-
Posts
590 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by .Ania.
-
Błagam, błagam, błagam.........Ostróda wzywa POMOOOOCY
.Ania. replied to Aga_Mazury's topic in Już w nowym domu
Kurcze, ale straszne bidy. Co do tej suni z guzem, to może nie jest tak źle. Trzebaby ją na pewno dobrze zdiagnozować, czy nie ma przede wszystkim jakichś przeżutów. Moja Pigwa miała bardzo podobnego guza i to jeszcze większego, który się ciągnął za nią po ziemi :-(. Jest 9 miesięcy po operacji i nowe się nie tworzą. Niestety tyle tych biedaków jest, że nie wiadomo, który pilniej potrzebuje pomocy :-( -
Kiwi, psiaki do słoika zleciałay się bardzo szybko. Przed nimi żadne jedzonko się nie ukryje. Najbardziej miodek uwielbia nasza sunia wilczyca i brunatny niedźwiadek ;-). Ale ponieważ były szkła, więc żaden nic nie dostał :-)
-
No tak, wczoraj znowu miałam wieczorno - nocno wycieczkę z Pigwą do weterynarza. :-( Znowu skoczyła jej temperatura i źle się czuła. Ponieważ była spora kolejka wróciłam do domu o 00.30... o 1, 2, i o 3 sprawdzałam jak się Pigwunia czuje, bo temperatura jej coś nie chciała spadać. Dopiero o 3 spadła jej bardziej, więc poszłam spać. Weterynarz powiedział, że to jakaś duża infekcja całego organizmu, bo temperatura po tylu lekach i przy prostej infekcji górnych dróg oddechowych spada po pierwszym dniu. A u niej leki działają tylko parę godzin. Zostały jej zmienione lekarstwa Rano miała 39,1, czyli tylko stan podgorączkowy, nawet zjadła trochę puszeczki, czuje się troszkę lepiej. Zobaczymy jak będzie później. Po południu znowu mam z nią przyjechać, najprawdopodobniej będzie miała powtórzone badania krwi. Martwię się, bo po ostatniej infekcji po operacji w marcu, też nie za bardzo Pigwa reagowała na leki i jak brała antybiotyki to wszystko wracało normy, ale jak przestawała od razu stan się pogarszał.
-
Po południu Pigwuni zdecydowanie się polepszyło, zjadła dzisiaj całą puszkę renala i nawet trochę suchego. No i temperatura jej spadła do 38,2 stopni. Miałam jechać z nią do dr Słowińskiego jakby coś było nie tak, ale w zasadzie do tej pory wszystko było w porządku. Natomiast przed chwilą mierzyłam jej znowu temperaturę i ma 39, to nie jest jeszcze źle, ale znaczy, że znowu temperatura zaczyna rosnąć :-(. Powiem szczerze, że jestem załamana :-(. Nawet nie tą temperaturą, ale wydaje mi się, że Pigwuni zmienił się zapach z pyszczka. Jest taki trochę bardziej kwaśny. I to mnie przeraża. Boję się, czy to przyadkiem znowu nie nerki zaczynają gorzej pracować. Choć mam nadzieję, że tylko mi się wydaje. Jutro poproszę o zrobienie badań... W tej chwili nie wyobrażam sobie, żeby miała się powtórzyć sytuacja sprzed kilku miesięcy. Po prostu płakać mi się chce na samą myśl o tym... :-( Proszę trzymajcie kciuki, żeby wszystko było dobrze... Cały czas coś robię, bo nie mogę z nerwów usiedzieć, co nie jest chyba najlepszym rozwiązaniem, bo przy porządkach stukłam dzisiaj już lampę i słoik z miodem ;-).
-
Noemik wytrzymasz :-). Musi być dobrze. Perfi jeśli chodzi o spacerek, to chyba rąk by mi zabrakło, jeśli chciałabym wziąść moje wszystkie potworki ;-). No i nie mówię, co by ze mnie zostało, jakby każdy chciał iść w inną stronę, :-)
-
No i tak po wieczornej przejażdze do lecznicy, zrobiłyśmy sobie z Pigwą poranną przejażdżkę... do lecznicy :mdleje: Niestety Pigwa znowu rano miała 40 stopni, potem trochę temperatura jej spadła do 39,7. Nic nie chciała jeść. Wmusiłam w nią tylko łyżeczkę puszeczki renala. Dostała znowu kroplówkę i leki, ma trochę obolały brzuszek. Teraz po przyjeździe temperatura spadła jej do 39 stopn.. Zjadła troszkę, ale też musiałam jej dawać po kawałeczku i chodzić za nią, bo uciekała przed jedzeniem :roll: . Zaraz idę znowu spróbować jej coś dać do jedzonka. Jakby temperatura znowu wzrosła, to mam z nią znowu przyjechać po południu. Jest mocno osłabiona, nie za bardzo chce wstawać. Leży biduś i jedynie łapkę podnosi, żeby przyjść ją głaskać :shake: . Cały czas boję się o te jej nerki. Pod koniec tygodnia powtórzymy badania i mam nadzieję, że będzie wszystko w porządku. Dziękuję bardzo z kciuki i mam nadzieję, że to Pigwuni pomoże tak jak ostatnio.
-
Noemik, ale Elik rozrabia ;-). Ale najważniejsze że nie miał ataków i może teraz potrzeba tylko czasu aż jego zachowanie wróci do normy. Może rzeczywiście spytaj się weta o jakiś delikatny lek na uspokojenie, to pozwoli Wam obojgu trochę odpocząć A na spacerek to ja też się piszę :-). Jak Pigwunia mi wyzdrowieje i poczuje się lepiej to mogę ją zabrać, a jak jeszcze nie będzie w pełnej formie, to przyjdę z moim fundziem (jedynym sprawnym psem w tej chwili ;-)) Albo najlepiej wezmę oba jak wszystko będzie w porządku.
-
Piszę szybciutko, bo jestem trochę zmęczona i zaraz pewnie pójdę spać, z przerwą na mierzenie temperatury u Pigwy.... Właśnie wróciłam od weterynarza. Pigwuni znowu skoczyła temperatura :-(. Nie czuje się najlepiej, pomimo tylu leków. Po południu na szczęście troszkę zjadła, ale wieczorem już niestety nie chciała. Na razie czekamy do jutra i zobaczymy co dalej
-
Noemik, trzymajcie się. Cały czas myślę o Eliku, może skoro te ataki ustały, to powoli jego stan będzie się polepszać. Trzymam kciuki.
-
Kiwi, mam nadzieję. Proszę o trzymanie kciuków, bo ostatnio pomogły...
-
No niestety Pigwa znowu miała rano temperature 40 stopni. Nic nie chciała jeść :-(. Rano pojechałam z nią znowu do dr Słowińskiego. Dopiero wróciłam. Pigwa dostała zastrzyki i kroplówkę. Znowu chyba przejdziemy na puszeczki renala. Przed chwilą zjadła ociupeńkę puszeczki. Jestem załamana. Boję się strasznie o nią. Jutro znowu jedziemy na wizytę :-(
-
A Pigwa tak sobie, nie zjadła wieczorem całej porcji. Ciągle śpi. Miała wieczorem 39 stopni, czyli nadal za dużo pomimo leków przeciwgorącczkowych. Mam nadzieję, że do jutra spadnie
-
Ojej :-( Najgorzej jak takie rzeczy przytrafiają się w nocy, gdy liczą się minuty, a tu zwykle trochę czasu mija zanim dojedzie lekarz. A u nas na dodatek, żeby przypadkiem za mało się nie działo, to drugiemu mojemu psu przyplątało się zapalenie ucha. :shake:
-
Kraków - Staruszek Rudik juz w nowym, cudownym domku!!!!
.Ania. replied to kiwi's topic in Już w nowym domu
Ale wiadomość. Hurra!!! :-) -
Tak, wzywałam, bo o tej porze już nieczynne. Przyjechał ten nowy młody doktor. I mówił właśnie, że w nocy z soboty na niedziele przyjechał na dyżur do skrętu żołądka, ale że psiak niestety nie dojechał :-(. Ale nie wiedziałam, że To od Ciebie? Kiwi, czy to był jakiś znajomy pies...:-(?
-
Ojej, a ja dopiero teraz zauważyłam że Eliczek biduś jest chory. Ostatnio niestety internet odmawia posłuszeństwa. Na szczęście widzę, że jest poprawa. Trzymam kciuki i cieszę się, że Elik trafił na tak wspaniały domek :-)
-
Zastanawiam się jeszcze, może Pigwa po prostu nie lubi Świąt... ;-) Podczas Świąt Wielkanocnych ja zamiast jeść świąteczne śniadanie, zasuwałam do lecznicy na kroplówki z Pigwunią, gdzie spędzałam kilka godzin i tak codziennie. Mam nadzieję, że teraz nam Pigwunia nie wywinie takiego numeru... Martwię się nią strasznie :-(
-
Niestety Pigwunia znowu nam się rozchorowała :shake: . Wczoraj dostała temperatury 40 stopni, nie chciała nic jeść i strasznie osłabła. :placz: Pojechałam z nią na dyżur, dostała antybiotyk i coś na zbicie temperatury. Miała robiobne od razu wszystkie badanie krwi. Na szczęście to najprawdopodbniej nie nerki, tylko jakaś infekacja górnych dróg oddechowych. Chociaż kreatynina też troszkę podwyższona. I wyszedł jeszcze stan zapalny. Dzisiaj byłam jeszcze raz u dr Słowinskiego. Temperatura znowu jej podskoczyła do prawie 40 stopni, i dzisiaj też dostała leki. Dodatkowo do soboty ma brać antybiotyk i wtedy będzie trzeba powtórzyć jeszcze badania. Na szczęście zaczęła trochę jeść, ale nie ma takiego apetytu jak zwykle. I jest trochę osłabiona. W zasadzie cały czas śpi. Denerwuję się strasznie, bo w przypadku Pigwy każda, nawet niewielka infekcja jest groźna...
-
Dla Gajki ['] Katerinas tak bardzo mi przykro :-( Dlaczego to choróbsko zabiera tyle psów...:-(
-
Dzielna, pamiętam o tobie psinko :-(
-
Katerinas, trzymam za Was kciuki. Musi być dobrze. Może rzeczywiście spróbuj jej dać coś co lubi, bo w końcu musi coś jeść, żeby mieć siłę. Albo może spróbuj ją karmić jakąś papką? Ja miksowałam puszki renala z odrobiną siemienia lnianego, do takiej konsystencji, żeby przechodziło przez sztrzykawkę. Weterynarz zalecił nam tak ją karmić co około 2 godziny, więc ją karmiliśmy nawet w nocy, bo i tak sporą część wymiotowała. A nie miała już siły nawet wstawać. Aha, jadła wtedy tez hillsa, ale nie pamiętam jakiego, chyba a/d bo on ma taką konsystencje, że nie trzeba go mielić, ale wychodzi znacznie drożej za małą puszeczkę. Malawaszka, a co do renala i troveta, to sądzę, że zamawiamy w tym samym sklepie internetowym :lol: . Jak na razie nie znalazłam nigdzie taniej. Aha Pigwunia teraz tak uwielbia Royalka, że jak kiedyś jak już prawie nic nie jadła ważyła 13,5 kg, to teraz waży...20kg i ciagle chodzi głodna...:loveu:
-
Wydaje mi się że wieszać. Jest dużo szczeniaków i kilka podobnych do małych Perfiątek :cool3: , tylko starszych. Jak będą więc chetni, to się ich będzie odsyłać dalej
-
Ja już naprawdę nie rozumiem, tyle czasu to już trwa. Było tyle skarg, interwencji, a schronisko nadal istnieje. Już prawie rok minął jak zabierałyśmy z malawaszką chore, zamarzające szczeniaki...a tu nadal nic. Dramat. Niestety nawet jak się ich zmusi, żeby poprawili warunki w schronisku, to nie zmieni sie ich mentalności. Oni po prostu nie cierpią zwierząt. Czy ktoś był w ogóle ostatnio w Ol ?
-
Matrioszka, ja też dokładnie nie wiem jak jest z tym mocznikiem. Ale mój drugi pies, który jest zupełnie zdrowy, też ma mocznik poniżej normy i mój weterynarz powiedział, że wszystko jest ok. Chociaż ja jak zobaczyłam te wyniki, to się wystraszyłam, że drugi pies też ma cos z nerkami. Na szczęście nerki ma zdrowe :-). Jedynie co, to te badania robione były po lekkim zapaleniu pęcherza i ph w moczu było troche zasadowe, więc może to miało jakiś związek. Sama nie wiem.