-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dorothy
-
nie, a wplacilas? :evil_lol: mam skopany dostep internetowy do konta musze pojechac do banku a nie mam kiedy, ale wierze ze wszystko dotarlo/. To zapewne paczuszka :-) Przepraszam ze nie pisze ale u nas koszmarny upal mnostwo roboty stajnia- sprzatanie boksow opryski/ogrod / koszenie/ zwozenie trawy i mnstwo innych, plus zwierzaki, a ja jestem troche niedysponowana dzis musialam sie na pol dnia polozyc i na dogomanie calkiem nie mam juz sil Klusek ma sie dobrze, ma wielbicieli z Krakowa, ktorzy przyjezdzaja go odwiedzac :-) to jedna z tych kolezanek ktore ostatnio byly pilnowac domku dwa dni,i jej chlopak, ktory oswiadczyl - przyjade odwiedzic Klusiora :evil_lol: takie czasy, hehe, ma sie te popularnosc...
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
no, widzialam na Frytkowym watku, kurcze, jakas ptasia mama jestes... wiesz juz co to za okaz? -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
tez, koszmarnie....:shake: psy snuja sie pod murami , poleguja w garazu ngdzie jest chlodniej i ogolnie maja deski...:shake: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
nie tylko widzialysmy, ale tez wyslalam maile, zgroza i koszmar, niektorych urzednikow trzebaby na taczkach wywiezc na kupe gnoju zeby im sie w glowach poukladalo:angryy: -
Pokochaj mnie, tak mocno, jak ja kocham Ciebie
Dorothy replied to LALUNA's topic in Już w nowym domu
ja nie pisze o swoich osiagnieciach po to zeby sie chwalic tylko po to, zeby Ci uswiadomic ze nie mozna krzyczec na innych ze nic nie robia, podczas gdy sama w sprawie Bystrej... tez nic nie robisz,poki co narazie. Czy ja robie problem ze sterylki Morgan? Nie zauwazylam. Pokaz gdzie ten problem. Po prostu przestan wieszac psy po ludziach ze nic nie robia i najpierw sama cos zrob. Nie potrzeba w tym celu wylewac zali pretensji tlumaczyc sie ani sie spowiadac. Nie zaczynam dyskusji w innym kierunku tylko nie cierpie spychologii.:p Miejmy do innych pretensje ze nic nie robia dopiero wtedy jak juz sami mamy rece urobione po pachy w danym temacie.:p Wczesniej nie. -
Pokochaj mnie, tak mocno, jak ja kocham Ciebie
Dorothy replied to LALUNA's topic in Już w nowym domu
po otrzymaniu pw z pretensjami od czoko ze wsyzscy zajmuja sie Morgana a nikt Bystra itd chcialabym zglosic swoje uwagi do tematu: Czoko ja zabralam Morgan majac 5 psow w tym 3 sunie TRZY. Nie pytalam sie jaki charakter ma Morgan bo nikt tego nie wiedzial, zastrzeglam tylko zeby nie byla agresywna do ludzi, bo mam dziecko i boje sie tego. Wszystko inne zaakceptowalam choc Morgan byla wielka niewiadoma, najwieksza z szystkich moich psow. Zabralam i koniec, zakladajac ze biore za to odpowiedzialnosc. Ty zas proponujesz dom ale najpierw zyczysz sobie zeby ktos wzial sunie na miesiac i sprawdzil jaki ona ma charakter bo nie jestes pewna czy dogada sie z Twoja sunia. Nie dowiesz sie tego jak pies bedzie w DT, dowiesz sie tego dopiero jak pies bedzie u Ciebie. W DT dowiesz sie tego samego, czego mozesz dowiedziec sie w schronie. Ze sunia zycje w zgodzie z innymi suniami. A Ty wszak chcesz sie dowiedziec jak bedzie zyla z TWOJA. Tego w DT nie sprawdzisz. I co bedzie jakz Twoja sunia bedzie roznie? Co poczniesz z Bystra? Oddasz do schronu? Branie psa ze schroniska to ZAWSZE jest ryzyko i zachowawcze posuniecia typu "sprawdzmy w DT " nie sa ok, bo to TY chcesz wziac psa i TY powinnas wziac odpowiedzialnosc. Tak jak ja wzielam za Morgan. Nie zycze sobie uwag do mnie ze wszyscy to tylko Morgan sie interesuja. Popatrz ile zrobilismy dla Morgan. TY zrob cos dla Bystrej. Potem bedziemy mogli porozmawiac. A mnie takze zalezy zeby Bystra wyszla ze schronu, jest piekna, wyglada na to ze ma wspanialy charakter, kocham takie kudlatki... ps po przemysleniach doszlam do wniosku ze moze powinnas ze swoja Sunia pojechac do schronu i spotkac sie z ktorym z wolontariuszy, zeby wzial Bystra na spacer. Wspolnie spedzony dzien z dwoma suniami duzo Ci powie o ich stosunku do siebie, cz "przypadna sobie do gustu". Nie masz do schronu tak daleko jak ja mialam.... -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
o matko, trutka na szczury :mdleje: wspolczuje :glaszcze: za to Mordzian pozdrawia wszystkie ciotki a ja w tajemnicy zdradze, ze zjadla dzis prawie cala przemycona w miesku marchewke, dodalam tez kilka kulek suchej karmy i tez zjadla! Jest coraz lepiej:multi: -
[SIZE=4][B]proponuje Elitesse i innym obroncom kopowania[/B][/SIZE], zeby w przyszlosci obcieli humanitarnie i bezbolesnie uszki noski albo moze jeszcze cos innego swoim trzydniowym, nowonarodzonym dzieciom. Nie? [B]a czemu by nie?[/B] a czymze to tak bardzo rozni sie od obcinania trzydniowemu pieskowi uszka albo ogonka? Bo dla mnie niczym. No chyba ze dla Was pies to istota nizszego rzedu i mozna se pouzywac, poobcinac, no a na czlowieku nie wypada...:p
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
chetnie wzielabym je wszystkie kudlatki do siebie, ale moje 6 psow mi na to juz nie pozwala...:shake: swoja droga smutne, ze najtrudniejszy przypadek- Mordzian- grzeje doopke w domu, a wesole mile przyjazne potwarte sunie siedza wciaz w schronie :cry: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
no to wcale nie jest smieszne! z piec razy sie budzilam martwiac sie co z Mordzian!!:placz: Na szczescie teraz jest pelna animuszu...:cool3: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
kochane ciotki wiec Mrdzian kiblowala w mojej sypialni jak przyjechalam, a jak mnie zobaczyla najpierw popatrzyla z niedowierzaniem,a potem radosci nie bylo konca. Mordka znow rozesmiana, oczki wesole. Odwozilam dziewczyny na dworzec to wzielam ja do auta, zeby znow nie przezywala traumy ze zniknelam. Bylysmy na krotkim spacerku i szalala, skakala jak zajaczek, robila przysiupy nie zwazajac na inne psy, jednym slowem wielka radosc. Teraz lezy pod moim krzeslem i chrapie:evil_lol: -
PON-owata babuleńka- już w nowym domku!!! Odeszła [']
Dorothy replied to ulvhedinn's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
co tu napisac? kazde slowo pociechy i zrozumienia pusto brzmi... :-( -
mimo podanego bonharenu jednak sie stan pogarsza? niedobrze..:shake: biedna Saba, biedna Ty... :glaszcze::glaszcze: to chyba najsmutniejsze w swiecie, patrzec jak choroba postepuje. Trzymaj sie Czarodziejko i pisz, co na to wet... Ja moze sie nie odzywam tu ale czytam wzystkie posty... Wciaz mysle o Filipie...:-( jestem z Toba.
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
tam nie ma burzy. Jak jezdzilam na zakupy Mordzia cierpliwie czekala w domu, w ogrodku nie bo przelazila pod brama i biegla za autem. A czasem zabieralam ja do auta i tam czekala, jak bylo chlodno. -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ech mowie Ci, czuje sie podle... zostawilam Mordzian...:placz::placz::placz: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
kochane dziewczyny powinnyscie pracowac w IMGW :evil_lol: Wasze mapy pogodowe powalilyby na kolana niejednego meterolololologa a mnie smutno :-( :-( Mordzian zostala w domu z dziewczynami ktore przejely piecze nad domem na 24 godziny, ja jestem w Warszawie (leje:roll:, a chcialam zobaczyc Lazienki...) przelotem i chwilowo, nie moglam zabrac Mordzian (hotel...:shake:) co przyplacilam płaczem bo mi bez niej bardzo smutno :-( Za to dziewczyny dzwonily, ze Mordzian 3 godziny po moim wyjezdzie spedzone w ogrodzie odmowila wejscia do domu, siadla na wycieraczce zaczela sie trzasc, warczec na nie, nie chciala ani wejsc ani wyjsc, nie dala sie dotknac, zwabic, kompletnie nic, potem wbila sie w kątek na ganku i trzesac sie warczala. :-( Kazalam natychmiast wyjac z szafy moj noszony polar i dac jej pod nosek i nim zwabic do domu. Weszla od razu! Pobiegla za polarem, polozyly go na podlodze, polozyla sie na nim. Lezy nie rusza sie. Pilnuje polaru wtulona. Biedna Mordzian...:-( Ale ja musialam pojechac na ten 1 dzien...:shake: sprawy zawodowe mnie zmusily, hotel mi zarezerwowali, i koniec :-( Jutro ja ucaluje, wysciskam, utule, juz tak za nia tesknie, oby wytrzymala.... :-( Kazalam im otworzyc drzwi do sypialni moze pojdzie spac na swoj kocyk, malutka.... wiecej bez niej nie wyjade chocby mnie mieli z hotelu wywalic. -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
tam nie jest napisane. To sama ampulka bez instrukcji itd. Weszka nam powie... czekam wiec :-) -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
oj tak,juz duzo za późno :cool3: wszelkich chetnych na Morgan informujemy ze beda ja musieli zdobywac ogniem i mieczem inaczej nie oddam... :evil_lol: weszko kochana zapomnialam Ci serdecznie podziekowac za frontline dla Mordzian, czy mam jej to cale na kark czy jak bo nie wiem?? Bo juz termin chyba nadciaga coby ja tym potraktowac. -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
no to wlasnie jest dicortineff konikowi mija lzawienie po masci weta zapytam ale nie wczesniej jakw poniedzialek, nie dam rady pojechac... :-( -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
żwacze wonieją powalająco :razz: a w dojczlandzie sprzedaja penisy ośle kiedys sobie tak dowcipkowalam a'propos penisow oslich wracając z kolezanka zakupami z zoologicznego, mianowcie jeden facet do nas oko strzelał i niedwuznaczne puszczal uwagi na parkingu, a my na to patrząc na nasze torby z zakupami - ośli penis? nie, już mamy 2 sztuki, nie reflektujemy....:evil_lol: Psy przeciez w ogóle lubia jak coś śmierdzi, natychmiast należy to napocząć. A jakim pożadaniem cieszy sie pokarm dla rybek, mówie Wam, szczególnie suszone robale:shake: Mordzian zachowuje sie niezwykle, na spacerkach obiega mnie w kolo, zagląda w oczy, tanczy, podskakuje i wyraźnie daje mi do zrozumienia ze moze bysmy tak razem pobiegly, albo poskakały, albo sie pobawily, albo sama nie wiem co... jest bardzo radosna! Tylko cieknie jej z oczu, lzawia jej, zwlaszcza lewe, ma az taka zaskorupiala struzke pod okiem, troszke jej to zakrapiam sztucznymi lzami, ale wiecej nie wiem co robic, mam masc do oczu dla konia z antybiotykiem, moze ona? -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Czarodziejka :-D:-D:-D Laluna czy beda dalsze kroki w tej sprawie? Jakies wystapienie do kogos by zakazac, albo cos? -
dobrze, ale czy bedzie jakas akcja zbierania podpisow lub pisania petycji do zwiazków kynologicznych czy innych instancji, nie mam pojecia jakich, aby zakazac obcinania? Ps. Niemcy gdzie mieszkalam 6 lat tez nie obcinaja juz zadnej rasie niczego.Ani uszu ani ogonów. Chetnie podpisze taka petycje. D