-
Posts
1033 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Nor(a)
-
..z moich doswiadczen z wychowania 5 miesiecznej suni - seterka (a wiec rasy "kochającej caly swiat" :roll: i mającej swoj "wlasny seterzy charakter" :roll: ) - unikam jak ognia ileś-tam powtórzen ("darcia sie" :wink: ) przywołania, staram sie wolac raz, gora dwa razy. Bo sie psiak uczy ze takie cos nie wywoluje zadnych konsekwencji i raczej jest dla niej na plus (mozliwosc pobiegniecia gdzies tam i zrobienie tego na co ma ochote). Piękna teoria, która wiem ze nie zawsze da sie w praktyce..Dlatego spaceruję z psem mając oczy dookoła głowy.. :wink: i zanim cos sie wydarzy to..zatrzymuje psiaka. Czasem zwykłe odwrocenie uwagi (smakołyk :wink: ), czasem jakas zdecydowana komenda. I..zmieniam kierunek spaceru. - jak najczęstrze przywoływanie :wink: ..nawet dla samego przywoływania. Ja to robie srednio co 2 minuty na spacerkach (i nie tylko na spacerach)..oczywiscie pochwała i nagroda.. to i jeszcze pare innych (odnoszacych sie do innych sytuacji) w zasadzie zdaje rezultat ..co bedzie dalej nie wiem bo moj psiak ma "najtrudniejszy" okres jeszcze przed sobą. Mam nadzieje ze nie bedzie zle.
-
[quote name='dagaz']Tak naprawdę to nie wymaga dużo zachodu,wystarczy raz na dwa trzy dni i przechować jedzenie w lodówce + witaminy,siemie lniane,a pies nie będzie miał problemów z wątrobą, nerkami czy skórą. Dla mnie żywienie cały czas suchą karmą to tak, jakbym sama miała stale jesć w Mc Donaldzie. [/quote] moje żarełko (a wlasciwie mojego psa) własnie się w tej chwili [b]samo[/b] gotuje :wink: Wrzucam do gara kilka filetów z kurczaka (jest potem na 1.5-2 dni) zasypuje to ryzem i marchewka mrozona. Potem tylko odstawiam garnek :wink: . Oprocz tego w lodowce zawsze obecny bialy serek i jogurty naturalne (to ostatnie tez dla mnie :P). "Gotowca" Royala w zasadzie juz tylko sporadycznie (jak np. nie zdaze wystudzic garnka a pies glodny). Nie czytalam jeszcze calosci wątku :wink: , ale początkowo przyznam sie ze tez mnie przerazalo gotowanie (szczenię = 4 posilki dziennie), pracuję po 9h czasem wiecej jak są zlecenia..Czasami padam na przyslowiowy pysk, ale pies gotowane ma zawsze (w przeciwienstwie do nas, bo super obiadu zawsze nie ma :P ..ale my juz nie rosniemy :wink: )
-
[quote name='arima'] Czy ten wyjazd to nie pretekst?Bo w czym ta psinka będzie tam przeszkadzać? :roll:[/quote] "moze dziecko ma alergię" (sic)..sorry nie moglam sie opanowac. "zbyt" czesto slyszany/przeczytany powod, moze nie tyle usypiania ale oddawania psa. W co jakos nie wierze do konca, a na pewno nie w kazdym przypadku..bo mi wynika ze co 3 dzieciak ma alergię. To tak odchodzac troche od tematu. A co do tematu uspienia pewnego starszego wiekiem psa, to niestety wydaje mi sie to realne nie przekręcone. Cala rodzina sie "ewakuuje" za granice, psa nie biorą bo za stary. Chyba ze zmienili zdanie. Ludzi nie oceniam, nie bede pisac ze "potwory" bo ich .....zwyczajnie nie znam. Ale jedno jest pewne. Ja bym tak [b]nie potrafila[/b]. Dla mnie pies - częscią mojej rodziny. Moze chwilami az za bardzo..ale tak jest i juz.
-
[quote name='anabelka']A jak przetrwac ten okres buntu? Spokojnie przeczekac, więcej pracować z psem, okazać więcej cierpliwości?? [/quote] cos mi sie wydaje ze dokladnie jak powiedzialas..."wiecej pracowac"..(tylko doba za krotka :-? ). Tak nawiasem mowiac moj pies prawie ze z dnia na dzien sie zmienia/dorosleje (a wiec wchodzi w trudny okres???). Wczoraj np. non stop domagala sie uwagi, nawet po spacerze. A wczesniej jednak po spacerze szla sobie spac.
-
Nie jest to temat typu "problem, co zrobic"..ale temat na zaspokojenie mojej ciekawosci, wiedzy i doswiadczen od co bardziej doswiadczonych dogomaniaków :wink: A dokladniej chodzi o przychodzenie i reagowanie na wlasciela na spacerach. Piesek (suczka) ma obecnie 4.5 miesiaca, mieszka na tzw. przedmiesciach, do dyspozycji ogrodek, w zasadzie caly czas obecnosc kogos w domu, spacer po okolicy codzienny koniecznie bo chyba by nie zasnela spokojnie;). Pies z rasy tzw. "trudnej" - seter irlandzki - czyli wiatr w uszach to zywioł :wink: Od początku uczymy przychodzenia (nawet dla samego przychodzenia) na komende..najpierw w domu potem w ogrodku (w reku obowiazkowo kawalki wedzonego serka na zachete - to jej przysmak). Pierwsze spacery na smyczy byly gorsze, na ser w reku nie reagowala, to co wokol bylo ciekawsze i bardzo rozpraszajace. Co dziwne egzemplarz psa, z ktorym nie bylo absolutnie zadnych (!!) problemow ze smycza, tak jakby sie juz ze smycza przy obrozy urodzila :) Ale ......poniewaz nie jestem zwolenniczką ciąglego prowadzania psa na sznurku, zwlaszcza takiej rasy, a jednoczesnie majac dawno dawno temu takie sobie doswiadczenia z seterem, ktory mial w glebokim powazaniu przychodzenie do wlasciela i jeszcze majacego z tego dobra zabawe :evilbat: (pare bledow pewnie popelnilam wtedy) - zaczelismy "wdrazac" odpinanie naszego seterka ze smyczy. Najpierw w zupelnie ustronnym miejscu, tylko my i pies. Biegla jak na niewidzialnej smyczy, glownie z powodu swojej "niepewnosci" w nowym otoczeniu;). Pozniej juz bylo nieco pewniej, co chwila jednak przywolywana na smakolyk i dalej bieganie;). Nastepnie spacery w okolicy domu (dzielnica domkow, ruch praktycznie zerowy, bo wiekszosc drog gruntowa, psy glownie za ogrodzeniami). Najpierw krotkie chodzenie bez smyczy, przywolywanie, nie zawsze wszystko jak po masle, czasem musilam niesc pare metrow na rekach bo sie czegos wystraszyla...raz wrocila mi SAMA(!!) pod dom oddalony o 100m bo wystraszyla sie duzego drącego sie psa za ogrodzeniem (RĘCE MI WTEDY OPADŁY!). To bylo jakis miesiąc temu. Obecnie jestem na etepie ze caly spacer odbywamy praktycznie bez smyczy (moze troche ryzykuje..wiem), z przywoływaniem tak co 5 minut, kawalek sera i idziemy dalej. Podbiega oczywiscie do psow za ogrodzeniami, nie ucieka juz do domu jak ktorys na nią warknie. Udaje mi sie ja zatrzymac (ostrzejszym glosem) jesli nie chce zeby gdzies biegla..jesli mi sie nie udaje (za pierwszym razem- bo nie wolam w nieskonczonosc). Ide dalej w swoja strone, wychodzac z zalozenia ze to pies sie ma mnie trzymac a nie ja psa..Rezultat?..pies "chce zgubic łapy" widzac ze sie oddalam :P ..oczywiscie zaraz kawalek sera do pyska :wink: Jednym slowem- jestem dosc pozytywnie zaskoczona ta metodą :wink:, choc jednak musze dodac ze chodzimy na te spacerki glownie wieczorem, az tak jej nie ufam :wink: i wiem ze do wzorowego posluszenstwa sporo jej jeszcze brakuje, ale i tak jest niezle jak na setera. Skąd wiec temat?..ano z tego ze zastanawiam sie jak to sie bedzie mialo dalej?..czy moze "chwale dzien przed zachodem slonca" a piesek swoj "najtrudniejszy okres" dopiero ma przed sobą, choc z tego co wiem moze zaczac sie juz w wieku ok. 4 m-ce. Czy ktos tak mial ze najpierw pies posluszny a potem mu "odbilo"? (poczul sie pewniej). Z :o :o :o slucham opowiesci znajomej z pracy, ktora 8 miesiecznego psa "JESZCZE"(!!) nie spuszcza ze smyczy bo jej ucieka (czyli chodzac na smyczy ma zrozumiec ze tak nie nalezy (sic!)).
-
[quote name='"gadzik"'][quote]A czy ci Państwo zupełnie wykluczyli zabranie ze sobą psa, przecież kilkunastoletni pies będzie miał poblemy z adaptacją do nowego środowiska a usypianie psa :evilbat:[/quote] tego nie wiem..ale ja na ich miejscu mialabym chyba "problemy" emocjonalno-psychiczne po zrobieniu czegos takiego..(jak zrozumialam pies jest po prostu stary..a nie ze stary i chory..). Ale duzo jest rzeczy na swiecie ktorych nie rozumiem i nie zrozumiem.
-
..a co z psem w takim przypadku? (wyjazd bez powrotu...nowe zycie w nowym kraju i takie tam). Dajmy na to wyjeżdża cala rodzina. Na szczeście nie ja znalazłam sie w takiej sytuacji. Choć jak dla mnie (po przemyśleniu okolo półgodzinnym) sprawa prosta- pies w torbe i jedziemy. Sytuacja jaką usłyszałam przypadkiem dzis rano w pracy. "Państwo" wyjeżdżają (nie znam państwa ani szczegółów), państwo od kilkunastu lat mają psa (labradora zdaje się). Pies przywiązany bardzo i nie ma mowy o zostawieniu komus innemu bo by ....zdechł (albo za duzo z tym "zachodu"- mówie nie znam szczegółów więc nie chce "oceniać"). Zabrać tez nie - z sobie tylko znanych powodów. A że pies stary to ........psa państwo uśpią po prostu. Nie wiem dlaczego... ale mam jakiś duży niesmak (nawet chyba większy niż "duzy") po usłyszeniu takiej historii.
-
Galeria Seterów (prosimy zakladac oddzielne tematy)!
Nor(a) replied to gwiezdny-wyslannik's topic in Galeria
Shanny.. : moja psina niestety nie bedzie wystawiana :wink: gwiezdny-wyslannik : szata Spike'a wręcz przepiękna, pewnie gdzies bylo w jakims poscie ale nie trafilam na to - w jakim wieku jest piesek? -
..a dokladnie: od kiedy wprowadzaliscie 3 (lub docelowo 2 ) posiłki dziennie dla młodego pieska. Zwłaszcza chodzi mi o wieksze rasy. Niby sobie piesek sam reguluje, ale nie wiem czy moj nie za wczesnie. Seterka ma 4,5 miesiaca i doslownie nagle z dnia na dzien zaczela "odmawiac" porannego tj w naszym przypadku ok. 10.00 posilku. Na widok miski wręcz zwiewa. Zastanawia mnie tez jej przyrost wagi. Przez pierwszy miesiac u nas (do 3 do 4 miesiaca) przybrala na wadze dokladnie 2 krotnie :o (od 6 kg do ok. 12). Teraz jakby mniej jej idzie w wage, od 2 tyg. nie przybiera, choc mam wrazenie ze idzie jej w..dlugosc i wysokosc;), ale waga stoi. Pojawily sie tez "gusta" jedzeniowe (ale to chyba normalne? :wink: ). Gotowanej rybie z wazywami i ryzem, wczesniej chetnie jedzonej- mowimy "nie". Za to kurczak w tym samym zestawie- zawsze i wszedzie. Karma typu Royal - jak juz nie ma nic innego i plując dookola (to i tak posilek sporadyczny bo nie jestem za zywieniem samym suchym sprasowanym).
-
Galeria Seterów (prosimy zakladac oddzielne tematy)!
Nor(a) replied to gwiezdny-wyslannik's topic in Galeria
pies wysciskany od was - spi teraz do "gory kolami" :P co do zdjec to ...zebyscie wiedzieli ile mam fotek gdzie owszem ..byl pies ale przed chwila..a teraz juz psa nie ma :roll: ..uciekl z kadru :wink: (szybka sie robi) [img]http://toya.net.pl/~mmilk/vega2/2b.jpg[/img] "...nie lubie blysku lampy aparatu...." [img]http://toya.net.pl/~mmilk/vega2/2a.jpg[/img] [img]http://toya.net.pl/~mmilk/vega2/2c.jpg[/img] [img]http://toya.net.pl/~mmilk/vega2/2e.jpg[/img] [img]http://toya.net.pl/~mmilk/vega2/2f.jpg[/img] [img]http://toya.net.pl/~mmilk/vega2/2g.jpg[/img] zdjecia na zielonym plótnie robione z mysla pod www 8) , bo w wolnej chwili dlubie jej wlasna stronkę :wink: ...pozdrowienia dla wszystkich psiakow uwielbianych przez swoich wlascieli -
Galeria Seterów (prosimy zakladac oddzielne tematy)!
Nor(a) replied to gwiezdny-wyslannik's topic in Galeria
[quote name='*Weronika*']Prześliczne seterki :D Nor(a), twoja psiaczka jest cudowna, była jedyną seterką w Miss Pupili na DGM, więc na nią oddałam oczywiście najwięcej głosów, ale cii :P :) :P[/quote] no dzieki :P :wink: w imieniu Vegi oczywiscie, ktora mnie tu wlasnie w tej chwili bardzo zaczepia domagając sie uwagi :wink: -
Galeria Seterów (prosimy zakladac oddzielne tematy)!
Nor(a) replied to gwiezdny-wyslannik's topic in Galeria
witam nasza domowniczka 4,5 miesieczna seterka: :wink: (Vega) nawiasem mowiac przez jej energię ciezko ja sfotografowac [img]http://toya.net.pl/~mmilk/vega2/1d.jpg[/img] [img]http://toya.net.pl/~mmilk/vega2/1b.jpg[/img] [img]http://toya.net.pl/~mmilk/vega2/1c.jpg[/img] [img]http://toya.net.pl/~mmilk/vega2/1a.jpg[/img] -
nasz 4,5 miesieczny seterek (seterka;) wlasnie wczoraj wykopala w ogrodku ok. 40 cm :o glebokosci dolek, przekopujac sie przez gruba warstwe sniegu, przez to co zostalo po ostatnich roztopach czyli warstwe zlodowacialego sniegu :roll: , nastepnie przez warstwe trawy pod tym wszystkim i potem juz fruwala ziemia :roll: Tak ze nie wiem co bedzie dalej, byc moze piesek z tych kopiących. Jednak generalnie nie robimy z tego powodu jakiegos wielkiego problemu. Cóż.."ryzyko" posiadania psa (jedno z wielu :wink: )
-
[quote name='coztego']Czy Wasze psy noszą adresówki? Jakie? [/quote] mam wypisany nr komorki pisakiem wodoodpornym (takim do CD) na odwrocie obrozy :wink:
-
witam wlascielke setera (jednak ktos jest na forum ;) Mam nadzieje ze mojej tez przejdzie z czasem. Na razie nie wiem czy sie tym nie stresuje bardziej niz ona :roll:
-
witam. od rowno miesiaca mieszka razem z nami nowy domownik :wink: 3,5 miesieczna seterka. Psiak jest cudowny..i tylko jedna rzecz spedza mi sen z oczu :cry:, mianowicie psina zle toleruje jazde autem i to nawet krotką. Nie wiem czy jest jeszcze za mala, czy "dorosnie", czy (mam nadzieje ze nie) jej tak zostanie (choroba lokomocyjna?). Pierwsza az 4 godzinną, podroz ze Slaska, gdzie sie urodzila do nas do Lodzi, zniosla lepiej niz myslalam. "Sensacja" zoladkowa dopiero po godzinie jazdy (bralam to pod uwage, mimo ze psiak nic nie jadl). Zdązylam podstawic karton pod pyszczek :oops:, zaraz potem postoj z pol godziny dla "uspokojenia" zołądka. Potem do samej Łodzi bylo juz ok -spala caly czas. Druga jej jazda odbyla sie jakis tydzien pozniej..jakies 15 minut w jedna i druga strone ..Bylo zupelnie ok, choc wiercila sie bardzo zainteresowana co sie dzieje. Dwie kolejne jazdy gorzej. Ostatnia "podroz" to doslownie 10 minut jazdy w celu pospacerowania po okolicznych polach i laskach (fotka z tego spaceru w moim profilu tak w ogole :wink: ) Doslownie po 3 minutach jazdy zrobila sie "blada" (o ile tak o psie mozna powiedziec, ale wyraz jej pyszczka dokladnie to wskazywal :roll: ) i..tym razem nie zdazylam nawet podstawic pod mordke wczesniej przygotowanych woreczkow :oops: . Podroz skonczyla sie tym, ze reszte drogi szlam z nia na smyczy a moja "druga polowa" jechala autem obok (zmarzlam.. :x ..psiak chyba tez bo w koncu zgodzila sie na powrot autem). Nie wozimy ja bezposrednio po posilkach, wiem ze nie powinno sie psa karmic "przed" , ale przeciez nie moge glodzic caly dzien wiedzac ze wieczorem czeka nas 15 (!!) czy 10 minut jazdy. W czasie jazdy w zasadzie wiecej jest jej ciekawosci niz strachu, tylko ten zoladek!!! :roll: Normalnie odkad jest u nas nigdy jej nic nie bylo w domku, nawet jak sie najadla "pod korek", trawienie itd jest w jak najlepszym pozadku. Martwi mnie to, chociazby z tego powodu ze mam spora dzialke 60 km od Lodzi z lasami i polami wokol (raj dla niej) i przydaloby sie wiosna wyskoczyc :roll: Jak bylo z waszymi psiakami? Czy to regula ze mlode tak zle znosza?...
-
zdjecia Draki jak na konkurs foto :wink: :lol:
-
dzieki serdeczne :)..na pewno sie wybiore. Tu i tu mam w zasadzie podobna odleglosc (z okolic Lublinka). Mojej malej dzikusce sie to na pewno przyda.;)..
-
witam moze jakies blizsze namiary?.. Jestem zainteresowana (a wlasciwie zainteresowana 3 - miesieczna seterka;)