-
Posts
1229 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by swan
-
Czarna-Darma,po 7 latach schroniskowego zycia ma SWOJ DOM!!!
swan replied to wiewiora1's topic in Już w nowym domu
właśnie miałam telefon od weta, wyniki krwi w normie, więc przyszło mi czekać na kolejny atak,żeby stwierdzić, czy trzeba leczyć farmakologicznie czy też nie pierwszy raz było chyba w czerwcu tego roku, była w ogrodzie, po objawach wspólnie z wetem doszliśmy do wniosku, że to musiał być jad ropuchy objawy, jakie tu na dogo czytałam u innych właścicielek psów z padaczką, objawy są różne, nagle pies sztywnieje, kuli się, podkula ogon i kładzie uszy po sobie,ma wytrzeszczone oczy i wyglądana ciężko przerażonego :shake: po chwili przewraca się na bok sztywna, ma drgawki, pianę z pyska dzisiaj przy trzecim ataku jeszcze strasznie machała nogami, wyglądała jakby chciała uciec leżąc na boku bez podnoszenia się :placz: traci kontakt z otoczeniem wygląda ogólnie jakby się dusiła:-( trwa to u Wery krótko, ok minuty, po chwili uspokaja się, dochodzi do siebie po pierwszym ataku nie pozwoliła do siebie podejść jak już mogła ustać na łapach, to uciakała przede mną, warczała na mnie i jeżyła się, ogólnie zachowywała się jak przerażony obcy pies za pierwszym razem goniłam ją 45 minut zanim jej przeszło i zaczęła mnie poznawać i przybiegła cała radosna i cieszyła się jak wariat kakby mnie miesiąc nie widziała za drugim razem nie było tego "nie poznawania", od razu jak udało jej się wstać, przyszła do mnie się przytulić dzisiaj pierwszy raz atak był w domu i dopiero teraz mam pewność, ze to jednak nie był jad ropuchy biedna się trochę pomęczyła i potem przez jakieś pół minuty mnie nie poznawała straszne doświadczenie, udało mi się w czasie ataku wyrzucić z pokoju Darmę, która chciała chyba dobić Werę :angryy: i Pumę, która się przeraziła tym co widzi i przy wyrzucaniu z pokoju trochę mnie zmasakrowała na rękach :angryy: a potem siedziałam sama z Werą w pokoju trwało to ledwie parę minut, udało mi się natychmiast dodzownić do wetki, i tak nie mogłam nic pomóc straszne uczucie, po chwili się pozbierała, udało jej się utrzymać w siadzie, chciałam ją przywołać, ale widziałam,ze mnie nie poznaje, parę razy głucho zawarczała..... mój ukochany kanapowiec, słodki naleśniczek, największa przylepa w domu i najradośniejszy pies na świecie (ona nawet przez sen merda ogonem:p) głucho na mnie warczy i nie pozwala się zbliżyć..... nawet po mordce widać, po oczach, ze to jest obcy pies jak Dr Jeckyll i Mr Hyde:cool1: Po chwili dosłownie, po kilku kolejnych sekundach tak jakby jej się świadomość włączyła, widać było że już wie gdzie jest i co się dzieje i dostała takiego ataku szaleństwa że wskoczyła z impetem do łóżka i mnie normalnie przywaliła sobą chcąc zacałować na śmierć :loveu: jakby mnie nie wiem jak długo nie widziała:loveu: ech,, muszę sobie zapisać daty ataków i opisać jak długo trwały i jak wyglądały póki pamiętam, bo teraz muszę czekać na kolejny Jak będą częściej niż raz w miesiącu i będą silne, a mogą trwać nawet kilkanaście minut, to trzeba będzie do końca życia lecieć na lekach jak będą rzadkie i nie wymęczające za bardzo, to nic się nie robi wybierając mniejsze zło, bo leki na epilepsję do końca życia to nie jest lekka sprawa dla organizmu ..................... -
no to karina, witaj w klubie właścieli psów, którzy większość swojej energii zużywają na wymyślanie, jak utrzymać psa blisko domu :evil_lol:
-
cholera , a mnie tu nie było bo właśnie leciałam z moją Werą na badanie, bo rano miała kolejny atak chyba jednak padaczka....:shake: ech Levisku.... supergoga, on przynajmniej nie został porzucony i cierpiący i sam na tej ulicy, myślę, że to się bardziej niż liczy dajcie znać, jak rachunki z lecznicą, postaram się pomóc
-
Poznań. Szczeniaczków 6!!! 50% ogara polskiego. Wszyscy mają domy !!!
