Sowa
Members-
Posts
5052 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by Sowa
-
Gucia trzeba uczyć pozostawania w dystansie od Najukochańszego człowieka, inaczej się nie da. 1. zmiana tego, kto daje miskę - co dzień ktoś inny 2. Gucio ma leżeć tak z pól godziny obok czytającej Najukochańszej, Bez kontaktu słownego, dotykowego, ma leżeć i tyle 3. Jak wytrzyma, to ma leżeć metr, dwa metry, pięć metrów - aż do legowiska - dalej od Naj. Żelazna zasada - jeśli pies ruszy się z wyznaczonego miejsca, odprowadzamy na miejsce bez słowa. Jeśli wytrzyma - podchodzimy, nagradzamy tam, gdzie miał zostać i POZWALAMY iść za nami, nigdy nie przywołujemy z dystansu. 4. Wprowadzamy tę zasadę, gdy idziemy do łazienki, wychodzimy za drzwi na sekundę, na 10 sekund, na minutę, na pół godziny. NIKT z domowników nie pociesza psa, gdy wychodzi Naj. Ewentualne spokojne, bez słowa, odprowadzenie na wyznaczone miejsce. Bez nagrody. Po jakimś czasie można podejść do psa (nie przywołać!!!) pozwolić zejść, nagrodzić, zaproponować zabawę. Dwa pytania - dlaczego nie odwołujemy z wyznaczonego miejsca, tylko podchodzimy sami? Dlaczego, jeśli pies zejdzie samowolnie, odprowadzamy psa na miejsce bez ponownego polecenia?
-
DANGO , po japońsku cukierek w DT u koleżanki pod moją opieką.
Sowa replied to Poker's topic in Już w nowym domu
No to być może w ten sposób zaznacza swoje prawo do kanapy - "moje na wierzchu" - to może być komunikat dla Lilo. Mam jeszcze jedną sugestię, u znajomych podziałało, na pewno nie zaszkodzi. Proponuję włożyć stare prześcieradło do legowiska Dango na noc, czy dwie noce. A potem położyć to prześcieradło na kanapie. Pies nie miałby potrzeby znaczenia własnego zapachu, gdyby było go więcej i na całej kanapie. Napisz, czy poskutkowało, proszę. -
On miał być raczej jagdterierem, tylko głowa nie wyszła jagdowa.. Skoro piesio jest charakterny - zaczepiony nie odpuści, miałabym propozycję zmiany w zabawie w zagryzanie maskotek. Owszem, niech zagryza, ale najpierw niech odda - i nie na wymianę, tylko tę, którą dostał, a dopiero jak odda może dostać ponownie do zabawy. Bardzo łatwo u wszystkich terierów wyrobić pasję pilnowania zabawki nawet przed właścicielem, i to zawsze skutkuje potem kłopotami.
-
DANGO , po japońsku cukierek w DT u koleżanki pod moją opieką.
Sowa replied to Poker's topic in Już w nowym domu
Podobne problemy były i poprzednio. Mocz zbadany? Kwestia karmienia - co dostaje, suche czy domowe, po suchym psy częściej muszą robić kupę. Pozostawianie psa w domowej klatce, kiedy nie jest pod kontrolą, wchodzi w grę? Metoda pępowiny, czyli smycz przypięta do psa i do pada człowieka, pilnowanie non stop przez dwa dni, wyprowadzanie przy każdym niepokoju. Nauka pozostawania we wskazanym miejscu - konieczna. Gdzie śpi drugi pies, to jest istotne. Czy drugi pies jest wycięty? Czy nie jest to znaczenie "konkurencyjne", skoro w domu są dwa samce? To wszystko trzeba by wiedzieć, żeby coś zasugerować - za mało informacji. -
Może też być formą choroby sierocej. Nie rozwiniętych emocji, tak jak u izolowanych od urodzenia dzieci, tylko karmionych, przewijanych, nigdy nie przytulonych. u zwierząt też to masz. Robiono takie eksperymenty z małpami. skutki były dramatyczne, dorosłe nie umiały nawiązywać żadnych kontaktów społecznych. Szczeniaki-jedynaki też są trudne w kontakcie z innymi psami, mogą jako dorosłe nie tolerować szczeniąt. Abi też jest trudna w kontaktach z innymi psami, być może jako szczenię trafiła do schronu i nie miała żadnych szans na prawidłowy rozwój emocjonalny.
