-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dorothy
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
sroczka dobrze trafila :evil_lol: KaLolina Ty potforze :cool3: ja tez bez litosci do szarpaczy, ale widze ze wiekszosc ludzi tak "jezdzi" i flaki mi sie wywracaja. Co to za maniera? tlumacze nieraz ludziom- spojrz na konia- mucha mu siadzie na boku i on to CZUJE, i zgania ogonem, aTy musisz go kopnac zeby poczul? zrozum ze on nie idzie bo NIE CHCE a nie nie idzie bo NIE CZUJE. I przemysl to, czemu on NIE CHCE. Ale ludziom nie chce sie myslec DLACZEGO, tylko nalezy przywalic. Chyba podobnie wychowuja swoje dzieci. Lub beda wychowywac, kiedys. Zamiast sie zastanowic co dziecko czuje i dlaczego to lu go, w dupe, w leb, i do kata. Koszmar. Mordzia odkryla uroki plynacego przez dzialke strumyczka. Wlazi do niego stale, brodzi w nim z wyraznia przyjemnoscia.... ale tam sa strome brzegi (bo tak wlasciwie to rów melioracyjny, jak mnie poinformowano w gminie) i cos sobie zrobila w lapke, pokazywala mi bardzo wyciagajac i podnoszac przednia. Obejrzalam, nic nie ma, ale moze nadwyrezyla? Pochuchalam, poglaskalam, pouzalalam sie nad biedna Morganka, no i Morganka teraz chodzi na 3 lapkach ledwo podpierajac sie czwarta , pokazujac AJAJAJ BOLI. -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
No, jedynie ciocia Bianka wstaje o przyzwoitej porze. A reszta???:shake: NIEEE SPAAAAAC!!!! :mad: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Morgan pokazujemy sie wszystkim na wieczór -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Aniu jestes kochana :calus: jestesmy bardzo wdzieczne z Morgan buziaki posylamy moze byc moje konto, bede miala czym zaplacic jak mowi Laluna... -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
zabieraj zabieraj, najwyzej bractwo rodzielimy na garaz kojec podworko i dom jak sie nie bedzie zgadzalo ze soba..:cool3: Prawda ze Morganka cudowna? Na spacerach podskakuje, podbiega, mlynki robi, zaglada mi w oczy, robi rzeczy jeszcze tydzien temu niewyobrazalne. Na spacerku biegnie z ogonkiem do gory, uszka wesolo podskakuja:loveu: Jak mnie zacheca do spaceru, to podchodzi i zaczyna sie przeciagac, najpierw wypina doopke i wyciaga daleeko do przodu przednie lapki, potem wyciaga po jednej tylne, i zaczyna prowadzic mnie do drzwi lub do bramy, podbiega do przodu, staje, odwraca sie, ma w oczkach pytanie - idziesz? o tam?? chodzmy! I jak tu nie ulec? Rzucam robote i ide na spacer...:cool3: ale innych ludzi nadal sie boi, byl tu tato z babcia i Morgan struchlala z przerazenia jak zaczeli sie nia interesowac, w swej budce z mojego krzesla udawala ze nie zyje... a jak ja babcia poglaskala to Morgan... :scared::shocked!::shocked!::shocked!: PANIKA. OCZY JEJ OBUMARLY I NATYCHMIAST PRZESTALY SIE USMIECHAC :-( zabronilam ja dotykac i na nia patrzec, biedna Morgan... -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
:lying::lying::lying: Jeeezu Alaa i to jest cywilizowana Austria, tak pomijajac upodobania Twojego psa...:shake: a to Morgan na dzisiejszym spacerze. Jak jej tu nie kochac??? :loveu::loveu::loveu: jest przeurocza. -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='LALUNA']A co do wsi, to mam tam rodzine, jak jezdziliśmy do nich, to mimo iż my miastowe, to tak bardzo skromniutko było i przez kilka lat ten sam płaszczyk. A tam do koscioła to normalnie jak na uroczystosć wielka. Kapelusze, futra, fryzura i te inne