-
Posts
1911 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by M@d
-
Tamten biegacz co go Lump chciał powąchać? Wyluzowany był jak nadbiegał i olał to ze nie zdążę (szczególnie, ze Lumo jak skończył lać, to udawał, ze kwiatki wącha, zero uwagi) Ale jak minął Lumpa i Lump zawrocił i dał z kopyta za nim, to "luz" mu przeszedł :eviltong: Oczywiście jak stanął, to Lump też stanął 10 cm od niego i wciągał jego zapach nosem (nic więcej). Ale i tak na moje "przepraszam" to zmroził mnie takim spojrzeniem, że chyba miał bazyliszka wśród antenatów ... ;) UPDATE: @ Berek "Be more stubborn than your dog".... " To prawda, ale bałem się że zrobię mu krzywdę... A ostatnie 1,5 roku, po tym jak dostał "wyrok" że w ciągu kilku miesięcy już go nie będzie..., to już zupełnie odpuściliśmy "tresowanie" umierającego psa. W mieście chodził na smyczy, a w weekendy szukaliśmy dla niego spokojnego miejsca do biegania luzem ... O tyle było to łatwe, że on ludzi nie zaczepiał. Organiczna to była pewna nadpobudliwość, ale nawet sprawy organiczne można powstrzymać - kwestia odpowiednio silnego bodźca... ;) Z perspektywy nabytej wiedzy i obserwacji uważam, że on się jej panicznie bał... i strach przed nią był większy niż przed innymi psami... A on był "z nią" - Tą Ogromnie Przerażającą i Groźną Panią ... JAk ktoś panicznie bojący się psów wyjdzie na spacer w towarzystwie tygrysa, to nie będzie bał się psów... To niech one teraz się boją ... :D
-
JAk ze wszystkim (trenerami również) - sa lepsi i gorsi ... Najlepiej poszukaj kogoś z okolicy swojej, kto już korzystał i może polecić ... Z jakiego miasta jesteś, albo jakie duże masz blisko?
-
Wiem Ptysiaczek, wiem, żartowałem sobie. Ale faktem jest, że to co dla nas obrzydliwe, to luxusowy specjał dla psów, a mnie głównie zależy na odstraszeniu psów ... NA dotarcie do 3 zwojów ich Pani już nie liczę... BTW - litr intensywnych perfum na psie mógłby być bardziej piorunujący niż padlina :evil_lol: i dłużej utrzymujący zapach :eviltong:
-
Czasami podobno tak, ale u nas nie pomogło... Jak się rzuca na was, a nie na psy, to kastracja może nie mieć żadnego znaczenia. Sama tresura też może nie do końca rozwiązać problem. Ja bym się udał na wizytę do behawiorysty (tzw. zoopsycholog) W naszym przypadku zaczęło pomagać (niestety nie pożył dostatecznie długo aby stwierdzić jak by się skończyło) Czasem wystarczy 1-2 wizyty aby znacznie poprawić sytuację (bo behawiorysta nie "leczy" psa, a daje porady co mają robić właściciele aby było lepiej, lub co robią żle...) ;) A kasa niewiele większa w sumie niż kastracja ...
-
Taaa... Nas też obce psy szturchają, bo kieszenie nawet puste atrakcyjnie pachną :D
-
[quote name='ptysiaczek']Zgniłe jaja? Albo jakaś padlina.[/quote] OSZALAŁAŚ ? :D Toż po takim czymś to one CODZIENNIE BĘDĄ DO NAS LECIAŁY na padlinkowe perfumy!!! :evil_lol: RAczej rozbić skarbonkę i kupić litrowy flakon Chanell #5 i na nie wylać! Po czymś takim żadna już nigdy się do nas nie zbliży :evil_lol: JA chcę je odstraszyć, a nie zwabić do padliny stado psów z promienia 1 kilometra :D
-
Bęcek na Beksunie nie skutkował. :diabloti: Układ nerwowy Beksy był od małego żerany przez amoniak (w wieku 4-5lat miał już 5x norma fizjologiczna i postępująca encefalopatię) W czasach gdy o tym jeszce nie wiedzieliśmy, za radą treserki próbowaliśmy różnych metod "kontroli". (przypominam - sznaucer mini...) Z łańcuszka zaciskowego zrezygnowaliśmy po 3 dniach i poszedł do kosza po tym jak "malutki Beksunia" w zapamiętaniu zadusił się w kilkadziesiąt sekund i stracił przytomność ...:-o NA zwykłej obroży wieszał się i charczał. Najlepiej sprawdziła się trochę [B]za dużą...[/B] niemiecka KOLCZATKA ... z pokrytymi gumą kolcami - przynajmniej się nie dusił... (przy pełnym zacisku zostawał jeszcze lekki luz) Kantarek też nic nie dał, bo opracował metodę przerzucania smyczy na stronę szyi przeciwną niż my i groziło urwaniem łba ... To był Bardzo Sprytny Pies :evil_lol: Ale w końcu przeszliśmy po prostu na szelki i to było najbezpieczniejsze i najlepsze, mimo że nie zniechęcało do ciągnięcia :evil_lol: Chłopak miał największą kolekcję psich akcesoriów w okolicy :D Pies-morderca w KOLCZATCE! :evil_lol: [IMG]http://www.idz.pl/sznaucer/slides/6.jpg[/IMG] Dodam, ze miał agresję lękową na psy, a nie na ludzi ... Ludzi obszczekiwał, ale baz prób ataku, tylko gdy wchodzili w interakcję z nami - stawali i coś mówili ... Reszta ludzi nie zwracających na nas uwagi była OK. UPDATE: Jaki "bęcęk" jak on na widok pół kilogramowego szczeniaka Yorka dostawał Amoku tak, że mogłaś mu łeb urwać , a on nic ... :-o Różne sposoby były grane. Nawet "proszę mocno szarpnąć, krzyknąć FE. Przy dobrym szrpnięciu to Rottweiler siada na D i nie waży się wstać" Może rottweiler tak, ale Beksa MOCNO szarpnięty (po wielu nieudanych próbach lżej), wywinął salto w powietrzu walnął o beton, poderwał się i ... kontynuował. NA tym zaprzestaliśmy prób "szarpnięć" jako metody wychowawczej ...:evil_lol: BTW - wcześniej był kliker i inne pozytywne metody ... z podobnym skutkiem ...
-
Beksa nie żyje od ponad roku, a ja ciągle znajduje "suche dla wątrobowców" (lubił jako nagrody - sam był na gotowanym żarciu) po kieszeniach ubrań wyciąganych z szafy przy zmianie pogody :lol: Torebka na kupę i torebka z nagrodami, to "zestaw obowiązkowy" nawet przy moim obecnym super spokojnym psie :eviltong: Paradoksalnie mając psa histeryka jest z tym "łatwiej" ... Bo WIADOMO, że zareaguje i WIADOMO że trzeba odwrócić uwagę! Przy Beksie to był odruch Pawłowa - cały czas włączony radar, obserwacja i analiza charakterologiczno-behawiorystyczna zbliżających się ludzi, działania prewencyjne itd :diabloti: Uniki, ominięcia, obejścia, zmiany kierunku ... :D Przy obecnym flegmatyku stępia mi się czujność. Za kilka dni będzie rok jak nie musiałem podejmować czynności tego typu ... Dlatego niedawno zostałem ZASKOCZONY że pies pozwolił się minąć biegaczowi i ruszył nagle za nim żeby go POWĄCHAĆ! (zero agresji - ciekawość). Opisywałem już to. Miejsce było odludne, biegacz wyskoczył znienacka z leśnej przecinki i był na tyle szybki i nieskory do dania mi szansy zapięcia psa, że poprostu mimo szczerych checi, nie zdążyłem wziąć psa na smycz - co ZAWSZE robię dla komfortu psychicznego innych ludzi!! (a nie z obawy, ze pies przegryzie komuś tętnicę szyjną... ;D ) Update: Dla tych co nie czytali wcześniej, to pies właśnie stał z zadartą nogą i lał, więc nie chciałem mu wydawać zwykłej w takich sytuacjach komendy "do mnie" , albo "siad-zostań" - uznałem to za "niehumanitarne" :D Miaem nadzieję, że zdążę i że facet widząc, że idę zapiąc psa da mi na to czas... (ale on widać uznał, że to "ludzki świat" i zwalniać nie będzie :evil_lol:)
-
Od dawna jest OT, bo temat jest "jak wyostrzyć psa" :evil_lol: Ale ciągnąc OT, to dam Wam pewien przykład z życia do oceny. CASE STUDY: Idę ulica z wązkim chodnikiem (jakieś 1,5 metra) Przede mną idzie pani z dużym psem (rasy nie rozpoznałem) Psa mija 999 osób bez zainteresowania z jego strony. Niosą teczki, parasolki i pakunki (zero reakcji) Ale nadchodzi pewien pan, i widać u niego reakcję lękową - idąc WBIJA swój wzrok w psa, zwalnia, zaczyna się "czaić" pod ścianą, pies najpierw go ignoruje, ale w końcu zaczyna się stresować, kładzie uszy, zwalnia, chce zejść na ulicę i ominąć "dziwnego pana", ale tam jadą samochody w końcu pociągnięty na smyczy w kierunku faceta 2 razy szczeka... Facet "odpala", staje, zaczyna coś wrzeszczeć do właścicielki o posiadaniu AGRESYWNYCH (!?) zwierząt, machać rękami... Pies nie wytrzymuje i wchodzi miedzy faceta a właścicielkę , staje i szczeka... Właścicielka odciąga psa i przewleka go koło faceta stając między nim a psem, przeprasza i idzie dalej. Pies ma lekko zjeżoną sierść, ale się uspokaja. Mija nas kolejna porcja osób, rowerzysta lawirujący między pieszymi, starszy pan o lasce, pies NIC, spokój. A teraz chciałbym poznać wasze zdanie na tą sytuację: - czy pies był za mało "przezroczysty, a właścicielka miała za mała kontrolę - czy lękliwemu panu ktoś powinien uświadomić, że "skradanie się" na ciasnym chodniku ze wzrokiem wbitym w oczy psa nie jest dobrym pomysłem bo dla psa oznacza wrogie zamiary... Może ma lęki bo WSZYSTKIE psy go "atakują" - co nie specjalnie dziwne ...
-
[quote name='Juliusz(ka)']Brakuje u nas profesjonalistów dobrze opłacanych za swoją ciężką robotę... (...) A jak szukamy najczęściej? Metodą prób i błędów... i jak koniec końców uda nam się trafić dobrze, to już nie startujemy z pozycji 'uczę psa' tylko 'oduczam, odczulam, prostuję, naprawiam'. Ile osób przygotowuje się do posiadania psa? Czyta, pyta, dowiaduje się jak z psem żyć, od pierwszych wspólnych dni, żeby fundamenty odpowiednie mieć? Ile osób biegnie po pomoc, gdy pies pierwszy raz warknie nad miską z jedzeniem? Ile osób rozumie najprostsze na świecie: 'Jesteś odpowiedzialny za swoje zwierzę!'? Psów jakoś nie ubywa - egro - problem nie maleje, a rośnie...[/quote] To wszystko prawda, ale problem jest jeszcze głębszy! Na przykładzie: - JA przeczytałem kilka książek o wychowaniu i pielęgnacji psa tuż przed zakupem. W trakcie wychowywania zakupiłem kilka dodatkowych polecanych na psiarskich forach. - Jak się zaczęły problemy z karnością i awersją do psów to poszedł na tresurę (miał około roku) - jak zaczął warczeć na nas to pogalopowaliśmy do behawiorystki (miał około 3 lat) - z braku wyraźnej poprawy mimo poświęcenia dużo czasu i wysiłku * pies musiał większość czasu spędzać na smyczy *(włącznie ze spacerami odczulającymi organizownymi wśród sąsiadów, a nawet tutaj na Dogomanii - Specjalne Podziękowania dla Dorotak, za poświęcenie czasu i obszerne porady i analizy) I mimo to wszystko i choć po 2 kolejnych latach pracy, pod koniec jego życia w końcu zaczęliśmy widzieć początki poprawy... raczej traktuję to jako porażkę... ------------ @ puli Wbrew pozorom czytam także inne posty. Odnosząc się do linków 1) prawo unijne - ble nle ble same ogólniki bez konkretów i aktów wykonawczych (co potwierdzaja na stronie koalicji w "historii..." 2) Fajnie, że jest projekt ale do lobbowania to powinno się wciągnąć posła ... 3) Testy super! Ktoś je Stosuje? - NIE! Jest System w które można je wpuścić? NIE! No i co? Włąśnie potrzebujemy systemu aktów wykonawczych określających NIE same KARY, ale wprowadzających przemyślany System warunków wymuszających podążanie w pewnym kierunku bez pokus łatego pozbycia się problemu ... A to jako dedykacja (z tego linku w onetcie) "Chyba wobec żadnego zwierzęcia na świecie nie wykazujemy się aż taką niekonsekwencją i brakiem odpowiedzialności. Żadnemu nie stawiamy tak niewiarygodnie wysokich wymagań. I tylko na psa przerzucamy bezlitośnie własną agresję i strach." ------------ @ Berek - to wszystko niestety prawda, ale jak napisałem, funkcjonariusz byłby tylko jednym z elementów wykrywania i wcale nie najważniejszym! (bo na nich nie liczę!) JAk zgubisz papiery na samochód, to choćbyś nie napotkała żadnego policjanta, to i tak masz wielki kłopot i w końcu gdzieś się "nadziejesz", bo tam jest System gdzie w wielu punktach ten papier jest potzrebny (przy przeglądzie techn, przy ubezpieczeniu, często przy oddaniu do warsztatu na naprawę, przy wyjeździe z kraju itd itp.....) Może i kilku drechów będzie miało takiego psa (jak mają nielegalną broń) ale tzw. normalny obywatel takiego nie kupi, bo po co mu taki kłopot?
-
[I]@ Berek[/I] [I]"Jest opcja "prol brutal ktory najchętniej tluklby wszystko co na drzewa nie ucieka łopatą" oraz "infantylny milosnik ktory kazdemu piesuniowi daje Jeszcze Jedną Szansę... i Jeszcze Jedną... i Jeszcze Jedną"."[/I] Właśnie... a ja byłbym za opcją pośrednią[I];)[/I] [I]@An1a[/I] [I]"Na takich ludzi podziałałyby wysokie kary (tylko kto by dopilnował ściągnięcia kasy z tych ludzi :roll:) i odebranie psa z dożywotnim zakazem posiadania zwierząt w przypadku pogryzienia (i właśnie - kto by pilnował, żeby "łeb" nie wziął kolejnego?). To są na razie tylko marzenia, co z tego, że my tu siedzimy i wymyślamy jak tych "na górze" to nie interesuje."[/I] No właśnie - zapisać w ustawie karę, potrafi każdy p[oseł], ale już egzekwowanie leży, więc sami widzicie, że sama "KARA" choćby zapisana w ustawie i "DRAKOŃSKA" niewiele zmieni. Co najwyżej 2 Strażników rzuci na glebę emerytkę i ja ukarze, ale obok Dresa przejdzie patrząc gdzie indziej ... -------- Dlatego potzrebny jest system "filtrujący" niebezpieczne zwierzęta NIE jak już kogoś zagryzą (!) ale PRZED. Pytacie kto sprawdzi czy właściciel MA metrykę na kundla. Odpowiadam - sprawny, szczelny, przemyślany system - z drakońską karą w razie wykrycia braku metryki np. - KAŻDY pies musi nosić identyfikator z dużym widocznym numerem metryki. Nie ma - kara, ma - SM/Policjant może przez radio sprawdzić czy dane podawane przez właściciela się zgadzają - (filtr 1) - Wet robiąc okresowe szczepienie miałby obowiązek sprawdzenia metryki psa. Jak wbije na lewo, a waściciel wpadnie, to wet też wpadnie (i obaj zabulą tyle, że wetowi się nawet dla znajomych nie będzie kalkulowało ryzykować). W ogóle idąc do weta trzeba by mieć metrykę psa, własny dowód i opłacony podatek (pomijam nagłe wypadki) - (filtr 2) - oprócz kary za brak metryki, każda kara porządkowa nakładana na właściciela, była by mnożona np. przez 10 w przypadku braku metryki... Kwestia czasu, jak nie ma metryki to gdzieś wpadnie przy rutynowych czynnościach ...
-
Z tą jej niańką to cienko to widzę. 1) też się mogą wyprzeć ... 2) Podatki to ma płacić niańka wykonująca usługę, więc co najwyżej wkopiecie niańkę a nie Pańcię ... ;) (Tak samo jak Ci zapłacę za niańczenie psa, a ty nie zapłacisz podatku, to NIE MNIE będą ścigać ...) NA drugi raz to nakręć wideo (choćby tellefonem) takiego agresywnego psa, będzie dowód ... No i pisz umowę, i/lub bierz kasę z góry, albo przynajmniej 1/2 przed, 1/2 po ...
-
Berek, problem z forum jest taki, ze odpowiadasz na post #1 a w między czasie ukazują się posty #2 i #3, twój jest w kolejności #4 i jak nie napiszesz DOKŁADNIE do której wypowiedzi co się odnosi, to mogą powstawać mylne interpretacje. Jeżeli ktoś (specjalnie nie odnoszę się do autora bo nie o to chodzi co i kto napisał) pisze np. [I]"Posiadanie psa jest w obecnych czasach wyłącznie kaprysem i naszym widzimisie (psy pracujące to margines). To właściciel w miejscu publicznym powinien sprawić żeby pies był niewidoczny, niesłyszalny, niekłopotliwy, wrecz przezroczysty. I pomyleniem pojec i hierarchii jest oczekiwanie że postronne osoby powinny na niego zwracać jakąs szczególna uwagę czy tez "dostosowywać sie do jego obecności"(!)" [/I]A za chwile jest ktoś inny o drakońskich karach, to nietrudno dojść do wniosku, że chcecie karać za KAŻDE nieposłuszeństwo - a to PRZESADA. Pomiędzy atakiem i pogryzieniem, za co powinno się "drakońsko karać", a przestraszeniem biegacza, bo pies się przestraszył, szarpnął, warknął i do niego podbiegł sprawdzić "o co chodzi", jest gigantyczna przepaść. Dlatego protestuję, przeciwko PRZESADZIE... Tak, prawda - łapki były socjotechniką aby wykazać absurd karania za "nieprzezroczystość" psa, który ma wszystko rozumieć i nie reagować nerwowo w żadnej sytuacji... (nie mam tu namyśli reakcji poprzez pogryzienie!) Być może tak jak mnie nie do końca zrozumiano, tak i ja czegoś nie do końca zrozumiałem, dlatego w pewnym momencie prosiłem o zdefiniowanie pojęć w celu lepszego zrozumienia prezentowanych stanowisk ... Ja swoje zdefiniowałem wyraźnie i kilkukrotnie. W ogromnym skrócie i uproszczeniu: - Karać beztroskich idiotów - usypiać agresywne psy, nie rokujące poprawy - psy uciążliwie nieposłuszne kierować na szkolenia - NIE karać jak leci za sprawy nie groźne - TROCHĘ się "dostosować" i starać się nie egzekwować na siłę swego prawa do tańczenia psu przed nosem kankana (bo to nasz świat, a pies ma nam nie przeszkadzać) (Autorów fragmentów użytych nieco inaczej niż to oni mieli na myśli informuję, że fragmenty bez cudzysłowiów nie są odniesieniem do ich postów ani idei tam zawartych Ich święte oburzenie i tłumaczenie mi, że co innego mieli na myśli, nie jest konieczne. Poprostu podobały mi się ich sformułowania i uzyłęm ich do skonstruowania własnej wypowiedzi :D)
-
Nigdy nie stroiłem się w szaty Katona i nie twierdziłem, ze podwójna moralność jest mi obca :razz: Jestem na Dogomanii, a nie Krowomanii ani Kotomanii bo lubię psy :eviltong: Krowa od zarania dziejów była papuśku dla człowieka, a pies jego towarzyszem i przyjacielem, papuśku zabijam dla jedzenia, a przyjaciół jak przestaną być użyteczni, nie - taką mam moralność :diabloti: Pewnie nieco staroświecką, ale cóż, mam jaką mam :eviltong: Jak przyjaciel mnie zatrzyma na ulicy i zapyta czy nie mogę go zawieźć na drugi koniec miasta, to go podwiozę, ale nie uczynię tego dla żadnego z pozostałych obcych setek tysięcy w okolicy ... Zapewniam Cię, że jak za to że piesek się nie posłucha właściciela i odbije łapki na czyjejś kurtce będzie kara kilka tysięcy, albo odebranie psa - bo "brak kontroli", to przekonasz się, że XIXw. moralność wcale nie odeszła do lamusa historii. Świadczą o tym watki w "psy w potrzebie" oraz wstrząsające newsy o psach palonych, wieszanych oraz całej reszcie wymienionej przez Ciebie przed chwilą ... (co dzieje się współcześnie) Dogomania i inne portale psiarskie nie są reprezentatywne dla reszty populacji, która w większości ma psa za dodatkowy mebel co jak się psuje i naprawa droga jest wyrzucany na śmietnik... Co pokazują statystyki schronisk latem ... Bite głodzone, dręczone i zamknięte w kojcu nie sprowokują kary dla właściciela... bo one są w pełni "transparentne" dla przestrzeni życiowej człowieka, bo nie wychodzą na spacerek ... Ja nie bronię karania idiotów, usypiania agresywnych, odbierania maltretowanych. Sprzeciwiam się jednoparametrowemu działaniu w świetle którego ustawodawca spowoduje, absurd że pies trzymany całe życie w kojcu bez spaceru = dobrze ("transparentny"), rozbawiony Labek brudzący płaszcz = źle - zbrodnia i kara, (a może nawet zabrać i uśpić, bo nie wraca na wołanie "nie transparentny", brak kontroli) :roll: Chodzi mi o METODĘ dojścia do TEGO SAMEGO!!!!! Niech "karą" będą pieniądze wydane na przymusowe szkolenie,a nie PO PROSTU GRZYWNA!!! [SIZE=5]NIE MA SPORU, co do KONIECZNOŚCI ELIMINOWANIA ZAGROŻEŃ, spór jest na poziomie JAK CHCEMY JE ELIMINOWAĆ!!! [SIZE=2]Piątka wystarczy, czy mam siódemką napisać ? :diabloti:[/SIZE] [/SIZE] Jak przykładowo konstrukcja przepisu wymusi żeby właściciel niesubordynowanego psa wydał pieniądze na szkolenie, "stracił czas", po roku musiał pojawić się z psem na test kontrolny, a jak nie zda, to od nowa, a jak się nie pojawi to zapłaci grzywnę (nawet w przypadku gdyby mu się biedakowi pies "zgubił") - to nie będzie miał "Pan Zdzisiu" żadnego pola manewru aby "zniknąć" psa ... :evil_lol: Będzie MUSIAŁ go wyszkolić, albo oddać (i wtedy też ponieść jakąś opłatę za oddanie do schroniska... ) Dla osób o trudnej sytuacji materialnej, można by stosować zniżki , albo cenę szkolenia ustalać jako % od zarobków - jak mandaty w skandynawii... Emerytka płaci 200 zł (1/3 z 600 zł), prezes zarządu 10 tys (1/3 z 30 tys zł)... Kilka takich dobrze przemyślanych konstrukcji i szybciej, skuteczniej i bez hekatomby porzucanych psów dojdziemy do tego samego celu, który ma spełnić taka zwykła "KARA" - która IMHO najbardziej uderzy w psy... [B] A ZACZĄŁBYM OD TEGO[/B] [COLOR=Sienna]że KAŻDY pies MA METRYKĘ, tatuaż/czip i odbiór miotu (kundel urodzony u cioci kloci TAKŻE) KAŻDY właściciel schwytany z psem BEZ metryki płaci karę i musi poddać psa ocenie ... KAŻDY pies jest w centralnej bazie, a zaginięcie/śmierć psa MUSI być zgłoszona (koniec z wyrzucaniem do lasu i psami "niczyimi") Hodoffca kojarzący psy przypadkowo, bez sensu i "produkujący" psychopatów po uśpieniu na jego koszt kilku kolejnych miotów albo wypadnie z biznesu, albo zacznie studiować genetykę [/COLOR][SIZE=5][SIZE=2][COLOR=Sienna]:diabloti: A bez metryki i przeglądu nikt od niego psa nie kupi! Metryka kundla od cioci kloci pozwoli śledzić występujące wady genetyczne lub psychiczne i kundlowi też można odebrać prawa do rozrodu przez PRZYMUSOWĄ kastrację/sterylizację ! Rasowe dające wady u potomstwa już teraz powinny być pozbawiane trwale możliwości rozrodu (a nie tylko na papierze, dając pole do "produkcji" wadliwych bezpapierowców !!!...) Właściciel, który przy 2 kolejnych psach o sprawdzonych predyspozycjach psychicznych, 2 krotnie nie poradził sobie z psem, także tracił by prawo do posiadania psa - widać nie jest do tego stworzony - sorry![/COLOR] Czy to jest skomplikowane, albo niewykonalne technicznie? Czy nie można jeszcze tego dopracować? Czy będący tu ludzie 1000 krotnie przewyższający, mnie laika, wiedzą i doświadczeniem są w stanie wysilić się tylko na "karać mandatem"? ....??? [/SIZE][/SIZE][SIZE=5][SIZE=2]:diabloti:[/SIZE][/SIZE]
-
Problem z "władzami" jest taki, że mają to gdzieś, a jak nawet cos złątwią to połowicznie. Jedna sasiadka (kiedyś - opowieść) coś tam z kimś walczyła, to jej ktoś wytruł wszystkie koty ... i oczywiście to już "władze" miały zupełnie gdzieś... I teraz dylemat - przy takiej bezkarności i prawie 100% pewności, że truciciel uniknie kary - co robić, zeby nie paśc ofiarą zemsty, a sprawę załatwić ... :angryy:
-
Taa, jak się doprowadziłoby do tego, że człowiek chcący mieć psa, nie dostawał by psychola, tylko zsocjalizowane szczenię po stabilnych rodzicach, to 80% problemów zniknie, a te co zostaną będę wtedy GŁÓWNIE WINĄ WŁAŚCICIELA... ;) Ale wy wolicie radykalne rozwiązania. Nie wydawało mi się możliwe, abyście nie widzieli konsekwencji takich rozwiązań, ale nie mogłem po prostu uwierzyć że je widzicie i mimo to proponujecie. Teraz już wiem. Widzicie, rozumiecie i jesteście ZA. OK, już wszystko jasne. Z powodu 0,1 promila psów które gryzą lub zagryzają jesteście gotowi doprowadzić do likwidacji połowy albo i może 3/4 psów. No bo jak komuś ucieknie i nie da sie odwołać, to właściciel nie panuje i kara. Polacy wyrzucają psy bo żal 200 zł na hotel na wakacje, albo 500 zł na leczenie, więc 3/4 nie zawaha się pozbyć "kaprysu"... Zgodnie z ostatnimi szacunkowymi danymi z jakiejś gazety z zeszłego tygodnia w Polsce żyje ok. 8 mln. psów. A więc uśpionych zostanie od 4 do 6 MILIONÓW psów (chyba będzie trzeba reaktywować krematorium w Oświęcimiu...! (bo pobrudziły kurteczkę) Co następne? Pszczoły bo żądlą, ptaki bo sr**ą? Powiadacie "to ludzki świat", a sami jesteście "kaprysem" przyrody, bo gdyby coś nie przywaliło w Ziemię, to dzisiaj może chodzilibyśmy na smyczy za dinozaurem ... Ale jak ludzki to ludzki - zabetonować Rospudę! Nie będzie żaba ważniejsza od człowieka! A co! Pominę już ogromny wątek kto kiedyś stworzył psy takimi jakimi są i kto teraz rozmnaża takie jakie widać, bo to chyba wiecie. Nie wspomnę też o braku elementarnej wdzięczności człowieka wobec tego gatunku* ... (bo w dzisiejszych czasach to bezwartościowa moneta) [B] Wiecie też, że NIKT w takiej sytuacji nie weźmie psa ze schroniska? Prawda?[/B] Szczęściem jestem już dostatecznie stary, a polski bałagan zbyt wielki, więc może nie dożyję świata bez zwierząt "bo przeszkadzały"... Nic już nie mówię, bo wszystko zostało powiedziane - to ludzki świat i każdy kto choć trochę przeszkadza Panu Stworzenia musi zginąć... Update: być może macie rację że jestem "histeryczny", ale pozwólcie, że już taki sobie zostanę i takim umrę, wolę być histeryczny niż bezduszny. Taka już ze mnie stara pierdoła, że jak sobie pomyślę, ze ktoś wyśle do piachu parę milionów psów, to mi ciśnienie skacze i piszę zbyt emocjonalnie ... Uprzejmie proszę o wybaczenie, jeśli moja histeria kogoś uraziła. Więcej się w tym temacie nie odezwę, możecie już od teraz spokojnie planować ten Holocaust. (to się wtedy nazywało "ostateczne rozwiązanie" - nawet pasuje ...) Niezależnie jak mi dojadły psy sąsiadki i jej kretynizm nijak nie potrafię powiedzieć - to uśpijmy jej psy ... i jeszcze sześć milionów innych, na wszelki wypadek ... Będziemy "lepsi" od Anglików, bo tam w miesiąc zabito [B]tylko[/B] kilkadziesiąt tysięcy psów, jak ichniejszy TOZ kiedyś zabronił wykorzystywać psy do transportu ... * jak ktoś ciekaw, to jest kilka opracowań o tematyce wpływu udomowienia psa na rozwój cywilizacyjny człowieka (400 tys lat temu pierwsze ślady oswojonego wilka, 17 tys lat temu wyodrębnienie Canis lupus familiaris, obecnie: zbędny kaprys - do likwidacji) Update2: Ostrzegam, że jak przejdę na emeryturę i stanę się "zbędny", to wyrobię pozwolenie na broń i choć to wtedy będzie "wasz świat" to łatwo mnie nie weźmiecie do uśpienia - trenowałem w klubie strzeleckim :diabloti: :eviltong:
-
@ xxxx52 Zivilqurage jest jak trzcina - jedną złamiesz w palcach, wiązkę już ciężko, a wiązki związanej skutecznym systemem prawnym nie sposób. Dlatego najbujniej rozrasta się w społeczeństwach o tradycjach państwa obywatelskiego i skutecznym systemie wymiaru sprawiedliwości. Jak zadzwonię na Policję, która natychmiast podejmie kroki, jak przesłuchani sąsiedzi staną za mną murem zeznając co widzieli i że to się zdarza często, zamiast udać że nic nie widzieli, jak pańcia na którą złożę skargę, będzie miała świadomość, że w przypadku otrucia z zemsty mojego psa, zleci się policja, zrobią analizy toksykologiczne i będą z całą bezwzględnością machiny prawnej szukać na nią dowodów, aż znajdą i posadzą, TO WTEDY moja odwaga cywilna osiągnie niebiańskie wyżyny... Aktualnie moja odwaga cywilna siedzi skulona w kącie, ma przypuszczenie graniczące z pewnością, że Policja (w najlepszym razie) przyjdzie "odfajkować" sprawę poprzez zapytanie Pańci czy to prawda ... i drży na samą myśl, że otrucie psa z zemsty ujdzie bezkarnie... W moim poprzednim miejscu zmieszkania, ktoś całą noc walił w perkusję o 3 nad ranem puściły mi nerwy i zadzwoniłem na Policję, o 4 zadzwoniłem znowu o k. 5 (ja cały czas na fotelu przy oknie) podjechał radiowóz, zwolnił i ... odjechał. (w między czasie przez pobliskie skrzyżowanie przejechało 5 radiowozów!) Zadzwoniłem znowu z pytaniem WTF! :angryy: Rozkoszna odpowiedź : - Policja : "Pod podanym budynkiem nie było zglaszającego" Wqrwiłem się i mówię: Ja: "dajcie szansę, to zejdę, ale tak w ogóle to po co ja Wam? P: "ktoś musi otworzyć domofon" J: "fajnie, ale to sąsiednia klatka, a ja nie znam kodu" P: "Aaaa, no to niestety NIC NIE DA SIĘ ZROBIĆ" ???????????????????????????????????????????????? ???????????????????????????????????????????????? :-o Od tego czasu moja i tak rachityczna Zivilqurage doznała kolejnego poważnego uszczerbku i przesunęła się jeszcze dalej w kierunku stanów lękowych ... Wcześniej doznała innych licznych uszczerbków (m.in. wtedy jak wskazaliśmy palcem policji kto okradł dom rodziców i nic się nie udało zrobić) Sytuacja: 2 zamknięte osiedla , na granicy dom rodziców, po drugiej stronie siatki budowany jest inny dom. Stoją tam busy robotników, niektóre z "wschodnią rejestracją". Robotnicy pracują do ok. 18 i mają widok z okien budowanego domu na nasz dom. Rodzice są emerytami wiecznie w domu. Tego dnia wychodzą na godzinę na zakupy (16-17). W tym czasie jest włamanie giną rzeczy "gabarytowe" m.in. telewizor. Slady w błocie przy siatce prowadzą w kierunku budowy... Niestety nie wykryto sprawców z braku dowodów - jak widac to zadanie przerosło możliwości Policji. (Prawdopodobnie złodzieje przeszli przez plac budowy w trakcie trwania prac, okradli rodziców i wrócili tą sama drogą nie zauważeni przez robotników, a następnie przeszli z łupem przez drugie zamknięte osiedle i ulotnili się.... A może dysponowali helikopterem?) N/C Dlatego Zivilqurage teraz siedzi w ciemnym kącie i rzadko się odzywa :D Nie tylko moja, inni mają swoje "perkusje" i "telewizory" w pamieci... UPDATE: W przeciwieństwie np. do Holandii, gdzie jak wieczorem przed wyjazdem do Polski sprawdzałem auto przy świetle latarki to nie zdążyłem odejść, a w 5 minut podjechał radiowóz i sprawdził czy oglądam własne auto po nocy ... (bo jacyś NIEZNANI sąsiedzi Holendrzy dzwonili, że ktoś się przy samochodzie (MOIM!) kręci)!!
-
Update: Puli, pisaliśmy równocześnie :D ------------------------------------------ Po raz 1001 powtarzam! [B]NIE JESTEM ZA TYM ABY PIES ATAKOWAŁ I ROBIŁ CO CHCIAŁ![/B] Nie wyrywajcie kawałków z kontekstu, tylko poptrzcie na SENS wypowiedzi. Uważam natomiast ,że METODA osiągnięcia CELU co do którego mamy ZGODNOŚĆ, nie jest skuteczna i właściwa. [B]SAME KARY NIE ZMIENIĄ PSY W OWCE![/B] Jeżeli by zastosować Waszą metodę to poprostu wchodzimy i zabieramy 90% populacji i usypiamy, bo nikt takiej liczby psów nie przechowa dożywotnio (zresztą jak gdzie i po co) Skoro z psem trudnym nie radzi sobie byle jaki szkoleniowiec, tylko trzeba eksperta, to o czym mówimy? Że kilka milionów psiarzy nagle uzyska cudownie tę umiejętność? Wolne żarty! KARA jest oznaką lenistwa tego, kto ją proponuje, bo wystarczy jeden podpis na ustawie i mamy "odfajkowane" Kara powinna być ostatecznością i MOTYWATOREM do spełnienia szeregu innych wymogów, które trzeba ustalić i zorganizować (DUUUŻO PRACY i trudniejszej niż podpis ...). (Wprowadzono KARĘ WIĘZIENIA za prowadzenie po pijanemu. Zgodnie ze statystykami liczba pijanych kierowców zmniejszyła się marginalnie. Czyli sprawę spaprano, bo NIC to nie zmieniło!) Aby coś NAPRAWDĘ zmienić tzreba by szeregu nowych uregulowań, które w wielu punktach zmieniały by stan obecny. A to duuuuużooo pracy i też sporo kasy... Nie jestem "z branży" więc z pewnością, jakby Wam się chciało, to mogli byście skonstruować model 1000 razy lepszy, zamiast prostego : KARAĆ! Szkic na projekt zmian: (własne, lepsze, bardziej profesjonalne i przemyślane mile widziane) - OBOWIĄZKOWY odbiór i rejestracja WSZYSTKICH MIOTÓW - także nierasowych (w przypadku niezgłoszenia i obrotu psem bez "poświadczenia odbioru" - TU : wasza ulubiona KARA! I to wyyyyyysoka - bo to przestępstwo umyślne) Szczeniaki już na tym etapie wykazujące niepożadane cechy były by usypiane na koszt hodowcy ... To by MOTYWOWAŁO do przemyślanego kojarzenia rodziców... (taka pośrednia KARA :evil_lol:) - konieczność uzyskania certyfikatu "stabilności psychicznej" powtarzanego okresowo (co np. 2 lata) Pies z certyfikatem miałby zniżki w podatku i byłby zwolniony z szeregu obostrzeń (gdzie jakich i kiedy - do przemyślenia i ustalenia) Pies bez certyfikatu - smycz, obroża wszędzie gdzie są ludzie lub psy. Koncesjonowane ośrodki mogły by szkolić takie psy i kierować ponownie na certyfikację o ile właściciel nie chce cały czas prowadzać psa w kagańcu i na smyczy... - przymusowy kurs w przypadku gdy właściciel nie zapanuje i "piesek mu ucieknie" i nabroi... - Agresywne psy które mimo 2 krotnego kursu i pomocy behawiorysty nie zdadzą egzaminu (organizowanego poza ośrodkiem przez niezależną komisję w warunkach zbliżonych do "naturalnych" i BEZ obecności tresera) będą niestety jako nie rokujące, odbierane właścicielom i usypiane. (jak widać nie histeryzuję, godzę się z koniecznością, ale taką przez duże K) - miejsca wydzielone dla psiarzy - w każdym mieście jeden park, pole itp, powinien być strefą dla psów biegających luzem. Zakaz biegaczy, rowerów i dzieci, wchodzacy tam zgadzają sie respektować regulamin "psiego parku" nie respektujący czynią to na własną odpowiedzialność... (ktoś chce przyjść z dzieckiem - OK, ale niech je pilnuje, a jak dziecko zostanie niechcący staranowane przez rozbawionego psa to wina rodzica - sorry w TYM miejscu takie zasady... Jak tata zabierze dziecko na budowę to ma go pilnować, a nie wszyscy inni mają uważać...) - zakaz drażnienia i dotykania cudzych psów - chyba że za zgodą właściciela -mowa oczywiście o dotykaniu a nie drażnieniu :eviltong: (za niestosowanie się KARA, za nieupilnowanie dziecka, które podleciało do psa i go dotykało poprzednia KARA x 2) :razz: - bezwzględny zakaz samodzielnego wchodzenia na zamknięte cudze posesje (to chyba powinno być OCZYWISTE :angryy:). Wejście na własne ryzyko, bez względu na to czy była tabliczka o psie, czy ją ktoś widział itd. Wszelkie szkody i straty na konto wchodzącego ... ( w jednym "zachodnim" kraju to nawet do takich co wchodzą bez pozwolenia to strzelają :razz: ) - nakaz wykupienia OC na psa (brak OC - KARA!) - nakaz sprzątania po psie (brak woreczków kupowych podczas spaceru z psem - KARA - bez postępowania dowodowego czy piesek kupkę zrobił czy nie) To tak po krótce co ważniejsze problemy, ale pewnie znacie więcej..
-
No i widzisz. Dochodzimy do tego, że innymi słowami wyrażamy podobne poglądy :razz: Ja poprostu protestuję przeciwko "poselskiemu" załatwieniu sprawy : "wprowadzimy wysokie kary i po problemie" :mad: Jak pisałem - mój poprzedni rzucał się ze szczekaniem na wszelkie psy, od szczeniaka Yorka po Pittbula. Bya na szkoleniu, był u behawiorysty (to drugie trochę pomogło) To był mój pierwszy pies i sprzedano mi "minę" - psa zabranego od matki popewnie w wieku 4 tygodni, bo jakiś czas już był w ogłoszeniu, a wet ocenił go na 5-6 tygodni jak go wzięliśmy. Siedział w ciemnym pokoju w bloku żywiony Bebika (nie było tam dorosłych psów). Wtedy nie miałem pojęcia o niczym, teraz po 5 latach udręki z psem, którego ani na chwilę nie można spuścić z oka, mimo że ciągle chodzi na smyczy wiele już wiem ... Mając więc możliwość doświadczenia różnych "stron" - posiadania łagodnego psa i bycia atakowanym oraz posiadania psa co ujada i straszy i tysiące godzin starań przynoszą mizerne efekty ... widzę tą sprawę w odcieniach szarości a nie w czarno-białej polaryzacji ... UPDATE: Usłyszałem w tym watku, ze "psów-owiec" u nas "się nie rozmnaża bo niema popytu" :mad: Nie rozumiem! Można nie rozmnażać np. psów czarnej maści bo to klient widzi i nie kupi, ale jeżeli HODOWCY nie rozmnażają łagodnych psów(ciekawe jak klient to sprawdzi u 8 tyg. szczeniaka... i ilu RZECZYWIŚCIE chce mieć AGRESYWNEGO psa) bo uważają, że trudno będzie sprzedać , to ja wymiękam!... Chyba, że to tak ma być - dzisiaj sprzedamy agresywne, zalobbujemy za wysokimi karami, uśpimy 90% populacji i sprzedamy jeszce raz... ? Hmmm? Taki jest plan? :razz:
-
Ha ha An1a mnie uprzedziła, dokładnie TAK! Spóbuj najgroźniej jak potrafisz powiedzieć "dobre ciasteczko" :eviltong: Nigdy nie zawrzesz takiego ładunku emocjonalnego jak mówiąc "Wyp****aj!" :lol: UPDATE: Wrzask czy przekleństwa tutaj nie pomogą, bo nie zastopują psa, który leci 100 metrów rozpędzony "tyle ile fabryka dała"... A jak rozerwie mi bok psa, to POTEM mnie już odpędzanie mało obchodzi ... A było to przedwczoraj tak: Byliśmy na spacerze. 100 m. za nami pojawiła się sąsiadka. Mieliśmy nadzieję, ze ten dystans wystarczy. (Ta kretynka sąsiadka jest niereformowalna, jej suki także!) Nagle znikąd pojawiła się rozpędzona na maxa jej wredna bokserka z wyszczerzonymi zębami. Minęła nas i rzuciła się na stojącego Lumpa... Lump jak zwykle nie zareagował (stanął do niej przodem i patrzył), a ta psychopatka w pełnym pędzie próbowała go sięgnąć zębami. Na szczęście mózg ma tak zlasowany, że nie wycelowała i siła bezwładności poniosła ją BOKIEM ok. 2 metry dalej! Ślady hamowania ciągnęły się od wysokości stojącego Lumpa przez ok. 2 metry ścieżki po której biegła do nas przez 100 metrów! Jak odpędziłem wymachując smyczą i się odwróciłem, to w trawie za naszymi plecami czaiła się już ta druga kopnięta kundlica, czekając na rozwój sytuacji. Pańcia stała 100 m. wcześniej i nawet SŁOWA nie powiedział, żeby je odwołać! To jest już 7 albo 8 atak. Za każdym razem podchodzą coraz bliżej...
-
Jestem za takimi testami i zróżnicowaniem podejścia. Np. pies posiadajacy taki certyfikat mógłby być zwolniony z wielu obostrzeń w przeciwieństwie do psów, które testu nie przeszły! Co do tego cytatu, to połowicznie się nie zgodzę, bo stosując pewną paralelę można by powiedzieć to samo o samochodzie i wielu kierowcach, którzy NIE POWINNI mieć przawa jazdy ... A jeżeli chcemy "przezroczystych psów (choć nie sądzę, aby istniało zbyt wiele psów, które NIGDY nie warkną jak je coś zaskoczy) to może zacznijmy od ŹRÓDŁA! Wprowadźmy przepis o przymusowej kontroli WSZYSTKICH miotów i szkoleniu, izolowaniu lub usypianiu psów agresywnych (w zależności od sytuacji), bo rozmnażanie i sprzedawanie agresorów, a potem wymaganie od bogu ducha winnych ludzi, aby KAŻDY był wybitnym specjalistą od tresury psów trudnych jest jakąś horrendalną pomyłką ... A skuteczniejsze od wysokich kar, których nikt nie egzekwuje było by wzięcie do galopu SM, żeby na KAZDE zgłoszenie reagowała! Aby ukarać, trzeba mieć dowody, ale żeby przyjść i objechać właściciela idiotę już nie... A przy kilku zgłoszeniach ZAREJESTROWANYCH dowodem były by same liczne zgłoszenia... A teraz nie ma reakcji, nie ma zgłoszeń, nie ma sprawy i nawet 1 mln. kary (potencjalnej) nic nie zmieni gdy egzekwowalność jest zerowa! UPDATE I znowu się nie rozumiemy! NIGDY NEI TWIERDZIŁEM że należy pobłażać, twierdzę że należy różnicować podejścia czyli POMAGAĆ tym, którzy chcą coś zmienić i KARAĆ tych co olewają !! CZY TO JEST JASNE STANOWISKO! Karanie jak popadnie nic nie zmieni bo jak ktoś sobie nie radzi mimo wielu starań i chęci, to KARA NIC NIE ZMIENI - co najwyżej moze on oddać psa do schroniska jak nie będzie miał innego wyboru... Zdecydujcie się, chodzi Wam o to aby psy były lepsze, czy żeby je pozamykać w schroniskach i wymordować ?
-
Śmierdząca sprawa, czyli kupki naszych milusińskich
M@d replied to Janosik's topic in Wszystko o psach
A co przeszkadza nie rzucać papierków, torebek, patyczków, kubeczków itd? Dlaczego ludzie (głównie młodzi) przyjeżdżający koło mnie do lasu MUSZĄ na miejscu wyrzucić butelki, kubeczki, karton po pizzy i wysypać popielniczkę z auta? Brak kultury i bezmyślność!! Torebka na kupę to koszt 1 gr. (100 torebek śniadaniowych = 1 zł) 1-2 kupy dziennie to przeciętnie powiedzmy 50 / msc = 50 groszy! JAk się schowa jedną po śniadaniu, to 50 minus 20 = 30 groszy / msc!!! + schylenie karku - ale to gratisowa gimnastyka :evil_lol: Zbieram kupy od poczatku, od pierwszego psa i nie widzę w tym problemu!! (chyba, że pies zrobi na środku "zaminowanego" trawnika i nie mam jak dojść nie pobrudziwszy butów :angryy:) -
Ona nawet nie napuszcza. Jej suki mają popaprane we łbach. Jak są razem to lecą z zębami do każdego! Na szczęście słowo "sąsiadka" jest pewnym uproszczeniem - to mieszkanka naszego osiedla. Jej dom jest oddalony od naszego o dobre 400 metrów... Niestety czasem się na siebie "nadziewamy"... :angryy:
-
JA Wam powiem jak to działa - z autopsji. Mój były pies rzucał się ze szczekaniem na inne psy a czasem ludzi, którzy podeszli do nas blisko i coś mówili (nie gryzł - szczekał) Poszliśmy na szkolenie. W pierwszej minucie jak treserka podeszła a on się rozszczekał, to wrzasnęła, rzuciła łańcuchem i pies już nigdy ani na nią a ni przy niej nie szczekał - CUD! A jak zobaczył, że ONA przejmuje smycz to po prostu wychodził z siebie, żeby jej "dogodzić"... Chcieliśmy, żeby nie żarł na ulicy i ... CUD! Jedno szarpnięcie przez treserkę jak brał coś do pyska, a za kilka metrów jak coś leżało, to pies zszedł ze ścieżki, żeby się tylko nie zbliżyć do tego co tam leżało! (oczywiście PO szkoleniu żarł jak wcześniej...) Film z tego szkolenia mógłby zrobić furorę na wszelkich forach dot. szkolenia i odczulania. JEDEN SZKOPUŁ: Treserka z oczu i wszystko wraca do normy ... BO ON NAS SIĘ NIE BOI! Za długo z nami żył, żeby tego nie wiedzieć ... Po tym doświadczeniu to takie filmy budzą tylko mój smutny śmiech ... Obcy treser w kilka chwil może zdobyć "szacunek" nieosiągalny nigdy dla właścicieli ... (cudzysłów celowy) Z tej lekcji wyciągnąłem jednak korzyść, jak wziąłem Lumpa ze schroniska, to za furtką schronu Lump postanowił "pozwiedzać", ale po gromkim NIE i lekkim szarpnięciu smyczy, pies wykonał bez komendy samoistnie rozkaz "noga" i do samego samochodu szedł przyspawany do mojego kolana :D A teraz jak mawia żona to "pies Pana" i wystarczy, ze spojrzę i pokręcę głową a przeważnie wszelkie oznaki "własnego widzimisię" od razu ustają :D (no może z wyjątkiem pysznej kupy ... :angryy:) I bynajmniej ten pies nie jest "zastraszony" ... ;-) To radosny i spokojny pies (inna sprawa, że taki spokojny się trafił, ale na początku to z posłuszeństwem trochę kłopotów było :D ) No ale to już drugi pies i z kilku lat błędów wyciągnęliśmy wnioski ;-) ...
-
A tak na marginesie - jakbyście sądzili, że nie mam pojęcia co znaczy skretyniały właściciel mający psa psychopatę, to informuję, że faza konfliktu z moją sąsiadką, która ma agresywne suki i ani myśli coś z tym zrobić (jak mi kiedyś powiedziała - nie wezmę ich na smycz - bo nie noszę!), wkroczyła w fazę WOJNY. Wczorajszy (kolejny) atak na mojego psa był tak bliski krwawego zakończenia, że następny spotka się z aktywną odpowiedzią. Kupuję gaz pieprzowy, a jak to nie pomoże, to zainwestuję w Taser... Po raz pierwszy i mam nadzieję ostatni w życiu będę zmuszony skrzywdzić psa... Niestety nie pozostawiają mi wyboru! Kary (dla kretynów) mnie nie wzruszają, bo SM zareaguje dopiero jak mi okaleczą psa, albo jak on zaatakowany je zagryzie - wtedy JEGO uśpią ... I mimo to nadal uważam, że walenie na oślep po wszystkich nie jest metodą. Należy różnicować podejście w zależności i od psa i od człowieka. Oczywiście dla tych co mają takie psy, puszczają je luzem i mają to gdzieś nie powinno być litości... Tylko, ze tu kara nie pomoże, tu trzeba odebrać psy, rozdzielić je (to tchórze, jak są pojedynczo to ogon pod siebie i ich nie ma) i "resocjalizować" - o ile jeszcze się da... A jej dać dożywotni zakaz posiadania. Pańcia nawet NIE PRÓBUJE reagować, tylko sie gapi i głupio uśmiecha! A jak grożę SM to mówi, że "SM to jej może ..." Ludziom, którzy sobie nie radzą, ale chcą to zmienić należy się pomoc, A tym którzy mają to gdzieś zakaz posiadania - a nie wszystkim "po równo" karą w łeb... BTW: te psy już 2 krotnie "atakowały" nas jak jechaliśmy na rowerach. Raz żona była sama i wywaliła zakupy, bo rzuciły się z zębami do nóg. NA RAZIE jeszcze nie ugryzły, ale to może kwestia czasu... Atakują też i innych sąsiadów. Więc nie sądźcie, ze jestem taki "liberalny" bo nigdy nie miałem problemów z takimi psami ... WIEM, ZNAM i DLATEGO jestem za różnicowaniem podejścia.... Znam to też z innych stron - mam psa-owcę, a miałem psa agresora Sznaucera miniaturę (agresja lekowa do innych psów) i spędził większość życia na smyczy, bo mieszkając prawie w centrum nie mogłem go prawie nigdy spuścić ze smyczy ...