-
Posts
13288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by ulvhedinn
-
Skorek nie chce sie przyznać co robił:mad: ale pewne jest, że zjadł coś nieszczególnego, bo koo było łagodnie mówiąc rozpaczliwe... no i wynika niezbicie, że czeka nas dalsza walka z życiem wewnętrznym Skorka:shake: bo zewnętrzne juz wykończone:diabloti: Poza tym był brudny, zmęczony, niestety lekko zakatarzony i głodnawy:evil_lol: Cały czas nie wiem, jak ten mały łobuz zwiał- no chyba jednak się wymknął przez drzwi, bo w ten balkon to nie wierzę nadal... Natomiast przeżyłam zaskoczenie- pozłam pozdejmować plakaty i większość była o dziwo nienaruszona... jak w Sosnowcu szukaliśmy Żuka, to ciągle ktoś nam plakaty zrywał, a tu proszę!
-
No nerwicę i stan przedzawałowy to ja już zaliczyłam, a chłopak zamiast się wytłumaczyć, to bardzo się ucieszył, jak go wyjęłam z klatki, zamerdał krótkim kikutkiem i... zażądał wyprowadzenia natychmiast na trawkę:mad: Poza tym czeka go pranko, bo śmierdzi jak nieboskie stworzenie:evil_lol: Cała zabawa kosztowała mnie 30 zł (ksero i taksówka, bo inaczej bym za chiny nie zdążyła do schro) i potwornie dużo nerwów, o dwóch nieprzespanych porządnie nocach nie mówiąc:shake: Myślę, że warto go poogłaszać, bo on faktycznie jest taki tuptuś i może ktoś za nim płacze?
-
To jest niskie pierwsze pietro i prawde mówiąc da się wejść- utrudnieniem jest winorośl dookoła- chyba by sie nie udało wleźć bez jej połamania (kiedyś właziłam, jak zgubiłysmy klucze) i nie w dzień, bo to mała spółdzielnia i duże ryzyko, że ktoś przyuważy... Tym bardziej mnie dziwi, że nikt Skorka nie widział:shake: A poza tym nic kompletnie nie brakuje- ciotka nie ma wielu wartościowych rzeczy- a nawet wieża stoi jak stała:shake: W mieszkaniu naprawdę szukałam wszędzie- Dziuba też i ciocia.... a to małe mieszkanie, bez zakamarków... Piwnice- chyba musiałby go ktoś tam wsadzić specjalnie- okienka sa malutkie i uchylne pod małym kątem. Zresztą cioci piwnice sprawdziłam z rozpaczy. Wiecie, ja sie podejrzeniom nie dziwię, sama bym była podejrzliwa, ale swoją ciocię znam i gdyby się coś zdażyło(no powidzmy auto...), to by mi powiedziała, a krzywdy to ona nie zrobi niczemu- robaczki sprzed drzwi wynosi, żeby ich nie zdeptać, a w dodatku Skoreczka naprawdę polubiła i on jest super niekłopotliwy w porównaniu do poprzedników... Wiecie... Skorek jest stareńki i fajtłapa, ale... matka Pałka dorobiła sie szczeniąt, bo nie przewidziałam, że ponad 12-letnia, malutka sucz wyskoczy oknem z wysokiego parteru :oops: a Pałka skaczącego z balkonu wyższego niz cioci widziałam na własne oczy (zostawiłam go u znajomych, a on sie nie zgodził...) Cholera, Skorku, gdzie jesteś????
-
Słuchajcie napisać coś o nagrodzie, prawda? Jak trzeba będzie to coś wyskrobiemy... Ok, mail wysłany Kurcze, to naprawdę niemożliwe, żeby się gdzieś ukrył w mieszkaniu, mam wrażenie, że chomika bym znalazła tak szukałam... ale i tak jutro jeszcze raz wszystko przetrząsnę- dla spokoju sumienia (po raz chyba 6...).
-
A w dodatku naprawdę przeszukałam chyba wszystkie zakamarki w najbliższej okolicy... jeszcze w nocy łaziłam dokładnie i świeciłam po najmniejszej dziurze, szczelinie i kąciku... nawet pod samochodami:shake: Dzisiaj przeszukałyśmy dziurę po kinie... no śladu nie ma. Z tym balkonem tym dziwniejsza sprawa, że na dole rosną kwiatki, a żaden nie jest uszkodzony... no gdyby pies nie daj Boże spadł, to chyba by nie celował dokładnie między szafirki, nie? jakiś ślad by został.
-
No jestem zupełnie zdezelowana... cały dzień szukałam i nawet nikt go nie widział :-( Kamień w wodę... Za to KrA ściągnęła odżywkę od Andy i zanim jej wydarłam zeżarła całkiem sporo:mad: a teraz ma znowu sra...ę :mad: Kurcze i pomyśleć, że ktoś narzeka, jak ma sprzątnąć z trawnika psi balasek, albo jak mu pies siknie na kafelki.... dopiero jak sie ma SPECJALNĄ GÓWNIANĄ SZCZOTECZKĘ DO SZPAR W PARKIECIE to człowiek wie, co to znaczy koopa....
-
Mała Kropeczka znaleziona w Aninie-zostaje u mnie!!!
ulvhedinn replied to Hakunia's topic in Już w nowym domu
Już pisałam Hakuni na Pw, ale tu też napiszę skrótowo. A doświadczenia wiem, że chemiotrapia przynosi różne skutki i różnie psy ja znoszą. U Zuzi z czerniakiem nie było żadnej poprawy, a znosiła nieźle, za to Mila w zasadzie nie miała skutków ubocznych, a efekty były wręcz rewelacyjne, mimo bardzo złych rokowań. A zabiło ją serduszko... Moim zdaniem warto spróbować każdej rzeczy, która daje szanse na życie! Tym bardziej, że sunia jest wesoła, silna, ma apetyt... Na ostateczną decyzję zawsze jest czas- a nie da sie jej odwrócić. WALCZCIE!!! -
Edi, jesteś niezawodna! Byłoby super jakbyś mogła też pomóc... Straż juz zawiadomiona, dzisiaj nagabywałam wszystkich policjantów, w ogóle wszystkich ludzi... Jeszcze byłoby dobrze uczulić taksówkarzy... może ktos ma znajomego w firmie taxi? Wiecie, Piesia cioci zachowuje się "normalnie"- co potwierdza, że psa w mieszkaniu nie może być... Tzn siusia tylko na swoją folię (a jak jest intruz, to znaczy teren).
-
Wrocław, błagam pomóżcie! Naprawdę nikogo to nie obchodzi? :placz: Cały dzień szukałam Skoreczka i nic... nikt go nie widział, nikt nic nie wie... rozkleiłam trochę skserowanych plakatów, ale na kolorowe nie mam za bardzo kasy, jutro dokseruję więcej ale czarno-białych... Błagam, czy możecie rozwiesić ogłoszenia o nim w lecznicach koło siebie- ja się strasznie boję, żeby go znalazca niezechciał uśpic "z litośći" :placz: Wrocławianie, pomocy.....
-
Cały czas mam nadzieję, że może ktoś zauważył i zabrał biednego misia:placz: tylko, żeby zadnemu idiocie wetowi nie przyszło do głowy go uśpić... ...dzisiaj zążyłam zadzwonić tylko do kilku lecznic, bo reszta już zamknięta... Straż miejska nie miała zgłoszenia o takim piesku, w schronisku tez nic nie wiedzą.... Skorku, proszę pieseczku, znajdź się... No i moja wina, bo mimo wszystko powinnam mu przyczepić identyfikator... jutro kupie hurtowo, choćby takie do kluczy i będe każdego psa obwieszać... :-(
-
Nie ma Skorka... nie ma nigdzie:placz: Dom przetrząśnięty, ogródek przeszukałam prawie na kolanach, oblazłam wszystkie dostępne zakamarki dookoła... :-( :-( :-( Sprawdziłam nawet śmietniki, grzebałam w pojemnikach, zajrzałam chyba do każdego okienka... Nie widzieli go sąsiedzi, nie widział strażnik na szpitalu, no kamień w wodę. Jeszcze jutro zaciągnę Dziubę do dziury po kinie, może jakimś cudem tam polazł, tam sa chaszcze i zakamarki, wolałam w nocy za dużo nie chodzić, bo już kiedyś tam omal nie spadłam z muru... Ten balkon jest tak idiotyczny, że no nie wiem.... Po pierwsze nie jest otwarty na szeroko, tylko najwyżej uchylony (sam sie przymyka) i zawsze wisi firanka. Po drugie Skorek bał się balkonu. Po trzecie musiałby pokonac skrzynkę na kwiaty i pręty- na upartego zmieściłby się, ale nie tak, że szedł, szedł i spadł.... Przymierzałam trochę większego Pałka i musiał się ostro przeciskać. Sam ogródek jest ogrodzony- zamknięty na klucz najczęściej. I pies samodzielnie mógłby wyjśc tylko na ulicę po pokonaniu 30-cm murku i dość rzdkich, ale jednak krzaków... A zabrać go mógłby ktoś albo z sąsiadów, albo musiałby skakać przez płot. Od podwórza jest 2 m, a od ulicy g... widac przez krzaki:shake: Może jednak się wymknął? Nie wiem jakim cudem, bo on taki za szybki nie jest:-( Jutro wypytamy resztę sąsiadów i robotników od garażu.... Jestem załamana, tak strasznie chciałam pomóc malutkiemu, a tu proszę jak mu sie przysłużyłam... :shake: Jakaś taka beznadziejna jestem, że wszystko mi się rozpada, nie udaje i w ogóle.... przepraszam......