-
Posts
28366 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by szajbus
-
Pamiętaj, że przeszła ciężką operację. To, że tak szybko do siebie dochodzi może tylko cieszyć. Moim zdaniem ma jej się na życie i niech tak się stanie. Czasami wyniki są do bani, rokowania też, a pacjent żyje. Nie bez powodu napisałam, że weci widząc w jakimś stanie jest serducho Zuzi zadają sobie pytanie jakim cudem ona jeszcze żyje. Bo ma wole życia i nas kocha. Myślę, że to jest to.
-
Teraz nasze dni polegają na bacznej obserwacji tych kochanych pycholków i strach. Ja po ostatniej chorobie Zuzki nie śpię nocami i sprawdzam co chwilę czy oddycha. Wiecie co? Kiedy dwbem napisała, że Emi zjadła z apetytem swój pierwszy posiłek po operacji to mi się gęba ucieszyła. Dla mnie to dobry znak. Dziewczyna walczy i nabiera sil. Myślę, że twardy z niej zawodnik i niech tak trzyma. Właśnie obudziła się moja tygrysica i gapi się na mnie ze zdziwieniem, że matka jeszcze nie śpi. Ano nie śpi.
-
Będziemy trzymać mocno i z całych sił. Musimy trzymać się razem, bo każde z nas ma problematycznego psiaka. Emi zachorowała, Gajunia czeka na operacje,. Każdy z wetów od ostatniej choroby Zuzi uświadamia nas, że musimy zacząć się przyzwyczaić do myśli, że zbliża się ona do końca ziemskiej wędrówki. Nasza wetka też. Czy w ogóle można się tego przyzwyczaić? Jest najdłużej żyjącym sznaucerem w okolicy. Prawią nam kazania, że one żyją do 14 roku życia, a ona ma 15 z hakiem i do tego chore serce. Zastanawiają się jak to możliwe, że w ogóle tyle żyje. Kiedy zachorowała we wrześniu nikt nie miał odwagi ze względu na serduszko i wiek wykonać jej badań obrazowych czy wziernikowania, bo każda narkoza by ją zabiła. Zuzki inaczej zbadać się nie da ze względu na (jak ja to mówię ) wrodzoną histerię. Zdałam sobie sprawę z faktu, że w razie czego Zuzię będzie można leczyć tylko i wyłącznie objawowo, a to nie wróży niczego dobrego. W sumie jesteśmy w czarnej d.... Każde z nas Radku jest w trudnej sytuacji. Czy Ty, czy dwbem, czy ja budzimy się każdego ranka z myślą o swoim psie, czy swoich psach i zasypiamy z tymi samymi myślami. Nie wiem jak Wy, ale ja naprawdę zaczynam się bać i chwilami wpadać w panikę. Modlę się o te nasze zwierzaki. Tak... modlę się i się wcale tego nie wstydzę, bo to też stworzenia Boże. Jak ktoś ma mnie za wariatkę - to trudno, ale inaczej nie potrafię i nie mam zamiaru tego zmieniać. Jak wspierać kogoś to nie tylko pisaniem, ale przede wszystkim całym sercem i modlitwą, bo ten na górze może najwięcej. Czy one tez nie są jego dziećmi? - Są. Co prawda innego gatunku, ale są.
-
Musi być. Jak to mówią rak nie zawsze oznacza wyrok. U mojej Balbisi był nieoperacyjny, bez jakichkolwiek szans na wyleczenie, a mimo to specjaliści byli pewni, że z rok na leczeniu paliatywnym wytrzyma. Niestety nie wytrzymała. Ona ma wyciętego skukinsyna i miejmy nadzieję, że się nie odrodzi dziad jeden. Tego Wam życzę z całego serca i za to właśnie trzymam kciuki.
-
Wyglądają może źle, ale niekoniecznie stopień złośliwości jest wysoki, bo rokowania zależą od tego i innych markerów. Moje węzły wyglądały okropnie, a były akurat czyste. Ja tam kciuków nie puszczę za nic w świecie i wierze głęboko, ze sunia jeszcze nacieszy się życiem.
-
Czasami tak się dzieje podczas narkozy nawet u człowieka. Moja siostra np. zaczęła migotać nie wiadomo dlaczego, bo EKG przed operacją było książkowe i nigdy nie miała dolegliwości ze strony serduszka. Najbardziej obawiam się wyników histopatologicznych i trzymam kciuki za to, żeby nie było drania. Z drugiej strony wiem, że wynik pozytywny nie musi być wyrokiem.. Kciuki zaciskamy nadal i nie wolno nam ich puścić nawet na chwilę. Każdy z nas wie ile stresu kosztuje choroba psinki. Ja jak napisałam wcześniej obawiałam się czy te porywy wiatru spowodują przerw w dopływie prądu i operacja nie będzie musiała być odwołana. U nas był Armagedon. Jest masa pozrywanych linii energetycznych. Najpierw nie mieliśmy w ogóle prądu, potem był włączany i wyłączany. Dziś sytuacja wydaje się opanowana. Przywrócono prąd do domów ale polowa oświetlenia ulicznego nadal nie działa .
-
Trzymamy z całych sił. Byłam ciekawa czy operacja się odbyła biorąc pod uwagę warunki pogodowe i pozrywane linie energetyczne. My też nie mieliśmy prądu i nie miałam nawet jak wejść i zobaczyć czy są jakieś informacje.
-
Psoniu, Balbisiu- maluszki moje kochane potrzebne jest mocne wsparcie za sunię dwbem. Zaciskajcie swoje łapiny z całych sił. Ja też zaciskam.
-
Matko kochana! To i ja zaciskam kciuki z całych sił. Wiem w jakim jesteś stresie wiec przytulam bardzo mocno.
-
Radku , a co się dzieje? Przyznaję, ze od dawna nie wchodzę na dogo nigdzie poza TM.
-
Mała cwaniara. No cóż.... nasze wszystkie sunie miały we krwi żebractwo. Zuzka też, a jakie przy tym robi maślane oczęta. Jak ją ignorujesz to okazuje bunt i obrazę majestatu. Szczerze? Ona jako jedyna jest typowym niejadkiem wszystkiego co nie jest psim smaczkiem, a co ja nazywam psim fast foodem. Kiedy żyła Balbiśka dużo piekłam psich smakołyków i ten wampierek przy niej jadł. Po odejściu Balbisi na domowe wypieki kicha.
-
No to Gajuni się trafiła gratka. Pewnie aż się polizała i nie mogła uwierzyć w swoje szczęście. Cały filet - no, no. Fakt, wyniki cieszą, ale ja i tak nie spuszczam powietrza aż do operacji i dojścia suni do siebie.
-
-
Kciuki są cały czas trzymane. Z całego serca współczuję Ci tego stresu.
-
I ona zaciska i my. Będzie dobrze. Musi być.
-
-
Faktycznie nerwy cały czas na wysokich obrotach. Daj znać jak będzie coś wiadomo. Kciuki zaciśnięte calutki czas i nie puszczone. Tak będzie do czasu operacji i zakończenia rekonwalescencji. Jestem pewna, ze nasze słoneczka za TM też zaciskają swoje łapinki.
-
-
Psoniu, Balbisiu i wszystkie moje mordeczki pamiętam o Was nieustannie Kolęda Dla Nieobecnych Zbigniew Preisner A nadzieja znów wstąpi w nas Nieobecnych pojawią sie cienie Uwierzymy kolejny raz W jeszcze jedno Boże Narodzenie I choć przygasł świąteczny gwar Bo zabrakło znów czyjegoś głosu Przyjdź tu do nas i z nami trwaj Wbrew tak zwanej ironii losu Daj nam wiarę, że to ma sens Że nie trzeba żałować przyjaciół Że gdziekolwiek są, dobrze im jest Bo są z nami choć w innej postaci I przekonaj, że tak ma być Że po głosach tych wciąż drży powietrze Że odeszli po to by żyć I tym razem będą żyć wiecznie Przyjdź na świat, by wyrównać rachunki strat Żeby zająć wśród nas puste miejsce przy stole Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas I zapomnieć, że są puste miejsca przy stole A nadzieja znów wstąpi w nas Nieobecnych pojawią się cienie Uwierzymy kolejny raz W jeszcze jedno Boże Narodzenie I choć przygasł świąteczny gwar Bo zabrakło znów czyjegoś głosu Przyjdź tu do nas i z nami trwaj Wbrew tak zwanej ironii losu Przyjdź na świat, by wyrównać rachunki strat Żeby zająć wśród nas puste miejsce przy stole Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas I zapomnieć, że są puste miejsca przy stole
-
Życzę zdrowych, spokojnych, radosnych Świąt Bożego Narodzenia, upływających w ciepłej i rodzinnej atmosferze wszystkim odwiedzającym wątek moich suniek
-
Dla Twoich suniek za TM Kolęda Dla Nieobecnych Zbigniew Preisner A nadzieja znów wstąpi w nas Nieobecnych pojawią się cienie Uwierzymy kolejny raz W jeszcze jedno Boże Narodzenie I choć przygasł świąteczny gwar Bo zabrakło znów czyjegoś głosu Przyjdź tu do nas i z nami trwaj Wbrew tak zwanej ironii losu Daj nam wiarę, że to ma sens Że nie trzeba żałować przyjaciół Że gdziekolwiek są, dobrze im jest Bo są z nami choć w innej postaci I przekonaj, że tak ma być Że po głosach tych wciąż drży powietrze Że odeszli po to by żyć I tym razem będą żyć wiecznie Przyjdź na świat, by wyrównać rachunki strat Żeby zająć wśród nas puste miejsce przy stole Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas I zapomnieć, że są puste miejsca przy stole A nadzieja znów wstąpi w nas Nieobecnych pojawią się cienie Uwierzymy kolejny raz W jeszcze jedno Boże Narodzenie I choć przygasł świąteczny gwar Bo zabrakło znów czyjegoś głosu Przyjdź tu do nas i z nami trwaj Wbrew tak zwanej ironii losu Przyjdź na świat, by wyrównać rachunki strat Żeby zająć wśród nas puste miejsce przy stole Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas I zapomnieć, że są puste miejsca przy stole