-
Posts
4106 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by puli
-
[quote name='shin'] A zeby offa nie bylo, to serio pytam: kiedy pies duzej rasy robi sie dorosly, dostojny i przestaje ganiac za motylkami, potykac sie o wlasne lapy i miec Bardzo Zle Pomysly? Bo jak ma taki byc do drugiego roku zycia, to ja chyba go zagryze :mad::evil_lol: Jedyny pozytyw jest taki, ze nadal interesuje sie praktycznie tylko jedna, ukochana suka, inne moga mu tylkami przed nosem machac i fajnie, no, powachac mozna, ale nie jest to jakos niesamowicie ciekawe :eviltong:[/QUOTE]To zalezy. Chyba Cie nie pocieszę ale duze rasy dorośleją w wieku trzech - czterech lat.:evil_lol:
-
[quote name='shin'] ...chcialbym ci podziekowac za ten tekst. Wydrukuje sobie i powiesze na scianie, bo dopiero teraz do mnie dotarlo, ze naprawde moglo byc o wiele gorzej. Ze jesli jestem w stanie glosem wymoc na psie wykonanie wiekszosci komend, a utrzymac rzucajace sie w euforii 50kg zywej wagi jedna reka to... chyba serio nie jest tak zle. ...[B]ale i tak - kiedy to sie wreszcie skonczy?[/B] :mdleje:[/QUOTE]Pociesze Cie: Wyobraź sobie teraz ile razy dziennie i przez ile lat zadawali sobie to pytanie nasi rodzice. :evil_lol:
-
[quote name='Delay']A przepraszam na jakiej podstawie uważasz że 7 tygodni to za wcześnie? bo nijak się to nie ma o wiedzy o fazach rozwojowych szczenięcia. [/quote] Delay, do wiedzy o fazach rozwojowych ma sie to jak najbardziej. [B]Okres lekliwosci u szczeniat zaczyna sie ok 5 tygodnia i osiaga apogeum ok 7 tygodnia.[/B] Po 10 tygodniu zaczyna sie stabilizować. Szczenie oddane do nowego domu w wieku maksymalnej reaktywności na nowe elementy, nie ma mozliwości schronienia w jedynym znanym mu bezpiecznym miejscu czyli u matki. Wywołuje to silna reakcje lękowa a stres niepotrzebnie wyczerpuje mozliwości psychiczne jego organizmu. "Walki" szczeniat maja najwieksze nasilenie w okresie zwiekszonej lekliwości (7 - 10 tydzień). Wtedy szczenie nabywa przydatnych sprawności w sposób całkowicie bezpieczny bo z pomocą rodzenstwa i matki. Podczas walk zabawowych powstaja i cwicza sie połączenia czuciowo ruchowe, komunikacja socjalna, sygnały uspokajające. [QUOTE]I na jakiej podstawie uważasz, że "12" tydzień jest "idealny" i jeszcze dodajesz "wiadomo" co jest totalnym absurdem w ogóle... Pojęcia nie masz o czym piszesz i jeszcze twierdzisz że to "szkoda dla zwierząt" na jakiej podstawie przepraszam tak twierdzisz? Nie, 12 tydzień nie jest wcale "idealny" i wiem to z własnego doświadczenia,[/QUOTE] "Wiadomo" bo własnie w wieku 11-12 tygodni psy w naturze (mam tu na mysli brak ingerencji człowieka) opuszczają [U]dobrowolnie[/U] nore i zaczynaja coraz śmielej eksplorowac otoczenie. Scott i Fuller sugerowali 40 lat temu żeby brać psa 6-8 tygodniowego, jeszcze przed zakończeniem tzw. okna socjalizacji, co następuje po ukończeniu 12-14 tygodni. Uwazali że szczenie w okresie najwiekszej lekliwosci, pozbawione oparcia, bedzie miało wieksza motywacje do wytworzenia wiezi z właścicielem. Mimo ze autorzy badali tylko niektóre rasy i tylko psy zyjace w kennelach, taką praktykę stosowano najczesciej hurtem dla wszystkich ras i wszystkich osobników w miocie. Od tamtej pory co prawda rozwój psów sie nie zmienił ale wiedza poczyniła postepy. Jeżeli jesteś anglojęzyczna to poszukaj co na ten temat pisza Bailey i Dehasse. (Ten sam Dehasse który jest autorem "Agresji psów") DogObserver też pisał o zaletach przedłuzonego wpływu własnego gatunku w okresie intensywnego imprintingu. Turid Rugaas na seminarium w Krakowie pt: “Szczenięta i młode psy - sztuka dorastania” kładła nacisk na wydawanie psów w wieku 11-12 tygodni . M.in dlatego że tego czasu uczą się inhibicji gryzienia i samokontroli agresji. Istotne jest, aby w tym okresie