Jump to content
Dogomania

Sowa

Members
  • Posts

    5052
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by Sowa

  1. To w ogromnym stopniu zależy od tego, czy w okresie szczenięctwa miała jakikolwiek dobry kontakt z człowiekiem. Nawet przypadkowy, nawet bardzo krótko.
  2. Zawsze można spróbować - to na pewno nie zaszkodzi - prowadzić ją za smakolem trzymanym w połowie zaciśniętej dłoni przed psim nosem i co parę kroków zatrzymać się, dać kawałeczek i znowu ruszyć. Tyle ze na początku to bardzo krótki spacer:-) Sunia jest dość wysoka, więc lewa ręka ze smakolem, jeśli sunia ma iść przy lewej nodze, może być zgięta w łokciu, i w przegubie tak, by dłoń układała się jak koszyczek ze smakolami przed psią mordką. A smycz w prawej ręce.
  3. Oczywiście, tyle że w obecnej sytuacji nie dałoby się inaczej. Dlatego opisałam Ci dokładnie, jakby to musiało wyglądać. Może za tydzień sama podejdzie do Ciebie, zaakceptuje dotknięcie, oby.
  4. Sama zastawiałaś się nad możliwością założenia smyczy - nie dałoby rady inaczej niż na siłę albo przyśpieniem. Wolisz teraz wstrzymać się z tym - widzisz ją i decydujesz jaka droga lepsza.
  5. Czyli na razie rezygnacja z zakładania obroży i smyczy. A co suka robi przy sprzątaniu kojca? Chowa się, warczy?
  6. Nie tylko, lękowe reakcje są rozmaite. Szarpanie, gryzienie czegokolwiek rozładowuje emocje - to tak jak zdenerwowany człowiek rzuci czymś o ziemię, bo już nie radzi sobie ze sobą. Sunia - dzikuska, o której pisałam, rolowała i gryzła dywan każdej nocy na początku.
  7. Jeśli sama przestanie jeść, to umrze, nie da się jej na siłę podtrzymywać przy życiu.
  8. Chodzi o wypracowanie podstawowego skojarzenia - człowiek=jedzenie=życie. Jeśli jedzenie stoi w misce, to miska jest gwarancją przetrwania, nie człowiek. Ona jeszcze nie wie, że to człowiek daje jeść.
  9. Tak właśnie. Nawet pies - włóczęga dokarmiany resztkami i odpędzany ze wsi nie jest takim dzikusem, jak pies, który w szczenięctwie, w okresie utrwalania lęków trafi do schronu. I nie zawsze i na pewno nie wszystko da się odpracować. Czy on ma budę w kojcu i wchodzi do niej? Dzikuska, od szczeniaka w schronie, która zachowywała się podobnie jak on, dopiero po prawie trzech latach najtroskliwszej opieki podeszła sama do stojącego opiekuna.
  10. Pięć dni głodówki to nie tak dużo - byle była woda. Jak buda nie otwiera się, to nie da rady założyć czegokolwiek bez lekarstw. Pies bez jedzenia długo wytrzymuje, Ona nie ma co tracić z zaufania, bo zaufanie i zainteresowanie kontaktem z człowiekiem nie istnieje u niej jak na razie. Gdyby widziała z budy - sama głodna - że stawiasz miskę z pachnącą mokrą karmą innemu psu i ten pies je blisko ciebie, to może ruszyłaby się z budy.
  11. Też dobry sposób, przecież bez obroży i smyczy nie da się nic. I na pewno jedzenie musi być dla niej ogromną atrakcją - jak będzie głodna, to wyjdzie do jedzenia z budy. Przecież już tak wychodziła?
  12. A te homeopatyczne granulki, o ktorych pisała Poker? Dla podniesienia nastroju? Raczej na pewno nie zaszkodzą, jeśli nie pomogą. Spróbuj może trochę ją przegłodzić. To brzmi okropnie, ale nic innego w tej chwili się nie da. I częściej jedzenie w takich małych porcjach, żeby nic nie zostało w misce. Czy buda jest otwierana od góry? Czy masz blisko jakiegoś trenera, który odpowiednio zabezpieczony (jak do sportu) wejdzie do kojca i od góry założy zaciskową pętlę ze smyczą? Jak będzie głodna - tylko woda przed dwa dni - to wejdziesz z jedzeniem - mało, tyle żeby zjadła na jeden raz. Możesz rzucić w dystansie od siebie, ale przed budą. Albo tak jak robiła trenerka z agresywnym pekinem - wyciągała rękę z ogromną kością, obrośnietą mięsem, kością blokowała atak psa. Wejdź na nosem.pl, https://nosem.pl/pies-w-domu/pies-adoptowany/metamorfozy-historia-pekinczyka/ zobacz. Tam jest i drugie film o pracy z agresywnym psem - obroża i smycz musi być, inaczej nie zablokujesz ataku.
  13. Szukam transportu dla małego (7 kg) psa na trasie Zamość - Kraków. Proszę, dajcie znać, jeśli będzie możliwość dołączenia psa do jakiegoś organizowanego transportu, jasne, że z udziałem w kosztach.
  14. Malinois to pies dla kogoś już dobrze doświadczonego w szkoleniu, w pracy z psami. Wymaga co najmniej trzech godzin zajęcia każdego dnia - nie spacerku na smyczy czy biegania w ogrodzie, ale zajęcia, czyli pracy z człowiekiem. Bardzo impulsywny i pobudliwy, błyskawiczne reakcje, za którymi trudno nadążyć komuś, kto tych psów nie szkolił. Przy jakichkolwiek złych doświadczeniach osobniczych lub błędach w szkoleniu może być zdecydowanie agresywny - a wtedy nie zawaha się przed strzeleniem zębami także znajomych ludzi. Malinois znam na co dzień od dwudziestu lat. Mieliście labka, to czemu nie golden lub flat? Przecież to także retrievery, tak jak labki, chociaż na ogół łatwiejsze w układaniu, zwłaszcza w kontaktach z innymi psami. Goldeny i labradory znam z bardzo wielu spotkań i kontaktów szkoleniowych, flaty - ze sporadycznych, ale też bardzo sympatycznych kontaktów szkoleniowych. Wyżeł weimarski i rhodesian - bardzo silny popęd łowiecki, niejeden właściciel ma problemy z nauczeniem przywołania, niełatwe do ułożenia, mogą nie tolerować innych psów. Znam z doświadczeń znajomych i sporadycznych kontaktów.
  15. Te psy, które znałam - w podobnej sytuacji spokojniej czekały na dawnego opiekuna w nowym domu, potem przestawały czekać. Podobnie psy przekazywane na szkolenie stacjonarne czy psy dla niewidomych. Owszem, znam jeden przypadek, gdy pies poczuł się porzucony, więc być może reguły nie ma.
  16. Wydaje mi się, że dla Lolka byłoby najlepiej, aby został odwieziony do nowego domu i zostawiony tam z kocykiem/legowiskiem z domu obecnego. No i uwaga - zdenerwowany zmianą sytuacji pies może bardziej zainteresować się szwami.
  17. Artykuł już się ukazał. Na facebookowej stronie tego portalu czytelnicy proponują krótszy sposób - ale ten krótszy to dla spokojnego psa, wychowywanego w mieście. Dla Amika i dla psów podobnych jemu, proponuję dłuższe odczulanie złych doświadczeń i złych nawyków.
  18. Jutro na www.nosem.pl powinien ukazać się tekst o tym, jak zobojętnić psu przejeżdżających rowerzystów.
  19. Żywiołowe psy inaczej okazują uczucia niż spokojne. Wybuch serdeczności wobec nowego człowieka u psa - żywiołka może być pozorny; to tylko uprzejme zapytanie "jak się masz", bez prawdziwego ładunku uczuciowego, tyle samo warte co wciągnięcie powietrza z zapachem człowieka przez spokojnego psa. Twoje sunie może peszyć także zmiana zapachu u Lolka - antybiotyk zmienia zapach zwierzęcia na dłuższy czas, ponoć nawet do trzech tygodni. Więc one mogą być także speszone sprzecznymi informacjami - niby to ten sam Lolek, ale pachnie podejrzanie.
  20. Ależ on ma mimiczną twarz! Jakaś okropna krzywda mi się dzieje, ratunku - płacze Lolek... Swoja drogą - czy dla niego dobry byłby nadmuchiwany miękki kołnierz? Na ogól psy lepiej czują się w miękkich kołnierzach, tylko czy nie dosięgnie wtedy do szwów?
×
×
  • Create New...