Jump to content
Dogomania

Nor(a)

Members
  • Posts

    1033
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Nor(a)

  1. [quote name='golden_owner'] No ale nie trac wiary, mnie rece opadaly po tym jak kolejny raz pies zwymiotowal, a juz mi sie wydawalo, ze jest dobrze. Moze gdyby ktos z nim jezdzil z tylu, czulby sie lepiej, ale pech chce, ze z psem zwykle podrozuje sama (w ogole odkad mam psa ilosc chetnych na przejazdzki moim autem wyraznie zmalala :evilbat: )[/quote] z ciekawości...wozisz psa w szelkach?.. Zamierzam cos takiego kupić, kiedy bedzie jezdziła z tyłu sama (nie zawsze bedzie mozliwosc jazdy w dwie osoby), tyle ze to pewnie lata świetlne. A tak w ogóle co ciekawe Vega ma już za sobą podróż prawie 400km (ze Śląska gdzie została nabyta). Zwymiotowała mi wtedy tylko raz..i to po prawie godzinie dopiero..Zrobiliśmy jeden krótki postój tylko. Inna rzecz że wracaliśmy z nią własciwie już nocą, tak że spała przez większość drogi u mnie na kolanach i chyba nie do końca była świadoma co się dzieje.
  2. [quote]Fakt, że te pogody były takie sobie do np. codziennego wożenia psa na spacer na niedalekie odległosci nawet.I pomimo to zrobiła takie ogromne postępy? Pomyśl, jak dobrz by było, gdybyś ją woziła codziennie, albo nawet kilka razy dziennie, pomimo pogody! [/quote] No wlasnie tak planuje..wozić ją na krócej, ale często. Choć i tak mam wrażenie że męczę psa (myślałam ze aviomarinem jej ulżę... to polecił jako jeden z srodków do wypróbowania nasz vet..i nic z tego ani z innego) Co z tego wożenia wyjdzie nie wiem. Słyszałam o psach które całe życie cierpią na chorobę lokomocyjną :-? (16 letni pies mojej ciotki). Ale niestety, Vega uczestniczyć w naszym zyciu musi jakoś :roll: . Dziś też wydawało mi się mniejszym złem zabranie jej z nami, niż miała by siedzieć zamknięta sama w chałupie przez pare godzin. Tym bardziej że zachowywała się na medal, włącznie z wołaniem "za potrzebą" w mieszkaniu w którym była przecież pierwszy raz ( i pierwszy raz w blokach na 6 piętrze :o ) Postępem było dla mnie dziś że wsiadła sama do auta i to że pierwszy raz zeszła sama ze schodów (mieszkamy w domku parterowym i schody to dla niej abstrakcja :fadein: )
  3. [quote name='golden_owner']Ehhh... chemia to najkrotsza droga, nie lepiej psa do samochodu po prostu przyzwyczaic? [/quote] Ona sie przyzwyczaja od 3 miesiecy.. :roll: ..i nic..Fakt, że te pogody były takie sobie do np. codziennego wożenia psa na spacer na niedalekie odległosci nawet. Na chemie chyba nie reaguje..Wczesniej dawalismy difergan dla dzieci..Aviomarin dzis pierwszy raz. Wlasciwie wyglada to tak jakby przeleciało to przez nią nie wiadomo gdzie. Nie ma wpływu na to czy dostaje żarcie wczesniej czy nie. Jadla wczoraj kolo 20stej ostatni posiłek. Dzis byl taki efekt ze nie miala juz czym wymiotowac a i tak wymiotowała. Co do zabezpieczen auta. Mam kocyk..tone jakis folii, ręcznik, ręcznik papierowy, woreczki... :roll: Ja juz po prostu widze po jej pysku co bedzie za chwile i idealnie w woreczek trafia..