swan replied to PaulinaT's topic in Już w nowym domu
piękności :loveu::loveu::loveu: i wygląda na to ,że trzeba je wyadoptować z kanapą :roll: -
Wilczarzowata już u swan- relacja z wesołej podrózy i zdjęcia
swan replied to olekg89's topic in Już w nowym domu
proszę bardzo, kobyłka już w uprzęży:cool3: [img]http://images13.fotosik.pl/118/24d60705382c3bb2med.jpg[/img] dopiero dzisiaj inauguracja, bo miesiąc trwało, zanim zamówiłam halti, dostałam pocztą, przymierzyłam, stwierdziłam,że rozmiar jednak nie ten:roll: , odesłałam, dostałam nowe , ufffff......'' no ale dzisiaj pierwsza próba najpierw Aga, bo ona ciągnie jak parowóz najpierw szła na spacerku normalnie, po jakimś czasie założyłam halti,zeby się przyzwyczaiła, nie protestowała i szła jakby nigdy nic no to po chwili smycz przypięłam na halti i nagle mądralińska Aga została zaskoczona faktem, że jej ciągnięcie skutkuje negatywnymi konsekwencjami dla niej samej, a nie dla mnie:evil_lol: pięć minut buntu, próby wyjęcia głowy z halti , ściągnięcia pazurami, bezskuteczne i reszta spacerku to po prostu idylla:loveu: Aga-parowóz, dzięki której mogę pewnie długością ramion konkurować teraz z Tytusem (mam nadzieję, że to jest odwracalne:evil_lol:) była teraz prowadzona na jednym paluszku:p jutro kolej na Korala a jak już się nauczą na krótkich smyczach, to przepniemy je na linki i wreszcie trochę sobie pobiegają:lol: -
nie odgryzła co więcej, sama ma równie ładne nogi jak modelka :razz::evil_lol: ale wzrok to ma przeszywający :cool1: ktoś tutaj pisał, że jego psiak wypróbował już sześć typów szelek i z wszystkich wylazł ale z indiańskich wylazł tak sobie będąc na smyczy na spacerku, czy pozostawiony sam sobie bez opieki???? pytam, bo mam u siebie dziką Lusię i właśnie zakładam jej takie szelki i planujemy może jeszcze w tym roku wyjście na spacer i się zastanawiam, czy w trakcie takiego spaceru jest w stanie z tych szelek wyjść:mad: bo jak wyjdzie, to półtora roku pracy na marne a wygląda na to, ze szelki są dobrze dopasowane i jakoś sobie nie mogę wyobrazić, żeby z tego wyszła:shake:
-
Czarna-Darma,po 7 latach schroniskowego zycia ma SWOJ DOM!!!
swan replied to wiewiora1's topic in Już w nowym domu
a tutaj demonstracja nowych legowisk, specjalnie dla Ciebie Paulina:cool3: Wera jak widać cała podeskcytowana nowym łóżeczkiem [img]http://images27.fotosik.pl/91/24e0d20e332d5343med.jpg[/img] Darma podeszła do niego nieco mniej entuzjastycznie:roll: [img]http://images29.fotosik.pl/91/ae2f0e68c3a0c126med.jpg[/img] no ale skoro został położony w jej miejscu pod JEJ BIURECZKIEM to nie miała wyjścia (kiedyś , wystraszona moimi wrzaskami :oops: schowała się tam mimo, że chwilę wcześniej schował się tam zaskroniec, na którego widok tak wrzeszczałam:oops:) no ale legowiska czarne, więc nie widać czarnych kłaków na nich:p nie czuć wilgoci mimo że kładły się na nie psy mokre po spacerze w deszczu Darma próbowała się parę razy przekopać przez nie na wylot, ale nie widać po tym ani śladu na pokryciu no ale w sumie nie wiem,czy Darmie się to podoba, bo właśnie zauważyłam Darmę na łóżku w sypialni:crazyeye: (zdarzyło jej się to może trzeci raz od kiedy jest u mnie czyli półtora roku) -
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
[quote name='swan']w zwiazku z tym jak już wołam Lusię po raz drugi i wychodzi do mnie z budy po jedzonko , to jest już praktycznie ubrana i wystarczy zapiąć tylko zapinkę na grzbiecie ale do tego jeszcze nie doszliśmy:oops: [/quote] jak to się nie udało, skoro właśnie się udało :multi: najtrudniej mi bylo to zrobić jedną ręką:oops: ale za którąś próbą wyszło:multi: ale jak tylko Lusia poczuła, że w pasie ma coś dość ciasnego, to spanikowała, a to oznacza rejterowanie do budy:mad: ale, łakomczuch jest, to zaraz się dała z niej wywabić:razz: coś czuję, że niedługo będziemy przyzwyczajać do przyczepiania smyczy:p -
Wilczarzowata już u swan- relacja z wesołej podrózy i zdjęcia
swan replied to olekg89's topic in Już w nowym domu
piękne mamy lato tej jesieni prawda :cool3: no to pokazuję właśnie polowanie na żaby [img]http://images24.fotosik.pl/91/f6e1c9024dd7256fmed.jpg[/img] Koral jest taki szybki, że kiedyś upolował sobie nawet mysz na łące:crazyeye: a był na smyczy..... babie lato w tym roku jest.... wszędzie:evil_lol: [img]http://images29.fotosik.pl/91/a031af901d9133cdmed.jpg[/img] z tą karmą dla Agi to miałam niezłe przejścia zmieniłam Adze, to przerzuciłam się całkowicie na nową firmę ale ta sama karma co Adze pomogła, niespecjalnie podeszła Koralowi:roll: inny rodzaj tej samej firmy z kolei smakuje Darmie i Werze, ale zapachy po niej rozsiewają takie, że......:cool1: No więc Aga przy następnym zamówieniu dostała znowu tą samą nową karmę, Koralowi oddałam tą, którą wcinał wcześniej, Darmie i Werze też oddałam poprzednią, z tym żę stwierdziłam, że skoro i tak wylądowałam z 3 różnymi rodzajami, to moge zaszaleć i kupić czwarty rodzaj, bo Darmie przyda się bardziej karma dla starszych psów niż light, no to teraz mam w kotłowni cztery worki 15 kilogramowe karmy dla psów, wór karmy 12 kilogramowy dla kotów i cztery zgrzewki puszek dla kotów :crazyeye: hehe, kotłownia, tam nie ma miejsca na drewno do pieca:evil_lol: -
Czarna-Darma,po 7 latach schroniskowego zycia ma SWOJ DOM!!!
swan replied to wiewiora1's topic in Już w nowym domu
za dużo to ja tutaj nie piszę bo pracuję dużo :roll: a zobaczcie, jaką ja ma atmosferę pracy w moim pokoju "do pracy" do pracy to on może jest dla mnie, ale jak siedzę przy biurku, to spod niego dochodzi do mnie głośne chrapanie:angryy: [img]http://images26.fotosik.pl/91/65511eb4e798f68cmed.jpg[/img] a za plecami mam sofę, którą natychmiast po wstawieniu zaczęły okupować koty [img]http://images13.fotosik.pl/117/6024efbc4b92788fmed.jpg[/img] no i jak tutaj w takich warunkach pracować efektywnie ?? :placz: hehe, pokój do pracy, też mi coś:cool1: -
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
jeśli chodzi o przyszłe losy Lusi, to ja po prostu :hmmmm: nie wiem no bo jak tutaj cokolwiek planować, jesli ja nie wiem, czy Lusia nie niszczy w domu, ładnie chodzi na smyczy albo czy zachowuje w domu czystość nie można psa próbować wyadoptować bez takiej wiedzy a czy zostanie u mnie? na zasadzie lokatora klatki to może być nawet całe życie, ale chyba obydwie mamy większe ambicje:cool1: a z kolei czy dogada się z moimi dwiema sukami w domu? trzeci przedstawiciel tej samej płci pod jednym dachem to trochę za dużo, z kotami za to nie powinna mieć problemu a więc pozostawiając te rozważania na boku, jako że na razie nie przyniosą żadnego wniosku, przedstawiam Lusię prawie w szelkach :cool3: ha, chciałam, ale imageshack dzisiaj strajkuje:angryy: [IMG]http://images12.fotosik.pl/115/32956d774682e321med.jpg[/IMG] uff, za to fotosik jeszcze działa:p z tymi szeleczkami to opatrzność nade mną czuwa Lusia za jedzeniem wkłada głowę w pierwszą pętlę a jak ucieka zestresowana do budy po włożeniu szeleczek przez głowę, to przypadkiem szelki tak są skonstruowane, że w trakcie wchodzenia do budy Lusia wklada obie nóżki w odpowiednie miejsca w szeleczkach:diabloti: w zwiazku z tym jak już wołam Lusię po raz drugi i wychodzi do mnie z budy po jedzonko , to jest już praktycznie ubrana i wystarczy zapiąć tylko zapinkę na grzbiecie ale do tego jeszcze nie doszliśmy:oops: na razie żeby się przyzwyczaiła, szarpię ją za te szeleczki, nawet próbuję do siebie przyciągnąć czasem panikuje, czasem spokojnie podejdzie przyciągnięta do jedzenia różnie bywa musi się odzwyczaić panikowania , to wszystko no i przydało się nasze wcześniejsze przyzwyczajanie do podnoszenia i trzymania przeze mnie za łapki bo najważniejsze teraz to nauczyć ją spokojnie zdejmować tą uprząż przy mojej pomocy oczywiście i teraz jak już Lusia jest w szeleczkach i trochę ćwiczymy z przyciąganiem itp to potem wyciągamy Lusię z tej konstrukcji a to wystarczy podnieść jedną łapkę i przełożyć przez pasek, drugą to samo , to nam idzie gładko zawsze najwięcej kłopotu jest z głową pętla jest dosyć ciasna, specjalnie zmniejszyłam,żeby Lusia się przyzwyczajała no a ona ma takie motylkowate uszy:loveu: no i te uszy przy zdejmowaniu obroży zawsze zawadzają:evil_lol: i wtedy Lusia zaczyna trochę wierzgać jak miniaturowy konik na rodeo ale, cokolwiek bym nie robiła, nawet jeśli przy wyplątywaniu jej z szelek obróci mordkę w stronę mojej ręki, to nigdy przenigdy nie zauważyłąm,żeby miała chociaż odruch kłapnięcia zębami albo przytrzymania mojej ręki , która coś tam majstruje przy jej karku:loveu: -
POZNAŃ-BASTER. Rozpoczął nowe życie. I to jakie... :)))
swan replied to kinga's topic in Już w nowym domu
o rany :loveu: zaraz się ciepło w okolicy serca zrobiło:loveu: no to już cierpliwie czekam na szczegółową i ilustrowaną relację :p -
POZNAŃ-BASTER. Rozpoczął nowe życie. I to jakie... :)))
swan replied to kinga's topic in Już w nowym domu
co tutaj taka cisza:mad: jestem spragniona dobrych wieści :cool3: -
Rysio z Buku, mały psi filozof - pojechał do domu!
swan replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
no i właśnie liczę na to, że na innych ten wzrok też tak podziała, byle na zdjęciu było to widać w gazecie :razz: -
Rysio z Buku, mały psi filozof - pojechał do domu!
swan replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
no właśnie Supergogo, to ogłoszenie w gazecie to chyba dobry pomysł na wątku Bastera nie było ruchu aż nie pojawił się w prasie, z tego co rozumiem, to właśnie z ogłoszenia się znalazł dla niego domek a taki spokojny mały Rysio nie ujada, nie ciągnie na smyczy jak parowóz, jest malutki, to byłby dobrym towarzyszem dla jakiejś starszej osoby do nawet niedużego mieszkanka a takie osoby nie czytają internetu ani nie wchodzą do schroniska,ale gazety czytają i wzrok Rysia na pewno ich zauroczy:p -
POZNAŃ-BASTER. Rozpoczął nowe życie. I to jakie... :)))
swan replied to kinga's topic in Już w nowym domu
no właśnie, też tak tutaj zaglądam i zaglądam i wyczekuję realcji :cool3: a propos głosowania w Krakvecie, dzisiaj rano przeważyłam o 1 głos na plus, ale teraz jest 7 na minusie:roll: PaulinaT, Ty zagłosowałaś w ankiecie czy tylko dopisałaś głos w wątku? Bo trzeba zagłosować w ankiecie, żeby głos był liczony:razz: -
:loveu:a na ostatnim zdjęciu to ja widzę PONa?? :loveu::loveu:
-
Poznań. Szczeniaczków 6!!! 50% ogara polskiego. Wszyscy mają domy !!!
swan replied to PaulinaT's topic in Już w nowym domu
no proszę jak tu profesjonalnie akcja przebiega, gratulacje ogłoszenia z konta fundacji na allegro, portale, ogłoszenia w prasie pomoc ze strony ogaromaniaków maluchy na pewno znajdą dobre domy, trzymam kciuki :lol: -
ja już chyba nie jestem poznanianką..... ja nie wiem gdzie jest Mieczewo:oops:
-
ach, przypomniały mi się moje szczenięce lata:loveu: gdzież to było? w Koziegłowach?