-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dorothy
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ja tez kawusie, ja tez :multi: Mordzian pozdrawia wszystkie cioteczki! to prawda, ona jest inteligentna bestyjka, naprawde. I przekochana. Obronca o lwim serduszku, skora juz dobrze, na pleckach zaczyna zarastac, rany sie pogoily, lupiez juz powoli sie zmniejsza, skora byla tylko podrazniona przez ta skorupe, ale nie ma zadnej choroby, poza tym Mordzian schudla i zaczyna byc bardzo przystoja kobitka :loveu: -
nic nie ustalilam, czekam na wiesci od niej. Przydalby sie tydzien roboczy bo urzednicy tam wcale nie sa robotniejsi od naszych- a nawet powiedzialbym- mniej.:p Masz cos zalatwic to sobie zarezerwuj tydzien , normalne... ale oczywiscie zostaniecie tyle ile zechcecie. Probowalam jeszcze inna kolezanke uprosic ale tez ma jakas sesje i nie wiadomo jak jej sie pouklada. nic nie wiadomo...:placz: na Ciebie czekam po Twojej sesji...
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mordzian ma sie dzis bardzo dobrze, na spacerku galopowala i podskakiwala niczym szczeniak :cool3: Na spacerze zachowuje sie bardzo otwarcie i radosnie. W domu nadal najchetniej przebywa pod moimi nogami, natomiast w stosunku do innych ludzi, wszystkich bez wyjatku, jest bardzo wycofana i ucieka. Pod stol, za moje nogi, lub nawet na dwor jesli drzwi sa otwarte. Nie chce byc glaskana, sztywnieje, jesli juz ktos ja dosiegnie, a potem nawiewa. Kontakt inicjowany przez czlowieka napawa ja lekiem, ale gdy ludzie nie widza, cichutko podchodzi od tylu, obwachiwac nogawki lub chocby z dala wciagnac powietrze i popatrzec kto to. A wiec zainteresowanie ludzmi jest w niej, tylko tlumione przez lęk. Moze to sie kiedys zmieni..a moze nie. Nie chcialabym jej nic narzucac.;) Ostatnio siedziala pod kanapa na ktorej ja polegiwalam, podszedl moj szanowny TZ i cos do mnie mowiac zagadal do niej i chcial ja poglaskac. A Mordzian skoczyla i chapnela go za palce.:p Na szczescie nie bylo afery, ale taka ona jest. Kazalam mu usiasc obok, rozmawialismy aby zobaczyla ze niestety musi zaakceptowac jego obecnosc. Co do sterylki to jeszcze nie zdecydowalam o terminie, mysle ze to kwestia najblizszej przyszlosci. -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ciekawe czym se go mam nakrecic.:p Morgan je codzien miseczke gotowanego miesa, zmieniam jej zeby bylo troche urozmaicone, kurczak indyk wolowina, dodaje plucek, serduszko, zmiata wszystko, choc nie sa to wielkie porcje. Teraz sprobuje znow dodawac odrobine gotowanej marchewki. Weglowodanow konsekwentnie odmawia. -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
a co mial mowic, nie pytalam o zdanie :evil_lol: Morgana jest naprawde najmniej klopotliwa, czysciutka cicha spokojna nie ucieka i nie straszy ludzi i zwierzat (jak Hossa) nie goni kota i nie zrzuca filizanek ze stolu ogonem (jak Bert) nie niszczy wszystkiego co w zasiegu zebow (jak KLusek) nie podsikuje mebli (jak Sunia) nie brudzi łapami podłogi (jak wszystkie) wiec coz mozna jej zarzucic?? Nic/. Mordzian- psi ideal. :loveu: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
przez caly dzien nikt nie byl u Mordzian:placz::placz::placz: co za zycie... -
nadwrazliwosc skory u ludzi (neurodermitis) ma wyrazne podloze psychiczne. Mysle ze u psow tez tak moze byc. A u koni jest napewno! Moja Hania siwa jest tak wrazliwa, pobudliwa i delikatna, ze krzyknij na nia, to zaraz sie trzesie, zamyka w sobie, i chce uciekac. A ma tak wrazliwe cialo, ze dzialanie lydka u niej to musi byc delikatne, jak glaskanie, inaczej ucieczka! Czyszczenie? Po brzuchu? Hania odlatuje razem z uwiazem, nie cierpi, gilga ja to i drazni. A jakby ktos probowal w ostrogach na niej jezdzic to moze od razu spisac testament. Tak wiec calkiem powaznie popatrz na to od strony Frytkowej wrazliwosci...
