-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dorothy
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
stawialam juz to pytanie na watku tu , ale zainteresowanie ludzi z Ostródy losem Morgany jest znikome...:-( nie wiem czemu.:confused::confused::confused: :flaming: Przemol zaglada czasem i matusz z dwa razy, moze oni co podpowiedza....:bigcry: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
reszta je, oczywiscie. Obawiam sie ze Morgana tak przywykla do schroniskowego menu, ze nie wie co to ja jej daje, jakies niejadalne niesmierdzace znajomo kąski. Kto wie co tam psy jedza w Ostródzie? Moze powinnam cos podobnego choc z zapachu zrobic... pasztet jej dawalam na probe, nie tknela...:shake: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ale jakie dzialanie ma miec to siemie? Najgorsze to to ze ona nie je, nie chce jesc. Naprawde od kilku dni dziabnie po kilka malutkich kawalkow miesa, zaledwie garstke. Dzis- dwie łyżeczki puszki dla kota. I to koniec. :-( -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
No i po drodze do apteki byla koopa!!! Chyba Morgana sie zdecydowala jednak sprezyc PRZED podaniem specyfiku:evil_lol: ale okropna, czarna jak smoła, tłusta, i głownie trawa....:shake: ale jesc dalej nie chce. No nic, czekam. W srode w razie czego wet, zrobimy badania krwi. -
Iwona nie zastanawiaj sie tylko IDZ. Takie klujace bole nie sa normalne, swiadcza faktycznie o skurczach macicy! Moze dzidzius cos uciska, to nie ma problemu, a moze to cos innego? Chcesz sie ciotka przekonac osobiscie? Jak nie to ja Ci dobrze radze idz do szpitala na ginekologie na izbe przyjec. Powedz ze bylas w miescie i nagle zaczelo Cie tak bolec itd i przyszlas do szpitala bo sie boisz. Lekarz niejeden cierpi na znieczulice jak oglada 27 pacjentek z brzuchami dziennie. Ale Ty zawalcz o siebie i idz, prosze Cie. Dziecko masz jedno. Zdrowie masz jedno. Lepiej, zeby wszystko bylo pod kontrola.... :glaszcze:
-
z rodziny nikt. rodzenstwa nie mam, no mam przyrodniego brata, 25 lat mlodszy:evil_lol: chodzi do 4 klasy. rodzice pracuja, a konie stanowia dla nich cos w rodzaju wielkich strasznych groznych stforow ktorym nalezy przygladac sie z bezpiecznej odleglosci. reszta rodziny, ta jakas dalsza, odpada. Moja kuzynka ktora sie koni nie boi mieszka w Zielonej Gorze. Wokol mieszka wiele zainteresowanych konmi... dzieci. Za male. Znajomych koniarzy mam sporo, ale rozrzuceni sa po calej Polsce, akurat blisko nie mieszka nit, no i wszyscy maja rodziny, dzieci, obowiazki a czesto takze - konie.:shake: No nie ma, po prostu nie ma nikogo.:placz:
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
juz kilka dni. U mnie zjadla normalnie tylko we wtorek. Od srody pojada po troszku. W czwartek zrobila ostatnia, rzadka koope. W piatek byla odrobaczana. Od tego czasu nic. Ide po ta parafine :-( -
jak czytam Twoj watek to sie zastanawiam, jak TY dajesz rade, ja nie jestem w ciazy :glaszcze: mam mnostwo roboty z tym zwierzyncem ale daje rade, problem polega tylko na tym, ze muszre pojechac do Niemiec pozalatwiac pewne urzedowe sprawy, a nie moge sie ruszyc, bo nie ma kto tu zostac :placz: z psami i konmi. :-( jedyna moja kolezanka co sie zgadza, ma zajecia w srody i MUSI byc na nich, wiec nijak nie moge pojechac a MUSZE pobyc tam pare dni urzedowych, znaczy pracujacych. To nie moze byc tylko weekend. No i klapa... poza tym ok, staram sie nie dac zjesc na tej wsi...:shake: zwierzaki dodaja mi sil :-)
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
nie jest po problemie:shake: a u mnie na poczatku Morgan miala srake. Nie zrobila jednej normalnej kupy. Tak wiec cos jest nie tak. Zakupie parafine, moze ma zatwardzenie, skoro Lamia mowi ze kamienie rodzila? ile tej parafiny mam jej dac, az pol szklanki?:-o -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
biedna Morgana, chyba mnie znienawidzi po takim zabiegu...:-( fajnie ze nas znalazlas :-) :calus: Morgana nie je sama ani z psami, ani z miski, ani z podlogi, ani z reki. Nie wiem, moze wciaz sie odtruwa....:shake: nic ja nie boli, zachowuje sie normalnie... -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
rozumiem ze kupie w aptece... -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
chyba jutro pojade do weta, albo co...:shake: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
no wlasnie chyba nie bylo kupy PO odrobaczaniu i bardzo mnie to martwi!! chyba ze bez mojej wiedzy.... gdzies na podworku...:shake: -
dobra dobra ciotka nie ściemniaj :cool3: slodzisz nam tu.... ale to prawda, Klusek jest najbardziej ruchliwym , rozdartym, ciekawskim i zywiolowym stworem w tym stadzie. Nieustajaca sila napedowa. Mimo opeerów jakie czesto zbiera (jak zaczepi nie tego co trzeba, np. pana Berta:evil_lol:) dymi stale. Jak dostanie ochrzan to glosno i rozpaczlwie piszczy jak dziecko, ale wystarczy powiedziec "Biedny Klusiorek..." a juz pedzi zaczepiac znowu... zapraszam znow ! I wszystkie inne ciotki tez!
