Jump to content
Dogomania

Dabrowka

Members
  • Posts

    1282
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Dabrowka

  1. Najwyraźniej na widok parówki wzrok mi sie wyostrza :cool1:
  2. Przystojniak z Luckiego :) A co to za jamniczka przy nim? ;)
  3. Też prawda - jedna moja znajda przez rok rzucała się na wodę prawie tak samo łapczywie jak na jedzenie, piła dopóki było coś w misce. Tez miałam wrażenie, że to trochę "na zapas" ;) Ale badanie chyba i tak warto zrobić.
  4. Ale ja wcale nie twierdzę, że Tosia jest chora - piszę tylko, z czym kojarzy mi się takie picie. Skoro wet ją oglądał, to można zakładać, że zauważyłby jakieś niepokojące objawy. Chociaż może warto jej zrobić dokładniejsze badania, dla spokoju. Co do jedzenia - nie będę się mądrzyć, moje psy jedzą suche i już. Żadnych proporcji nie znam ;) Może zapytaj w wątku żywieniowym?
  5. Trzymam kciuki, że ktoś się zakochał w tej małej kudłatej wredocie ;) No i cieszę się, że trochę lepiej wyglądają układy między pannami. Częste picie i sikanie niestety kojarzy mi sie tylko z ropomaciczem...
  6. [quote name='Kar0la']Niestety ta łapa po złamaniu jest troszkę krzywa i on na nią utyka jak chodzi.:roll: To mu zupełnie w niczym nie przeszkadza, bo biega jak szalony, no ale niestety jest jak jest.[/quote] Kar0la, moja jamniczka po rozjechaniu przez samochód miała tylną łapę praktycznie zmiażdżoną - kość była w 9 kawałkach :( Dzięki wetowi - cudotwórcy dzisiaj łapa jest zupełnie sprawna... chociaż krótsza o 1,5 cm. 1,5 cm w przypadku jamniczej łapy do bardzo dużo. Sonia utykała na początku, potem tak śmiesznie zawijała łapką przy chodzeniu... dzisiaj chodzi tak, że kompletnie nie widać jakichkolwiek braków. A była starsza od Luckiego o 2 lata. Lucky to szczenior, szybko nauczy się tak chodzić, że nikt nie będzie wiedział, że z łapą jest cokolwiek nie tak.
  7. Jak nie wiemy, jak wiemy :cool3: Ale przecież cisza miała być, to jest :evil_lol:
  8. Bea, myślę, że nie ma co przepraszać ;) Założyłyście co prawda bliźniaczy wątek, ale próbujecie tam konkretnie działać. Myślę, że trzeba napisać do moderatora, żeby połączył wątki w jedno.
  9. [quote name='Norbitka']fajne zestawienie pomoc braciszkowi a jego zakupy....[/quote] Znalazłam aukcję wczoraj w nocy i dokładnie to samo sobie pomyślałam :evil_lol: Dobrze, że chociaż prezerwatywy kupuje, głupota nie powinna sie rozmnażać :evil_lol:
  10. Z całej siły trzymam kciuki. Mimo surowego tonu :cool3: życzę Tosi jak najlepiej. Zwłaszcza, że pewna jestem, że jako jedynaczka będzie wspaniałym psem. A wcześniej jadła normalnie?
  11. A ja myślę,że pies nie musi rozumieć, dlaczego "ona może, a ja nie". Pies ma rozumieć, że on nie może i już. To brzmi brutalnie ;), ale nie zwracałabym uwagi na psie przemyślenia.
  12. Nie wiem, czy Ci pomogę, ale mam w domu podobną sytuację - z tą różnicą, że moja terrorystka jest u mnie na stałe. Rok temu wzięłam - w porywie serca, ze świadomością, że to nie jest mądra decyzja - ze schroniska małą staruszkę. Ciut wyrośnięty ratlerek, umaszczony jak ONek ;), 8 zębów na krzyż, z czego 4 wystają z małej mordki, wybałuszyste oczka do tego i ogonek 3/4. Biorąc ją myślałam, że moja domowa jamniczka jest twardą babką, może niższą, ale dłuższą :evil_lol: i że na pewno się dogadają. W domu okazało się, że Perełka to potwór w małym psim ciałku ;), terroryzująca Sonię, szczekająca na wszystko i rzucająca się do kostek gościom. W naszym przypadku skutkuje ciągłe odsyłanie na miejsce. Perełka warknie na Sonię - ma iść na miejsce, najlepiej do innego pomieszczenia. Sonia dostaje pierwsza jedzenie, pilnuję, żeby Perełka nie podchodziła do jej miski, żeby nie wskakiwała na jej miejsce (ma swoje), nie pozwalam też wskakiwać na kanapę i fotele, ale to akurat obejmuje wszystkie psy ;) No i jest takie miejsce, do którego Perełka nie ma wstępu - sypialnia. Sonia śpi ze mną, Perełka na swoim miejscu w innym pokoju. Oczywiście, odsyłana na miejsce idzie zgarbiona, z podwiniętym ogonkiem, wygląda jak psi smutek ;), ale nie było innej metody. Perełka najwyraźniej była kanapowcem, którego rozpuszczała przez lata jakaś starsza pani, zachowuje się jak typowa jedynaczka. Z tego co piszesz wydaje mi się, że Tosia ma podobny charakterek.
  13. Cóż... nikt mi nie wspominał o akcji reanimacyjnej zajączka, podejrzewam więc, że nie przeżył... Jutro będę się widziała z Felkiem, muszę odbyć z nim poważną rozmowę.
  14. Swietni ludzie :) Mam nadzieje, ze na Alarmowy tez jeszcze cos wplynie i pies bedzie mial przyzwoite kieszonkowe ;)
  15. W Felku obudził się dzisiaj potwór :mad: Odbiegł na spacerze kilkadziesiąt metrów - ale nie była to żadna ucieczka, po prostu taka spacerowa wędrówka... i dorwał zajączka :( Podejrzam, że zrobił to taką metodą jak moja jamniczka, która najpierw trzy dni badała teren, czwartego po prostu wskoczyła w krzaki i po 15 sekundach było po zajączku :( Bo Felek nie ujadał, nie latał jak głupek, po prostu - prawdziwy myśliwy, skok, chaps i już... Co ciekawe, kiedy mama do niego dobiegła, natychmiast grzecznie go puścił, wręcz położył pod nogami. Polował kiedyś?... Może...
  16. Wandul, podejrzewam, że pies poddany kwarantannie podlega jakimś przepisom. I pewnie wg tych przepisów nie można mu teraz podawać niczego... Ale można też dla pewności zadzwonić do jakiegoś powiatowego weta i zapytać.
  17. Niestety nie urlopuję. Urlopować zacznę dopiero wtedy, kiedy Felek zjedzie do miasta - bo pani Felka, czyli moja mama, jest babcią mojego dziecka :cool3:, które spędza z nią nad jeziorem część wakacji. I po jej urlopie pora na mnie ;) Nie pisałam, bo pogoda się zepsuła i miałam dłuższą przerwę w odwiedzinach, poza tym nawet jeżeli już byłam - nie robiłam zdjęć. Mam zamiar w ten weekend trochę się poprawić. Felek rządzi. Kota sąsiadów przestał gonić kiedy tylko oberwał od niego (co wg mnie jest zupełnie nie-jamniczą cechą, Sonia tym bardziej zawzięłaby się na takiego kota...), ma w ośrodku koleżankę, sznaucerkowatą sunię, która chętnie się z nim bawi... ale tylko pod warunkiem, że nikt nie patrzy :evil_lol: Jak tylko się zorientuje, że jakiś człowiek im się przygląda natychmiast Felka z ujadaniem przegania. Wstydzi się? :evil_lol: Felek się poprawił, chociaż nadal jest chudy jak szczypior, ale już nie da się tak łatwo policzyć kosteczek w kręgosłupie i żeberka mniej sterczą. Poszarpane uszy co prawda mu nie zarosną (chociaż mama proponowała, żeby je równo przyciąć i obszyć overlockiem :evil_lol:), ale za to poodpadały wszystkie strupki i ładnie wszystko zarasta. Ta pani, której siedzi na kolanach na zdjęciu, rozpuszcza go nieprzyzwoicie. Ma to swoje wady, bo mama będzie go musiała poddać resocjalizacji ;), ale z drugiej strony dzięki temu Felek zrobił się pieszczochem. I tak by się stał, ale dzięki pani Bożenie stał się szybciej :cool3: Czy to możliwe, że nikt go nie brał na kolana? Pytam, bo on... nie umie wskakiwać na kolana. Widać, że rozumie o co chodzi, ale zachowuje się tak, jakby czuł jakiś opór - i nie jest to kwestia podłego wzrostu ;), bo na średniej wysokości stolik wskakuje bez namysłu, chociaż jest wyżej od kolan. Na kolana nie skoczy, chociaż dzięki rozpuszczaniu już teraz siedzi zadowolony i spokojny - na początku dawał się głaskać, ale siadał jak rzeźba jamnika. No i w ogole fajnie jest :loveu:
  18. W tym wątku Neris miała brac psiaka do siebie na tymczas i rehabilitację: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=2018250 Ponieważ pies ma szanse dostać się po operacji do Psiego Losu, może znajdzie się u niej miejsce dla Rity...
  19. Gdyby pies trafił do kliniki... to może Neris mogłaby wziąć tę sunię?... [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=29053[/url]
  20. To by była podwójnie dobra wiadomość - bo wtedy Neris mogłaby bez obaw brać Sarę na tymczas... Trzymam kciuki :)
  21. Myślę, że możesz zmienić tytuł wątku - bo ani staruszka, ani nie umiera, ani nie w schronisku ;) W sumie tylko to "pomocy" się zgadza... Jak tam stosunki między suczkami? jest chociaż trochę lepiej? Może spróbuj jednak Tosię traktować bardziej stanowczo :cool3:
  22. Nie powinniśmy używać określeń zastępczych. To nie "istota", "niby-człowiek" itp. To CZLOWIEK, najprawdziwszy i stuprocentowy. Z tego samego powodu jestem przeciwna używaniu określenia "pseudokibice" - bo to sprawia, że odcinamy się od "tamtych". Wygodnie. Tu my, dobrzy i wspaniali, tam "oni", ci różnie pseudo-... A tak nie jest. Przecież nie stanowimy odrębnych gatunków. A jeżeli już, to MY jesteśmy w mniejszości. Grupka naiwnych, nieprzystosowanych stworzeń. Ot, taki mnie kryzys dopadł...
  23. Tak. I też zastanawiam się, czy Neris na pewno da sobie radę...
×
×
  • Create New...