Jump to content
Dogomania

joaaa

Members
  • Posts

    5249
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by joaaa

  1. [quote name='ewunian']Dziś na JM: :) [url]http://www.joemonster.org/i/e/minypsow2034.jpg[/url][/QUOTE] Bo mu było zimno! ;) Już raz wstawiałam, ale oczywiście zeżarło. Dzieło moich hotelowiczów (podejrzewam troje), a zrobiły to w ciągu godziny jak zaspałam (bo już miałam wstać i je wypuścić, ale zasnęłam): [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-AwX5YggOSBY/T3HlTWpigCI/AAAAAAAAANA/fpPE-Ki5Ses/s632/kanapa.jpg[/IMG] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-wG7DU4Wg_DY/T3HlTQy0DJI/AAAAAAAAANA/ZxStQLGW7Lk/s588/kanapa1.jpg[/IMG] A kanapę kupiłam pół roku temu, specjalnie skórzaną, żeby psy tak nie niszczyły. Co prawda była tania i używana, ale bardzo porządna. I jeszcze mój Feniks, który kocha gryźć kołdry, koce, pościel. Co się nawinie, byle miękkie i fajnie się darło. [IMG]http://desmond.imageshack.us/Himg706/scaled.php?server=706&filename=feniksd.jpg&res=medium[/IMG] Ale samochód przebija chyba wszystko. :D
  2. O mamo, Kinga, gdzie Ty pracujesz????? Tiule, falbany do ziemi?????? :crazyeye: Może na całe zajście wpłynęła cieczka, wtedy dostają niektóre świra. Ja stosuję zasadę niewtrącania się, dopóki krew się nie leje. A nawet staram się szybko zniknąć, co przeważnie skutkuje rozejmem. Chyba, że siły nie są równe, to wtedy rozdzielam. Albo jak stado zaczyna rozróbę. Kiedyś połamałam na nich wiadro od psiej wody, jakieś słabe było. A najpierw wylałam na nie wodę. A jak zapoznaję nowe psy, to jeżeli mam obawy, że będzie afera, to zakładam kagańce. Przeważnie wtedy są mniej skłonne do bójki. A jeżeli chodzi o benki, to ja mam zupełnie inne doświadczenia. Moja Belka(ta papierowa, po championach ;)) unikała zawsze walki, chyba, że nie miała wyjścia. Wtedy przyduszała do ziemi i puszczała. I przeważnie to już wystarczało. A ona się z godnością oddalała, olewając pokonanego. Chyba nigdy nie zapomnę kauazki, która dwa razy została tak spacyfikowana i miała strasznie głupią minę. Zresztą podobne doświadczenia mam z innymi molosami. Walczą w ostateczności, jak nie da się inaczej. Kiedyś uczestniczyłam w spotkaniach trenerskich, gdzie na działce ok. 1000m2 spotykało się 20-30 psów z właścicielami. Psy były rożne, głownie laby, ale tez DdB, tosa, moja dożyca, bokser, kaukaz i jeszcze inne. I musiały się ze sobą dogadać, chociaż czasami były scysje. Dzięki temu moja Mysza była idealnym psem, który świetnie umiał rozładowywać konflikty. Bardzo mi pomagała jak zrobiło się w domu stado i wprowadzałam nowego psa. Ale w czerwcu będzie rok jak jej nie ma. :(
  3. A ja własnie za to kocham moloski. :D Najpierw musi pomyśleć, zastanowić się, a potem jak mu się zachce... Co prawda moje muszą dwie rzeczy wykonywać bezwzględnie: siad i przywołanie (ale bardzo dużo nad tym pracujemy). A reszta, jak wyżej. ;) I strasznie mnie denerwują wszystkie terieropodobne, owczarkopodobne itd. Co prawda błyskawicznie się uczą, ale chcą więcej i więcej, i jeszcze więcej. Masakra... A Yeti cudna w moim ulubionym kolorze. :loveu:
  4. U Szejka wszystko dobrze, gania po dworze z psim towarzystwem, nosi piłkę, sznurki i drewno do palenia. Dzięki temu, mam polana brzozy rozniesione po całym podwórku. ;) Zdjęcia będą jka będzie bardziej zielono, bo na razie jest jeszcze niezbyt ładnie. Muszę się pochwalić, że Szejki trochę przyzwyczaił się do kota. Już go nie atakuje, stara się nie reagować jak kot przechodzi obok.
  5. joaaa

    Kapsel & Jenny

    Alu, trzymaj się...
  6. Kurcze! I moją aktualizację finansów z pierwszego postu też wcięło. :angryy: Nie rozumiem, jak można nie robić codziennie kopii forum, albo chociaż co drugi dzień!
  7. No więc byliśmy w piątek u Dra Niziołka. I HURRRRRAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!! Serce jest w porządku, to znaczy w miarę w porządku, ale ok. :D Pan Dr powiedział, że jeszcze się nie będziemy żegnać, ma nadzieję, że jeszcze długo. Okazało się, że Rambuś ma resztki zapalenia oskrzeli, ale to wyszło dopiero na rtg, które zrobił Dr. Serce w porównaniu do poprzedniego badania, ma trochę bardziej powiększony lewy przedsionek. Poza tym Dr stwierdził, że Rambuś mocno schudł, jak go zważyłam, to okazało się, że waży 11kg, a ważył już chyba ponad 13. Czyli w ciągu niecałego 1,5tygodnia schudł prawie 2 kg. Poza tym w piątek rano odkryłam, że ma jakiś wyciek ropy z moszny. Więc pokazałam Drowi. Po wygoleniu i oczyszczeniu okazało się, że ma ropień moszny. to tez mogło być powodem gorączki. Dr kazał tez zrobić badania krwi z jonogramem. Wyniki są w miarę ok, więc nie musimy się denerwować. HURA, HURA, HURA!!!!!!!!!!!!!! :multi: Za wizytę i badania zapłaciłam 278,80zł. Będzie faktura na TOZ, wyślą mi mailem, wtedy przekażę Mysi. Za paliwo wyszło teraz 140zł, bo benzyna jest droższa. Dzisiaj dostałam zwrot z TOZu za fakturę od weta tutejszego, czyli 290zł. Bardzo dziękuję w imieniu Rambusia. :) Aha, na razie ma brać vetmedin, furosemid, enarenal i theospirex(dostaliśmy od Dra Niziołka całe opakowanie w prezencie) i antybiotyk w zastrzykach. W piątek mam dzwonić do Dra i powiedzieć jaki jest stan, wtedy zdecyduje jakie leki ma brać nadal. Teraz finanse: Miałam 141,52zł. Dostałam zwrot 290zł, z czego w rozliczeniach było uwzględnione wcześniej 90zł (200 nie dodawałyśmy). Czyli razem powinnam mieć 90+141,52=231,52. Minus benzyna 140zł, czyli mam 91,52zł. Proponuję nie liczyć rachunku od kardiologa, skoro TOZ też zwróci mi za niego. Syla, sprawdź proszę, czy ja dobrze policzyłam. :) Zaraz wstawię Wam wypisy z wizyty i wyniki badań. Rambuś czuje się lepiej, chociaż jeszcze nie zachowuje się normalnie i słabo je, muszę mu dosmaczać pasztetem. Czasami trzęsie się, jakby mu było zimno, ale gorączki nie ma. Pilnuję go, żeby nie kładł się na gołej podłodze. Dzisiaj tez raz pokasływał, ale zobaczymy jeszcze do wieczora.
  8. Na razie podobno nie. :( Może warto byłoby zrobić wydarzenie na FB o nim. Chyba jeszcze nie miał wydarzenia. Aha, Rambulek ma się lepiej, jeszcze się z nim nie żegnamy, jak powiedział kardiolog. :D
  9. Może wtedy wyznaczyłby swojego zastępcę, albo znalazł następcę. ;)
  10. Ja bym zrobiła bazarek na na fundację "Dom Tymianka", która ratuje głownie staruszki. Ale nie wiem jak by to zorganizować, bo ja mogę założyć bazarek, ale technicznie jak książki są u Ciebie? Jak to widzisz? Tu strona Fundacji, ale w budowie: [URL]http://www.domtymianka.pl/[/URL] A tu blog: [URL]http://pelnialatawdomutymianka.blogspot.com/[/URL] U mnie w hotelu są cztery psy pod opieką "Domu Tymianka". A tu blog Dżeka/Dżina, kaukaza z Korabiewic, zabranego przez "Dom Tymianka": [URL]http://pamietnikidzeka.blogspot.com/[/URL] A tu wątek Dżeka: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/223161-Dziadulek-kaukaz-z-Korabiewic-szuka-domu-Prosi-o-wsparcie-na-utrzymanie-i-diagnostykę[/URL]
  11. No właśnie, już się cieszyłam... A Ty pewnie też, że u Ciebie ok. Ale będzie dobrze, musi! Z liczeniem kasy, to może zrobić tak, że liczyć na bieżąco, a jak TOZ zrefunduje, to się doda, że wpłynęło do mnie. Co myślicie?
  12. Był przed chwila Dr. Znowu jest gorzej. :( To znaczy nie tak jak było na początku, ale gorzej niż wczoraj. Znowu serduszko mu tak wali, że czuje się uderzenia nawet jak trzyma się rękę na brzuchu. Znowu dostał 6 zastrzyków. Zapłaciłam dziś za wszystkie wizyty te niepłacone, czyli poniedziałek, wtorek i dziś + Vetmedin. Razem 200zł. Mysia zaproponowała, że TOZ z Zabrza pokryje leczenie Rambusia, za co BARDZO DZIĘKUJĘ! Mam fakturę na 290zł, czyli razem za leczenie teraz. Ale jeszcze się wstrzymam z wysyłaniem, bo jak jutro będzie niedobrze, to lekarz będzie musiał znowu podjechać. O mamo, już odetchnęłam, że jest lepiej, a teraz znowu...
  13. Był przed chwilą wet. Osłuchał i znowu naszpikował lekami (6 leków), ale powiedział, że jest lepiej, dużo lepiej. Więc mam spokojnie pojechać w piątek na umówiona wizytę. Jutro jeszcze zajrzy, żeby go osłuchać. I przywiózł mi vetmedin. Całe opakowanie, bo specjalnie dla mnie musiał zamówić. Ale potem podzieliliśmy się po połowie, bo ma jakiegoś pacjenta, któremu to zaleca. Bo wymiękłam, jak usłyszałam cenę za opakowanie - 150zł. Pytałam, czy jak dr Niziołek powie, że nie trzeba, to czy jakoś będzie mógł wziąć dla tego pacjenta. Stwierdził, że pogadamy, ale on myśli, że kardiolog będzie kazał to dawać, biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia. Jeszcze się nie rozliczyłam, bo nie byłam w bankomacie. Nie chciałam zostawiać Rambusia na kilka godzin, bo bankomat mam w mieście. Doszło 50zł od Syli.
  14. Tasmanek w porządku, czasami mamy mała różnicę zdań, ale jakoś się dogadujemy. ;) Kuperek tez ładnie zarasta. Nie piszę, bo nie mam głowy. Mam w bdt małego dziadulka, chorego na serce, któremu teraz bardzo się pogorszyło. Wierzę, że jakoś znowu się wygrzebie z tego, ale na razie jest niedobrze. :( [url]http://www.dogomania.pl/threads/186833-Dziadziu%C5%9B-vel-Rambu%C5%9B-z-chorym-sercem-PILNIE-POMOC-FINANSOWA!-(?p=18906602#post18906602[/url]
  15. Pozostawię decyzję wetowi jak go zbada dziś. Jutro będziemy musieli siedzieć w lecznicy do wieczora, bo nie mam jak się z nim przemieścić, więc to chyba tez nie będzie takie super dla niego. Zobaczymy co powie wet dziś.
  16. Rambuś po wczorajszych lekach troszeczkę lepiej, ale nie jest dobrze. Wet będzie po 14, to zobaczymy co powie, czy mam jutro jechać w ciemno do kardiologa, czy poczekać do piątku i na spokojnie jechać na umówiona godzinę.
  17. Zdjęcia super! Floydzik, trzymaj się!
  18. U Dżina wszystko w porządku, ale walczymy o życie innego staruszka, chorego na serce. http://www.dogomania.pl/threads/186833-Dziadziu%C5%9B-vel-Rambu%C5%9B-z-chorym-sercem-PILNIE-POMOC-FINANSOWA!-( Smutno mi, musi być dobrze!
  19. O mamo! :shake: Dobrze, że tak się skończyło. Skutecznym sposobem na oderwanie jednego psa od drugiego, jest podniesienie go do góry za słabizny, czyli za pachwiny. No i woda tez, ale nie zawsze mamy ją pod ręką. Mam nadzieję, że nie będzie to nigdy już potrzebne.
  20. Dostałam 50zł od Syli. Z Rambusiem jest bardzo niedobrze. W sobotę wieczorem miał gorączkę 39,7. Dzwoniłam do weta, ale był w Wwie do niedzieli wieczorem, więc w porozumieniu z nim dałam Rambusiowi antybiotyk i czopek z pyralginy. I vet medin, bo miałam w domu. W niedzielę było troszeczkę lepiej, ale chyba po antybiotyku dostał rozwolnienia i wymiotował. Serduszko cały czas mu mocno waliło, tak, ze jak go dotykałam nawet na plecach, to czułam uderzenia serca. Dzisiaj przyjechał wet, osłuchał go i powiedział, że z sercem jest bardzo źle. Nafaszerował go lekami, dał też antybiotyk w zastrzyku, żeby Rambuś nie miał sensacji żołądkowych. Zapytałam, czy Rambuś doczeka do piątku do kardiologa. Wet wypowiadał się bardzo ostrożnie, przyjedzie znowu jutro i zobaczymy. Może uda mi się pojechać z Rambusiem we środę do kardiologa, bo będzie jechał Bodzio na badania, więc mogę wziąć też Rambusia. Tylko nie było miejsca wolnego do dra Niziołka, ale myslę, że nas przyjmie, jak zobaczy, że jest źle. Tylko pewnie trzeba będzie długo czekać. Ale i tak możemy wrócić dopiero wieczorem z Bodziem, chyba, że Tomek będzie mógł nas odwieźć wcześniej. Bardzo się boję o Rambusia... Ale musi wyjść z tego! Jeszcze ma czas! Musi być dobrze! Trzymajcie kciuki i pomódlcie się. Nie wiem ile dziś wizyta, bo nie miałam gotówki, więc powiedział, że rozliczymy się razem.
  21. No i nie pojechałam z nim dziś do kardiologa. Tak ustaliłam z lekarzem, którego rano wezwałam, bo nie wiedziałam co mam robić, co będzie lepsze dla Rambusia. Wet go osłuchał, stwierdził, że jest lepiej niż wczoraj, ale nie jest dobrze, więc trzeba pojechać do kardiologa. Tylko nie dziś, bo musiałabym go wieźć autobusem w kontenerze kocim, do którego nie bardzo się mieści. Potem nie wiadomo ile siedzielibyśmy w lecznicy, bo nie było wolnego miejsca do dra Niziołka. Pewnie by nas przyjął, ale pomiędzy pacjentami, musiałby się spieszyć. No a potem powrót, pewnie Tomek mógłby nas odwieźć, ale nie było to pewne na 100%. No więc wet stwierdził, że to mógłby być duży stres dla Rambusia i bardzo męczące, więc lepiej zapisać się na wizytę i pojechać na spokojnie w przyszłym tygodniu. Niestety, był wolny termin dopiero na piątek. Mam nadzieje, że słusznie zdecydowaliśmy. Rambuś czuje się w miarę dobrze, ale widzę, że ma przyśpieszony oddech i nie bardzo chce jeść. Dostał dzisiaj też leki, w razie czego mam dzwonić znowu do weta. Ale mam nadzieję, że jakoś dotrwamy ten tydzień. Dzisiejsza wizyta kosztowała 40zł.
  22. Gosiu, bardzo Ci współczuję! Najważniejsze teraz, żeby nie cierpiała. Czyli teraz trzeba się cieszyć tymi dniami, które są. A jak będzie trzeba podjąć decyzje, to na pewno podejmiesz ją we właściwym czasie. Po prostu będziesz wiedziała. To jest nasze błogosławieństwo, że możemy im pomóc wcześniej. Człowiekowi nie możemy. Jak chcesz pogadać, to zadzwoń.
×
×
  • Create New...