-
Posts
1229 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by swan
-
a żebyście koleżanko Kingo wiedziały :cool3: ;) zaraz po napisaniu tamtego posta poleciałam do szkółki, porobiłam fotki, nakopałam krzewów, pojechałam do klienta potem wróciłam, zjadłam, nakarmiłam swoje koty, nakarmiłam Darmę i Werę, zrobiłam z nimi obchód szkółki, nakarmiłam Lusię, nakarmiłam Agę i Korala, poszłam z nimi do drugiej szkółki zakręcić nawadnianie potem dowiozłam sobie trochę drewna do kotłowni i rozpaliłam w piecu potem włączyłam nawadnianie w ogrodzie poszłam na górę do kotów mojej mamy posprzątać im, dać wodę i jedzenie i chwilę z nimi posiedzieć potem wyłączyłam nawadnianie w ogordzie i właśnie jestem siedzę przy biurku a w łydki chłodzą mnie mokre nogawki dżinsów :shake: więc pozwolisz, że pójdę się szybciutko przebrać i potem powklejam moje zdjęcia poglądowe :cool3: :p
-
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
a Lusia ma kołtunik za lewym uszkiem :cool3: -
POZNAŃ - PIKUŚ i TABS, TABS i PIKUŚ obaj nowe domy mamy!
swan replied to PaulinaT's topic in Już w nowym domu
zagląda regularnie, zagląda i melduję się, coby podskoczył temat bo mnie te psiaki też za serce chwyciły i myślałam urabiać moją mamę, ale moja mama ciągle naszego Portera opłakuje, a teraz Jej zdrowie nawaliło to już nie mam sumienia, bo i tak mam jej koty na przechowanie tymczasowo (mam obecnie pięć psów i pięć kotów:crazyeye: ) ech, i poza samodzielną adopcją nic nie zdziałam a nie mogę z przyczyn (patrz w nawiasie):cool1: no więc tylko się melduję :oops: -
Kinga , ja mam kojec, pokażę Ci zaraz. Jak na razie odporny na wyskakiwanie górą, podkopywanie i przegryzanie siatki. Metodą prób i błędów doszliśmy do takiego, z którego nasz mieszanek ONka z husky nie otworzył sobie ani nie wyskoczył górą idę zaraz do szkółki to porobię zdjęcia
-
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
oj nie zrobię sama zastrzyku :shake: przynajmniej tak mnie jeszcze nie przypiliło... musiałam kiedyś zrobić zastrzyk po kastracji Koralowi, w niedzielę, stałam nad nim z tą strzykawką, przykładałam do skóry na karku, nawet próbowałam wbić, ale ręka za skarby świata nie chciała się ruszyć :shake: :oops: poddałam się i poleciałam po pomoc do sąsiada co ma konie :cool1: A jeśli chodzi o Lusię i robienie zastrzyku znienacka :evil_lol: to trochę tak, jakbym chciała mimochodem założyć kokardkę na ucho zającowi :evil_lol: :eviltong: Lusia to czujny osobnik i najszybciej w świecie umie uciekać do budy :evil_lol: a jeśli chodzi o naukę bez nagród, to też jeszcze muszę na to poczekać, po świętach udało mi się ćwiczyć na zasadzie, że najpierw zrobi to co ja chcę, a dopiero potem zobaczy jedzenie. Wcześniej jeśli podchodziła to na widok jedzenia w ręce. Nie widziała, nie podchodziła. Potem doszliśmy do momentu , że widziała zamkniętą dłoń więc podchodziła na wołanie zakładając, że w dłoni jest jedzenie, no i było. A teraz podchodzi do dłoni, okazuje się , że w niej jedzenia ni e ma,ale za podejście dostaje jedzenie z drugiej ręki, która sięga najpierw do kieszeni po to jedzenie. I to moi kochani jest moje osiągnięcie. Bo do tej pory jeśli Lusia podchodziła, brała jedzenie z ręki, jak