-
Posts
28366 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by szajbus
-
-
Łódź- Baranek miał cudowny dom. Już za TM
szajbus replied to szajbus's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
-
-
-
-
-
Doskonale Cię rozumiem. U nas jest podobnie. Mam jednak nadzieję, że Gajunia i tym razem zaskoczy nas pozytywnie. Jestem realistką i wiem, że idealnie nie będzie, ale najważniejsze, żeby jej się nie pogorszyły wyniki i nic innego jej się nie przyplątało. Trzymam kciuki o nią nieustannie i to się nie zmieni.
-
-
-
-
Łódź- Baranek miał cudowny dom. Już za TM
szajbus replied to szajbus's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
-
-
Bardzo mi przykro. Na tym wątku wszyscy wiemy co przechodzicie i jak to boli. Przechodziliśmy przez to samo. Niektórzy z nas wiele razy. Każdy na TM doskonale wie co przeżywacie, jak wygląda dom po stracie czterech łapek. Wiemy ile wylewa się łez i jak pali rana w sercu. Oj dobrze to wiemy i rozumiemy. Masz racje w tym co piszesz, że pies staje się członkiem rodziny i to co przechodzimy po stracie zwierzaka, to nic innego jak prawdziwa żałoba. Nie rozumie tego ten, kto nie kocha. Dla takich to był tylko pies. My podchodzimy do tego zupełnie inaczej. Co możemy zrobić? Tylko Cię przytulić, bo nie ukoimy w sercu Twojego bólu. Przez żałobę musisz przejść sama. My możemy Cię jedynie wesprzeć i pocieszyć. Kajetanek na stałe odbił swoje łapki w Waszych serduchach i nikt Wam tego nie odbierze. Nikt nie odbierze Wam także wspomnień o nim. To już zostaje na zawsze. Ja po odejściu Psoni pogrążona w bólu też się zarzekałam, że nie wezmę przez długi czas kolejnego psiaka. Po 2 miesiącach zaadoptowaliśmy Balbinkę, a potem Zuzię. Miałam nie mieć psa, to miałam dwa. Czy to sprawiło, ze zapomniałam o Psotni. Nie, absolutnie nie. Do dziś boli mnie jej odejście i będzie boleć zawsze. Ból z czasem staje się mniej palący, ale jest. Jednak dzięki adopcji Balbisi pustka w domu była mniejsza. Znowu było słychać szczekanie, wróciły spacery, gotowanie jedzenia dla suni itd. Na pewno była plasterkiem na ranę w sercu, która wciąż była i krwawiła. U mojej siostry było inaczej. Wmówiła sobie, że nie może mieć kolejnego psiaka, bo to by wyglądało tak, jakby zdradziła Dżekusia, który odszedł po 16 latach. Zawsze mówię, że każdy nasz zwierzak ma osobny pokoik w naszych sercach, do którego nikt nie ma wstępu. Dzięki temu żaden z kolejnych psiaków nie kradnie miłości do swojego poprzednika. Przekonała się o tym w ubiegłym roku kiedy przygarnęła wyrzuconą z samochodu sunię (jeszcze szczeniaka). Nadal kocha Dżekusia, nadal pielęgnuje pamięć o nim, płacze wspominając go i szleje z miłości do suni. Dziś żałuje, że mnie nie posłuchała i nie zdecydowała się na kolejnego psiaka wcześniej. Jednak nie chce abyś to odebrała, jako namowę. To ma być Twoja decyzja, a nie nikogo z forum. Dla Kajetanka. Niech biega po tęczowych łąkach z naszymi psinkami bez bólu i cierpienia.