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
u mnie nie ma czegos takiego, ze jedzenie stoi w miskach. O okreslonej porze wolam zwierzaki, przygotowuje, stawiam, i zarło znika. Zbieram miski wylizane do czysta (jakos bardzo rzadko zdarza sie zeby ktores nie zjadlo, ale jak nie zje, zabieram miske mimo ze niedojedzona). Wiedza, ze nastepny posilek o stalej porze. Oduczylam ich tym kapryszenia, marudzenia, wybrzydzania. Kot dostaje na blacie kuchennym bo by mu zezarly:evil_lol: tak wiec nie ma mozliwosci coby Morgan stlowala sie bez mojej wiedzy. Ponadto-ona mnie nie opuszcza, i predzej polegnie niz pojdzie gdzies sama. Wiec wiem napewno, ze nie je nic:placz: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
oczywiscie ze bylam, jest odrobaczona Drontalem, nastepna dawka 27 maja. Nic ja nie boli, zachowuje sie normalnie, pije wode, nie marudzi, nawet humor- jak na Morgane- ok. wiec co to jest? :placz: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
nie kupka trawy!!:placz: nic nie kupka!!:placz::placz: a jak owca to chyba za czarna... czoko123 ja juz nie wiem, mimo ze podtykam smakolyki NIC nie wziela ani razu! wiec co to za grymaszenie? jedynie te kilka kawalkow mieska z miski...:shake: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
a gdzie ile i za ile??:razz: jaka stadnina? Morgan znow liznela mieska i na tym koniec, ona mnie wykonczy!!!:placz::placz::placz: Poza tym lazikuje za mna, ide do koni ona tez, w ogole sie ich nie boi, az ja sie boje o nia ze wlezie jakiemu pod nogi, no i wciaz przy mnie, ale jak dzis przyszla rodzina do mojej corki na imieninki to Morgan zniknela. Wystraszyla sie ludzi...:shake: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Lamia to Ty tez masz 6 pieskow??:cool3: dzieki za kazda najmniejsza ilosc jedzonka!!!:multi: odeslalabym Ci obroze tylko podaj mi adres. monita z ta wsia i spokojem to wiesz, tylko z zewnatrz tak wyglada. Wewnatrz az kipi. Ci ludzie gotuja sie tu we wlasnym sosie, ja jestem przyjezdna, mieszkam tu od sierpnia, i strasznie jestem na widelcu, taka OBCA, w dodatku nienormalna bo ma konie, kolo ktorych sama robi, psy w jakiejs strasznej ilosci, chlopa nie ma, do nikogo na plotki nie chodzi, trzyma sie z dala, i jest strasznie, ale to strasznie irytujaca narosla na zywym organizmie wsi:p przezylam juz to, ze wsiowej babie z konca ulicy moje konie przeszkadzaja bo "te gowna ja uduszo i smierdzace konie" i "nikt se tu rancza urzondzoł nie bedzie", moje psy przeszkadzaja jak chodze na spacer w pola (same nieuzytki) , jedna baba mnie zwyzywala bo szlam miedza , droga W STRONE jej posesji, i ona policje zawoło, i ostatni raz tu ide, i dosc tego zeby jakie obce tu lazily gdzie uczciwe rolnicy pracujom (:-o, kopaczka okopywala skrawek poletka gdzie sadzila chyba ziemniaki, a bylo to jakies 200 metrow ode mnie i id owej miedzy). Ludzie przepelnieni nienawiscia, sfrustrowani albo nie wiem co, obcych nienawidza, siebie nawzajem nienawidza, kloca sie nieraz tak sasiedzi sami ze soba, takie k... leca, ze szok, dziendobry sobie nie mowia, jeden drugiemu by noz w plecy/.... a w niedziele wszyscy rzadkiem odwaleni do kosciola maszeruja.:p wiesz bardziej akceptowana czulam sie w bloku 10-pietrowym w miescie, nikt na mnie nie wrzeszczal niewybrednie./.. Wies jest cudowna, ale nie ludzie na wsi, dlatego ja mysle nad sprzedaniem tego i wyprowadzeniem sie gdzies, gdzie do najblizszej osady bedzie z 2km. -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