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
nie mam pojecia, u mnie tez tak. Morgan to pewnie tarza sie z rozkosza w zapachach, skoro 6 lat miala tylko jeden- psich kup... ale reszta? Moze zapachy maskujace przybieraja:evil_lol: -
dzieki!!!:multi: Klusiek wielki chlop, i gryzie co mu w zeby wpadnie :placz: ostatnio worek cementu rozdarl i rozprowadzil po garazu, dzis klej do plyt gipsowych:placz: tydzien temu ratowalam owies i musli dla koni:shake: nie licze duzej ilosci patykow, wiaderek, butow, zmiotki z lopatka, miotly, szczotki do wlosow, wycieraczki, cebulek kwiatowych od sasiadki, rekawic gumowych, maty do bagaznika, pudelek, butelek plastikowych, itd itd... taaaa, zycie z Klusiorem nie jest nudne:p
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
niewidomy Olinek vel Klusek pluska sie z Morgana w strumyku na zdjeciu. Na jego watku jest wiecej zdjec en face. Radzi sobie choc jest niebezpieczny dla otoczenia, pedzi przed siebie jak rozpedzona torpeda i te 40 kg wpada z impetem w moje nogi, nie mowiac o Juli nogach, to skutek jest wiadomy :mdleje: Moje konie : Baziek znaczy kary, vel Rudy, bo na zime rudzieje:evil_lol: angloarab po Blagierze, lat 14 Hania siwa klacz wielkopolanka uszlachetniana 25% krwi hanoverskiej lat 10 Gwiazdka gniada rasy nn pogrubiana wyrwana smierci spod kosy. bez rodowodu, pol roku mieszkala na tylach rzeźni czekajac na swoja kolej bo jej sytuacja prawna (wlasciciel) nie byla wyjasniona do konca...:-( napatrzyla sie dziewczyna, pomyslcie... cela skazancow. Zielona mila... koni nie trzeba sie bac, podobnie jak psow. Jesli sie zna ich zachowania, przestaja budzic lęk. Są madre, bardzo roztropne, nigdy nie atakuja bez powodu. Choc trzeba wiedziec, co dla ktorego jest powodem. Ja tam osobiscie nie boje sie zadnych zwierzat- procz ludzi. Ludzie sa gorsi ... ludzie krzywdza z premedytacja, zwierzeta nigdy. Morganka schudla! To prawda. Je tylko gotowane miesko, zadnych weglowodanow nie tyka, warzyw itd. Troche to monotonna dieta, z drugiej strony spodziewam sie ze przez te 6 lat niewiele tego miesa ogladala... Biega jest wesola na spacerkach robi przysiupy i w ogole perelka. dzis znow wytarzala sie w koo na spacerku,a zo to byla krowia koo, z natury dosc plynna, mielismy potem male kąpanko w domu obtoczonej w nim Morganki :grab: Bianka zapraszam, chetnie zapoznam Cie z konikami, ;-) -
Asia ja wlasnie 14 maja zaadoptowalam ostródzką Morganę, wiec, że tak powiem, informacje o zaangażowaniu w wątk mam z pierwszej ręki :p ok? Rozumiem wolontariuszy że maja dużo roboty, ale czy w lodzkich czy krakowskich psow nie jest jeszcze wiecej ? Sorry ale o wydanie Morgany i zangazowanie w zalatwianie transportu musialysmy z Laluna prawie blagac, a zreszta..... ci ktorzy znaja watek to wiedza, no comment. Mowie- rozumiem! duzo roboty i tak dalej. Zycie prywatne.:p Ale mowie tez - ZROBCIE COS W SPRAWIE BIBO SKORO CZEKA NA NIEGO DOM!!!!!!! DOM CZEKA!!!!!!!!!!!! DO CHOINKI!! to jest KONKRETNA OFERTA i potrzebna jest ich KONKRETNA POMOC. wiem ze sie narazam pewnie kilku osobom zlinczujcie mnie, ale mnie to wkurza i mozecie sobie linczowac juz sie przyzwyczailam :p
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jak zobaczylam na zdjeciu w pierwszym poscie Morgane, cos okropnie scisnelo mi sie w sercu, i wiedzialam ze nie przestanie bolec, dopoki jej stamtad nie wydobede. Tak to bywa, i intuicja mnie nie zawiodla :-) zdjecia konikuf: kary po zmianie umaszczenia na maskujace :-) klaczki z wczoraj, gniada spala przy stajni ale nie zdazylam zlapac jak wyleguje sie na boku w pozycji "zdechl koń ":evil_lol: Baziek , ten ktorego gladze po pysku, ten "straszny" kary, znaczy, i same klacze wokoł :evil_lol: wszystkie trzy: -
[quote name='Agata69']Widzę że nie ma większego odzewu na moją propozycję ze strony wolontariuszy ostródzkich. [/quote] nie gniewajcie sie wolontariusze ostródzcy, wiem ze macie moc pracy, ale ja tez uwazam ze tu widac dziwny brak Waszego zaangazowania , i nie tylko tu. Na watku Morgany tez okazywaliscie go niewiele...:-( szkoda. [SIZE=3] A skoro Agata proponuje wyciagniecie Biboz tego koszmaru jakim dla kazdego psa jest schronisko, to nie wiem doprawdy, nad czym sie zastanawiacie. Lepsza cela w Ostrodzie??? [/SIZE] Nie pojmuje. Nie rozumiem!!!! [B][SIZE=5] A[/SIZE][/B][SIZE=4]gata jest dla niego szansa na zycie! Na koniec z powolnym samotnym umieraniem w schronisku!! [/SIZE] [B][SIZE=4] Blagam pomozcie jej!!!! [/SIZE] [/B]
-
wizyty takie jak Petera dodaja mi otuchy :-) dzieki za cieple slowa Peterku tak, byla taka oferta transportu nie napisalam bo ze zmeczenia troche mi ostatnio... umyka:-( na pocieszenie Klusiek pluskajacy sie na spacerze w strumyku z Morgana [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images12.fotosik.pl/53/2b05332964bc0f0a.jpg[/IMG][/URL] tu biegajacy [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images12.fotosik.pl/53/83d24c938340e5ec.jpg[/IMG][/URL] a tu moje klaczki, gniada spala w najlepsze pod sciana stajni wywalona na boku, wystraszylam sie okropnie- kon mi zdechl!! Lece a tu gniada chrapie :evil_lol: ale jak dolecialam z aparatem to juz sie podniosla i patrzyla zaspana :-) karego nie ma na zdjeciu pasl sie za stajnia. [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images21.fotosik.pl/354/ae3b2515a53a570f.jpg[/IMG][/URL]
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
co do forum nt koni to jest dostepna tylko 2 czesc od wrzesnia 2005 , mozna zajrzec http://www.takeforum.com/forum/viewtopic.php?t=13&mforum=malaga natomiast czesc pierwsza, moim zdaniem ciekawsza bo najbardziej burzliwa, jest gdzies w back-upach, stare forum chyba juz nie istnieje. Jak sie do tego dostane to przesle zainteresowanym :-) Mordzia prezentuje: swoje stado :-) siebie samą mijankę z Hossa podczas dzikich harców na spacerku nasz strumyk w ktorym ochladzamy sie podczas spacerow, w tle Klusiek jeszcze jedna sliczna Mordzianke -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ciocia figa33 grzeczna dziewczynka :evil_lol: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
