Jump to content
Dogomania

ulvhedinn

Members
  • Posts

    13288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by ulvhedinn

  1. Ledwo zdążyłam go dziś pochwalić u weta, że siusia lepiej, to wieczorem znów sikusiu było z krwią.... :( Na szczęście ogólne samopoczucie ma świetne, cały czas jest też na antybiotyku. Oczywiście jutro znów idziemy do weta, ech.........
  2. [quote name='zofia']Tak poniekąd masz rację, że dorosłe psy tracąc sprawność ruchową mogą dalej normalnie żyć i nie cierpią fizycznie. Mój maluszek by cierpiał i dlatego taka decyzja. On nie mógł się normalnie wysiusiać tylko w sposób wymuszony-o czym nie miałam pojęcia wcześniej. Przy takim stanie rzeczy - w krótkim czasie zapalenie pęcherza i nerki odmawiają posłuszeństwa. Każdy ludzki wysiłek włożony w ratowanie zwierzęcia ma sens, ale tylko wtedy, kiedy zwierzę nie będzie cierpiało w wyniku ludzkich decyzji. A tym bardziej cierpiało do końca swoich dni. Lepiej jest podjąć decyzję wtedy, kiedy jeszcze cierpienia nie było- przynajmniej ze strony psa.[/QUOTE] Mam w tej chwili dwa zwierzaki które się odsikuje ręcznie, w tym Kra jest taka od 5 lat. Faktycznie ostatnio miała kłopot z pęcherzem, ale spowodowany głównie zaziębieniem. Już jest stabilna. Cierpienie u zwierzaka jest związane głównie z bólem, lub z drastycznym ograniczeniem możliwości zaspokajania potrzeb (jedzenie, picie, ruch itd)- one mają to szczęście, ze nie odczuwają swojej ułomności jako czegoś gorszego nie zastanawiają się "co by było gdyby" i w związku z tym omija je cierpienie psychiczne, najbardziej dojmujące u niepełnosprawnych ludzi.
  3. I my też całujemy kudłaty łepek :)
  4. Tak, kochana, wpłynęło- 200 zł z bazarku :loveu: Poza tym 150 zł z Jamniczej Skarpety i 20 zł od Pauliny K. (? przyznać się proszę, kto to ;) ) Jutro kupuję puchy :p i biały serek, który wolno jeść Słowiczkowi. Poza tym wetka doradza nam podawanie suplementu typu HMB, na poprawę masy mięśniowej, muszę pomyśleć, bo wiem, że są skuteczniejsze- jutro doczytam jak się mają do chorej wątroby ...
  5. To myśmy z Krą tylko raz trafiły na AŻ taki scisk, w pociągu do Brzego Dolnego. Jeśli chodzi o wożenie w transporterkach, to wiozłam już psiaka w odkrytym i nikt się nie czepiał, a nad morze jechałam z pierszym psem luzem, a dwoma w transporterze i też było ok ;) Kra kaganiec ma przy sobie zawsze, ale zazwyczaj jej ściągam i tylko raz ktoś poprosił o założenie. Zawsze też jakoś możemy liczyć na pomoc z upchaniem gdzieś jej wózka, czy dotarciem do toalety (Kra czasem musi skorzystać).
  6. Co do życzenia typowi śmierci na torach... Niezależnie od hipotetycznej choroby, mamy dwie możliwości- albo koleś jest bezdusznym psychpatą i było mu obojętne czy pies zginie, lub wręcz na to liczył, albo jest tak głupi, ze nie był w stanie przewidzieć, że pies nie odskoczy. W pierwszym przypadku trwała eliminacja ze społeczeństwa byłaby wskazana, bo osoba pozbawiona empatii stanowi potencjalne zagrożenie także dla ludzi. W drugim - eliminacja jest pożądana jako eliminacja "nieudanych" genów z populacji, taka głupota nie powinna mieć szansy się rozmnożyć (i można by przyznać pośmiertnie Nagrodę Darwina)......
  7. Mójnowy tymczasowicz w ramach protestu "nie lubię być sam" załatwił mi drzwi od łazienki. Wyczuwam w tym podpowiedź Kry.....
  8. [quote name='Arwilla']Wiem o czym piszę... osoba z mojej rodziny miała depresję... Totalny dół, brak chęci do życia, do wstania z łóżka, do jedzenia... zero zainteresowania swoim małym dzieckiem... Z mojej strony koniec... Nie będę zaśmiecać Wam wątku...[/QUOTE] Arwilla, a ja akurat BARDZO dobrze wiem o czym piszę, jeśli chodzi o depresję. I nijak mi to na próbę samobójczą nie wygląda, bardziej na wygłup nawalonego kolesia w stylu "jestem wielki kozak, odskoczę w ostatniej chwili". Jak się ma naprawdę ciężki atak depresji, to najczęściej człowiek nie jest w stanie nawet popełnić samobójstwa, zabijają się ludzie- paradoksalnie- kiedy już czują się trochę lepiej, albo kiedy czują, że nadchodzi dół. Poza tym nawet depresja nie usprawiedliwia narażania kogoś innego (albo zwierzęcia) na śmierć.
  9. Bardzo mi przykro...... ['] Decyzję rozumiem, aczkolwiek cierpiałby nie pies, psy niesprawne mogą prowadzić całkiem normalne i fajne życie- mogliście poniekąd ciepieć Wy, bo opieka nad takim dużym niepełnosprawnym psem do łatwych nie należy. I niewiele osób potrafi podjąć takie wyzwanie.....
  10. Bardzo się martwię o tą dropiatą. Żeby tylko nie okazało się, że w trosce o dobro psychiczne suczek nie przedobrzono.....
  11. Jedynie w sprawie kotów było postępowanie, zostało umorzone. Przy czym, ja nie neguję, że Mago [B]powinien był [/B]mieć lepsze warunki, jednakże w niemal każdym ogrodzie zoologicznym część zwierząt ma warunki średnie lub złe, zwierzęta są uśmiercane- Mago nie jest jedyny. Stał się natomiast niestety pretekstem do pozbycia się i pozbawienia autorytetu osoby niewygodnej.
  12. M.in. pozbył się części kotów, które żyły na terenie zoo, kilkadziesiąt zwierząt zostało wywiezionych przez "licencjonowaną firmę" do "schroniska poza miastem" i "znalazło domy po drodze". Do dziś nie wiadomo jaki naprawdę spotkał je los. Po ostrych protestach łaskawie zgodzono się, żeby reszte kotów można było stopniowo wyadoptowywać. W zoo, na tyłach za czasów Gucwińskich żyło też ok 10 psów. Nowy dyrektor nie pozwolił dożyć swojego czasu na terenie zoo nawet kilkunastoletniemu, kompletnie ślepemu psu. wszystkie zostały wywiezione do schroniska, przed uśmierceniem uchoniły je fundacje, min. Przystań Ocalenie. Sporo zwierząt które były według nowego dyrektora nieatrakcyjne, zniknęło. Tłumaczy się to "wymianą na nowe okazy" i "spełnainiem wymogów placówki naukowej". Co się stało np z mało interesującymi zwierzakami, z których część to były okaleczone zwierzęta uratowane z przemytu- można zgadnąć.
  13. Transport wyniósł 90 zł- 30 zł dla Lucyny i 60 zł dla Kamili. Założyłam ze swoich.
  14. No niestety... Bardzo by się przydały puszki, które są drogie jak licho, ale Słowinia je chętniej mokre i jak jej mieszam, to zjada więcej (a ma jeść ile tylko zechce).
  15. G.... prawda. Sprawa o Mago ma niewiele wspólnego z troską o zwierzęta, a udu....e Gucwińskiego to sprawa polityczna. Szkoda, że jakoś nikt nie nagłaśnia znacznie bardziej bulwersujących wyczynów nowego dyrektora zoo....
  16. Kajuś dziś czuł się zdecydowanie lepiej. No i pokazał, że nie taki z niego znowu dziadzio-umrzyk..... Mianowicie musiałam na chwilę wejść do cioci z psiakiem, który wylądował u mnie nieco awaryjnie. Maciek (bo tak ma delikwent na imię) zdążył jedynie się lekko napiąć, na co został przez Kaja natychmiast pogoniony pod drzwi, przy czym Kaj zaprezentował cały garnitur swoich zabytkowych ząbków i barrdzo groźny warkot. Po spacyfikowaniu intruza w kącie, Kaj uwalił się tryumfalnie na kocyku, groźnie łypiąc, czy aby NIKT nie próbuje mu się do domu zakraść ;)
  17. No u nas do kompletu Conan ma znów gorzej z zębami (ma paskudne plazmocytarne zapalenie dziąseł i czeka go wyrwanie WSZYSTKIEGO), Mi rozdrapała sobie ucho, a Kaj najgorzej- sika krwią. Dzisiejsza wizyta to 120 zł z czego 70 kosztowała karma Kry, głupi woreczek.... dobrze, że wetki podrzuciły nam do tego trochę próbek, bo nie wiem, jak wykarmię potworzycę.
  18. Ok, ok, gdybym się tak nie martwiła o Krę, to nie byłoby problemu....
  19. Czytaj, czytaj ;) Kra niestety nadal ma brzydki mocz- wczoraj byłyśmy u weta..... Ciągle musi dostawać antybiotyki i do tego okazało się, że ma w moczu struwity, więc muszę ją na jakiś czas przestawić na karmę URINARY. Załamka, biorąc pod uwagę ceny.....
  20. Ano bardzo dziękujemy, tym bardziej, że Słowisia wczoraj czuła się źle i wylądowała u weta. Bolał ją brzuch, wymiotowała, piszczała przy braniu na ręce.... Na szczęście po lekach czuje się zdecydowanie lepiej :) Wizyta plus karma mokra- 70 zł
  21. Jeśli tylko się da, to najlepiej ciąć listwę razem ze sterylką (tzn jeśli zapas skóry na to pozwoli i nie ma zbyt dużej utraty krwi). Bo psy lepiej znoszą gojenie nawet rozległych ran, niż narkozę, to raz, dwa- rozwlekanie w czasie na dwa trzy zabiegi może być fatalne w skutkach. I zgadzam się z Taya- warto to robić jak najszybciej, zresztą nie tylko w przypadku guzów listwy mlecznej. U mojego Pałka niby głupi nadziąślak okazał się złośliwy jak diabli.... Ogólnie nie ufam wetom, którzy mówią, że jak małe to nie ruszać.
  22. A ja powiem szczerze, że jest mi trochę przykro. Bardzo się cieszę, że kraksicowy wózeczek służy Demisi, prosiłam tylko o zwrot 50 zł które kosztowała wysyłka. Naprawdę, gdyby nie były potrzebne, to bym słowa nie pisnęła, ale w tej chwili Kra jest poważnie chora, potrzebuje leków i karmy specjalistycznej i każdy grosz u nas na wagę złota.
×
×
  • Create New...