Sowa
Members-
Posts
5052 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by Sowa
-
Rozi, mam serdeczną znajomą. Jest to bardzo inteligentna kobieta, od 40 lat ma psy - i chociaż się stara, nie jest w stanie nauczyć swoich kolejnych psów reagowania na jakiekolwiek polecenia poza domem. Zawsze uczył tego trener:-) Mnie można by uczyć przez 80 lat zaśpiewania Wlazł kotek na płotek - i nigdy się tego nie nauczę. Naprawdę są ludzie bez cienia słuchu muzycznego i są ludzie choćby z bardzo dobrym sercem, ale niezdolni do wyegzekwowania czegokolwiek od psa.
-
Czy jest szansa bodaj na jeden kontakt z dobrym trenerem? Suka nie boi się ludzi; nauka podstawowych zachowań - siadania, zostania na miejscu, chodzenia przy nodze - zmęczy ją psychicznie bardziej niż długi spacer. Tego można uczyć najpierw w mieszkaniu, nie mam pojęcia jakie byłyby koszty dwugodzinnego spotkania z trenerem w domu w Warszawie, ale zademonstrowanie jak czegoś uczyć - także jak zobojętniać wychodzenie z domu - jest często skuteczniejsze niż lektura najlepszych poradników.
-
Stymulacja psychiczna przy pomocy pracy węchowej nie wymaga natychmiastowego nagradzania jedzeniem. Praca węchowa w naturalnych warunkach bardzo rzadko jest tak łatwo i szybko nagradzana. Szczeniak zbiera z ziemi żarcie zwrócone przez matkę na ziemię - jak przy macie węchowej. Dorosły pies musi nieco dłużej popracować. Łańcuch zachowań łowieckich to poszukiwanie, lokalizacja, pościg, chwyt, zabicie. Przykład treningu umysłu - pies nauczony szukania zapachu metalu szuka pięciogroszówki rzuconej na dywan, na betonową płytę, na trawnik, po znalezieniu nagradzany ZAWSZE pochwałą, okazjonalnie smakołykiem. Po jakimś czasie ten pies samorzutnie otwiera pozostawioną w jego zasięgu torebkę, wyciąga z torebki portmonetkę, otwiera zębami aby wypadły monety, waruje przy rozrzuconych oczekując aprobaty. W przypadku maty węchowej taki stopień zaangażowania (treningu umysłu) wymagałby od psa najpierw samodzielnego znalezienia ukrytej maty, np w pudle, wyciągnięcia jej, zwrócenia uwagi człowieka na fakt znalezienia maty. Nie będę więcej zajmować miejsca w tym wątku problemami treningu umysłu, pozostaniemy przy swoich przekonaniach.
-
Wszystkie moje psy dostawały jedzenie tylko w misce, tylko w mojej obecności - i wszystko jedno, zjadły od razu czy nie - miskę po chwili zabierałam. Tylko druga miska z wodą była stale dostępna. Dzięki temu powstało skojarzenie - pańcia+miska=żarcie. I łatwiej było mi psa nauczyć niepodejmowania żarcia z ziemi - a dookoła mojego bloku odpadków jest dosyć. Bo nie chodzi o to, aby pies oddawał znalezioną kość, ale aby jej nie podnosił jak znajdzie. A jeśli psu wolno wybierać jedzenie z maty pod nieobecność właściciela - to czemu nie na spacerze? Uczenie oddawania znalezionej kości nie powstrzyma psa od zeżarcia tej kości w dystansie od właściciela. Oczywiście uczyłam oddawania kości, ale tej, którą wcześniej podałam.
-
Błagam, tylko nie mata węchowa! Wysiłek psychiczny dla psa żaden, pies ma za dobry nos, aby to było szukanie. To tak, jakby mnie (mam okulary -4) miało zmęczyć szukanie kotleta na talerzu przede mną - przecież widzę, nawet bez okularów!!! Ogromna kość, to może zmęczyć, ale mata węchowa uczy tylko dożywiania się na własną łapę, zbierania wszystkiego z ziemi też.
-
Niezależnie od tego - psa można łatwo zmęczyć psychicznie. 10 minut nauki siadania i chodzenia przy nodze = to można robić w mieszkaniu przecież - wycisza psa bardziej niż godzinna gonitwa. Teriera zmęczyć ruchem jest bardzo trudno, ale po wysiłku umysłowym pada spać. Łatka chyba jest łatwiejsza niż można by sądzić po dramatycznych apelach "zabierajcie ją natychmiast" - na pewno nie miała okazji uczyć się rozumienia ludzkich słów, więc tym większy to będzie dla niej wysiłek.
-
Wejdź na portal nosem.pl, po zalogowaniu będziesz miała - za darmo - dostęp do poradnika Z kluczem do psa. Znajdziesz w tym poradniku podstawowe informacje co i jak z naszych słów i zachowania rozumie pies, jak nauczyć siadać, chodzić przy nodze. Czy rodzice zapłacą Ci za inny najprostszy poradnik tej samej autorki - "Jak rozmawiać z psem"? Można zamówić przez Bonito, koszt poradnika chyba ok. 10-15 zl, plus dostawa. Czy dasz radę przekonać rodziców do kastracji psa? Nie będzie uciekać za sukami, łatwiej sobie z nim poradzisz. Twojemu psu nie jest potrzebny behawiorysta - to, co opisujesz to normalne zachowania młodego psa, którego jeszcze nikt niczego nie nauczył - pies sam z siebie nie rozumie naszych słów. Jeśli rodzice nie zawiozą Cię z psem do dobrego trenera, bodaj na kilka zajęć z podstawowego posłuszeństwa, żebyś wiedziała, jak pracować z psem, to pozostaje lektura poradników.
