-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dorothy
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Morgan mowi Wam dzien dobry! -
chlodzenie wlaczone widze:evil_lol: u Was tez tak goraco?? U mnie juz chyba z 25 stopni ufff... Bianka po co byl ten olejek z nornika? Czytalam zalegle kawalki i znalazlam. Po co je smarowalas? Na zesikane dywany i podlogi zabija zapach jedynie ACE, wierz mi przetestowalam, moja SUnia podlewa wszystko, juz jej do domu nie wpuszczam tylko na dworze sie dzi a spi przy mnie z Morgana. wtedy wiem ze nie obleje. Inaczej...:shake: kazdy mebel. A znow staruszka Bunia zapomniala po co sie wychodzi na podworko, alzheimer totalny, leje i kupa mi w pokoju gdzie mieszka, wiec zuzywam tego ACE cale litry. Natomiast to tylko zabija zapach nie pomoze na znaczenie, one maja problem w glowie, nie wytepisz tego, wiem ze to smutne ale u mnie nic nie pomoglo, chemia specyfiki sterylki nic. :shake: no ale uszy do gory. Ja pozwijalam dywany, bo w dodatku Klusior zasikal je kompletnie. Nie ma dywanow- wystarczy ze zmyje panele. No to wesolego sloneczka! Ja tez wczesnie na nogach, ale nie przy kompie tylko w stajni od 6-tej;)
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Czy to czarne nieduze z szatansko rozwianymi uszami, powiewajacym jezorem i usmiechem to napewno Morgan?? ;-) -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
no moja lecznica figuruje na tej liscie ARKI, tak wiec wybiore sie na negocjacje :cool3: mam zywy argument w postaci wpisu na te liste. Moze wytarguje te 200 zl. sie zobaczy ;) ilosc pacjentow jaka juz wyslalam do tej kliniki i reklama jaka im robie nie powinna pojsc na marne, choc z drugiej strony wciaz przylaze z jakimis biedami ktore oni staraja sie leczyc taniej i mniej na mnie zarabiaja. Pisalam gdzies ze lekarz ostatnio wszedl do lecznicy i mowi na moj widok- hmm a wiesz, jak zobaczylem Twoje auto zastanawialam sie przez moment czy by tak nie dodac gazu i nie odjechac...:evil_lol: MAM NADZIEJE ZE ZARTOWAL:-o jutro z nim porozmawiam, tak poza wszystkim ma zlote serce.... A Morgan wciela znow troszke watrobki, podcielysmy kudelki na brzuszku znow troszke (oj nie lubie nie rob mi ide sobie papa) odbylysmy trzy prawie godzinne spacerki, i Morgan spi u mych stop. I CO NAJWAZNIEJSZE- SPI NA BOKU!!! dotad nie robila tego. Albo zwijala sie w rogalik albo na brzuszku nozki podciagniete pod brzuszek. Teraz wywalila nozki na bok wszystkie 4 i RELAXXXX :-) Zaraz wstawie jakies zdjako z dzis. -
dziewczyny jestescie obie kochane, przepraszam ze sie nie odzywam, mam sporadycznie neta i jak juz mam usiluje odpisac na maile, co tez nie zawsze zdazam, :angryy: ciesze sie ze sie znalazlyscie, we dwie bedzie Wam z pewnoscia razniej poniewaz ja naprawde duzo mam tego zwierzynca, moze byc po 21 czerwca skoro nie da sie inaczej, prosze napiszcie do mnie na maila, niestety oszczedzam na telefonach, wole mailowac, przy tej liczbie stworzen bozych oszczedzam na wszystkim:p maila posylam Wam obu na pw pozdr D
-
Kochana Rudka - odeszła szczęśliwa za TM ['] :(
Dorothy replied to _bubu_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
a skad wiadomo ze to zapalenie stawow? (przepraszam jesli cos przeoczylam na watku ) jestescie dla niej jak mamusie :calus: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
hihi no nie rob takich zalozen bo wtedy mozesz nogdy nie doczekac. figa33 musze przyznac ze Morgan jest kobieta dumna i mimo swojego wycofania i leku przed ludzmi jest pelna godnosci, dumy i poczucia wlasnej psiej wartosci. Moja Sunia o ktorej pisalam w swym neurotycznym leku podlizuje sie wszystkim i wszystkiemu czego, jak stwierdzi, nie musi sie obawiac. Wlazi na kolana , na glowe, i jest odrobine niezrownowazona emocjonalnie... (albo bardziej niz troche). A Morgana- nie. Morgana jest spokojna, ostrozna, ale bardzo godna, nie pozwala sobie w kasze dmuchac, na glowe wejsc, ale takze nie dopomina sie, nie doprasza, cale jej dopraszanie polega na tym ze siada naprzeciw mnie i patrzy tymi swoimi koralikowymi oczkami, jak cos sie odezwe lepek przekrzywi, i ja juz z rozczulenia na kolana padam, na cztery i dawaj ja glaskac drapkac i miziac. Bo samo przez sie rozumie ze trzeba, choc ona sie nie naprasza i przyjmuje pieszczoty z, powiedzmy, dystyngowana przyjemnoscia, zaczyna ziajac, czasem ODROBINE przysunie lepek. I to wszystko. Prawdziwa dama. Jestem w niej zakochana ;) dzis kupilam jej watróbki, zobaczymy czy gustuje Laluna grzebalam kijkiem, sama trawa :cool3: pani Ela Morciniec ach :iloveyou: i jej konie... Malgosia Brodziak ma stajnie sportowa w niejakiej Dziuplinie, miejscowosc zabita dechami na kierunek Jelcz-Laskowice. Robi konie, z tego glownie zyje, no i jest trenerem 2 klasy... Po drodze klub Absolut gdzie tez jezdzilam (i nawet uczylam sie powozic...) Ale teraz cos tam sie pozmienialo. OCZYWISCIE ZE KOPERNIK BYLA KOBIETA i w ogole nie ma dyskusji. Tylko sie ukrywala bo w tamtych czasach splonelaby na stosie gdyby sie przyznala....:cool3: -
[quote name='Czarodziejka'] Focz siedzi przyczajona jak wrona i czeka, kiedy przestanę gadać i zajmę się wygładzaniem nierówności na jej wielkim boskim ciele ;) hihi czyli cos jak Morgan. Gosci unika, gladzenie foczego ciala uwielbia.... ale warczy tylko na kota i psy czajace sie na jej miske. Z ktorej zreszta nie je:evil_lol: Watek Morgan: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=61511
-
Kochana Rudka - odeszła szczęśliwa za TM ['] :(
Dorothy replied to _bubu_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ola jestescie wspaniale, naprawde. Kochane dziewczyny. Moze jednak ona sie podniesie jak zyska chec do zycia, i troszke wzmocni miesnie.... Mam wielka nadzieje... ze choc odrobinke jej sie poprawi... -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Bez wolontariuszy tysiace psow ginelyby lub cierpialy,albo nigdy nie ujrzalyby swiatla dziennego jak Morgan.Ta robota ktora ci ludzie odwalaja jest niezwykla, ciezka orka na ugorze, ale ratujaca zycie... ja nie mam tyle odpornosci psychicznej zeby to robic. Kazda wizyte w schronie odchorowuje...:shake: ale moge pomagac psiakom ktore Ci ludzie wyciagna z tego psiego piekla i ciesze sie , ze choc tyle. Laluna ja cie gwizdam przyjezdzaj na ta impreze dwuosobowa bedzie mi ogromnie milo witac tak szacownego goscia w mych skromnych progach!!! Chyle czola, gonitwy plotowe, ja sie boje ....:shake: w ogole takiej jazdy sie boje, jak trzeba to trzeba ale ja ujezdzenie kocham plus PNH i wszystkie odmiany naturalu. Lacze to ujezdzenie z naturalnymi metodami i mam ujezdzenie plus zadowolonego konia co rzadko sie zdarza :evil_lol: a dzokejka, wyscigi i gonitwy... PODZIWIAM, mam taka kolezanke na Sluzewcu i klekajcie narody, baba ma dupe i wszystko inne ze stali,a