Jump to content
Dogomania

Sowa

Members
  • Posts

    5052
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by Sowa

  1. Nie ma takiego szkoleniowca na świecie, który w jeden dzień wyprowadzi na prostą skrajnie przerażonego psa. Z psem twardym, gotowym do użycia zębów, ale nie zniszczonym psychicznie, jednak łatwiej się dogadać. Dałaś radę z Moriskiem, dasz rade i temu, ale to kwestia czasu.
  2. On obserwuje Twoje relacje z innymi psami. Jedną ręką dawaj smakole Morisowi, drugą zakładaj mu obrożę, zapinaj smycz, niech Marcel to widzi. Jedną ręką potem dasz smakol Marcelowi, druga podsuniesz do powąchania smycz i obrożę Morisa. Może zapach Morisa oswoi Marcela z zapachem samej obroży, smyczy w Twojej ręce.
  3. Co raczej jest pewne: 1. Marcel nie jest agresywnym psem, chociaż jest spanikowaną kupką nieszczęścia. Gdyby on był naprawdę agresywny, WiosnaA miałaby rękę w bandażach. Albo nie miałaby połowy dłoni. 2. Marcel szuka ratunku u innego psa, boi się samotności. W schronie chował się między ścianą a drugim psem. 3. Wszystko, co przypomina mu poprzednie miejsca pobytu (mop, sprzątanie), budzi w nim panikę 4. Podczas głaskania całą dłonią po głowie oczy były rozszerzone 5. Podczas iskania za uchem i po głowie oczy przymykały się, jakby strach się zmniejszał. Spróbowałabym jeszcze usiąść z Morisem w kojcu albo obok kojca, i wtedy głaskać Morisa aby Marcel to widział. Człowiek siedzący jest mniej straszny od stojącego. Można usiąść tak, aby oprzeć się plecami o kojec i głaskać Morisa - człowiek odwrócony tyłem nie atakuje. Dobrze chyba byłoby, jakby Marcel widział, że Moris je z ręki. Ale najlepiej wszelkie i moje też sugestie skonsultować z behawiorystką, jak będzie na miejscu, bo co innego fotka, krótki filmik, co innego obserwacja na żywo.
  4. Abi u Jolki uczyła się kontaktu z człowiekiem. Do stałego domu od Anecik trafiła w gorszym stanie i fizycznym i psychicznym. Ewentualne DS-y mają wizyty przed- i poadopcyjne - a hoteliki nie są sprawdzane?
  5. Wypowiedź Wiosny dla mnie jest jednoznaczna - w tym hoteliku psy mają nie lepiej niż w schronie, albo i gorzej.
  6. Jaki sens ma wyciąganie psów ze schronu do schronu?
  7. Które psy dogomaniackie są tam nadal? Są plany przekazania następnych?
  8. Abi od Jolki do Anecik wyjechała w doskonałej kondycji, czysta!!! I nie chuda! Jaki ma sens wyciąganie psów ze schronów i przekazywanie ich z piekła do piekła???
  9. Przeczytałam informacje na wątku Moriska. Sądzę, że trzeba powtórzyć badanie kału. Wyniki poprzedniego badania mogą nie być wiarygodne.
  10. WiosnaA, Marcelek nie jest agresywny. Wreszcie ma opiekunkę. Wreszcie zaznał czyjeś dobroci. On już wygrał życie. Ale co z innymi psami? Tymi, które tam zostały?
  11. No to jest taka reakcja stresu pourazowego - zwierzę (człowiek też) boi się zjawisk, które kiedyś poprzedziły jakieś dramatyczne wydarzenia w życiu. Jeśli nie odwrażliwi się od razu złych doświadczeń, strach cofa się do coraz dawniejszych wydarzeń i coraz trudniej dojść, co było tym pierwszym powodem. Na przykład - pan wrócił wieczorem, zapalił światło, usiadł na fotelu, chwycił smycz i przylał psu. Pies będzie bać się ruchu ręki bijącej, ruchu ręki sięgającej po smycz, człowieka siadającego na fotelu, zapalenia światła. No ale potem pies nam nie powie, dlaczego boi się zapalania światła, więc trudno wyleczyć ze strachów.
  12. No właśnie. Przez cztery lata w schronie to on się nauczył, że szczekanie psów oznacza albo nadejście człowieka z jedzeniem, czyli napięcie grożące gryzieniem się psów, a on bał się tego, chował się za drugiego psa, albo sprzątanie w kojcach - czyli znowu wybuch konfliktów, albo zabranie jakiegoś psa na chwytak, albo wrzucenie nowego. Dla niego szczekanie psów oznacza zbliżające się śmiertelne zagrożenie - i jeszcze jakiś czas tak będzie.
  13. Do jakiego stopnia wyszkoliła własnego psa - lub jakie wyniki na egzaminach posłuszeństwa, konkursach pracy osiągnął jej własny pies lub przez nią szkolony? Albo czy widziałaś pracę/zachowanie jej własnego psa razem z nią? Nie podawaj oczywiście imienia psa ani przydomka, bo zidentyfikowałabym właścicielkę. Każdy trener popełnia błędy, nie ma trenerów nieomylnych, aż strach wspominać własne błędy, do dziś szlag mnie trafia na wspomnienie nawet tych sprzed 40 lat, ale jakoś nie dowierzam tylko teoretycznym kursom.
  14. Na filmikach z Marcelem jest jeden bardzo ciekawy moment. Jedzenie podsuwane chyba na widelcu, widelec przypadkiem raczej leciutko dotyka wysuniętej łapy psa, pies raptownie chowa łapę. Po chwili jedzenie ponownie zbliża się - pies podciąga druga łapę - chociaż nie była dotknięta. To może świadczyć o dużej wrażliwości na dotyk, a w takim przypadku przewodnik wyczekuje aż pies sam dotknie człowieka bodaj wyciągniętym nosem. I potem, kiedy pies prosi o dotyk, dotyka się jedną ręką - aby pies nie czuł się przytrzymywany. Wydaje mi się, że największym problemem, już po "unormalnieniu" psa przez WiosnęA, będzie znalezienie nowego domu z takimi ludźmi, którzy na dzień dobry nie zepsuliby jej pracy...
  15. Przecież Marcel nie jest agresorem!!! Nie atakuje ręki podającej żarcie!!! Popatrzcie: https://nosem.pl/?s=Metamorfozy Pekińczyk przy ruchu palca atakował rękę podającą kość, drugi pies atakował furiacko każdego człowieka - także przy jedzeniu. Marcel mógłby wystraszyć się nagłego, szybkiego ruchu, narzucanej bliskości - dobre te szczypce podające jedzenie, zwiększające dystans od ręki - to było dla psa nowe zjawisko, na pewno nikt go do tej pory tak nie karmił. Na pewno skrajnie przerażony broniłby się zębami, bo niby jak inaczej, ale na spokojny głos i spokojne ruchy reaguje normalnie. Owszem, boi się, ale bez skrajnych zachowań.
  16. PS chodzenia na smyczy można nauczyć podczas jednej sesji, pod warunkiem, że pies umie siadać... I że nie jest całkowicie wycofany ze strachu. Nie mam tu na myśli oczywiście chodzenia "pokazowego", "sportowego" z głową zadartą do góry i przekrzywioną w stronę przewodnika. Aneta Grzegorczyk (szkoła Gregoria) miała w Krakowie super seminarium, pokazywała jak po dwóch 20-minutowych treningach pies chodził spokojnie obok właściciela - tyle że ona non stop korygowała nie psa, a przewodnika. Nauczyć właściciela jak prowadzić psa - to jest dopiero wyzwanie!
  17. Każdy pies jest inny, w tym cały urok pracy z nimi. Więc nie ma sztywnych norm szkoleniowych w sensie wyboru rodzaju pracy - metody dopasowuje się do psa, nie psa do metod. Takie same wobec wszystkich psów są tylko pewne prawa - np to, że pies nie rozumie słów tak jak człowiek, że pies uzależnia się od sytuacji, że agresja - o ile przyniesie jakąkolwiek korzyść, jest samonagradzalna i rozszerzająca się na podobne sytuacje, że stres pourazowy "cofa się" do zjawisk poprzedzających złe doznania - ale to podstawy. Prawo wyboru - pies zawsze wybiera to, co mu przynosi korzyść lub nie przynosi szkody - oczywiście, pojęcie "korzyści" jest bardzo elastyczne - np dla psa ratownika korzyścią są emocje wynikające wprost z zachowań łowieckich. Zostawienie psa samemu sobie ma sens tylko w niektórych przypadkach - i nie na długo. Problem w tym, że zamiast ukierunkowanej pracy, właściciele skrzywdzonych psów czasem narzucają się nie z przemyślaną pracą, ale z czułościami w takiej formie, którą pies odbiera nieprawidłowo. Oglądałam kiedyś film z rehabilitacji bardzo agresywnego malinois - trenerka zaczęła od siedzenia obok klatki. Pies rzucał się na pręty, póki nie przekonał się, że to nic nie daje, że trenerka nie jest zagrożeniem. Ale ten pies był naprawdę niebezpieczny - po trzech miesiącach codziennej pracy, pracy, nie izolacji, nie pozostawienia samotnie - pies zaczynał przemieniać sie w normalne zwierzę.
  18. WiosnaA, masz świętą cierpliwość, z dzikusa Morisa zrobiłaś normalnego psa, Marcelka też wyprowadzisz na ludzi, jestem pewna.
  19. Owszem, psy czuja się upokorzone gdy załatwiają się pod siebie - to prawda. Ale pomagałaś mu natychmiast, nie leżał bezradnie w brudzie. To też był luksus dla niego na koniec. Te tygodnie u Ciebie to był najlepszy czas w jego życiu.
  20. Kontroli zachowania psa nie da się nauczyć na odległość - moim zdaniem, potrzebna jest najpierw nauka prostego posłuszeństwa - tak, aby pies reagował na wszystkie Twoje polecenia najpierw w domu, potem na spacerze, potem w obecności innych psów. Odciąganie na siłę tylko psa pobudza, odwracanie uwagi nie pomoże na długo, ale gdyby pies umiał np chodzić przy nodze, to mijałby obojętnie inne psy. Ja myślę o takim chodzeniu prze nodze, że pies na polecenie idzie na luźnej smyczy i nie zwraca uwagi na otoczenie. Nawet kiedy inny samiec mija naszego o krok, a dookoła biega człowiek piszcząc i machając rękami.. Poszukaj dobrego trenera i od dziś ucz psa także chodzenia w kagańcu. To proste - najpierw do kagańca wkładasz smakole, żeby pies sam wsadził pysk do środka, potem na spacerze co jakiś czas dajesz smakol przez paski kagańca.
  21. I pitbull, i akita były używane do psich walk. Do tego dochodzi okres dojrzewania. Pozostaje włożyć jak najwięcej pracy w kontrolowanie psa i poczekać jeszcze trochę z kastracją.
  22. Jeszcze co do znakowania terenu - a może by tak wprowadzić zwyczaj, aby chętnym na psa - o ile przyjadą najpierw zapoznać się ze zwierzakiem - dawać do domu jakikolwiek kawałek szmatki z psiego kojca czy legowiska? Wtedy pies, wkraczając do nowego mieszkania, znajduje już tam swój zapach, to może zapobiegać znaczeniu sikaniem.
  23. Sądząc z dotychczasowych opisów, Marcel potrzebuje psiego przewodnika w świecie ludzi. Być może Moris będzie takim przewodnikiem-nauczycielem.
×
×
  • Create New...