Jump to content
Dogomania

szajbus

Members
  • Posts

    28366
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by szajbus

  1. Zaciska, zaciska. Tak jak my wszyscy i chyba tak już będzie zawsze.
  2. Wszystko ok. Leczenie tarczycy znosi dobrze o czym już pisałam. Z kolei przed spacerami biega jak szalona do tego stopnia, że się obawiamy, żeby w coś nie wyrżnęła. Zawsze biegała, ale to co teraz wyczynia nie mieści sie w głowie. Złagodniała w stosunku do napotkanych psów. Już nie chce zeżreć każdego, a co piątego.
  3. Podobnie jak ja. Rak odebrał nam Balbinke i też bardzo szybko. Od diagnozy do odejścia minęło zaledwie 2 tygodnie. Mieliśmy nadzieję, że pożyje jeszcze z rok na leczeniu paliatywnym, ale bydle postanowiło ją zabić wcześniej. Nienawidzę takich sytuacji, nienawidzę tej niemocy. Czy ten sk...l nie może chociaż oszczędzić zwierząt? Zabija ludzi i jeszcze mu mało? Emi odeszła w pierwszy dzień wiosny. Balbinka tez tego dnia postanowiła pobiec przed siebie i pohasać na tęczowych łąkach. Obie nas zostawiły w dniu, który powinien być radosny. Dla nas już nie jest. Zawsze będzie wywoływał wspomnienia, tęsknotę, utracone nadzieje i gorzkie łzy.
  4. Pamiętam jak pisałaś, że zjadła z apetytem swój pierwszy posiłek, jak ciągnęła na spacerek. W sercu miałam tyle nadziei. Nawet teraz chwilowy brak apetytu przy tym, że jadła smaczki mnie nie zaniepokoił. Byłam pewna, że da sobie rade, że jeszcze nacieszy się życiem. Kiedy się dowiedziałam, że rak był agresywny mimo wszystko w sercu miałam nadzieję, że ten skurczybyk da znowu o sobie znać kiedy Emi będzie już staruszką. Jestem załamana i zarazem wściekła na to wstrętne choróbsko. Nie oszczędza nawet zwierząt. Nie potrafię się z tym pogodzić. Muszę się wyryczeć, może wtedy poczuję ulgę. Masz rację, miała przy Tobie dobre i piękne życie wypełnione miłością i troska. Wiem co czujesz, Radek też wie, bo przechodziliśmy przez to samo wiele razy. W zasadzie powinnam Cię teraz pocieszyć, przytulić, a nie się załamywać. Mnie to dotknęło wirtualnie, bo osobiście nie znałam Emi. Jestem z Tobą, przytulam Cię, bardzo Ci współczuję, ale chce Ci powiedzieć, że moje serce też krwawi, a oczy są pełne łez z powodu tej straty. Nie jest to czcze pisanie. Naprawdę tak czuję i naprawdę płaczę nad stratą Emi i na tym, że wraz z nią umarła moja nadzieja.
  5. Co takiego? Emi odeszła? Tylko nie to!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Nie tak miało być. Nie tak!!!!! Obie pierwszy dzień wiosny będziemy witać ze łzami w oczach. Tak strasznie mi przykro, tak strasznie mi ciężko. Nie mój psiak, a zalewam się łzami. Życie jest podłe! Psoniu, Balbisiu wiecie co robić prawda ?
  6. No to możemy sobie podać ręce. Zuzia od choroby czeka, żeby ją nakarmić. Czasami ma dni, że przeprasza sie z talerzem i je sama, ale to jest rzadkością. To dopiero są fanaberie. Albo wymyśliła sobie drugi sposób. Muszę z żarcia jej robić takie maluśkie kuleczki typu mini pulpeciki i układać w rządku poza talerzem. W tym celu specjalnie kupiłam matę, żeby to nie leżało na podłodze. Na szczęście minęła już jej fanaberia pt. kolor talerza bo też tak było - niestety. W psiej misce to może być woda, ale nie żarcie. Przysięgam karmienie Zuzi od mojego długiego pobytu w szpitalu w 2008 jest sztuką i trzeba się nieźle nagimnastykować, żeby nakarmić tego chudzielca. Dwbem ze smakołykami nigdy nie mam problemów. Zuzka żre je na potęgę i tyle ile bym dała. Jeśli Emi je je, to raczej fanaberie. Powiem ci tak. Jak Zuzka nie chce jeść i nie chce wziąć do pychola smaczka, to dopiero wtedy jest alarm. Jak żre smaczki alarmu nie ma i to nas nigdy nie zawiodło. Zdarzają sie takie dni, że uprawia po cichu super żebractwo. Żarcia nie tknie, ale wyłudza smaczki ode mnie, od Janusza i od Szymka. Opyli tego co dostała od Janusza idzie do mnie zachowując się tak tak jakby nie dostała, Opyli to co dostanie ode mnie i maszeruje do pokoju Szymona uprawiać żebractwo. W tym cwaniactwie to ma mistrzostwo świata. Potem jak liczymy ile dostała to cholera nas bierze, że się daliśmy jej po raz kolejny zrobić w ciula. Ona dobrze kombinuje bo każdy z nas daje innego smaczka. Ja suszoną wołowinę, Janusz paski, a Szymek paluszki. Smaczki dostaje zawsze po spacerach więc co sobie pannica wymyśliła? Dobrze kombinujecie- zwiększoną ilość spacerów. Teraz zapadła decyzja, że każdy dzieli smaczki i daje jej najwyżej połowę.
  7. Sześć lat temu Balbisia pobiegła na tęczowe łąki. Pamiętam ze wszystkimi szczegółami dzień, w którym sie u nas pojawiła. Było to zaledwie 2 miesiące po odejściu Psoni, kiedy moje serce jeszcze bardzo mocno krwawiło. Ona na cito potrzebowała domu, a ja się tłukłam z myślami czy zdołam pokochać innego psiaka będąc w żałobie. Moje obawy okazały się bezpodstawne. Balbisia od razu mocno chwyciła nas wszystkich za serducha. Psonia miała swój pokój w moim sercu, a Balbisia swój. W kolejnym zamieszkała Zuzia. Każda jest tak samo mocno kochana po dziś dzień i tak będzie zawsze. Mija sześć lat wspomnień, tęsknoty i morza wylanych łez. Wiele bym dała, żeby móc cofnąć czas i przytulic je choć przez jedną maleńką chwilę. Mam głęboką nadzieję, że Psonia zaopiekowała się Balbisiątkiem i obie czuwają nad nami i Zuzką. Balbisiu Kocham i tęsknie bardzo mocno.
  8. dwbem Radek ma racje. Czasami tak sie zdarza, a szczególnie kiedy pies nie do końca jest zdrowy, czy jak bierze jakieś leki. Ja np. 2 tygodnie temu dostałam palpitacji serca bo dałam Zuzi tabletkę a po 3 minutach Zuzia zwymiotowała tabletkę i wszystko co jadła wcześniej. Nie muszę Wam mówić jaka w domu była panika. Potem po 3 godzinach opitoliła znowu jedzenie i było ok. Dopiero po kilku godzinach wpadłam na to, że prochy na wzmocnienie wątroby, które dostaje są bardzo gorzkie. Dzielę je na 4 części (bo można) otulam je w jedzonko robiąc takie malutkie kuleczki, żeby nie było czuć ich smaku i podaję. Nie wiem jak to sie wtedy stało, że Zuzka wypluła tabletkę bez jedzonka i strasznie mlaskała. Potem puściła pawia. Ale w domu była panika, że hej. Poza tym Zuzia tez tak ma i to od wielu lat, że jednego dnia nie chce jeść i ma tzw. nygusa, a następnego wszystko mija. Początkowo strasznie nas to niepokoiło, ale wetka kazała jej dać spokój i zapytała czy my nie mamy takich dni.
  9. dwbem nie ma innego wyjścia. Ma żyć bez przerzutów w dobrym zdrowiu i dobrej kondycji.
  10. Miałam nadzieję, że wyniki będą lepsze. Oby Emi żyła długo i szczęśliwie, a bestia nigdy nie wróciła i za to trzymam kciuki najmocniej jak potrafię.
  11. Super wieści. Tak trzymać! Radku nie wiesz czy są już wyniki Emi?
  12. One to bank robią wszystko co w ich mocy. Jestem tego pewna.
  13. Nadal zaciskamy kciuki za Emi, Gajunię, Zuzulca, a nasze psinki za TM zaciskają swoje łapinki bo
  14. Nadal zaciskamy kciuki za wyniki Emi i powrót do zdrowia Gajuni. Zuzolec już miesiąc bierze leki na tarczycę. Na szczęście nie obserwujemy żadnych skutków ubocznych, a tego się bardzo bałam. Trzymajcie i za nią te swoje kochane łapinki. Kocham Was maluszki.
×
×
  • Create New...