Jump to content
Dogomania

Osiolek

Members
  • Posts

    1036
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Osiolek

  1. [quote name='Belula']:) a już myślałam, że zaraz bana dostanę.. :) Co do suczki, to ja nie wierzę do końca w jej złą wolę. Tam są warunki nie do zniesieni po prostu dla niej.... Która to??? Belula, litosci... Kto mowi ze pies ma zla wole..... Nie zaglebiajmy sie az tak daleko, do oplacania psich psychologow jeszcze nie doszlismy, przynajmniej ekonomicznie.... Prawda jest prosta - suka ZAGRYZA inne psy. I cos z tym trzeba zrobic na cito!!!!! Chcesz ja wziac, to bierz, ale nie dawaj rad osobom ktore pracuja nad tym od dluzszego czasu, bo to im uwlaczaja. Proponuje zeby osoby ktore chca tylko "paplac" wycofaly sie z aktywnego uczestnictwa w watku - tu trzeba miec konkretne rozwiazanie na teraz, a nie propozycje do realizacji za miesiac czy dwa.... Belula, bierzesz suke? Nie jestem zlosliwa. Ja jej nie moge wziac, dlatego z mojego punktu idzenia trzeba ja uspic. SPRAWA JEST PILNA!!!!!!
  2. [SIZE="7"]APEL!!!!!!! W oborze, najwiekszym pomieszczeniu jest sunia, ktora dostala cieczke, sa tam tez samce. Za chwile bedzie jakies zagryzienie a nie ma gdzie suni juz umiescic-klatki są zajete. [SIZE="3"]Potrzebne jest przewiezienie suni albo do Zgierza albo do Łeczycy lub duzy transporter/klatka do przetrzymania suni do poniedzialku!! Suka, ktora zagryza dla bezpieczenstwa innych psow jest zamknieta w klatce obecnie.
  3. [quote name='qeram']No właśnie, "dla wszystkich". Jeżeli pies jest wyjątkowy to powinno się szukać wyjątkowego opiekuna. pomoc psom powinna polegać również na tym, a nie na pozbywaniu się problemu. Geram, calkiem sie z Toba zgadzam, ze przepelnienie, ze gdyby byl ten jeden odpowiedni wlasciciel... Szkopul w tym ze dla tej suki kazda ilosc powyzej 1 bedzie przepelnieniem. I ze nie ma tej jednej, wlasciwej osoby, ktora marzy o tym zeby zajac sie ja i resocjalizowac. Tu nie ma lepszego wyjscia - tu jest tylko wyjscie mniej zle :-( Jest jeszcze jedno wyjscie - zamiast usypiac wsadzic ja do jednej z tych kroliczych klatek z ktorych psy zostaly powyciagane... Ocene pomyslu pozostawiam osobie czytajacej. Przypominam [SIZE="4"]KAZDY DZIEN BEZ PODJETEJ DECYZJI JEST PODJETA NA TEN DZIEN DECYZJA!!!!!!
  4. [quote name='waldi481']Wyjaśniamy co nastepuje: nie uzurpujemy sobie prawa do decydowaniu o życiu.Uzurpujemy sobie prawo do bycia rozsądnym. Nie może być tak by czyjeś zaślepienie,dziwnie pojmowana miłość do zwierząt sprawiała,że inne psy mają żyć w poczuciu zagrożenia.W nieustannym lęku.Jestesmy winni psom z Krężla,Maciejowic i innym wyrwanym z piekła zapewnienie im minimum bezpieczeństwa. Nie bawimy sie w Boga.Apelujemy o rozsądek.Miłośc winna być mądra.bo inna niż mądra jest gorsza niż brak jakiejkolwiek miłości. A swoją drogą POLSKIE PIEKŁO jest wszechobecne.niestety:shake: I jeszcze jedno-co to ma być,że zostanie złożone doniesienie do-rozumiem-prokuratury jeśli zostanie wspomniany zwierzak poddany eutanazji? Czy my żyjemy w jakiejś grotesce? To jest niepojęte:shake: w/z Elżbiety Waldemar Zgadzam sie. My nie decydujemy o zyciu, ale mamy pewne obowiazki - i niepodjecie zadnej decyzji jest w sumie podjeciem decyzji o smierci kolejnych psow. Uspienie agresywnej suki nie bedzie zemsta, nie bedzie kara - a bedzie niezbednym krokiem. Zeby uchronic pozostale psy. Gdyby byla mozliwosc umieszczenia suki w miejscu bezpiecznym, gdzie nie stanowi zagrozenia dla nikogo, danie jej godnego zycia - nikt by nie myslal o uspieniu. Ale takiej mozliwosci nie ma. I niestety, krew tych zagryzanych przez nia suk spada na nas. Uniki w stylu "nie moj problem, nie moja decyzja" obciazaja nas wszystkich rowno. To jest nasz wspolny problem!!!! I powinnismy szybko i zgodnie podjac decyzje. Nie mamy wplywu na przeszlosc - ale mamy na przyszlosc. [SIZE="4"]NIEPODJECIE DECYZJI O USPIENIU [SIZE="4"]JEST PODJECIEM DECYZJI O SMIERCI INNYCH
  5. SBD, rozmawialam kiedys z pania Roma, na samym poczatku tej akcji, chyba w marcu. Gagata ma racje - starych drzew sie nie przesadza..... Pani Roma zaciaga jak z kresow - Przemysl to jest jej DOM, przeniesienie nawet 50 km to dla niej jak na Marsa.... Ona w tym domu porusza sie po omacku, nawet gdyby stracila wzrok, da sobie rade. Jej trzeba pomoc w miare mozliwosci na miejscu, ale mysle ze nawet nie mozna proponowac przeprowadzki - bo osoba ktora to zaproponuje musi wziac na siebie odpowiedzialnosc za dalsze losy pani Romy i jej meza - np. jesli zachoruja.... Tu maja sasiadow - dobrych, zlych, ale maja. Jak im sie cos stanie bedzie KTOS kto sie zainteresuje. Tam nie maja NIC. Bo dom, nawet nie wiem jak luksusowy, to jest NIC. A co bedzie jak panstwu ktorzy wynajmuja dom nagle sie odwidzi? Wlasny suchy chleb smakuje lepiej niz cudzy miod. Nie czuj sie dotknieta - swietnie ze poddalas pomysl, zreszta bardzo dobry, tyle ze dla innej osoby, gdyby takich pomyslow nie bylo, to swiat stalby w miejscu. Recze Ci ze na tym watku bylo mnostwo pomyslow, wszystkie sie rozwazalo, a potem czesc realizowano a czesc nie. Taka burza mozgow :-) ps. tak jak pisze Miska ktorej babcia chciala umrzec u siebie - pani Roma i jej maz maja troche inna perspektywe niz ludzie mlodzi. Oboje otarli sie o smierc - nie planuja na 20 lat naprzod, a pewnie max na rok.... Potem na kolejny, i kolejny... Dlatego chca byc u siebie.... Zobacz ile starszych ludzi zostalo w kraju, dzieci za granica, w dobrych warunkach materialnych - rodzice nie chca wyjechac do dzieci, bo tu sa U SIEBIE.....
  6. [quote name='Niewiasta_21']Usg wykazało problemy ze śledzioną.[/QUOTE] Wiem ze troche pozno, ale dopiero teraz tutaj zajrzalam. Stare psy czesto maja klopoty ze sledziona - rosnie w niej nowotwor, od srodka, w koncu sledziona peka i pies sie wykrwawia. Weterynarze niestety maja kiepska wiedze na ten temat, ale mysliwi owszem (nie wiem dlaczego). Wlasnie w ten sposob stracilam moja sunie, zaczela chwiac tylem, chodzilam po wetach, macicy juz nie miala, podejrzewali kosciec, bo to mix ON.... W koncu sledziona pekla..... Nie jest to stan beznadziejny, nowotwor nie jest zlosliwy - sledzione mozna usunac i ies zyje dalej. Rozumeim ze Szansa w tej chwili nie bedzie operowana - ale uczulcie przyszlego opiekuna zeby zwrocil na to uwage, zeby o tej sledzionie pamietal, i w razie czego "pouczyl" weta.
  7. [quote name='Agata69'] Ośle problemy wobec tego co powyżej sa naprawdę smieszne...[/QUOTE] Ostatnio kiedy ktos siegal do przezwisk z tego co pamietam to bylo w piaskownicy. Dzieki za odmlodzenie. [quote name='koss']A ja CI dam ,jak przyjade z rączki ...do rączki..:razz::cool1:[/QUOTE] Tak sie zalatwia w rodzinie albo miedzy dobrymi znajomymi - a nie zbierajac pieniadze od nieznajomych osob na publicznym forum.
  8. [quote name='Agata69'] Jesli chodzi o twoje czekanie na rozliczenie (daty i sumy) to życze miłego czekania. [U]Nic ci do tego kto i na co wpłaca mi swoje własne pieniądze[/U]. [/QUOTE] Jak sobie zyczysz. Prosze o zwrot 200 zlotych na konto Fundacji EMIR z dopiskiem "na Biedke".
  9. Ja Agaty nie jestem w stanie zmusic do rozliczenia. Tylko tyle ze jest to z jej wlasna szkoda - bo niechec do rozliczenia moze byc wywolana wylacznie jednym powodem - ze cos sie nie zgadza. Wiele osob przeglada ten watek, nawet jesli sie nie odzywaja - ale co pomysla to pomysla.... Elza i Koss - Wasza obrona Agat jest w gruncie rzeczy ze szkoda dla nij samej, ale to juz nie moj problem. Zaluje tylko ze sie dalam nabrac i kiedys mialam do niej zaufanie, to wszystko.
  10. [quote name='ElzaMilicz'][B][SIZE=3]Agata[/SIZE][/B], [SIZE=4][B][COLOR=black]ja [/COLOR][COLOR=blue]nie życzę [/COLOR][COLOR=black]sobie [/COLOR][/B][/SIZE]i nigdy nie życzyłam by informacja o jakichkolwiek moich wpłatach, których dokonałam lub dokonam była umieszczana na forum publicznym. Myślę, że uszanujesz moją wolę.[/QUOTE] Mnie nie interesuja imiona - a jedynie daty i wysokosc wplat.
  11. Agato, ja nadal czekam na rozliczenie pieniedzy (nie mowie o "wyludzonych" darach). Wierze ze wydalas je zgodnie z celem, dlatego tym bardziej dziwi mnie ze nie chcesz tego rozliczyc - w koncu sporo osob Ci zaufalo i najlepszym sposobem podtrzymania tego zaufania jest podliczenie - jest to normalna "procedura" przy wszystkich skladkach. Nie traktuj tego jako osobisty atak - tylko rzeczowe podejscie do sprawy. Mysle ze sporo osob zaglada na ten watek i nawet jesli nic nie pisza - tez czekaja na rozwiazanie tej sprawy. Nie mozna po prostu zbierac pieniedzy, a potem mowic ze sie wydalo na dobry cel - trzeba podac cyfry. Tu chodzi o wiarygodnosc zarowno Twoja, jak i wszystkich zbierajacych.
  12. Dobre wiesci w tym smutku: CHANS zgadza sie na dokladanie 50% do sterylki suki ktora zostaje wyadoptowana przed adopcja. Czyli: nie wypuszczamy zadnej suki bez sterylki :-) I jeszcze jedno - rozmawialam dzis z zastepca prezydenta - obiecal dorzucic sie do sterylek :-)
  13. [quote name='becia66']Osiołku, możesz cos wiecej napisać o tych sterylkach ? Ostatnio było w schronisku parę sterylek - kastracji ale to kropla w morzu potrzeb. A szczeniaków zatrzęsienie - również tych ''zaciążonych'' w schronisku....:-([/QUOTE] Oczywiscie ze moge, z prawdziwa przyjemnoscia, bo to dobre wiesci :-) CHANS zdecydowalo sie zasponsorowac sterylki-kastracje w Orzechowcach - z tej kwoty wyjdzie ok. 30-35 suk. Ich przedstawicielkami w Polsce jestesmy Li1 i ja. Sterylki(kastracje, czyli usuniecie macicy, jajowodow i jajnikow) odbedzie sie metoda QuickSpy (inaczej SpyHook, stosowana m.in. w schronisku w Bydgoszczy, propagowana przez WSPCA, polegajaca na malenkim cieciu i usunieciu "zawartosci" specjalnym haczykiem). W ten sposob rana pooperacyjna jest niewielka, szybciej sie goi, czas rekonwalescencji sie znacznie skraca. Li1 i ja rozmawialysmy z kierownictwem schroniska i z weterynarzem - sterylki ruszaja od polowy pazdziernika. Suki beda dowozone do kliniki, po zabiegu zostana w klinice do nastepnego dnia, potem wroca do schroniska, to wszystko zalatwia kierownictwo schroniska. Suki w trakcie kastracji beda tatuowane-numerowane, w ten sposob bedzie wiadomo ze suka juz jest wykastrowana, no i przy "zdawaniu sprawozdania" jakie suki zostaly wykastrowane, CHANS bedzie dostawal zdjecie oraz numer suki. Chce porozmawiac teraz z wladzami miasta - moze uda sie od nich wytargowac cos na sterylki. Poza tym mamy pomysl zeby osoby ktore adoptuja niewykastrowana suke ze schroniska, mogly w ramach projektu wykastrowac ja za polowe ceny, tzn wlasciciel by placil polowe, a CHANS polowe - ale zanim mozemy sie tak umowic, musimy z Li1 spytac CHANS czy sie na to zgadza. Czy wiesz czy w schronisku da sie przeprowadzic sterylki aborcyjne? Czy to wogole wchodzi w gre?
  14. [quote name='becia66']Jestem Osiołku tego pewna że to był błąd w domu. Nie to , żeby dom był zły, mało troskliwy bo jestem pewna że to dobrzy ludzie ale problem ich przerósł i to problem który sami sobie stworzyli. Przekopałam sie jeszcze dokładnie przez daty, maile ,telefony i wyszło na to że 24.08 była adopcja, potem telefony z super wiadomościami i obiecane zaproszenia na kawę. Wreszcie 12.09 otrzymałam maila ze zdjęciami Funi i zapewnieniem że wszystko jest w najlepszym porządku, mała czuje się jak u siebie w domu, szczeka na ogrodzie, bawi się z sunią domowniczką i podziekowania za adopcje. A więc przez 19 dni było super. I co sie potem stało nagle, że Funia z dnia na dzień zdziczała, przestała chcieć wychodzic na zewnątrz i załatwiała sie w domu i to najchetniej na łóżku ? Ponoć chowała sie przed wszystkimi domownikami i Pani stwierdziła wręcz że sunia się cofa.......:-( Coś tu nie gra, cos jest nie tak.......:shake:[/QUOTE] No wlasnie, jesli na poczatku jest dobrze a potem sie pogarsza - to jest sygnal ze cos jest nie tak. Ja tez mysle ze dom byl dobry - tylko ze nie dla Funi..... Ale tego nigdy nie wiadomo, dopoki sie nie sprawdzi :-( Jedno jest pewne - TO NIE BYLA WINA FUNI ze tak sie stalo. Ona sygnalizowala po swojemu - a jak inaczej mogla protestowac? Ludzie czesto mysla stereotypami, pewnie ta pani nigdy sie z czyms takim nie spotkala, pewnie Funie skrzyczala po pierwszym siusiu - no i zaczelo sie bledne kolo.... Mysle ze przy adopcji suni nie ma co tego wyciagac, bo to moze ja tylko niepotrzebnie obciazyc - ale mysle ze dobrze bedzie kontaktowac sie z nowym domem i jesli cos takiego wystapi znow - wytlumaczyc o co chodzi, ze zamiast pouczenia jej potrzebna jest milosc..... Zaden pies nie siusia w domu dla przyjemnosci..... Trzymam kciuki za nowy domek!!!!!!! Acha, w Orzechowcach ruszaja sterylki pokrywane przez CHANS - tak mysle ze moze by sprobowac jeszcze Funie wysterylizowac przed wyadoptowaniem? Bo nad tymi sukami ktore sa w schronisku bedzie kontrola, jak pierwszy etap projektu kastracji "wypali" bedziemy sie starac o kolejne fundusze, moze by wlasnie pomyslec o sterylkach tych sun "na wylocie", zeby nie mialy "wpadki" w nowym domu?
  15. [quote name='becia66']Funia niestety wraca jutro do schroniska......:-(:-(:-( Ponoć w pierwszym tygodniu było super, sunia grzeczna, załatwiała sie na zewnątrz, była chwalona za każdym razem kiedy rozmawiałyśmy z Pania przez telefon . Z tego okresu są też zdjęcia : [IMG]http://img258.imageshack.us/img258/3782/p8240009vj9.jpg[/IMG] [IMG]http://img160.imageshack.us/img160/7894/p9090064xk2.jpg[/IMG] [IMG]http://img111.imageshack.us/img111/2679/p9090065rv8.jpg[/IMG] [IMG]http://img160.imageshack.us/img160/7370/p9090070mo2.jpg[/IMG] Po półtora tygodnia pobytu p.Marzena twierdzi że sunia zmieniła sie nie do poznania. Zaczęła sie załatwiać w domu i to najchętniej na łóżkach, zrobiła się kompletnie nieposłuszna, na zewnatrz trzeba było wynosić ją na rekach i już w trakcie podnoszenia załatwiała się pod siebie. Zaczęła też warczeć na 4-letniego siostrzeńca którego wcześniej witała radośnie. Każdy następny dzień był coraz gorszy, zaczęła startować do kota,drzeć gazety i załatwiać sie już w domu na potęgę. Pani Marzena twierdzi, że rodzina jest tak umęczona Funią, że głowa boli i że sunia zapewne nigdy nie mieszkała w domu, a więc niestety zostać u niej nie może tym bardziej, że ma ona się opiekować przez jakiś czas siostrzeńcem na którego Funia warczy i mały sie jej panicznie boi. A więc Funia wraca jutro do schroniska....:-(:-(:-( A miało być tak pięknie........Fuńka, cos ty narobiła....:shake:[/QUOTE] Dopiero teraz weszlam na watek Funi, po dlugiej przerwie, myslalam ze wszystko jest ok :-( Ja mysle ze blad byl w domu - jesli pies nagle, po pewnym czasie, zaczyna sie zle zachowywac, to znaczy ze protestuje. Siusianie, gryzienie - sa bardzo typowe. Przypuszczalnie zle byla traktowana, oni niekoniecznie zdawali sobie z tego sprawe - ale jesli ona w jej pojeciu byla traktowana gorzej niz ta druga psina - to zaczela protestowac na swoj sposob. Mam 5 psiakow ze schroniska, jedna z nich jest wlasnie taka - potrafila nam ze zlosci wejsc na kanape, nasiusiac i zrobic kupe. Nauczylismy sie ze jesli chce byc glaskana - to ja trzeba poglaskac, a nie "odtracic" bo akurat nie mamy czasu. Problem w tym ze ludzie chca gotowy "pakiet", jak pralke czy lodowke - oczekuja ze sie bedzie zachowywac wg ich wzorca. a to jest zywe stworzenie. Mysle ze ona powinna isc do starszej osoby, jako jedyne zwierze, w domu najchetniej bez dzieci - ona musi byc ta NAJWAZNIEJSZA. I mysle ze w sumie dobrze sie stalo - ten dom sie dla niej nie nadawal, szczescie ze ona to pokazala. Nie mozna by zrobic ogloszenia w stylu "szukamy starszej pani ktora chce kochac, nic wiecej"? Ludzie sa koszmarni :-(
  16. Nie szukam dziury w calym. Zadam rozliczenia wplaconych pieniedzy. Wydaje mi sie ze nie jest to wygorowane zadanie. Kazdy uczciwy czlowiek rozlicza sie z tego co dostal.
  17. No coz, zmuszona bylam wrocic na watek.... W ciagu ostatniego tygodnia dowiedzialam sie o duzych wplatach dokonanych na konto Agaty, na psy ktore ona ratuje. W przypadku zbierania pieniedzy na ratowanie psow, osoba zbierajaca rozlicza sie na dogomanii z wplywow i wydatkow - Agato, czy mozesz zrobic takie rozliczenie? Od momentu kiedy zaczelas zbierac, do dzis.
  18. [quote name='Ania+Milva i Ulver']Osiołek własnie swoimi postami chcesz aby Agata wychwalila cie za wpłate-inaczej nie da sie tego odczytac...chyba napisała wyrażnie,że dziekuje innym , ktorych nie moze spamietac w tej chwili... a inne insynuacje pod jej adresem odnosnie nie pamietania wpłat np sa poprostu załosne.[/QUOTE] Mylisz sie - ja po prostu wykazuje klamstwa w jej poscie dotyczace fundacji EMIR i wplat dokonanych na psy. Wasza logika pozostawia wiele do zyczenia, ale jak widac nie kazdemu dano.... Niniejszym uwazam moja bytnosc na tym watku za zakonczona.
  19. [quote name='qeram']Ja też nie byłem wymieniony i się nie upominam o to, bo wpłaciłem na psa a nie po to żeby mnie pod niebiosa wychwalać i co to ma do tego czy wypowiedź jest przekonywująca czy nie. Przecież Agata napisała, cytuje:"[FONT=Arial][COLOR=red]i wiele , wiele innych których nie jestem w stanie spamiętać, a którym jestem bardzo wdzięczna)."[/COLOR][/FONT][/QUOTE] Geram, bardzo slusznie, ja tez wplacilam na psa, i jak dotad sie "nie ujawnilam", wszystko bylo zalatwione z Agata mailowo, wplata tez bezposrednio do niej. Nie chodzi mi o wychwalanie mnie - gdybym tego chciala, oznajmilabym glosno na watku ze wplace. Tylko ze zazwyczaj pamieta sie te osoby ktore wplacily sporo, przyznasz sama ze szybciej zapamietasz wplate 1000 zl niz 10.... Wiec jesli Agata nie pamieta osob ktore wplacily 200 zl albo mniej - a jednoczesnie ubolewa ze wszystko placi ze swojej kieszeni - to mnie nie bardzo to idzie w parze..... Bo te wydatki chyba nie poszly w dziesiatki tysiecy..... Fundacja EMIR zaplacila wszystkie rachunki w momencie calkowitego zdania wolontariatu - tzn odeslania pieczatki(inne dokumenty zostaly przeslane wczesniej). Poniewaz brakowalo jedynie pieczatki, sama pisalam do Agaty ze w momencie kiedy pieczatka dotrze do Fundacji, faktury zostana pokryte. I tak sie tez stalo.
  20. [quote name='Agata69'] Informacja na stronie Fundacji o pokryciu (tryb dokonany) tych kosztów widnieje juz od miesiąca. ostatnia wyliczona pozycja, czyli sterylizacja dwóch suk, została pokryta z datków prywatnego darczyńcy ze Szwecji, kierowana imiennie dla moich podopiecznych. zainteresowanie tej pani własnie moimi podopiecznymi było skutkiem mojej ciężkiej pracy na rzecz zwierząt i wyników na tym polu, co tez ta właśnie pani doceniła. Wpisanie tej pozycji w zasługi Fundacji jest przypisaniem sobie nie swoich zasług. Niesmaczne i dziecinne. [/QUOTE] Blad - informacja na stronie fundacji w trybie dokonanym widnieje nie od miesiaca a od dwoch dni - ja osobiscie te informacje wstawialam. Jesli chodzi o pania ze Szwecji i jej dar na rzecz wolontariatu we Wloclawku - nie badz taka pewna czy ta pani nadal uwaza ze warto Cie wspierac - spytaj sie jej.... Ona Cie wsparla tylko dlatego ze bylas wolontariuszka EMIRa, EMIR byl Twoim poreczeniem, podobnie zreszta jak w moim przypadku.... [quote name='Agata69'][FONT=Arial][COLOR=red]Koszty które poniosłam przy ratowaniu, leczeniu, adopcji i transporcie do DS tych wszystkich zwierząt pochodziły z [B][U]mojej prywatnej kieszeni oraz darczyńców[/U][/B], moich przyjaciół z Dogo (Basia z Pasłęka, ElzaMilicz, Koss, Bambino, Asiaczek, Emilia, Figa bez Maku i wiele , wiele innych których nie jestem w stanie spamiętać, a którym jestem bardzo wdzięczna).[/COLOR][/FONT] [FONT=Arial][COLOR=#ff0000]Fundacja do tej pory pokryła tylko 770, 40 zł (patrz pozycja pierwsza). Dodam że pieniądze te pochodziły z 1% na OPP dla Koła we Włocławku (które sama wyzebrałam od znajomych i rodziny).[/COLOR][/FONT] [/QUOTE] Hmmmm, ciekawe ze Osiolek wsrod darczyncow nie zostal wymieniony.... Z tego co pamietam Osiolek wplacil 200 zl na sterylke suni - wiec jesli zapominasz Agato wspomniec ofiarodawce drobnych 200 zl, to o czym jeszcze zapomnialas? W swietle tego reszta Twoich wypowiedzi nie jest juz tak przekonywujaca.....
  21. No coz, Agato - widze ze jak Ci temat jest niewygodny - to po prostu nie odpowiadasz. ale obrazac potrafisz, zupelnie niezle Ci to idzie. Jesli mam byc szczera to uwazam za bezczelnosc z jednej strony proszenie Fundacji o wsparcie finansowe, a z drugiej robienie wobec niej zlosliwych uwag, bo Twoja uwaga "A na wątku cicho. Nie ma kogo mieszać z błotem, zwykłe codzienne pomaganie to nuda." byla pita do EMIR, czy sie myle? EMIR jest Twoim zwierzchnikiem, dobrowolnie przez Ciebie wybranym. Nie podoba Ci sie - zrezygnuj z bycia wolontariuszem EMIRa. Szkoda ze osoba tak w sumie efektywna, o takim potencjale jak Ty, nie potrafi zupelnie wspolpracowac. Jak dotad caly czas bylam po Twojej stronie - ale widze ze nie bylo warto, jestes zwykly warchol. Uwazam temat z mojej strony za zakonczony.
  22. Weroniko, jesli chodzi o kwestie platnosci - to - jesli to wszystko dojdzie do skutku, na co mam nadzieje - naleznosc bedzie uiszczana bezposrednio weterynarzowi. Mysle ze ustna umowa z weterynarzem i kierownictwem wystarczy - placi sie za wykonane sterylki.
  23. [quote name='Agata69'] A na wątku cicho. Nie ma kogo mieszać z błotem, zwykłe codzienne pomaganie to nuda.[/QUOTE] Agato, czy mozesz uscislic o co Ci chodzi? Chcialas byc zlosliwa? Wobec kogo? Bo ja wogole nie zrozumialam Twojego postu.
×
×
  • Create New...