przebywały z matką, która przerywa zbyt mocne gryzienie i zachowania zbyt agresywne. Kanadyjska psycholog i hod. labradorów Kate Fulkerson prowadziła obserwacje rozwoju zachowań swoich szczeniaków. Rejestrowała wszystko na wideo i prowadziła codzienne analizy relacji malców z suką, malców z ludźmi a także szczeniat między sobą. Na podstawie swojej wiedzy i doświadczenia wydaje do nowych domów psy czteromiesieczne. Wnioski zostały opublikowne w książce i w necie. Jeżeli umiesz to poszukaj w kanadyjskim klubie labków Psia Wachta zapowiadała w tym roku seminarium z nią pt "Życie rodzinne psów - od narodzin do zmiany domu" ale cos sie spsuło i seminarium na razie nie bedzie ... Czeska gazeta "Svet Psu" opublikowała zestaw porad opracowanych przez p. Irene Ertel-Seebacher jak trzymać więcej niż trzy psy tak, by z pewnością się nie pogryzły. Autorka pisze o tym z własnego doświadczenia, bo od 26 lat hoduje alaskan malamuty (psy - przyznajmy - wyjątkowo łatwo układające się w stado). Najważniejsze z jej nauk, które warto zapamiętać, to twierdzenie, ze pies żyjący w sforze do ukończenia 12-14 tygodni jest w stanie prawie zawsze ustawić się w dowolnym stadzie, odłączony od stada wcześniej raczej nie ma na to szans. W polskich realiach nabywcy najchętniej odbierają zwierzęta 8-9-tygodniowe... [SIZE="1"]Tłumaczenie Adam Janowski [/SIZE] We Francji i Danii minimalny wiek wydania szczeniaka to ukonczenie 8 tygodnia,w Niemczech 10-go. Poszukaj niemieckiego klubu hovavarta i zobacz jakie wymogi musi spełnic własciciel suki zeby mógł zostac hodowcą. Jest tam tez co nieco o socjalizacji i optymalnym wieku wydawania szczeniąt Zajrzyj tu: [url=http://www.daragoj.net/contact.htm]Daragoj contact[/url] To legendarna finska hodowla Daragoj. Legendarna ze wzgledu na zdrowie, [U]psychike[/U] i urodę opuszczających ja psów - wygrywaja one wystawy klubowe w kilkunastu krajach na kilku kontynentach. Rok temu Andrzej Bacinski w relacji z wizyty w Daragoj napisał ze Eeva Resko nie wydaje psów zanim nie ukoncza trzech miesiecy. [QUOTE]Poczynione przeze mnie obserwacje są absolutnie zgodne ze zdaniem znanych mi behawiorystów i szkoleniowców (z p. Zofią Mrzewińską na czele) [/QUOTE]P. Mrzewinska w Polsce zyje i wie tak samo dobrze jak my, że polskie realia to często 14 goldenków na 10 pietrze bloku. I chocby kochający hodowca nie wiem jak starannie badał i dobierał rodziców, karmił szczyle i sprzatał kupy to trzeba je zabierac czym prędzej zanim nie zdziczeja a on nie zwariuje. Na socjalizację i wychowanie malców tu raczej nie ma co liczyc. Nie wspominajac juz o miejscach gdzie "hodowcy" zalezy tylko na kasie a nie na prawidłowym rozwoju psów - stamtad rzeczywiscie im wczesniej tym lepiej.. [QUOTE]Zasięgnięcie wiedzy w dobie internetu nic nie kosztuje i jest zaskakująco łatwe - a można potem laików w błąd nie wprowadzać, żeby nie powtarzali jakiejś mitologii[/QUOTE] Ano prawda.. [QUOTE] To jest pies który może wyjść na spacer o 24:00 w Sylwestra i aportować piłeczkę, albo zrobić cały program z PT.[/QUOTE]Moje też. Mimo ze przywiozłam je w wieku trzech miesięcy prosto z ogródka w maleńkiej, cichej miescinie. [B]prittstick[/B] - samo wczesne wziecie szczeniaka do sportu niczego nie załatwia - trzeba jeszcze zadbac o odpowiedni imprinting a ta sztuka udaje sie nielicznym. Turid Rugaas w zawodach startowała z psem którego wzieła w wieku trzech miesiecy i który niczym szczególnym sie z miotu nie wyrózniał. Wychowywany był normalnie i po prostu w wieku dorastania ujawnił predyspozycje do sportu. Takie własnie postepowanie Turid zaleca - żadnej pracy stricte sportowej ze szczeniakami... Mia Skogster, mistrzyni świata w obi, tez nie wzieła 7-tygodniowego psiaka... Wiek szczeniecia to tylko jedna z miliona składowych sukcesu....
-
[quote name='Juzer']A do czego niby mam się przyłączyć albo nie? Bo tu jest zero merytorycznej zawartości?[/QUOTE] Sorry. [url=http://www.koalicja.org.pl/index.php]Koalicja dla Zwierząt[/url]
-
[quote name='Juzer'] Bo jak dotąd są piękne idee znakowania, rozliczania właścicieli itd. Ale jak jest rzeczywistość gminy wiejskiej wszyscy wiedzą. Psy rozmnażają się jak chcą. Pseudowłaściciele mają to w poważaniu. Policjantów jest ilu jest, limity paliwa mają, jakie mają. Straż leśna ma sporo majątku PGL LP do upilnowania. Gminy finansują podstawowe sprawy: drogi, wodociągi, oczyszczalnie. Straże wiejskie, "cipowanie" i schroniska są na entej pozycji. [/quote] Gminy są rozrzutne i nieporadne skoro rezygnują z inkasowania opłat za posiadanie psa, pod pretekstem ich "nieściagalności" i wolą płacic hyclom za odławianie porzuconych psów niz zadbać o ich oznakowanie i zedrzeć skóre z nieodpowiedzialnych włascicicieli. Za brak szczepienia, za pieska bez opieki (zagrozenie w ruchu drogowym!), za kłusującego, za porzuconego... [QUOTE]Strzelania do psów i kotów chętnie się pozbędę, jest mi to wstrętne. Tylko zapewnij mi komfort możliwości wezwania uprawnionej służby natychmiast w sobotę o 21.30 w środku lasu. I to od razu, nie za 10 lat. Kto za to zapłaci? Dopóki to nie jest możliwe, to pomyśl, czy trzeba lobbować za zmianą prawa, zabraniającą strzelania kundli obrabiających kotną kozę? [/QUOTE]Trzeba lobbowac za zmiana prawa umozliwiajacą pociągniecia do odpowiedzialnosci własciciela tych kundli. Gdyby za zwłoki kazdego z nich musiał zapłacic 1000 zł w gotówce albo dwustoma godzinami pracy na rzecz gminy, to by sie zastanowił czy brac kolejnego. [QUOTE]Nie znam żadnych myśliwych, którzy strzelają do psów na spacerze, a tym bardziej do psów myśliwskich. W moim kole myśliwi w zaawansowanym wieku wyróżniają się jasnością umysłu i ciętym dowcipem.[/QUOTE]Szkoda ze nie wszedzie tak jest. Ojciec mojego znajomego (obydwaj mysliwi) prawie nie trzeźwiał przez ostatnich 20 lat życia i przez cały ten czas gdy strzelał to diabeł kule nosił. Ostatni strzał,skierowany w swoja stronę był celny... [QUOTE]Podsumowując - chcecie systemowo? My też. Tylko [B]najpierw [/B]rozwiązanie systemowe, a potem zakaz odstrzału.[/QUOTE] Przyłączysz (przylączycie) sie? [url]http://www.dogomania.pl/forum/f402/wystapienie-obywatelskie-w-sejmie-inicjatywa-pelnomocnika-d-s-ochrony-zwierzat-134726/[/url] [QUOTE]Bo inaczej jak zwykle zwierzyna ucierpi, a miastowe pięknoduchy i tak tego nie zobaczą bo widzą tylko tv. [/QUOTE] Pies tez zwierzę i tez cierpi. A miastowe pieknoduchy biorą szczenieta pod choinke a podczas wakacji porzucają w lesie. :angryy:
-
[quote name='wilczanda']Mam takie pytanie: Z wielu źródeł słyszałam, że jest taki okres w życiu psa , kiedy wkracza w okres dojrzewania, czy jakoś tak.Czy to prawda , że w tedy pies nie słucha?:???: Słyszałam, że jeśli pies przeszedł szkolenia(przedszkole itp.)to tego problemu nie ma.Czy to prawda? [/QUOTE] Jeżeli właściciel na szkoleniu był pilnym uczniem, i kilka razy dziennie pracuje nad koncentracją i utrwaleniem komend to ma lepszy kontakt z psem i łatwiej poradzi sobie z ewentualnymi problemami. Psy miewaja często w tym okresie lęki przed znanymi od dawna przedmiotami/sytuacjami. Np. krzak mijany przez kilka miesiecy wiele razy dziennie, nagle wywołuje paniczny strach - moja suka wmurowała sie nagle w asfalt na srodku ulicy na widok kosza na smieci stojacego po drugiej stronie ulicy. [quote name='Martens']Ja u swojego zaobserwowałam wybiórczą głuchotę na przywołanie (mimo nauki od szczeniaka) i zanik obaw co do oddalania się ode mnie i samodzielnego eksplorowania okolicy. Co jeszcze - pies w tym czasie testuje nasz autorytet. Może głuchnąć na komendy, ignorować, w niektórych przypadkach okazywać agresję..