-
Posts
4106 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by puli
-
[quote name='Talagia'] Wg mnie to kierunek dla ludzi, którzy beda KOCHAĆ to co robią i praca bedzie ich pasja. Ale chyba z medycyna jest podobnie... Lekarz bez powołania nigdy nie bedzie najlepszym lekarzem. [...........] W mojej rodzinie panuje przekonanie, ze jak skończe weterynarie to bede chodzic w gumiakach i doić krowy [...........] No i oczywiście życze wytrwałosci w wysłuchiwaniu wszystkich mądrości innych ludzi na informacje o kierunku studiów ;) Bo maja chyba taka obsesje uświadamiania na czym polega zawód lekarza weterynarii :D "A wiesz, ze weterynarz to nie tylko szczepi pieski i kotki?" W LO to chyba od każdego nauczyciela słyszałam :)[/QUOTE] Moja najlepsza kolezanka (prawie 10 lat w jednej ławce) skonczyła studia weterynaryjne gdzie została czesciowo pozbawiona idealizmu i obdarta ze złudzen co do pomagania zwierzatkom. Potem gdy z mezem - równiez wetem - otwarli gabinet w małym miasteczku, mieli dwóch psich pacjentów tygodniowo a kota jednego na miesiac. Trudno było z tego wyzyc wiec ona trafiła do inspektoratu powiatowego a on do obory. Ona zajmuje sie nadzorem nad produkcja zywnosci pochodzenia zwierzecego (od kafelków w udojni do produkcji serów i kiełbas) a on zajmuje sie głownie inseminacja krów i badaniem stad przed wywozem do rzeźni. Przy okazji oboje staraja sie dbac o dobrostan okolicznych burków ale realia nieiwle maja wspólnego z młodzieńczymi ideałami. Nie dla wszystkich weterynarzy wystarczy psów, kotów i szlachetnych rumaków. Niektórzy spedza zycie pracujac przy produkcji kotletów, steków, futer.......
-
[quote name='niufa'] Moja siostra mieszkajaca obecnie na wsi przez kilka lat zbierała z drogi i leczyła na własny koszt psiaki potrącone na ulicy z posesji "na przeciwko". W gospodarstwie była suka która co cieczka mała szczeniaki :angryy:. Siostra nie mogła patrzeć na maluchy przejechane przez samochód (bo tak najczęściej kończyły:shake:), [/QUOTE]Pomijajac potworne cierpienia zwierzaków konajacych pod kołami, to taki pies biegajacy po drodze stanowi realne zagrozenie w ruchu. Teoretycznie kierowca nie powinien zwalniac (raczej odwrotnie) ale w praktyce wiekszosc odruchowo naciska na hamulec. Czym to grozi w przypadku śliskiej nawierzchni/duzego natezenia ruchu nie trzeba tłumaczyc.... Najbardziej przerazajace jest to, ze psy biegajace po drogach sa polska norma "usankcjonowana" w niektórych okolicach ustawieniem odpowiednich znaków ostrzegawczych. Nie miesci mi sie w głowie taka niefrasobliwosc lokalnych włodarzy (sołtysi, policjanci, radni itd) którzy wola ustawic znaki zamiast zadbac o przstrzeganie prawa. Przeciez w takich miejscowosciach wszyscy sie znaja, wiedza kto ma jakiego psa (mozna zreszta załatwic bezpłatne chipowanie w gminie). Juz nie wspomne o tym jaki to wstyd przed obcokrajowcami - przy granicy z Czechami wałesajace sie psy i znaki ostrzegawcze a kilka km dalej, po czeskiej stronie inny swiat... [QUOTE]Pomogła własnie opowieść o kosztach jakie moga czekac nieodpowiedzialnych włascicieli. Suka od tej pory nie miała szczeniaków (nie wiem czy się "wykosztowali" na hormony czy na sterylkę) ale brama jest zawsze zamykana.[/QUOTE] Sama sprzedałam własnej rodzinie (niestety sie nie wybiera) horror-historyjki o mozliwych nastepstwach wypadku z udziałem ich psa. Zapytałam m.in jak by im sie zyło ze swiadomoscia ze przyczynili sie np. do czyjegos kalectwa
-
[quote name='niufa'] najlepiej wiedzę o tym fakcie przemycić w opowiadaniu jak to: szwagier/wójek/dziadek/znajomy (do wyboru:evil_lol:) stracił kupę kasy bo nie upilnował własnego psa/kota/kozy/kury(do wyboru:evil_lol:) i musiał płacic za blacharkę np. Volvo, Saab, Mercedes (im droższy tym lepszy :evil_lol:) i, co najwazniejsze, że od tej pory tak ogrodził posesję, że nawet mysz się nie przesliźnie a i tak gdyby zrobił to wczesniej to by mu się opłaciło (w domyśle - tańsze ogrodzenie niz płacenie za naprawę:diabloti:).[/QUOTE] Najpierw nalezy odszukac właściciela i udowodnic ze to jego pies wyrzadził szkode. Jest to prawie niewykonalne jako ze nie istnieje jeszcze obowiazek znakowania psów. Nawet jezeli bedzie wiadomo ze pies wybiegł z tej a nie innej posesji, to własciciel moze sie go wyprzec i powiedziec ze sie przybłakał. Pozostaje liczyc na donosy i zeznania sasiadów a do społeczenstwa obywatelskiego nam jeszcze duzo brakuje... Znam przypadek gdy kobieta faktycznie zapłaciła za wymiane błotnika ale przyznała sie od razu do psa, zrobiła to dobrowolnie i obeszło sie bez policji, i firmy ubezpieczeniowej.
-
[quote name='Ira']otóż nie. bo reaguje tak tylko wtedy, gdy wyje. [/QUOTE] Nie jest uczona zachowywania ciszy. Jest nauczona ze otwarcie drzwi podczas wycia oznacza nieprzyjemności. Natomiast pojecia nie ma z jakiego powodu. [QUOTE]zwraca sie jej uwagę w [B]sposób dla psa zrozumiały[/B], [/QUOTE] Skoro tak to czemu wyje? Pies robi to co mu sie opłaca i czego został nauczony. "Przyklejanie sie do ziemi" świadczy o strachu, poddanstwie i checi unikniecia tego co nastapi a nie o zrozumieniu ludzkich oczekiwań.
-
[quote name='Ira'] wie, że źle robi, bo wystarczy drzwi otworzyć a ona zaraz "przykleja sie do ziemi" [/QUOTE] Nie wie że źle robi. Wie natomiast ze gdy sie otwieraja drzwi trzeba natychmiast zamknąć japę i czekac na bure..
-
[url]http://www.dogomania.pl/forum/f978/http-www-1allsystems-37568/[/url]
-
Tu jest wszystko na ten temat [url]http://www.dogomania.pl/forum/f412/jak-wyostrzyc-psa-117168/[/url] [url=http://pies.onet.pl/12585,13,17,zeby_bodyguarda,artykul.html]Onet.pl Pies[/url]
-
[quote name='Elizka1979'] Dostaje suca karme Purina Pro Plan dla szczeniat lecz nawet namoczona w wodzie powoduje (jak mi sie wydaje) zatwardzenie. Mala na spacerze (a i czasami w domku) robi twarde "bobki" i ciezko jej sie zalatwic. .[/QUOTE] Co na to hodowca? Czym karmił szczenieta?
-
[quote name='Nukapei']ja dwa miesiące temu z psem na spacerze (okolice Krakowa, byłam w odwiedzinach u rodziny) znalazłam wycieńczonego kota w sidłach, zwierzak pewnie siedział tam ponad tydzień. zabrałam go do weta, wyzdrowiał i przygarnęłam go do siebie. [B]chociaż jeden happy-end[/B] ...[/QUOTE] Miało kocisko szczęscie :lol: Ale zdarza sie i tak......:-( [url]http://www.dogomania.pl/forum/f1070/zabil-psa-huskiego-widlami-128414/#post11538568[/url]
-
[quote name='PALATINA']Moje psy nie niszczą, więc zjedzenie paneli chyba odpada... Kurcze, straszycie mnie tymi panelami.[/QUOTE]Panele sa paskudne. Psom rozjeżdżaja sie łapy, zdarzaja sie zwichniecia, uszkodzenia stawów itd. [QUOTE]Wiem, że terakota praktyczniejsza, tylko że ja tak okropnie nie lubię takiego rodzaju podłogi w przytulnym pokoiku... :( Może to rzecz przyzwyczajenia. Mam 27 lat i nigdy w życiu nie miałam w mieszkaniu innej podłogi, jak z drewna. nie potrafię sobie wyobrazić, że miałabym życ z taka podłogą wokół łóżka itd... Strasznie mi to nie pasuje. [/QUOTE]Mam dokładnie to samo. Mimo to własnie zdejmuje w moim pokoju stary parkiet i zamierzam połozyc terakote. Z tym przyzwyczajeniem to prawda. Naogladałam sie mnóstwo róznistych pięknych, eleganckich, salonowych płytek podłogowych i prawie juz sie zdecydowałam ale..... Pomyślalam ze będe miała duzy dyskomfort patrzac zima na śnieg za oknem i kamien na podłodze. Mimo bardzo cieplego mieszkania robiłoby mi sie zimno na sam widok kamienia bo lata przyzwyczajenia robia swoje. Dlatego wybrałam terakote imitujacą starą, zdarta podłogę, taka którą przez wiele lat szorowano mydlinami z ługiem. Nie nalezy do najelegantszych ale jest "ciepła" wizualnie, nie bedzie na niej widoczny kazdy przyniesiony na futrze smieć, no i najwazniejsze - ma taka fakture ze psy nie beda sie slizgać. Kupie burkom i sobie kilka niewielkich, łatwych do prania dywaników zeby było na czym nogi po wyjściu z łóżka postawic i żeby sie psom obgryzane gnaty nie slizgały ;) Moze podgumowane dry bedy albo takiego kota? [url=http://www.quelle.pl/pl/q4r/neu_aktuelles/navi_16/navi_6//m-169197/index.html#]quelle.pl : Katalogi online : Katalog Baw się : Małe gospodarstwo : : Dzieci�cy dywanik[/url]
-
[quote name='effcyk']karjo2 no wlasnie dlatego napisalam zeby w kąciku połozyla gazety bo psu moze sie jeszcze zdarzyc siusiu w domu , jak bedzie go tak uczyla wychodzenia w nocy co chwile to pies nawet jak bedzie mial 2 lata bedzie wołał w nocy na podwórko , A dlaczego uczyc psa ze w nocy wolno lac w domu a w dzień nie? Wiekszosc szczeniat nie jest w stanie wytrzymac całej nocy chocby z racji nierozwinietych w pełni miesni zwieraczy. Dwumiesieczne szczenie to jak kilkumiesieczne dziecko A jakie moga byc problemy jezeli uczy sie psa od poczatku załatwiania sie na zewnatrz? Wychodziłam z dwójką szczeniat po północy a rano zaraz gdy sie obudziły czyli ok piatej a potem kładłam sie dalej. Stopniowo przesuwałam pore porannego spaceru a właściwie to one przesuwały bo sypiały coraz dłuzej. Nie lubie sprzatac zasikanego mieszkania wiec po prostu nie dałam psom takiej mozliwosci. Tylko dwa razy im sie zdarzyła wpadka w przedpokoju i to wyłącznie dlatego bo zbyt długo sie grzebałam z ubieraniem i po prostu nie wytrzymały.
-
[quote name='lyko'] A co do kastracji: mówcie co chcecie, ale (może dlatego że jestem facet :) ) jakos to widze jakby go okaleczyć. A do tego skutek jest podobno nieznany do końca. Nie mówię nie, ale szukam po prostu może jakiś wcześniejszych bezinwazyjnych środków. [/QUOTE]Wybór masz. Kastracja i praca albo uspienie. Wydanie psa do schronu to powolna smierc w katowni Oddanie psa komus to jak sprezentowanie bomby zegarowej. [url=http://pies.onet.pl/141,kastracja,klucze_artykuly.html]Kastracja - Kastracja - Onet.pl Pies[/url] [url=http://www.maszpytanie.pl/sterylizacja_psow_i_kotow,82.html]maszpytanie.pl - Sterylizacja psów i kotów[/url] [url=http://www.artax.pl/kastracaj_sterylizacja.html]Sznaucer średni, Kastracja i sterylizacja - zalety, wady oraz mity[/url]
-
[quote name='M@d']Są gorsi debile ... [url=http://www.eioba.pl/a90745/uczuciowosc_zwierzeca]Uczuciowość zwierzęca[/url] :angryy:[/QUOTE]:crazyeye::crazyeye:Przeciez to chore.....
-
[quote name='Nukapei'] sideł leśnicy nie zastawiają u mnie we wsi [/QUOTE]Sidła zastawiaja kłusownicy i wcale nie musza tego robic w poblizu zeby Twój pies był w niebezpieczenstwie. Dla haszczaka na gigancie kilkanascie/kilkadziesiat km to nie problem. Własnie natrafiłam na dwa watki psów z sideł. Jeden błąkał sie z łapa niemal odcieta przez drut, drugi ma drut wrosniety i uszkodzone kości w łapie...
-
[quote name='lothar77'] Dlatego chciałbym jeden pokój zaadoptować tylko dla psów gdzie w czasie naszej nieobecności mogły by być zamykane. Macie jakiś pomysł na taki pokoik? [/QUOTE] Powinien to byc pokój "przejsciowy" w którym psy mogłyby byc doprowadzone do stanu uzywalnosci po spacerze a przed wpuszczeniem do mieszkania. Czyli koniecznie z miejscem na prysznic i wygodne suszenie burków.
-
[quote name='slawi']Witam 1.Każdego dnia rano, zaraz po przebudzeniu się muszę pamiętać żeby zanim pies się zorientuje,że się obudziłam - najpierw zlokalizować gdzie jest pies. A pies zazwyczaj siedzi przy wersalce i wyczekuje kiedy się obudzę. Jak się zorientuje,że nie śpię natychmiast jest skok na mnie, lizanie, łapanie za nos i uszy, przy czym robi to z prędkością torpedy. [/QUOTE]Komenda siad powinna załatwic sprawe. Po niej oczywiscie pochwała i rytualne powitanie Moje szescioletnia suka robi podobnie i ja bardzo lubie taki sposób budzenia. Z jedna różnicą: żaden z psów nie wskakuje na łózko bez wyraźnego zaproszenia. Poranne lizanki owszem ale z podłogi.
-
[quote name='M@d'] BTW2 - Puli - to co napisała Berek, to raczej skrót myślowy, no chyba że rzeczywiście zna wszystkich behawiorystów w Polsce ... ;)[/QUOTE] Nie zdziwiłabym się aczkolwiek czesto wystarczy znac ich "osiagniecia" zeby móc sie wypowiadac o ich kompetencjach. Żeby byc dobrym szkoleniowcem trzeba miec znaczna wiedze behawioralna Żeby miec papier behawiorysty niekoniecznie trzeba miec pojecie o pracy z psem o sposobach motywacji, wykorzystywaniu predyspozycji, popedów itd. Wystarczy obejrzec porady "psiego psychologa" w tv. Nawet mnie ręce opadają a ja szary pikus jestem a nie zaden znawca..
-
[quote name='M@d'] Pilna interwencja behawiorysty może załatwić problem![/QUOTE] Potrzebna jest interwencja kogoś kto bedzie wiedział jak pracowac z psem a o tym niestety behawiorysci maja delikatnie mówiac średnie pojecie. Pozwole sobie zacytowac z innego tematu post osoby która ma doskonałe rozeznanie w tej kwestii [quote name='Berek']Cóz, jedyną behawiorystką jaka ma dobrze ułożone w glowie jaką znam na terenie Polski jest dr Joasia Iracka. To lekarka weteryanrii ktora zrobiła dodatkowe studia specjalistyczne (kilkuletnie) na Zachodzie. Ale też mogę ją polecać dlatego, że - i owszem! - szkoliła swojego psa do sportu. A więc nie tylko zna teorię, ale potrafi coś zrobić z psem "wziętym do ręki". Niestety większośc tak zwanych behawiorystów to teoretycy ktorzy faktycznie duuużo gadają ale z praktyką u nich gorzej. Zwłaszcza w naszym kraju gdzie dyplom zdobywa się na ogół na drodze korespondencyjnych kursów. [/QUOTE] Sama znam psa którego jedna ze znanych sław behawioralnych kazała uspić bo ja obszczekał po wejsciu do mieszkania. (Na szczescie właścicielka okazała sie osoba rozumną i poszła z psem na szkolenie zamiast na zastrzyk). Ta sama osoba poproszona o ocene charakteru psa, rozpoczeła wizyte od poklepywania rottweilera po głowie. Zmartwiały z przerazenia właściciel nie zdazył zareagowac ale na szczescie obyło sie bez strat. Podejrzewam ze gdyby padło na moje psy, pewnie zalecono by uspienie bo obcych owacjami nie witają a jedna z suk unika poklepywania przez obcych..
-
[quote name='lyko']Jestem z okolic Poznania. Na szkolenie rzeczywiście chodziłem sam z psem. Dwa razy poszedłem z dziećmi, ale pis był za bardzo rozkojarzony i nie mógł się skupić. Jeszcze tak mniej więcej w listopadzie nic nadzwyczajnego się nie działo. Córka (5lat) nawet z nim ćwiczyła różna polecenia, które wykonywał - inna sprawa że akurat ją chyba jako tako toleruje. Tym niemniej wykonywał wszystkie polecenia które wydawane były przez żonę czy przez syna. W tej chwili już ja zaczynam mieć z nim problemy. Teraz np gdy sie położył w obroży nie reaguje na polecenie "do mnie" żeby mu po prostu przed snem zdjąć obrożę. Mówię do niego łagodnie i spokojnie ale on tylko leży i ostrzegawczo warczy. .[/QUOTE] Czyli wyglada na to ze sam "zapracowałeś" na tę sytuację prawdopodobnie przez brak konsekwencji i "odpuszczenie" codziennych zajeć. Pies przecwiczył wymuszanie na innych domownikach i próbuje na Tobie. Sam sobie nie poradzisz i konieczny jest dobry szkoleniowiec zeby[U] na miejscu, w domu [/U]pokazał domownikom sposób postepowania. Tak "na teraz' skasowałabym w ogóle jedzenie z miski i karmiłabym go z reki wyłącznie za wykonanie polecenia. Podejrzewam że gdyby mu kiszki grały marsza, to "do mnie" wykonałby z predkościa swiatła. Naturalnie przede wszystkim jak p.Zofia napisała idźcie do weta
-
[url=http://pl.wikipedia.org/wiki/Ircha]Ircha - Wikipedia, wolna encyklopedia[/url] [url=http://www.nokaut.pl/szukaj/ircha.html]ircha - znajdź i porównaj ceny w Nokaut.pl[/url]
-
[quote name='szymonsz'] Musze jeszcze rodzinę przepytać czy czasem ktoś mu czegoś nie podrzuca: bo fajny piesek :) i znów zacząć go nagradzać za załatwianie się na zewnątrz a[B] pokazywać, że źle zrobił jak załatwi się w domu. [/B][/quote] Nic mu nie "pokazuj" bo to nic nie da oprócz zwiekszania stresu. [QUOTE]Jeśli chodzi o znaki to pies cały czas się bawi, ale faktem jest że wychodzi na zewnątrz z moim tatą (na którego non stop szczeka o czym w innym topiku) czyli osobą którą zobaczył pierwszy raz[/QUOTE]Zabawa zabawie nie równa. O szczekaniu czytałam - nie wiem jak wygladaja zabawy z Twoim ojcem i jak wyglada i zachowuje sie pies podczas tych zabaw ale cos tu nie gra. Tu nie ma wspołpracy ani porozumienia - pies jest niepewny siebie zaryzykowałabym twierdzenie ze czuje sie zagrozony. [QUOTE] i został wczoraj sam z moją rodziną, którą pierwszy raz widzi. Więc może faktycznie to jest problem. Może z [B]dnia na dzień[/B] się przyzwyczai[/QUOTE] Na to bym nie liczyła... Jemu sie po chwili stabilizacji znów swiat wywrócił do góry nogami. Znowu wyladował wśród obcych "porzucony" przez jedyna bliska istote....
-
[quote name='szymonsz']Mam nadzieje, że nie jestem brany tutaj za głupka :P[/QUOTE]:evil_lol: Niekoniecznie. Mogłes wrócić np po parasol. [QUOTE]Wiadomo, że wróciłem z psem do domu już po tym jak się załatwił.[/QUOTE]No to najprawdopodbniej reakcja na stres (nowe okolicznosci itd) [QUOTE] Jaki jest sens wychodzenia z psem na zewnątrz i wracać przed tym jak się załatwi :) [/QUOTE]Żebys wiedział ile osób tu wołało o pomoc w podobnych przypadkach a potem sie okazywalo ze wracali do domu z niewysikanym psem... :evil_lol: Wydaje mi sie ze komunikacja miedzy wami bardzo szwankuje. Jeszcze nie umiesz czytac swojego psa a on sygnalizuje dyskomfort róznymi sposobami. Najbardziej widoczne jest brudzenie..... Czy ostatnio wychodziłeś bez niego? Tzn czy zostawiłes go w towarzystwie nieznanych osób w nowym miejscu?
-
[quote name='szymonsz'] Jak nauczyć psa posłuszeństwa i np reagowania na podstawowe komendy jak: - imię - aby przyszedł do mnie bez względu na to co robi - nie wolno - aby przestawał np gryźć coś, biegać za kotem itp itd I co dalej ewentualnie psa uczyć?[/QUOTE] Imie to jest imie a do przywołania słuzy komenda. Imie wymawiasz w róznych okolicznosciach (głaskajac, karmiac, bawiac sie itd). Jezeli chcesz zeby pies wykonał jakies polecenie to musisz je wydac uzywajac odpowiedniego sygnału (do mnie, śpiewaj czy spadaj - obojetne,pies i tak nie rozumie slów) [url]http://www.wesolalapka.pl/[/url] [url]http://www.inbook.pl/a/produkt/id/31738/rdir/o/lkst/59079/ksiazki_jak_rozmawiac_z_psem_zofia_mrzewinska.html[/url] [url]http://www.lideria.pl/sklep/opis?nr=7312&idp=141[/url] [url=http://www.dogomania.pl/forum/f920/]Szkolenie - Dogomania Forum[/url] [url]http://pies.onet.pl/13,18858,1698,agresja_wobec_gosci__ktorych_pies_nie_zna,ekspert_artykul.html[/url]
-
A dlaczego wróciłes z psem do domu zanim sie załatwił??