu zewu natury Waszego pupila, to pewnie nie byłybyście nim takie zachwycone;) Jeszcze ósmej nie ma a my już wróciliśmy ze spaceru, po którym Wieniek jeszcze bardziej bedzie wył, skomlił bo poczuł zapachy panienek.To koszmar jakiś! Co myślicie o zabiegu kastracji? Wieniek ma ok 8-9 lat, jest silny i konsekwentny, tak że jak się zaprze przy wąchaniu muszę z nim stać aż się nawącha a jak się uprze przeskoczyć płot też to zrobi jak go spuszczę z oka. Poradźcie proszę co robić, teraz mam juz pewność, że te niepokoje i lamenty to z powodu panienek.
  14. Czy to możliwe, żeby wszystkie te dziwne zachowania Wienia, uciekanie, skomlenie, kopanie dziury i nieustanne proszenie o spacer wynikały od po prostu z tęsknoty za psią dziewczyną?
  15. Buda??? Przecież ja chcę, żeby Wieniek zapomniał o przeszłości. A niech Mu rzeczywiście się spodoba i co ja zrobię? Ja chcę się Wieniem cieszyć i w dzień i w nocy :eviltong: niech już siedzi okazjonalnie w tym bagażniku. No ale może jednak? ...Dla Wienia wszystko:lol: A tymbardziej, że Wień bardzo lubi majsterkować i projektuje już budę w stylu skandynawskim, jednak z powodu kontuzji realizacja projektu nastąpi (jeżeli już) w późniejszym terminie.
  16. Ja nie chcę Waszej wdzięczności, ja chcę widzieć że Wienio mnie luuuubi. :razz: Tak bardzo mi na Nim zależy.
  17. Mam nadzieję, że jeśli nadejdzie ten moment, że Wieniek w jakikolwiek sposób będzie okazywał mi przywiązanie (już nie mówię o miłości i wdzięczności) to będę wiedziała ,że to jest to. Dziś ujawniło się nowe irytujące zachowanie Wienia. Wie już , że nie da rady przez płot, chodzi więc non stop i skamle, ale jak skamle ? Przeciągle, ciągle i nieugięcie. Uszy dęba stają. Jest po dwugodzinnym spacerze i sama juz nie wiem , czy te spacery robią Mu dobrze, czy źle, bo im więcej z Nim wychodzę tym częściej chce wychodzić.
  18. Lizka, mch i AgaG. dziękuję Wam za rady, dziś z każdej z nich skorzystałam, zafundowałam Wieniowi dwa spacery po 2 godziny. Jednak pomiędzy spacerami Wieniek myślał o jeszcze innych spacerach tak, że mam już pozabezpieczane wszystkie płoty sznurami, linami, deskami, brzozowymi gałęziami. W międzyczasie podtykałam Mu pod nos "gryzaczki", kłopot w tym że Wieniek nie ma ząbków i szybko rezygnuje z takiej zabawy (a właściwie to ja rezygnuję bo żal mi patrzeć jak się męczy).Rumpa zbiera wszystkie smakołyki i zakopuje na gorsze czasy chyba. Wieniek uwielbia jeździć samochodem, siedzi grzecznie przy kierowcy i delektuje się szumem kół i zapachami z zewnątyrz. Po powrocie ze spaceru nie chce wysiąść z samochodu a wywabiony na kiełbasę przenosi się do bagażnika i czeka na dalszy ciąg. Pixie, Twoje posty z cyklu "Oczami Wienia " dodają mi wiary,odpychają zwątpienie i nastrajają mnie pozytywnie na cały dzień i dłużej. Dziękuję.