się kończyło i sięgałam ręką do kubeczka albo do kieszeni po następne, to na to Lusia zawsze reagowała ucieczką :angryy: tchórz paskudny :mad: ;) a po świętach udało mi się zmodyfikować ćwiczenie z dotykaniem kciuka noskiem to o którym pisałam parę postów wyżej teraz wygląda to tak: wyciągam dłoń zamkniętą, z odsuniętym kciukiem, pustą wołam Lusię Lusia podchodzi, leci do kciuka, trąca noskiem ja mówię: dobrze i leci do mnie po nagrodę, którą ja wtedy dopiero wyciągam z kieszeni, ona czeka grzecznie dostaje nagrodę znowu wyciągam kciuka i tak w kółko:evil_lol: chodzi o to, ze udało mi się tak to ustawić, że Lusia po pierwsze, musi chwilę poczekać na nagrodę, więc siłą rzeczy nie ucieka do budy po drugie najpierw po dobrze zrobionym ćwiczeniu słyszy słowo dobrze, które teraz na pewno zauważa po trzecie, nie ucieka po każdym ćwiczeniu do budy, tylko jest ciągle zaabsorbowana to szukaniem kciuka, to czekaniem na nagrodę, co daje mi z nią jakąś pełną minutę a nawet dwie , kiedy to Lusia nie wieje do budy,a to już dużo , jak na nią a ponadto ja macham tą moją ręką z kciukiem :evil_lol: na wszystkie sstrony gdzie tylko moje ramię sięga, w efekcie Lusia zaaferowana poszukiwaniem tego kciuka już była pod moimi nogami (jak siedziałam na pieńku) i robiła stójkę na tylnych łapkach:loveu: nawet podskakiwała na tych tylnych łapkach:crazyeye: zaaferowana bardzo pożądanym kciukiem :evil_lol: nie zachowuje takiej ostrożności jak wcześniej, więc bardziej się do mnie zbliża jeszcze trochę z nią tak popracuję i ten kciuk i dobrze będzie już dobrze wryte w pamięć i zacznę zakładać jej obrożę -
POZNAŃ - PIKUŚ i TABS, TABS i PIKUŚ obaj nowe domy mamy!
swan replied to PaulinaT's topic in Już w nowym domu
wskakiwać na górę barciszkowie mniejsi -
POZNAŃ - PIKUŚ i TABS, TABS i PIKUŚ obaj nowe domy mamy!
swan replied to PaulinaT's topic in Już w nowym domu
podbijać do góry trzeba -
POZNAŃ - PIKUŚ i TABS, TABS i PIKUŚ obaj nowe domy mamy!
swan replied to PaulinaT's topic in Już w nowym domu
kiedyś tak sobie policzyłam, że na jednego psa w miejskim schronisku przypada ok 1000 mieszkańców tego miasta. więc jakby tak zrobić akcję, i jednego dnia 1 na 1000 mieszkańców (a to przecież nie tak wiele, to nie jeden z 10 czy 100) by adoptował psa, to nie byłoby psów w schroniskach:loveu: fajna wizja , co :razz: a czarno beżowa para koleżków na pierwszą stronę ! -
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
witaj Zielony :lol: jak na razie chyba idzie nieźle korzystam z obecnego nastroju Lusi i próbuję rzeczy, które próbowałam kiedy indziej i nam nie wyszly na przykład długo trenowaliśmy wchodzenie wszystkimi czterema łapami na moje nogi siadałam na pieńku, nogi wyprostowane i opuszczone, a Lusia miała nie tylko się oprzeć przednimi łapami o nie, ale jeszcze wejść tylnymi tylko wtedy dosięgnęłaby jedzenia udało mi się, że zrobiła to jeden jedyny raz i już nigdy nie powtórzyła wolała nie jeść, a po iluś tam podejściach rezygnowała, właziła do budy i już nie chciała z niej wyjść w dzisiaj - wlazła wszystkimi czterema na moje nogi, siedziała na nich z kilkanaście sekund, tyle, ile potrzeba wyłuskać z dłoni kilka chrupek i je pogryźć w ekspresowym tempie