[/QUOTE] Moja sucz przychodziła ale zatrzymywała sie 2 metry ode mnie. Nie chciała podejsc blizej ani po żarcie ani po zabawke a gdy odchodziłam, szła za mna nie zmniejszając dystansu. Tak jakby miedzy nami była szklana ściana. Ponieważ znała sporo komend, radziłam sobie czesto wydajac takie które najbardziej lubiła. Generalnie wiadomo było ze aby sie "odblokowala", musze ja sprowokowac do wspólnej zabawy. Np gdy zblizyła sie do ławki to radosnym, zachecajacym głosem szczebiotałam jak kretynka: Azja,Asia, hop, śliczna sunia... no i sunia sie odblokowywała, przeskakiwała i rutynowo przybiegała po nagrode. Czasami nie udawało sie od razu i musiałam najpierw sama poskakac po tej ławce :evil_lol: Bywało że biegałam w kółko dookoła grubego drzewa a ona siedziała kawałek dalej i dłuuuuugo patrzyła jak na głupa zanim sie w koncu dała sprowokowac. :evil_lol::evil_lol: Wilczanda - krótko mówiac: dobre szkolonko, stalowe nerwy, stoicki spokój, swieta cierpliwosc i żadnego opieprzania psa gdy w koncu posłucha. Bo inaczej na drugi raz nie posłucha wcale. ;)
-
[quote name='Juzer'] Ja dobrze odróżniam psy zdziczałe od psów, które oddaliły się na spacerze. Poza tym znam swoje obwody, ludzi i psy. Wiem, kto stawia wnyki, kto używa psów do generowania ruchu zwierzyny w pobliżu tych wnyków, wiadomo po co, a które psy permanentnie kłusują. Wiem komu pies uciekł. Nie widzę powodu strzelania psa tylko dlatego, że właściciel nie do końca nad nim panuje. Problem polega na tym, że częściej nas proszą o pomoc niż my oczekujemy pomocy. Jako zaprzysięgły psiarz, od pokoleń, powtarzam, że strzał do psa nie jest źródłem satysfakcji, tylko smutnym wynikiem racjonalnego myślenia.[/QUOTE] Juzer, problem w tym, że mamy w kraju stutysieczna armie uzbrojonych ludzi, którzy mają prawo strzelac praktycznie przez cały rok rzut beretem od zabudowan - także na prywatnych gruntach. Prawo do posiadania broni myśliwi dostaja bezterminowo i nikt ich do konca zycia nie weryfikuje pod katem osobowości i stanu zdrowia fizycznego i psychicznego. (Autentyczne - mysliwy który na jedno oko nie widzi wcale a na drugie ledwie, czynnie uczestniczacy w polowaniach) W efekcie ja nie wiem czy spotykam w lesie logicznie myślacego człowieka trzeźwo oceniającego sytuację, czy socjopate, alkoholika, sadyste, niedowartościowanego frustrata, lub ignoranta. Broń niektórym odbiera rozum i wyzwala poczucie "panowania nad światem", niektórzy nieudane polowanie rekompensują sobie ustrzeleniem pieska... Bogdan Ludowicz poruszajac problem bezzasadnego zabijania psów przez mysliwych (pismo "Psy mysliwskie") opisuje m.in przypadek zastrzelenia czarnego cocker spaniela w jaskrawej obrozy, towarzyszącego dwóm quadom: [I]"...niefortunny strzelec zamiast udzielac pomocy za najwazniejsze uznał powiadomienie komórką żony że spóźni się na obiad. Marian H. uważa że nie zrobił nic złego bo w lesie był jako mysliwy miał wiec zadanie odstrzelać wałęsające sie zdziczałe psy.Tylko czy Marian H., leśnik i myśliwy, potrafi rozróżnic wałęsającego sie zdziczałego psa od zadbanego, rasowego płochacza? [....] Jako mysliwy ma taki obowiązek bowiem z kynologii łowieckiej zdaje sie egzamin."[/I] Inny fragment tego samego artykułu: [I]"Starą, dziewięcioletnią dozycę wręcz podziurawiono pociskami bo oddano do niej kilkanaście (sic!) strzałów. Mając cieczkę wymknęła sie z obejścia i swym zapachem przyciągnęła dwa inne psy które równiez padły od kul mysliwych. Szukający suki właściciel zobaczył jeszcze myśliwych uciekających do samochodów. Jeden z polujących na psy mysliwych z koła łowieckiego "Jarząbek" w Łukowie, Zygmunt W. nie żałuje tego co zrobił. "To normalne zjawisko" mówił. Dziwił sie jednak ze tyle szumu robi sie z powodu głupiego psa. [........] Niewiele wyobraźni trzeba mieć zeby pomylić wypielęgnowanego cockera w ozdobnej obrozy od zdziczałego burka. Czy zadbaną dozycą też mozna pomylić? Jak rozróżni taki mysliwy loche od odynca, sarne od kozła gdy ten jest bez parostków? Strzela sie przecież do rozpoznanego celu...." [/I] Problem strzelania do domowych psów istnieje a opisane przypadki nie sa niestety rzadkością. [QUOTE]A jeżeli chodzi o środki zaradcze, to najlepszym jest poznanie i dogadanie się. Ale z tym w naszym kraju jest problem w każdej dziedzinie, więc trudno mieć złudzenia.