Sowa
Members-
Posts
5052 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by Sowa
-
Nauczyć, czym wolno się bawić - zostawić inne pudło z zabawkami - dać zajęcie wystarczająco absorbujące w ciągu dnia - ona najwyraźniej potrzebuje coś robić. Powinna, gdy będzie szukać DS, znaleźć nie tylko jedzenie, głaski i zwykły spacer, ale i współpracę z człowiekiem na spacerze... A teraz przydałaby się zabawka, którą można przeżuwać.
-
Wszelkie usługi stomatologiczne są w Krakowie upiornie drogie. Tito-Malutek miał zęby w koszmarnym stanie, a mimo to gryzł jakieś suszone smakole - karmy w schronisku nie chciał, u mnie dostaje domowe żarełko. Dopiero teraz, w dwa miesiące po usunięciu siedmiu zębów (bardzo dobrze zniósł narkozę wziewną), zaczął w chwilach ekscytacji chwytać i zagryzać jakieś zabawki lub moje kapcie.
-
Nieprawidłowe zachowania nie mijają same z siebie - psa trzeba uczyć od szczeniaka. Sądzę, że bardziej niż behawiorysta potrzebne są Wam zajęcia w dobrej psiej szkółce, napisz gdzie mieszkasz, może ktoś zna dobrego trenera w okolicy.
-
Poker ma rację. Takie zachowanie można zniwelować tylko przez szkolenie - zacznij od tego, jeśli to możliwe, aby umówić się ze znajomą kiedy przyjdzie - wcześniej suczkę trzeba zamknąć w domku, znajomą wpuścić - suka nie może widzieć wejścia - posadzić na krzesełku. Idziesz po sukę, masz ją na smyczy, smakole w ręce. Dobrze, aby przy tej pani był już Alfik i aby go karmiła maleńkimi smakolami. Podprowadzasz sukę, nie dopuszczasz do szarpania ani szczekania, przy każdym niepokoju blokujesz ze słowem NIE, potem siad, dobrze i powrót do domu. I jeszcze raz, jak podchodzi spokojnie, dajesz smakol wymagając siadu, pani nie patrzy nawet na sukę. Suka do domu. Powtarzacie ćwiczenie, jeśli Suzi jest spokojna, to kładziesz smakol na drugim krzesełku obok pani, za trzecim razem kładziesz smakol na wyciągniętej w bok ręce pani. Niezależnie od tego suka w ciągu dnia na smycz, spacer wzdłuż ogrodzenia. wymaganie siadu, nagradzanie. Potem spacer jak ktoś idzie z drugiej strony, potem siad przy furtce, wpuszczasz gościa. Hasła - NIE przy każdym niepokoju, natychmiast SIAD i dopiero DOBRZE i kiedy bez niepokoju zareaguje na siad - Dobrze, dobrze i smakol. To tak na początek. Elik, ona nie ma jeszcze "spokojnej głowy", nie wie, że przy Tobie jest bezpieczna, bo to Ty o wszystkim decydujesz. Jak człowiek o wszystkim decyduje, to z najbardziej impulsywnym maliniakiem można iść na zajęcia do dzieci. Także do dzieci sprawnych inaczej. W domu wprowadź zasadę - suczka musi być zamknięta w innym pomieszczeniu, kiedy ktoś obcy wchodzi i wychodzi. Kontakt z gościem tylko w tym pomieszczeniu, do którego gość wszedł pierwszy. I wyprowadzenie psa, zanim gość zacznie zbierać się do wyjścia. To bezwzględnie konieczne - inaczej pies pobudza się wejściem kogoś na swój teren, a potem jest przekonany, że to on wychodzącego gościa przepędził z domu czy ogrodu i atakuje coraz bardziej zdecydowanie.
-
Malutek jest nadal porzuconym psem, czekającym na tych co go porzucili. Prawdopodobnie, zanim trafił do azylu, został wywieziony i wyrzucony z samochodu - ciągle z nadzieją przygląda się zatrzymującym się dużym ciemnym samochodom, ciągnie do nich, zwłaszcza jeśli wysiada mężczyzna. Bardzo radośnie w pierwszej chwili wita wchodzących gości, po czym całkowicie obojętnieje - to nie ci, na których czeka. Ja jeszcze jestem traktowana nieufnie, nie jestem witana, to moje ręce podawały go wetom lub trzymały przy bolesnych zastrzykach i zabiegach. Mam dać jeść, 5 razy dziennie wyprowadzić i tyle. Pies ma za sobą trzy operacje (usunięcie 7 zębów, śledziony i dużego guza w odbycie - w organizowaniu i sfinansowaniu operacji pomogli, co było niespodzianką dla mnie, ludzie z organizacji ratowniczej, której jestem honorowym członkiem), kilkanaście wizyt u wetów połączonych z dość kosztownymi w Krakowie badaniami oraz jedną wizytę u fryzjera - wizyty i badania u wetów no i oczywiście fryzjer to już był mój problem. Jeśli guz w odbycie się odnowi, kolejnej operacji już nie będzie. W tej chwili nic na wznowę nie wskazuje - objawy byłyby nie do przeoczenia.
-
W skrócie - 1. nauka zostawania w dystansie w tym samym pokoju, kiedy chodziśz 2. nauka zostawania w drugim pokoju przy otwartych, uchylonych, zamkniętych drzwiach 3. zobojętnianie wychodzenia i drzwi wyjściowych (ubieranie się do wyjścia bez wychodzenia) 4. nauka zostawania przy otwartych, uchylonych, zamkniętych drzwiach wejściowych - metr od drzwi. nie przy samych drzwiach 5. zero pożegnań, nagradzanie ciszy i spokoju 6. mieszanie wszystkiego powyższego i zmiana czasu - wychodzenie o rożnych godzinach, różny czas nieobecności, różna długość treningu, ale wiele razy dziennie. Uff, nagimnastykujesz się. Gdy uczyłam zostawania w spokoju dorosłą sukę ON-kę znajomych, przez trzy dni kręciłam się po ich mieszkaniu i po klatce schodowej jak patyk w przerębli, żeby nie użyć mniej parlamentarnego określenia. A że to był czas kartkowy, a właścicielom szkoda było ze swoich kartek kupić pól kilo parówek, to był dodatkowy problem. Ale trzy dni pracy prawie non-stop starczyło.
-
Elik, z psami, które na chwilę nie potrafią zostać same, zaczyna się tylko od wyjścia za uchylone, potem przymknięte drzwi, i już powrót. I kolejne wyjście. Opisywałam to przecież na nosem.pl, a chyba na Dogo też. Nie ma sztywnych schematów w szkoleniu, każdy pies jest inny i ma inne doświadczenia za sobą, inną wrażliwość, inną łatwość kojarzenia. Dla mnie jedno tylko jest pewne - lepiej zapobiegać niż leczyć...