-
Posts
13288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by ulvhedinn
-
Moje uwielbiają takie śmierdziuszki :evil_lol: i jeszcze nigdy im nic nie było- wręcz bym powiedziała, że kiedy są karmione dość często dodatkami w postaci pachnącego mięska czy kości, to maja dużo lepsze trawienie, zwarte koopy... W ogóle jakoś dziwnie lepiej im służy gotowane i surowe żarło "naturalne" niż nawet dobre gotowe karmy... niestety (jestem leniwa).
-
Jak Sarna ma figurę sarny, to ja jestem Schwarzenegger :evil_lol: A Rybaczka proszę się nie czepaić, to piękne imię:mad:
-
Ciotka ulv gania po Polsce... niestety nie w poszukiwaniu domu:-( Musiałam przywieżć ciotce materiały z Turka, a pogoda to była normalnie zaje...a. Słońce, śnieg, deszcz, deszcz ze śniegiem, ulewa jak diabli, następnie drobny grad... do wyboru do koloru. Dobrze, ze koleżanka z którą jechałam świetnie prowadzi... Z KrA jest drobny kłopot- mamy karmę suchą od dziewczyn z nadziei dobermana, ale sucz ją chyba średnio toleruje... Tzn je jak odkurzacz, ale koo jest za dużo i za rzadkie, w związku z czym własciwie co dzień zalicza wpadkę. A ja juz mam serdecznie dość szorowania koopy z podłogi. Spróbuje zmienić jej paszę na dawną, jak zereaguje prawidłowo, to niestety wracamy do starych przyzwyczajeń:-( Poza tym , dal tych co nie wiedzą- Skor choruje,co dodatkowo mnie uziemia :shake:
-
Skor zdecydowanie poczuł się lepiej- jeszcze pokasłuje, ale to już nie to co zeszłej nocy... Dzięki Dziuba!!! No i okazało się, że chłopak ma swoje gusta- o ile puszki jadł "bo jadł", trochę z łaski, o tyle gotowanego kurczaka wtrząchnął jak odkurzacz:evil_lol: Poza tym próbował zgwałcić kota, osikał mi buta i generalnie poza kaszlem nie robi wrażenia żeby wybierał się na tamten świat w najbliższym czasie...
-
No właśnie nie jest dobrze.... Skor miał wizytę mieć w czwartek, żeby porobić wszystkie badania, a dziś w nocy dostał strasznego kaszlu, o ile można to tak nazwać :-( i teraz też "kaszle"... Właściwie to brzmi, jakby próbował coś wykaszleć, albo wypluć... A ja MUSZĘ jechać zaraz do Turka, Dziuba na zajęciach... Nie wiem co robić:shake:
-
Czego wy się czepiacie? Mi się bardzo podoba... (pewnie przez skojarzenia z legendami arturiańskimi :oops: )... Dużo "dziksze" jest imie Sarny z Uciechowa - bo ani ona sarna z wyglądu, ani z figury, ani z koloru :evil_lol:
-
Czarok, Medar -trzymajcie sie! Życzę szybkiego powrotu do zdrowia i przesyłam pozytywnej energii mnóstwo ;)
-
Na razie jej nie widziałam :shake: Ale- słuchajcie jakiej ona jest wielkości- tak jak pełnowymiarowy owczar, mniejsza? Bo widziałam sunię owczarkowatą na pl. Legionów- bez obroży i smyczy, wystraszona, szczupła, niezbyt duża. Wydaje mi się, że jaśniejsza niz Sara na fotkach... nie dała się złapać, zwiała w kierunku Dworca... ale?
-
Na pewno porozmawiam. Wcale nie skreślam nigogo z góry, tylko pytanie, czy włąściciele Skorka zechcą zmienić swoje postępowanie? Czy potrafią zmąrzeć na tyle, żeby z nim chodzic regularnie na smyczy? LEczyć, być może kosztownie? Bo już dotychczasowe postępowanie właścicieli podpada pod zaniedbanie. Po drugie- zobaczymy co sie okaże u weta. Aga, żeby było jasne- Skorek nie jest młodym, czy starszym SPRAWNYM psem, którego wypuszczenie, chociaż nieodpowiedzialne, można usprawiedliwić- "bo sam wróci". To stary, chory, malutki zwierzaczek. On ŚLEPNIE... widzi może jasno-ciemno i sylwetki :shake: Poza tym kaszle, a właściwie charczy- jeszcze nie wiadomo dlaczego... Drepcze z pewnym wysiłkiem, ma kłopoty z wchodzeniem na schody. Wypuszczenie luzem takiego psa prędzej, czy później (raczej prędzej) skończy się śmiercią pod kołami. I odpowiedz mi wreszcie- nie szukali go miesiąc- gdyby trafił od razu do schronu, prawdopodobnie już by nie żył, prawda? Zostałby uśpiony, zaraz po zakończeniu kwarantanny. Jeśli chodzi o prawa do pieska- akurat tak się składa, że Dziuba jest członkiem SOZu, była świadkiem narażenia psa na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, dodatkowo będzie świadectwo weta o zaniedbaniu... Aha- skoro nikt go nie szukał przez miesiąc, to podpada pod porzucenie- co A. jest znęcaniem w świetle ustawy B. skraca czas potrzebny do "nabycia prawa do psa" do roku. O ile wcześniej nie będzie decyzji o odebraniu... a mam jeszcze niejedną perełkę prawną w rękawie. I- na pewno!- priorytetem dla mnie nie będzie ani moja "chęć" posiadania kolejnego kłopotliwego psa:cool1: ani też chcenie jego potencjalnych włąścicieli- jedyne co mnie interesuje, to DOBRO SKORKA! Liczone zarówno w wymiarze fizycznym jak i psychicznym....
-
No tak... zdecydowanie nie będzie okrucieństwem pozwolić, żeby właściciele wypuszczali luzem starego, ślepnącego psa... no cóż najwyżej go coś przejedzie, albo go uśpią w schronisku... Niestety jest też uzasadniona obawa, że Skor ma chore serduszko, albo, co gorsza... nowotwór w płucach :-( Trzeba zrobić rtg, EKG i USG serduszka... o zapchanych do niemożliwości gruczołach, kołtunach i przerośniętych pazurkach nie mówię. :shake: Oczywiście, skontaktuję się z tymi ludźmi, ale wcale nie jestem pewna, czy nawet jeśli mały jest ich, to im go oddam. Aha- Skorek wcale nie robi wrażenia specjalnie stęsknionego za kimś- sypia z Aks, chętnie wraca do domu i się bardzo cieszy kiedy ja wracam...
-
Pytanie, czy dla dobra? Oczywiście, że zadzwonię, ale... oni nawet nie spytali o niego w schronisku- Aga, znasz naszą rzeczywistość, gdyby on tam trafił i nie został zabrany, to jako staruszek z chorym okiem ile by dostał czasu po kwarantannie? No i pozostaje kwestia leczenia- na pewno go nie oddam bez zrobienia badań, a jeśli się okaże, że jest chory i nieleczony.... :mad: Nie wiem jak wam, ale "sie mi to nie podoba" :shake:
-
No fakt....:evil_lol: Aleś sobie zawód wybrała... brrrr. Ale jeśli Cię to pocieszy, to archeologom (a tym mam zamiar zostać), też tematy gówniane obce nie są... pewnie nie wiecie, ale najciekawsze zabytki średniowiecznych miast zachowują się albo w mierzwie (np na rynkach), albo w dawnych wychodkach:diabloti: O analizie zawartości latryn, choćby obozów rzymskich nawet nie mówię... O i jeszcze są doły na odpadki i śmietniska... Poza tym zostaje sie głównie hieną cmentarną :cool1: A co!
-
E tam zaraz myśliwskiego... Ja się raczej bawię w Wikingów, no i lubie takie różne zabawki... no wiesz bagnety, noże itp..:diabloti: ale faktycznie, co bardziej wrażliwe dogo-ciotki mogłyby być zdegustowane wystrojem:diabloti: Teraz marzę sobie o toporze bojowym... bo na miecz, to mnie jeszcze długo, długoo nie będzie stać:-( PS.Czytałąm, ale to nie do końca stamtąd mam nick... raczej jest to jedna z wersji liczby pojedynczej od ulfhednar- wilczych odpowiedników berserków:oops: I słowo daję, jadyną rzeczą do strzelania w tym domu jest łuk...