-
Drobna uwaga - teraz wszyscy są w domu, ale właśnie dlatego trzeba przyzwyczajać sunię do krótkich na początek chwil samotności. Bo jeśli się tego nie nauczy teraz, potem mogą być bardzo poważne problemy. https://nosem.pl/pies-w-domu/pies-adoptowany/co-zrobic-zeby-pies-nie-szczekal-zachowanie-ciszy-w-domu/ Może poślijcie ten link Pańciostwu suńki.
-
Czy jest szansa, aby Łatkę zostawiać w domowej klatce? Bo pobudzony terier jest skuteczniejszy w kwadrans niż brygada remontowa w godzinę. Czy ona w tamtym domu zrobiła naprawdę demolkę, czy tylko symbolicznie coś podgryzła? Może dobry kong - największy rozmiar - rozwiązałby problem? Swoją drogą, oczekiwanie bodaj tolerancji od dwóch obcych dorosłych suk, gdy jedna jest tuż po szczeniakach, a druga wchodzi w cieczkę, to już ręce opadają z płuckami...
-
Żadnego psa nie wolno puszczać na spacer bez opiekuna. Bieganie "samowolne" po wsi i po lesie to proszenie o kłopoty. Wyprowadzaj psa na lince i w kagańcu. Szczekanie na ludzi za ogrodzeniem prędzej czy później prowadzi do atakowania - pies szczekając nabiera przekonania, ze człowieka przepędził, bo przecież człowiek przechodzi, pies nie wie, że człowiek i tak poszedłby swoja drogą. No to jak można przepędzić, to za chwilę można gryźć, tak pies to rozumie. Pies sam z siebie nie zmieni zachowania. Pozostaje kontrolować psa i poświęcić mu sporo czasu codziennie, w żadnym razie nie zostawiać samego na podwórku, na które ktoś może wejść. Pies nie reaguje na Twoje polecenia, bo ich na pewno nie rozumie - to trzeba zamykać w kojcu, kiedy kogoś wpuszcza się na swój teren. I uczyć reagowania na polecenia - innego sposobu nie ma.
-
Psia nie diagnozuje się i nie leczy na podstawie filmu - idź natychmiast do weta.
-
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
Sowa replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
https://www.owczarek.pl/artykul/20038-Jak.pies.z.kotem.html Wyślijcie to paniom. Jakby pies tak tęsknił za towarzystwem innych psów, to nie miałoby sensu zabieranie psów ze schronisk... Najważniejsze, ile czasu Panie mogą dać Grzesiowi, czy potrafią porozumieć się z psem. Jest na miejscu jakiś dobry trener, jakby były problemy? Panie kiedykolwiek miały psa? -
...i coraz więcej psów moich znajomych cierpi na problemy z przewodem pokarmowym. Pojawiła się kiedyś i zniknęła bez śladu informacja o skutkach dokarmiania suchą karmą szczeniąt (uszkodzenia ściany przełyku)- ciekawam, czy mama niemowlaka dałaby się przekonać, że chińskie zupki to jest to, co jej dziecko powinno jeść.
-
Słusznie.
-
Sucha karma to niedawny "wynalazek". Surowe mięso czy surowe żółtko jest jak najbardziej naturalnym pokarmem dla psa. Moje szczeniaki dokarmiałam surową wołowiną od ukończenia trzeciego tygodnia życia. Jeśli Twój szczeniak nigdy mięsa nie jadł, zacznij od małych porcji.
-
Bardzo trudno przezwyciężyć stres pourazowy - to dotyczy i człowieka i psa. Bo strach powraca nie tylko w tej sytuacji, w której człowieka i psa spotkało coś złego, a w sytuacjach poprzedzających to zdarzenie. Tyle że my nie zawsze wiemy, co poprzedzało szokowe zdarzenie. Człowiek może opowiedzieć, że np przed groźnym wypadkiem zauważył przelatującego gołębia i teraz wpada w panikę, na widok ptaka siedzącego na parapecie. Co poprzedzało szok dla psa, można tylko próbować się domyślić.. Pracuję teraz ze zwierzakiem, który boi się wyjścia z ogrodzonego terenu. I muszę zacząć od zniwelowania strachu przy zakładaniu w domu (!) obroży. Bo zakładanie obroży poprzedzało zawsze wyjście do ogrodu nie tylko na siku, ale zapowiadało wyjście za furtkę... Jaaga, doskonały przykład z tą misją.
-
Czy ma jakiegoś w miarę zaprzyjaźnionego psa? Żeby przykład podziałał? Wspólne wyjście z zaprzyjaźnionym psem?
-
Zacznij pracę węchową na spacerze - nie rzucanie piłki, nie chowanie smakołyków, ale chowanie przedmiotów o wlasnym czy znanym psu zapachu. Nauczenie sygnalizowania znalezienia takiego przedmiotu przez warowanie, albo aportowanie. Przydałoby się też szkolenie elementarnego posłuszeństwa, właśnie na spacerze. I nagradzanie zawsze pochwałą, a smakołyki rzadko. Aport - każdy! - pies ma oddawać do rąk, nie na wymianę. Wtedy pracuje spokojniej i jest bardziej podporządkowany,