Jump to content
Dogomania

swan

Members
  • Posts

    1229
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by swan

  1. to jako ogrodnik się wtrącę :cool3: koty uwielbiają kocimiętkę, z angielska 'catmint' , a nazwa stąd, że koty uwielbiają ją wąchać, jeść i tarzać się w niej mam już duże kępy, więc są bezpieczne, ale moja mama najpierw miała malutkie kępuszki i jak dorwały się do niej Jej własne koty plus stado okolicznych kotów, to nie wszystkie roślinki przeżyły :razz: a psy to są ogromni pomocnicy w ogródkowych porządkach wiele razy podpatrywałam, co takiego wcinają moje czarnule i ZAWSZE jest to perz:loveu: czyli znienawidzone trudne do zwalczenia chwaścicho parę razy już miałam gonić od rabat, bo stoi taka "kobyła" nad moimi kwiatkami i żuje, a jak podeszłam bliżej, to się okazywało, że spomiędzy kwiatów wystaje parę ździebełek perzu i to właśnie moje czworonogi wcinały:crazyeye: a poza tym PaulinaT wie, ile u nas naokoło hektarów trawy i psice nie wcinają ani życicy, ani wiechliny, ani kostrzewy, czyli traw wchodzących w skład mieszanki trawnikowej skrupulatnie wybierają PERZ:p
  2. A mój Porter (mój pierwszy pies, PON, już [*] ) to najpierw obserwował co robi moja mama , a potem szedł sam na grządkę z rzodkiewką, delikatnie brał listki w zęby i wyciągał sobie rzodkiewkę, brał na legowisko, łapkami przytrzymywał listki, zjadał rzodkiewkę, i szedł sobie wyrwać następną :crazyeye: za to moja obecna Wera ściga się ze mną kto więcej nazrywa truskawek z krzaczka. Tylko że ja zbieram do koszyczka, a ona prosto do pyska :evil_lol: Przynajmniej jest na tyle kulturalna, że wyżera tylko z własnego ogrodu. Jak spuściłam ze smyczy Agę i Korala, to wparowały do nieogrodzonego warzywnika sąsiadów i oboje obsiadły poletko truskawek i wyżerały po chamsku dopóki ich nie przegoniłam :mad:
  3. no właśnie ja wypróbowałam taką obrożę u siebie, bo bez tego czarne psy czarną nocą nawet w świetle latarki są niewidoczne :shake: i też był ten sam problem, diody były widoczne tylko z jednej strony, z drugiej strony psa już nic nie świeciło, Wera mogła się do mnie obrócić nie tym bokiem co trzeba i szukaj wiatru w polu :cool1:
  4. Kasie, jak psa spuścisz po zmroku ze smyczy, to jak ma odblaskową obrożę, albo jeszcze taką migającą z diodami, to przynajmniej wiesz, w którym kierunku gwizdać :evil_lol: dołączam do tłumu :lol:
  5. ooooo o takie drugie mi chodziło, nie miałam czasu przeryć wszystkich aukcji na allegro, a nie wiedziałam, jak się takie nazywają z takich pierwszych to mój Koral akrobata wyskakuje w mgnieniu oka, szybciej, niż wyciąga głowę z obroży to Lusia też by w nich dużo nie pochodziła to teraz mi zostaje zmierzyć Lusię i Korala i zakupić takie cudo
  6. a nie pomyślałam,że ktoś może szyć szeleczki na wymiar, zorientuję się w temacie a jeśli chodzi o charakter Luśki ogólnie nie jest zahukaną sunią, ma charakterek co się zowie jak jakiś pies się pojawi na podwórku, to szczeka alarmująco jak któraś moja suka podejdzie do jej kojca, to na początku się bała, teraz je raczej ignoruje jak Wera próbowała ją z bliska obwąchać jak jeszcze była na górze na sali, to Werę ostro obwarczała z zębami na wierzchu Koral miał ochotę się z nią przez kraty kojca zaznajomić , prawie oberwał po nosie hmmmm nie reaguje w żaden sposób na koty......
  7. :huh: i co ja mam Wam tutaj napisać Lusia dalej w swoim kojcu a to pewnie z mojej winy, bo boję się ją wyprowadzić na zewnątrz. Kupiłam jej nową smycz łańcuszek (jak pamiętacie pierwszą częściowo zjadła :diabloti: Ale nie kupiłam obroży, bo chcę jej założyć szeleczki a nie obrożę, pamiętając, co ostatnio zrobiła z obrożą ale nagle mogę kupić tylko takie , w które wkłada się przednie łapy i zapina na grzbiecie,a z tego wyskoczy w mgnieniu oka potrzebuję takie coś jak dwie obroże, jedna na szyję, druga przez klatę, połączone taśmą coś takiego można kupić miniaturowe dla kotów, a większego rozmiaru dla Lusi nie moge znaleźć Poza tym idzie powolutku. Byłam kilka dni poza domem i sąsiad mówi, że jak mnie nie ma , to Lusia nie szczeka, a jak jestem i jest pora odwiedzin i słyszy, że chodzę z innymi psami (a wie, że to znaczy, że zaraz przyjdę do niej ) to szczeka Jak mnie nie ma, to nie szczeka. To chyba znak, że mamy jakąś więź czy coś....:kciuki: [img]http://img112.imageshack.us/img112/829/spa0073nf0.jpg[/img] [img]http://img158.imageshack.us/img158/5827/spa0069xz0.jpg[/img] [img]http://img177.imageshack.us/img177/1995/spa0065wu6.jpg[/img] [img]http://img406.imageshack.us/img406/386/spa0070ku2.jpg[/img]
  8. trzymam kciuki za dobry domek dla futrzaka :p
  9. no to masz babo placek..... z drugiej strony podchodziłaś Cześka już zdaje się na wiele sposobów z odchudzaniem, bezskutecznie, teraz mam jako skutek uboczny.... no ale cukrzyca nie taka straszna prawda? tym bardziej jak już jest kotem "niewychodzącym" i nie powinien odnosić ran w bojach podwórkowych oczywiście kwestia leków nie jest bez znaczanie... czyli kolejnych kosztów.... i karmy specjalistycznej....
  10. co za ironia losu ... przecież Forest znalazł się w schronisku bo przeszkadzał Pani w plażowaniu.....:diabloti: a tu taka piękna sesja na plaży :loveu:
  11. czy kinga już pobalowała ? :cool3: bo jak przeczytałam dzisiaj wiadomości na wątku forestowym, to mi się strasznie oczy spociły i teraz trzymam kciuki, żeby z Foresta jakieś fochy nie wyszły w nowym domu albo żeby ze stresu jakoś dziwnie nie reagował,żeby już miał ten wyczekiwany przez wszystkich dom !:loveu:
  12. no jasne że zeżarła, w końcu Luśka wielką paszczę ma że :diabloti: [IMG]http://img142.imageshack.us/img142/8928/zdjcie039yk6.jpg[/IMG] sesja zdjęciowa jak widać jest, ale nie w łóżeczku, oj nie panna Lusianna jeszcze trochę musi posiedzieć w kojcu, bo nie mogę wymyślić stuprocentowo bezpiecznego sposobu na wyprowadzenie jej na spacer bez dużego ryzyka jej nawiania... może być obroża, ale przecież przez jedną obrożę już przelazła i zjadła, więc musi być skórzana, żeby jeśli znowu zje, to zeby jej nie zaszkodziła (w życiu nie myślałam, że będę mięc takie problemy w życiu...) . Pewniejsze byłyby szeleczki,ale z kolei nie mam pomysłu, jak Lusię zapakować w te szeleczki. Z kolei szeleczki też może zjeść jak już w nich będzie sama siedziała i jej się będzie nudziło, to znowu powinny być skórzane. A czy ktoś widział skórzane szeleczki do kupienia? Bo ja nie :shake: a poza tym to tak się zastanawiam czy ona zjadła tamtą obrożę bo po prostu pożarła potwora, który ją bolał, czy zjadła właśnie dlatego, że to skóra, a parcianego może nie tknie:cool1: tyle tych dylematów, że nie wiem jak się do tego zabrać ponadto w zeszły weekend mieliśmy dużego grilla u siebie i było na tyle głośno i zamieszanie, że przez parę dni Luśka miała wielkie opory, zeby podejść do mnie po jedzonko. Co wcześniej nie zdarzało jej się od wielu miesięcy. A jeszcze niedawno normalnie prawie wyrywała jedzenie z ręki o proszę jaka zafascynowana chrupką [IMG]http://img209.imageshack.us/img209/5152/zdjcie035yg8.jpg[/IMG] w ostatnim tygodni to Lusia tylko dochodzi do siebie,ale do tego czasu szło powoluteńku, jak to z Lusią, ale do przodu przyzwyczajałam ją do gwałtownych ruchów czy wiecie, że Lusia jak się jej wodzi przed nosem chrupką, to nie ucieka już do budy tylko podąża nosem i robi kółka i podskakuje, żeby tą chrupkę złapać? a jeszcze niedawno uciekała do budy macham jej tą ręką z jedzeniem przed nosem i robię z niej odważniejszego dzikiego psa niż była do tej pory i nawet jak czasem ją coś spłoszy a ja zawołam, to coraz częśćiej zdarza się, że wprawdzie robi w tył zwrot , ale tak naprawdę robi tylko obrót bo tuż przed budą zawraca i podchodzi do mnie, więc się nie chowa już tak łatwo no i to tak naprawdę na tyle, trudno mi w tej chwili wyłapać, jakie drobne postępy jeszcze poczyniła, bo to są naprawdę takie drobiazgi, że sama czasem się dziwię, ze zauważam różnicę żadnych spektakularnych sukcesów, żadnych cudów ani przełomów, bo to nie jest "odczulanie" tylko oswajanie, cóż.... trafił mi się "ciekawy przypadek" ale myślę, ze już mi się powoli cierpliwość kończy i zrobię akcję terrorystyczną, przywiozę weterynarza, pojmiemy Luśkę znienacka, zrobimy jej zastrzyk bo trzeba ją wreszcie zaszczepić, korzystając z przewagi liczebnej i siłowej :evil_lol: założę jej szeleczki choćby parciane i zobaczymy co dalej :diabloti:
  13. on próbuje schować część gospodarstwa domowego w swoim wnętrzu, żeby na "emigracji" czuć się jak u siebie :lol: ;)
  14. HEJ, Tabsiu jest śliczny, jak będziesz tam, to jakby mu się udało więcej fotek zrobić i wrzucić do pierwszego i ostatniego postu, to by było dobrze! a dom dla Pikusia mnie rozbroił sama mam dzikuskę u siebie, z którą idzie jak po grudzie. A Pikusiowi pewnie bardzo dobrze zrobiła zmiana miejsca i ludzi, z którymi nie ma złych skojarzeń i może zacząć życie od nowa :loveu: :loveu: :loveu: aż się ciepło na sercu zrobiło, jak wyobraziłam sobie Pikusia pchającego się do łóżek, przecież na tych wcześniejszych zdjęciach on siedział tylko schowany po kątach i odwrócony do ludzi plecami :shake:
  15. [quote name='kinga']ok, bedziemy im szukac domków u dobrych ludzi :lol:[/quote] u dobrych urojonych ludzi :evil_lol: ;)
  16. tak jakoś 400 zł miesięcznie :cool1: i to jest liczone na 4 psy (łącznie 123 kg wagi:cool3: ) , mała dzika Lusia jakoś się wyżywia tak "przy okazji" :p na dużo tańszej karmie z hurtowni wychodziło 100 więcej :shake: bo trzeba ją było dawać dwa razy więcej no i mam lepsze źródło, sprzedaż internetowa to zbawienie, można łapać promocje,na worku nawet 40 zł oszczędności i jak się zakupi od razu więcej ( w moim przypadku normalny miesięczny zakup) to dostawa kurierem gratis, więc się już tak nie nadźwigam i nie najeżdżę jak wcześniej dodam jeszcze, że moje też nie bardzo chciały karmę suchą, ale jak dostaną rozmoczoną w ciepłej wodzie albo rosołku, to wsuwają aż miło a Darma, domowy niejadek, jak mimo to czasem ma focha :roll: i kręci nosem, to jak kapnę do miski łyżeczkę oliwy, to też wymiecie michę :cool3:
  17. [quote name='Angelika8'] i Lordzik wybrał...z "górnej półki finansowej":grab:[/quote] Angelika, nie przejmuj się, ja ostatnio wskoczyłam sama po karmę z najwyższej półki cenowej, bo po obliczeniu okazało się, że przy dobrej karmie daje się jej odpowiednio mniej i w efekcie przy moich pięciu psach i najdroższej karmie oszczędzam miesięcznie 100 złotych:cool3: policz dobrze oczywiście to jest prawda w porównaniu z karmami z hurtowni zoologicznych itp, a nie z supermarketów:cool1:
  18. ale to jest DT czy domek docelowy?
  19. [quote name='PaulinaT'] Bardzo mnie ucieszył fakt, że Szarik szybko i ładnie dogadał sie z berneńczykiem Rollo. Między panami nie doszło do żadnego nawet malutkiego zgrzytu.[/quote] chłopak ma po prostu zdrowy instynkt samozachowawczy, ot co :cool3:
  20. Kinga, kojec może być ładny,tylko na ładny mnie nie było stać :oops: widziałaś, w jakim kojcu na początku mieszkał Serwo u Irmy? mocna nierdzewna siatka, słupki pomalować na ładny zielony kolorek, furtkę też, budy odpicować, Serwo w środku miał jeszcze jakieś drzewka i płotki , jakieś choinki chyba, no i gituś u mnie kojec niestety stoi w piaszczystym miejscu szkółki gdzie już nawadnianie nie sięga, więc i naokoło i w środku trawa specjalnie nie chce rosnąć Nie miałam czasu ani finansów na dopieszczenie , ale kojec super może wyglądać sama zobacz [img]http://img81.imageshack.us/img81/4687/dsc070861cgua2.jpg[/img] [img]http://img153.imageshack.us/img153/5772/dsc071213ojsd8.jpg[/img]
  21. a co w końcu kotom też się coś od życia należy :diabloti: :razz:
  22. hehe:diabloti: Camara, na zdjęciu nie widać wszystkiego:diabloti: ten kojec stoi w półhektarowej szkółce ogrodzonej siatką leśną wys. 1,80. Ponieważ to Aga właśnie ją przeskakiwała, do każdego słupka też są przymocowane ukośne listewki, na nich rozciągnięte trzy druty. Taka tańsza wersja zasieków, a też zapobiega przeskakiwaniu:cool3: a w dolnej części ogrodzenia są pociągnięte od wewnątrz dwie nitki elektrycznego pastucha:diabloti: bo ani Koral ani Aga jakoś nie mogą przyjąć, że oka ogrodzenia nie służą do treningu w przeciskaniu się a jak próbowały, to im się udawało przecisnąć albo rozerwać siatkę :mad: więc już nie próbują A między ogrodzeniem kojca a szkółki chodzi kontrolnie bardzo zła pani (to ja:cool3: ) która nie lubi, jak psy uciekają :mad: a w nocy jak pani śpi, to między jednym ogrodzeniem a drugim spacerują trzy czujne złowrogie czarne koty na usługach pani :evil_lol: i też pilnują:diabloti:
  23. a ja pisałam posta już parę godzin temu i mi się internet "zbiesił":diabloti: więc dopiero teraz piszę : Paulina, :calus: :calus: :calus: :calus: :calus: A Miki dożył pięknego wieku, musiało być Mu u Was bardzo dobrze :Rose: no i pamiętaj, że oprócz świadomości , że był u Was szczęśliwy, to pozostaje jeszcze świadomość, że nie cierpiał, albo trwało to bardzo krótko
  24. [IMG]http://img163.imageshack.us/img163/6006/zdjcie015ub6.jpg[/IMG] tutaj masz kojec w pełnej krasie, podmurówka solidna, słupki metalowe z demobilu, zastrzały wystarczyły tylko przy furtce. Pierwsza wersja ogrodzenia to była siatka powlekana. Ale ona nawet "psu na budę" się nie przydała.... Koral załatwił ją w parę minut.... Najpierw ją łataliśmy, wzmacnialiśmy na dole deskami i śrubami,żeby nie mógł jej Koral rozciągnąć,ale okazało się, że szybko się nauczył, że w którymkolwiek miejscu by nie pociągnał, udaje mu się taką siatkę "spruć" bez problemu. Kilka dni temu powiesiłam im banery na ogrodzeniu, żeby zapewnić im trochę cienia. Kojec zbudowaliśmy tak, żeby od południa i południowego zachodu ocieniały je drzewa. Ale upał był już paskudny, a na tych drzewach jeszcze nie ma liści..... [IMG]http://img362.imageshack.us/img362/2987/zdjcie018kj7.jpg[/IMG] tutaj z bliska widać zasieki, jakie zrobiliśmy, żeby Aga nie "przefrunęła" górą.... Do słupków przyspawane krótkie kątowniki, na tym rozpięta wąską siatka, taka jak na kurnik albo zagrodę na króliki. Cienka, lekka, a zapobiega przeskoczeniu. Koral uwielbia ją wykorzystywać do swoich akrobacji. Szczerze mówiąc, nie widziałam jeszcze takiego psa akrobaty! On się odbija od ziemi, odbija od pionowej siatki, robi w powietrzu obrót, wszystkimi czterema łapami odbija się od tej ukośnej siatki nad głową i ląduje na cztery łapy! [IMG]http://img461.imageshack.us/img461/1173/zdjcie016ue2.jpg[/IMG] A tutaj to co pozostało z zielonej powlekanej siatki.... nie polecam na ogrodzenie nawet dla średnio inteligentnego psa.... Szukaliśmy czegoś mocniejszego, a taniego. W markecie budowlanym kupiliśmy kraty, one są chyba wykorzystywane do zbrojenia betonu. Kupiliśmy najtańsze, z dużymi okami. Wymiar takiej kraty to ok 1x2,5 metra, jeśli dobrze pamiętam, jedna taka kosztowała ok 34 zł. Jak znasz wymiary, to do nich możesz dostosować rozstawę słupków i tylko drutem przywiązać kraty do słupków i ogrodzenie gotowe. Kraty są sztywne, więc nie dadzą się spruć, ani rozciągnąć, ani wypchnąć, są mocne, więc nie można ich przegryźć. Wierzcie mi, Koral, Aga i Lusia, wszystkie próbowały różnych sposobów, od kiedy kojec jest z tej kraty, żadne nie uciekło! A jakby co to kratę można odczepić i wykorzystać w innym miejscu. Tak naprawdę jedyny mankament to wygląd. Ta krata szybko rdzewieje, a nie mamy ani czasu ani kasy żeby bawić się w skrobanie jej i malowanie, więc jest jaka jest, ale spełnia swoje zadanie. [IMG]http://img255.imageshack.us/img255/7422/zdjcie023ow7.jpg[/IMG] i tutaj jeszcze jedna podpowiedź. Budy na zewnątrz kojca, tylko w siatce wycięliśmy dziury na wejście , no i skoblami przybiliśmy budy do siatki, żeby nie dało się przecisnąć szparą. Po pierwsze robi się więcej miejsca w kojcu. Po drugie, psy nie wskoczą na dach budy , co umożliwiłoby im ucieczkę górą przez płot. Zdaje się, że udało nam się wybudować niezłe więzienie, takie małe Alkatraz ;-) Ale metodą prób i błędów, po iluś gonitwach za Agą i za Koralem mamy efekt, że psy nie wyjdą bez naszej pomocy! Szczerze mówiąc przez dwa tygodnie sprawdzałam co godzinę, czy psy są jeszcze w kojcu. Jakoś nie mogłam uwierzyć, że udało nam się skonstruować coś, czego one nie mogą pokonać !...
  25. a wyczułam :loveu: i za prawym uszkiem też ma:razz: dzisiaj robiliśmy karmienie z drapaniem za uszkiem raz jednym raz drugim takie iskanie za uszkiem, po łopatce, doszłam aż za łokieć Lusia jak zwykle trochę nerwowa, ale widać, ze się stopniowo przyzwyczaja do tego dotykania a ja się zastanawiam, czy jej kiedyś drapanie za uszkiem będzie sprawiało taką samą przyjemność jak na przykład mojej Darmie albo Werze, mimo , że ominął ją ten krytyczny okres socjalizacji z człowiekiem w młodym wieku :cool1:
×
×
  • Create New...