-
Posts
1911 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by M@d
-
VI Zlot Dogo(alko)maniaków - "Sweet Land" Sieraków 2008
M@d replied to Asia & Ginger's topic in Obozy
Aha, no to Super! To zabieram się do ustalania z ekipą i potem z pracodawcą. Dzięki za info. -
Wielu pewnie powiedziało by że to niemożliwe, ale ja nie widzę innego powodu ;)
-
VI Zlot Dogo(alko)maniaków - "Sweet Land" Sieraków 2008
M@d replied to Asia & Ginger's topic in Obozy
[quote name='Asia & Ginger'] Wszystkie domki 3-osobowe są zajęte, ale możecie wziąć pokój 3-osobowy w domku 5-osobowym. [/quote] (?) Rozwiń tą myśl, bo nigdy tam nie byłem i nie znam kontekstu ... Są jakieś pokoje w domkach (oddzielne?) Bo myslałem że domek 5 osobowy to poprostu 1 pokój z 5-cioma łóżkami ... -
Hmmm...... rada godna rozważenia i spróbowania Śnieżynko Będę musiał w takim razie "zapoznać" jakąś nowa fryzjerkę, bo po przeprowadzce wożę psa do tamtej ok. 20 km ... co nieco utrudnia ;) zastosowanie praktyczne tej metody... Mam do niej zaufanie, ale jak widać moje zaufanie nie przekłada się na zaufanie Lumpa, a że Beksa, który miał do niej zaufanie, już nie żyje, to ten atut staje się nieaktualny... Podejmę w takim razie kroki w tym kierunku. Dzięki - warto tego spróbować.
-
Rejestracja psów po zaczip. w ORZ + ostrzeżenie dla WETERYN.
M@d replied to aga1215's topic in Chipowanie
Mój został zaczipowany w schronisku. Jest u nas już prawie 9 miesięcy i nie figuruje w żadnej bazie którą sprawdzałem. Ani na identyfikacji, ani w naszej warszawskiej - https://animalum.um.warszawa.pl/login.asp To jakieś kpiny są ... A czytaliście artykuł na Dogo? To mnie dobiło .. http://www.dogomania.pl/portal/node/574 -
Dla pełnego kontekstu dodam,że on był X czasu bezdomny, potem schwytany przez patrol i spędził 1,5 roku w schronisku. Miał odparzenia łap, był potwornie brudny i śmierdzący i miał rany na zagięciach uszu... Ale obecnie od dawna wszystko jest już wyleczone. Ostatnio (ok. 3 msc. temu) u fryzjerki to już nie był problem samych łap. (gilgotek raczej nie ma, bo daje sobie posłusznie myć i wycierać łapy po błocie i obecnie już czesać łapy także) On nie pozwolił się zbliżyć do siebie z maszynką... On się wywraca na grzbiet (a jak już go podczepią, to na boku, zawisając szyją na tym czymś za co pies jest "podczepiany" żeby stał spokojnie na stole i nie spadł) i kopie czterema łapami... a ma czym kopnąć, bo waży 36 kg... Nie ma też nadal możliwości aby mu się dobrać do uszu bez uśpienia ... Nie umiem ocenić fachowości fryzjerki, ale to starsza pani, która robi to od lat i raczej sobie radzi, bo np. zawsze odmawiała przyjęcia od nas kagańca, bo mówi, że nie będzie stresować psa ... Strzygła parę lat poprzedniego psa, złośnika i nadpobudliwca Beksę (Sznaucer mini) i robiła to bez usypiania, a Beksa na sam dźwięk mojej maszynki do golenia wiał na drugi koniec domu..., nie lubił też odkurzacza, suszarki itd Co ciekawe Lump (o nim teraz mówimy) nie reaguje tak histerycznie na te przedmioty) a ostrzyc sie nie da ... :roll: Ostatnio odkurzałem 5 cm od niego i nie wstał. 2 dni temu testowałem jego reakcję na maszynkę do golenia jeżdżąc włączoną mu po grzbiecie - odchodził, ale bez paniki... Nie mam koncepcji :crazyeye: czemu u fryzjera 3 osoby (fryzjerka, pielęgniarka i wet) zostali tak skutecznie skopani, że zrezygnowali ... (podejrzenia o chęć "wyłudzenia" kasy za narkozę z góry odrzucam, bo całe lata tam chodzimy i nigdy nie próbowali nas naciągnąć, a wręcz kilkukrotnie pewne rzeczy nam odradzali ..., a czasem nie wzięli kasy za jakieś drobne zabiegi) On mi to samo robił na początku jak go chciałem czesać - walił się na glebę i mnie kopał ... Całe miesiące nagradzania za najmniejszy postęp w czesaniu dało taki efekt, że mogę go już teraz jakoś (na raty) uczesać - odbiega, ale zaraz wraca, bo chce zarobić na końcowa nagrodę... Po długich przyzwyczajaniach, z trudem mogę mu już zakroplić uszy, ale o wyrywaniu włosów mowy nie ma ... :shake: Lump rejteruje ("na wstecznym") na widok szczotki (początki) [IMG]http://images31.fotosik.pl/199/c6161798ecb24bd0.jpg[/IMG] Lump trzyma delikatnie ale stanowczo szczotkę nie pozwalając się uczesać: (widać na łapach przebarwienia sierści z powodu wielu miesięcy działania brudu i uryny) [IMG]http://images31.fotosik.pl/192/30a07c0f2128e4ab.jpg[/IMG] Lump w schronisku (zdjęcie schroniska z czasu pobytu - prawdopodobnie wkrótce po przyjęciu) [IMG]http://images28.fotosik.pl/83/1c169903efc82fb4.jpg[/IMG] Lump po strzyżeniu, już u nas: [IMG]http://images29.fotosik.pl/182/37f1fc9363019bec.jpg[/IMG] BTW - ta awersja do pielęgnacji nie wynika raczej z braku zaufania do nas lub obawy, że mu zrobimy krzywdę, bo jak pies komuś nie ufa to tak się nie wystawia do głaskania (prawie codziennie, a czasem więcej niż raz dziennie - to jest ekstremalny przypadek pieszczocha!)... [IMG]http://images29.fotosik.pl/182/a99d909e829a11a6.jpg[/IMG] Resume: Nawet gdybym hipotetycznie nauczył się strzyc i gdyby on mi na to pozwolił, :roll: to nie da mi wyrwać martwych włosów z uszu ... A to już problem ... Nie wiem, może są jakieś łagodne , nieszkodliwe środki uspokajające albo coś? Nie wiem jak to "ugryźć" żeby osiągnąć cel bez "usypiania"...
-
Potrzebuję porady. Mój poprzedni pies strzygł się u fryzjerki w klinice bardzo grzecznie (nie żeby to lubił, ale nie oporował aktywnie). Obecny (Sznaucer olbrzym - po schronisku, u nas od jesieni 2007) stawia czynny i skuteczny opór! Ogólnie to spokojny, grzeczny i posłuszny pies, ale nie u fryzjera !!! Kaganiec nie stanowi dla niego przeszkody, bo on nie gryzie, on KOPIE !! :wallbash: Efekt jest taki, że za 1 razem ostrzygli go do połowy (bez łap), a za 2 razem skopał 3 osoby z kliniki próbujące go okiełznać i się nie dał ostrzyc... Przeniesiono więc na inny termin strzyżenie i podano mu środki usypiające. A teraz znowu zarósł, robi się ciepło i muszę go ostrzyc... Nie podoba mi się faszerowanie psa chemią co strzyżenie, a na dodatek odwlekam moment strzyżenia ... bo strzygł bym go częściej gdyby nie wizja usypiania .... :/ Macie jakieś sugestie .. (?)
-
[SIZE=2]Jotka, łapy to drażliwy temat dla wielu psów. (także już wieloletnich)[/SIZE] [SIZE=2]- Beksa do końca życia (5lat) podawał JEDNĄ łapę* a dotykać reszty pozwalał z dużą niechęcią podkreślaną wyszczerzonymi zębami i stłumionym warkotem. Oczywiście nikt się tym nie przejmował i mylismy po spacerze lub czesaliśmy mu łapy, ignorując złośnika...[/SIZE] [SIZE=2]Beksa poza wyrażaniem niezadowolenia nie podejmował nigdy bardziej zdecydowanych kroków.[/SIZE] [SIZE=2]Co ciekawe w zabawie, łapany za łapy, nie robił problemów i doskonale się bawił ... hmmm...[/SIZE] [SIZE=2]* Nawet samo powiedzenie "druga łapa" wywoływało szczerzenie zębów :roll: (kiedyś próbowaliśmy go tej komendy nauczyć)[/SIZE] [SIZE=2]- Lump na początku też miał fobię na punkcie łap. Nie dawał ich czesać, przewracał się, kopał, uciekał itd. (a dokładnie: łap najbardziej, ale to był generalny protest dotyczący całego ciała)[/SIZE] [SIZE=2]Jednakże kilka miesięcy regularnych treningów "odczulających", kiedy nawet kilkusekundowe pozwolenie na czesanie nagradzane było przysmakiem, doprowadziło już obecnie do takiej sytuacji, że można go całego uczesać, co prawda "na raty".[/SIZE] [SIZE=2]To znaczy, że nie wytrzymuje zbyt długiego czesania i odbiega, ale potem wraca w nadziei na "zarobienie" w końcu na nagrodę ... :evil_lol:[/SIZE] Nadal u Lumpa dramatem jest strzyżenie! Pokopał już wszystkich w klinice w której go strzygą. (on nie gryzie tylko kopie ... taki psi Bruce Lee :evil_lol:, no i na to już nie ma "kagańca") Za pierwszym razem ostrzygli go do połowy, za drugim razem nie dali rady w ogóle. Skończyło się "znieczuleniem" ... Teraz znowu zarósł, odwlekamy ile możemy bo nie chcemy żeby go ciągle usypiali ... :roll:
-
[quote name='an1a'] Co psy to inny przypadek i trzeba uważać na swoje reakcje.[/quote] Niezaprzeczalna prawda. Nie ma rad uniwersalnych, a już na pewno nie zdalnie przez net. Każdą "radę" trzeba przefiltrować przez własne obserwacje zwierząt, a każdą nową próbę uważnie obserwować. My tylko możemy "podrzucać pomysły", które właściciel znając swoje psy musi ocenić. Nawet "100% sprawdzone" metody na jedne psy zadziałają, a na inne nie - bo jak napisałaś, każdy pies jest trochę inny ...
-
Bogasku... byłeś wyjątkowy... 13.11.94 - 05.02.08...
M@d replied to tusia.'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wiem co czujesz. Gdy nasz Beksa odszedł, to zabrał ze sobą kawałek nas samych ... Żadne słowa tego nie wyrażą ... [*] -
VI Zlot Dogo(alko)maniaków - "Sweet Land" Sieraków 2008
M@d replied to Asia & Ginger's topic in Obozy
A jest jeszcze wolny 3 osobowy domek? Bo jakby był to [B]być może[/B] udało by mi się przełożyć urlop na ten termin i przyjechać w 3 osoby + 1 pies... (musiałbym to jeszcze ustalić z resztą ekipy [i pracodawcą], więc nie traktujcie tego jako ostateczną deklarację) ;) -
Po ostatnich "newsach" o czipowaniu jestem załamany. Po co to w ogóle robić? Lepsza metalowa "kapsułka" z papierkiem z numerem komórki!! (+ ew. tatuaż na wypadek nieuczciwego znalazcy) Jak Wam (odpukać) zaginie pies na wakacjach poza miastem zamieszkania, to kaplica!! Przeczytajcie : http://www.dogomania.pl/portal/node/574 :mad: Właśnie przewieszam taką "kapsułkę" ze starej obroży nieżyjącego Beksy do obroży Lumpa, który jest zaczipowany i miałem (naiwną) nadzieję, że to rozwiązuje problem ...
-
Mnie już to nie dziwi, nieżyjący już Beksa potrafił w starym lokum przegonić mnie na darmo ~7 pięter (3 w dół, 3 w górę - w starym wysokim budownictwie bez windy) jak chciał dostać kolację - po wieczornym sikaniu była kolacja. Tyle że zszedł, powąchał, nie zrobił siku/kupy i chciał wracać... No to go goniłem na spacer - aż zrobił. No to opracował kontr-taktykę - kucał* udając że sika i ... usiłował wracać (*Beksa nigdy nie nauczył się zadzierać nogi i sikał jak suczka ...) No to nauczyłem się zaglądać mu wtedy "pod podwozie" sprawdzając czy lecą siki ... No to nauczył się "wydusić" z pęcherza choć parę kropel [ No co? Zrobiłem! Nikt nie określał ILE ma być!]...i tak zabawa trwała w taktyki, kontr-taktyki i kontr-kontr-taktyki... :evil_lol: Zresztą nie tylko w tej jednej kwestii... Zwierzęta są sprytne. Jak np. pies może "powiedzieć" - "przepraszam już nigdy nie będę" ??? - pies (Beksa) otwierał drzwiczki od śmietnika i wywalał śmietnik w poszukiwaniu czegoś dobrego. (złudne nadzieje - nauczeni doświadczeniem, przed wyjściem zabieraliśmy śmieci - ale nęcący zapach pozostawał. Pozostawały też czasem jakieś niejadalne kartony, no i sam worek, który bywał przedmiotem zabawy w darcie folii ...) - nie skutkowały żadne perswazje i połajanki. - kiedyś wywalił śmietnik w złym czasie (sobota, tuż przed wyjazdem do rodziców - co uwielbiał. A rano wyszliśmy na chwilę na jakieś szybkie zakupy) - wkurzył nas i został w domu (a doskonale wiedział dokąd jedziemy (regularna procedura), a gdyby się nie domyślił jakimś cudem, to zabranie koszyka było jednoznaczne - matka zawsze jakieś ciasto albo coś szykowała i wracało w koszyku) - podczas naszej nieobecności pies otworzył drzwi od śmietnika, ale śmietnika nie ruszył ...(!!!) [jakby chciał rzec: "mogłem, ale nie ruszyłem!"] - nigdy potem już nie otworzył śmietnika !!! ... n/c Otwierał za to czasem inne rzeczy ... ale to już inna historia ;-)
-
Lump ma do towarzystwa kota zwanego Kamikadze (w skrócie Kamyk) ;) To na razie musi mu wystarczyć. Być może w przyszłości dołączy jeszcze jakiś pies... kto wie ...?
-
Domyślam się jak to działa... Pierwszego psa przez nieświadomość mechanizmów kupiliśmy właśnie od takiego pośrednika (wmówiła nam baba, że było za dużo szczeniaków w miocie i ZK nie dał już ostatnim rodowodu... - teraz wiem, że to bzdura, ale wtedy zrobiło nam się żal malca i kupiliśmy). Baba trzymała 2 szczeniaki w zamkniętym pokoju w bloku, nigdzie nie było dorosłych psów, a wet na pierwszym badaniu powiedział, ze szczenię pewnie nie ma nawet 6-ciu tygodni :mad: (a nie wiadomo ile już u niej było :angryy:) Efekt - pies silnie nie zsocjalizowany z innymi psami, a ponadto po 5 latach zabiła go wrodzona wada wątroby :-(
-
Oglądałem tylko kilka odcinków i mam wrażenie, że większość problemów pozostaje nierozwiązana na etapie "jest poprawa, proszę pracować dalej"... Tyle że ta poprawa jest często spowodowana daniem psu zabawki z żarciem... Inny przykład: pies sika na panele w rogu. - naklejamy w rogu paski taśmy i wysypujemy mu tam żarcie. Fajnie pies nie sika już w rogu, tylko ... np. na środku - i co? Wyklejamy kolejne paski? A jak ktoś ma 100 metrów kwadratowych paneli? Wykleja 2 rolki taśmy i wysypuje codziennie 5 kg. karmy na podłogę??? Najpoważniejsze "problemy" rozwiązane w tym programie były na poziomie takim, że wystarczyło kupić jakąś poważniejsza książkę o wychowaniu psów i trochę poczytać ... :eviltong: Ponadto zabawka z żarciem w środku wydaje się być uniwersalnym panaceum na większość problemów.... Oczywiście jak damy psu zajęcie, to będzie miał mniej czasu na brojenie, tylko że to "leczenie objawowe", bo co jak zapomnimy? Mamy psu codziennie przez 10 lat napychać żarciem zabawkę, bo jak nie to demolka? No nie wiem, jakoś mnie to nie przekonało ... :shake:
-
Dla mnie to nic zaskakującego. Mój poprzedni (Sznaucer mini) reagował szczekaniem, nawet jak dla draki pogłaskałem siebie po głowie i powiedziałem "dobry Pan" :evil_lol: (a co się działo jak głaskałem pomnik "szczęśliwego psa" .... :lol:) Gdy z żona się chcieliśmy przytulić, to leciał z wrzaskiem i ładował się w środek ... Mój obecny (Sznaucer olbrzym) jak się tylko położymy to ładuje się w środek, a jak coś go zafrapuje na spacerze i przestaje reagować na wołanie, to wystarczy, że z żoną się przytulimy, a on to zobaczy... - rzuca w diabły wszystko i PĘDEM wraca, żeby się wpakować między nas i zaliczyć chociaż trochę pogłaskania ... Głaskanie naszego kota nieodmiennie powoduje porzucenie wszystkiego i wpakowanie łba na kolana do odebrania swojej porcji głaskania ... Nazywaj to jak chcesz, ja tu i tak robię za oszołoma co "uczłowiecza" psy, więc nazywał tego nie będę ... ;) Ja w każdym razie jak chcę spokojnie pogłaskać kota, to muszę jedną ręką głaskać kota, a drugą psa ;) Masz 2 psy i 2 ręce to dasz radę (nie należy tylko w takiej sytuacji mieć więcej niż 2 psy) :evil_lol:
-
Eee, on to nic w porównaniu z jego poprzednikiem Sznaucerem mini Beksą... Ten to był mega proceduralista! Kiedyś poszliśmy na spacer i mieliśmy wstąpić do cukierni (Beksa dostawał wtedy trochę ciasta). Niestety cukiernia była już zamknięta, więc obok kupiliśmy mandarynki (pies bardzo lubił i jedno i drugie). Jemy i częstujemy psa - a on odwraca łeb i odmawia (a był strasznym łasuchem). Po powrocie znowu jemy mandarynki, a on przybiega, prosi łapką i ... zjada... Czemu nie zjadł na spacerze? Proste - wieloletnia procedura wskazywała, że na spacerze je się ciasto lub lody, a owoce i warzywa w domu ...:evil_lol: ( tak w ogóle mówiliśmy o cieście i on protestował przeciwko jakimś "podmianom") :razz: A jakim wszystkożerem i łasuchem był Beks niech świadczy rozmowa u weta... - Wet - ... na wzmocnienie odporności powinien brać czosnek w pastylkach. - My - A może jeść świeży? - W - Możecie Państwo spróbować, ale raczej nie zje! - M - Ależ on je od dawna ząbki czosnku! :evil_lol: :eviltong:
-
OK. Skoro tak, to nie ma sensu dalej tutaj o tym dyskutować.
-
Drodzy moderatorzy. Prawo (w tym regulamin) czemuś ma służyć, dlatego też dzielimy je na "literę prawa" i na "ducha prawa". Pierwsze określa jak mamy postępować, a drugie stanowi czemu to pierwsze służy. Przykład: Pod szpitalem jest zakaz zatrzymywania się z wyłączeniem karetek pogotowia. Pod drzwi szpitala podjeżdża samochód osobowy z ofiarą wypadku i parkuje. Zgodnie z literą prawa należy mu wlepić mandat, zgodnie z duchem prawa nie, gdyż zakaz ten ma rezerwować miejsce dla pojazdów przywożących chorych... Zakaz reklam na tym forum, też ma pewien cel, ale tym celem nie jest zablokowanie akcji UNIEMOŻLIWIANIA przeprowadzenia transakcji kupna/sprzedaży psów nierasowych poprzez interweniowanie u administratorów Allegro... Tak więc Wasze działanie, choć zgodne z LITERĄ Regulaminu, mija się z jego duchem, czyli celem, dla którego ten punkt powstał ... Jedynym skutkiem Waszych działań może być zaniechanie tej dyskusji (o czym pisałem stronę wcześniej). Jeżeli tak ma być, to abyśmy nie tracili tu czasu i energii, proponuję użyć opcji "zamknij temat" leżącej w Waszych kompetencjach... I niech sobie mnożą i sprzedają z Waszym błogosławieństwem ... Update: Zgodnie z pkt 2. wnoszę o usunięcie z tego forum: - informacji dotyczących pisma Mój pies (reklama) - informacji dotyczących namiarów na polecane przez użytkowników kliniki (reklama) - informacji dotyczących danych kontaktowych do godnych polecenia wetów (reklama) - informacji i zdjęć dotyczących nowych miotów (reklama + potencjalna oferta kupna/sprzedaży) - informacji dotyczących nazw lekarstw i innych preparatów (reklama) - informacji dotyczących mających się odbyć wystaw (reklama) - informacji zawierających pozytywne opinie o psach danej rasy (reklama) - najlepiej usunąć z tytułów działów wszelkie nazwy ras! itd... ;-) A potem zamknijcie to Forum, bo już nie będzie o czym pisać ... :cool3:
-
Człowiek tak długo przekonywał siebie, że jest wyjątkowy i jest "Panem Wszelakiego Stworzenia", że aż w to uwierzył. WSZELAKA literatura fachowa opiera się na "autorytetach", a więc młodzi gniewni zaprzeczający powszechnej opinii są spychani na margines, a ci co są autorytetami mają wiele do stracenia i wolą powtarzać to co od wieków jest uznane... Nawet jak jakieś badania pokazują że jest inaczej ([URL]http://www.klan.co.pl/Gretchen/weblog/374.html[/URL] , [URL]http://netpanel.gemius.pl/d/news/2008-01-29/[/URL] ) to stosuje się starą zasadę że jeżeli fakty przeczą teorii, to tym gorzej dla faktów... Starą metodą (stosowaną np. w okresie niewolnictwa) jest pozbawianie istoty nad którą chce się mieć pełną władzę, cech nam wspólnych. Murzyni ponoć mieli nie mieć duszy... , psy zaś nie kochają, tylko się "przywiązują", nie znają miłości macierzyńskiej, tylko mają INSTYNKT macierzyński itd itp... I tak prostym zabiegiem nadania innej nazwy możemy dalej cieszyć się swoją WYJĄTKOWOŚCIĄ we wszechświecie. Nazwanie zwalnia nas z myślenia - np. jak DZIAŁA instynkt pozwalający grupie wilków INSTYNKTOWNIE zaplanować polowanie z nagonką, INSTYNKTOWNIE podzielić się na grupę naganiającą i czekająca w zasadzce, INSTYNKTOWNIE zaplanować taki skomplikowany manewr codziennie w INNYM miejscu i z INNĄ zwierzyną ... INSTYNKTOWNIE to może zachcieć mi się jeść, ale już realizacja zaspokojenia tego instynktu jakoś INSTYNKTOWNA mi się nie wydaje, bo trudno przypuszczać, ze zaprogramowany dziesiątki wieków temu instynkt przewidział wzięcie kasy z bankomatu i pojechanie do marketu ... A mój pies, tak jak setki pokoleń wilków przed nim, gdy były głodne, INSTYNKTOWNIE idzie do spiżarni i szczeka na torbę "suchego" ... :evil_lol: (oczywiście broń Boże nie ma to nic wspólnego z abstrakcyjnym myśleniem łączącym łańcuch przyczynowo-skutkowy, w którym zawołanie Pana i wskazanie torby finalnie skutkuje pełnym brzuchem) Podobnie jak podpatrzenie jak otwierać klamki itd. Oczywistą odpowiedzią zgodnie ze "starą szkoła" jest, ze pies się tego "nauczył" i ... tu następuje koniec procesu myślowego dla tego typu Homo Sapiens... Bez refleksji JAK się nauczył BEZ MYŚLENIA, skoro nikt go tego nie uczył (?) Bez myślenia abstrakcyjnego pies mógłby tylko odtwarzać to czego go nauczono, a czy Wasz pies robi TYLKO to czego WY go nauczyliście... ? Mój pies był bezdomny. Umie otwierać butelki zębami. Raczej nikt go tego nie uczył, więc sam musiał skojarzyć, ze jak takie coś otworzy, to tam znajdzie coś do picia... (to jest już abstrakcyjne myślenie poprzez wykonanie czynności prowadzącej do osiągnięcia pewnego celu - tak musi chyba być, bo nie słyszałem nigdy o "instynkcie otwierania butelek") :D Albo taka prosta sprawa : pies przyniósł but. Co powie "stara szkoła"? Pewnie: "nauczył się" że jak przyniesie but to Pan z nim wyjdzie na spacer. PRAWDA! Niezaprzeczalna i bezdyskusyjna! Ale czy cała? Co było NA POCZĄTKU? Czy psa ktoś tego uczył? No nie ... Jaki proces myślowy musiał zajść aby pies to wymyślił? (eee.. sorry, pies nie myśli, więc nie mógł tego wymyśleć ... :D) No to nie wiem jak to wyjaśnić że w ogóle to robi..., ale po mojemu to było tak: Spostrzeżenie : Pan chodzi na spacer w butach > Problem : Jak mu powiedzieć że chcę wyjść? > Rozwiązanie: Abstrakcyjne powiązanie łańcucha przyczynowo-skutkowego - zanieść i pokazać but, z nadzieją że skojarzy but-spacer-pies chce sikać... I dopiero NA KOŃCU, gdy zadziałało - pies uczy się powtarzać czynność przynosząca oczekiwany rezultat ... BTW - korzystając z myślenia abstrakcyjnego, przewiduję, że w krótkim czasie od paru osób znów oberwę jako oszołom propagujący tezy którym przeczy większość literatury :evil_lol: (a do literatury dopisze się "instynkt przynoszenia butów" - znany w końcu przecież od czasów jaskiniowych!:evil_lol:) UPDATE: [url]http://pies.onet.pl/9794,13,17,kombinuje__wiec_mysle,artykul.html[/url]
-
Nie wiem... Podejrzewam, że wsadza pysk do kieszeni, chwyta zębami i wywraca na drugą stronę ... UPDATE: [B]Zagadki proceduralne Lumpa. [/B]Aby lump rano nie kręcił się pod nogami jest odsyłany na łóżko. Przed wyjściem jak jest na łóżku dostaje herbatnika. Pewnego dnia Lump idzie do innego pokoju na inne łóżko. Czemu? Proste - w porannym zamieszaniu łóżko na którym zwykle ma być zostało ... wbrew procedurze niepościelone ... :D Lump jak chce wyjść do lasu na kupę (jak nie musi nie robi w ogrodzie) zaczyna nosić w pysku kapeć. Pewnego dnia nosił kapeć, wyszliśmy, a on się zaparł zaraz za furtka i nie chciał iść. Nie, to nie... Po powrocie Lump pobiegł do kuchni i zrobił siad przed szafką... O co chodzi? Proste - po powrocie ze spaceru dostaje żwacz - a on nie chciał chodzić, tylko dostać żwacz, więc wyszedł za furtkę, wrócił (niby ze spaceru) i teraz chce dostać żwacz ;D Pewnego dnia zaspaliśmy i rano było wszystko "na szybko". W pewnym momencie zauważyłem, ze pies stoi w kuchni z podniesiona łapą i gapi sie na stół. Czemu? Proste - w zamieszaniu zapomnieliśmy dać mu jego miskę z porannym żarciem, a on już się ucywilizował, więc nie próbował samoobsługi, lecz postanowił jakoś nam zwrócić uwagę na to niedopatrzenie .. :D
-
Lumpek (na szczęście) nie daje wielu tematów do opisywania (bo co tu opisywać gdzy pies jest grzeczny?). Ale ostatnio dał pewien wątek ... Otóż Lumpski wynalazł nowe źródło pozyskiwania pokarmu :razz: Bywa, że na spacerze przełożę torebkę z przysmakami do kieszeni spodni. Bywa, że jest to dres, który wieszam w łazience (gdzie ma dostęp). Lump odkrył niedawno ten fakt i postanowił z niego skorzystać ... :eviltong: Wyciągnął profesjonalnie z kieszeni torebkę, wytrząsnął z niej zawrtość i pożarł (zawartość oczywiście, a nie torebkę) Od tego czasu regularnie sprawdza, czy aby tam coś nie zostało (czasem noszę w kieszeni nagrody luzem, więc zapach zostaje ...) Lump dokonuje cudów zręczności, albowiem jak przeprowadza inspekcję spodni od dresu, to zdejmuje je z wieszaka i wynicowuje na wierzch obie kieszenie (nie uszkadzając materiału ...) :crazyeye: Biorąc pod uwagę brak chwytnych palców, jest to niezły wynik :evil_lol: Ale musiał pewnie chłopak opracować róóóżne metody dobierania się do żarcia i picia gdy był bezdomny... (o otwieraniu zakręcanych butelek już kiedyś wspominałem ...) :cool3:
-
[quote name='Chefrenek'] [B][COLOR=#2e8b57]Po raz ostatni upominam, iż nie wstawiamy linków do aukcji allegro itp z psami do sprzedania.[/COLOR][/B] [COLOR=green]ciach[/COLOR] [B]ciach ...[/B]. [B][COLOR=SeaGreen]Linki do aukcji usunięto[/COLOR][/B] [COLOR=seagreen][B]Czy Wy czytacie ten wątek?[/B][/COLOR][/quote] Czytamy (dowód powyżej) i nawet czasem chcemy zrobić coś więcej niż pałanie świętym oburzeniem w ramach postów jednego topicu na Dogomanii... (np. zgłosić naruszenie zasad na Allegro...) A bez tych linków do konkretnych aukcji jest to mało wykonalne ... :wallbash: Jak ludzie mają nie dawać w TYM topicu linków do aukcji, to zamknijmy ten temat, bo szkoda bić piany. Przenieśmy się na Allegro ...
-
Mówisz o tym? To nietoperz Beksa, zwany czasem Batmanem ;) [IMG]http://www.idz.pl/sznaucer/slides/21.jpg[/IMG] Ale on już nigdzie z nami nie pójdzie. Śpi snem wiecznym w hermetycznym plastikowym kontenerku w miejscu drogim naszemu sercu, gdzie - nie powiem ;) Ale zgadłaś. To mix miniatura. Niestety był obciążony genetycznie (wątroba) i opuścił nas po 5 latach po 1,5 roku ciężkiej walki o wydłużenie mu życia... A obecny to następny mix, tyle że olbrzym... [IMG]http://images25.fotosik.pl/181/687f72cc5a9ccff9.jpg[/IMG] A teraz historyjka z wczoraj... [B]Dyżurny myśliwiec przechwytujący wkracza do akcji ...[/B] [I](Kocia Wojna część 2)[/I] Siedzimy sobie na werandzie, a tutaj w ogrodzie pojawia się obcy kot. Pod domem jest przestrzeń "techniczna" z kratkami po obu stronach domu. Kot wywalił kratki z jednej i drugiej strony i przeszedł z "zewnątrz" do ogrodu... Lump go zobaczył przez szybę, ale nie chciało mu sie wychodzić, więc go tylko obszczekał i tamten czmychnął z powrotem do kratki ... Potem poszliśmy z Lumpem na rower. Wracamy z roweru z Lumpem, Lump został w kuchni i popijał sobie wodę, a my idziemy na werandę. A tam, w ogrodzie miota się nasz kot Kamyk atakowany przez tegoż samego niedawnego "gościa" (BTW "gość" wygląda na zaniedbanego i bezdomnego, być może wymyślił sobie, że jak załatwi rezydenta, to przejmie terytorium z całym przynależnym inwentarzem - domem, ludźmi i miską ...) :cool3: Ponieważ sytuacja wyglądała nieprzyjemnie, liczył się czas reakcji, oraz potrzebny był jak widać intensywniejszy czynnik psychologiczny imprintujący obcemu kotu niewłaściwość takiego zachowania na tym terenie, jedyne co "na szybko" przyszło mi do głowy to okrzyk: LUMP! i otwarcie drzwi werandy... Lumpiś przytruchtał przyjaźnie powiewając uszkami, ale w ułamku sekundy po jednym rzucie oka na ogród zorientował się w sytuacji... Luźny trucht płynnie przeszedł w morderczy galop. (i znowu mnie zaskoczył, myślałem, że widziałem już jego przyśpieszenia, ale jeszcze nie widziałem aby ten 36 kilowy pies aż tak przyśpieszał...) Lump bez jednego dźwięku runął na ogródek kursem przechwytującym. (czas pogaduszek i ostrzeżeń się skończył, teraz przyszła pora na czyny :mad:...) - Cytując Klasyka można by napisać [I]"W dysputach robimy pauzę, teraz ma głos towarzysz Mauzer(*) !"[/I] (*) - [URL]http://www.mauser98k.internetdsl.pl/hist.html[/URL] Kamyk usłyszawszy otwierane drzwi i nasze głosy przyjął kurs na werandę i wypadł z krzaków z przeciwnikiem siedzącym mu na ogonie. I tutaj czekała przeciwnika niespodzianka, gdyż na dwunastej objawiły się siły szybkiego reagowania z położonymi uszami, zmarszczonym nosem i wyszczerzonymi kłami... "Obcy" jak na pokazach lotniczych wykonał popisową akrobację - wystrzelił w górę piękną świecą i przewrotem przez plecy zmienił kurs o 180 stopni salwując się ucieczka przed przeważającymi siłami wroga...:eviltong: I była by to wzorowa akcja godna uwiecznienia w annałach kocich akademii wojskowych ku pamięci potomnych i nauczania nowych adeptów, gdyby ... nie drobny błąd w nawigacji... "Obcy" o kilka stopni pomylił się w obliczeniach kursu "na dziurę w płocie", skutkiem czego wyrżnął nosem w siatkę o jakieś 30 cm od dziury... :evil_lol: Rozległo się głuche miauknięcie (autor ze względu na niedostateczną znajomość kociego nie potrafi stwierdzić, czy był to okrzyk zaskoczenia czy tez siarczyste przekleństwo :lol:) Nastąpiła po tym gwałtowna korekta trajektorii i "obcy" opuścił granice patrolowanego terenu uchodząc w przestrzeń eksterytorialną umykając prawie "na styk" lokalnym siłom szybkiego reagowania. W związku z w/w błędem, zamiast okrzyków podziwu "obcego" goniły szydercze śmiechy, a urażonej dumie będzie jeszcze towarzyszył bolący nos, przez jakiś czas przypominający o upokarzającej porażce :eviltong: Dzisiaj bonusowo zdjęcie z kolekcji : "Lump w gościach" [IMG]http://images25.fotosik.pl/207/25618acd4b55396emed.jpg[/IMG]