-
Posts
1033 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Nor(a)
-
[quote name='reucia']mój mąż ma tylko ochotę udusić tego weta, ale to już inny problem. [/quote] weci to jest odrębny temat (nóż sie w kieszeni otwiera!!). Nasz pies z silnymi objawami dysplazji stawu biodrowego (o której nie wiedzielismy wtedy) dostał zamiast RTG ..zastrzyk przeciwbólowy. Potem bylo jeszcze "parę" kwiatków, gdzie indziej rozłożono ręce i sugerowano uśpienie. ps. pies zoperowany, w tej chwili 100% zdrowia (oczywiście fizycznie, nie genetycznie). To tak na marginesie.
-
[quote name='Asti']Kulka jest już w 4-5 tyg. ciąży. Czy to nie za późno? Nie mogę jechać do Warszawy, żeby tam u jakiegoś super-weta wysterylizować moją psinę! Podróż tam trwa ponad 5-6 godz.![/quote] jakies wieksze miasto blisko Ciebie. Najlepiej niech Ci tu ktos poleci kogoś (w wiekszym miescie tez mozna roznie trafić..a szkoda czasu, nerwów i kasy)
-
[quote name='zakla']Hmm, operacje miała pod koniec listopada. [/quote] oo..to dokladnie tak jak Vega [quote]Tak starsznie jej sie móżdzek pogorszył niedawno.[/quote] hmm..móżdżek..nasz pies biega non stop z co chwila jakąs wyciągniętą skądś skarpetką :p i wciskając w rękę chce zeby sie z nią bawić. Zdziecinniała zupelnie.
-
[quote name='zakla']U Miki to niestety jest czysta agresja:roll: Zawsze była trudnym psem, potarfiła wykazać swoją agresję, oraz potrafiłą zdemolować mieszkanie. Ale nigdy aż tak :| Teraz to mają tam z nią istny koszmar, a że to pies, któremu ja znalazłam dom i to u dziewczyny mojego barta, to jestem niejako zobowiązana do pomocy im. A muszę się wam przyznać, że nie mam pomysłu, od czego zacząć...[/quote] a tak z ciekawosci kiedy ona miala sterylkę?, i kiedy sie zmieniła?..jakos stopniowo to bylo?. Bo Vega to w zasadzie z dnia na dzien, choc trudno moze powiedzieć, że jakos BARDZO zmieniła, ale jednak widac ze trochę jest inaczej. Acha Vega je...więcej (szczerzę mówiąc to "żre" :roll: ..o jakiej porze się cos nie da i co by nie było..od miski potrafi odgonić mlodszą sunię ktora jeszcze rosnie :roll: )
-
[quote name='Asti']Jutro sterylka Kulki:-o ! Ale się boję. Wszystko napiszę jak będę miała czas![/quote] trzymamy kciuki ;) zakla: mojemu psu po sterylce teraz tylko glupoty w glowie i zabawa :roll: ..i tak non stop (az męczące to chwilami, zwlaszcza gdy drugi pies ma teraz klopoty ze zdrowiem)..a jaka się ważna zrobila..zaborcza az taka ;)
-
[quote name='Cortina'] Jeszcze wczoraj mnie jeden lekarz straszył powikłaniami po narkozie np ostrą niewydolnością nerek, sunia moich znajomych tak odeszła, a na koniec dodał, że to się rzadko zdarza:mad: . Przepraszam, że się tak tu użalam, ale strasznie się zaczynam denerwować[/quote] ...a nas wczoraj jeden lekarz postraszyl, ze jak sie nie da uszu naszego psa wyleczyć to pies do uśpienia. Off topic nieco ale nie moglam sobie darować propo tego straszenia. Tak btw. to drugiego psa nam spisują na straty i to w przeciągu niecałego roku (ten pierwszy pies ma się świetnie tak w ogóle, po sterylce również).
-
[quote name='AG'] I tak było lepiej niż z moim pierwszym psem, który lubił to "robić" na gościach:shocked!: [/quote] no znam to z wlasnego domu..:diabloti: Zaczela (suka, nie pies) na nas, ale jakos szybko ustawila sie we wlasciwym szeregu. Potem "niestety na innych osobach sobie probowala cwiczyć, i co ciekawe jak zauwazylam inteligentna bestia wybierala sobie tylko niektore osoby (mniej pewne?.."slabsze"?..chyba po prostu po zachowaniu wychwytywała to w lot). Wstyd jak nie wiem :oops: , bo jak tu wytlumaczyc komus postronnemu ze to suka, a nie pies i nie koniecznie w "tych" zamiarach. Potem doszedl drugi pies i tu juz bylo pelne pole do popisu :evil_lol: . Ten drugi pies jest w tej chwili wiekszy i silniejszy, co jej tez nie przeszkadza nadal probować.
-
[quote name='Weronika']ech........jesteście takie odwazne.Ja juz sama niewiem moja Hercia ma teraz cieczke i wszyscy chcemy ją wysterylizować , ale to takie gadanie bo teraz nie mozna a jak juz czas będzie dogodny to wiem ze cała rodzina powie NIE.Strach przed utratą suni jest tak wielki ze nas paralizuje--nigdy sie nie odwazymy tego zrobić .Wiem to głupie ale nie potafimy tego strachu pokonać.[/quote] Weronika, nasz pies przezyl cięcie miednicy w 3 miejscach (i łączenie tego na sruby). Szycia były w 3 miejscach (mozna powiedziec ze z kazdej strony..od brzucha, z tyłu i na grzbiecie..pocięta byla prawie ze naokoło), a juz po tygodniu chciała skakać na łozko (nie mówiąc o tym, że po operacji i wybudzeniu się z narkozy wstała i zrobiła w klinice...kupę :roll: :oops: ) Sterylka to przy tym naprawdę zaden zabieg z kosmosu. Psy mają zaskakującą szybkość gojenia sie i wracania do zdrowia. Oczywiscie te w dobrej formie, ale zakładam, że takowe są poddawane sterylce (tej z rozsądku a nie już tej z koniecznosci..bo wtedy faktycznie gorzej).
-
[quote name='mandibula'] My mamy "naszych" lekarzy w "naszej" klinice i od 6 lat śpimy spokojnie, choć trochę już przeszliśmy z naszymi 3 psami (oddzielny, długi temat :lol: ) Pozdrawiam[/quote] jak to jest wazna sprawa przekonuje sie o tym coraz bardziej z kazdym miesiącem. Tak btw. psa (drugiego naszego) z dysplazją sugerowano juz uspic (prędzej czy pozniej). Gdzie indziej psa "naprawili". Pamiątką po tym wszystkim jest teraz tylko jej RTG. Ale to tez odrębny dlugi temat.
-
[quote name='Cortina']Potrzebuje pocieszenia:-( , zapisałam Hage na 6 stycznia na sterylke. Strasznie się już boję. Przede wszystkim narkozy i później ewentualnych powikłań. :-([/quote] ja dobrze wet wybrany to nie powinno byc zadnych problemów. U nas jedyne co przezylismy dosc solidnie to płacz w samochodzie w drodze powrotnej (a do domu 150 km i w-wka zakorkowana). Trzeba bylo od razu zjechac po drodze do apteki po czopki (na szczęscie byla po drodze!!). Potem juz najmniejszych problemów..rekonwalescencja przebiegala wzorowo.
-
Piesek po tym wszystkim zjadł lekką kolację i to tak, że miska fruwała po całej kuchni. Po jedzeniu - najmniejszych objawów. Także mam nadzieje ze przyczyna usunięta. Swoją drogą gratulacje dla wetów którzy 'leczą' tylko objawy nie szukając przyczyn (nawet nie starając się szukać takowych). Dobrze, że to dała radę zwrócić, bo inaczej nie wiem co by było.
-
[quote name='Flaire']To niech w czasie choroby chodzi na smyczy albo w kagańcu. [/quote] musiałby byc szczelnie zamknięty, bo na tym spacerze piła tez brudną wodę z kałuży (mam lać za to???..czy szarpać smyczą za gardło?) Leczona jest przede wszystkim na uszy. Wet swierdzil ze (cytuje) "jest klinicznie zdrowa". Ja widze z kolei, ze nie do konca jeszcze i taką tez ma dietę (nie dostaje suchego, nie dostaje owoców czy surowych wazyw, gotuje kotły ryzu dziennie, bo przy okazji drugi pies tez tak jada) Jesli sie pogorszy pojedziemy do weta do W-wy na SGGW (teraz byly swieta, wczesniej nie moglam wziasc urlopu..to byl jedyny problem).
-
[quote name='saJo']Czy dobrze zrozumialam? Psiak dochodzil do siebi. Potem dostal gryzak i nierozgotowany ryz i choroba wrocila? Jesli tak, to moim zdaniem wlasnie gryzak i/lub ryz byl powodem nawrotu choroby.[/quote] Ryż dostała normalnie ugotowany (na miekko..nie breję-kleik..o to mi chodziło). Do tego indyka posiekanego i marchew. To bylo wczoraj i to zwymiotowała 2 godziny po zjedzeniu. Nie wiem czy choroba wróciła czy nie..Bo nie wiem do końca co jest grane. W każdym bądź razie dzis jadła breję z kurczakiem (koło 16.00) i jeszcze nie zwróciła mimo, że na spacerze dorwała się i zarła, a przynajmniej gryzła patyki (tu nie mam szans dorwać- to są setery..one na polach potrafią odbiegać i 200m). Od razu też uprzedzam pytanie czy czegoś wczesniej nie zazarła na spacerach. Otóż nie..bo przez parę poprzedzających dni zwyczajnie nie byliśmy na zadnych dłuzszych bieganiach. Po odstawieniu antybiotyku energie i zachowanie ma normalne. Odrobaczana była w listopadzie.
-
[quote name='saJo']Moim zdaniem trzeba by zrobic endoskopie. Te wymioty za dlugo trwaja.[/quote] zwymiotowała trochę przed kolacją..zwymiotowała kolację :(. Dałam wczoraj po raz pierwszy normalny ryż, a nie rozgotowany na kleik. Wczoraj i przedwczoraj gryzła takiego gryzaka z ususzonej skóry. Wkurza mnie niedostępność badań tu w Łodzi. Obejrzą psu dziąsła, pomacają, stwierdzą, że pies klinicznie zdowy i wyrzucą do domu. Dziś pies zachowuje się normalnie, ale przecież nie moze byc tak, że wszystko co zje zwróci (i tak jest już bardzo szczupła..jestem w stanie ją w pasie normalnie złożonymi dłońmi objąć).
-
[quote name='Jureja']Tylko Raja po chwili szaleństwa przylgneła do mojej nogi, no i ten moment zadecydował o tym że to szczenię pozostało z nami[/quote] U nas tez zdecydowało wrazenie (w przypadku gordonki). Byly dwie sunie, z których jedna, drobniejsza, mimo wyrwania szczaniąt w zasadzie ze snu biegała wokół radośnie (przylepka taka), a druga zupełne przeciwieństwo - "kwadratowa" :lookarou:, cięższej budowy, usiadła na środku nie wiedząc chyba nawet co się dzieje. Wybraliśmy tą drugą, wydawała nam się spokojniejsza, co okazało się mylące ;-) , bo ten pozorny "stoicki" spokój okazał się uporem w charakterze i własnym widzeniem świata ;-) . Ale ciężko mi sobie juz teraz wyobrazić inną na jej miejscu.
-
[quote name='Alicjarydzewska'] A wyników krwi wet wam nie dał do ręki? Można sobie wtedy samemu sprawdzić wg norm w necie jak się sprawy mają .[/quote] dzis dostalismy. Podam je moze (pare rzeczy mi tu odbiega od normy..chyba ze przedziały jakie się podaje nie są az tak bardzo scisłe :roll:) Alat - 74 (U/l) Aspat 150 amalyza 548 fosfataza alkaliczna 45 kreatynina 0,63 (mg/dl) mocznik 18,99 [quote]Podobno osłonowo można podawać Sylimarol , ten dla ludzi . Aha i przy leczeniu gronkowca wetka zaproponowała , aby podać psu szczepionkę Baypamune w celu immunostymulacji organizmu / daliśmy 3 dawki/Gronkowiec wyleczony.Pies nie jest nosicielem.Trzeba tylko pilnować by nie było spadków odporności.[/quote] Dostalismy (a raczej poprosilismy o cos takiego) - Scanomune - do podawania przez najblizsze 2 tygodnie (podobno dosc intensywnie stymuluje) [COLOR=green][quote][B]A teraz ,życzę Wam aby z okazji Swiąt psiuńka już zdrowiała i nie chorowała wiecej .[/B][/quote][/COLOR] Również wszystkiego dobrego i zdrowia dla pieska. Moze jestesmy przewrażliwieni, ale jednak wolę tak niz cos zaniedbać, tym bardziej, że pies byl dotychczas okazem zdrowia i siły..a tu nagle "klap" i lezy calymi dniami :roll: . Nie było by tego gdyby nam powiedziano na początku, że ten akurat antybiotyk moze tak działac. Po Vedze nigdy nie bylo widac dzialania zadnych antybiotyków..a troche tego miala podawane w swoim krótkim zyciu (tak w ogóle dzis mija równo rok jak ją przywieźliśmy ze Śląska ;-) ..)
-
[quote name='Alicjarydzewska']Nor(a) ta temp. mi się nie za bardzo podoba .Tak chyba się dzieje też przy spadku odporności .A czy sunia miała robione badanie krwii / czytałam ale może przeoczyłam /.[/quote] miała..w niedziele po tych sensacjach żołądkowych. Dzien później było niby dobrze (pies szalał w w klinice gdzie spedzila pol dnia). Ale kolejnego dnia oklapła. Antybiotyk podajemy w zastrzykach podskórnie teraz (zastrzyk na dzień). Postraszyłas mnie tym wstrząsem ...Tym bardziej, że naprawde nie wiem co jest grane.. Za godzine wychodze z pracy..Poobserwuje ją ..zmierze temperature. Na kontrole do weta jedziemy jutro (po podaniu ostatniego zastrzyku). J tez drżę, bo mi wet 20 lat temu nie rozpoznał ze pies chory i zaszczepił na wsciekliznę (w tydzien czy dwa pozniej bylo juz po psie). Na następne psy musialam czekac az do teraz.
-
[quote name='Izold@']Nor(a) a dostalas cos na poprawienie watroby? Dobrze by bylo, zebys podawala Essentiale Forte (w tej chwili juz chyba bez recepty)[/quote] nic nie dostałam :( antybiotyk w prochach mialam dalej dawac, ale odmowiłam (nie chcąc psa dobijać ):roll: Ten Essentiale mozna bezpiecznie psu podawac?..to jest ziołowe? [quote]Jesli pies jest osowialy to nie jest jeszcze w porzadku. Pisze z wlasnego doswiadczenia - moj Dylan jest bardzo wrazliwy na wszelkie niesterydowe leki i raz o malo nam nie zszedl, bo podawanie meloksamu spowodowalo krwawe zalapenie zoladka i jelit.[/quote] :-o ..Szczerze mówiąc zaczynam miec ku temu wszystkiemu poważne wątpliwości. Nie zabiore psa w tej chwili gdzie indziej, bo tu poziom raczej wyrównany i znów mi będą eksperymentować z innymi prochami (nie stawiając konkretnej diagnozy). Najsmieszniejsze (ironicznie mówiac) jest to, ze pojechalismy do weta, bo sie uszy za bardzo brudziły. Nie drapała tych uszu, nie trzepała łbem tylko za duzo wydzieliny zaczeło sie pojawiac (mam porównanie z drugim psem, który ma uszy sterylne nie wymagające czyszczenia w ogole). Dostalismy maść, po tygodniu stosowania zaczelo sie z uszami dziać cos strasznego..Cała skóra w łuszczących się brązowych płatach, zaczerwieniona tak, ze mialam wrazenie ze zaczną robic się rany :(. Potem dostalismy antybiotyk. Z uszami nieco sie poprawiło - po tygodniu wysiadła jej wątroba (i cholera wie co jeszcze :(. ). Na dzien dzisiejszy nie wymiotuje, apetyt ma duzy, mimo, ze dostaje rozgotowaną breje z ryzu i marchewki z posiekanym drobno kurczakiem drobnymi porcjami. Tylko cos jest nie tak!!! :(. Pies zawsze szalał po domu z drugim psem, teraz głownie lezy i spi :(. Tak było wczoraj i przedwczoraj. Dzis nie wiem. Rano jak wychodziłam do pracy spała (zresztą jak zawsze). I jakby popiskuje trochę, choc trudno nazwać popiskiwaniem te niskie dzwięki, ona tak ma, ze trudno stwierdzic o co chodzi (czasem tak zwraca na siebie uwagę, bo pies jest z tych nie szczekających praktycznie w ogole). Tyle ze teraz jak dla mnie za często sie odzywa. Moze to nie ma związku, ale zwracam uwagę na wszelkie szczegóły.
-
[quote name='PATIszon']To super, ze juz lepiej. U nas tez juz lepiej. Kenia dostala antybiotyk i w zasadzie po pierwszym zastrzyku poprawilo jej sie niemozebnie! Apetyt ma wilczy i humor wreszcie jak u mojej dawnej suczy.[/quote] swietnie, ze lepiej :-D . A u nas znow cos pies osowiały cały dzien nawet jak na podwórko wychodzę to nie zawsze biegnie za mną, tylko lezy. Apetyt ma, temperatura 37,7 (nie za niska ? :roll: )..nie wiem co temu psu jest:(, czy te niedzielne historie jej sie tak dały we znaki, czy jak....? [quote]Napijmy sie za nasze psiury, a co! :drinking: Mialam dzis ciezki dzien, bo kupowalam prezenty pod choinke.....:vamp:[/quote] trafilas, bo ja sobie wlasnie małe piwko serwuje ;-) ..Z prezentami u mnie jeszcze cieżej, bo nawet zwyczajnie nie mialam kiedy sie tym zająć :roll:
-
Z pieskiem juz sie wyjasnilo trochę i CHYBA jest dobrze :roll:, choc na 100% nie wiadomo co, a własciwie skąd było. Podrażniona trochę wątroba m.in. Wczoraj w szpitalu dostała jeszcze raz kroplówkę i...personel lecznicy nie mogł się chyba doczekać az ją stamtąd zabierzemy :o . Pieseczek zjadł 2 wenflony (no moze nie dosłownie na szczęscie..), za które państwo zapłacili przy odbiorze pieska:p, i...zaciągneła do swojego kojca....krzesło :o , co by mieć co podryzać w ramach nudnego siedzenia (pytano się nas czy mamy jakies zasieki w domu i jak sobie z nią radzimy ;-) ) Dalszego ciągu podawania tabletek zdecydowanie odmówilismy, więc dostalismy zastrzyki do robienia w domu. Dzis dostała pierwszy od soboty lekki posiłek (+ siemie lniane).
-
[quote name='Flaire'] Nor(a), zablokowane jelita na badaniach krwi Ci nie wyjdą. [/quote] To jedyne co udało nam sie uzyskac wczoraj z badan.. Na pytanie o RTG zdecydowana odpowiedz na nie, bo "pies nie wygląda jeszcze tak najgorzej", a jednoczesnie chwile pozniej zrozumialam ze stan psa jednak tam wetów martwi. Czyli jednym slowem nic nie wiem.
-
[quote name='Flaire']Nor(a), jak rozumiem, pies brał te tabletki przez tydzień bez objawów, więc dla mnie to raczej obecne objawy nie zostały wpowodowane tabletkami. Ja bym się zastanawiała, czy coś jej nie blokuje jelit - może coś połknęła? Czy kupy robi normalne?[/quote] no wlasnie to jest dla mnie dziwne..6 dni nic a 7 dnia od razu taki stan :(. Ja sie tego trzymam uparcie, bo to najlepsza z wersji (kiedys zwymiotowała po tabletkach na odrobaczenie....drugiemu psu po tych samych prochach w takiej samej dawce nic nie bylo..nie wiem..wrażliwy żołądek taki?). Połknięcie możliwe, ten pies łyka wszystko, jada szybko, kiedys drugą stroną (ze tak powiem) wyszedł patyk tak ze 3-4 cm. Dlatego chcielismy wczoraj szersze (jakie tylko mozliwe) badania. Jesli nie bylo by sprzętu tam, pojechalibysmy gdzie indziej, zawsze to mniej czasu niz czekanie do następnego dnia i leczenie objawowo. Nie wiem jakie jeszcze mogą byc objawy gdy cos utknie w przewodzie. Kupa byla na wczorajszym spacerze (w malych ilosciach ale raczej normalna). Dzis juz nic bo nie ma czym. Jak mysle to chyba w takich najgorszych przypadkach to nieograniczenie duzo czasu nie ma??:(:(
-
[quote name='PATIszon']Ja osobiscie mam psa bardzo nieodpornego na leki. Wlasnie trwa u nas od 8 dni biegunka, zapoczatkowana wymiotami po podaniu metacamu. Troche dziwne, ze nie pozwalacie jej pic. Ja Kenii dawalam wody ile wlezie, z reszta ona sie w ten sposob plukala, ze pila wode i natychmiast ja zwracala. [/quote] tlumaczono nam to tym, ze pies wiecej zwróci niz wypije..i faktycznie tak bylo. Potem nawet zresztą nie chciala tej wody. Podejrzewam, ze jak nic dzis tez będzie kroplówka.
-
[quote name='asher']A to nie jest objaw odwodnienia? :hmmmm:[/quote] chyba, ze tak... Krew miala pobieraną z drugiej łapy tuz po odłączeniu kroplówki. Nie wiem czy efekt kroplówki jest od razu:roll: (zwyczajnie nie mam doswiadczeń w tym temacie jesli chodzi o psa).
-
..tak przy okazji..Spotkał sie ktos kiedys z przypadkiem tak gęstej (?- nie wiem czy dobrze okreslam) krwi, ze jest naprawdę wielki problem z pobraniem?..w ogole nie chciala plynąć do strzykawki :roll: . Trwało to wszystko z 2 minuty, kłuta byla w dwóch m-cach, a i tak ledwo udalo sie uzyskac 1 cm. W miejscach po kłuciu momentalnie ogromne krwiaki (na szczescie zniknęly po paru godzinach).