  19. Od dwóch dni mam nieodparte wrażenie, że zrobiłam Wieniowi krzywdę zabierając Go z miejsca, które znał i w pewnym sensie lubił. Pixie zawsze potrafi Go tak ładnie wytłumaczyć , że jest oszołomiony wolnością i szczęściem ale nie zmienia to postaci rzeczy, że Wienia nie można spuścić z oczu.Ten biedak myśli tylko o ucieczce, jak też musi się czuć uwięziony i zniewolony, że obolałe gnaty i łapa w fatalnym stanie nie są przeszkodą w przesadzaniu płotów. Nie ma żadnej nauczki po ostatniej ucieczce i stale jej próbuje szarpiąc za furtkę, napierając na bramę i wdrapując się na płoty. Zamknięty w domu drapie drzwi i skacze na klamki, jak Mu się nie powiedzie wykopuje dziury gdzie się da. Będąc na dworzę też skacze na klamkę i drapie drzwi. Jaki zamęt narobiłam w jego głowie, że pies nie wie trzeci tydzień gdzie należy i nawet stałego miejsca na spanie jeszcze nie wybrał.
  20. Nie wiem, jak trzeba uważać na kolię brylantową bo jej nie posiadam;) za to mam dwa psy po przejściach i uważam na nie bardzo a nawet bardziej. Z kolią sprawa jest łatwiejsza bo nie chce sama uciekać i tylko na złodzieja jest narażona. Wieńka nikt porwać pewnie nie zechce ale jego chęć parcia do przodu jest nieposkramialna, przy nim nawet najmądrzejsza głowa nie jest w stanie przewidzieć wszystkich sytuacji. Nie umiałabym patrzeć na żadnego mojego psa zamkniętego w kojcu lub uwiązanego do budy, tymbardziej mam przez to utrudnione zadanie.
  21. Zaraz po tym błogim śnie Wieniek zafundował mi dzień z serii "dreszczowiec". Wymknął się furtką uchyloną przez chłopca roznoszącego ulotki, namówił do złego Rumpę i przepadł. Rumpa grzeczniutka i kochana wróciła i powiadomiła mnie o dramacie. Błyskawiczna akcja poszukiwawcza (poinformowana straż miejska, azyl, weterynarz, ksiądz, sklepikarze, sąsiedzi i rodzina plus wiele przygodnych osób) trwała ooosssiiieeemmm godzin.Sześć z tego spędziłam krążąc na przemian samochodem i rowerem, 12 osób zaangażowanych w pogoń za zbiegiem. Nasz Starszy Pan spenetrował dwie dzielnice Katowic i został schwytany gdy przekraczał granice trzeciej. Słaniający się ze zmęczenia, z okazami fauny i flory naszego lasu w sierści, ze zmętniałym wzrokiem wszedł bez wahania do samochodu, który sie przy nim zatrzymał. Całe szczęście to był mój samochód. A czy się ucieszył? Tego nie wie nikt, nawet On.
  22. No tak, Wieniek od świtu szukał prezentów w materacu a zła macocha pokrzyczała :mad: zamiast składać życzenia. Co by to było bez tych Kochanych Cioć, nawet wieczorem nie przypomnieli by sobie o święcie Wienia. Może jeszcze zdążą z jakąś niespodzianką?
  23. Dziś w nocy Wieniek wykopał w materacu w łóżku dziurę (w oddzielnym pokoju). Taka pora, że ani stresów ani innych emocji raczej nie przeżywał,chyba jedynie że Mu nie pościeliłam;) .Pozostaje więc ból, a może jednak jakiś koszmar senny.Oj gdyby ten nasz Wieniek był mniej skryty, dawno wiedziałabym co się z Nim dzieje.
  24. Dziś od rana jakby coś Wienia bolało, nie może znaleźć sobie miejsca, przewraca się, stęka. Rana na łapce wygląda na moje oko znacznie lepiej, Wieniek daje ją dotykać i smarować.Ucho przy dotykaniu też Go nie boli. Zjadł normalny posiłek, zdrowo sie załatwił( juz nie ma rozwolnienia).No nie wiem co to może być.Może jednak trzeba zrobić biopsję tej łapki ale przecież jeśli to raczysko to ja chyba wolałabym o tym do końca nie wiedzieć i mieć nadzieję, że zastrzyki i antybiotyki pomagają. Nie, nie , o czym ja wogóle myślę, to nie wchodzi w grę.Może Mu podać ludzką tabletkę przeciwbólową?
×
×
  • Create New...