-
Znajoma suczka, też z zamojskiego schroniska, była skrajnie wycofana. Po trzech latach od adopcji po raz pierwszy podbiegła do furtki gdy wracali właściciele. Prawie merdnęła ogonem. Prawie - bo to jeszcze było bardziej drgnięcie ogona niż merdanie. W domu po jedzenie z ręki zaczęła podchodzić chyba po dwóch latach. Bierny opór przy kontakcie - tak jakby nic do niej nie docierało.
-
Ten moment, kiedy warknął na Morisa (chyba?) to było trochę jak zazdrość o żarcie. Spróbowałabym karmić na dwie ręce jedn a Marcela w kojcu, druga Morisa -przez pręty kojca. Moli@, jeśli masz tylko 40 km do Krakowa, to możemy kiedyś umówić się na pogaduchy pod psem. Ja psa już nie mam, goście z psami mile widziani.
-
Przy siłowych rozwiązaniach będzie bronic się zębami - to pewne jak amen w pacierzu. A bez obroży i smyczy nie ma jak zablokować zachowania psa. Sedalin chyba tylko unieruchamia, ale nadal pies jest świadomy tego, co się z nim dzieje? Tak jak pisze Poker - warto przegłodzić go, aby sam zaczął podchodzić po smaczki. Smaczki ew. rzucane pomiędzy siebie i psa. Ograniczyłabym ilość słów w komunikacji - do imienia plus "dobrze". A swoją drogą - Moris mógłby być najlepszym behawiorystą. Czy jest ktoś, oprócz Ciebie jasne, kogo Moris lubi, do kogo ma zaufanie? Zrobiło się ciepło, siadłabym przy kojcu z Morisem i karmiłabym go z ręki, ale z bardzo ruszającej się ręki, naprowadzającej w siad, w podejscie.
-
Dwa latka stuknęły. Lilek zostaje z nami !
Sowa replied to Mazowszanka13's topic in Już w nowym domu
Może jednak warto spróbować - ja nie wet,. ale melatoninę znajomy wet. polecał przy stanach lękowych. Oczywiście nie podawałabym bez konsultacji z wetem. -
Nie tylko. Można w tym domu nie puszczać suczki ze smyczy, zajmować się nią bardziej bodaj podczas kilku wizyt.
-
Albo jest to pozostawienie swojego zapachu, albo reakcja lękowa. Suka znajomych zachowywała idealną czystość we własnym domu, ale na wizycie w domu, w którym zawsze okazywała podporządkowanie bardzo agresywnemu psu, podsikiwała już na klatce schodowej. Wprawdzie ten pies nigdy jej nie skrzywdził w żaden sposób, ale ona , tak na wszelki wypadek, przypominała mu, ze jest suczką, nie samcem-rywalem.
-
Dwa latka stuknęły. Lilek zostaje z nami !
Sowa replied to Mazowszanka13's topic in Już w nowym domu
Czy on dostaje jakieś farmaceutyki? -
Czy Moris umie coś nosić, aportować? Moris wchodził chyba do kojca Marcela. Jakby Moris wszedł z obrożą. smyczą, szorkami w zębach, i zostawił w kojcu, Marcel mógłby się tym zainteresować bez strachu. Jeśli nie - pozostaje smycz, obrożę, szelki kłaść bliżej miski Marcela, kłaść na nich jedzenie. Można także pokazać Marcelowi, jak Moris sam - naprowadzany smakolami - wkłada pysk w luźną, szeroką obrożę. Naprowadzając psa smakolem w luźną obrożę - tak, aby sam głowę wsunął - nauczyłam kiedyś w przytulisku dwa psy akceptowania obroży. Ale najpierw same wkładały głowę, dostawały najlepszy smakol, wysuwały głowę, i tak wiele razy. Po dwóch godzinach wytrzymywały w bardzo i luźnej obroży. Tyle że pies musi być głodny przed takimi ćwiczeniami.
-
Twoim zdaniem Twój pies miał prawo szczekać, a ktoś przechodzący ulicą uważał, że ma prawo komentować. Oba prawa równie dobre. A na słowie przepraszam - jeszcze nikt nie stracił tzw. twarzy; była szansa na pozyskanie czyjejś sympatii do właścicieli psów - szkoda, ze stracona.
-
No to nie puszczaj psa luzem dopóki nie jest wzorowo wychowany - skoro Twój pies podbiegł i naszczekał, jak sama piszesz - to należało bardzo uprzejmie przeprosić, i tyle w temacie.
-
...a największą głupotą jest taki brak wychowania psa, aby pies z ujadaniem podbiegał do ludzi... Rzeczywiście biedny pies. Jakieś kiepskie to szkolenie, skoro pies tak się zachowuje.