Sowa
Members-
Posts
5052 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by Sowa
-
W Poznaniu znam tylko Psarvard. Dobrym sprawdzianem jest zawsze prośba o zgodę na obserwację zajęć bez psa - i obserwacja jak pracują psy trenerów z tejże szkoły.
-
To normalna tzw. "głupawka" szczenięca, należało przekierować na zabawę z dużym przedmiotem, z którym szczeniak może symbolicznie walczyć, na którym rozładowuje energię. To nie ona Wam nie pozwalała, to wy pozwalaliście jej na takle zachowanie. To znaczy, że nie została nauczona prawidłowo kennelowej klatki. Suczka nie ma wystarczająco dużo zajęcia, które by ja męczyło psychicznie. Na przykład 5 razy w ciągu dnia po kwadransie treningu rozumienia ludzkich słów - takich jak siad, zostań, do mnie, przynieś, daj - i co tylko chcesz. Elementarny błąd. Pies jest zwierzęciem społecznym, dla równowagi psychicznej potrzebuje jakiejkolwiek współpracy w grupie. Brak takiej współpracy skutkuje stresem, pobudzeniem lub wycofaniem. Oczywiście że najbardziej skutkuje "siad" - jeśli chcemy zmienić zachowanie psa, konieczne jest wskazanie czynności zastępczej. Mage, opisałaś niemal wszystkie błędy, jakie można popełnić w wychowywaniu psa. Nie potrzebujesz behawiorysty, tylko dobrego trenera. Napisz, gdzie mieszkasz, może ktoś zna dobrego trenera w Twojej okolicy. Wejdź na stronę nosem.pl. Znajdziesz tam i masę tekstów o szkoleniu i do ściągnięcia poradnik z filmami wyjaśniający, co pies rozumie z naszego zachowania, jak należy postępować w trakcie szkolenia, żeby pies nas rozumiał - to pomoże Ci lepiej wykorzystać współpracę z dobrym trenerem.
-
A co do Marcelka - mój obecny były "azylant" wybaczył mi wyciąganie kleszcza z delikatnej skóry na brzuchu, gdy dostał potem odrobinę skondensowanego, niesłodzonego mleka na spodeczku. To dla niego największy przysmak. Może i Marcel uznałby, że łyżka takiego mleka, podana na spodeczku lub z ręki, łagodzi wszelkie strachy i urazy?
-
Te żyjące na wolności miały choć trochę życia z zaspokojeniem potrzeb emocjonalnych typowych dla gatunku. Te tuczone na mięso lub trzymane w klatkach od urodzenia na pewno nie. Gdyby rzeźnie miały szklane ściany, wielu z nas zrezygnowałoby z jedzenia mięsa, widząc linie ubojowe czy ubój rytualny, albo transport zwierząt do rzeźni. Czy człowiek jest całkiem przystosowany do diety wegetariańskiej czy wegańskiej - nie wiem. Ludzkie niemowlęta najlepiej rozwijają się na mleku matki, też pochodzącym od innego stworzenia, choć tego samego gatunku. Ja nie używam argumentów za czy przeciw - każdy pozostanie przy swoich przemyśleniach. Uważam jedynie że są i tacy myśliwi, którzy dają lepsze życie swoim psom - znam takich - niż ludzie trzymający psy wyłącznie dla zaspokojenia własnych potrzeb uczuciowych.
-
Po co jemy mięso, my i nasze psy, czy po co polują myśliwi? Co do myśliwych - nie wiem, nie jestem myśliwym. Ingerować w życie dzikich gatunków powinni moim zdaniem prowadzić leśnicy - za bardzo zaburzyliśmy życie dzikich zwierząt, nie będzie już naturalnej regulacji, prowadzonej kiedyś bardzo skutecznie przez wilki. "Pozwólcie mi polować, bo jestem głodny. - polujże więc, ale z potrzeby, nie dla przyjemności" - może to kiplingowskie prawo (przynajmniej zalecane w literaturze) starczyłoby na początek. Okrucieństwo wobec zwierząt demonstrują nie tylko myśliwi, wolałabym najpierw zlikwidować wszystkie hodowle zwierząt futerkowych i rozmnażalnie psów, ale i to okazało się niewykonalne obecnie. Tak przy okazji - ja nie muszę lubić myśliwych, ale mimo to widzę, ze niektórzy z nich zajmują się psami odpowiedzialnie.
-
Znam myśliwych, którzy traktują swoje psy podobnie emocjonalnie, jak każdy z nas. W domach ich psy śpią na kanapach i z właścicielami też, chociaż akurat to moim zdaniem nie jest wyznacznikiem dobrostanu psa. Znam i takich, którym nie pozwoliłabym dotknąć mojego psa - w każdej społeczności ludzie są różni. Sama nie poluję, nie uczestniczyłam w żadnych polowaniach, chociaż razem z polującą znajomą chodziłam zbierać wnyki w terenie koła łowieckiego, którego ona była członkiem. Przykłady znęcania się nad zwierzętami są w każdej społeczności - kupujemy karmy z kurczakiem dla naszych psów, nie pamiętając o liniach uboju ani o kurczętach żywcem wrzucanych do miażdżarki. Chociaż nie poluję ani nie obserwuje polowań, z zainteresowaniach oglądałam na Texel i układanie drapieżnych ptaków i konkursy psów myśliwskich. Konkursy retrieverów - psów jak najbardziej myśliwskich - w Holandii różnią się zasadniczo od naszych - tam na konkursach psy pracują na martwych, wcześniej zabitych ptakach. Nie ma zabijania dla konkursu. Podobnie na ogromnych sztucznych stawach odłowowych, gdzie zimują tysiące różnych odmian dzikich kaczek, do zwabiania ich do korytarzy odłowowych wykorzystywane są psy podobne w pracy do tollerów - te kaczki potem są zabijane do zjadania przez ludzi i przez psy, rzadkie gatunki czy zaobrączkowane wypuszczane są na wolność. Zwierzęta zabijane podczas polowania chyba mniej cierpią niż te z wnyków, tuczu przemysłowego i linii ubojowych - byłoby pięknie, gdybyśmy wszyscy, i nasze psy tez, mogli zrezygnować z zabijania wszystkiego co żyje, ale to raczej niewykonalne.