(czasami mysle czy po prostu się tak nie wycwiczyła że na widok samych tych woreczków nie wymiotuje :P ). U mojego psa efekt jest o tyle dziwny że nie ucieka na widok auta..W swoim aucie cale progi miewam zabłocone, bo jak przyjeżdżam z pracy to pies zagląda od razu do auta opierając się przednimi łapami (teściowi ostatnio też zaglądała w ten sposób :P ). Nie wiem czy to nie jest typowa choroba lokomocyjna, zupełnie niezależna od tego czy pies zestresowany czy nie. Zauwazyłam ze gorzej jest jak patrzy intensywnie przez boczną szybę. Gdzies cos takiego czytałam..że choroba lokomocyjna polega na tym że mózg nie nadąża za przetwarzaniem przesuwającego sie obrazu. Nie wiem czy to prawda, nigdy nie mialam z tym wczesniej do czynienia. Moj poprzedni pies (tez seter) nie mial takiego problemu, śliniła się ale nigdy żadnych wymiotów. Średnio to na razie wygląda..Wakacje w tym roku chyba mi odpadają, ale kiedyś trzeba w końcu nad jakieś morze wyskoczyć. Poza tym mam w odległosci 60 km działke z masą terenu i fantastycznych dla psa lesno -łąkowych terenach wokół, ale...zwyczajnie nie mam psa jak tam dostarczyć :-? :-? :-?. Entuzjastka jazdy autem to to chyba nigdy nie będzie (taki model), ale żeby choć przestały ją te wymioty męczyć.
  4. [quote name='yassue']15 km to malo.. moja jezdzila i 500 i wtedy to byl problem.. moze wlasnie sprobuj podzielic podroz.. naprawde nie jest dluga.. w sumie to nawet moglabys ja spacerem przejsc.. dla mlodego psa na pewno nie wiecej niz pol tabletki. ale uwazam ze bez sensu go truc dla 5 km skoro 10 jeszcze wytrzymuje :wink:[/quote] witam juz wrocilismy dalam cala tabletke..ale i tak to g..(uzik) dalo niestety :roll: ..Mimo ze mi pierwszy raz sama mi weszla do samochodu :o ..Z powrotem gorzej..tylko na widok otwarcia drzwi - pies ślinotok :roll: Choć i tak postępy robi bo kiedyś nie przejeżdżała nawet 1 kilemetra bez wymiotów :roll: . Nie wiem czy z tego wyrosnie ..zaczynam w to chwilami wątpić. :-?
  5. ..dla psa ok. 18 kg (prawie półrocznego)... ps. wybieram sie do tesciowej :P i pies mi chyba nie dojedzie 15 km (przejezdza max 10 bez wymiotow...i tak juz sukces)
  6. [quote name='Świerza&Fox']A powiedzcie, jak Wasze setery zachowuja sie na spacerze nad jeziorem (chodzi mi o kaczki i labedzie). ?? :wink:[/quote] Moja dzis skąpała łapę w wodzie przy brzegu :P ..Dobrze ze trzymałam na smyczy :P ..bo bym wyławiała psa z przerębla (który jeszcze nie wie ze jest nieco cieższy niz spacerujące po cienkim lodzie kaczęta )
  7. [quote name='Świerza&Fox']Nora, ale ogolem chyba nie ma zbytnio problemow na spacerach? :wink: dziekuje za odpowiedz i pozdrawiam :D[/quote] Moja ma 5,5 m-ca, to jeszcze az tak wiele nie moge powiedziec :wink: Dotychczas sporo chodzilismy bez smyczy, ale seterka zaczyna wchodzic w trudny okres "samodzielnosci" :evilbat: , wiec do konca jej nie ufam i czesciej smycz, o ktorej w moim przypadku moge powiedziec ze sie chwilami zapomina ze pies po drugiej stronie idzie. Jednak dodam ze seterka widoczna w moim profilu to troche dziwny egzemplarz, bo po zapieciu jej pierwszy raz smyczy problemu nie bylo zadnego, tak jakby sie ze smycza juz urodzila. Mase lat lemu tez mialam setera i nauka chodzenia na smyczy to bylo :o :o ..Bunt, zapieranie sie lapami, trzepanie łbem..Troche to trwalo zanim sie przyzwyczaila..
  8. [quote name='Świerza&Fox']Mam pytanie do posiadaczy seterów irlandzkich, a mianowicie: jak sie zachowuja wasze czworonogi na spacerach, tzn. chodzi mi glownie o to , czy ciagna na smyczy, bo w pismie o psach przeczytalam, ze : "przedstawiciele tej rasy nie nadaja sie do spokojnego prowadzania na smyczy'', i prawde mowiac wcale w to nie watpie, bo to "zapalani mysliwi" :wink: , ale chcialabym wiedziec jak to naprawde jest, z czyjegos doswiadczenia :wink: Z gory dzieki pozdrawiam, Kaska[/quote] moja nie az tak bardzo :wink: ..czasem jej sie zdarzy zapedzic...szczegolnie jak cos zobaczy ciekawego..ale to chwile trwa, przez wiekszosc speceru reki nie wyrywa choc trudno powiedziec ze idzie idealnie przy nodze.
  9. [quote name='asia26']Czytajac to forum widze, ze jest wielu przeciwnikow suchych karm.Na pocz. tylko gotowalam mojemu psu ale nie bylo z nim dobrze bo ciagle mial problemy skorne.Po rozmowie z weterynarzem przeszlam na sucha karme i jest naprawde dobrze.Pies wyglada dobrze,ma ladna siersc, czuje sie swietnie.[/quote] widocznie "co pies to obyczaj" :wink: .u mnie pies ma sie na "domowym-specjalnie dla niej" doskonale :wink: i raczej przy tym pozostane.. :wink:. Gotowca dawalam na poczatku jako jeden z posilkow (royal, bosh) - bulgotanie w zołądku, gazy :oops: , nienaturalnie duzo picia. Na domowym "kurczakowo-ryzowo-marchwiowo-twarogowym" nic takiego sie nie dzieje, siersc blyszczy, pies zaczyna miec wiecej sily niz ja. Martwi mnie jedynie na czym te kury wyrosly, ale to co w suchym tez nie wiem na czym wyrosło. ..Nie sądze zeby w suchym bylo tak jak dla niemowląt "specjalnie hodowane". Takze wychodzi na to samo.
  10. [quote name='maga18']... maja po 2,5 cm !!!! mleczaki 2,5 cm!!!! 0X jak chcecie wstawie ich foty... :D[/quote] ileeeeee ???? :o mojej zostal jeden ostatni..przedostatni na gorze wypadl nie wiadomo kiedy..a nie "zarejestrowalam" nawet kiedy (i czy w ogole) sie ruszal (codziennie sprawdzane :wink: )..jak ten ostatni nie wypadnie do poniedzialku to pewnie tez zostanie wyjety..."przy okazji" wyjmowania szwów z brzucha.. :evilbat: , bo to u nas teraz niestety temat nr 1
  11. [quote name='Flaire'][quote name='MateuszCCS']Imho - dostala "normalna" ilosc srodka przeciwbolowego[/quote]MateuszCCS, nie istnieje w medycynie nic takiego, jak "normalna ilość środka przeciwbólowego". Każdy organizm reaguje inaczej i każdy pacjent potrzebuje innej ilości. Jeśli psa wyraźnie bolało i, jak pisałeś, płakał z bólu, to dla mnie znaczy tylko, że dla tego psa to, co dostał było za mało. [/quote] Nabieramy chyba "wprawy" :roll: przed sterylką (ktora na 99% bedzie robiona), gdybym widziala psa w takim stanie dopiero pierwszy raz wlasnie po sterylce myslalabym jedno "po cholere nam to bylo??" W tej chwili problem to to ze akrobata zaczyna mi siegac jęzorem do tych szwow (zaczyna sie chyba swędzenie), nie wiem czy kolnierz nie jest ciut za krotki..konczy sie równo z noskiem jak nieco się opusci na szyi. I to ze ciagle chce do ogrodu, dla niej tez problem bo wczesniej biegala nawet i godzine-dwie..a teraz po 15 minut na smyczy...Wiec świruje podwojnie..raz ze swedzi dwa ze chce na dwor. Ciezkie dni chyba przed nami.
  12. [quote name='Flaire']Nor(a), dziwię się, że nie dali Ci czegoś przeciw bólowi, skoro pies tak bardzo cierpiał :evil: . Organizm goi się znacznie szybciej i lepiej bez bólu. Tak jak coztego, radziłabym spróbować jakiś kubraczek. Na pewno da się wymyśleć coś, czego sunia by nie zdjęła, szczególnie jeśli ją pilnujecie. Moje doświadczenie jest podobne do coztego - w kubraczku, pies szbko traci zainteresowanie tym, co jest pod spodem.[/quote] przeciwbolowe bylo, tyle ze chyba po prostu przestalo dzialac po tych paru godzinach (szycie bylo kolo 22.00..ok. 2.00 zaczal sie placz..i to doslownie bo oczy jej sie mokre zrobily :roll: ). Rano chyba bylo juz gorzej z powodu kolnierza niz z bolu jak ją juz wyczuwam. Od tego koszmarnego ranka do teraz juz lepiej. Miedzyczasie obdzwonilam dwie kliniki..tam gdzie byla szyta i moją wetkę od wizyt domowych pytając czy czegos sie nie podaje jak pies w kołnierzu roznosi chalupe i istnieje prawdopodobienstwo ze sobie cos zwyczajnie zrobi :-? . Dowiedzialam sie ze kolnierz dla wiekszosci psow jest dramatem, no ale trzeba itd..Na szczescie od tego czasu do teraz jest lepiej (uffff). W domu glownie spi (hehe...wyra przez caly dzien nie skladamy :P ..coz..pacjent w domu), a na dworze wymysliła nawet zabawe..- podrzuca tym kołnierzem snieg do gory tak jak łopatą :o (mam nadzieje ze duński materiał wytrzyma :o ). Poza tym zaczela skakac i wariowac ze sie chwilami boje czy sie nie uszkodzi. Troche mnie niepokoi ze szwy nieco puchną (razem 5 szwów). Jutro na kontrole do weta to bedziemy wiedziec więcej. I tak dobrze sie trzyma jak na takie cos..(było naprawde co szyc...przez tą dziurę wczorajszą mozna było Vegę od potrzewki obejrzec :o ..i to doslownie..sama zaglądałam u veta). Przez ten bogaty czas od rana odkrylismy też prawdopodobnie gdzie i o co to się stało. (na 99%) I powiem jedno..miala CHOLERNE SZCZESCIE. Wystające ze sniegu, a dokladnie z zaspy druty..takie od siatki ogrodzeniowej, sztywnej jak diabli......kilka takich na sztorc (!!) z tego sniegu. Gdyby nie bylo sniegu prawdopodobnie nigdy by sie tam na gorze nie znalazla..ale snieg przysypal to, tworzac ladna gorke wokol, taką na ktorych moj pies jest w ciagu sekundy na gorze... Takze szczescie w nieszczesciu.
  13. Ja sie obawiam ze ona by mi takie cos od razu zdjela :roll: . Na razie nie chce za bardzo zeby mi kombinowala przy tych szwach nawet przez kubrak, tym bardziej ze z jednego szwa jak zobaczylam przed chwila jest delikatny wysięk, chyba ze podmoczyla to podczas wyjscia na siku (zreszta przez to srebrne malo co widac). Nie moge sie dodzwonic do kliniki (pewnie teraz pelna poczekalnia jest :roll: ), zeby spytac czy moge podac cos uspokajajacego (no i przede wszystkim co), bo pies szaleje nadal :roll: i ciągle chce na dwór gdzie się miota jak dzika z tym przeszkadzającym jej kołnierzem :roll: Diabła mam w domu... :roll:
  14. Długie bo muszę się wypisac po wczorajszych przezyciach.... Oczywiscie w tytule chodzi o kolnierz zapobiegający daleko idącemu zainteresowaniu psiaka tym czym nie powinien.. Mój 5-cio miesięczny psiak od wczoraj ma takowy na łepetynce - powód? wróciła ze spaceru z...dziurą w brzuchu (!!!) a dokładnie w pachwinie. Najdziwniejsze ze zwyczajnie NIE WIEM jak to sie stalo :cry:. Biegała bez smyczy - jak zwykle zresztą, szalała w sniegu z jednym psem, z którym juz wielokrotnie się bawila. W pewnym momencie troche jej palma odbila (jest nie wybiegana ostatnio bo ograniczalismy spacery z racji niedawnego przeziębienia), gdzies poleciała, szalejąc w tym sniegu jak w amoku głucha na wszelkie argumenty (niestety! zaczyna sie! wiek buntu). To ze do domu trafila nie do konca cała zauwazylismy jakas chwile pozniej. Rana była juz dosc zakrzepnieta z racji mrozu, rowniez z racji mrozu psiak chyba nie czul bolu az tak bardzo. Obejrzalam to dokladniej i :o :o :o ..skora na pachwinie wlasciwie na pół :o :o. Natychmiast przemycie wodą utlenioną (cholernie trudno znalezc takie potrzebne rzeczy w panice). Na szczescie nie krwawilo to ale psiak po ogrzaniu sie w domu zaczal mi piszec straszliwie :( . Miedzyczasie telefon do calodobowej kliniki ze przyjezdzamy na szycie :(. Psa w koc i w samochod, starając się zeby za bardzo jej nie urazac rany (niełatwe przy wadze 17.5 kg +koc). Na miejscu obejrzenie - rozerwana skóra i nieco mięśni :( . Rana na szczescie czysta. Weterynarz wykluczyl raczej draśnięcię kłem (stawiałam na początku na tego psa z którym się bawiła), stawiając na cos w śniegu..mógł być nawet ostrzejszy kawałek lodu w jakiejś zaspie. Dostała tzw. "głupiego jasia" po którym własciwie całkowicie odjechała, pełna narkoza na szczescie nie była potrzebna. Psa nam poskladali. Szwy w srodku i na zewnatrz. Dochodzic do siebie zaczela po jakis 3-4 godzinach i chyba tez przestawal dzialac srodek przeciwbolowy. Skomlała tak ze chcialo nam się wyć razem z nią :roll: Próbowała się podrywac na nogi co chyba jeszcze większy ból powodowało. Za następne 2 godziny (3.00 w nocy) chyba troche mineło, zdecydowała się troche napic z miski podstawionej pod nos, pojawił się tez "wilczy głód" bo małe kawałki kurczaka jakie jej podałam wręcz wyrywała mi z ręki. Zdecydowała się też podnieść dupkę (z trudem) i wyjść przed dom na siku. Oczywiscie caly czas popiskując. Załozylismy kołnierz co chyba pogłebilo jej panikę :( . I tak jest do teraz. Obudzila nas o 6.00..wyszlam z nią na zewnątrz na chwilę. Ból na szczescie chyba juz troche minal, bo wiekszy problem jak widze to ten kolnierz. Nastepna pobudka o 8.30 i jeszcze wieksza panika kołnierzowa :roll:. Biega mi tak chaotycznie i mimo ze w zasadzie caly czas ją kontroluje przytrzymując itd to ciągle o cos zaczepia tym kołnierzem, na zewntarz ląduje calą mordą w tym kołnierzu prostu w snieg, próbuje rozpaczliwie zdjąć to łapkami. Ogólnie dramat :( . Boję się ze się o cos rozbije :( Wskakuje na kanape - kołnierz zaczepia, przechodzi przez drzwi - kołnierz zaczepia. Trzepie łbem na lewo i prawo. Nerwowość i chyba przerazenie - maksymalne :( . Nie wiem jak to bedzie przez cały tydzien w tym kołnierzu ..po prostu tego nie widze. Nie zdejme ani na moment (za wyjątkiem jedzenia ) bo natychmiast pysk wędruje do szwów, a one wystają na ok. 4 mm. Pies udręczony maksymalnie, teraz na szczescie trochę przysneła, ale jak sie obudzi - zacznie sie na nowo. Zamierzam w poniedziałek spytac weta o cos uspokajającego :roll: Na szczescie nie zostanie sama w domu od jutra - mąż bedzie cały czas, po południu oboje ale i tak tego nie widze przy tym co ona wyprawia. Zeby zalozyc jej kolnierz potrzebne sa dwie osoby. W ogrodzie tez dramat bo przyzwyczajona biegac tam luzem a tu nagle smycz (nie puszcze bo mi sie rozbije o cos w tym kołnierzu). Młody seter + kołnierz to istne pandemonium :roll: Jest tu chyba troche osob z suczkami chocby po sterylce. Jak sobie radziliscie tyle czasu w tym kolnierzu? :roll: U mnie chyba bedzie musial byc caly czas bo zainteresowanie szwami jest maksymalne jak widze :-?
  15. [quote name='nice_girl'][quote name='kinia_w']Mojemu maluchowi wyrosły wszystkie stałe zęby, 4 mleczne pozostałe. A z tych, który wypadły, nie widziałam na oczy żadnego :o Wet w trakcie badania stwierdził, że te, które ma, to już są stałe. [/quote] I to jest normalne. :wink: Najczęsciej szczenięta tracą mleczaki w czasie jedzenia. Po prostu połykają je razem z pokarmem. :wink:[/quote] no więc już wiadomo gdzie ich potem szukać :fadein: .. btw. "nasz" dzisiejszy (drugi z kolei) kieł chyba właśnie został w ten sposób zeżarty :P . Rano ruszał się tak mocno że nawet próbowałam go po prostu wyjąć, ale cięzko jednak uchwycić takiego igiełka..a po sniadaniu już go nie było :wink:
  16. Nor(a)

    Ślubna Galeria

    [quote name='sh_maniak']Moje gratulacje :angel: :angel: :buzi: i wszystkiego naj naj naj naj najlepszego na nowej drodze życia :D[/quote] dzieki ..dzieki... :D . Mam nadzieje ze ta "nowa droga" bedzie kontynuacją dotychczasowej calkiem..calkiem niezłej :wink: ...a w planach "powiększenie rodziny" 8) o drugiego setera tym razem ciemnego gordona :wink:
  17. Nor(a)

    Ślubna Galeria

    [quote name='malawaszka']wowwwwwwww GRATULACJE[/quote] dzieki....[img]http://toya.net.pl/~mmilk/ikons/oki.gif[/img][img]http://toya.net.pl/~mmilk/ikons/oki.gif[/img]
  18. [quote name='maga18'][quote name='Nor(a)']z tydzien na pewno. Szczerze mowiac niezle sie "przerazilam" jak zobaczylam te kly kilkumilimetrowe z tylu za mleczakami :o ..a mleczaki ani troche sie nie ruszaly. Ruszac sie zaczely dosc nagle (widocznie te z tylu zaczely pozadniej wypychac)[/quote] ufff kamien z serca, uspokoilas mnie :wink: ale chyba podswiadomie dalej sie stresuje bo jakos od 4 godzin bawie sie z Toffim w przeciaganie :lol: bede czekac i sprawdzac czy sie ruszaja... mam nadzieje ze obejdzie sie bez interwencji weta!!! :roll:[/quote] jeszcze Ci powiem ze ten pierwszy kiel wypadl mojemu psu przy mnie :wink: ..i nawet nie przeciągalam czy cos..psiak trzymal w zebach swoja zabawke ładując mi ja w rękę i wtedy jak tak sobie przygryzała wypadł :wink: . Najciekawsza byla jej reakcja :lol: ..chyba jakies "przerazenie" chwilowe..niuchanie za zębem ktory zbieralam z kanapy :lol: ..Pyska bała się przez pół godziny otworzyc - tylko zęba szukała ..
  19. Nor(a)

    Ślubna Galeria

    [quote name='Manu'] Jakby ktos w międzyczasie juz zaczął jakieś wstawiać, to by fajnie było.. 8) :wink:[/quote] proszę bardzo 8) założe się że nikt nie ma świeższej - fotka z............[b]dziś...[/b] (te białe kropki na fotce to dzisiejsza sniezyca w Lodzi) [img]http://toya.net.pl/~mmilk/ikons/grin.gif[/img][img]http://toya.net.pl/~mmilk/ikons/pub2.gif[/img] My w srodku oczywiscie..(nawiasem mówiąc mój obecnie juz mąż :roll: :wink: - obecny na forum, na bieżąco podgląda co ciekawego się pisze :wink: ) [img]http://toya.net.pl/~mmilk/ikons/slub.jpg[/img]
  20. [quote name='Flaire'] A osobno przyzwyczajałabym pieska do podróży samochodem. Na początek, bardzo, bardzo kruciutkie (mniej jak ten kilometr, który powoduje wymioty) i zawsze zakończone czymś bardzo fajnym! [/list][/quote] wlasnie tak zamierzam..na poczatek oswajac na podworko psiaka w samochodzie niejako "nie ruszanym" :wink: ..potem krotkie odcinki. Tylko niech ta wiosna w koncu bedzie, bo na razie w Lodzi zamiecie sniezne i psiak dodatkowo trochę podziębiony, bo mi się ciągle garnie na podwórko..najchętniej by tam tylko siedziała (ostatnio jestem z tym twarda :evilbat: )
  21. [quote name='Flaire'][quote name='Nor(a)']Te grudki podobno mogą przeszkadzac pozniej, drażniąc spojówkę :roll: .[/quote]Sęk w tym, że one mają tendencję do odrastania. Wielu wetów chce je operować, ale okuliści raczej się z tym nie zgadzają... Na Twoim miejscu, przejechałabym się na konsultację do Warszawy, do doktora Garncarza - namiary znajdziesz w linkowni. Ewentualnie napisza na priw do Mokki - ona obecnie leczy takie grudki u swojego psa właśnie u doktora Garncarza. [/quote] wiem...slyszalam/czytalam o tym doktorze tu na dogomanii... Na razie to taka podroz 130 km odpada, bo mi sie pies chyba wykonczy w tej drodze :roll: (wymioty juz po kilometrze..ślinotok..ogolnie dramat i mam wrazenie ze czym starsza tym gorzej. Weterynarza staramy sie tu w Lodzi wzywac do domu). Do Mokki napisze..dzieki za info :wink:
  22. [quote name='Flaire']Nor(a), najpierw pytanko: czy te oczy były konsultowane z (psim) okulistą? Usuwanie tych grudek jest dosyć kontrowersyjnym zabiegiem... A teraz kilka komentarzy. 5-miesięczna sunia nie jest za młoda na sterylkę - jest w najlepszym na na sterylkę możliwym wieku. O tym, dlaczego, możesz sobie przeczytać [url=http://www.vetserwis.pl/sterylizacja_pies.html]tutaj[/url], a konkretnie części zatutułowane "Obiegowe, fałszywe opinie o sterylizacji" i "Optymalny termin zabiegu sterylizacji". Operowanie małych przepuklin nie jest zalecane, niemniej w USA robi się to zazwyczaj właśnie przy okazji sterylizacji, bo to babranie niejako w tym samym rejonie. A trzecie powieki to jednak gdzie indziej są. :wink: Ponieważ z tą przepuklinką nie ma pośpiechu, ja bym radziła zrobić razem ze sterylką, a co do oczu skonsultować się ze specjalistą.[/quote] Te grudki podobno mogą przeszkadzac pozniej, drażniąc spojówkę :roll: . Tyle sie dowiedziałam. Z typowo psim okulistą sie nie konsultowalismy...szczerze mówiąc nawet nie wiem gdzie takowego w Łodzi mogę znaleźć :o . Temat usuwania nie jest na "już" (na razie psiak dostaje krople z antybiotykiem i jest lepiej). Pani weterynarz proponuje zabieg na nieco pozniej (narkoza u nieco wiekszego/starszego psiaka) A przepuklinka nie wiem czy jest mala..nie znam sie az tak..jednak wyraznie wyczuwam przerwę w powłoce brzusznej. Obawiam sie np. jakiegos urazu w tym m-cu czy cos..Pies jest z tych duzo biegajacych..roznie moze byc ..
  23. [quote name='maga18'][b]Nora[/b] a ile dni Twoj psiak mial "podwojne" zeby??? Chcialabym wiedziec mniej wiecej po ilu dniach moge sie spodziewac ze wyleca :wink: - albo udam sie do weta :cry:[/quote] z tydzien na pewno. Szczerze mowiac niezle sie "przerazilam" jak zobaczylam te kly kilkumilimetrowe z tylu za mleczakami :o ..a mleczaki ani troche sie nie ruszaly. Ruszac sie zaczely dosc nagle (widocznie te z tylu zaczely pozadniej wypychac). W tej chwili ma tak z gornymi, ale po tym jak bylo z dolnymi czekam spokojniej. Tez pytalam o to weta :wink: zeby sie uspokoic a na nastepny dzien wypadl pierwszy kiel :wink: Psiak w podobnym wieku. Dokladnie dzis skonczyla 5 miesięcy.
  24. [quote name='maga18']ja teraz mam ten problem, tylkoz dolnymi kłami :roll: narazie widac gdzies tak okolo 1/4 zeba znacie jakas rade zeby mleczaki szybciej wypadly? codziennie duzo przeciagam sie z psiakiem w zabawie, daje mu tez "twarde" zabawki. Boje sie ze bedzie mial wade zgryzu!!!!!!!!! :cry: Czy kazdy wet podejmie sie zabiegu usuniecia mleczakow???[/quote] mojej tez rosly krzywo (z tylu za mleczakami, ktore siedzialy dosc mocno)..Wlasnie przed godziną wypadl drugi z kiełków, który sie juz ruszał od dwóch dni :). Pierwszy kieł szybko "wskoczyl" na swoje miejsce..Pewnie podobnie bedzie z tym dzisiejszym no i jeszcze dwa gorne :wink: . Tak ze u Ciebie tez powinno byc dobrze, ale nalezy obserwowac..
  25. Czy ktos operował?. Konieczne to? :-? Suni nie zamierzam rozmnażać. Przepuklinka jest niewielka. Na początku owszem był "guziczek", widoczny zwłaszca jak stała. W tej chwili (psiak 5 m-cy) w zasadzie niewidoczna, lekka wypukłość wyczuwalna pod palcami, podobnie pod palcami wyczuwalna jakby przerwa (nie wiem jak to wytłumaczyc?) w powłoce brzusznej w tym miejscu. Nic sie nie powiększa ani z tym nie dzieje. Weterynarz "zaleca" to zrobic. Sunia prawdopodobnie za jakis czas bedzie miala zabieg usuwania grudek po zapaleniu 3 powiek. I przepuklinka miala by niejako byc "przy okazji" za jednym zamachem. Brana tez pod uwage byla tez wowczas sterylizacja..ale raz ze psiak za mlody, poza tym ja "wymiękam" :-? :-? jesli chodzi o taka ilosc zabiegow na raz :-? ..Juz i tak wystarczy mi zabieg na oczach pod narkozą :cry:
×
×
  • Create New...