delikatna blondynka. Niejednego chlopa poslalaby w piach swoimi umiejetnosciami i odwaga. Rozumiem ze na Partynicach jezdzilas? Ja tam tylko bylam w charakterze goscia, a na studiach mielismy spotkanie z kolejna niezwykla kobieta- szefowa Partynic pania Slowik. Jestem pod wrazeniem jak ona sobie tam z wszystkim radzi. A treningi mielismy z Malgosia Brodziak, pewnie znasz... i w kilku innych stajniach w okolicy Wrocka. Ale metody pani Malgosi dalekie sa od niemieckich...:shake: choc bywa skuteczna. sluchajcie oglaszam ze Morgan zrobila koope i znow byla to prawie w calosci trawa i kolor ciemnozielonoczarny:roll: czy ja nie jestem obrzydliwa??:evil_lol: nic tylko o tych koopach....:shake: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Anula to zabarwienie wyszlo niechcacy:evil_lol: ja teraz jestem szczesliwa choc smutne ze do szczescia dochodzi sie przez krete drogi i ciernie. Ale co tam, warto :-) nie wiem ile na badania, musze zapytac weta. Przypuszczam ze same badania krwi z 40 zl, no a potem sterylka. Juz utargowalam ze bedzie nieco taniej niz te standardowe 300 zl... ale jednak nie za darmo:shake:. nr konta Dorota Ingram Bank BZWBK Nr konta 85 1090 1740 0000 0000 7300 9038 -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Agatko dlugą droge przeszlam zeby tak bylo, a zyciorys moznaby spisac w siedemnastu tomach. Plus psychoterapia i tylek obolaly od zyciowych kopniakow. Ale ja sie nigdy nie godzilam na zycie wg cudzego scenariusza, tylko ze ten brak zgody potrzebowal czasu zeby zamienic sie w dzialania. Kiedys bylam ksiegowa i doradca podatkowym. Swietnie zarabialam. Ale potem zdrowie mi siadlo i pojechalam "za mezem" do Niemiec. Rzucilam wszystko z przekonaniem ze dobrze robie, bo moja psychika nie nadawala sie do tej pracy. Odpowiedzialnosc i stres zjadaly mnie po kawalku i rujnowaly nerwy i zdrowie. I co z tego ze mialam mieszkanie i samochod? Bylam klebkiem nerwow wazylam 48 kg i trzesly mi sie rece na dzwiek telefonu. To byly czasy poczatkow polskiej przedsiebiorczosci i to co wymyslali urzednicy plus ich brak szacunku do czlowieka i - niechec DO MNIE choc mialam ulatwiac im kontkat podatnik- urzad...:shake: szkoda slow. W Niemcach przeszlam szkole zycia ze hej, choc wiel sie nauczylam, przede wszystkim jezdzic konno po niemiecku, czyli NAPRAWDE , a nie po polsku, czyli JAK KTO UMIE TO HEJA I W POLE. Poznalam prawdziwa SZUTKE jazdy konnej na wysokim poziomie. Zawdzieczam tez Niemcom wiele innych nauk, znajomosc jezyka i swiadomosc, ze pieniadze to nie wszystko- poraz drugi. No i wiele upokorzen z powodu bycia polka, i to ze strony zwyklych ludzi,czasem takich smieci pijaczkow, ale NIEMCOW, bo to juz znaczy ze tych LEPSZYCH, a takze urzednikow na przyklad... swiadomosc ze tylko w Polsce bede u siebie, oraz tesknote za polskimi gorami, lakami, sloncem. A jak wrocilam postanowilam- dosc. Mam 35 lat, polowa zycia za mna byc moze, szkoda mi tej drugiej, chce zyc tak jak JA chce. Oplacam to kazdego dnia- brakiem akceptacji - TYLE ZWIERZAT?? "innosc" na wsi, "innosc" w rodzinie, ograniczonym kregiem znajomych (wiekszosc sadzila ze w moim domu bedzie imprezownia i zawsze mozna wpasc z butelka, a nie, nie mozna). Itd itp. Ale ja jestem szczesliwa, wole 6 psow i konie niz jednego- niewlasciwego- czlowieka. Nie ciagnie mnie do ludzi. Juz ich troche znam...Zwierzaki nie klamia, nie obmawiaja, nie