Sowa
Members-
Posts
5052 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by Sowa
-
Mój Tito-Malutek został odłowiony skrajnie zabiedzony, sponiewierany, schorowany i wygłodniały. Z mojego domu przez pierwsze dwa-trzy miesiące (ciepło, jedzenie, opieka) próbował uciekać na oślep, bylebym otworzyła drzwi. Teraz już nie ucieka, ale najczęściej kladzie się tyłem do mnie - a to jest sygnał "zostaw mnie". Przy dotknięciu okazuje uległość, nie radość. Lepsze emocje trwają maksymalnie dwie-trzy minuty na dzień. To przecież nic dziwnego. Tyle że on jest wiekowy i prawdopodobnie nie będzie już zdolny do głębszego kontaktu, starczy kolejna wizyta u weta i znowu jestem niegodna zaufania. Max jest duuużo młodszy - oby był zdrowy, to będzie łatwiej przekonać go do nowego człowieka.
-
Tylko bez złudzeń, zdenerwowania nie da się ukryć przed psem, przy skoku emocji jest wyrzut adrenaliny, to wystarczająca informacja zapachowa dla psa. Psy czytają nasze emocje nawet po napięciu mięśni twarzy i po każdej zmianie zapachu też.
-
OK, to spróbujemy inaczej. 1. Przygotuj smakole nie sklepowe, ale domowe - to może być kawalątek żółtego łagodnego sera, grzanka ze słodkiej bułki - tak centymetr na centymetr, minimalnie posmarowana paszteterm, ciasteczka wątrobiane - przepis znajdziesz w internecie, kawałeczki gotowanego kurczaka. Kawałki powinny być takie małe, aby zjadła je bez gryzienia. 2. Mowy nie ma o zostawianiu jedzenia w misce - ogranicz porcje jedzenia o tę garść smakoli. Jeśli w misce zostawia coś na później, ogranicz o polowę, schowaj miskę do następnego karmienia. 3. W domu demonstracyjnie pokaż jej kawałek smakola = udawaj, ze jesz, poproś, aby usiadła, pochwal - dobrze, dobrze - i dal smakol. Czyli - siad, dobrze, smakol, biegaj. Biegaj niech znaczy koniec ćwiczenia - rób co chcesz, nie interesujesz się nią. Siadanie 30 razy dziennie, nie raz za razem! Smakołyki od dziesiątego siadu dajesz już nieregularnie, nie za każdym razem, pochwała zawsze. 4. Ubierasz w domu suczkę w szorki, uczysz chodzenia przy nodze i siadania. W mieszkaniu! I zatrzymywania się na siad w miejscu, gdy wychodzisz krok przed nią. Ma Ci zejść co najmniej 15 kawałków smakoli przez dzień. 5. Wychodzisz z suką na spacer gdy nikogo jeszcze nie ma - o świcie. Pokaż, że zabierasz smakołyki. Powtarzasz ćwiczenia - wszystkie - podczas spaceru, koncentruj jej uwagę na sobie. Przerabiaj te ćwiczenia lekkim truchcikiem - ona musi mieć zajęcie. W razie potrzeby (suka zatrzymuje się, chce iść gdzie indziej, nie siada, nie zostaje) koryguj lekkim napięciem smyczy - ale tak, jakby smycz parzyła Cię w ręce - czyli napięcie smyczy na ułamek sekundy plus korekta głosem - "nie", i natychmiast poluzowanie smyczy plus informacja głosem co ma robić - np zostań, idziemy czy siad - i pochwala i okazjonalna nagroda. Ona ma na spacerze być zajęta pracą z Tobą! 6. Po dwóch tygodniach wychodzisz w porze, gdy możesz spotkać psa. Już z dużej odległości, wprawiasz ja w pracę nie zbliżając się do tego psa. 7. Idziesz wzdłuż jakiegoś ogrodzenia, za którym szczekają psy. Intensywne ćwiczenia, ruch, bieg, siad na sekundę i ostry marsz. Nagroda tylko jedna - 10 metrów po minięciu ogrodzenia. *, Zanim to wszystko zaczniesz - wejdź jeszcze raz na stronę nosem.pl. chyba nadal jest możliwość ściągnięcia za free poradnika Z kluczem do psa i obejrzenia filmów pokazujących pracę ze szczeniakiem i z półrocznym psem. Pamiętaj, że chwalenie psa tylko 50 razy w ciągu dnia oznacza, że w ogóle nie chwalisz psa! W chwili gdy suka zrozumie, że pochwała zapowiada czułości, smakołyk lub chwilę zabawy z Tobą - problemy znikną jak sen jaki złoty. UWAGA - każde pogłaskanie też ma być poprzedzone pochwałą. Korekta głosem lub blokada smyczą jest po to, aby wstrzymać niedozwolone zachowanie, i natychmiast trzeba psa poinformować, co ma robić właśnie w tej chwili i nagrodzić zawsze pochwałą, okazjonalnie smakolem. Napisz za dwa tygodnie, jak idzie praca.
-
Ona rozumie tylko Twoje zdenerwowanie, a nie rozumie powodu. Nagrody nie są wtedy, gdy suka zaczyna szczekać, ale za reagowanie na polecenia - wcześniej. Jeśli mówisz jej "siad, nie wolno" to ona rozumie, że zabraniasz siadania! a poza tym - po co mówić "nie wolno", gdy wystarczyłoby "nie". Jeśli popiskuje - to kolejność haseł powinna być - nie, siad, dobrze, idziemy, dobrze. Plus nieregularna nagroda - ale nie to, co na co dzień ma w misce. Ona musi coś robić, zamiast czekać na podejście psa! Proszę Cię, poszukaj prawdziwego trenera. Ani odwracanie się, ani przytrzymywanie pyszczka nie pomoże. A na butelkę patrzy, bo butelka jest źródłem kary w jej odczuciu. Pies myśli - ale inaczej niż człowiek. I nie rozumie słów tak jak człowiek. Dobry trener rozwiąże Twój problem w trzy-cztery lekcje. Nie krzywdząc psa, bez wody. Mogę polecić znanych mi trenerów w Krakowie, w Tarnowskich Górach, Wrocławiu, w Zielonej Górze, w Olsztynie, w Pszowie k. Wodzisławia, w Łodzi. A może inni dogomaniacy wskażą w innych miastach.
-
PS naukę chodzenia przy nodze i zatrzymywania się na siad - nagradzaną naukę! - zacznij w mieszkaniu!!! Suczka musi najpierw wiedzieć, jakie zachowanie jest nagradzane, co ma robić ZAMIAST szczekać. A potem na widok psa odległego o 50 metrów - siad, dobrze, nagroda, noga, dobrze, nagroda, siad, dobrze, nagroda. A potem przy ewentualnym pierwszym szczeknięciu - NIE, siad, dobrze, nagroda.
-
Gdzie mieszkasz? Może ktoś zna prawdziwego trenera w Twojej okolicy. Lanie wodą tylko nasiliło jej obawy przed innymi psami i agresywne - ze strachu - zachowania. Pomysł, aby do psa zamkniętego w klatce, bez możliwości odejścia, podprowadzać innego jest chorym pomysłem. Podobnie tabletki czy obroża elektryczna. Sukę trzeba przekonać, że inne zachowanie w obecności psa zostanie nagrodzone, a ten "trener" po prostu znęcał się nad nią. Podaj gdzie mieszkasz, a na razie popatrz, w jaki sposób można uczyć mijania się dwóch psów: https://nosem.pl/szkolenie-psa/szkolenie-grupowe-nauka-spokojnego-mijania-sie-psow/ , starczy, że nauczysz suczkę chodzenia przy nodze - nagradzanego! - gdy nie ma innych psów, a potem stopniowo coraz bliżej innego psa. Zawsze, kiedy psu czegoś zabraniasz, musisz pokazać, co w tej sytuacji będzie dla niego korzystne. Jeden z tych psów, przed zaczęciem szkolenia, też ze szczekaniem startował do innych. Dało się - nie od razu oczywiście.
-
Ostatnia ptasia story i nie zaśmiecam, to tak żeby się uśmiechnąć - rudziki nie lubią konkurentów na swoim terytorium.Zdarzyło się, że rudzik atakował swoje odbicie w bocznym lusterku zaparkowanego auta, lusterko trzeba było składać po zaparkowaniu. Odchowywałam kiedyś sześć kawek wypadłych z gniazd drzew powalonych burzą na krakowskich plantach, udało się. Gdy były jeszcze u mnie, miały do dyspozycji kuchnię - wszystko przykryte gazetami gdy zaczynały latać. Prawie wszystko - o chochelce zawieszonej na suszarce do naczyń zapomniałam..... Jak myślicie, co kawki zostawiły mi w chochelce?
-
Dlatego podejrzewam jej pokrewieństwo z lakenois... Mój belg po odrzutowym starcie dochodził w biegu charcicę. Z chartem-samcem nie miał okazji konkurować w biegu. Nagłe fascynacje i nagłe głupawki to też belgowe, wypisz-wymaluj. Będzie szybko uczyć się wszystkiego - dobrze, jakby trafiła w ręce kogoś, kto lubi cokolwiek robić z psem.
-
PS mam nadzieje, że nie bawisz się z psem w przeciąganie - to jest dopuszczalne tylko pod warunkiem, że pies bez dyskusji w każdej chwili wszystko odda do rąk. Podobnie ustawiczne rzucanie piłeczek na spacerze tylko nakręca zwierzaka - piłeczka może i powinna spełniać rolę nagrody za prawidłową reakcję na jakiekolwiek polecenie.
-
Sugerowałabym trening podstawowego posłuszeństwa. Moim zdaniem za często za wiele pozwala się psom, w imię tzw. wyłącznie pozytywnego szkolenia. Gryzienia oducza się szczeniaka - pies sam z siebie nie wyrośnie ze złych nawyków. Jeśli pies skacze na człowieka na spacerze, to znaczy, że nie zostało skutecznie opanowane bodaj polecenie "siad". Jeśli pozwala sobie na gryzienie właściciela, to znaczy, że nie uważa człowieka za swojego przewodnika. W stadzie wilków i dzikich psów panuje hierarchia, nie równość. Podrastający szczeniak nie może sobie pozwolić na obgryzanie rodziców. Poszukaj w internecie filmu z goldenką (tak, łagodną, uroczą goldenką) dyscyplinującą swoje 8-tygodniowe maluchy. Natychmiast oduczyła je skakania po sobie, i dopiero gdy się uspokoiły, przystąpiła do pielęgnacji. Psy i wilki żyją w rodzinnych grupach. Wiadomo, kto jest najważniejszym, dobrodusznym szefem. Pies nie potrafi być szefem w świecie człowieka, Twój pies wymusza na Tobie podporządkowanie i wcale nie jest z tym szczęśliwy. Będzie spokojny, jeśli Ty zaczniesz o wszystkim decydować. We Wrocławiu jest szkoła Agility de Luks. Widziałam psy tam szkolone - spokojne podporządkowanie, nagroda za zachowanie wymagane przez człowieka, zero zębów wobec właściciela. Może to będzie dobra droga dla Ciebie i Twojego psa?
-
Fisher zakładał ustawiczną dominację, ustawiczną rywalizację, brutalne akcentowanie władzy, jak w szympansiej hordzie (ludzkiej często też). A wilki mają hierarchię rodzinną, nastawioną na korzyść grupy. Raz ustalona, nie wymaga potwierdzania non stop. Szympans-dominant co rano urządza wściekłą demonstrację pt "ja tu rządzę". Inne samce organizują spiski pałacowe, jakich nie powstydziliby się walczący o władzę ludzie. A młode samce szympansów zaczynają awans społeczny od bicia słabszych samic. W wilczej grupie są inne zasady. Jest stała hierarchia. Ja czasem przybierałam ostrzegawcze miny:-) Inne ustawienie głowy, drgające wargi, pomruk - na ogół starczało.
-
Owszem, dobry sposób, ale znałaś swoje psy przedtem? One znały Ciebie? Byłaś już ich zdaniem szefem? Na pewno bardzo ryzykowne jest stawanie w chwili konfliktu po stronie słabszego - bo słabszy, czując poparcie właściciela, pod jego nieobecność naraża się silniejszemu. Na pewno łatwiej jest ustawić dwa psy niż dwie suki, mój "azylant" Malutek na początku miotał się z jazgotem do wszystkich spotkanych większych od siebie psów i suk, za każdym razem była twarda kontra ode mnie (blokada smyczą i NIE!!!!, ale takie, że ludzie patrzyli ze zgorszeniem, jak mogę krzyknąć na malutkiego pieska), teraz po spokojnym poznaniu jest ok przy każdej suce, także w domu, z mniejszymi psami chce się bawić. Większe ignoruje - chyba że zaczną na niego szczekać, wtedy wystarcza już spokojne "nie, zostaw, niech się drze jak głupi" - druga część zdania jest oczywiście przeznaczona dla uszu właściciela.... Dopóki zęby naprawdę nie pójdą w ruch i nie poleje się krew, możliwe jest załagodzenie konfliktu, potem niemal niewykonalne, pozostaje izolacja.
-
Prawda. Na psa, który przed laty w Krakowie dosłownie rozszarpał nastolatkę - córkę właścicieli, przy której się wychował - było wielu chętnych. A była absolutna pewność, że zwierzę nie jest normalne - jego brat miotowy, niemal w tym samym czasie, po osiągnięciu dojrzałości, najpierw poharatał pierwszą właścicielkę, a potem omal nie zabił kolejnej.