-
Posts
590 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by .Ania.
-
Dog De Bordeaux :o) Sunia jest już gruba :o) a szczeniaki wielkie.
.Ania. replied to 79beata's topic in Już w nowym domu
Ja też chcę z Wami :multi: . Patia, czy przyjmiesz jeszcze jedną osóbkę, za to z pokaźną liczbą gazet:cool3: ? Jeśli oczywiście mojemu Pigwiątkowi sie nie pogorszy -
Rozmawiałam dzisiaj z doktorem, Słowińskim. Doktor śmiał się, że strasznie dużo osób się nim interesuje, w tym dużo jego klientów :-). Powiedział, że operacja będzie w płytkiej narkozie, więc do odebrania powinien być już nawet koło 12, 13. No chyba, że będzie chciał sobie dużej pospać ;-). Wtedy pojadę z Pigwą, więc go mogę wziąć. Doktor zaproponował nawet, że jak nie będzie nam bardzo na rękę, to sam go może zawieźć po pracy do domku tymczasowego, ale powiedziałam, że raczej nie będzie z tym problemu
-
Dzięki Elu. Znaleziono lek dopiero w Katowicach, ale i tak będzie dopiero w przyszłym tygodniu. Producentem Eprexu jest Jansen. Dzisiaj Pigwunia miała znowu robione badania krwi. Morfologia troszkę poszła w górę :-). Jest ciut lepiej. Niewiele, ale zawsze coś. Duży minus, to że stan zapalny nadal rośnie...i z tym jest kiepsko, bo po tylu lekach nie powinien już rosnąć, a spadać. Doktor zasatnawiał się dzisiaj co dalej z Pigwą. Zastanawia się, czy to przypadkiem nie jest niedokrwistość hemolityczna, która spowodowana może być różnymi czynnikimi. Wskazywało by na to wzrost czerwonych krwinek po sterydowym leku. Ale wszystko to ma dziwny przebieg. Dostała dzisiaj kolejną dawkę sterydu, kolejny inny antybiotyk, witaminy, żelazo. Trochę lepiej się znowu teraz wieczorem poczuła. Nawet zjadła troszkę suchej karmy. Po ostatnim podaniu sterydu też taka poprawa była...
-
Teraz jeszcze szukam po lecznicach ewnetualnie tam jeszcze mogę znaleźć. Na szczęście wydaje mi się, że ta morfologia jej się nie pogarsza. Dzisiaj dostanie jeszcze leki krwiotwórcze i żelazo. To też coś powinno dać. Choć erytropoetyna jest najlepsza, bo jest to hormon odpowiedzialny za produkcję czerwonych krwinek. A Pigwa go najwyraźniej gorzej wytwarza. Następne badania będziemy robić pewnie w sobotę.
-
Właśnie do Cefarmu doktor dzwoni już od wtorku i nie ma. Zaprzyjaźniona Pani z apteki tez dzowniła do Cefarmu i to samo jej powiedzieli. Dzwoiniłam nawet do aptek przyszpitalnych. Cefarm ma Sprowadzić, ale dopiero w połowie przyszłego tygodnia.
-
Patia, mam nadzieję. Jeśli chodzi o dziąsła, to wydaje mi się, że raczej nie spadła jej morfologia, bo bledsze na pewno nie są. Tylko jak przejdzie parę kroków, to robią się białe jak ściana. Niestety doktor miał mieć erytropoetyne dzisiaj, ale okazało się, że sprowadzą ją dopiero w połowie przyszłego tygodnia. Ja dzwoiniłam dzisiaj pół dnia do aptek i hurtowni farmaceutycznych i nigdzie nie ma. Sprowadzić oczywiście mogą, ale dopiero na przyszły tydzień. Dzowiniłam tez do niektórych lecznic, nigdzie nie ma. Ale będę jeszcze próbować. Dobrze, że te dziąsła nie bledną, to może już coś zaczyna iść w dobrym kierunku, niestety samopoczucie Pigwy nie jest dobre.
-
Z Pigwunią nadal nie za bardzo :-(. Znowu ma stan podgorączkowy. Apetytu zupełnie brak, nawet mięska nie chce. Słabiutka jet bardzo, choć wydaje mi się, że te dziąsełka nie są już takie blade jak ściana. Ale sama już nie wiem. Dlaczego ta temperatura tak wraca...? To podobny bardzo zły objaw. Jestem z nią umówiona dzisiaj po południu... To już trwa prawie 3 tygodnie, strasznie długo.
-
Z Pigwunią tak sobie. Do popołudniu było całkiem fajnie, ale po południu znowu straciła apetyt i zrobiła się trochę markotna. Zjada tylko ryż z mięsem. Nic innego nie tknie. W zasadzie cały czas śpi, na zewnątrz wyjdzie sama, ale spowrtotem muszę ją już przynieść, bo nie ma siły wróćić :-(. Jutro jadę na wizyte do dr Słowińskiego, zobaczymy co dalej...
-
Zaczekajcie. Ja przecież codziennie jeżdżę z Pigwą do dr Słowińskiego. Wystarczy, że się umówię na wizytę z Pigwą akurat tak żeby Pompona odebrać lub zawieźć. Z tego co wiem mieszka niedaleko Piłsudskiego, więc nie ma najmniejszego problemu, żebym go wzięła. Kiwi, wiesz, że ja rzadko teraz jestem tutaj i jestem do tyłu ze wszystkim, więc najlepiej wyślij mi smsa, jak będziesz potrzebować transportu. A Ty siedź w domu i się kuruj :-)
-
Elu dziękuję bardzo za wszelkie rady. Mam nadzieję, że będzie już lepiej. Lekarstwo na szczęście będzie.
-
Doktor Słowiński dzownił przed chwilą, że są problemy ze zdobyciem leku, ale najprawdopodbniej dzisiaj albo na pewno jutro już będzie. Powiedziałam mu, że Pigwunia trochę lepiej. Mowi, że pewnie leki zaczynają działać. Ta erytropoetyna, którą dostała w sobotę i niedzielę też zaczyna działać dopiero po kilku dniach, więc może dopiero teraz będzie jakiś efekt. Mam nadzieję, bo te jej dziąsełka są przerażające... Tak bym chciała, żeby było już dobrze... Kiwi, a Ty sobie nie żartuj ;-), bo ja dopiero dzisiaj byłam w stanie zjeść inne niż połpłynne śniadanie ;-). Tak miałam cały czas ściśnięte gardło...:-0
-
Nie chcę zapeszyć, bo nadal się bardzo boję, ale wydaje mi się że Pigwunia troszkę lepiej się czuje. Nawet rano zaszczekała, jak chciała wyjść na spacer i przeszła kawałek drogi żeby się załatwić. I bardzo machała ogonkiem :-) Wydaje mi się, że steryd zadziałał. Od wczoraj Pigwunia nie ma temperatury. Mam nadzieję tylko, że nerki wytrzymają taką dawkę chemi. Niestety dziąsełka ma strasznie blade, jak przejdzie kawałek, to robią się białe jak śnieg, tak jakby jej krew gdzieś odpływała. Nadal są też kupki z krwią - to też mnie martwi. Zaraz będę dzowonić szukać tego leku. Dzisiaj też powinna dostać żelazo podskórnie, bo minął już tydzień od ostatniego podania.
-
Aha, ten lek trzeba koniecznie przechowywać w lodówce. Dlatego cięzko byłoby go chyba transportować w przypadku jakiejś większej odległości. Mnie się wydaję, że znajdziemy ten lek jeszcze w Krakowie, on przecież jest wykorzystywany do leczenia ludzi, tylko trzeba będzie chyba intensywniej szukać
-
Supergoga, Patia, wielkie dzięki. Ja też jutro intensywnie będę szukać. Ten preparat nazywa się Eprex. Potrzebuję na razie jedną strzykawkę tego leku, zanim nie znjadziemy ewentualnie jeszcze kolejnej dawki. To jest ludzki lek. Pytałam się już w aptekach, ale takiego leku nie mają. Doktor dzownił właśnie do hurtowni leków ludzkich i tam też nie ma. Ja jeszcze będę jutro dzwonić po lecznicach. Patia, ja chętnie Cię odwiedzę, uwilebiam Twoje stadko :-). Mam trochę w domu takich podkładów higienicznych, dla szczeniaków bardzo dobre, może potrzebujesz jakiejś karmy. Mam też kilka rodzajów, ze względu na to, że u nas każdy pies ma inne wymagania. Nie wiem co jeszcze potrzebujesz, pisz, to jakoś Ci dostarczę...
-
Niestety nie udało się zdobyć erytropoetyny :placz: . Nie ma jej nawet w największej hurtowni leków w małopolsce. Doktor Słowiński będzie jeszcze jutro dzwonił gdzie się tylko da, żeby zdobyć ten lek. Pigwunia musi go mieć, bo wyniki nie mogą już jej lecieć w dół...:shake: Ona bidusia słabiutka, znowu ma stan podgorączkowy, choć po lekach dzisiaj jej bardzo ładnie spadła temperatura. Jak jej nie spadnie do wieczora, to znowu będę musiała jechać po zastrzyki dla niej... W zasadzie to powinnam gdzieś obok lecznicy namiot rozstawić ;) , bo jazda w jedną stronę do lecznicy zajmuje mi prawie godzine, a już niestety na dodatek koniec wolnego.
-
Cały czas czekam na telefon od weterynarza. Mam nadzieję, że udało mu się kupić gdzieś ten lek... Pigwa zjadła przed chwilą indyka z ryżem, niestety nadal są koopy z krwią. Może tyle leków podrażniło jej przewód pokarmowy...sama nie wiem. Dostaje cały czas osłonowo Lakcid albo Trilac , siemie lniane. Kiwi, Monia ja też mam nadzieję, że Pigwie i tym razem się uda. Choć na razie jest bardzo ciężko :-( Patia, słyszałam, że troszkę powiększyło Ci się stadko...;-)? Patia napisz co Ci jest potrzebne, może będę akurat miała coś w domu. Komputer mi się często zawiesza, więc nie daję rady wchodzić na inne wątki
-
Dzisiaj Pigwa dostała sterydowy lek przeciwzapalny. To chyba ostatnia szansa, choć bardzo ryzykowna. Ale innego wyjścia już chyba nie było...:-(. U psów z niewydolnością nerek nie wolno podawać sterydów. Także steryd może pomóc na stan zapalny, ale może doprowadzić również do uszkodzenia nerek. Czekamy też na erytropoetyne. Doktor ma ją dzisiaj zamówić i wieczorem powinna już być. Wtedy zaraz pojadę ją podać. Ja znowu liczę na jakiś cud i jak najwięcej kciuków na pewno bardzo potrzebnych...
-
Niestety, wyniki Pigwy są gorsze :-(. Jestem załamana...:-( Stan zapalny wzrósł, anemia jeszcze większa. Nie wiem co mogę jeszcze zrobić, po prostu nie wiem. Pojechałabym z nią na drugi koniec Polski, jeśli wiedziałabym że to jej może pomóc. Weterynarz podejrzewa, że to sepsa albo może też być jakiś rozsiany nowotwór, gdzie jest dużo małych guzków i nie można ich zobaczyć na usg. Mówi, że zdarzają się psy które gorzej reagują na jeden antybiotyk, a inny im pomaga. Ale na Pigwę nic nie działa...mówi, że takich opornych przypadków praktycznie nie mają. Pigwa jest bardzo ciężko chora i widzę, że sami weci głowią się jak jej pomóc. Pytałam się ewentualnie o antybiogram z krwi, ale mówią, że to nie ma sensu, bo przy tylu antybiotylach, co ona brała, wynik wyszedłby fałszywy. Pigwunia jest słaba, czasami muszę pomagać jej się podnieść. Spacery wyglądają tak, że Pigwa jest wynoszona i wnoszona spowrotem, co też nie jest takie proste, bo Piwgunia waży 20 kilo.
-
Pigwunia wieczorem trochę gorzej się czuła. W ogóle ma gorszy apetyt :-(. W tej chwilijest mniej więcej bez zmian. Jest nadal okropnie słaba. Te dziąsełka ma takie bledziutkie :-(. Za chwilę jedziemy do weterynarza na badania...boję się czy nie jest gorzej...:-(
-
Co jeszcze? Pigwa na szczęscie ma apetyt. Tzn ma apetyt na kurczaka, albo wołowinkę z ryżem, bo puszek renala nie tknie... Serduszko bije w miarę dobrze, natomiast nadal są problemy z oddychaniem. Wydaje mi się że teraz najważniejsze jest zwalczenie tego stanu zapalnego, bo to on najbardziej wyniszcza organizm, a tu strasznie kiepsko działają na Pigwe te antybiotylki, niektóre przecież bardzo silne... Zobaczymy jutro, bardzo się denerwuję. Mam nadzieję, że do jutra się chociaż nie pogorszy, a najlepiej jakby się zaczęło poprawiać.
-
A co do Pigwuni, to w zasadzie jej stan od wczoraj się nie zmienił. Jest bardzo, bardzo słaba. Przejście kilku kroków sprawia jej trudność. Dziąsełka ma bladziutkie. Ma ciągle stan podgorączkowy, który jest zbijany lekami. Dzisiaj byłam z nią u weterynarza. Dostała znowu porcje leków,zrobiono jej tez usg, ze względu na te jelita, ale nic tam strasznego sie nie dzieje. Jutro będzie ważny dzień. Pigwunia będzie miała powtórzone badania krwi. Trzeba sprawdzić, czy stan zapalny nie rośnie, jak z anemią. Jutro doktor będzie też próbował zdobyć kolejną dawkę erytropoetyny, po świetach powinno byc juz z tym trochę łatwiej. Wczoraj zostawiłam Pigwę z tatą, który jakby coś się działo miał zaraz jechać. Ja też byłam cały czas pod telefonem. Na szczęście było wszytsko w porządku, a mnie musze przyznać kilka godzin oderwania się trochę od tego wszytskiego tez dobrze zrobiło.
-
Patia, dziękuję. Ja też Tobie, całej rodzince ludzkiej i zwierzęcej ;-) i Wam dziewczyny, że jestescie z nami i trzymacie kciuki za Pigwunie, życzę dużo szczęścia, spokoju, zdrówka dla Was i oby jak najmniej psiaków potrzebowało Naszej pomocy w Nowym Roku.
-
Dziękuję Wam wszystkim. Choć trochę mnie to podnosi na duchu, że ktos jeszcze myśli o Pigwuni. Monia my się na pewno nie poddamy. Póki Pigwunia chce walczyć, nie cierpi, to będziemy robić wszystko co możliwe, żeby wyzdrowiała Pigwunia jest nadal bardzo słaba, wydaje mi się, że dziąsła ma coraz bledsze :-(. Mamy na dodatek odstawić podawanie jej żelaza i leków przeciwanemicznych, ponieważ Pigwa przestała je tolerować. Jelita zaczęły szwankować i pojawiła się krew w koopie. Dzowiniłam jeszcze do weterynarza, ale on mówi, że Pigwa dostaje w tej chwili wszystko co możliwe i że już nic więcej nie jest w stanie jej podać. Na szczęście dostała też w środę żelazo podskórnie. Podaje się je raz w tygodniu, więc choć trochę może zadziała przeciw anemii. Zjadła dzisiaj nawet sporo wołowiny z ryżem i marchewką - to jest jedyna rzecz którą chce jeść w tej chwili.