-
Posts
1229 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by swan
-
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
[quote name='schroniskoJozefow']jestem pod wrazeniem... brawo! ile ona u ciebie juz jest?[/quote] tylko troszkę ponad półtora roku .....:cool1: -
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
no więc, proszę szanownego państwa postępy są:lol: udało mi się pewnego pięknego dnia zapiąć na Lusi szeleczki są dość mocno dopasowane, ale nie robiła z tego paniki i zignorowała je totalnie zajmując się jedzeniem, jak zwykle z tym że z tym zapinaniem to mam kłopot, bo szeleczki mają zapięcie lekko z boku i to nie z tego, którym Lusia zwykła się do mnie zbliżać, biorąc jedzenie z prawej mojej ręki no to założyłam jej szeleczki "na lewo" i już zapinka była po właściwej stronie :p potem uczyłam się zapinać tą plastikową zapinkę jedną ręką ale to nie jest proste jedna ręka jest permanentnie zajęta, bo robi za paśnik, a druga smyra po grzbiecie i musi złapać obie końcówki, wsunąć jedną w drugą i jeszcze docisnąć, żeby kliknęło i się zapięło :cool1: najczęściej ta czynność zajmuje tyle, że ręka paśnik zużywa całe paliwo na pół dnia i nie ma już na czym ćwiczyć dalej :diabloti: więc pewnego pięknego dnia się wkurzyłam, paśnik położył kilka chrupek przed nosem Luśki i błyskawicznie powędrował aby dołączyć do drugiej ręki jako pomocnik i tak Luśka została chwycona za dwie końcówki szorek, zgięła się wpół ze strachu ale stała, nie uciekła, dała się zapiąć jak człowiek normalnie dwiema rękoma, i jak puściłam szeleczki i Luśkę, nie zwiała tylko patrzyła, kiedy paśnik pojawi się z powrotem z kolejną porcją:multi: tak trenowaliśmy kilka dni aż mi się znudziło i postanowiłam zapiąć ją na smycz:mad: nie będzie mi tu baba siedziała w klatce całe życie , darmozjad jeden, koniec tego dobrego:mad: smycz to oczywiście łańcuch krowi w wersji mini czyli jedyna rzecz, jakiej Lusia (mam nadzieję) nie przegryzie ubraliśmy szeleczki , przypięłam smycz, ciągnęłam ją na tej smyczy do siebie, jak podciągnęłam, brała jedzenie nie był paniki po którymś takim przyciągnięciu (lekkim, takim zachęcającym raczej, bo nie trzeba było jej wlec jak osła, bo się nie opierała) pozwoliłam jej wejść do budy chciałam,tak dla treningu, wyciągnąć ją z tej budy za smycz i prędzej bym chyba całą budę na siebie wciągnęła , niż ją wyciągnęła ze środka Lusia się zrobiła wielka, zrobiła nietoperza i zaparła się wszystkimi łapami,spuściła łeb i jeszcze mordą zaparła się o próg:evil_lol: po prostu jest nieziemska nie z nią numery siłowe z Lusią trzeba po dobroci poluzowałam smycz podeszłam do budy pomachałam jej jedzeniem przed nosem i w dwie sekundy była na zewnątrz jeszcze parę dni poćwiczyliśmy ze smyczą aż w końcu nadszedł dzień spaceru jeszcze nie na dworze, ale na razie w kojcu trochę się wystraszyłą, jak wstałam, bo rzadko tak nad nią góruję, ale szybko się uspokoiła najpierw nie ciągnęłam, tylko po prostu ją wabiłam jedzeniem podchodziła sama parę razy próbowała zrejterować do budy, ale ją przytrzymywałam na smyczy, lekko przyciągałam do siebie, wołałam i wyciągałam do niej rękę z jedzeniem i natychmiast zmieniała plany i szła do mnie tak parę rundek zrobiliśmy po kojcu jak czuje opór smyczy, nie ma żadnej, ale to żadnej paniki czasem próbuje nawiać, ale jak ją przytrzymuję i mówię uspokajającym głosem i daję jedzenie, to przychodzi po jedzonko i jest ok zdejmowanie też już mamy opanowane do perfekcji żadnych kłopotów, spokojnie mogę jej podnosić i wyciągać łapki po kolei z szeleczek i nawet przy ściąganiu obroży przez głowę i uszy już nie ma nerwowych ruchów ciąg dalszy mam nadzieję nastąpo:p -
na tym pierwzsym zdjęciu Kota wygląda jak RYŚ, takie ma fajne uszka i spojrzenie może Rysia vel Ryszarda????:cool3:
-
Szarik już nie szuka. Zasiedział się w DT i zostaje:)))
swan replied to basiaap's topic in Już w nowym domu
kupiliście ten odkurzacz xyz z tv vzy jakiś inny trójkątny na parę? bo moja mama się przymierza i szukamy kogoś, kto to ma i czy faktycznie dobrze działa :p a ja już wiem, że będę potrzebowała jakiś super hiper mocnociągnący odkurzacz , który będzie wciągał każdą kupkę piasku, bo póki co to mam w domu piaskownicę, a jak będę miała na podłodze cegły, to będę miała piaskownicę w kratkę :evil_lol: -
Szarik już nie szuka. Zasiedział się w DT i zostaje:)))
swan replied to basiaap's topic in Już w nowym domu
hehehe ja mam płytki, twarde płytki ale faktura chropowata, wystrzegajcie się tego :evil_lol: myje się to straaaaasznie niedługo będziemy budować domek już wiem, że na podłodze w sieni, pokoju dziennym, kuchni i korytarzach będą wyłożone cegłą:cool1: -
ale się zrobił ruch w interesie w nocy :roll: szkoda, że człowiek nie ma kamery w okularach, jak James Bond bardzo bym chciała zobaczyć tego pięciopsa potraktowanego małą upazurzoną łapeczką :evil_lol: fotki potrzebne , bo inaczej imienia nie będzie :cool3:
-
Rysio z Buku, mały psi filozof - pojechał do domu!
swan replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Supergoga kochana, a udało się coś z tym ogłoszeniem w prasie? -
oooooo, czarny koteczek :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu:
-
Poznań. Szczeniaczków 6!!! 50% ogara polskiego. Wszyscy mają domy !!!
swan replied to PaulinaT's topic in Już w nowym domu
oooo, to będziesz się z jedną psinką często odwiedzać :loveu: fajnie, jestem ciekawa ile ogara z niej wyrośnie :cool3::lol: -
ponoć nawet listopad ma być jeszcze całkiem ciepły w tym roku... ale mogłabyś poczęstować jakimś zdjątkiem Layli w skafanderku :cool3:
-
u mnie nie było, bo kwiatki domowe, które całe lato wakacjują na tarasie przeżyły..... ale dzisiaj muszę je już koniecznie przenocować w domu :p
-
no to kochana, daj sobie pomóc rozumiem, że Luna jedzie do studentek, które nie mają innych zwierzaków, które byłyby zagrożone chorobami zakaźnymi?... no a potem wróci do Ciebie :cool3: (jeśli przejdziesz przez sito przedadopcyjne :evil_lol:)
-
no to kochana, daj sobie pomóc rozumiem, że Luna jedzie do studentek, które nie mają innych zwierzaków, które byłyby zagrożone chorobami zakaźnymi?... no a potem wróci do Ciebie :cool3:
-
no moment moment to oznacza, że chciałabyś adoptować kotkę na stałe :oops:czy chcesz być domkiem tymczasowym? bo ja się pogubiłam....
-
Czarna-Darma,po 7 latach schroniskowego zycia ma SWOJ DOM!!!
swan replied to wiewiora1's topic in Już w nowym domu
dzisiaj był zwariowany dzień od rana bieg i wszystko do zrobienia na wczoraj, w szkółce kilometry przeszłam po zoranym polu licząc tysiące i setki drzewek i krzaczków wróciłam biegiem przetworzyć wyniki na komputerku i wysłać w przestrzeń internetową rezultat potem galopem dostosowałam się ubiorem do standardów miejskich , wsiadłam do samochodu i z dłuuuuugą listą bardzo ważnych zadań pojechałam do miasta nie ujechawszy nawet dwóch kilometrów na środku polnej drogi napotkałam młodego kotka zatrzymałam się, wysiadłam, kotek zaczął uciekać, zobaczyłam, że powłóczy całkowicie tylnymi łapami próbowałam się do niego zbliżyć, ale niezdarnie uciekał, syczał i warczał schował się pod mój samochód uciekał bardzo nieporadnie, wszedł w chaszcze na pobocze i zablokował go głupi patyczek musiał się wycofać na środek drogi i dlatego wylądował pod moim samochodem widać, że źle sobie radzie z tym paraliżem całej tylnej części ciała widać, że moczu nie trzymał również nie wiedziałam co zrobić w końcu zdecydowałam, że jedziemy od razu do weta, bo w takim stanie to on najwyżej może stać się drugim śniadaniem dla jakiegoś polującego psa albo dla lisa...... zapakowałam go do wielkiej torby na zakupy właściwie szukając schronienia sam do niej wpełzł..... wziełam go delikatnie do samochodu i zawiozłam do weta, cała wielka lista rzeczy do zrobienia zosatała w zawieszeniu u weta oględziny, stwierdzenie braku jakiegokolwiek czucia w tylnych łapach dostał głupiego jasia zrobiono rtg na rtg widać złamanie/ zwichnięcie kręgosłupa w połowie jelita wypełnione kałem pęcherz wypełniony do granic wytrzymałości moczem 99% że żadne leczenie nie pomoże kot półdziki albo dziki do najbliższego gospodarstwa w miejscu gdzie go znalazłam było pół kilometra podjęłam decyzję o skróceniu jego cierpienia i strachu uregulowałam niemały rachunek kota dostałam do samochodu w celu pochowania we własnym zakresie zaryczana pojechałam do miasta załatwiać wielką listę rzeczy do zrobienia zrobiłam wszystko, z godzinnym opóźnieniem galopem pojechałam do domu, ugotowałam obiad, nie starczyło czasu, na jego zjedzenie pobiegłam w dolinkę pochować kotka w najpiękniejszym miejscu na naszym polu, tam gdzie najpiękniej ptaki śpiewają dobiegłam do domu chwyciłam dokumenty i torbę i poleciałam galopem do samochodu na spotkanie służbowe, już spóźniona ponad pół godziny nie odjechałam jeszcze daleko od domu, jak zakończyłam rozmowę telefoniczną zmieniającą termin spotkania z dzisiaj na jutro podjechałam samochodem pod dom z mocnym postanowieniem spędzenia miłego wieczoru i zjedzenia obiadu jeszcze w miarę o ludzkiej porze wysiadłam z samochodu, podeszłam do drzwi od domu za plecami usłyszałam strzał wparowałam do domu po TZa, poprosiłam, by pojechał ze mną samochodem na koniec naszego pola, gdzie słyszałam strzał, a gdzie stoi ambona i gdzie już parę razy prosiliśmy myśliwych o opuszczenie terenu prywatnego zamknęliśmy psy w domu i pojechaliśmy dojeżdżając do ambony nikogo nie było widać, pod amboną stała sarna na widok podjeżdżajacego samochodu uciekła w las na ambonie zauważyliśmy twarz był myśliwy wysiedliśmy z samochodu, pokazaliśmy myśliwemu gdzie jest nasz teren prywatny, poprosiliśmy o uważanie na psy, których mamy kilka i które biegają po terenie poprosiliśmy również, że jeśli będzie chciał wejść na teren prywatny, żeby się zgłosił do nas, bo chcemy wiedzieć, kto chodzi po naszym polu pożegnaliśmy się uprzejmie i odjechaliśmy kawałek od ambony minęliśmy leżące ciało młodziutkiej sarenki pewnie tej samej , którą wiosną znalazłam pewnie tuż po urodzeniu pod brzózką w naszej dolince i którą widziałam w zeszłym tygodniu biegającą po trawniku tuż przed naszym domem, pewnie się zapędziła sama przez pomyłkę miała takie wielkie uszy, że najpierw myślałąm, że to zając.... wypiłam już jedno piwo wypaliłam cygaretkę, a ja nie palę jakoś się nie mogę uodpornić czasem realia życia na wsi pod lasem mnie przerastają ZATEM NINIEJSZYM OŚWIADCZAM, ŻE CHWILOWO NIE MAM SIŁY NIC MĄDREGO NAPISAĆ -
z kawusią kłopot, bo nie lubiem :roll: z czymś mocniejszym też, bo jak bym od CIebie dojechała do siebie, albo choćby do moich rodziców.....:shake: masz jakąś dobrą herbatkę? :cool3: jeśli chodzi o napoje wyskokowe, to właśnie wciągam zimne piwko na znieczulenie jak chcesz się dołączyć, to zaznaczam, ze mam już umeblowany pokój gościnny:cool3: tylko na noc trzeba się w nim zamykać, bo z jakiegoś powodu wcześniej koty wybrały sobie ten pokój na swoją nocną jadalnię :mad: a zważywszy , że dzisiaj rano Pusia próbowała w ogrodzie upolować młodego zdziwionego bażanta:evil_lol: to nie zamknięcie drzwi grozi bliżej nieokreślonymi ale niemiłymi konsekwencjami :evil_lol:
-
to jak Ci się skończyły zapasy, to może Ci podeślę te zdobyczne papieroski, reklamową zapalniczkę i waniliową cygaretkę z dzisiejszej akcji ? :evil_lol:
-
POZNAŃ-BASTER. Rozpoczął nowe życie. I to jakie... :)))
swan replied to kinga's topic in Już w nowym domu
wydaje mi się również, że nagradzanie Bastera za samą obecność koleżanki też by była dobra tak jak przyzwyczajanie psa do kota jak widzi kota, to nagroda i potem kojarzy kota z nagrodą czyli z korzyścią dla siebie no i zaczyna się cieszyć na widok kota:evil_lol: -
POZNAŃ-BASTER. Rozpoczął nowe życie. I to jakie... :)))
swan replied to kinga's topic in Już w nowym domu