raz nawet nie zeskoczyła po zjedzeniu , tylko poczekała na tych nogach, aż sięgnę następne chrupki i dopiero wtedy zeskoczyła niesamowite wrażenie, miec jej mordkę i oko tuż przy twarzy no bo ona się pchała na uda, nie zostawała na moich łydkach, tylko się gramoliła wyżej no i po tym ćwiczeniu okazało się, że problem obcięcia pazurów jest bardziej palący niż mi się wydawało :roll: bo ona mnie podrapała przez dżinsy, długo tego ćwiczenia nie wytrzymuję ja, bo nogi bolą strasznie, tym bardziej,że ona chyba się tymi szponami próbuje utrzymać na moich chybotliwych nogach i wbija mi się nimi jak ptak siedzący na gałęzi chyba :evil_lol: i druga sprawa ćwiczyliśmy kiedyś wydawanie chrupek z zamkniętej dłoni w nagrodę za dotknięcie nosem wysuniętego kciuka dzisiaj znowu to zrobiliśmy i najpierw Lusia nie pamiętała o co chodzi potem wpychała nochal niezbyt precyzyjnie w różne miejsca dłoni ale byłam złośliwie konsekwentna i nie za wszystko była nagroda :evil_lol: i po chwili precyzyjnie jak w zegarku noskiem dotykała opuszka kciuka i dostawała chrupka ale co najważniejsze w tej przydługiej relacji :oops: wyraz jej pyska i oczu ona była zainteresowana widać było, jak kombinuje nie widziałam u niej takiego wyrazu do tej pory to było coś nowego i myślałam , co to przypomina i ona miała minę szczeniaka, tak, szczeniaka, który patrzy o co chodzi, co ja robię, zaciekawionego..... nie było przynajmniej w czasie tego ćwiczenia ani strachu, ani nerwów, było zainteresowanie i zaciekawienie i kombinowanie co zrobić,, żeby dostać chrupka bez nerwowego wpychania nochala w każdą szparę w dłoni, co robiła do tej pory -
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
Pusia i Kacper to już nie bardzo :shake: wapniaki :diabloti: ale Pumę roznosi energię, próbuje się bawić ze mną, zaczepia starsze koty, koty sąsiada, Werę i nawet samych sąsiadów robi napady, skoki znienacka, albo udaje że ucieka regularnie chodzi z nami na najdalsze spacery zabawkami nie próbowałam się z nią bawić, ale myślę, że byłaby wdzięczna za taką odmianę, bo ewidentnie jej się z nami nudzi ;) -
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
chyba leków uspokajających nie podam, bo przy przeprowadzce tak naprawdę nie zdały egzaminu Lusia była pod ich wpływem przed i po przeprowadzce, w trakcie adrenalina doszła do głosu i zwiewała dokładnie tak, jakby nic nie brała... a mam doświadczenie ze zdejmowaniem tej nieszczęsnej obroży ,,że można do niej podejść i coś zrobić, tylko zrobienie zastrzyku to inna para kaloszy, trzeba ją przytrzymać... dziewczyny przed wyjazdem szczepiły ją, jakoś w samochodzie przy dużej pomocy weterynarza:razz: jak to zrobiłyście?? Lusia ma wzloty i upadki jeśli chodzi o zachowanie i kontakt z istotami żywymi był okres, kiedy ewidentnie szybko podchodziła, była niecierpliwa, niemal nachalna to wtedy zrobiłam to zdjęcie, które mam w avatarze potem było parę tygodni, kiedy nie było już tego entuzjazmu i wszystko szło duuuużo wolniej i teraz znowu pcha się, trąca nosem rękę, próbuje otworzyć dłoń w poszukiwaniu jedzenia kaganiec prawie wyrywa mi z ręki, tak się pcha do jedzenia jakby mogła, to by cała przelazła przez ten kaganiec,żeby dosięgnąć jedzenia w ręce na drugim końcu tego "ruloniku" :evil_lol: i teraz faktycznie już trochę próbuję przywoływać bez jedzenia i mogę iskać i ćwiczyć dotykanie jest taka zdeterminowana i odważna, że są efekty ale to pewnie oznacza, że za parę tygodniu znowu przyjdzie odwilż i Lusia wyjdzie do mnie z budy tylko, kiedy zobaczy smakołyk potrzymany parę sekund przed jej nosem :cool1: z tą zabawą byłoby fajnie, gdyby któryś z moich psów umiał się bawić piłeczką:cool1: Darma w ogóle nie umie się bawić, Wera tylko w przeciąganie liny, Aga też w nic, Koral pobiegnie za patyczkiem, ale już nie przyniesie :shake: tak to jest, jak się ma same schroniskowce i znaleziska leśne;) może z kotami się przy niej pobawię...:razz: -
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
To jest dopiero druga prosta pierwszego okrążenia, jeszcze tylko sześć takich prostych i będzie koniec czwartego okrążenia i finisz :diabloti: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: tylko ciekawe kto wygra :cool3: a Paulina, napisałam odpowiedź na Twojego posta, ale mi go dogomania zeżarła :mad: więc piszę jeszcze raz - się normalnie poplułam ze śmiechu :roflt: -
Szarik już nie szuka. Zasiedział się w DT i zostaje:)))
swan replied to basiaap's topic in Już w nowym domu
[quote name='PaulinaT']A kijanke se weź i jakąś złap do wieeelkiego słoja - będziesz miała swoja osobista kijankę, do obserwacji :razz:[/quote] hm, a taka kijanka mi z głodu nie umrze??:roll: A tak wracając do tuszy, to ja tam zdecydowanie wolę, zeby pies był szczuplejszy niż grubszy :lol: ale jak patrzę na mojego Korala, to się boję, że mu się skóra na żebrach przetrze :shake: ;) -
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
no jasne że się uda tylko pytanie, czy Lusia nie będzie już za stara na te spacery, jak już do nich dojrzeje :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: za to teraz mam kolejną zagwozdkę muszę Lusię zaszczepić :cool1: Jakieś pomysły, jak to zrobić?:roll: -
Szarik już nie szuka. Zasiedział się w DT i zostaje:)))
swan replied to basiaap's topic in Już w nowym domu
Ja Ci powiem, Paulina, że "nie miała baba kłopotu, kupiła sobie rasowca" :diabloti: Jak miałam PONa, to też takie hocki klocki że aż coś. Wieczna grzybica, z ciągłymi nawrotami, zatrucia pokarmowe, rozwalona trzustka, krwiaki na uszach, ciągle jakieś guzki i kaszaki, nie nadążaliśmy wycinać, jak za bardzo urosły :shake: normalnie biedny był ten nasz Porter Potem ONek Polo, pół roku i taka dysplazja że strach się bać:shake: a teraz mam same mieszanki, i tylko szczepię, odrobaczam, odpchlam i odkleszczam :loveu: (tfu tfu na psa urok:razz: ) A propos kumkania Z małych czarnych kropeczek zrobiły się małe czarne przecinki, czyli wyrosły im ogonki :loveu: Czekam aż wypłyną jako kijanki , tylko szkoda, że wtedy rozlezie się całe towarzystwo po stawku i już nie będę mogła sobie tak wygodnie obserwować :cool1: -
Szarik już nie szuka. Zasiedział się w DT i zostaje:)))
swan replied to basiaap's topic in Już w nowym domu
kum kum kum kum kum :diabloti: nie jest źle, chyba się nie wylęgły, ale dawno tam nie byłam, dlatego dzisiaj wieczorem pójdę zobaczyć, czy już mam kijanki :loveu: Ja mam podobny problem co Ty z Szarikiem, ale z moją Werą. Leci na karmie light dolnej możliwej dawce, ale co miesiąc przybywa jej 1 kg :crazyeye: Zaczyna mieć fałdy na bokach, jak siada :mad: Za to z Koralem mam odwrotną sytuację. Pewnie dlatego , że też dla wygody dostaje karmę light, tak jak reszta stada czyli wysterylizowanych suk , tylko dostaje dużą dawkę. Ale właśnie wyczesałam mu resztkę zimowego futra i Koral okazał się nagle taką chudziną , że normalnie jest mi wstyd :oops: -
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
w założeniu ma to być pies, który nie ucieka z domu, który da się dotknąć (w celu wyczyszczenia, uczesania, zrobienia szczepień, oględzin czy wszystko w porządku) , mieszka w domu i umie chodzić na smyczy nie przegryzając jej od razu:diabloti: i załatwia się na spacerach. a co , pomarzyć nie wolno? :cool3: -
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
dzisiaj Lusia po raz czwarty w historii zaszczyciła mnie pomachaniem ogonka i nie w taki nerwowy sposób jak do tej pory do tej pory stała przy płocie, jak podchodziłam to machnęła kitą, robiła w tył zwrot i chowała się do budy A dzisiaj z godnością siedziała przy płocie, ja do niej szłam, gadałam do niej już z oddali jak zwykle, a ta dalej siedziała, zamiotła kitą po ziemi parę razy i wytrzymała aż do chwili , kiedy podeszłam do kojca. Dopiero wtedy wlazła na chwilę do budy. A dzisiaj zrobiłam przerwę od cwiczenia z kagańcem. Idzie powoli ale coraz dłużej wytrzymuje w tym kagańcu w oczekiwaniu na kolejny chrupek. Dzisiaj było karmienie za głaskanie. Da się poszorować po głowie, za uchem albo pod brodą, to ma chrupka. I udało mi się ją wyszudrać najwięcej w historii. Podrapałam ją pod przednią paszką i po barku i po boczku:cool3: :multi: idzie idzie do przodu, ślimaczym tempem ale idzie:lol: -
Szarik już nie szuka. Zasiedział się w DT i zostaje:)))
swan replied to basiaap's topic in Już w nowym domu
[quote name='PaulinaT'] No moja kochana - to nie była żadna żaba! To była ROPUCHA!!!! A ropuchy sa wielkie i ŁAŻĄ! I siedza pod liściem i sie NADYMAJĄ!!! To co porządna wychowana w mieście i nie znająca takich atrakcji suczka miała sobie pomyśleć?? No co?? :razz: A do tego ta ropucha była bezczelna i osaczyła Abisiunia także w pokoju :placz: wlazła nam pod łóżko :placz: Abi ma teraz do ropuch uraz :p a wczoraj nad Rusałka tez jedna znalazła :p i wzorowo oszczekała :p [/quote] HAHAHHAHA to zobacz co ja tutaj szykuję na Twoją Abi:diabloti: :razz: jak to wszystko się wykluje [img]http://img119.imageshack.us/img119/5627/zdjcie002am3.jpg[/img] [img]http://img477.imageshack.us/img477/8411/zdjcie003sp5.jpg[/img] to Abi nie wysiądzie z samochodu jak przyjedziecie:evil_lol: -
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
ja już nie wiem.... albo to nie cieczka albo to końcówka cieczki albo Lusia reaguje nietypowo :shake: wczoraj przyprowadziłam jej Korala do zapoznania Koral cały "rozmerdany", wtykał jej nos przez kraty żeby się zapoznać, a ona go obwarczała, a na koniec zrobiła zamach na jego nochal. Dobrze, że chłopak ma respekt i zrobił unik, bo by nie miał czym niuchać:diabloti: Na suki nigdy tak nie reagowała:eviltong: nawet czasem tak jakby chciała je poobwąchiwać przez kraty No i ciąg dalszy rozwoju jej kontaktu ze światem, Coraz częśćiej siedzi poza budą, najczęściej blisko kraty od strony podwórka, na słoneczku, nie w ciemnym kąciku jak kiedyś. I godnie nosi ogon do góry:cool3: i coraz częściej szczeka:lol: i coraz odważniej wcina jedzonko przez kaganiec uczę ją, że musi mocno włożyć mordkę w kaganiec, żeby sięgnąć jedzonko i chwyta to coraz lepiej małymi kroczkami idziemy do przodu. Ale nauka siłą rzeczy szybko nie idzie, bo wszystko co robimy, robimy na jedzenie. Nie jest zainteresowana zabawkami, sznureczkami ani patykami ani zabawą ani głaskaniem,więc z nagród zostaje tylko jedzenie, a po pierwsze nie chcę jej zatuczyć :razz: a po drugie nawet nienażarta Lusia ma czasem dosyć jedzenia:p i to przy takiej małej suni następuje dosyć szybko,wtedy zaszywa się w budzie i koniec lekcji:eviltong: -
Wilczarzowata już u swan- relacja z wesołej podrózy i zdjęcia
swan replied to olekg89's topic in Już w nowym domu
ale mnie wczoraj Aga z Koralem wystraszyli poszłam do nich wieczorem już po zmroku, dostali jedzonko,wypuściłam ich na teren szkółki i zajęłam się podlewaniem, przestawianiem doniczek, gadałam przez telefon i nie zwracałam przez jakiś czas uwagi na to, co oni robią potem już tylko gadałam przez telefon i zdałam sobie sprawę, że coś nie widzę Korala i Agi no to obeszłam wzdłuż ogrodzenia całą szkółke cztery razy i dalej na nich nie trafiłam :shake: no to zaczęłam wołać i przyleciała Aga i była z drugiej strony ogrodzenia niż ja :crazyeye: a przecież wszystkie bramy pozamykane No to obeszłam szkółkę jeszcze raz szukając, którędy się wydostali i znalazłam podkop od strony dolinki :angryy: :mad: :mad: :mad: Aga przychodzi na zawołanie, więc jak przyszła, zamknęłam ją w kojcu i po kłopocie. Natomiast Koral jest zawsze baaardzo zainteresowany tym co gdzieś się rusza, pachnie albo po prostu jest i jak się go spuści ze smyczy, to zostaje na wołanie głuchy i nawet na jedzenie normalnie się nie daje zwabić :diabloti: więc przeczuwałam kłopoty poszłam go szukać po zmroku, przebiegł przede mną parę metrów, na moje wołanie nawet nie odwracając głowy, jak zahipnotyzowany i poleciał dalej no to ja za nim, on w dolinkę, ja za nim, dobrze , że miałam dobrą latarkę:cool3: wołam, a on znikł w ciemności:diabloti: no to idę w tamtą stronę cisza, odszedł już tak daleko, że nawet nie słychać przedzierania się przez chaszcze wołam i nic no to idę dalej, gdzieś coś słychać, idę dalej, zeszłam nad strumyk na dno dolinki a tam Koral sobie idzie brzegiem, wychodzi z krzaków prosto na mnie, i jakby się zdziwił na mój widok takie zaskoczenie - "a ty co tu robisz po ciemku, myślałem, że jestem tylko ja...":evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: przywołałam go , a on przyszedł się przywitać:crazyeye: za co go wygłaskałam i przypięłam na smycz ot, moja wiejska codzienność w nagrodę poszliśmy zapoznać go z "dziką Lusią", ale ona z kolei próbowała odgryźć mu nos, więc już nie kombinowałam więcj i zaprowadziłam go do Agi do kojca uffff, koniec przygody -
Szarik już nie szuka. Zasiedział się w DT i zostaje:)))
swan replied to basiaap's topic in Już w nowym domu
a to Twoja Layla poluje:razz: ostatnio nie zauważyłam, ostatnio to Abi próbowała osaczyć żabę :evil_lol: przywieź ją teraz, stawek z wyspą aż kipi od żab, chciałabym zobaczyć minę Abi :cool3: a skoro Layla taka łowczyni, to będzie trzeba uważać, bo mi jeszcze na kaczki zapoluje:diabloti: chwaliłam się, że mam na stawku dwie parki, ale w sumie nie jestem pewna :cool1: bo ciągle widzę tylko dwa kaczory :-o może to jednak jest tylko jedna para? :evil_lol: :eviltong: ([I]a tak tylko zaoffowałam, żeby zaznaczyć swoją obecność ;), że jestem i czytam :p )[/I] -
Poszukaj dawkowania na różnych stronach internetowych. Tańsze karmy są... tańsze, ale więcej się ich daje. Co oznacza, że masz więcej targania worów, psy więcej jedzą, ale koopy rzeczywiście są ogromniaste (widzisz, ile w tych karmach jest śmieci nie trawionych przez psy). Ja do niedawna jechałam na tańszych karmach z hurtowni, 115-120 zł za 15 kg worek. Cibau albo Fitmin. Żadna rewelacja. Przy moich czterech psach od 45 do 25 kg taki worek 15 kg ledwo starczał na tydzień :cool1: A ostatnio policzyłam Eukanubę dla dużych ras dorosłych psów. W sklepie internetowym kupiłam z dostawą gratis do domu za 189 zł za 15 kg (w hurtowni 220 zł) . Dawkowanie jest takie, że przez pierwsze dni psy się na mnie obraziły, bo dawałam im tyle ,że ledwo co dno w misce zakrywało :evil_lol: . Faktycznie daje się dwa razy mniej niż przy poprzednich karmach. W efekcie taniej jest na droższej karmie o jakieś 2-2,5 zł/dzień na stado. I nie muszę targać worków:cool3: No i taki worek starczy mi na pewno na dwa tygodnie na 4 spore psy:p
-
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
tak w ogóle to Lusia coraz bardziej zaznacza swoją obecnośc na świecie moje spacery z psami wyglądają tak , że najpierw biorę na spacer Darmę i Werę, suki, które są ze mną w domu. Potem wracając z nimi idę do Lusi, zachodzę na piętro do kotów moich rodziców, które mam na wakacje, no i zamykam w domu Darmę i Werę i idę z jedzeniem i na spacer do Korala i Agi, które mieszkają w budach w szkółce. I najczęściej jak wychodzę z domu z Darmą i Werą to albo Koral i Aga mnie słyszą albo widzą, i Koral piszczy a Aga szczeka na całego, żeby mnie pogonić, żebym szybciej do nich szła:roll: I wczoraj rano było jak zwykle. Koncert zza płotu że hej. No i Lusiak się przyłączył i sobie poszczekała z resztą dla towarzystwa:cool3: a podobno wczoraj w nocy Lusia wyła:-o między drugą o piątą rano.... choinka, to będzie test na cierpliwość sąsiadów, bo Lusia ma kojec blisko okien sypialni sąsiada:diabloti: dzisiaj mi nic nie mówili na temat wycia...... ale tak sobie myślę, że ogólnie Lusia troszkę inaczej siię zachowuje niż zwykle, trochę bardziej rozkojarzona, trochę bardziej płochliwa, szczeka, teraz wyje, może ona jednak tą cieczkę dostała? :cool1: śladów żadnych nie widzę, ale tak by pasowało, piękna wiosna w końcu się zrobiła.... Mam nadzieję tylko, że to wycie jej nie wejdzie w nawyk, a ja już nie bardzo mam ją gdzie przenosić:shake: Aha, no i jeszcze jedno moje spostrzeżenie. Lusia nie jest już chuda. Jakoś tak niedawno zauważyłam, że jej boki już się jej tak nie zapadają jak kiedyś. Mam nawet wrażenie, ze nauka na jedzenie aż za dobrze jej poszła w boki:roll: