Jump to content
Dogomania

.Ania.

Members
  • Posts

    590
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by .Ania.

  1. Arthrofleks ma podobne działanie jak Caniviton. U nas akurat lepiej się sprawdził caniviton. Anielica, a czy psiak Twoich rodziców był zdiagnozowany, Czy weterynarz powiedział co mu jest? Czy było robione zdjęcie rtg? Ja mam owczarka niemieckiego, który waży 42 kilo. Jak miał około 10 lat zaczęły mu się kłopoty z chodzeniem, ale pies był od razu zdiagnozowany. Wiem że ma spondyloze i wiem jak najdłużej utrzymywać go w dobrej formie. Od paru lat dostaje leki coraz silniejsze, bo choroba postępuje, ale nie tak szybko jak by postępowała bez leczenia. W tej chwili oprócz różnego rodzaju odżywek jak caniviton dostaje także silne leki. Ma w tej chwili 14 i pół roku, coraz gorzej chodzi, ma zaniki mięsni, często po domu nie wstaje, tylko ciągnie nogi za sobą, czasem się wywróci, ale na spacerach jeszcze jakoś sobie radzi i wiem że nic go nie boli. Dlatego najważniejsza jest diagnoza, żeby wiadomo było jak leczyć psa i co zrobić żeby pies nie cierpiał.
  2. Ojej, Jagienko, bardzo Ci dziękuję. W takim razie czekam z niecierpliwością, jak Basia je odnajdzie.
  3. Monia, bardzo ładne. JoSi masz w zupełności racje. A to już prawie tydzień odkąd Pigwuni nie ma z nami...oj ciężko nam bez niej :-(
  4. Bardzo dziękuję, to niedobrze, ale mam nadzieję, że jakoś uda się je odzyskać. Może rzeczywiście Jagienko, Tobie się uda
  5. Mam pytanie, czy ktoś ma może gdzieś zapisane stare zdjęcia moje Pigwy jeszcze ze schroniska albo ewentualnie byłby w stanie je otworzyć? Były na pierwszej stronie, ale teraz nie chcą się otwierać, a bardzo mi na nich zależy...:-( Tu jest link do wątku Pigwuni: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=22554[/URL]
  6. Nie wiem dlaczego. Wcześniej były, a teraz zniknęły. Może ktoś będzie umiał pomóc je odtworzyć... Bez Pigwuni zrobiło sie bardzo cicho w domu. To był jedyny pies, który czasem szczekał. Ponieważ była najmniejsza zawsze przebiegała pierwsza pod resztą psiaków, żeby się przywitać...:-(. Bardzo pusto się zrobiło.
  7. Patia, co tu taka cisza? Co słychać u rudej rodzinki ;-)?
  8. Ojej, koszt rzeczywiście powalający. To chyba będzie najdroższy krakowski pies ;-) Ale jeśli weterynarz uważa, że Beros powinien zostać w klinice tyle i tyle, to ja bym sie raczej nie sprzeciwiała, żeby nie ryzykować że coś po drodze się może wydarzyć. Ewentualnie skonsultowałabym to z jeszcze jakimś wetem, jak taka operacja wygląda i czy konieczne jest taka intensywna terapia po. Jeśli chodzi o karme to może to jest intestinal na jelita i dla rekonwalescentów. Pigwunia taką przez ostatnie dni dostawała...:-(
  9. Pixie, niestety tym razem cud się nie zdarzył :-(, choć Pigwa pewnie jeszcze długo zostanie w pamięci nas dodgomaniaków, weterynarzy, który o nią walczyli, jako pies, któremu udało się wyjść z tak ciężkiej choroby, choć nikt nie dawał już szans. Pixie, robiliśmy to co jest zupełnie normalne, walczyliśmy o życie członka rodziny, dostaliśmy kilka miesięcy więcej wspólnej radości i mam nadzieję, że kiedyś się jeszcze z Pigwunią spotkam...:-(. Mam jeszcze pytanie, ponieważ nie wyświetlaja mi się zdjęcia Pigwuni ze schroniska z pierwszej strony. Czy ktoś mógłby je jakoś odtworzyć albo ma je gdzies zapisane. Bardzo mi na nich zależy :-(
  10. Tak Monia, ciągle o niej myślę...:-( Jeszcze przy Wigilijnym stole ciągle siedziała pod stołem i czekała na jakiś kąsek. Pigwa była tak słodkim psiakiem, takim chodzącym ideałem, że nigdy nie miała żadnych zakazów, mogła robić co chciała, a my ją rozpieszczaliśmy do granic możliwości. Takie cudeńko moje.
  11. Malawaszka, trzymam kciuki. Musi być dobrze.
  12. Pigwuniu, bardzo mi cię brakuje. Tak pusto bez ciebie :-(
  13. Dobrze, postaram się być... Ostatnie 11 miesięcy w ogóle było jakieś pechowe. Najpierw odszedł szczeniaczek z Ol z parwo, o którego życie walczyliśmy prawie 3 tygodnie. Choć zarzekałam się, że psa już więcej nie wezmę, bo za dużo zdrowia mnie to kosztuje, to dwa tygodnie później była u nas już Pigwunia. Potem odszedł kot, który się do nas przybłąkał na białaczkę. No i teraz najwspanialszy pies na świecie - Pigwunia, która tak dużo chorowała :-( Moje kochane rude maleństwo...:-(
  14. Patia, a o której macie wizytę? Jak się trochę pozbieram, to może przyjadę...:-( Przynajmniej może na chwilę oderwę się od tego wszystkiego...
  15. Malawaszka, trzymam kciuki za Bolusia i wszystkie chore psiaki...
  16. Pigwunia odeszła tylko pośrednio przez nerki :-(. W kwietniu udało się jej zwalczyć choróbsko po usunięciu guza sutka. Przez kilka miesięcy wyniki kreatyniny i mocznika były idealne. W grudniu okazało się że ma nowotwór wątroby, który zaczął krwawić i powodował bardzo dużą anemię. Dodatkowo Pigwunia miała już ok 15 lat, chore serce, w części niepowietrzne płuca. Ostatnim ratunkiem była operacja, niestety znowu wdała się infekcja nerek. Po zabiegu Pigwunia miała kłopoty z oddychaniem, nerki nie podjęły pracy. Pocieszam się, że odeszła bardzo spokojnie, głaskana dopóki nie usnęła przed operacją, bez bólu...,choć nasz ból po jej stracie pewnie jeszcze długo z nami pozostanie :-(
  17. Pigwuniu, skarbie, nie mogę ani na chwilę przestać o tobie myśleć :-(
  18. Chciałabym jeszcze raz Wam wszystkim podziękować za podtrzymywanie mnie na duchu, za trzymanie kciuków za Pigwunue, za rady w tych trudnych chwilach. Cortina, to my mieliśmy szczęście, że trafiła nam się Pigwunia...:-(, tylko nie wiem dlaczego to szczęście trwało tak krótko
  19. Monia wiem, że takie gdybanie pozostanie. Po prostu nie mogę pogodzić się, że jej już nie ma. Że nikt nie wybiegnie z taką radością na przywitanie, że nikt nie będzie trącał mnie już noskiem, że nie będzie już machania ogonkiem, gdy tylko się na nią spojrzało i tego jej uśmiechu, jaka ona była szczęsliwa. Przeglądałam jej zdjęcia ze schroniska, na żadnym się nie uśmiecha. A u nas pysio śmiał jej się bez przerwy...
  20. Byłam dzisiaj na gróbku u Pigwuni już kilka razy. Nie mogę ciągle powstrzymać łez. Tak się zaczęłam zastanawiać, czy na pewno zrobiłam wszystko by uratować Pigwunie. Może była dla niej jeszcze szansa, a ja jej nie wykorzystałam. Sama nie wiem. Pigwa miała tyle chorób... bardzo chore serce, płuca, 2/3 wątroby z nowotworem, nerki. Może jakby to było wcześniej, to udałoby się ją wyleczyć...:-( Jedyne o czym potrafię teraz myśleć to Pigwunia, ciągle zastanawiam się czy mogłam jeszcze coś zrobić... Tak bardzo bym chciała, żeby była jeszcze przy mnie..
  21. Pigwunia wczoraj odeszła za Tęczowy Most. Tak strasznie mi jej brakuje...:-( Była z nami tylko 10 miesięcy, a to stanowczo za krótko. Dała nam tyle radości, a my nie mogliśmy się nią ciągle nacieszyć... pozostał tylko straszny ból. [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=22554&page=80[/URL]
  22. Pochowaliśmy ją pod lasem, obok brzózek. Na górce, blisko domu. Będzie zawsze blisko nas. Kiwi właśnie to zdjęcie chcę dać na grób. Widać na nim jaka była szczęśliwa...:-( Dzisiaj mój tata obiecał poszukać kogoś kto zrobi na kamieniu napis i zdjęcie... Oj Pigwuniu tak strasznie i cię brakuje
  23. Przeglądam wątek Pigwuni. Nie mam siły na nic, choć tyle do zrobienia... Ból jest tak ogromny... Choć od poczatku gdy ją brałam wiedziałam, że Pigwunia może nie żyć długo. Choć wydawało się, że ciągle liczę się z tą myślą, nie byłam na to gotowa. Wydaje mi się że to jakis koszmar, z którego się za chwilę obudzę. Wiem że Pigwunia już nie cierpi, mam nadzieję, że jest szczęśliwa. Ze ma tam kogoś kto ją ciągle będzie głaskał i głaskał. I będzie czekać tam na mnie... Ona była obojętna do innych psów, dla niej liczył się tylko człowiek. Była jak cień. gdzie ja, tam ona. Ciągle obserwowała, gdzie jestem i ciągle chciała być blisko. Dobrze, że umarła tak spokojnie. Siedziałam z nią dopóki nie usnęła. A ona przez ten czas ciągle dawała mi łapkę i trącała noskiem, żeby ją głaskać i głaskać...:-( A jak usnęła, to jeszcze zaszczekała przez sen...już tak dawno nie słyszałam jak ona szczeka... Ona już nie cierpi, niestety ze mną ból jeszcze pewnie długo pozostanie :-(
  24. Już nie miałam siły wczoraj tego napisać, ale w końcu przecież trzeba... Takie szczęście nas spotkało, że ona trafiła właśnie do nas. Tyle radości nam codziennie dawała. A my nie mogliśmy się nią ciągle nacieszyć. Była z nami zaledwie 10 miesięcy. To stanowczo za krótko. Była najwspanialszym psem na świecie. Pigwuniu kochana, nie wiem jak teraz nasz dom będzie wyglądał bez ciebie...nie mogę sobie tego wyobrazić
  25. Myślałam, że do dzisiaj trochę ochłonę. Nie ochłonełam, jest nawet gorzej... Wczoraj po południu cieszyłam się jak dziecko. Pojechałam szybko do domu, wyprałam kocyki, żeby jak Pigwunia wróci wszystko było przygotowane. Kupiłam podkłady higieniczne, żeby po operacji miała zawsze czyściutko. Wstąpiły we mnie nowe siły. Zamówiłam jedzonko dla rekonwalescentów. Myślałam, że może jednak, może będzie jeszcze dobrze...może znowu będziemy razem chodzić na spacerki i nadal cieszyć się życiem... Niestety jak zobaczyłam, jaki numer wyświetlił mi się na komórce, wiedziałam już co to znaczy. Doktor dzwonił, że nastąpiły komplikacje po narkozie. Wszystko było w porządku, ale w pewnym momencie z Pigwunią zaczęło się coś dziać. Dodatkowo nerki nie chciały podjąć pracy. Dostała mnóstwo leków, doktor próbował ją reanimować. Nic to nie pomogło... Pigwunia odeszła...nie obudziła się... To jest jakiś koszmar. Kiedy już myślałam, że znowu się udało, taka wiadomość na mnie spadła. Wciąż nie mogę w to uwierzyć. Nie wyobrażam sobie naszego domu bez kochanego rudzielca... Nie wiem jak to dalej będzie...
×
×
  • Create New...