nie wiemy tylko jak bardzo Baster pogonił koleżankę jeśli to warczenie, to jest normalna psia mowa i o ile jest respektowane i do tego dotyczy odganiania od własnej miski a nie od każdej, to chyba jest to zachowanie w normie natomiast może postraszył ją bardziej , mógł naskoczyć, pokłapać zębami to już nie jest miłe ale to jest pewnie początek i dogadywanie się i ustawianie co komu wolno między moim Koralem i Agą scysje są tylko przy jedzeniu, brzmią bardzo groźnie,ale to taki pokaz siły i tylko brzmią dla spokoju daję im miski osobno, oddzielone są symbolicznie przymkniętą ażurową furtką i zaoszczędzam sobie niemiłego widoku poza miskami nie ma nieporozumień no chyba że Aga czasem przez przypadek skacząc z radości na furtkę jak mnie widzi z daleka, nadepnie albo spłaszczy Korala, to one się wtedy trochę wkurza:evil_lol: -
ja tam nie wiem czy taka oswojona ta Klementynka :eviltong: na drugim zdjęciu to wyraźnie próbuje zagryźć rękę, która ją głaszcze:evil_lol: a ona się tak zupełnie nie boi psów?? bo ten nochal Bariego to taki wielki jak ona sama :evil_lol: a nie widać, zeby uciekała
-
Czarna-Darma,po 7 latach schroniskowego zycia ma SWOJ DOM!!!
swan replied to wiewiora1's topic in Już w nowym domu
rany, masz rację, zapomniałam o nich uspokoiłam się, że Wera jest wysterylizowana, ale zapomniałam o szczeniakach, z którymi została znaleziona:shake: spróbuję nawiązać kontakt z Panią, która Werę znalazła i znalazła domki dla szczeniaków ona wprawdzie rok temu wyemigrowała, ale wiem gdzie mieszkała, powinnam móc po sąsiadach znaleźć jej rodziców i może będzie miała namiary na opiekunów szczeniaczków -
[quote name='PaulinaT'] Najpierw szarpej - była dzisiaj fotogeniczna :lol: [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images12.fotosik.pl/118/d30f672d9d1d6f9d.jpg[/IMG][/URL] [/quote] :evil_lol::evil_lol::evil_lol: tutaj Twój hipcio wygląda jak prawdziwy Hippopotamus , do tego w nawoływaniu godowym :evil_lol::evil_lol::evil_lol:
-
Czarna-Darma,po 7 latach schroniskowego zycia ma SWOJ DOM!!!
swan replied to wiewiora1's topic in Już w nowym domu
najprawdopodobniej Wera ma tą wersję: Padaczka idiopatyczna (młodzieńcza) Występuje ona u zwierz±t młodych - pierwszy atak pojawia się najczę¶ciej pomiędzy 1-5 rokiem życia i jest to atak typu grand mal. Przyczyn± powstawania napadów jest najprawdopodobniej wrodzone zaburzenie czynno¶ci mózgu. Ten rodzaj padaczki występuje przede wszystkim u psów i szczególnie zagrożone s± następuj±ce rasy: beagle, owczarki belgijskie, szpic wilczy, collie, jamniki, pudle, owczarki niemieckie, setery, golden retriever, labrador retriever, spaniele, Siberian Husky, Alaskan Malamute Ponieważ schorzenie to jest dziedziczne, psy i koty z padaczk± idiopatyczn± nie powinny być dopuszczone do rozrodu. mam nadzieję, że ataków nie będzie miała często dzięki PaulinaT:p -
Czarna-Darma,po 7 latach schroniskowego zycia ma SWOJ DOM!!!
swan replied to wiewiora1's topic in Już w nowym domu
czytam właśnie o padaczce żeby się dowiedzieć jak najwięcej i pomóc Werze najlepiej jak się da zdaje się, że nie wolno się przegrzewać a Wera, czarna, a w największy upał wali się na największym słońcu jeszcze na nagrzanym betonowym tarasie i tylko siłą można ją stamtąd zabrać dwa pierwsze ataki były w trakcie upału i w ogrodzie będę ją pilnować poza tym są jakieś ziółka, może jakaś karma jest lepsza niż inna muszę się dowiedzieć -
POZNAŃ-BASTER. Rozpoczął nowe życie. I to jakie... :)))
swan replied to kinga's topic in Już w nowym domu
ech świat zwierząt to nie świat kurtuazji i białych rękawiczek tam muszą w bardziej brutalny sposób się dogadać ale pewnie to służy właśnie dogadaniu się i ustawienia wzajemnych relacji, a pies z suką powinni się szybko dogadać, mam taką nadzieję