plotkuja, nie zawiszcza, nie zycza zle, nie maja dwoch twarzy i szesciu serc... Za to moge sobie medytowac do woli, w ruchu i w tancu, przy sprzataniu stajni i grabieniu ogrodu, rozwijac swiadomosc, leczyc odciski na rekach w poczuciu ze robie cos dobrego. I zawsze bede miala juz latke dziwaczki tylko dlatego, ze zyje inaczej.... Dziewczyny oczywiscie ze lalo u mnie, dzikie burze, urwalo znow zasilanie nadajnika internetowego, a jakze, no wies to wies:evil_lol: Morgan zjadla wieczorem cala miseczke mieska, wydaje mi sie ze nieco schodla, choc dalej niezly z niej waleczek, :roll: Klusior ja zaczepial wiec obsztorcowala go zdrowo, umie dzielnie bronic swej godnosci :-) Mimo spsikania frontlinem znalazlam jej kleszcza miedzy oczami, ja juz nie wiem:placz: wciaz niepokoi mnie sprawa ewentualnej cieczki, wolalabym tego uniknac mam dwa samce w domu, duze i i silne, boje sie ze zdemoluja drzwi... Wiaze sie to z potrzeba zrobienia badan krwi. Nie wiem, bazarek wystawie albo co...:shake: Ciocia figa33 przyszla paczuszka z lekami od Ciebie musze odebrac (podalam Ci adres mamy bo ja nie mam numeru domu) dziekuje najserdeczniej :calus: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
zebys wiedziala ze zabralam. Tak wychowalam moje psy i mysle ze Morgan tez niezaszkodzi wiedza ze je sie wtedy jak dają. A jak sie nie zje to sie czeka do wieczora. Dzieki temu moje nie kaprysza, tylko wymiataja do czysta jak jeden maz, bo wiedza ze a/miska zniknie jak nie zjedza b/ ew. zniknie zawartosc miski bo zezre inny c/nastepne danie wieczorem ew. jutro ale Morgan po prostu nie jest glodna z jakichs przyczyn, moze wieczorkiem zje... -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
nmo kociego zarcia wczoraj nie bylo, skoro ciotka LALUNA zabronila :placz: a dzis Morgan rano znow dostala miesko i....nie zjadla, nawet nie liznela. Ale: podszedl do miski wielce zainteresowany sprawa kot, i zabral sie w najlepsze do jedzenia. Spod krzesla rozleglo sie ostrzegawcze warczenie i... Morgana niczym strzala wyparzyla spod krzesla i ... pogonila kotu kota. Normalnie na niego napadla z warkotem tak strasznym ze ja tez bym uciekla. Kot nawial zdumiony, Morgana wrocila, obejrzala zawartosc miski czy aby niczego nie brakuje i... z godnoscia udala sie pod krzeslo:evil_lol: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Morgan po dzisiejszym wypasie zrobila malutka ciemnozielona kupencje, a wieczorem zjadla miseczke ugotowanego mieska, wszystko, do czysta, wylizala miske. Nie bylo tego duzo, bo nie liczylam ze bedzie jesc, no i jak tak dlugo nie jadla to duzo nie chcialam dawac. I zjadla! :multi: chyba wracamy do normy. Bianka kapalam ja tylko 1 raz, bo potem wet ja wypsikal czymstam na kleszcze i zabronil kapac przez 10 dni. Zostalo jeszcze pol butelki, wiec jak minie te 10 dni to ja wykapie. -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
no tak, a w przypadku uzupelnienia niedoboru to sie cofa czy nie? -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
bez zmian, czyli nadal dieta cud. Procz trawy, oczywiscie, ktora jest nadal stalym elementem diety:p Poza tym biedna Morgan koniecznie dzis chciala byc ze mna na pastwisku (oczyszczlalam kawalek gruntu z kamieni zeby posiac trawe) a tu stale konie przylazily i dawaj uszy klasc i straszyc biedna Morgan. No to Morgan biegusiem do wyjscia. Zza siatki patrzyla az pojda i spowrotem, popiskiwac i prosic . Wpuszczalam na pastwisko, Morgan chwile polezala, potarzala sie w trawce, polazikowala, znow idzie jakas upiorna konica (szczegolnie jedna jest cieta na psy, nieraz galopem goni po lace Hosse kilkaset metrow) raz po prostu ukrylam Morgan w ramionach, ale serduszko tak strasznie bilo, ze wynioslam ja do ogrodu. No i tak w kolko :roll: Skora dopiero teraz zaczyna jej odchodzic, mowie Wam koszmar, cale platy jak luszczyca, przypuszczam ze pod ta zdredziala skorupa to bylo odparzone i martwe, teraz luszczy sie okropnie, a Morgan jak sie okazalo NIE LUBI, zeby ja szczotka po plechach traktowac, i nawiewa. Przytrzymuje ja troche ale tez nie chce zeby sie jej czesanie zle kojarzylo. Wiec po troszku. Poza tym zauwazylam ze o zmroku ona o wiele gorzej widzi, prawie wcale. Jak za dnia w sloncu jeszcze mnie odrozni od tla, tak wieczorek gdy zmierzcha- nic, biega wystraszona i naslu****e. Nie wiem co to jest, ta wizyta u Garncarza bylaby naprawde potrzebna... -
Pokochaj mnie, tak mocno, jak ja kocham Ciebie
Dorothy replied to LALUNA's topic in Już w nowym domu
Biorac Morgane myslalam ze Bystra znajdzie domek w trzy dni, jest tak piekna, tak wesola, tak usmiechnieta, tak slodka...:-( nie rozumiem co ona tam jeszcze robi:-( takie dziesiec kilo milosci usmiechu radosci i psiego serca:placz: ludzie Wy oczu nie macie... :bigcry: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
a jak nie bedzie chciala NIC INNEGO :placz::placz::placz: nerwy mi to zrujnuje!!! nie bylo robakow w kupiez wierzchu znaczy, nie grzebalam, ale jakby byly to by byly widoczne mysle... moze nie bylo ich tak wiele... 27go druga dawka tego D... costam kupa byla czarniawa chyba raczej od trawy, to byl taki zielonkawo niebieskawy odcien czerni, nie brazowoczerwony. Mylsle ze ona sie odtruwa.... -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
to prawda, Morgan jest wrazliwa ma ciekawa psychike, bo nie jest slabym psychicznie psem, jest tylko wrazliwa i nadmiernie ostrozna i wycofana, choc trudno mi powiedziec - lękliwa. Ona ucieka, ucieka przed wszystkim, ale to nie jest czysty pierwotny lęk, to jakby ciężkie jarzmo doswiadczen ktore nauczyly ją, ze jak cos sie dzieje nalezy uciekac, im dalej tym lepiej. Za kazdym razem gdy ktos przychodzi do mnie, a szczegolnie mezczyzna (ostatnio budowali kojec i robili takie tam wylewki przed domem) Morgan usiluje opuscic dom. Ulatnia sie przez drzwi balkonowe i na zewnatrz naslu****e czy ten ktos juz poszedl. A teraz wlasnie zjadla pol puszki kociej karmy Gourmet, chwala Bogu, ide spac spokojniejsza, choc jak pomysle ze mam ja tak karmic, puszka gourmeta dziennie za 3 zlote, wychodzi 100 zl na samo zywienie Morgan na miesiac,to oznacza ze ja przechodze na suchary, Morgan blagam zacznij jesc mieso...:placz::placz::placz: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
dziekujemy :calus: Morgan normalnie pije, normalnie sie zachowuje, siki w normie. Nic nie wskazuje na jakikolwiek chorobowy stan. Nawet chodzi po kuchni, weszy i popiskuje. Tylko jesc nie chce. Bert mial babeszjoze, przywleklismy z Janowa Poldaskiego, byl leczony w Niemczech... wiem jak to wyglada. Bert mial transfuzje krwi i tydzien byl w klinice. Jak zobaczylam rachunek to mi buty spadly...:-o Morgan naprawde wyglada na zdrowa. Biega, jest ozywiona jak na swoj łagodny temperament.wiec nie wiem...:-(