sprawy. Ale co tam, oni się po miastowemu stroili, a ja do stajni i heja na konikach na oklep, a z miasta.al! no wiec ja miastowa (pomijajac kwestie plaszczyka bo tu to samo, poszlam do kosciola i wygladalam jak uboga krewna tych wszystkich bab wystrojonych w koronki garsonki i zlote sandalki) mam konie, ekhem na wsi, mam konie, podkreslam. Jedna sasiadka uzyczyla mi kawalek swej łaki wzdluz mojej drogi, zeby konie wypasly, zeby kosic nie musiala. I co? Na drugi dzien afera, zleciala sie chmara wiejskich bab krzyczac: nikt nam tu koni ni bedzie dawal! koniem smerdzom! te gówna nas zabijom! jo mam astme! jo sie dusze! To smród jest! :evil_lol::evil_lol::evil_lol: fajna kobyla, lubie takie moge konno. Hipnotyzowac umiem, :razz: koni mam narazie trzy sama jezdze oraz ucze dzieci (poczatkujace, male)i robie im cos w rodzaju hipoterapii, ludzi ktorzy chca sie czegos nauczyc, a takze robie treningi dla dobrze jezdzacych. Wszystkie jazdy wylacznie indywidualne. Nie prowadze typowej szkolki. Zbyt szanuje swoje konie. Nie toleruje na nich ludzi ktorym sie zdaje ze wszystko wiedza, przyszli sie wyszalec,a wodze to kierownica. U mnie nie mozna "se pojezdzic na koniu". U mnie mozna sie uczyc , i jest godzina jazdy pod moim czujnym okiem, a jak ktos mi zagrywa bo " wie lepiej" to go odsylam gdzie indziej zeby sobie wiedzial i tam pokazywal.Moje konie to moj skarb. Robie tez jazdy w teren ale wylacznie ze mna i dla osob ktore jezdza bardzo dobrze. Ogolnie aby jezdzic na moich koniach trzeba zapomniec o szarpaniu konskim pyskiem (natychmiast zabieram wodze i zapinam na lozne) o obwinianiu konia za bledy, waleniu pietami w boki itd. Wymagajaca jestem, ale kocham moje konie i jak ktos chce "se pojezdzic" demolujac moja prcae ujezdzeniowa z konmi, to jest pelno innych szkolek. Narazie nigdzie sie nie wybieram bo nie mam zastepstwa , ktore by tu zostalo, nie zostawie koni i psow. Morgan dokonczyla dziela zniszczenia i dzis rano wytarzala sie w calosci w konskiej kupie:placz::placz::placz: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
a moje i owszem, tez jedza konskie koopy, zwlaszcza Bertus i Klusior przepadaja:angryy: ale oni ze mna nie spia!!! A Morgana tak!!:placz: Figa33 piernicze taka kobiecosc, ratunku... :-( powietrze mam zwyczajne, znaczy teraz nie najgorsze juz, bo sezon grzewczy sie skonczyl, ale w sezonie ludzie pala takimi rzeczami ze powietrze...ugch:ekmm::ekmm::ekmm:mozna sie zaczadzic. Ale moze Morgan przywykla do schronowego powietrza, nie wiem...:shake: Laluna ja tez jestem diablo waleczna jak mi stanie uparty baran na drodze, oj to wtedy lepiej pryskac w krzaki, wiec moze ja sie tez nadaje do tego szkolenia....:evil_lol: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
To prawda...:oops: rzeczywiscie widac??? a tak sie maskowalam....:shake: Widzisz ja zdalam sie (glupie dla wielu osob, i z pewnoscia niezrozumiale) na intuicje. Wziecie poprzednio drugiej suki skonczylo sie krwawymi jatkami, porozrywanymi czesciami ciala, calymi miesiacami walk, lania po domu, gryzienia sie, nienawisci. Zapytalam intuicji co ona na to, ze chce wziac Morgane, bylo nie bylo- trzecia suke. I po przemysleniu stwierdzilam ze nic nie bedzie. I nic nie jest. Suki sie nie zauwazaja, a Sunia (ktora nienawidzi Hossy, zaczepia ja, mimo ze slabsza napada na nia, żra sie czasem nadal) spi sobie z Morgana w mojej sypialni bez problemu, i widac, ze sie akceptuja. Zreszta wszystkie psy akceptuja i szanuja Morgane, choc jest najmniejsza. Na szczescie intuicja miala racje. Trzymam kciuki na madre decyzje i powodzenia! Watek dla suni kolezanki Morgan powinien chyba zalozyc ktos z Ostrody, tak mysle, Matusz. Morgan towarzyszyla mi dzielnie przy wieczornym sprzataniu pastwiska z konskich kup, i jak na dame przystalo skorzystala z okazji zeby sie upiekszyc, wiec wytarzala sie dokladnie w miejscu po szczegolnie dorodnej, wilgotnej koopie. Ach, ma piekny sterczacy a'la punk fryz, ktory trzyma sie mocno utrwalony zelem z wiadomej substancji, a wonieje jak...:ekmm::ekmm::ekmm: i co ja mam zrobic jak mam zakaz kapieli Morgany do piatku? Ja oszaleje. Weszka posylaj to frontline, zenbym mogla ja wykapac i spsikac, ja sie udusze i zejde jak ona bedzie tak woniec...:puppydog: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Matusz zalozyliscie jej watek? Alaa, nie wiem, wiesz, narazie nie oddam jej nikomu:cool3: socjalizujemy, poznajemy sie, odkrywamy... ogromnie ja lubie, i najchetniej zostawilabym ja u mnie. Jest kochanym psem. Najmniej klopotliwym chyba. Poslusznym, madrym... Z tym ze wiesz, mam juz kilka psow...:evil_lol: a tak poza tym - Ty jestes w temacie- powstal kojec w ktorym zamykac chcialam Hosse, z tym ze bez zadaszenia z powodu braku finansow. Zamykanie mialo byc chwilowe- na czas jazd i innych chwil trudnych. Hosia ostatnio pokonala smycz na ktorej byla upieta bo prowadzilam jazde (zawsze wlazi pod nogi koniowi na lonzy, kon sie ploszy itd) znaczy przegryzla... obroze samozaciskowa, nastepnie pokonala ogrodzenie (pod spodem) i pognala w pola napedzic panicznego strachu kobiecie z Huskym na smyczy. No wiec dalam ja zadowolona do kojca... Zgadnij jak dlugo Hosia byla w kojcu.... wiec co. lancuch, plus lancuchowa obroza, i hak na slonia wbity w slup betonowy? czy co, bo ja wymieklam....:shake: jak tu nie kochac takiej Morgany, milej delikatnej, subtelnej, nie uciekajacej, nie polujacej.... musze jakos rozwiazac ta sprawe, powoli jest tego za duzo... psow, i klopotow z nimi zwiazanych... -
Pokochaj mnie, tak mocno, jak ja kocham Ciebie
Dorothy replied to LALUNA's topic in Już w nowym domu
siostra Morgany w odcieniu siwym. Ludzie oczu nie macie???? -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
kiedy ja sie probuje integrowac....:laugh2_2: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
no one przynajmniej eliganckie som a ja? w tych tam, konskich spodniach albo dresach? :shake: sloma mi z butow wylazi:evil_lol: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Zwierzyniec dyszy wtulony w rozne chlodne katy, Morganka caly czas gdzies przy mnie, z tym ze 3 godziny ukladalam kamienie (wykopane z dzialki) na placu przed domem, w pelnym sloncu, wiec Morgan lezala jak sie dalo najblizej- w cieniu domu, i co pare minut wstawala, przychodzila, sprawdzala czy aby ja to ja i czy nadal o niej pamietam, tracala lekko noskiem i szla spowrotem w cien. Teraz lezy sobie pod krzeslem pode mna. Na spacer w ten upal nie idziemy, wczoraj poszlismy i w polowie psy byly tak zgrzane, ze pokladly mi sie w trawie zadajac odpoczynku, faktycznie duchota byla okrutna. Na skroty poszlismy do strumyka i tam postanowily zostac :cool3: a jak dowleklismy sie do domu to padaka, wszystkie zalegly w pozach zdechl pies. Bianka no wiec jak mnie widza tak mnie pisza hiehie juz to sobie wyobrazam:D:D:D dziwaczka dpo kwadratu -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
chcesz wziac Bibo??/ Agatko kocham Cie :calus: ja wybieralam miedzy Bibo a Morgana, ale Morgana zostala wybrana bo wyydawalo mi sie ze jak nie ja, to nikt jej nie wezmie i umrze tam. Jestes kochana, skoro o tym myslisz w ogole. obciecie pod biustem bluzki, nono, pomysle. Juz ubralam nieobyczajne krotkie gatki, szorty znaczy, ale bluzka, no zreszta, wiocha wiochą a gimnazjalistki z naszej wiejskiej szkoly lataja z pepkami na wierzchu i spodnaimi zjezdzajacymi z pupy az przecinek widac a z przodu nie powiem co, uwazaja to za szczyt elegancji i mody a wies nie wiem co na to. Z tym ze ja juz nie jestem gimnazjalistka od jakichs dwudziestu lat:evil_lol: ale z tylu to zasadniczo tego nie widac:cool3: a za to baby wyrzucaja smieci w a/ w w eleganckiej odziezy zeby pokazac ze one te lepsze b/ w dederonowych fartucho-sukienkach rodem z komuny (pamietacie???:cool3:) a do sklepu ja chodze w bryczesach albo dresie tak jak po domu, a tam hoho!! Wystrojone ida do sklepu, koronki, srebrne nitki cekiny garsonki, tluste pupy w jeansach wbite chyba cudem i jednorazowo az do pekniecia, no jednym slowem wiejska elegancja az huczy. Mnie sie wydawalo ze na wsi ludzie chodza byle jak ubrani, tymczasem to JA tu chodze byle jak ubrana:evil_lol: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
sraka jest dalej, i upał tez:shake: a na dodatek bloto po wczorajszym wcale nie schnie, wszedzie stoi woda i slizgawka blotna. psy w garazu od polocnej strony jakos sobie radza/Konie juz mokre od potu od ciepla. Ja w samych gatkach biegam i koszulce, chyba jest 30 stopni... powinnam sie poopalac bo blada jestem tu i tam, ale jakos podobno na wsi bardzo nietakt jest sie w samym staniku pokazywac ( nawet od bikini) i wlasnego ogrodu tez to dotyczy. Boze co za wiocha... moglam se jednak posadzic te dwumetrowe tuje wokol domu:shake: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
sika i koopa ciotka Bunia, staruszka slepa i glucha z padaczka, ona nie wie po co wystawiam ja na dwor, trzesie sie na zewnatrz i szuka drogi do domu, by potem zalatwic co trzeba na gorze...:placz: i tak kilka razy dziennie. Ponadto kolega Klusior wpada czasem na gore jak zapomne pozamykac, i cichcem idzie tem gdzie swojsko pachnie czyli do Buni wlasnie, i wali tam koo i sioo. A na tej chyba samej zasadzie Morgan zrobila mi kilka razy. Przyszlysmy na gore i zanim zdazylam wytrzec co narobila Bunia to Morgan obok bach- i gotowe. :-( a poza tym Morganie sie nie zdarza. Podejrzewam ze mimo mojego pucowania tam na gorze korytarz i pokoj sa tak przesiakniete zapachem dla psa wyczuwalnym ze...:shake: nic tylko to je zacheca. No a Klusiek ma 5 miesiecy i do niedawna niestety zostawial po nocy koo a i sioo sie zdarzalo mimo wczesnych por jedzenia i poznych wychodzenia. On tak ma, sika czesto i kupa do teraz. No i on mi zasikal wszystkie dywany. Slepy jest, wiec szedl po zapachu, gdzie raz siknal to juz potem stale... Laluna nie mam dzis sil na zdjecia, beda obiecuje... -
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
codzien jak patrze przez okno w pokoju, i w sypialni, patrze na choinki, gdzie Filip... bardzo tesknie za jego madrym wzrokiem, probuje z nim rozmawiac, choc jego psia dusza chyba juz odplynela daleko, do psiego raju... teskno mi, brak mi go.:-( Jedyny tak madry, spokojny, godny pies jakiego mialam... Filipku... czekaj tam na mnie. -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Poker tym bardziej wielkie dzieki :calus: Morgan zrobila straszna srake podczas mojego wyjscia do sklepu:placz: mimo to dalam jej miesko rozgotowane do miekkosci ktorego wsunela pol miseczki. Najwyzej mi w nocy nakupa trudno:placz::placz: swoja droga mam juz tego czasem dosc, tych kupajacych i sikajacych po domu psach, ostatnio liczylam codzien zbieram z dwie trzy kupy i z cztery kaluze scieram, przemywam ACE, piore szmaty, rece wiecznie smierdza chlorem, w domu nie powiem czym....:shake: czasem mam naprawde dosc. Poza tym kot znow przyszedl jesc do miseczki Morgany jak skonczyla, i bidny kot dostal taki opr ze az mi serce stanelo bo nie wiedzialam co sie dzieje, jazgot i warczenie, a to sie okazalo ze Morgan tlumaczy kotu popularne powiedzenie prezydenta spieprzaj dziadu....:evil_lol: Morgan dzielne stworzonko. Na badania nie dojechalysmy, mialam tu urwanie chmury, plus grzmoty i pioruny nad sama glowa, obok biegnie linia energetyczna na metalowych slupach, walilo w te slupy, a urwanie chmury spowodowalo taka powodz ze kopalam w tym deszczu dolki odplywowe, strumyk zamienil sie w rwaca rzeke, wszedzie stoi woda....:shake: musialam dobytek ratowac :-( -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
no to co ja mam robic? Czym mam ja karmic? rece mi opadaja, nie mam pomyslu... -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Bobtaile maja welne jak owca. Lapie maszynka - owszem, taka do owiec, i przy samej skorze- znaczy do lysa:diabloti: lub tylko okrywowy wlos tak "z wlosem" le jak chcesz rzetelnie ostrzyc to nie ma sily, nozyczki. Zrobie Berta to wieczorem wkleje. Zadna filozofia, na calym ciele zostawiam 3 cm a glowa nieco dluzej i jakos tak, no, uformowana. I dluzszy ogon zeby nie byl taki kijek. Morgana strzyzona tym samym sposobem :-) smakoli z raczki nie bo nadal nie jest zainteresowana jedzeniem. A po wczorajszej watrobce ma sraczke!!! Ja juz nie wiem...:placz::placz::placz: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
MORGANA PRZYCHODZI DO MNIE NA WOLANIE PO IMIENIU. Zawsze. na kazde wolanie Morgan, Mordzia, Morganka... leci. Nie idzie. Leci! przysiegam! Czy to na spacerze, (zreszta sama sie mnie pilnuje) czy tez np sobie lazikuje jak dzisiaj i polazla gdzies za stajnie i zniknela mi z oczu, wiec rozejrzawszy sie- wolam MORGANKA!!! a tu wypada cos zza stajni ziajane z uszami rozwianymi i z daleka patrzac radosnie w moje oczy pedzi co sil i przybiega do mnie. Tak samo w domu, gdzie by akurat nie byla( no najczescie przy mnie ale czasem wlezie pod stoliczek jak kto przyjdzie) wolana azraz przychodzi. Kto nie wierzy- niechaj sam sprawdzi u mnie.;) Bobtaile sama strzge nozyczkami, maszynka tego nie lapie, tej welny, blokuja sie ostrza. Zawsze mam od tego na wszystkich palcach obu rak rany po bąblach od nozyczek:shake: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
no to wreszcie sie dotslam do konta:p na potrzeby Morganki przyszly nastepujace wplaty od poczatku (wlacznie z tym na transport) barkot 50 zł Justyna (pewnie ciocia figa33?) 50 zł Agata 100 zł Anula59 50 zl AnkaG 20 zl figa33 100zl anonimowa osoba- 50 zl czyli wplynelo 420 zl na paliwo wydano 150 zł na wizyte u weta wydano 105 zl na obrozke i smyczke wydano 25 zl na szampon wydano 17 zl razem wydano 297 zł zostalo 123 zł, pedze do lekarza robic badania krwi!!!:multi: to co zostanie przeznaczam na sterylke i zbieram nadal! dzis ustale ile bedzie kosztowala cioteczki :calus: