-
Posts
4106 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by puli
-
Nasza wetka jest zdania ze wszelkie ingerencje w organizm powinno sie robic podczas ciszy hormonalnej. Chyba ze zabieg jest koniecznoscia ratujaca zycie/zdrowie. Nawet terminy szczepien mamy ustawione tak, zeby wypadały przynajmniej dwa miesiace po cieczce. Tak sobie mysle o tym zakwaszaniu... Psy same syntetyzuja wit C. Moze ten proces jest w jakis sposób uposledzony, ulega zaburzeniom... Nie wiem jak sie to sprawdza i czy to ma zwiazek i w ogóle nie wiem czy przypadkiem głupot nie gadam :roll:
-
[quote name='agasc'] Podajesz przykład psiego raju (Twoim zdaniem oczywiście) [/quote]Wydaje mi sie ze wyrazam sie dosc precyzyjnie. Nie podaje przykładu raju tylko pokazuje warunki jakie m.in musi zapewnic szczenietom kandydat na hodowce zeby w ogóle mógł zarejestrowac hodowle. Niestety nie dotyczy to Polski ale i u nas zdarzają sie rozumni, świadomi i odpowiedzialni hodowcy. Mądra, przemyslana i kontrolowana przez człowieka socjalizacja buduje pewnosc siebie szczeniecia przez pomaganie mu w poznawaniu swiata i oszczedzanie stresu w okresie najwiekszego poziomu lekliwosci. [QUOTE]a dla mnie to poprostu miejsce świetnej zabawy ,a nie socjalizacji [/QUOTE]Jest chyba oczywiste że cały proces wychowania i szkolenia zwierzecia powinien odbywac sie poprzez zabawe. [QUOTE]i smiem twierdzić,że nagle wyciągnięty z tego ogródka psiak i postawiony na skrzyzowaniu ruchliwej ulicy w konfrontacji z obcymi psami juz nie będzie taki radosny i pewny[/QUOTE] A ja twierdze ze taki psiak nie wpadnie w stupor z przerazenia ani na widok skrzyzowania ani wsadzony do tramwaju. Jednym z najbardziej męczących zajęć jest uczenie sie nowych rzeczy a nauka w duzym stresie jest bardzo trudna, a czasami nawet niemozliwa. [QUOTE]Pytasz po co szczenięciu stały kontakt z człowiekiem? Odpowiedz jest bardzo prosta Szczenię w wieku 7-12 tyg przechodzi najbardziej brzemienny w skutki okres życia. To co się dzieje ,wszystkie wydarzenia,i te,które w tym czasie maja miejsce ,i te,które sie nie wydarzą ukształtują zachowanie psa na całe jego życie.[/QUOTE]Etapy rozwoju szczeniat znam... W pierwszych tygodniach zycia człowiek przydaje sie wyłącznie do sprzatania odchodów a w kolejnych szczenie musi miec czas na swobodna eksploracje terenu, na kontakty z matka i rodzenstwem, na sen. Dlatego zadałam pytanie po co szczenieciu do szczescia [B]stały[/B] kontakt z człowiekiem. [QUOTE]Proces socjalizacji obejmuje takze naukę zasad,jakimi rządzi się społeczność,w której pies będzie zył.I będzie to społeczność ludzka.[/QUOTE] A to jest juz pomieszanie z poplataniem. W kazdej grupie ludzkiej beda panowały inne zasady i przy kazdej zmianie miejsca pies bedzie musiał sie ich nauczyc. Niezaleznie od tego czy bedzie to dziesiecioletni pies ze schronu czy dwumiesieczne szczenie. Socjalizacja w hodowli powinna polegac na takim zbudowaniu psychicznym i fizycznym szczenięcia zeby bylo zdolne do nawiazania wiezi z człowiekiem i umiało sie jak najlepiej przystosowac do funkcjonowania w swiecie. [QUOTE]Znam hodowle kojcowe i domową (jednej rasy) W tych pierwszych psy sprzedaja się różnie ,czasami parę ładnych m-cy. W hodowli domowej o której piszę na psy zapisują sie chętni (przeważnie z zagranicy-hodowcy również) jeszcze przed kryciem. [/QUOTE] Czemu maja słuzyc te przykłady? Jest wielorasowa kojcowa hodowla która grymasi i przebiera w chetnych a zamówienia ma przed kryciami. Najlepsza hodowla na swiecie, szeroko znana wsród miłosników pewnej rasy posiada ponad 60 psów (nie liczac szczeniat), mieszkajacych w kojcach. Swoich świetnie odchowanych, socjalnych szczeniat nie sprzedaja pierwszemu lepszemu - trzeba sie dobrze wysilic zeby móc kupic od nich psa Na forum jest kojcowa hodowla która ma zamówienia na najbliższe cztery lata. Czy cos z tego wynika dla dyskusji? Wydaje mi sie ze chyba nie....
-
[quote name='$modliszka$'] a wiec mysle ze idac z nim jak bedzie sie zatrzymywal szarpnij pare razy za smycz zdecydowanie jakbys ciagnal go do siebie ...powinno pomoc;)ja tak robie ze swoja sunia jak napszyklad sie spiesze lub chce dotrzec w jakies miejsce w miare szybko a sunia co chwile staje i wacha ... [/QUOTE] [QUOTE]Powiem szczeze ze nawet na spacerze jak idziemy i zbyt dlugo stoi w jednym miejscu tez tak robie .......dajemy rade[/QUOTE] A jak Ty byłas mała i chciałas sie zatrzymywac na ulicy to mama tez Cie szarpała za łeb czy mówiła "idziemy"? A jak zbyt długo stałas przed wystawa sklepu z zabawkami to tez Cie tarmosiła czy mówiła "chodz"? [SIZE="4"][/SIZE] [QUOTE]Niechodzi tez tu o rownaj i chodzenie przy nodze to niesens pytania jakie padlo i odpowiedzi nienauczysz mlodego psa chodzenia przy nodze tylko kwestia jak nauczyc go chodzenia i nieprzystawania co chwile ........jejciuheheh dobre [/QUOTE] Zamiast "równaj" mozna mówic pomidor albo samolot. Komenda jest nieistotna. Wazne zeby było to zawsze jedno i to samo słowo na oznaczenie konkretnego działania. [QUOTE]Pozatym Mroczny wyraznie zadal pytanie ....kwesta dobrego czytania ze zrozumieniem[B] [SIZE="3"]Spacer dla obojga powinien byc przyjemnoscia[/SIZE][/B] a nie meczarnia i stawianiem calyczas komend efektem wpadnieciem na slup przez nieuwage .....hehheheh [/QUOTE] Własnie. Jaka przyjemnosc moze miec zwierze szarpane za szyje co kilka kroków? Chciałabys byc na jego miejscu? [QUOTE]sluchaj jak musisz gdziesz sszybko przejsc niebedziesz co chwile wyciagac smakolykow bo wpadniesz na slup prawda?????????????????????[/QUOTE] Jak musisz gdzies szybko przejsc to nie bedziesz w tym czasie szkolic psa, to chyba logiczne,prawda? Pytanie było[B] jak nauczyc psa [/B] i kate8828 odpowiedziała. [B]Mroczny[/B], podpowiem jeszcze żebys miał psa na krótkiej smyczy i uczył poczatkowo bardzo szybkim krokiem, tak zeby nie dac mu okazji do wachniecia. Wprowadziłabym komende oznaczajaca luźny marsz przy nodze ale bez wymagania kontaktu i nie idealnie na równaj. Ja mam na marsz po mieście komende "idziemy" a na "luz" pies ma prawo na zatrzymywanie sie gdzie chce i wachanie na ile pozwoli długośc smyczy. Mamy jeszcze komendy "naprzód" na okolicznosc waskich chodników i przejsc (psy sa dwa wiec troche miejsca zajmują) i "lewo", "prawo" i "poczekaj" (przejscia dla pieszych)
-
[quote name='PANGEA']A ja nie rozumiem w czym problem z tatuazami. Po pierwsze dobrze zrobiony tatuaz JEST CZYTELNY Po drugie jest czytelny ZAWSZE i DAL KAZDEGO [/QUOTE]Ja tez nie rozumiem ale: U moich psów po tatuazach nie został najmniejszy ślad. Nawet przebarwień nie ma. Tatuował osobiscie hodowca który ma w tym wieloletnie doświadczenie - prawie 30 lat prowadzenia hodowli, doradca hodowlany w klubie rasy, "od zawsze" tatuował sam i to nie tylko własne mioty. Odwiedziłam go dwa lata po zakupie szczeniąt i juz wtedy tatuazy nie było widac wiec musiałam psy zachipowac aby mogły przekroczyc granice. Pokazałam mu naturalnie miejsca gdzie powinny byc tatuaze i zadałam milion głupich pytan w stylu: czy tatuował tak jak zawsze czy nie zmienił narzedzi/tuszu/sposobu tatuowania itd.. Powiedział ze wszystko robił tak jak dotychczas i pokazał mi swojego równiez samodzielnie tatuowanego, dziewiecioletniego psa który zachował bardzo wyraźne czytelne oznakowanie. U psa sześcioletniego tatuaz był mniej wyraźny ale równiez czytelny. Tak, ze z ta czytelnoscia "zawsze, wszedzie i dla kazdego" róznie bywa....
-
[quote name='Charly']też mnie to zastanowiło. Bo np. mój psiak kiedy go wzięłam był bardziej umarły niż zywy no i bardzo uległy. dreptał baaardzo wolniutko zatrzymując się co kilka króków. Za każdym razem kiedy się zatrzymywał mówilam STÓJ. Teraz mam psiaka ( tzn. ostatnio cos się opuscilam i on tez oczywiscie;)), który biegając wolno bez smyczy na słowo STÓJ zatrzymuję się tak automatycznie i szybko, ze cały się chwieje. Bardzo mi się to podoba, szczegolnie dlatego, bo pies jest w sumie prawie slepy.[/QUOTE] Praktycznie cała szkoła klikerowa opiera sie na wyłapywaniu zachowan wypływajacych z psiego kombinowania. Zreszta ci którzy nie uzywaja klikera tez sie tym sposobem posługują, chocby nagradzajac załatwianie potrzeb na zewnatrz czy podnoszenie łapek (do ich wycierania albo przy nauce daj łape), uczac szczekania na komende, skupiania i kontaktu wzrokowego, itd itp... Czasami trzeba skarmic w ten sposób kilogramy nagródek zanim sie wprowadzi komende
-
[quote name='M@d']NIE nagradzasz zachowań, których sama nie zainicjowałaś ! [/QUOTE] A jak bez nagrody mozna wyłapywac zachowania pożądane?
-
[quote name='Astro&Marta']Puli dziękuje za odp pomysł z pestycydami niezły, szczególnie, że suka obgryza lapy i paznokcie wygladało na grzybka butelkowego albo obgryzanie co bylo prawdopodobne po antybiotykach albo z nudów. Co prawda młoda raczej siedzi w domu i jest oszczedzana(to ma zwiazek z jej inna choroba) ale może w domu jakiś plyn jest... Generalnie zasada jest taka ze białko zwierzece(jaja, miecho)(dlatego mysłalam nad barfem ale wtedy tez trzeba dawac warzywka no i dostarczam fosforu z mięcha czyli w sumie składnik struwitów) mocz zakwasza a roslinne alkalizuje(dlatego poligastryczne maja zasadowy mocz) zgłupiałam, nie wiem co robić chyba do cieczki pomęczymy się na uropecie(tylko ze nam schodzi tubka na tydzien, może 10 dni a kosztuje 45 zł ;/ a jak po cieczce sie nie zmieni to na urynary ;/- a i nie chodzilo mi o walory smakowe a o skład. Bedę we wrocławiu w drugiej połowie lutego to zrobimy znowu posiew, może cos wyjdzie... [/QUOTE] Jak bedziesz we Wrocławiu to jej usg porzadne machnij przy okazji. Sprawdzisz nerki, pecherz i reszte dla swietego spokoju. Samo białko wiadomo ze bez sensu wiadomo ze błonnik musi byc - ja trzymam burki od dwóch lat na miesie z warzywami (zboza z michy wyrzuciłam - najwyzej okazjonalnie suchy chleb jako smakołyk) i załuje ze nie od poczatku. Przypomniała mi sie jeszcze historia suki z sasiedztwa. Odchuchana zdrowiutka spanielka i doswiadczeni, bardzo rozgarnieci własciciele. Sucz zaczeła niedomagac, objawy były jeszcze bardziej "niewyraźne" jak u mojej Klusi a ich nasilenie falowało z niewytłumaczalnych powodów. Własciciele spedzili chyba ze cztery miesiące na pielgrzymkach po gabinetach i laboratoriach. Wszyscy rozkładali rece az wreszcie okazało sie ze dozorczyni od czasu do czasu polewa domestosem chodnik przed blokiem gdzie mieszka spanielka. Ne chciało jej sie wygrzebywac trawki spomiedzy płytek...No i jak sie suka przeleciała po swiezym to jej sie pogarszało, a potem jak sie troche odtruła i poczuła lepiej, to dozorczyni znów robiła swoje.... [B]Rekus[/B] - u nas tez było bakterii zero a struwity owszem. A po pewnym czasie jakies gluty w pecherzu sie zrobily...i dalej ani jednej bakterii
-
[quote name='_Mikuunia_']Nie zle mnie zrozumialas ... Nie powiem,ze nie czuje do niego respekktu po tym jak mnie ugryzl. Ale postanowilam zaczac ciezka prace nad zmiana jego zachownia. Nie pozwole go nikomu oddac a tymbardziej dac go do schroniska. Sama chcialam tego psa .. sama prosilam rodzicow obiecalam,ze bede sie nim opiekowala o postapilam w sumie jak gowniara. Ale w koncu mam 18 lat i musze zmienic swoje postepowanie. nagladalam sie dosc filmow o tym wszystkim,naczytalam reportazy itd. Od jutra zaczynam dzialac.. Wybiore sie odrazu po szkole do zoologicznego sklepu aby kupic mu jakies smakolyki.. i kupic dobra dluga smycz aby nauczyc psa wracania do mnie podczas spaceru bo jak narazie jestem kompletnie przez niego ignorowana. Teraz dopiero zrozumialam,ze jesli wlozy sie w to serce to sa szanse,ze Goldi sie zmieni. Pozatym rozumialam,ze to nasza a nie jego wina... Odrazu powinnam do tego podjesc powazniej... Trzymajcie za mnie kciuki i udzielajcie rad bede sie do wszytskich stosowac![/QUOTE] Wiesz... "czuje respekt" brzmi całkiem inaczej niz " boje sie jak siedzi i na mnie patrzy" ;) Kciuki trzymam.... Tylko uwierz w siebie i we własnego psa. Naprawde da sie wszystko odkrecic...
-
[quote name='_Mikuunia_']Przyznam się bez bicia,że nie robiłam tego bo po ostatniej akcji (ugryzieniu mojej mamy na moich oczach) bałam się tego... szczególnie jego niektórych reakcji ..usiedzie jak slup soli i patrzy na mnie tak jakby zaraz miał się rzucić do gryzienia.. zazwyczaj wlasnie tak sie zachowuje przed atakiem..ja nawet po powrocie ze spaceru czasami boje sie odpiac jego smycz... ;/ a to juz jest nie normalne..[/QUOTE]Przyznam ze nie rozumiem... Bałaś sie bawic z psem? Uczyc komend? Rzucic aport? Podac mu smakołyk? Skoro sie tak bardzo boisz psa ze nic z nim nie potrafisz robic to raczej nie widze mozliwosci poprawy sytuacji bez pomocy dobrego szkoleniowca. Ja widze nastepujace wyjscia: albo potraktujesz sytuacje powaznie i natychmiast zaczniesz codzienna intensywna prace z psem, albo poczekasz az sie zdarzy tragedia i pies skonczy uśpiony. W drugim przypadku komus z domowników moga zostac dozywotnie blizny. Mozesz jeszcze oddac go komus kto zechce brac sobie na kark agresora (szanse raczej nikłe) albo oddac do schroniska co jest skazaniem go na długa, koszmarna smierc. :shake: Tak czy inaczej, moze jednak choc zajrzyj: [url=http://pies.onet.pl/]Onet.pl Pies[/url]
-
[quote name='_Mikuunia_']Słuchajcie moj pies ma juz prawie 15 roku. Czy nie jest jeszcze za pozno na oduczenie go tych zlych nawykow? Ogladalam wiele programow dotyczacych zlego zachownaia psa. Wszedzie chodzilo glownie o to, ze pies zdominowal wszystkich domonikow. Teraz juz wiem jak wiele bledow popelnila moja rodzina wychowujac go.. przez to byly skutki pogryziona Ja pogryziona moja MAMA.... no i akatki agressji wzgledem kuzynek. Glowne cwiczenia to: -jedzenie przed psem -spanie we wlasnym legowisku a nie w ŁÓŻKU (jak to u nas bywalo) -na ataki agresji reagowac komenda "nie!" lub uzycie jakiegos przedmiotu wydajacego dla psa nieprzyjemny glos... Bardzo chce naprawic wszystkie nasze bledy... prosze jeszcze o jakies rady ! To dla mnie wazne! Nie chce sie bac mojego PSA! :([/QUOTE] Piec miesiecy temu dostałas porady od szkoleniowca: [QUOTE]Mikkuniu, jesli pies sam sobie znajduje kijki i niekoniecznie je oddaje, to staje sie coraz bardziej niezależny - czyli nie zależy mu na współpracy z Tobą. To pies, nie Ty, dyktuje warunki zabawy i bycia razem, nic wiec dziwnego, że w Twojej obecnosci pozwala sobie na atakowanie innych ludzi - no i na warczenie pod Twoim adresem. Bo Ty na pewno w odczuciu zwierzatka nie jestes liderem grupki Twoj pies i Ty. Moim zdaniem, [B]powinnas jak najszybciej postarac sie o dobre poradniki szkoleniowe, mozesz nieodplatnie korzystac z porad odnosnie wychowania psa na [url=http://www.onet.pl]Onet.pl - Polski Portal Internetowy[/url] - jest tam wiele artykułow o szkoleniu napisanych przez różnych autorow - lektura ich nie kosztuje Cie nic. Zacznij na nowo wychowywac jakbys miala do czynienia ze szczeniakiem.[/B] [.........] [B]Pies, ktory uznaje szefa w czlowieku, na spacerze aportuje to, co czlowiek zechce rzucic i tylko to. Oddaje natychmiast wszystko do reki - bez smaczkow, smaczki ewentualnie tylko na poczatku, wystarczajacą nagrodą dla psa ras pracujacych jest mozliwosc nastepnego aportowania. Nagrodą jest robienie czegos razem - wtedy nie ma problemow w domu.[/B] Zofia [/QUOTE]Polecano Ci konkretne źródło wiedzy a tam nie ma nic o głupotach typu jedzenie przed psem czy spanie w tym czy innym miejscu. Od spania w legowisku pies nie stanie sie lepiej wychowany. Czy zajrzałas do polecanego serwisu? Skorzystałas z linku do nauki aportu? Pracowałas z psem wg wskazówek? I jak? Przynosi/oddaje aport? Jak z innymi komendami?
-
[quote name='agasc']Każdy ma prawo do subietywnej oceny. Mnie masowe hodowle nigdy nie interesowały i nie kupiłabym psa z takiej hodowli. Osoba mająca kilka suk hodowlanych i jednocześnie(cieczki się synchronizują)kilkadziesiąt szczeniąt nie jest w stanie prawidłowo ich socjalizować.[/quote] Temat nie dotyczy ilosci psów w hodowli tylko jej lokalizacji. [QUOTE]Puli wszystko zależy od podejścia człowieka. I nie wiem skąd ta statystyka ,bo chyba nie ma nic wspólnego z konketnymi badaniami?[/QUOTE]Zakładamy podobne podejscie hodowcy w obydwu przypadkach. Inaczej cała rozmowa jest pozbawiona sensu. Statystyka oparta jest na własnych obserwacjach. Żyje juz dosyc długo zeby miec jakis oglad sytuacji i obserwuje ze 99% szczeniat wyprowadzana jest z mieszkan po zakonczeniu kwarantanny. Hodowca nie wyprowadza 5-6 tygodniowych szczeniat tylko na okragło sprzata i marzy o przespanej całej nocy a potem nabywcy dalej je kisza w mieszkaniach do ostatniego szczepienia. [QUOTE]Pies z kojca zawsze pozniej dojrzewa niż wychowany w stałym kontakcie z człowiekiem.[/QUOTE]A po co szczenieciu[B] stały [/B]kontakt z człowiekiem? I skad ta statystyka? Jest całkiem sporo krajów gdzie jest w ogóle nie do pomyslenia prowadzenie hodowli w bloku i wymysliły to dla dobra psów tamtejsze zwiazki kynologiczne. A sa to kraje stawiane za wzór kultury kynologicznej i raczej trudno nazwac tamtejsze psy późno dojrzewajacymi [QUOTE]I nie można uogólniać,bo tak jak nie wyobrażam sobie domowej hodowli kaukazów tak nie wyobrażam sobie kojcowej hodowli yorków czy grzywek. [/QUOTE] Nie rozumiem dlaczego z uporem maniaka utozsamia sie dom i ogród z kojcem. Owszem, nie wyobrazam sobie yorków w kojcach ale swietnie sobie wyobrazam w pomieszczeniu z którego moga wychodzic na zewnatrz ile razy trzeba. (Wiadomo ze inaczej to wyglada w róznych porach roku) Wyobrazam sobie tez w takich warunkach nauke czystosci zeby uatwic zycie nabywcy i zeby nie czytało sie później na forach ze roczne psy leją w domu... [quote name='daga10011']Puli-a czym sie roznia szczenieta z domu z ogrodem wobec tego??Tramwaj jezdzi po ogrodzie??Jaka kwarantanna??Ja mialam 3 mioty-do 9 tygodnia odwiedzaly dworzec i chodzily na spacery..mam dom z ogrodem ale ten ogrod to zadna socjalka ...wychodze z zalozenia ze matka szczepiona i one maja odpornosc ,po szczepieniach nigdzie nie wychodza -nawet do ogrodu-pare dni ..a potem chodza wszedzie.....nigdy nie mialam wirusa u malych i nabywcy ktorzy od dnia nr 1 wychodzili na dwor rowniez.[/QUOTE]Kwarantanna czy ryzyko socjalizacji kosztem kwarantanny to stary dylemat i rózne sa szkoły na ten temat. Anglicy maja powiedzenie ze "lepszy martwy (pies) niz popieprzony". Obserwujac na co dzien psy w sporym miescie coraz bardziej jestem skłonna przyznac im racje. [QUOTE]blok czy dom-co za roznica?? Jak sie chce to sie da -a duzy teren za domem to zadna socjalizcja -tyle ze wiedza co to trawa chyba[/QUOTE] Własnie m.in. o tę "trawe" chodzi. O swobodny ruch, zabawe i bieg bez obijania sie miedzy szafa a stołem, o poznawanie róznych rodzajów podłoza, o oswajanie z róznymi przedmiotami i dźwiekami w bezstresowych warunkach w towarzystwie matki i rodzenstwa. Sa kluby ras gdzie warunkiem załozenia hodowli jest posiadanie placu zabaw dla szczeniat. Po to zeby ułatwic psom przystosowanie sie do oczekujacego je zycia a hodowcom prace nad socjalizacja. Do socjalizacji niekonieczny jest tramwaj w ogrodzie - wystarczy kładka i ruchomy trapez zeby psiak dowiedział sie ze "ziemia" pod łapami moze sie poruszac i ze to wcale nie jest straszne a moze byc zabawne... Te trzy- cztery tygodnie wczesnego szczeniectwa to najwazniejszy okres w psim zyciu a zaden hodowca wbrew zapewnieniom niektórych tu obecnych nie jest w stanie poswiecić całego swojego czasu psom. Tak wygladają warunki z których kupiłabym szczenie. Jezeli ktos twierdzi ze w bloku potrafi stworzyc podobne to gratuluję. [url=http://cynober.pl/joomla/index.php?option=com_content&task=view&id=452&Itemid=70]Klub Hovawarta w Polsce - strona testowa - Plac zabaw dla szczeniąt[/url] [url=http://www.safari-kadamba.pl/podstrona.php?symbol=gal&idkat=68]Galeria - safari[/url] [QUOTE]ja majac ogrod i dom pakuje szczeniaki w auto i jezdze -w rozne miejsca [/QUOTE]No to nalezysz do nielicznej garstki hodowców dbajacych o prawidłowy rozwój malców. [quote name='xax']Moim zdaniem nie metraż decyduje o powodzeniu hodowli,ale podejście hodowcy.Są hodowle z pięknym ogrodem,gdzie psy niemal nigdy nie są wyprowadzone poza.Szczeniaki niezsocjalizowane,a psy zamknięte w ogrodzie.[/QUOTE] Zakładamy ze jeden i drugi (czyli ogrodowy i blokowy) hodowca stara sie dbac o swoje psy i rozpatrujemy tylko róznice w warunkach odchowu. Uwazam ze mozliwosci "blokowego" hodowcy sa bardzo ograniczone i chocby poswiecił maximum czasu, to po prostu nie jest w stanie zapewnic szczenietom takich urozmaicen jakie ma do dyspozycji właściciel ogrodu.
-
[quote name='agasc'] Z całą pewnością psy wychowane w bloku i wychodzace po kwarantannie na spacer są bardziej socjalizowane, chociażby dlatego,że mają wiecej bodzców wzrokowych,akustycznych itp. Uczą się chodzenia na smyczy,kontaktów z wieloma ludzmi,innymi psami,ruchem ulicznym.Cały czas są w kontakcie z człowiekiem,bawią się z dziećmi.[/QUOTE] Kwarantanna trwa +/- do ukonczenia trzeciego miesiaca zycia. W 99% blokowych hodowli szczenie do tego czasu nie widzi trawy, krzaka, drzewa, słonca, deszczu, piasku, asfaltu, smyczy, tramwaju, samochodu ani zadnych innych psów poza matką. Ma cztery sciany i tyle. Gdzie tu moze byc mowa o socjalizacji i oswajaniu z bodźcami? Chyba ze właściciel ma warunki i moze zapakowac szczenieta razem z suka do auta i wywozic np na działke zeby zobaczyły jak swiat wyglada. Moze ktos tak robi ale niestety ja takich osób nie znam. Zastanowiłabym sie milion razy przed kupnem szczeniaka z bloku [QUOTE]Oczywiście wszystko zależy od sposobu chowania zwierząt,ale napewno takie maluchy są psychicznie lepiej rozwinięte od chowanych w kojcach na wsi. [/QUOTE]Wies nie jest równoznaczna z kojcem a kojec z produkcja zahukanych lekliwych szczeniat. Nawiasem mówiac mam psy z wiejskiego kojca i kazdemu takich zrównowazonych socjalnych zwierzat zycze.
-
[quote name='WŁADCZYNI']Viverna jeżeli ocet jest nieprzyjemny dla ludzi, a jesteśmy w porównaniu z psami upośledzeni węchowo to jak nieprzyjemny jest dla psa? A właściwie dla suki która ma mieć to na sobie? Na miejscu suki zagryzłabym właścicielkę gdyby mnie spryskała octem:evil_lol: [/QUOTE] No to łapka w góre Ci dla których ocet jest nieprzyjemny. Bo ja lubie korniszony i gruszki w occie, i buraczki, i grzybki i takie inne wynalazki...:sabber: A jak kiedys spadły mi na podłoge dwa sledzie w occie, to zanim wróciłam z kuchni ze szmata to nie było co ścierac bo Klusia sledzie zezarła a podłoge dokładnie wylizała :evil_lol:
-
[quote name='Astro&Marta']Chciałam zrobić burzę mózgów a może też jakiś weterynarz się wypowie. Poszukuję możliwych przyczyn [B]alkalizacji moczu.[/B] pH bez uro-petu(dzień bez wystarczy) w granicach 8,5 oczywiście przy tym wiecznie wytrącające sie struwity. Nawet przy uropecie nigdy nie udało nam się zejść poniżej 6,5.(dostaje też 400mg wit C- były czasy ze nawet 800mg) W osadzie erytrocyty(swieże i wyługowane)(podejrzewamy, że po prostu piasek uszkadza ścianę), leukocyty, bakterie jak już to nieliczne, dwa posiewy jałowe, wyniki krwi ok, jedynie ostatnio podwyższony cukier( nie wiadomo czy nie błąd aparatu-powtórzymy). Usg robione dwa razy przez dwóch niezależnych wetów- bez zmian.[/QUOTE] Mielismy kiedys podobna zagadke. Sucz niby fukcjonowała normalnie (jadła, bawiła sie itd) ale jakby na zwolnionych obrotach. Ekg wykazało pewne spowolnienie pracy serca ale w stopniu nie tłumaczacym zachowania, badania krwi o.k.(zadnych stanów zapalnych), z moczem dziwnie - odczyn zasadowy, kryształy, zadnych bakterii, usg w porzadku. Badania dla pewnosci powtarzane w róznych laboratoriach i u róznych lekarzy. (Zasugerowała to zreszta sama nasza p. weterynarz). Sytuacja była patowa bo nerki zagrozone a podawanie leków moczopednych bez diagnozy kardiologicznej mogło prowadzic do zapasci. Zaczełam pchac w psa wit C, kiszona kapuste i inne takie, i pojechałam natychmiast do Wrocławia na echo i holtera. Przy okazji w klinice doskonały radiolog zrobił porzadnym sprzetem usg całej jamy brzusznej. Jedyną anomalią była zawartosc pecherza - jakies bezpostaciowe gluty (nie kryształy ) niewiadomego pochodzenia a mimo to suka stawała sie coraz bardziej jedna wielka nieruchawą apatią. Wszyscy lekarze jednogłosnie stwierdzili ze wyniki badan w zaden sposób nie usprawiedliwiaja jej stanu i zachowania. Po powrocie z Wrocławia nasza p. doktor stwierdziła ze serce pracuje szybciej niz tydzien temu ( bez zadnych leków zaczeło normalnie funkcjonowac) a w celu przeleczenia pecherza dała Klusi steryd. (Bezsensem byłoby podanie antybiotyków skoro nie wiadomo było jakie i czy w ogóle sa bakterie ). Po dwóch tygodniach poprawa zaczeła byc widoczna - sucz ożyła, wrócił błysk w oku i stała sie troszke bardziej ruchliwa, jednak trwało ze trzy miesiace zanim wróciła do formy bo ze sterydu trzeba schodzic baaardzo powoli. Lekarze nie umieli jednoznacznie okreslic przyczyn ale znalexli pewne analogie do przypadków psów po zatruciu lekami (m.in. labek który dostał sie do torebki i zezarł paczke Ibupromu) i srodkami chemicznymi. Ja skłaniam sie do teorii o zatruciu pestycydami bo zachorowała tylko jedna z moich suk - ta która ma zwyczaj wylizywania sobie łap po spacerze. To trwa krótko i wyglada to jakby myła sie przed wejsciem "na pokoje" ;) O tej porze roku pestycydów ze swieczka szukac ale przyjrzałabym sie dokładnie temu z czym pies ma stycznosc w domu/ogrodzie/garazu; płyny do mycia, płukania, prania dywanów, do podlóg, farby, lakiery, impregnaty, oleje, smary itd. Bostonka mojego kolegi o mało nie odjechała bo sie nawachała domestosa. Wystarczyło ze stała w otwartych drzwiach do łazienki :roll: [QUOTE]Suka ma obecnie 9 miesięcy pierwsze niepokojące objawy zaczęły sie ok 3-4 miesiąca życia- początkowo [B]wyglądało na zwykłe zapalenie-seria [/B][B]rózniastych antybiotyków[/B], [/QUOTE] Nasza p.weterynarz w zyciu nie da psu antybiotyku "na czuja". Najpierw badania - potem lek Zreszta ona dobrze wie, ze co ja mysle o leczeniu "na oko" :evil_lol: [QUOTE]Obecnie przchodzimy na adulta-szybko ale tylko po to by odciążyć nerki-zmniejszyc poziom białka w karmie, może to pomoże.[/QUOTE]No własnie na ten temat tez sa zdania podzielone. Wg najnowszej wiedzy dieta dla nerkowców powinna byc wysokobiałkowa. Na anglojezycznych stronch mozna znaleźc cos konkretnego ten temat a któras z firm na swojej stronie tlumaczy ten mechanizm i taka diete ma w ofercie. Ja psom daje miecho z warzywami i podczas choroby manewrowałam tylko rodzajem warzyw. A przede wszystkim postawiłam na zwiekszenie odpornosci i wzmocnienie organizmu. Rzuc okiem na "Miód a układ moczowy" [url=http://www.pasieka.rostkowski.info/zdrowie.html#mocz]Miód pszczeli a zdrowie. [/url]
-
[quote name='Monka-stw'] Puli - faktycznie, przez chwile pomyślałam, że dziad sobie przyjął że podest jest ok, bo tam są ciasteczka i zastosowałam metodę podaną przez Ciebie, czyli ciasteczka podczas wchodzenia.... [B]nie wiem jak on to kombinuje, ale wymyślił, że jak dostaje ciastko to ma się zatrzymać[/B]...i tak stał na tych schodach w miejscu gdzie dostał ciasteczko i dalej ciężko go było ruszyć, jak uprzednio z podestu :crazyeye:.[/quote] :roflt::roflt::roflt: No bo trzeba sie zatrzymac zeby zjesc a potem byc uprzejmie proszonym o dalsze włazenie.:evil_lol: Schodkowy rytuał sobie zrobił cwaniak Ja tez sie podobnie "załatwiłam"; uczyłam burki róznych rzeczy uzywajac "dobrze" jako pochwały poprzedzajacej nagrode. Wszystko było o.k. póki nie zaczełam uczyc równania przy nodze. Jak tylko pochwaliłam za ładny marsz, to jedna sucz zwalniała w oczekiwaniu na ciacho a druga w ogóle doszła do logicznego wniosku ze jada sie na stojaco a nie w locie i stawała jak wryta. Mogłam biegac, skakac i plasac na uszach a ona stała i czekała. Dostawały nagrody nieregularnie ale na wszelki wypadek i tak sie zatrzymywała. :evil_lol: Jak zawołałam to lazła ale chodzeniem ani bieganiem na równaj tego nazwac sie nie dało. :roflt: Rany, ile ja sie nakombinowałam żeby to poodkrecać......najlepsze było lizanie reki umazanej pasztetem a potem pasztet rozpackany w kieszeni i nie tylko :evil_lol: [QUOTE] ( dodam, że nie trenowaliśmy zostawania w miejscu "nie siedząc", więc nie zostawiam mu sprzecznych sygnałów, które mogą mu takie stawanie sugerować).[/QUOTE] One czytaja sygnały o których nie mamy pojecia ze je wysyłamy [QUOTE]Przedwczoraj była u nas Chestera koleżanka to gnał po schodach bez żadnych ciasteczek,[/QUOTE]Niektóry faceci wiele potrafia zrobic dla samicy :evil_lol:
-
[quote name='joagra'] Mam dwa psy, ale każda z decyzji była przemyślana. Psy to przede wszystkim obowiązki: karmienie, szczepienie, leczenie, pielęgnowanie, tresura- jak ktoś chce się "pochwalić" umiejętnościami i posłuszeństwem psa. Osobiście nie uważam, żeby uczenie psa typu poproś, leżeć, siad, itp były pożądane na zawołanie. "....szkolenie w jakiejkolwiek formie najbardziej potrzebne jest nie właścicielowi, ale psu, i to nie tylko mieszkającemu w kamiennych molochach miast, także temu, który ma do wyłącznej dyspozycji hektarowe ogrody. Szkolenie i jakakolwiek forma pracy potrzebne są psu po prostu dla zdrowia psychicznego i prawidłowego rozwoju emocjonalnego. Każdy z naszych psów, od ratlerka przez goldena aż do wilczarza, otrzymał w spadku po odległych przodkach, dzikich psach żyjących w zorganizowanych grupach, potrzebę zajęcia się i współpracy." Zofia Mrzewińska fragment artykułu ze str: Onet.pl Pies-Czy psu potrzebne jest szkolenie?
-
[quote name='PATIszon']Moze niech one lepiej przy IPO zostana :evil_lol:[/QUOTE] [quote name='ayshe']:diabloti: tez tak sadze. [/QUOTE] Nie chciałam tego napisac zeby nie wyjsc na rasistke :evil_lol::evil_lol:
-
[quote name='kredka'] Kiedyś moja Abra(ON) uciekła mi z parku,wiała w stronę domu...na drodze stała starsza pani...Abra podeszła do niej i zaczęła ją wąchać,ta w pisk,zaczęła machać rękami,krzyczeć...kiedy podbiegłam facetka powiedziała żebym zabrała pchlarza...;/ wkurzyłam się na maxa...wtedy jej tak wygarnęłam że zamknęła się na wieki.Teraz jak idziemy zwiewa za siatkę.[/QUOTE]Ta staruszka powinna natychmiast zadzwonic po policje/SM zamiast pozwolic sie terroryzowac. Ciekawe czy równie chetnie "wygarniałabys" funkcjonariuszom. [QUOTE]Może i ty postrasz że twój psiak wyczuwa niedobrych ludzi? i że czasami smyczka może się urwać xd ?[/QUOTE] :crazyeye:
-
[quote name='olinafm']wiem ;), tylko u niego to jest krwisto czerwony, ale z drugiej strony od jest kilka razy mniejszy od człowieka a tych buraków zjadł więcej niż przeciętny człowiek zjada na obiad. To wszystko w połączeniu z bielutkim śniegiem na dworze daje dość przerażający efekt :crazyeye:[/QUOTE] Kiedys gdy jedna suka sikneła na czerwono, to o mało zawału nie dostałam i zawróciłam do domu po pieniadze na weta . Pod klatka mnie oswieciło - zapomniałam ze jedna suka dostała na kolacje buraki a druga nie. :evil_lol:
-
[quote name='Saskja']Wiele osób ćwiczy do wystaw na dworcach kolejowych, najpierw na takich pustych peronach, potem tam, gdzie jest najtłoczniej. Pies stopniowo się uczy, że niezależnie od warunków, ma robić to samo - stać w postawie i biegać na ringówce. [/QUOTE]Dworzec kolejowy jest nieoceniony przy oswajaniu dziwacznych i strasznych dźwieków. A juz dworzec w duzym miescie z wieloma peronami, wielka halą, tunelem gdzie słychac łoskot pociagów nad głową to sam miód. Przez taki dworzec przechodzimy codziennie od szczeniectwa - poczatkowo prowadziłam psy nieco okrezna droga i/lub późnym wieczorem , po pewnym czasie smiało szły prosto w "jaskinie lwa" w godzinach szczytu. Komendy po drodze przerabialismy rózne - nie tylko "wystawowe". Dzieki tej dworcowej szkole zycia na pierwszej halówce burki zlekcewazyły kompletnie całe zamieszanie. Na ringu zachowywały sie jak stare wyjadaczki a czas poza ringiem spedziły relaksujac sie brzuchami do góry.
-
[quote name='Monka-stw']Dostaje ciasteczka tylko na półpiętrze, jak już zacznie wchodzić to już idzie, najgorzej jest zacząć to wchodzenie z podestu, [..........] A trwa to już ok miesiąca, kilka razy dziennie i żadnych zmian nie widzę :shake: ( mam na myśli ciasteczka, chwalenie i używanie komendy -> naturalne wchodzenie). [/QUOTE] Dlatego napisałam żebys mu dawała nieregularnie. Widocznie cwaniak juz wie ze na podescie bedzie motywator :evil_lol: [QUOTE]Albo chce państwu delikatnie zasugerować, że najwyższy czas już się rozglądnąć za domkiem z ogrodem?? :roll: Ale wtedy nie byłby już jedynakiem :eviltong:.[/QUOTE] Mysle ze ucieszyłby sie i z ogródka i z kumpla/kolezanki ;)
-
[quote name='ayshe'] on moze robic niemalze wszystko poza tancem i recytowaniem:evil_lol: [/QUOTE] Czyżby? Chyba go nie doceniasz :evil_lol::evil_lol: [url=http://pl.youtube.com/watch?v=SRwVtPtAVys&feature=related]YouTube - Dog Dancing[/url] [url=http://pl.youtube.com/watch?v=SS8A7ZTZY-8&feature=related]YouTube - Dog Dancing[/url]
-
[quote name='baller'] Samba (rezydentka) przed swietami miala ropomacicze i operacje, ktora przebiegla bez problemow. W[B] tym czasie przebywala w moim pokoju, jak z reszta wczesniej praktycznie zawsze na noc,[/B] po to by nie miala okazji do zabaw z druga suczka i zerwania szwow. Po tym czasie super sie dogadaly i nie bylo zadnych problemow. Niestety rowno tydzien temu Puma (adoptowana suczka) miala lekki wypadek i rozciela sobie ucho, tak ze czesc jego trzeba bylo odciac. [B]Po powrocie od weterynarza doszlismy do wniosku, ze najlepiej bedzie jej w moim pokoju i byla u mnie w pokoju praktycznie caly czas,[/B] poza momentami kiedy wychodzila na dwor. [...........] Samba byla mocno pobudzona kiedy byla zamknieta i cos dzialo sie za drzwiami jej pokoju, ale ona praktycznie zawsze tak reaguje, wiec tez nie bylo w tym nic dziwnego. Jedyne, co zdawalo nam sie dziwne to to, ze zaczela szczekac czasami na to co dzialo sie za tymi drzwiami, czego nigdy wczesniej nie robila. Byla za to oczywiscie karcona, ale ze srednim skutkiem - ona jest straszliwie uparta. Dzisiaj Puma miala zdjety kolnierz, wiec po powrocie od weterynarza mialy sie przywitac na chwile i moze pobawic, a potem mialy byc dalej oddzielone. Niestety podczas tego dzisiejszego spotkania zdarzyla sie sytuacja zupelnie dla nas nieoczekiwana -[B] chwile po tym jak Puma weszla do pokoju Samba skoczyla do niej z warkotem. [/B] [/QUOTE] Moim zdaniem sami namieszaliscie eksmitujac czasowo rezydentke z jej pokoju. Straciła z niezrozumiałych dla siebie powodów własne osobiste terytorium i bliskosc/uwage właściciela na rzecz obcej suki którą ledwie zaczeła tolerowac Ja tez bym pewnie nie wytrzymała bedac na jej miejscu :roll: Jak mówi Werbena, preferuj Sambe, podkreslaj jej pierwszenstwo w kazdej sytuacji, daj jej poczucie stabilnosci pozycji. Wyrzucajac ja za drzwi pogłębiasz tylko jej frustracje i pogłębiasz problem. Lepiej dac komende siad i nagrodzic za wykonanie.
-
[quote name='Monka-stw']Na kanape, fotel, sofe nie trzeba go absolutnie zapraszać, robi to skutecznie i w ekspresowym tempie ;) lubi na mnie skakać i na TZ-a, na dzieci nie skacze i nie mam mu tego za złe ;), podskakuje do schabika i ośmiorniczki ze sznurków, do piłki i patyczków też.[/QUOTE] To faktycznie wyglada ze wszystko o.k. [QUOTE]Te ciasteczka lubi, za kiełbasą też pójdzie o ile nie pofrunie, bo uwielbia, ale nie chodzi mi o jednorazowe przejście, bo suma sumarum za ciasteczkiem wlezie tylko jak mu to wpoić, że włażenie po schodach ma być dla niego naturalną czynnością :/ [/QUOTE]No to zaden problem. Jak lezie za żarciem to go tak prowadz i dawaj najpierw co trzy schodki, potem co cztery, potem co pół pietra itd. Tylko rozłóż to na kilka dni i powoli stopniowo wydłuzaj odległości a nawet sie nie zorientuje jak bedzie zasuwał sam. No i koniecznie chwal bestie za kazdy kroczek, niech wie ze sie pancia cieszy a nie wkurza bo jak pancia wkurzona to wiadomo ze pies bedzie spowalniał ruchy az do zupełnego zatrzymania.
-
[quote name='waga109']Chcę nawiązać do zdjęć o długości pazurków jamników...Moje zdanie jest takie, że większośćludzi opowiadających się na tym forum mają takie doświadczenie i zdanie, bo wystawiają swoje pieski na wystawach. Super, ale postawcie się w roli tych oosób, które mają tylko "domowe" pieski, ale rasowe. Nie każdy wystawia takiego pieska na pokaz, więc i wszelkie prawidłowości dotyczące psa biorą się tylko i wyłącznie z wymogów wystaw. W rzeczywistości jest inaczej. Komu by się chciało chodzić co tydzień do weta by przycinał milimetr pazurka i na dodatek płacić za to?????[/QUOTE] W rzeczywistości kazdy pies czy to wystawowy champion czy burek z podwórka wymaga opieki i pielegnacji. I kazdy niezaleznie od wygladu czy rodowodu powinien byc odpowiednio zadbany, wychowany i przyzwyczajony do zabiegów pielegnacyjnych i higienicznych. [QUOTE]Natomiast mój jamnik na takie pazurkijak na zdjęciu tylko na tylnich łatach, na przednich są dłuższe i[B] za chiny nie daje obciąć,[/B] ..[/QUOTE] A to juz nie jest wina psa... Ludzie przygarniaja dorosłe psy odkute z łańcucha które nigdy nie były niczego uczone i przyzwyczajaja je do zycia w domu, do jazdy autem, do smyczy, kaganca, schodów, odkurzacza, miksera, kapieli, suszarki, czesania , obcinania pazurów...... Wystarczy chciec...