-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dorothy
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
figa33 no wiesz, ta przydatnosc to ostatnie lata szczegolnie mnie interesowala, wrecz prowadzilam obserwacje. Owszem chlop nadaje sie glownie do roboty, z tym ze jakies 85% osobnikow niestety sie NIE NADAJE, do tejze, stad wniosek- sa calkowcie nieprzydatni w spoleczenstwie. Brudza smrodza truja bija dzieci i maltretuja zwierzeta, wywoluja wojny i doprowadzaja kobiety do rozpaczy, a nawet samobojstwa. Przedwczoraj ogladalam film biograficzny o Sylvii Plath, kolejna ofiara debila ktory mial wszystko a i tak mu bylo malo...:p Tak, Mordzian na kanapce, wczoraj wieczorem tez :-) lezalysmy sobie, Mordzian pochrapywala na boczku, a ja postanowilam ze czas na sioo to musialam ja znosic, no nie byla chetna :evil_lol: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
dziekuje jestes przekochana :calus: :calus: :calus: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
:laugh2_2::laugh2_2::laugh2_2: OJ TAK. :D:D -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
jesli mozna wybierac jestem zainteresowana glownie ramionami , od barkow do konca dloni, moze tez byc silna piers. (przytulanie, kopanie w ogrodku, przerzucanie ciezarow, noszenie na rekach :cool3:) Inne hmm,. kawalki sa zazwyczaj zrodlem rozmaitych problemow i nie sa mi absolutnie potrzebne...:D:D -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
zartujesz??? No nie bylam tam. W Bialym Borze nogi mi do dupy wlazly przy zwiedzaniu krosu, w dodatku tam jest prawie wszystko w lesie, kolo lasu, na polankach, na lesnych duktach... Nie tylko Mordzian, ja tez bym plakala w kątku...:placz: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
wlasnienie moge sie zdecydowac, wiesz jak to jest na krosie, trzeba pochodzic, poogladac przeszkody, a Mordzian co, z ta łapką? Myslalam nawet o specjalnej torbie na Mordzian, ale znalazlam tylko takie na yorki, no i Mordzian bylo-nie bylo wazy 14 kg:razz: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
tak :-) udalo sie, jakas zupelnie obca mi osoba przyjedzie na 2 dni do koni, zobaczymy ... jednak bede tylko na crossie w sobote, bo moge wyjechac w piatek po poludniu, a w niedziele zabieram z Bogatyni konia i wracam do domu. Mordzian dzis spala ze mna na kanapie, zlamalam swe zelazne zasady :cool1: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ziemi nie mam, ukladania kamieni tez jeszcze nie skonczylam (rece) mysle ze sadzic bedziemy w przyszlym tygodniu , :-) w ten weekend wyjezdzam (zawody) musze dac odpoczac lapkom, przesadzilam.... -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
oj wiem:-( glupia sprawa ale dzis nie umialam utrzymac w dloni szczotki do wlosow, a smarowanie bulki maslem sprawialo bol i klopot, noz wypadal z dloni... :-( chyba przesadzilam, dlonie mam opuchniete i jak polamane, boli kazdy palec. A ja w dodatku jak moja mama mam to takie co sie nazywa zespol cieśni nadgarstka czy jakos tak, wiezadlo sztywnieje i cierpna i bola palce bo uciska na nerwy. Ciocia figa33 zna to napewno :-) Ale meldowac sie bede. Justynko podpis superowy, :calus: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
nie no nic sie nie stalo, jeszcze tylko to ze sa wakacje, to znaczy Jula ma wakacje, i nie moglam dopchac sie do komputera :placz: poniewaz dostala gre edukacyjna o sloniku, i przez cholernego slonika moje dziecko wmurowalo w krzeslo na kamien przed monitorem... -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ciocie moze zrobicie jakas reklame bazarku dla Mordzian? jakas adnotacja w podpisie albo co... :modla: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
nie no, ze słomą czekam na Ciebie Laluna :diabloti: za to dzis przenioslam dwa kubiki sporych kamieni i jeden mniejszych na skalniak, wlasnymi rekami w rekawiczkach, chyba z piec ton tego bylo, palce mam potluczone bo ciezkie pojedyncze sztuki, no i teraz czuje ze mi to w kosc dalo, bola mnie stawy lokciowe,ze o dloniach nie wspomne..... ale za to potem jak skoncze to robie impreze przy skalniaku (a bedzie spory) i zapraszam wszystkie ciotki, bedzie pieknie! npoza tym mialam znow duzo biegania za roznymi sprawami, a obowiazki domowo-stajenne wciaz nie chca zrobic sie same :placz: Dlatego teraz po zazyciu kąpieli podpieram sie nosem... nie mialam kiedy zrobic zdjec :-( Mordziance porasta siersc, najladniej na glowie bo tam nie ma tych grzybicznych zmian, powoli bede musiala myslec o podcieciu jej grzywki bo wlosy spadaja jej na oczy a przy swoim i tak nienajlepszym wzroku Mordzian ma klopot z lokalizacja swojej pani w ogrodzie :evil_lol: gips w sumie ma nosic miesiac, dopiero mija pojutrze dwa tygodnie, jeszcze dwa....a w jakim stanie jest ten gips nawet nie chce mowic, strumyk zaliczyl juz kilka razy, plus bieganie po glebie bez rekawiczki, bo Mordzian uwaza ze jak nie pada to po co jej kalosz, i zdejmuje... zostala juz prawie sama siatka z zywicy, bandaz na ile sie dalo zdjelam, bo wciaz byl mokry... poza tym dzis Mordzian odmowila jedzenia, bo nie zdazylam ugotowac, i dostala samo suche, podlane troche mleczkiem, i to chyba byl glupi pomysl bo nawet nie sprobowala. Zaraz jej dam bez mleczka druga porcje. Poza tymmto jest Brit, dostalam probki tej karmy, cena jest atrakcyjna a jakosc tez ponoc dobra.. ps. apropos pogody ja tu mam codzien wsciekly upal i codzien wsciekla burze z oberwaniem chmury ktora trwa godzine, potem troche popada potem znow upal :-) -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Czarodziejko przepraszam :oops: a ten aniolek taki piekny ze sama bym sobie wylicytowala nad lozko... tu link do bazarku http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=6220967#post6220967 cioteczki Anie, jestescie kochane. :calus: AniaG milych wakacji!! -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
a ja nigdzie nie pojade jak zwykle, no bo kto zostanie ze zwierzetami? Nawet na te kilka dni teraz koncem czerwca nie udalo mi sie nikogo uprosic. Coz, taki swiat. Umiesz liczyc, licz na siebie :p a ja poprostu blagam Boga o odrobine odpoczynku...:shake: Ciocia figa33 jestes aniolem nad anioly, odebralam od mamy paczke, a tam co widze?? :-o:-o:-o Bodymax, supradyn i dwa opakowania osteogenonu. Jestes kochana. Jestes jedna z niewielu osob ktore zadbaly O MNIE. Jedna z niewielu, od dawna... Bardzo Ci dziekuje:oops: :calus: zdjec Mordzian nie ma, dzis niestety zastalam konie poza ogrodzeniem, musialam je naprawiac bo zniszczyly, zalatwiac nowa baterie od pastucha i slupki, organizowac trociny,robic zakupy,gotowac obiad,plus codzienne obowiazki typu sprzatanie stajni, po drodze zdechl mi akumulator w aucie i czekalam na pomoc,potem moje dziecko wywalilo obiad na podloge i generalnie mam dosc.:p moze jutro... -
Pokochaj mnie, tak mocno, jak ja kocham Ciebie
Dorothy replied to LALUNA's topic in Już w nowym domu
a dlaczego Bystra nie pojechala? -
Oskarka (Olcia) i Carmen błękitnookie huski. Są wieści z nowego domu. :)
Dorothy replied to Hala's topic in Już w nowym domu
Hala!!! szczeniaki?? wszystko ok?? rozumiem ze TZ nie wychodzi z pokoju i wywiesil flage strajkowa.... -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
nie mam w wodzie :-( lecialam ja wyciagac, a nie po aparat... dzis cos nowego napstrykam, beda dowody jej dobrego samopoczucia :-) -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
jak wchodze na wybieg do koni ze strzykawka w reku to z daleka widza i oddalaja sie galopem w przeciwna strone:diabloti: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tak ogolnie procz tej zlamanej lapy to ma sie super :-) oczka juz prawie zdrowe, nie lzawia i nie sa czerwone. Co do uszu, to jest stan zapalny a nie tylko brudne, i dostalam jako lekarstwo krople o nazwie Surolan. Chyba antybiotyk?? Figa33 paczuszka przyszla wczoraj, ladny mi priorytet, dzis po nia jade do mamy, dziekuje Ci jestes aniolem ..:angel::angel::angel: :calus: A poza tym czy ja juz mowilam ze Mordzian uwielbia wode?? Kocha wprost. Tak wiec dzis przez moment mojej nieuwagi znalazla sie w strumyku, a ze jest po ulewie i podniosl sie poziom wody zastalam Mordzian LEZACA NA BRZUCHU w wodzie z bloga mina :p oczywiscie rekawiczka na gipsie pelne zanurzenie, wylewalam z niej wode, i gips znowu mokry. Juz pozdejmowalam czesc bandazy a ta siatka na szczescie z dziurkami wiec obeschnie, ale po prostu...:mad: Poza tym Mordzian wesola i zadowolona. Wczoraj przemycilam jej w karmie pierwsza dawke witamin na skore i siersc ktore zakupilam za 30 zl, w takiej puszce jajowatej. Z reki nie chciala choc to takie smakowite kosteczki. Ale w jedzieniu pochlonela. Ogolnie mysle ze ma sie dobrze...;) -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
nie mam takiego plynu. Nie wiedzialam ze jest. Zapytam dzis weta, pojade na czyszczonko bo Mordzian protestuje, a jak se ma zle kojarzyc to niech kojarzy jego nie mnie :cool1: U nas wczoraj bylo gorskie oberwanie chmury, straszliwa burza z piorunami, a ulewa tak okropna, ze przez podworze plynela rzeka, wszedzie woda, w kazdym zaglebieniu jezioro, strumien przebral, a toczyl wody brunatne i sklebione jak wisla w czasie powodzi, zmylo trawe, konie pierwszy raz widzialam skulone, wystraszone zbite w stajni w kupke pod scianami, z nieba lecialy wiadra wody, to nie byly krople tylko strumienie, jeszcze czegos takiego nie widzialam, nie bylo widac dalej niz na kilkanascie metrow z powodu tej wody.... a dzis... bloto:p