Sowa
Members-
Posts
5052 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by Sowa
-
Do kogo, na jaki mail miałabym wysłać taką instrukcję? Na stronie nosem.pl są już trzy teksty o adopciakach - będzie czwarty, są dwie relacje filmowe o rozwiązywaniu problemów z trudnymi psami z adopcji, ale przygotuję jeszcze skrót najważniejszych informacji - skrót, aby nikt nie zmęczył się czytaniem...
-
DANGO , po japońsku cukierek w DT u koleżanki pod moją opieką.
Sowa replied to Poker's topic in Już w nowym domu
Może warto zbadac mocz, przy tych skokach pogody o zapalenie pęcherza łatwo. W domu cieplutko, na spacerze brrrr.... -
A czy pies sygnalizował czymkolwiek problemy zanim trafił do tego domu? Owszem, podchodził do schroniskowego ogrodzenia z ogonem do góry, sprawiał wrażenie dość pewnego siebie. Bardzo często właśnie po miesiącu wyłazi szydło z worka, ktoś musi w domu decydować. Albo ludzie decydują o tym, jak ma się zachowywać pies, albo pies jak mają się zachowywać ludzie.
-
DANGO , po japońsku cukierek w DT u koleżanki pod moją opieką.
Sowa replied to Poker's topic in Już w nowym domu
Na filmiku chęć kontaktu walczy ze strachem, ciekawe, jak teraz. -
Za pierwszym razem pies obawiał się o własne jedzenie, za drugim razem do domu wchodził ktoś, kogo pies się bał. Nakrzyczenie po fakcie dowodzi niezrozumienia psa. Niby do jakiej winy miał się poczuwać pies? Ugryzł nadchodzącego człowieka, którego się bardzo bał. Przynajmniej wiadomo, na co uczulić ew. następny dom. Po pierwsze - pies boi się o utratę jedzenia, nic dziwnego u azylowca, powinien uczyć się jedzenia bliżej opiekuna, ale nie można dawać mu jedzenia przy stole przy obcych dla niego ludziach. Pies pilnował i pani, i kubeczka z jogurtem. To było dla niego tak, jakby ktoś obcy podszedł do miski. W azylu też musiał jedzenia pilnować, żeby przeżyć. Po drugie - to co, już pisałam. Kiedy ktoś, kogo pies się obawia, wchodzi do mieszkania, pies ma być izolowany na czas wejścia. I tak samo, gdy nie darzony zaufaniem człowiek odchodzi.
-
Czy jest wiarygodna odpowiedź na pytanie - w jakiej sytuacji pies ugryzł? Obcego dla psa gościa wchodzącego do domu, wychodzącego, znajomego dla psa, witającego się z domownikiem, przy próbie przytrzymania, głaskania - to są podstawowe pytania. I jeszcze jedno równie ważne - jaka wtedy była reakcja opiekunów/opiekunki. Jak mocne było ugryzienie, czy wymagało wizyty u lekarza, szycia, opatrunku? Rozdarta skóra czy siniak? Czy w ogóle ugryzł, czy może obszczekał albo się już znudził? To bardzo ważne przy szukaniu nowego domu. Jakoś wyjątkowo trudno mi uwierzyć w użycie zębów przez tego psa.
-
Czy można dowiedzieć się czegoś więcej, w jakiej sytuacji pies ugryzł, na ile to było mocne ugryzienie, czy uderzył zębami, czy szarpał, co wtedy zrobili ludzie? Pies na pierwszych fotkach poza schronem, prowadzony już na smyczy, patrzył w górę z tak wyraźnym znakiem zapytania w oczach, w tym pytaniu nie było agresji ani jakiegoś pobudzenia. To ważne na przyszłość, aby wiedzieć w jakiej sytuacji zwierzę uznało, że nie zostało nic innego niż zęby. I gdzie teraz pojedzie?
-
Tolu, a skąd mają to rozumieć? Nie masz jednej lekcji aż do matury o zachowaniach zwierząt nam towarzyszących. Masz za to kolejne mody, a to straszące dominacją, a to zalecające wychowanie bezstresowe. I nie tylko u nas - w USA po filmie Disneya "101 dalmatyńczyków" tysiące psów tej rasy, kupionych w oczekiwaniu zachowań jak na filmie, zostało zabitych, bo nie spełniły oczekiwań ludzi. Za dużo mówi się u nas o tym, że pies z azylu na dzień dobry zrozumie, że jest uratowany, i okaże bezgraniczną wdzięczność, a za mało, że co najmniej pierwszy miesiąc powinien być czasem elementarnego wychowywania zwierzęcia - co najmniej pierwszy miesiąc, bo jeśli adoptowane jest zwierzę dzikie i wycofane, to i rok nie będzie za dużo.
-
Dowiedzcie się Panie koniecznie, w jakiej sytuacji było ugryzienie. Tłumaczcie chętnym na psa do znudzenia, aby bodaj przez pierwszy miesiąc nie narzucali się z czułościami. I co najważniejsze - ktokolwiek nowy wchodzi do domu, pies ma być zamknięty w innym pokoju. Dopiero jak gość wejdzie - może wejść pies, najpierw na smyczy. Przed wyjściem gościa pies MUSI być zamknięty. Te zwierzaki mają za sobą schron, gdzie każde wejście i wyjście człowieka do/z kojca oznaczało zagrożenie, pobudzenie, gryzienie się psów. To utrwalało się przez lata. Wchodzący gość może dla psa oznaczać niebezpieczeństwo - wychodzący w obecności psa stwarza sytuację, która dla niejednego psa oznacza odsunięcie zagrożenia. Więc będzie atakował wchodzących - najpierw nieznacznie, prawie niezauważalnymi sygnałami, potem coraz pewniej. I przeganiał wychodzących. Właśnie znajomi zaczynają pracę z trenerem, bo ich adoptowany pies doskakuje z zębami, gdy mąż serdecznie wita się z żoną. Pies nie rozumie, że to powitanie, dla niego to konflikt, zagrożenie. Niech ludzie uczą czegokolwiek adopciaka, a głaski i serdeczności - dopiero za jakiś czas. W nagrodę za wymagane zachowanie, chociażby za siad na polecenie - nie za darmo.
-
Gdyby właściciele czegokolwiek uczyli psa - choćby siadania i przychodzenia na zawołanie - to znacznie ułatwiłoby Amberowi porozumienie - pies czuje się bezpiecznie, gdy może jakoś współpracować w rodzinnej grupie, choćby to "siad" to juz upewnia zwierzaka, że jest przydatny i potrzebny, ma swoje zadanie.
-
Zachowania łowieckie są w każdym psie, realizacja tych zachowań może być rozmaita, pościg za piłeczką to też polowanie, tyle że na zdobycz zastępczą. Można oduczyć pogoni za uciekającą zwierzyną, raz w życiu widziałam charta polskiego, który na komendę przerwał pościg za zającem, można nauczyć ignorowania ptaków, ale to wymaga czasu i w przypadku starego psa na pewno jest bardzo trudne j na pewno taki pies musiałby ciągle być pod kontrolą.
-
Trudno było oczekiwać innego zachowania po Amberze. Chciał wreszcie być pierwszy w hierarchii, to naturalne. John na swoim terenie nie chciał ustąpić - to też naturalne i jak najbardziej zrozumiałe. Nie da się powiedzieć psom w takiej sytuacji, aby na dzień dobry od razu chciały się polubić. Któryś musiał się podporządkować - za Johnym stał jego teren i właściciele, za Amberem - dotychczasowe doświadczenia. Nic to, ważne, że są inne domy w rezerwie.
-
Wizyta u dobrego weta jest konieczna.