-
Posts
590 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by .Ania.
-
Z Pigwunią niestety nie najlepiej :-(. Jest coraz słabsza :-(. Niespałam prawie całą noc bo Pigwa nie za dobrze oddychała. Poza tym co chwilę chciała wychodzić się załatwiać, (najprawdopodbniej to efekt uboczny nowego antybiotyku), co ją wykańczało. Strasznie się boję wtedy, że serce nie wytrzyma...:-( Dostała dzisiaj kolejną dawkę erytropoetyny, dodatkowo kroplówkę, leki i preparat z witaminami wzmacniający. Na efekt działania tak erytropoetyny, jak i nowego antybiotyku trzeba jeszcze niestety trochę poczekać, a tu ona coraz bardziej słabnie... Dzisiaj sylwester, a ja marzę, żeby się wreeszcie porządnie wyspać. Choć z drugiej strony, jeśli Pigwuni udałoby się wyzdrowieć tym sposobem, to ja mogę niespać jeszcze kilka nocy Tak strasznie mi przykro, jak patrzę na nią, a ona jeszcze podnosi łapkę, żeby ją głaskać i wtedy delikatnie się uśmiecha...:-( To jest taki kochany psiak.
-
Ja też cały czas mam nadzieję, że pomoże. Trzeba podać kilka dawek, ewnetualny efekt widać dopiero po kilku dniach. W tej chwili Pigwunia jest nadal bardzo słaba. Wychodzi przed dom się załatwić, ale spowrotem zwykle trzeba ją już wnieść, bo nie ma na to siły. Po powrocie zawsze dyszy i ciężko oddycha. Dodatkowo pojawia się wtedy często kaszel. Wygląda to okropnie :-(. Na szczęście je, ale tylko kurczaka lub wołowinę z ryżem. Puszek ani karmy nie tknie. Dostaje tak dużo leków, że muszę sobie zazanczać co już dostała, a co jeszcze musi dostać później... Co chwilę sprawdzam jak oddycha, czy nic się nie dzieje. Jutro rano znowu jedziemy na kontrolę i ewentualnie podać kolejną dawkę erytropoetyny.
-
Z Pigwunią też nie najlepiej. Miała migotanie przedsionków. Było bardzo źle. W tej chwili serce bije nawet miarowo, ale Pigiwe powiększa się anemia. Wyniki bardzo jej lecą w dół :-(. Dodatkowo jest jakiś stan zapalny...bardzo się martwię :-(. Dzisiaj zdecydowaliśmy się podać erytropoetynę i mam nadzieję, że to przyniesie jakiś efekt...
-
Patia, świetnie, że się się u niego wszystko unormowało. A rudzielce są chyba najsłodsze ;-). Pigwunia tak samo jest najcudowniejszym psem na świecie...tym bardziej ciężko patrzeć jak teraz choruje :-( Monia, całusek od ciotki dla Pigwuni gwarantowany :-)
-
Zdecydowaliśmy się w końcu na podanie erytropoetyny. Jest to barzdo drogi lek krwiotwórczy, ale w tej chwili jest chyba ostatnią deską ratunku... ta morfologia musi się poprawić. Niestety był kłopot z jej zdobyciem. W aptekach nie było, hurtownie zamknięte, bo święta. W końcu doktor znalazł lek w innej lecznicy. Mieli ostatnią strzykawkę. Pigwie podano pół ampułki, resztę ma dostać jutro albo pojutrze. Po świętach może uda się zdobyć jeszcze kolejną dawkę leku. Niedobrze, że jest też ta infekcja, Pigwa dostała już tyle leków i żaden nie był skuteczny. Może ten dzisiejszy coś pomoże...
-
Poranna wizyta była taka, że dopiero z niej wróciłam...:mdleje: W nocy na szczęście było wszystko w porządku. Niestety ogólnie Pigwa ma się gorzej :-( . Jest coraz słabsza, serce na szczęście w miarę się ustabilizowało. Miała robione dzisiaj badania, cała morfologia poleciała w dół. Pigwunia ma coraz większą anemię :placz: . Na dodatek rosną ciągle leukocyty, pomimo tylu antybiotyków. Ta anemia wskazuje, że układ krwiotwórczy nie pracuje prawidłowo. Pigwa w końcu cały czas dostaje preparaty przecianemiczne, żelazo, witaminy. Poza tym w miarę nawet je tego kurczaka z ryżem. Czyli przy prawidłowo funkcjonującym organiźmie, taka anemia nie powinna mieć miejsca...:shake: Zastanawialiśmy się z doktorem co jeszcze zrobić. Pigwie zmieniono po raz kolejny antybiotyk. Zastanawialiśmy się nad transfuzją, ale doktror powiedział, że w jej przypadku w tej chwili to nie ma sensu, bo jest zbyt duże ryzyko powikłań, a ewentualny efekt będzie tylko chwilowy.
-
Pigwa dostała leki przeciwgorączkowe. Serducho bije tak sobie, ale nawet miarowo i dość spokojnie. Oddech też się trochę uspokoił. Pigwunia teraz śpi, ja też zaraz zrobię to samo, szczególnie że w nocy znowu będę wstawać sprawdzać jak się mój Ruduś czuje. Rano mam znowu przyjechać do lecznicy. Patia, a jak teraz Twój Bąbelek? Niestety internet mi często wysiada, więc ciężko jest mi się dostać na dogomanię i trwa to strasznie długo...
-
Pigwuni niestety na dodatek znowu wzrosła temperatura. Nadal ciężko oddycha. Za chwilę z nią jadę :-(
-
Pigwunia nadal bardzo słaba, może nawet słabsza niż rano. Oddycha bardzo ciężko. Strasznie się boję o to jej serduszko :-( Najgorsze, że nic więcej zrobić nie mogę, tylko czekać...:-( Jeśli jej się nie poprawi, to wieczorem podjadę z nią jeszcze do lecznicy. Staram się przy niej jakoś trzymać, bo pies w końcu wyczuwa emocje, ale jest bardzo ciężko...:-(
-
Dzięki dziewczyny. Tyle kciuków, a ja codziennie powtarzam Pigwie, że tyle osób trzyma za nią kciuki, że musi być dobrze
-
W nocy wstawałam do Pigwuni co 2 godziny, na szczęście wszystko było w porządku. Teraz też praktycznie nie wychodzę z domu, siedzę przy niej i patrzę czy nic się nie dzieje. Dr Słowiński dzisiaj mnie pocieszył, gdy się go spytałam czy Pigwa wyjdzie z tego, on powiedział, że na pewno ;-). Patrząc na to jak do tej pory było...:-) Mówi że Pigwa jest interesującym przypadkiem, który nie trzyma się wyznaczonych norm i chodzi własnymi drogami.
-
Przed chwilą wróciłam od weterynarza. Dzisiaj udało nam się w miarę szybko wszystko załatwić. Pigwie znowu poskoczyła temperatura, czyli znaczy to, że jakaś infekcja gdzieś krąży jeszcze po organiźmie. Tyle że Pogwa słabo reaguje na leki...tak samo było w marcu :shake: . Różne antybiotyki, leki przeciwzapalne, wzmacniające, podnoszące odporność i nic. Ciągle coś tam się dzieje. Choć białe ciałka są nadal w normie, ale Pigwa gdy dobrze się czuła miała zawsze liczbę jednocyfrową, a teraz ma 15, czyli coś jednak jest nie tak. Za bardzo już nie wiem co jeszcze można zrobić...czy może jeszcze jakieś badania? Ma co kilka dni robione wszystkie badania krwi, morfologie, miała usg, ekg, dostaje mnóstwo leków. Ja już sama nie wiem. Chciałabym jak najlepiej, ale nie wiem co jeszcze mogę zrobić...:-( Serduszko na szczeście bije w miarę prawidłowo, ale nadal są kłopoty z oddychaniem. Trochę pogorszył się jej apetyt, bo dzisiaj już na kurczaka kręciła nosem, ale w sumie i tak trochę zjadła. Puszek Renala, Troveta nie chce, leżą sobie otwarte i pewnie dojedzą je moje psiaki, którym w przeciwieństwie do Pigwy, one bardzo smakują :roll:.
-
Ojej, Malawaszka. Trzymam kciuki za Bolusia. Musi być dobrze. U nas też niestety znaczne pogorszenie. Tym razem to jednak serce. Pigwa jest strasznie słaba, daję jej już do jedzenia, co tylko chce, byleby jadła :-(. Jeździmy też codziennie do weterynarza. Strasznie się martwię... :-(
-
Wróciłam, piszę trochę późno, bo z tego wszystkiego ja też się bardzo źle dzisiaj poczułam :roll: . Dzisiaj był ciężki dzień...:shake: Pigwa miała robione powtórne ekg. Jest lepsze od poprzedniego, więc leki zaczęły działać. Dostała jeszcze antybiotyk, ponieważ trochę jej wzrosła temperatura. Cieszy mnie to, że w domu zjadła dużą porcję kurczaka z ryżem. Natomiast jest bardzo słaba, ciągle dziwnie oddycha, choć i tak lepiej niż rano. Po przejściu paru kroków siada i zieje ze zmęczenia :-( . Wygląda to okropnie, szczególnie jak pomyślę, że jeszcze niedawno Pigwa biegała, bawiła się, tuptała tymi krzywymi łapkami, szczekała i ciągle się śmiała, a teraz...:-( Dałam jej wieczorem resztę leków, rano mam jechać na kontrolę. W tej chwili pozostaje niestety jedynie czekać jak organizm zareaguje. Rudaa1 dziekuję. Po wcześniejszych dokonaniach Pigwy :roll: nadzieji mi na pewno nie brakuje. I ciągle wierzę, że jednak i tym razem Pigwie się uda. A im więcej kciuków za Pigwę tym lepiej.
-
Kiwi, bardzo Ci dziękuję, ale nie ma takiej potrzeby. Pigwa dostaje wszystko co możliwe, żeby jej pomóc. Jakoś sobie radzę, najgorsza jest ta niepewność, czy za chwilę coś się nie wydarzy, czy wszystko będzie dobrze... ja ciągle mam nadzieję, że jednak się uda.
-
Pigwunia troszke lepiej oddycha, ale strasznie jej coś rzęzi. Słychac tak jakby trochę chrapała. Nadal serduszko bije bardzo szybko. Karmy nie chce w ogóle, ale zjadła nawet trochę kurczaka. Monia to migotanie jest spowodowane najprawdopodbniej infekcją. Ona miała już problemy z sercem jak chorowała na nerki, ale było coraz lepiej, więc i leki stopniowo były wycofywane. Potem przecież była zupełnie zdrowa, nic się jej nie działo. No i teraz ta infekcja najprawdopodobniej gdzies jeszcze krąży po organiźmie i zaatakowała serce, pomimo tylu leków. A w przypadku Pigwy trzeba wybierać mniejsze zło, bo u takich psów jak ona, nie można stosowac niektórych silnych leków. Dodatkowo na niekorzyść wpływa ta anemia. Ale na to dostaje specjalny preparat. Wyniki krwi, wszystkie oprócz morfologi, były całkiem dobre, więc trudno jest powiedzieć skąd ta infekcja się wzięła. Pigwa jest już starym psem i też odporność nie jest taka jak młodego psa. Cały czas myślę co to może być, skąd to się wzięło. Lekarze też byli dobrej myśli, a tu dzisiaj taki krach. :-( Najgorsze jest to, że choć chciałabym jej jeszcze pomóc czym tylko się da, żeby jej się polepszyło, to niestety dostaje już wszystkie możliwe leki i teraz trzeba czekać jak organizm będzie walczył. Za jakieś dwie godziny znowu z nią jadę...jak wróce to napiszę, co powiedział dr Słowiński.
-
Proszę trzymajcie kciuki. Z Pigwą jest źle :-(. Ja nie mam siły. Byłam z nią rano na dyżurze. Dr Słowiński jak zwykle przyjechał. Doktor powiedział, że ma migotanie przedsionków. Miała robione i usg i ekg. Serce jest w nieciekawym stanie. Pigwa bardzo ciężko oddycha. Dostała leki, ale nadal nie jest za dobrze. Siedzę z nią cały czas. Ugotowałam jej pierś z kurczaka. Niech już je co chce, byle jadła. Na szczęście troszkę zjadła. Jak tak dalej będzie pojadę z nią jeszcze po południu. Strasznie się boję... :-(
-
W piątek miałam jechać na Sylwestra, ale nie wiem jak to będzie. Jak Pigwa będzie się źle czuła, to zostanę. Bardzo mnie martwi, że te wyniki w dół poleciały. Nie chciałabym żeby sytuacja sprzed kilku miesięcy się powtórzyła...to byłby jakiś koszmar... Dziękuję bardzo za kciuki, może i tym razem pomogą.
-
W zasadzie dopiero wróciłam. Koło południa Pigwa miałam robione badania, dostała kroplówkę i została w lecznicy. Dopiero teraz wieczorem ją odbierałam, choć wyczekałam się 3 godziny, bo po świętach strasznie dużo chorych zwierzaków :-(. Wyniki takie sobie. Pigwa ma anemie, to pewnie dlatego jest taka słaba. Nie za bardzo wiadomo skąd się wzięła, bo przez te półtora tygodnia, dostawała kroplówki, witaminy, glukoze, no i czasem jadła. Podejrzewają, że to nerki, które są uszkodzone nie radzą sobie z produkcją czerwonych krwinek... :-( Ma też za dużo granulocytów. Na szczęście mocznik w normie, kreatynina troszkę powyżej, ale niewiele. Poza tym wszystkie wyniki w normie. Dostała leki, kroplówkę, witaminy i żelazo. W domu ma dostawać leki i taki preparat wzmacniający. Trzeba poczekać. Po tych preparatch powinna zacząć dziś albo rano zacząć jeść. Teraz wieczorem nie chciała. Udało mi się w nią wcisnąć może łyżeczkę renala. Mam nadzieję że jutro będzie lepiej.
-
Nie jest dobrze...:placz: . Pigwa jest słaba. Rano wyszła przed dom i usiadła. Potem przeszła kawałek dalej, wysikała sie i położyła się. To było zaledwie parę metrów, a ona nie miała siły...:-( . Nie chce jeść. Zjadła tylko leki w masełku i trzy granulki suchej karmy. Mój tata wziął samochód. Ma wrócić koło 10, to zaraz z nią pojadę. Akurat mam chwilę, to zamówię jej parę puszeczek renala przez internet, przynajmniej jest trochę taniej.
-
Pigwunia znowu nie czuje się dzisiaj najlepiej :-(. Ja już sama nie wiem co jej jest. Jest słaba. Pomimo leków na serce, dzisiaj dosyć często kaszlała. Rano jeszcze zjadła trochę renala. Po południu i wieczorem natomiast jak dałam jej jeść, to odeszła od miski. Próbowałam jej dać po granulce z ręki, ale ona wypluwała. Zjadła dopiero kilkanaście granulek Eukanuby mojego drugiego psa. Dałam jej bo chciałam, żeby już cokolwiek zjadła, a leki ma przyjmować z posiłkiem, więc coś zjeść musiała. Mięska też troszkę by zjadła, ale boję się jej dawać...martwią mnie te nawroty jej złego samopoczucia. Nie jest taka radosna, nie macha ciągle swoim ogonkiem. Jedynie łapkę podnosi, żeby ją głaskać...:-( Pojadę jednak z nią już jutro do weterynarza...
-
Dzięki Monia. Pigwa tak sobie. W piątek było znacznie gorzej. Nie miała już temperatury, ale zaczęła strasznie dyszeć, bardzo szybko oddychała. Do tego przy jakimkolwiek wysiłku zaczynała się strasznie ślinić. Nie jadła. Widać że bardzo źle się czuła. W sobotę też tak się zachowywała:-(. Na szcżęście przeszło jej to. Byłam z nią jeszcze w sobotę i w niedziele u weterynarza. Dostała dodatkowo leki na serce. Po nich rzeczywiście jest trochę lepiej. Pigwa jest troszkę ospała, ale już nie dyszy. Zdarza jej się jeszcze czasem kaszleć. Natomiast jest na pewno znacznie lepiej i to mnie cieszy :-). Nie dostaje już antybiotyku. Troszkę martwi mnie jeszcze, że Pigwunia wcześniej mogła jeść wszystko, w każdej ilości i okażdej porze ;-). Taki był z niej głodomór. A teraz jak postawię miskę, to ona powącha i odchodzi. Może jeszcze nie czuje się najlepiej. Muszę jej dawać po troszeczku, to wtedy nawet zje. W czwartek mam przyjść z nią do kontroli. I liczę na to że będzie już tylko lepiej.
-
Z Pigwą tak sobie, raz lepiej raz gorzej. Temperatury nie ma, dostaje cały czas leki. Byłam z nią też dzisiaj u weterynarza. Natomiast wieczorem znowu nie chciała jeść i strasznie ciężko oddychała. Nie wiem dlaczego... Ziajała przy tym i nie mogła sobie miejsca znaleźć. Martwi mnie, że raz się polepsza, raz pogarsza...i boję się trochę świąt, kiedy lecznica jest nieczynna i jest tylko dyżur. Oby wszystko było w porządku. Teraz na szczęście poszła spać. Zobaczymy jak jutro...
-
Byłam z Pigwą po południu, temperatura na szczęście jej spadła, więc nie dostała już leków pzeciwgorączkowych. Je, choć do kolacji musiałam ją trochę namawiać i nie zjadła wszystkiego. Jutro znowu mam jechać. Mam nadzieję, że będzie już lepiej. Badania będzie miała najprawdopodbniejw sobotę