no wiec na jednym forum jest opisana przeze mnie historia mojego karego konia. Wzielam go jako kompletnego wariata, konia niebezpiecznego dla otoczenia, ktory kopal gryzl bez zartow urywal sie z uwiazow stawal deba nad czlowiekiem i uwazal go za swojego najgorszego wroga. Nienawidzil ludzi i pogardzal nimi za to, co mu zrobili. Najpierw byl koniem wyczynowym w Legii Warszawa, potem przestal spelniac oczekiwania, sprzedano go i wykastrowano. Probowano zrobic z niego konia do szkolki, uzytkowego "do wszystkiego"- nie udalo sie, nie ten charakter, trudny i wrazliwy. Stal se wiec ... niepotrzebny.Dwa razy omal nie zaglodzono go na smierc, potem odkupila go 17 letnia dziewczynka (rodzice) ktora poskakala wydusila z niego co sie dalo, prowadzac trening wbrew wszelkim zasadom treningu, a na koniec zaszla w ciaze i braklo jej kasy na konika.. dwa lata stal w ciemnej stajni zamkniety w boksie, czasem ktos go siodlalskakal na nim dawal mu lupnia i wstawial spowrotem do boksu... codzien przed nosem przebiegalo mu stado- na łake- ale on nie... patrzyl tylko... zamkniety w celi, on, dumny kon, uwieziony i pogardzony. Dziwie sie ze nie oszalal. Ale znienawidzil ludzi, pogardzal nimi, byl gotow stracic zycie ale nie dawal sie zlamac, nie dawal sie lonzowac, karmiono go z widlami w rece, w ogole- blady strach, czarny szatan w konskiej skorze. A ja se go kupilam :-) czulam jak pod ta skora bije dzielne, odwazne, madre serce, patrzylam w oczy, w ktorych byla duma, upor, godnosc mimo wszystko- i wiedzialam ze nikt sobie z nim nie poradzi- bo wszyscy probowali to zrobic przemoca i SILA. A ja sprobowalam MILOSCIA. Owszem na poczatku bylam skopana, podeptana, pogryziona bolesnie, pelna sincow, poniewaz zwykle czyszczenie bylo dla niego chwila do pokazania czlowiekowi jak bardzo nim gardzi. Nie ufal mi ani na jote. Na tamtym forum jest o tym cala ksiazka, wiele osob proponowalo mi naprawde wydac to, polakali albo smiali sie naprzemian, czytajac. Teraz ten kon to moj skarb. Ufa mi i dla mnie- zrobi wszystko. Ale tylko dla mnie. Moge mu pod brzuchem lezec, wsadzac palce do pyska, ciagnac za ogon. Jest to cos w rodzjau symbiozy. Nie jestem alfa i wladca absolutnym. Prowadzimy dialog, ja szanuje jego, wtedy on szanuje mnie. Czasem wlacza mu sie cos z przeszlosci, oczy nabieraja dzikiego wyrazu, bialka wywrocone. lepiej sie odsunac. Ale potem przechodzi- wiem ze to przeszlosc sie odzywa i odpuszczam mu. I tylk nieznosi facetow, a jak wejde na lake JA z facetem, Baziek natychmiast wlazi MIEDZY nas, i koniec. Robi takie numery ze...:evil_lol: ostatnio wet stal i gadal ze mna na pastwsku, Baziek przyszedl, wlazl oczywiscie miedzy nas, rozepchal sie, i zaczal sie pasc... az nagle zlapal zebami weta za buta za stope i trzyma :lol: jest zazdrosny :razz: tak wiec propozyjce ksiazkowe wciaz sie pojawiaja ale kto mi to wyda:placz: Mordzian dzis dla wszystkich cioć idzie na sesje zdjeciowa popoludniu, obiecuje cos wstawic :-) -
PON-owata babuleńka- już w nowym domku!!! Odeszła [']
Dorothy replied to ulvhedinn's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
niedobrze...:-( -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
figa33 no widze ze czujesz temat :cool3: Na przyklad czerwone rybaczki i groszkowe, obie pary z falbankami u kolan. Cudo :razz: na szczescie ja sobie moge popatrzyc do Julki szafy, i nawet poogladac na modelu. 8 lipca mam urodziny., oglosze wszem i wobec ze chce wygodne spodenki:cool3: no z kosa to tez sie boje walczyc, zawsze sie balam takich urzadzen. Ale co robic? spod kosiary leci sieka, dla koni sie nie nadaje...:shake: nie, nie chce innego kudlaczka, mam dosc kudlaczkow:placz: w sumie kilka!! A Morganka teraz potrzebuje szczegolnie mojej uwagi, wiec nie moge sie rozpraszac;) czy Wy wiecie, ze ona dzis zachecala mnie do zabawy? Zaczela od przysiupow na dywanie. Doopka w gorze, przod przylgniety do podlogi, wesole oczka, robmy cos. Wiec ja bach na kolana i taka sama pozycja. No to Morgana jak zajaczek kilka podskokow, znow ta pozycja, znoow podskoki, goń mnie. W sumie jak zaczelam ja gonic to trauma wrocila i sie wystraszyla, ale,,, mysle ze budzi sie w niej zycie :-) kupie jej pileczki moze, zobaczymy czy sie zainteresuje jak pokulam. Niestety wszystkie pileczki ktore dotad mialam pozarl Klusior:angryy: (i nie tylko pileczki, dzis napoczal drugi worek cementu) Morganka w zabawie, kto by sie spodziewal:multi: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
o rany obiecuje beda zdjecia ale jutro, dzis uczylam sie kosić kosa... :mdleje: sa takie miejsca gdzie cudna trawa, ale koni puscic nie moge, serce boli ze trawa sie marnuje wiec tego... z dziennika kosiarza : ja macham, i nic sie nie dzieje, trawa jak stala tak stoi...:-? po wielu probach cos sie udalo ciachnac... rece znow w bablach i obite... Laluna takie odzywianie nie wplywa dobrze na linie:evil_lol: ale w razie czego zawsze mozesz przyjechac do spa w Buczkowicach, pokosic, pograbic, na koniu pojezdzic...:cool3: Figa33 dziekuje w imieniu Juli. Wiecie ile dostala prezentow??? 4 pary bawelnianych rybaczek w kilku kolorach!! bluzke! skarpetki! kolanowki! Czemu czlowiek taki stary??? cztery pary dzinsow i cala moja szafa :placz::placz::placz: i zadnego dnia dziecka... ja chce spodenki...:placz::placz: AniaB dziekuje za przypominanie, stale zbieram na sterylke... buziaki;) -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
hihi, no ale tu sie dzieje, jedza pija lulki pala...:evil_lol: Laluna wylaz z tego wyra !!!:lmaa: i sama se zrob sniadanie, ja juz jadlam!!! o tej porze to sie mysli o obiedzie! i nie sciemniaj nic nie wiem ze chcialas mi innego psa wciskac:evil_lol: ja sama wybralam Morganke, a Ty paskudo chcialas mi ja obrzydzic...:puppydog::puppydog::puppydog: opowiadalas jakies banialuki jaki to niezsocjalizowany pies... -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
:evil_lol: to ostatnie bylo najlepsze :shiny::shiny::shiny: owszem byla na tymczasie:roflt: ale juz nie jest:ylsuper: alescie sie opili wczoraj, macie kaca???:huh: Morgan jest najkochanszym stworzeniem na ziemi. Co mojego TZta to i tak wpada raz na miesiac na dwa dni odwiedzic kogo trzeba i wybywa :diabloti: wlasnie jutro bedzie :evil_lol: a tak powaznie to faktycznie stadko spore, ale no co Wy uwazacie ze taka malutka Morganka przeszkadza? To te 4 wielkie potfory brudza smrodza halasuja piszcza szczekaja wykopuja cebulki przegryzaja worki z owsem (a ostatnio z cementem) niszcza dobytek przyprawiaja o zawrot glowy. Uciekam z podworka zamykam sie z Morganka w domu i rozkoszujemy sie cisza przestrzenia i spokojem :cool3: