Jump to content
Dogomania

Sowa

Members
  • Posts

    5052
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by Sowa

  1. Warto dawać "wyprawkę zapachową" Bodaj szmatkę, którą pies miał w budzie w przytulisku, cokolwiek, na czym spał. Znajomy zapach zawsze uwiarygodnia nowe miejsce.
  2. Diagnoza na podstawie filmików??? Po dwóch dniach od przygarnięcia psa??? Ta "behawiorystka" kwalifikuje się na dożywotnie zamknięcie w szpitalu psychiatrycznym - zdiagnozowałam na podstawie jej diagnozy. No ale nic to zmieni - może warto przy adopcji sugerować, do kogo można zwrócić się w razie problemów, uprzedzać, że w pierwszych dniach - a także miesiącach - problemy są prawdopodobne? Kiyoshi, powiedz przynajmniej tym ludziom, że na pewno to nie była behawiorystka, bo kwalifikowany behawiorysta nie ukrywa swoich danych, podpisuje się pod diagnozą. Równie dobrze mogliby zapłacić wróżce.
  3. A może lepiej unikać nasilania konfliktów? Psy są na podwórku - sąsiad postraszony policją może znaleźć sposób, aby je uciszyć, i też nikt mu niczego nie udowodni. Wolałabym jednak spróbować tego, co proponuje dwbem i 5łapa.
  4. a to? https://allegro.pl/oferta/toaleta-dla-zwierzat-z-taca-i-sztuczna-trawa-zie-9434113719?reco_id=241d815f-85aa-11eb-9427-b02628441dc0&sid=041047f9c36843e364ecb91b45c568a2755aa386fe7e14ee7421a14291fbf951
  5. A może to ciemnobrązowe, jamnikopodobne zwierzątko zgłosić na jakieś jamnicze strony? Na drugiej fotce jest obok Emi.
  6. Od 40 lat dawałam moim psom Vetzyme (wit, B, ponoć w formie przyswajalnej dla psa, cynk, selen). Nie wiem, czy to wit. B odstraszała kleszcze, ale bardzo rzadko musiałam je wyciągać. Z tego samego terenu spacerowego moja suka wracała czysta, pies znajomej - "zakleszczony". Vetzyme jest na rynku od dawna.
  7. To właśnie powinien zademonstrować trener. Samo "NIE" niczego psu nie tłumaczy i nic nie pomaga. Pies nadal NIE WIE, co powinien robić w konkretnej sytuacji - konieczne jest natychmiastowe po NIE wskazanie akceptowanej czynności. Czyli na przykład - suka warczy/szczeka/próbuje wystartować do psa/dziecka/kota/obcego człowieka. Wtedy słyszy NIE - jeśli wstrzyma złe zachowanie błyskawiczna pochwała "dobrze" , wskazanie innej czynności, np SIAD, pochwała "dobrze" i smakołyk. Jeśli reakcja na NIE jest niezadowalająca - nie ma pochwały - jest NIE, siad, dobrze - smakołyk. Ale przedtem suka musi zostać nauczona, że słowo pochwały "dobrze" zapowiada NIEREGULARNĄ nagrodę, czyli najpierw smakol jest po każdym 'dobrze", w pierwszym etapie nauki, potem co drugi, co piąty, co nie wiadomo który raz, a czasem są dwa smakole raz po razie. Za co chwalić najpierw? Za wszystko, za to, że popatrzy, merdnie ogonem, że ze smakiem zjada to co ma w misce, żeby słowo "dobrze" dodatkowo skojarzyło się z odczuwaną przez nią przyjemnością. Chętnie sprezentowałabym Wam ostatni poradnik Z. Mrzewińskiej Zwykły niezwykły przyjaciel, ale mam tylko jeden egzemplarz i czekam na wznowienie w najbliższych dniach.. To zamiast tego fragment poradnika - jak często używamy słowa "dobrze". I jeszcze jedno smakol, to nie sucha karma, nie to, co pies je na co dzień. Smakol ma być jeden, podany z dłoni, do natychmiastowego zjedzenia - wielkości jednej-dwóch grzanek, i to nie musi być mięso - może być kawałek podsmażonego chlebka. No i fragment: Chwalić - ile razy można? Proszę bardzo, trzymiesięczna Raszka wychodzi na spacer. Idziemy, Raszka! Raszka podbiega, dobrze, jest przy mnie, siad, dobrze. Zakładam obrożę, Raszka siedzi, dobrze, otwieram drzwi, waruj, dobrze. Wychodzę na klatkę schodową. Idziemy, dobrze, Raszka przechodzi przez drzwi, siad, dobrze, bo muszę zamknąć drzwi na klucz. Idziemy, dobrze. Pierwszy podest schodów - stop, dobrze, idziemy, drugi podest, stop, dobrze, idziemy, dobrze (czemu stop - a temu, że nie lubię po schodach zbiegać). Przed bramą - stop, dobrze, brama otwarta, idziemy, dobrze, przed samochodem - siad, dobrze, otwieram auto - do wozu - Raszka wskakuje - dobrze, waruj, dobrze. Tyle „dobrze” tylko przy wyjściu z domu do samochodu i ani jednej nagrody? Nie trzeba, Raszka wie, że nagroda będzie kiedyś, a na razie nagrodą jest oczekiwanie na to, co będziemy robić na spacerze.
  8. Brawo! to ogromny krok naprzód.
  9. Tu nie jest potrzebny behawiorysta. ale trener. Nie znam cen ani trenerów w Waszym regionie. Ona zaufała Wam i prawdopodobnie właśnie dlatego uznała, że musi wszystkich innych odpędzać. Jesteście niejako jej "stadem", a inni są wrogami. Dziecko można odpędzić łatwiej jej zdaniem - jest mniejsze, więc słabsze. Zawsze bezpieczniej - z punktu widzenia psa - przepędzać słabszego. Jest też problem tej łapy - niemal każdy pies, o ile jest silny, a nie zrezygnowany, reaguje agresją wobec obcych, kiedy coś dolega. To też zrozumiałe z punktu widzenia psa - boli, to czuje się zagrożony, więc na wszelki wypadek atakuje, aby nie okazać słabości. I tu będzie problem ze szkoleniem - jak pracować z psem, który ma problem z łapą? Wet. musiałby najpierw określić, jaki ruch nie jest dla niej bolesny czy nawet tylko dokuczliwy. Na jakie słowa/polecenia suka potrafi reagować w wielu sytuacjach - na wybiegu, na spacerze, w obecności swoich i obcych ludzi? Miesiąc pobytu u trenerki na Śląsku to niedawno był koszt ok. dwóch tysięcy - ale to miałoby sens, gdyby ktoś chciał ją adoptować i po tym miesiącu sam pracowałby z suką pod kierunkiem trenera. Z trenerów, o których słyszałam dobre opinie (sama nie znam) najbliżej chyba do Jamora? W Warce? Hotel dla psów też prowadzi.
  10. Porozmawialiśmy sobie bardzo miło, jesteśmy umówieni na następną rozmowę:-) Podczytalam historie Poli przedtem - skoro są tak ogromne zmiany w zachowaniu - na plus - od pierwszych dni w przechowalni, a potem w hoteliku były ogromne postępy w komunikacji z ludźmi, to wszystko da się zrobić. Nie od razu, ale da się.
  11. Żadnych zachowań agresywnych nie da się korygować na odległość - nie wiem, na ile jest możliwa wizyta dobrego trenera, który pokaże jak pracować z psicą. Agresja tej suni wynika najprawdopodobniej ze strachu - najpierw trzeba nauczyć podstawowego reagowania na polecenie opiekuna, potem pod kierunkiem trenera pracować przy obcych ludziach. Ona jest w przechowani DOPIERO dwa miesiące i JUŻ zaufała opiekunom - to ogromny sukces. A więc da się ja nauczyć akceptowalnych zachowań - najtrudniej będzie ze zniesieniem agresji wobec dzieci. Byłoby dobrze przekazać ją w trenerskie ręce na miesiąc, ale to jest niestety kosmiczny wydatek.
  12. Na jednym z portali weterynaryjnych widziałam, jak z bardzo podobnych krwawiących guzów wielkości orzecha włoskiego w skórze psa wyciągano larwę gza. Czasowo to by się zgadzało nawet - jaja gza, złożone w lecie, przeistaczają się w postać larwalną na wiosnę...
  13. Na tylnej łapie? Szkoda, że rozlizał, ale oznacza to także jakąś aktywność, polepszenie sprawności ruchowej... Tylko co dalej - sztywnego kołnierza nie można mu założyć, nadmuchiwany też będzie bolesny na tej poranionej skórze.
  14. Wracając na chwilę do Hioba...Ciekawe, jak bardzo historia Hioba niepokoiła wielu, jak była interpretowana także przez niepogodzonych z religią. Kołakowski (Opowieści biblijne - Klucz niebieski albo Opowieści budujące...) wyjadowicił się niesamowicie - zresztą wszystkie te Opowieści porażają jadowitym intelektem, Kaczmarski podniósł problem dzieci Hioba. Z katolickich pisarzy - najwięcej optymizmu zawarła Zofia Kossak w Królu trędowatym.
  15. Elik, margines łajdactwa będzie zawsze, nie ma chipów, i też są psy porzucane, katowane, uwiązywane w lesie. Gdyby bardzo istotnie zmniejszyć rozród zwierząt, pies mógłby stać się dobrem cenionym, bo trudno osiągalnym. To co rzadsze, droższe, trudniejsze do uzyskania jest bardziej cenione przez ludzi. A margines będzie zawsze.
  16. Jasne, ale zasadnicza różnica jest ta, że pies nie wie, że jego los był i jest w ręku człowieka, nie wie, ze najgorszym człowiekiem w jego życiu był właściciel jego matki.
  17. No chyba niezbyt precyzyjne porównanie... "Przez ten zakład.." - cd u Kaczmarskiego, przedtem w Biblii... Tak czy tak, lepiej, że Feniks nie wie, kto jest odpowiedzialny za jego cierpienie.
×
×
  • Create New...