[/QUOTE] A może jednak warto spróbować? Są ludzie którzy wkładają wiele wysiłku i pracy w starania nad zmiana prawa dotyczacego zwierzat a w szczególności psów. Podstawą wszelkich skutecznych działań jest wprowadzenie obowiązkowego oznakowania wszystkich psów. Niektóre miasta/gminy prowadza już takie akcje - na razie dobrowolne i bezpłatne. Myśliwi sa najpotężniejszym lobby w Polsce a w parlamencie jest ich niemało. Logicznie rzecz biorąc, jako miłosnikom wszelakiej przyrody (w tym psów), powinno im najbardziej zalezec na skutecznym i [U]humanitarnym[/U] uregulowaniu tej kwestii. Tymczasem zamiast wesprzec akcje i wszelkie działania edukacyjne zmierzajace do zmniejszenia populacji psów i umozliwiajacych identyfikację ich włascicicieli, intensywnie i skutecznie domagali sie prawa do ich odstrzeliwania. A przecież Andrzej Brabletz juz dawno pisał ("Psy Mysliwskie"): [I]"Na pewno psy wałęsające się w łowiskach powinny być z nich usunięte, to chyba nie podlega wątpliwości. Ale czy tylko poprzez strzelanie do nich? To budzi moje wątpliwości. Myślę, że w skrajnych przypadkach tak. Ale w zdecydowanej większości śmierć psów wyniknie z niedbalstwa i złej woli ludzi. Bo kto z administracji gmin wyciągnął konsekwencje z puszczania luzem psów? Kto w ogóle sprawdza, czy psy są szczepione przeciwko wściekliźnie? Jak udowodnić, że dany pies jest własnością pana X, który w zależności od okoliczności wyprze się go, albo uczyni go niewinną ofiarą krwiożerczych instynktów myśliwych? Myślę, że nadal powinniśmy dążyć aby wszystkie bez wyjątku psy w Polsce posiadały znaki identyfikacyjne, zakładane na koszt ich właścicieli. Po to chociażby, że wtedy, gdy zaistnieje konieczność zabicia ewidentnie kłusującego psa, można będzie go zidentyfikować i surowo ukarać właściwego sprawcę, czyli jego właściciela. Myślę, że psy z łowisk powinny usuwać służby do tego powołane: straż łowiecka, straż leśna. Ich działanie nie wzbudzi takich emocji jak strzelanie psów przez myśliwych."[/I]
-
[quote name='Martens']Chyba we wszystkich źródłach spotykałam się, że ma to miejsce już po 24 h :hmmmm:[/QUOTE] Trafiłam na te 48 godz chyba na molosach ale wydaje mi sie to nieco zbyt optymistyczną wersją... Czytałam też opinie lekarzy mówiace ze do zakażenia przenoszonymi przez nie zarazkami moze dojśc, jeśli czas żerowania w skórze jest dłuższy niż 12 godzin. Wyciagnełam więc sobie w miare bezpieczną średnia i daję kleszczom maxymalnie 24 godziny na zdechniecie :evil_lol: (dlatego kropie co trzy tygodnie)
-
[quote name='sota36'] ps. a swoja droga briard nie ma dredow ;)[/QUOTE]A może to jest po prostu bergamasco :evil_lol:
-
[quote name='Mephistotelka']To akurat napisałam ja :lol:[/QUOTE] Sorry, z rozpedu napisałam "Reni" ale rzeczywiście miałam na mysli Ciebie - chciałam Cie uswiadomic że najprościej jest szperac po necie a nie wymieniac informacje i watpliwosci na forach :evil_lol::evil_lol: [QUOTE]Nie sądziłam poprostu że musi minąć 48 godzin żeby klesz padł, a do tej pory je ile wlezie. Z opisu który znalazłam wynikało że kleszcze które "już są" giną w ciągu 12-24 godzin od chwili zakroplenia. Logika mi więc podpowiedziała że te które się wbiją po zakropleniu zdechną szybciej :shake:[/QUOTE] 12-24 musza minąc zanim preparat rozejdzie sie pod skórą na całym ciele (czyli zanim zacznie chronic całego psa) A kleszcz który sie wbije powinien zginąc w czasie krótszym niz 48 godzin. Jezeli wbije sie taki który jest nosicielem choroby nie stanowi zagrozenia w pierwszych godzinach od wkłucia, dopóki tylko pije. Zaraża dopiero gdy "zwymiotuje" (wypluje?) w psa co ma miejsce dopiero po 2 dobach. Dzieje sie tez sie tak przy jego nieumiejetnym usuwaniu - czasami wyjmie sie go w całosci ale i tak zdazy sie popluc... Najszybciej padnie w poczatkowym okresie po zakropieniu, pod koniec miesiaca, gdy jego stezenie w łoju spada, działanie preparatu jest słabsze i zdarzało mi sie wyjmowac zakropionym psom spasione kleszcze przebierajace łapami. Wbite były pod pachami - tam gdzie skóra cienka,sucha i bez siersci (brak mieszków włosowych z łojem). Dlatego w najgorszym okresie powtarzam zakrapianie juz po trzech tygodniach.
