-
Posts
28366 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by szajbus
-
Wegunia-zyla cichutko i cichutko odeszla
szajbus replied to Tigraa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
-
Suzik i Dianka - splonely zywcem - bestialstwo ! ! !
szajbus replied to zuziaM's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
-
Nasza koleżanka zuzka odeszła....(*) (*) (*)
szajbus replied to rita60's topic in Dogomaniacy, którzy odeszli....
-
Łódź- Baranek miał cudowny dom. Już za TM
szajbus replied to szajbus's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
-
-
Bolą i to bardzo bez względu na to ile minęło lat. Takie dni zawsze wywołują u mnie łzy i przypominają mement odejścia - ten, który chciałoby się wymazać z pamięci i zostawić w niej tylko to co dobre, co wywołuje uśmiech na twarzy. Niestety tak nie jest. Myślę, a nawet jestem tego pewna, że opiekują się Gajunią, tak jak moje opiekują się Zuzią. Pewnie robią co w ich mocy, żeby było dla niej jak najlepiej i jak najbezpieczniej.
-
Dziś mieliśmy trochę roboty. Postanowiliśmy zrobić Zuzi trap do wchodzenia na łóżko i schodzenia. Dziewczyna szybko pojęła o co chodzi. W ubiegłym tygodniu podczas wskakiwania na łóżko chyba jej się zakręciło w główce i straciła równowagę. Nie spadła, bo Janusz ją złapał. Uraz jednak pozostał i jak chciała na nie wejść, dawała znać, żeby ją na nie wnieść. Stąd wziął się pomysł na budowę trapu. Teraz nie musi wskakiwać. Jest noc godzina 2:00, a my z Szymonem nie śpimy. Gęby nam się cieszą jak nigdy dotąd. Zuzia po wieczornym spacerze poszła spać. Myśleliśmy, że już ogarnął ją sen nocny. Tymczasem obudziła się 1,5 godziny temu i rozrabia. Tak bardzo nam tego brakowało.
-
Faktycznie sporo. Nie dziwi mnie, że nie lubi wizyt u wetów. Gajunia co rusz ma badania kontrolne i pewnie coraz większą niechęć do tych co ciągle kłują i macają.
-
A to łasuch mały :). Dużo musi stracić na wadze? U psa to nie takie proste. Powiem Ci, że się z deka wkurzyłam. Naciągają Was na koszty wiedząc, że sunia za duzo waży, bo tego raczej się nie da zatuszować. Obawiam się, że zanim ją odchudzicie wyniki będą nieaktualne i wszystko trzeba będzie zaczynać od nowa. Pal licho koszty, ale malucha szkoda. Kolejny stres dla Was, bo to nic innego jak odwlekanie w czasie tego co nieuniknione. Jednym słowem znowu nerwówka i obgryzanie paznokci.
-
Radku jak będzie coś wiadomo daj znać. Kciuki zaciśnięte.
-
Zuzia od poniedziałku ma jeden zastrzyk dziennie. Je ładnie, ale już nie tak jak na początku. Chyba nadrobiła straty i spowolniła. Ale nie mamy co narzekać, bo zjada i tak większe porcje niż kiedykolwiek. Psoniu, Balbisiu nadal zaciskajcie swoje łapinki za nią, za Gajunię, która ma we wtorek ważne badania i za nas wszystkich. Dla psa sąsiadów, który pobiegł na tęczowe łąki w nocy z środy na czwartek. Opiekujcie się nim i oprowadźcie po najpiękniejszych zakątkach. Wyglądał jak bliźniak Zuzi. Żył 14 lat. Pokonał go rak.
-
We wtorek Gajunia ma badania. Trzymam kciuki z całych sił, aczkolwiek wiem jaką macie w domu nerwówkę w związku z oczekiwaniem i na badania i na samą operację. Jestem w Wami .
-
Dziękuję Radku.
-
UFFFFFFFFFFFFFFFFFFFF! Czyli podwójne kciuki trzymam 19 października za pomyślne USG
-
Coraz lepsza kondycja i świetny apetyt. Nigdy nie jadła tak jak teraz i to nas cieszy. Z jednej strony mamy nadzieję, ze przytyje, z drugiej wali takie kupska jak stodoły, więc dobra przemiana materii raczej na to nie pozwoli. Mówmy sobie szczerze, ze idealnie nie jest i chyba już nie będzie, ale cieszmy się z tego co mamy, że z nami jest. Ma zmniejszoną ilość zastrzyków, więc mniej bólu i strachu przed kolejnym kłuciem.
-
Przyznam, że i mnie nosi.
-
Wiadomo coś?
-
Jak będziesz miał wyniki daj znać. Ciekawa jestem na kiedy jej wyznaczą termin operacji. To czekanie jest zawsze najgorsze.
-
Jutro środa. Trzymam kciuki i czekam na wieści.
-
Dziś Światowy Dzień Zwierząt. Tak bardzo bym chciała, aby ludzie zaczęli traktować je z empatią. Żeby zwierzęta nigdy nie zaznały krzywdy zadanej ręką człowieka, bo są takimi samymi stworzeniami jak my. Nie jesteśmy stworzycielami tej planety i nie mamy prawa znęcać się nad słabszymi istotami. Mają pełne prawo do życia na niej jak homo sapiens. Zasługują na godne życie bez głodu, chłodu, pragnienia, bólu, cierpienia i bezdomności. Czy się tego doczekam? Zapalam światełko pamięci dla ofiar ludzkiej głupoty i znieczulicy.
-
Nasz maluch robi postępy. Apetyt wrócił do normy co nas bardzo , ale bardzo cieszy. Jest coraz bardziej aktywna i samodzielna. Na spacerach coraz dłuższe etapy pokonuje w normalnym tempie, ale jeszcze zwalnia jak się zmęczy. Ku naszemu zdziwieniu wróciła do zmiany łóżek. Zasypia tradycyjnie u nas, w połowie nocy przenosi się do Szymona. Potem wraca do naszego łóżka i sama na nie wskakuje bez problemów. Chce sama schodzić ze schodów i na nie wchodzić, ale na to jej nie pozwalamy. Jest noszona. Schody są z lastriko, śliskie, może z nich spaść. Dziś na spacerze chciała zaatakować psa, bo raczył iść jej chodnikiem. Tak się na niego wkurzyła, że hej. Nie wiem jak długo potrwa leczenie, ale trwa nadal. Popraw jest bardzo duża, ale nie jest idealnie i zdajemy sobie z tego sprawę. Najważniejsze, ze z nami jest. Psoniu, Balbisiu dziękuje za łapinki i proszę trzymajcie je nadal. Trzymajcie też z całych sił za Gajunię, bo to kolejna mała istotka potrzebująca wszelkiego wsparcia. Kocham Was niezmiennie mocno.
-
We środę trzymam kciuki ze zdwojoną siłą. Mam głęboką nadzieję, że badania wyjdą dobrze, zostanie wyznaczony termin operacji , a sama operacja przebiegnie bez żadnych komplikacji i powikłań u naszego dogomaniowego terminatorka. Nie powiem, że się i nią nie boję, bo to guzik prawda. Drżę o nią tak samo jak o Zuzke. To chyba przypadłość dogomaniaków? Pamiętam o Was dziewczynki