figa33 a bo wiesz, u mnie takie zadupie:cool3: jak bedziecie chcieli jakis weekend na wsi w gorach to zapraszam, laki ze zdjec to tylko maly fragment tego co tu mam, poza tym Skrzyczne za oknem, góry, pola, pokoik sie znajdzie, psy konie i swojski zapaszek za oknem:evil_lol: Laluna nie wkurzaj mnie ciotka z tym gotowaniem:diabloti: dzis Morgan zjadla pare , doslownie pare kawalkow kurczaka, ot, garstke. Ja nie wiem, nerwowa juz jestem...:shake: pasztet jej dalam powachac, popatrzyla z obrzydzeniem. Podsuwalam jej pod nos nastepujace rzeczy: -mieso gotowane, mieso surowe, szynka, kielbasa, pasztet, whiskas, sucha karma w dwoch wariantach, kocia sucha karma, ciastko, platki cini-mini, chleb. NIC. Zero zainteresowania. Nawet nie liznie. Powacha i odchodzi. Ratunku!!!!:lying: Je za to wciaz trawe na dworze. I nie rzyga. Pije wode w normalnych ilosciach. nie wiem...:shake: Byc moze sie odchudza, wtedy podziwiam jej determinacje i silna wole:roll: Lamia karma ZAWSZE mi sie przyda, moje potfory żrą tyle ze mozna pasc, naprawde, wiec jesli naprawde masz zbedna karme to przyjme bardzo chetnie! Byle nie Nutra nuggets (chyba tak sie to nazywa) bo po tym wszystkie mialy srake:shake: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
no dobra, jutro dodam pasztetu...:shake: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
zjadla jeszcze odrobine tego kurczaka, ale zaledwie kilka kąsków...:-( tak, pije wode normalnie. Kupy nie robila od wczoraj rano, bo i z czego. Myslisz ze to robale?? Boze martwie sie jak dzieckiem co nie zrobilo qoopy i nie chce jesc :shake: a juz to popiskiwanie, no ja nie wiem..:placz: macie swoje zdjecia z obroza... czlowiek sie nie wyspi bo go tu szykanuja...:placz: -
Błagam, błagam, błagam.........Ostróda wzywa POMOOOOCY
Dorothy replied to Aga_Mazury's topic in Już w nowym domu
:shake::shake::shake: az glupio to czytac...:-( a potem beda sie opiewac jako darczyncy.... -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
patrzcie jakie to nienasycone, wczoraj ledwo zdjecia byly a te juz sie domagajom :evil_lol: dobra zaraz zrobie w obrozce, chwilunia Morgan nie zjadla prawie nic. Kurczak bez ryzu, a i tak wylowila pare kawalkow z miski i koniec:placz: a chodzi i popiskuje wchodzi do kuchni staje i popiskuje lezy obok teraz, i popiskuje serce sie rozrywa, co robic?? czemu popiskuje, skoro jesc nie chce nic?? nie wiem...:shake: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Morgana ma sie dobrze :-) dostala dzis nowa obroze, pleciona taka indianska, czerwona w kolorowy wzorek. Wyglada bardzo eleganco.:loveu: Podczas odkurzania juz nie wygladala spod kanapy, choc nie powiem raczej trzymala sie z dala. Ale w jednym momencie podeszla z tylu mnie i z dala wachala co tez to za ryczacy potwor:evil_lol: Bylysmy tez razem wygradzac kwatere pastwiska, skakala w wysokiej do kolan trawie niczym zajaczek, no kicala po prostu, genialnie to wygladalo, uszka w gore przy kazdym skoku:lol: rano nie chciala jesc, teraz gotuje nowy kurczak, zobaczymy, to juz 3 dzien diety, moze wystarczy...:shake: wylazla tez dzis pierwszy raz na pietro po schodach, bo do wczoraj bala sie panicznie , natomiast schodzenie nadal jest tabu, ja schodze zachecam ja a ona tylko popiskuje na gorze schodow, i sie boi. Musze ja znosic, i tego tez sie boi.Ucieka wtedy jak ja probuje wziac na rece. No trudno, musimy pokonywac lęki.