-
[QUOTE]Moja droga. Czy ja mam Ci elaborat tu napisać. Proponowałam już poszperać po necie. Tam są dowody. Jakie działanie tak na prawde ma czosnek, cebula, i na ludzi i inne "stworzonka" .[/QUOTE] Bądź tak uprzejma i daruj sobie w stosunku do mnie zwroty typu "moja droga" Po necie szperam od lat kilkunastu ale na naukowe dowody przeciw kleszczowego działania czosnku na psy nie natrafiłam. Miałam nadzieje ze masz jakieś wiarygodne dane ale cóz.... [QUOTE] O fenolach, jakie są i jak i na co działają. I o tym,że szkodliwość toksyczna czosnku na psy też nie jest do końca udowodniona [/QUOTE] [quote name='Reni'] Denerwujące jest niesamowicie gdy ktoś nie potrafi przyznać sie do niewiedzy a informacje rzetelne i konkretne odrzuca bo nie jest w stanie pojąć pewnych "zjawisk" bądź sie douczyć. [/QUOTE] Nalezałoby to przekazac paniom: Justynie Borkowskiej-Różańskiej i Agnieszce Pawłowskiej oraz tym producentom karm którzy wycofali/wycofują z ich składu czosnek . Niechybnie spalą sie ze wstydu za swoje nieuctwo. :evil_lol: [quote name='Reni']Powiem szczerze że troche inaczej zrozumiałam sposób działania tych preparatów. [/QUOTE] A wystarczyłoby poszperać po necie.... [url=http://www.zabijkleszcza.pl/dzialanie.php]FrontLine[/url]
-
[quote name='Reni']Masło maślane. Czytajcie prosze ze zrozumieniem. Ja o jednym Wy o drugim. Jak widze każdy chce wyciągnąć informacje wygodne dla niego. A czy ja pisze w moim poście o : cyt. "naukowych dowodów na przeciwkleszczową skutecznosć podawania psom czosnku ?" [/QUOTE]Piszesz na forum o psach w dziale pasozyty: [quote name='Reni'] Dowodem jednak na to, że czosnek nie tylko nie szkodzi ale nawet jest wskazany dla psiaka jest "multum" przeróżniastych preparatów , smaczków dla nich z zawartością owego. Firma Trixie ma granulowany czosnek dla psa, który pomaga uodpornić skórę na ataki pasożytów, SANAL ma drożdże z czosnkiem, a nawet spotkałam sie z czosnkowymi kabanosami - smakołykami. Możesz smiało dawać psu. [B]Acha... i na pewno też nie "wpływa źle na krew", wręcz odwrotnie!!! [/B][/QUOTE] Pytałam o naukowy dowód na potwierdzenie Twoich teorii. Otrzymałam masło maslane i zero argumentów. Działanie czosnku na organizm człowieka mnie nie interesuje. Czytac ze zrozumieniem potrafię.
-
[quote name='Reni'] Jego właściwości i skład zostały ustalone i naukowo dowiedzione, nie wiem co tu ma do tego "ludowa tradycja", no chyba w odstraszaniu ale wilkołaków i wampirów. :crazyeye:[/quote] Czy ja mogłabym prosic o podanie tych naukowych dowodów na przeciwkleszczową skutecznosc podawania psom czosnku ? Bo na razie nie słyszałam o takowych. [QUOTE]To Twój pies i Twój wybór. Zrobisz jak zechcesz. Jednak warto znać i inne opcje![/QUOTE] Dokładnie. Pies 2 (316) 2006 "Mało znane przyczyny zatruć u psów" autor: lek.wet. Justyna Borkowska-Różańska [COLOR="Indigo"] [B]"Cebula i czosnek sa atraktantami smakowym (substancje poprawiajace smak) dla zwierząt i sa chetnie przez nie jedzone. Do niedawna zalecano nawet podawanie chorym, niejedzącym zwierzętom słoiczków Gerbera, których zwiększona smakowitość opierała się własnie na dużej zawartości cebuli. Wiadomo juz jednak że zawarty w czosnku i cebuli siarczan S-metylocysteiny oraz dwusiarczki n-propylu,metylu i alylu powodują niedokrwistość hemolityczną u psów i kotów. [.........] .. [COLOR="Blue"].dlatego w ogóle nie zaleca sie dodawania ich do karmy niezaleznie czy sa surowe,gotowane czy w postaci proszku [/COLOR] Objawy zatrucia mogą byc różne zalezenie od spozytych ilości,czasu jaki upłynął od spozycia karmy towarzyszacej (jej ilości i rodzaju),wielkości zwierzęcia. [.............] Anemia hemolityczna spowodowana zatruciem cebula i czosnkiem polega na tworzeniu sie w erytrocytach ciałek Heinza. Są to twory powstałe ze zmienionej hemoglobiny, zmieniające kształt krwinek i powodujące trudnosci w przepływie krwinek przez małe naczynia krwionośne. Erytrocyty zawierające ciałka Heinza łatwo pekają, stąd niedobór krwinek i niedotlenienie organizmu [.........] W celu określenia stopnia zagrozenia wykonuje sie ogólne badanie krwi. Badanie morfologiczne pozwala określić ilość czerwonych krwinek,badanie biochemiczne - stopien uszkodzenia nerek i wątroby. Czosnek moze tez wywoływac u psów kontaktowe zapalenie skóry a u kotów alergiczne zapalenie skóry."[/COLOR][/B]
-
[quote name='Mephistotelka'] Może troche przesadzam, ale tak jak pisałam wcześniej kleszcze w takich ilościach to dla mnie szok :crazyeye:[/QUOTE]Nie przesadzasz bo tego jest naprawde mnóstwo i to wszedzie. Na krótkiej trawie tez. Czasami pies wącha cos w kępce trawy i wyciaga kufe oblezioną kleszczami :shake: Fiprex sie u nas sprawdza ale mam b.kudłate psy i kleszcze maja długa droge do przebycia zanim dotra do skóry i zdarza mi wczesniej zgarniac je z siersci (zwłaszcza z łebków). Psy na spacerach głaskam, nagradzam, bawie sie z nimi wiec jest mozliwosc ze te wedrujace wybiorą mnie zamiast psa bo bedę łatwieszym (i cieplejszym) celem. Dlatego zastanawiam sie nad dodatkowym zabezpieczeniem (obroża) które odstraszałoby te paskudztwa..
-
[quote name='Mephistotelka']No cóż, chyba nie do końca wiem jak to działa :oops: Myślałam że kleszcz wbija się i ginie niedługo po tym, tak że nie zdąży się jeszcze dobrze napić. Zmylił mnie fakt że kleszczory na Ramzesie były obżarte do granic (jeszcze takich dużych nie widziałam :crazyeye:) i te ruszające się nóżki... Stąd moje wątpliwości czy preparat aby na pewno zadziałał :roll:[/QUOTE]On sie rozprowadza w warstwie łojowej skóry i przed upływem 48 godz zabija kleszcza który sie z nim zetknie. Jezeli pies ma zbyt sucha skóre (choroba, kąpiel) to faktycznie skutecznosc bedzie niewielka.
-
[quote name='Agrafka2-']Powiem tyle, wg mnie działanie może być różne na różnych psach. Wywnioskowałam, że w zależności od długości sierści.[/QUOTE]Czyli im dłuższa tym lepiej działa? Bo na moich psach sie sprawdza a siersc maja o dlugości ok 40 cm. :evil_lol:
-
[quote name='justa1916']luna ma naprawde dużo ruchu i spacerów,posiada również zabawki,niestety ona sie nie bawi nimi tylko zjada:-(bardzo dziękuje za odpowiedzi i poważnie zastanowie się nad jakimś szkoleniem.musze również zaznaczyć że poza ciągnięciem i ostatnimi demolkami ona jest usłuchana,na spacerach nie ucieka,reaguje na polecenia siad, daje łape, myśle że po szkoleniu będzie lepiej..pozdrawiamy[/QUOTE]Masz młodego dorastajacego psa rasy mysliwskiej,który ma genetycznie wkodowana potrzebe i pasje pracy. Siad i dawanie łapy to etap trzymiesiecznego szczeniecia a Ty masz podrostka którego roznosi energia. Ganiankami i zabawkami jego potrzeb nie da sie zaspokoic. On potrzebuje [U]współpracy[/U] z człowiekiem Potrzebuje intensywnego zajecia które zmeczy go fizycznie a przede wszystkim umysłowo, które zastapiłoby mu polowanie czyli aportowania, tropienia, szukania ukrytych w domu przdmiotów itd.
-
[quote name='Mephistotelka']Tylko one wcale nie giną, wręcz przeciwnie. Jeszcze nóżkami przebierają :angryy:[/QUOTE]Giną a zanim zginą przebierają. Opis działania czytałaś?
-
[quote name='agaga21']puli, w końcu ktoś coś konkretnego napisał.dzięki![/QUOTE];) [QUOTE][B]jeśli gabi potrafi brać delikatnie jedzenie z ręki[/B] to ja bym sugerowała by nawet dzieci[B](starsze[/B]) ją częstowały pod ścisłym nadzorem-wtedy gabi się przekona że dzieci są super bo rozdają smaczki.[/QUOTE]Tu jest doskonały artykuł. Co prawda o dzieciech "domowych" ale z cudzymi tez sie da sporo pocwiczyć [url=http://www.owczarek.pl/teksty/tekst.asp?id=42&idd=2]Owczarek.pl: Gdy dziecko szkoli psa[/url]
-
[url=http://www.dogs.gd.pl/kliker/praktyka.html]ksiazki[/url] [url=http://www.dogs.gd.pl/kliker/teoria.html]ksiazki[/url]
-
[quote name='giselle4']Witaj Nel kiedy zaczyna warczec karą niech będzie zalozenie kagańca ktorego ona bardzo nie lubi.[/quote] Po pierwsze: [B]Kaganiec nie powinien byc nigdy "karą" dla psa[/B]. Jest mnóstwo okolicznosci w których pies musi nosic kaganiec i ma to byc dla niego normalna rzecza jak smycz czy obroza a nie zadnym dopustem bożym. Po drugie: jezeli skojarzy nie lubiany kaganiec z obecnoscia dzieci to ich raczej z tego powodu nie pokocha... Po trzecie: Trzeba sprawic zeby pies polubił kaganiec a przynajmniej tolerował go bez sprzeciwów.(Mozna wysmarowc wnetrze pasztetem, dawać mu smakołyki gdy jest w kagancu itd) [QUOTE]Niech biega miedzy dziećmi zabezpieczona niech sie z nimi bawi....skacze[/QUOTE] A jeżeli zapragnie "ustawic" jakies dziecko niczym szczeniaka i przyładuje mu kagancem w buzię? [QUOTE]mam nadzieje ze nie karmisz ja przy dzieciach[/QUOTE] A ja bym ją karmiła jak najczesciej przy dzieciach nagradzajac spokojne lezenie/warowanie/siedzenie/chodzenie przy nodze w poblizu a potem w towarzystwie dzieci. Skarmiałabym całą dzienna dawke jedzenia z reki wyłącznie za wykonywanie komend żeby wypracowac jak najszybciej skojarzenie dziecko = przyjemność Najpierw w bezpiecznej (nie stresujacej dla psa) odległosci a potem coraz blizej jednego, dwojga dzieci dochodząc stopniowo do spokojnego przebywania w okolicy placu zabaw. I naturalnie intensywne szkolenie posłuszenstwa, nauka koncentracji na właścicielu bez krzyków i szarpaczki. Najlepiej w dobrej szkole. [B]Pogromca[/B] - to kolejny watek na którym piszesz delikatnie mówiac rzeczy wyssane z palca. Poczytaj moze nieco o rasie....i w ogóle o psach...
-
[quote name='wiosenka_95']Hej Moja suczka została potrącona,nie pszczy(piszczała tylko chwile po wypadku)narzaie nie moge jechać do wete. więc chce jej jakoś pomóc,[B][/B][B][SIZE="4"][COLOR="Red"] dostała apap(tyle ile udało się wepchnąć)[/COLOR][/SIZE][/B]i tak jakby dyszała,troche dziwnie oddycha,sama nie wiem co jej jest albo ma coś z płucami,albo jest w ciąży i właśnie tu mam problem,bo się ciekała i niby była zapłodniona przez innego psa ale to chyba w styczniu,a teraz widziałam jak na niej pies siedział,czy możliwe jest,że zaszła w ciąże i teraz od uderzenia zaczeła rodzić????????[/QUOTE] Nie wiem ile udało Ci sie "wepchnąć" jej tego apapu ale jechałabym [B]natychmiast[/B] do weterynarza bo paracetamol moze powodowac u psów silne zatrucie. [I]"Objawy zatrucia paracetamolem związane są z uszkodzenia wątroby. Obserwuje się początkowo osłabienie, osowienie, wymioty, obniżenie temperatury ciała, żółtaczkę, obrzęk twarzy lub obwodowych części kończyn, i w końcu może dojść do śmierci." [/I] [url=http://free.of.pl/k/klinika_bada/porm9.html]Klinika Weterynaryjna BADA[/url]
-
[quote name='resurgam'] I potwierdzam także opinie, że [B]w gabinetach wet. tego typu preparaty są 3-krotnie lub 4-krotnie droższe,[/B] a należy stosować je co najmniej co 30 dni przez 3-5 m-cy w każdym roku, co jest poważnym wydatkiem gdy posiada się więcej niż jednego pieska.[/QUOTE] Gdzie są takie gabinety które liczą sobie 90 - 130 zł za Frontline a 30 - 60 za Fiprex? :crazyeye: Ja kupuję w lecznicy duży Fiprex za 17 zł i dziele na 2 psy. [quote name='tax'] a ja się jednak z Wami nie zgodzę. Ten środek to silnie toksyczna substancja która musi byc a/ odpowiednio dawkowana b/ nie może byc podana małemu szczeniakowi ani psu choremu, osłabionemu, z uszkodzoną watrobą itd c/ nie powinna się dostać w ręce dzieci nawet tych nieco większych, "internetowych" d/ srodek powinien być przechowywany w odpowiednich warunkach - samo nieuszkodzenie opakowania jeszcze nie swiadczy o tym że lek nie był np przetrzymywany w skrajnych temperaturach Generalnie uważam, że dystrybucja leków , zwłaszcza tych z gatunku trucizn nie powinna się odbywać poza wyznaczonymi do tego specjalistycznymi istytucjami a internet czymś takim z pewnoscią nie jest[/QUOTE] Dokładnie tak.
-
[quote name='taks'] I niestety to że RTG i USG nic nie wykazało to jeszcze nie na 100% potwierdzenie że coś w żołądku jednak tkwi i blokuje pasaż:shake: Jestes pewna, że nie pogryzł jakiejś gumowej zabawki, pluszaka wypchanego watą...?[/QUOTE]Albo kawałka gąbki, gryzaka z preparowanej skóry.... Jezeli jest mozliwosc ze zjadł takie cos to bez operacji sie nie obejdzie...
-
[quote name='Ewa&Duffel']Ale po tych 2 dniach, wieczorem na spacerze, pies naprawdę ładnie się sluchał i przychodził na wołanie. Zjadł całą porcję, a ja wróciłam uszczęśliwiona, że w końcu coś nam wyszło. Co z tego, jak[B] rano było to samo, gdy już się najadł[/B]...[/quote] To akurat znam doskonale i dlatego prawie nigdy nie cwiczymy rano. :evil_lol: Zabawa, jakies wyglupy owszem ale żadne szlifowanie precyzji i/lub szybkosci [QUOTE]To znaczy, że żarcie dostaje w czasie sesji szkoleniowych. [/QUOTE] Ale jak? Tylko podczas sesji czy po prostu kilkanascie/kilkadziesiat razy dziennie za przywołanie? Czy on sie aby nie nauczył ze w trybie pracy,podczas szkolenia wykonuje sie komendy a "w cywilu" można je olać? [QUOTE]Za namową szkoleniowca i paru innych osób zdecydowałam się na kastrację, odbędzie się prawdopodobnie w przyszłym tygodniu. Mam nadzieję, że ułatwi nam pracę.[/QUOTE]Na pewno ułatwi mu koncentracje [QUOTE]Ćwiczymy też przywoływanie awaryjne na gwizdek, jesteśmy na etapie w ogrodzie, i łapy same zawracają, gdy usłyszy jego dźwięk;) [/QUOTE]No i dobrze. Gwizdek jest fajny bo ma zawsze taki sam dźwiek nawet gdy pańcia pieni sie z wściekłosci. Ja zrezygnowałam po zgubieniu kilku ... :roll: