Jump to content
Dogomania

M@d

Members
  • Posts

    1911
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by M@d

  1. Lumpek żyje, biega za rowerem, daje po sobie skakać kotu itd ;) Nie jest też wcale ideałem, jakby można było sądzić (choć gdybym na niego narzekał, to bym zgrzeszył!) BTW - Ostatnio u nas w lesie coś się niedobrego dzieje... Miesiąc temu lump pobiegł w krzaki i nie reagował na wołanie. Jak pobiegłem za nim wietrząc jakąś "aferę" to doprowadził mnie do świeżych zwłok psa, lekko przysypanych patykami. 2 tygodnie temu w innym miejscu (niezbyt odległym) pobiegł w las jak szalony i jak go dopadłem, to miał w pysku cuchnący zgnilizną 30 centymetrowy odcinek kręgosłupa jakiegoś sporego zwierzęcia (może rozwłóczone zwłoki tego psa, a może coś innego (?)) Niestety było to tak fascynujące znalezisko, że nie chciał oddać i spędziliśmy kilka ładnych minut na "przepychankach". Dopiero jak namówiłem jego Panią, żeby rzuciła się biegiem w kierunku domu, to nie wytrzymał, puścił padlinę <BLEEE> i pobiegł za nią... Dzisiaj w tamtej okolicy musiałem go wziąć na smycz, bo ZNOWU zaczęło śmierdzieć słodko-mdłym zapachem świeżego rozkładu... a on był wielce zainteresowany ... Jak ustalę skąd śmierdzi i znowu znajdę zwłoki psa, to będę musiał coś z tym zrobić. Jedne zwłoki psa mogły się zdarzyć (z powodów naturalnych, komuś padł i po prostu wyrzucił...), ale drugie prawie w tym samym miejscu w tak krótkim czasie, było by to podejrzane... Problem polega na tym, że nie mam jak wytłumaczyć S.M. gdzie to jest (bo to las). Musiałbym się z nimi jakoś umawiać i ich prowadzić (dla mnie NO PROBLEM, ale jak znam S.M. to ze zwłok nic nie zostanie zanim się ruszą...)
  2. Lumpek żyje, biega za rowerem, daje po sobie skakać kotu itd ;) Nie jest też wcale ideałem, jakby można było sądzić (choć gdybym na niego narzekał, to bym zgrzeszył!) BTW - Ostatnio u nas w lesie coś się niedobrego dzieje... Miesiąc temu lump pobiegł w krzaki i nie reagował na wołanie. Jak pobiegłem za nim wietrząc jakąś "aferę" to doprowadził mnie do świeżych zwłok psa, lekko przysypanych patykami. 2 tygodnie temu w innym miejscu (niezbyt odległym) pobiegł w las jak szalony i jak go dopadłem, to miał w pysku cuchnący zgnilizną 30 centymetrowy odcinek kręgosłupa jakiegoś sporego zwierzęcia (może rozwłóczone zwłoki tego psa, a może coś innego (?)) Niestety było to tak fascynujące znalezisko, że nie chciał oddać i spędziliśmy kilka ładnych minut na "przepychankach". Dopiero jak namówiłem jego Panią, żeby rzuciła się biegiem w kierunku domu, to nie wytrzymał, puścił padlinę <BLEEE> i pobiegł za nią... Dzisiaj w tamtej okolicy musiałem go wziąć na smycz, bo ZNOWU zaczęło śmierdzieć słodko-mdłym zapachem świeżego rozkładu... a on był wielce zainteresowany ... Jak ustalę skąd śmierdzi i znowu znajdę zwłoki psa, to będę musiał coś z tym zrobić. Jedne zwłoki psa mogły się zdarzyć (z powodów naturalnych, komuś padł i po prostu wyrzucił...), ale prawie w tym samym miejscu w tak krótkim czasie, było by to podejrzane... Problem polega na tym, że nie mam jak wytłumaczyć S.M. gdzie to jest (bo to las). Musiałbym się z nimi jakoś umawiać i ich prowadzić (dla mnie NO PROBLEM, ale jak znam S.M. to ze zwłok nic nie zostanie zanim się ruszą...)
  3. Hmmm, tak, żeby mieć pełne 100% to chyba tylko: - trenować minimum 20 godzin dziennie, lub - razić prądem za nie wykonanie, lub - zrobić lobotomię półkul mózgowych, żeby nie myślał za wiele tylko wykonywał ... ale NAPRAWDĘ 100% da tylko zamiana na wersję elektroniczną na mikroprocesorach! :eviltong: Intensywnym treningiem możesz próbować zmniejszyć liczbę "nieposłuszeństw" do 1/1000 zamiast 1/100, ale 100% ...:roll:
  4. Może TO coś zmieni http://wiadomosci.onet.pl/1783709,11,item.html Nie żebym wierzył w dobre serca polityków, ale czasem coś robią, jak mozna na tym zbic kapitał polityczny ...;)
  5. M@d

    Jak szukać ... ?

    Jak nie chcesz wystawowego, to masz jeszcze "opcję No.2"... - Schronisko... Szukać możesz na stronach schronisk, lub np. przez [URL]http://adoptujsznaucera.blog.onet.pl/[/URL] Ja tak zrobiłem i mam cudownego psa! Pierwszego przez nieświadomość kupiłem u pseudohodowców i pożegnałem go w wieku 5 lat ... (wrodzona wada wątroby) Pogląd że w schroniskach są same skrzywione psychicznie potwory jest zwykłym mitem. W "sznaucery i CTRy" znajdziesz watek "Lumpowe historyjki" - tam możesz się przekonać, że mój Sznaucer nie jest w żadnym stopniu potworem, a wręcz przeciwnie - stabilnym, grzecznym i kochanym zwierzakiem! Psa ze schroniska możesz mieć za darmo! A na dodatek zmniejszysz pulę czworonożnych dramatów i zyskasz przyjaciela nawet bardziej oddanego niż jakikolwiek szczeniak wychowywany od małego ... ;)
  6. [B]Ponownie kot kotu wilkiem[/B] ;) Przedwczoraj siedzimy sobie w ogródku, a tu nagle Kamyk pręży się i prycha. Lump poderwał się i biegnie na pomoc! Nagle Lump staje za huśtawką koło Kamyka i stoi bez ruchu przyglądając się czemuś... Podchodzimy i co widzimy? Przecisnęła się którędyś do nas przez ogrodzenie malutka kotka sąsiadów (2-3 miesiące). Maleństwo ważące pewnie tak z pół kilo ... No i obrazek jest taki: Stoi nasz kot Kamyk prężąc się dziko, koło niego stoi nasz Lump, a metr od nich stoi przerażona mała kotka, też prężąc się i usiłując odstraszyć tą gromadę strasznych potworów :eviltong: Lump popatrzył, ocenił sytuację i poszedł sie położyć ... mrucząc pod nosem... [I]- No, ty Kamyk to masz nieźle zryty beret! Następnym razem to rób panikę, jak przyjdzie coś większego i groźniejszego, bo jak znowu na darmo będę tu biegł, to TY masz łomot! [/I]Ubrałem robocze rękawice, zgarnąłem kotkę i odniosłem sąsiadom - i nawet nie uciekała, ani się nie wyrywała, czego się obawiałem ... Chyba interwencja człowieka była dla niej "wybawieniem" w porównaniu ze spotkaniem z dwoma obcymi "monstrami" :evil_lol:
  7. Nie dołuj się. Pozwól Rudemu Cię pocieszyć. ;) Kiedyś jak sytuacja Ci się unormuje, weźmiesz sobie jakiś drugi mokry pysk do tulenia... I tak masz lepiej od nas, bo masz już jednego psa, a my z powodu oczekiwanej przeprowadzki musieliśmy czekać na naszego pocieszyciela prawie 2,5 miesiąca ... W domu pustka, a my się ciągle natykaliśmy a to na zabawkę za fotelem, a to na ubranko w szafie (miał słabą sierść), a to z szuflady wypadła obróżka ... A przy pakowaniu nazbierał się wielki karton Beksowych szpergałków... I też nie mogliśmy się "odwiesić" ... :roll:
  8. [quote name='marisia'][FONT=Tahoma]Proponuję jeszcze wariant sznaucer pośredniak :evil_lol::evil_lol::evil_lol: – taki pośredni pomiędzy średnim a miniaturą a wtedy pozbędziemy się wszystkich kłopotów, jak wyrośnie za mały albo zbyt duży zawsze się gdzieś dopasuje :bigok: .[/FONT] [/quote] To coś dla mnie!! Ja miałem Sznaucera Pośredniaka (37 cm), a teraz mam Sznaucera Olbrzyma Kieszonkowego (65 cm) :evil_lol:
  9. My mieliśmy miniaturę (dorosła miała 37 cm). Przewidując dalsze wycieczki rowerowe kupiliśmy przyczepkę do roweru. Taką: [URL]http://przyczepkirowerowe.attu.pl/a1/Data/page.htm?8,0[/URL] W niedalekiej przyszłości przyda Ci się i dla dziecka. Mieści dwoje dzieci, więc zmieści też dziecko i psa. U nas procedura była taka: biega dopóki się nie zmęczy, a potem przyczepka. A jak odpoczął chwilkę, to znowu biegał... ;) To rozwiązywało także problem pokonywania asfaltowych odcinków w ruchu miejskim pomiędzy lokalizacjami, gdzie mógł biegać luzem...
  10. Nie tylko wy odwiedzacie te tematy, ale ludzie czytają lecz nie piszą - bo co tu dodać... Znamy ten ból, lecz słowa go nie uleczą. Nasze skarby odeszły, bo żyją krócej niż my ... Wasz biszkopcik biega gdzieś za TM z naszym Beksą ... Przeczytałem cały wasz temat i mimo, że 1 czerwca minął rok od kiedy choroba wątroby, po 1,5 rocznej walce, przedwcześnie zabrała naszego 5 letniego malucha, na samo wspomnienie mam "mokre oczy"... Często przeglądamy zdjęcia Beksy,a zgromadziło się tego ponad 6 GB. na dysku. Teraz patrzę przez okno, gdzie w ogrodzie w ciemności rosną krzewy nad hermetycznym kontenerkiem w którym "śpi" Beksa. Śpij spokojnie, już nic nie boli ... Obok mnie na kanapie chrapie 6-cio letni olbrzym wzięty ze schroniska po śmierci Beksy. Śpi przytulony do kota, którego zaakceptował (i mu "matkuje"), mimo że on był pierwszy, a kot przybył po nim (koty na działkach u rodziców tuż przed zimą postanowiły spłodzić jeszcze jeden miot i musieliśmy sierściucha ratować przed śmiercią z głodu i chłodu na opuszczonych zimą działkach...) Ból po psie trwa długo, bo dajemy sobie na wzajem cząstkę siebie i gdy pies odchodzi za TM, zabiera ze sobą cząstkę nas ... Ale też cząstka jego na zawsze pozostaje z nami ... Ranę w sercu psiarza po stracie przyjaciela może zaleczyć tylko inny przyjaciel. I choć nie zapomnimy tego który odszedł, to tylko następne brązowe oczy i mokry pysk mogą wypełnić tę pustkę ... Daj szczęście jakiemuś następnemu schroniskowemu nieszczęściu na 4 łapach, a ono da ci cząstkę siebie, która zapełni pustkę. A i Rudemu będzie raźniej ;) Gdzieś, może nie daleko, w chłodzie nocy i spiekocie dnia, na rozgrzanym betonie, w smrodzie uryny, przy pustej misce z której dawno zlizał ostatnia kroplę wody, czeka na Ciebie ktoś, kto marzy aby zapełnić pustkę i oddać Ci kawałek siebie - swe wierne psie serce ... Jak na nas, przez 15 długich miesięcy schronu, czekał nasz Lumpek ... Trzymajcie się. Pozdrawiamy Was - My, nasz Lump i duchem obecny Beksa... Pamiętamy! O naszych przyjaciołach biegających za TM... Nic nie poradzisz : raz psiarz - na zawsze psiarz ...
  11. Tak przy okazji tego co piszecie. (informacja ogólna, a nie koniecznie związana z Waszym przypadkiem) Chciałem Was uczulić na fakt, że sztywne łapy, niemożność podniesienia się, ALE PRZYTOMNE OCZY mogą oznaczać chorobę układu przedsionkowego (u ludzi zwaną chorobą Meniera). NIE NALEŻY wtedy leczyć psa lekami przeciwpadaczkowymi! Mój pies to ma. Jego ataki trwają 10-15 minut (ale vet mówi, że mogą trwać wielokrotnie dłużej). Choroba ta (w uproszczeniu) związana jest z uszkodzeniem ośrodka równowagi i okresowymi "awariami" (u mojego psa ataki powtarzają się co 2-4 tygodni). Tak więc ZANIM kiedykolwiek zaczniecie bezskutecznie leczyć psa silnymi lekami przeciwpadaczkowymi, to sprawdźcie czy wet rozważył możliwość wystąpienia tej właśnie choroby ... Najlepiej nagrać na video taki napad i pokazać wetowi (ze zbliżeniami na oczy ... - można to zrobić np aparatem cyfrowym ...)
  12. Oczywiście, dawno temu. Jesienią 2007 ;)
  13. :multi::thumbs::cool2: :Dog_run: Witamy wśród ofiar brązowych ślepiów :eviltong: Trudno im się oprzeć na dłuższą metę, nie? ;) Co do układania sobie realacji, to przedstawione przez Ciebie problemy nie wydają się być dramatycznej natury i jestem pewien, że przy pewnej dozie konsekwencji świetnie sobie poradzisz. W pewnych kwestiach warto iść na kompromis (Niejaki Makarenko w swych teoriach pedagogiki m.in. pisał, że autorytet zachowuje się nie wydając zakazów o których Z GÓRY wiadomo, że nie będą przestrzegane :eviltong:) Więc może zamiast tylko zganiać z kanapy na podłogę, dasz mu coś zastępczego? Fotel nakryty kocem? Coś innego? (byle na wysokości kanapy, bo na podłodze się nie liczy ... :cool3:) (mój gryzł patyki przyniesione z ogrodu na środku dywanu w "salonie" :mad: Zabraniałem - to nie gryzł ... przy mnie ... No to "umówiliśmy się" tak : wolno gryźć, ale w innym miejscu, gdzie nie jest goniony, a podłoga jest łatwa do sprzątania ... I jest spokój. On nie śmieci na dywanie, ja się nie czepiam gryzienia patyków :evil_lol:) My też się z naszym Lumpem (wziętym ze schroniska), trochę musieliśmy "dotrzeć". Jak chcesz zobaczyć zmianę zachodzącą w psie ze schronu i poczytać o "docieraniu się" to zapraszam tutaj: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=108265[/URL]
  14. Wyluzowany, stabilny psychicznie i dość pewny siebie - choć przyznam, że w obecności innych psów zachowuje rezerwę i sę z nimi nie bawi ... nawet jak go zachęcają ...:hmmmm: Natomiast jak jakiś pies się do niego "stawia" to potrafi go "ustawić" w ciągu kilku sekund groźnym warknięciem i pokazaniem zębów :eviltong:
  15. [FONT=Arial][SIZE=2]Fakt.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Ostatnio Sharpei "z rogu" (domu po drodze do lasu) miał Wieelkie Okrąąągłe Oooczy (jak spodki).[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Otóż nie jest żadną tajemnicą, że z Lumpem się nie lubią... [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Sharpei bardzo agresywnie zachowuje się na widok Lumpa (Lump zresztą nie zostaje dłużny i odpowiada na zaczepki "płotowe")[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Szczekania, fukania, szczerzenia i skakania trwają dość długo i są intensywne.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]W sobotę jednak była okazja do pogadania "pysk w pysk" :D[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Jak wychodzimy do lasu, to tuż przed tylną furtką osiedla spuszczam już Lumpa ze smyczy, tak też zrobiłem w sobotę, a w tym momencie podjechał samochód ludzi którzy pytali o jakiś numer domu.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Trwało to kilkanaście sekund, a w tym czasie usłyszałem otwieraną furtkę ... [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]W furtce zobaczyłem właścicielkę Sharpeia i jego samego na smyczy.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Lump skorzystał z okazji i wszedł w furtkę prosto na Sharpeia.... który zastygł w bezruchu,a ślepia rozszerzyły mu się przerażeniem ... :D[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Lump wpakował się na Sharpeia, obwąchał mu pysk, "podwozie", tyłek ... a potem wyszedł do lasu :D[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Sharpei jakoś w tym momencie "zapomniał" co przez kilka miesięcy obiecywał Lumpowi że mu zrobi, jak tylko wyjdzie zza płotu ... :D [I]- Obejrzałem, obwąchałem i stwierdzam, że kurdupel ma większą jadaczkę z zza płotu niż jest cały stojąc pysk w pysk... Zapytałem w furtce grzecznie, czy mógłby powtórzyć to co szczekał zza płotu, ale twierdził, że nie pamięta ... [/I][/SIZE][/FONT]
  16. Co do NOWYCh rzeczy, to bezsprzecznie masz rację, co do ZNANYCH wcześniej, to mam inne obserwacje. Ale te dyskusje juz były, więc ja już nic się nie odzywam ;), bo znowu zrobimy Off Topic, a nie o to chodzi ... Chodzi o rozwiązanie problemu załozonego tematu.
  17. Jako, że jestem zwolennikiem teorii, że pies jest stworzeniem inteligentnym i zdolnym do myślenia (na swoim psim poziomie) to zgodnie z moim tokiem rozumwania pies jest w stanie rozpoznać własną kupę lub siki :cool3:, a zawołany w ich bezpośrednie pobliże, (gdzie właściciel wskaże mu palcem "dowód zbrodni" a następnie skarci "groźnym głosem"):mad:, jest w stanie pojąć, że walenie kupy na dywanie nie podoba się właścicielowi.:eviltong: Jestem także zwolennikiem niepopularnej teorii, że jak pies już WIE co wolno, a czego nie, to nawet jeżeli po pewnym czasie wskaże mu się znane mu "dowody zbrodni" to jest w stanie je kojarzyć... Co w tym przypadku oznacza, że uważam, że nawet po jakimś czasie rozpozna własną kupę ;) i słysząc naganę w głosie będzie w stanie skojarzyć : kupa/siusiu w domu = właściciel wkurzony ;) BTW - Odradzam jakiekolwiek wsadzanie pyska w kupę itd!! to zła metoda! No ale to tylko moje subiektywne zdanie i jedna z opcji, poczekaj na resztę opinii i wybierz sobie ;) Być może miałem wybitnie uzdolnionego psa, ale u mojego ta metoda zdała egzamin. (robił po kątach jak byliśmy w pracy, więc z natury rzeczy mogliśmy go zganić wyłącznie PO czasie ...)
  18. Niekiedy zapominamy, że pies (podobnie jak człowiek) MOŻE mieć "gorszy dzień". Zwróćcie uwagę, że człowiek przeżywa różne fazy w swym życiu. Dzieci i młodzież są drażliwe i skore do "awantury", potem (większości z nas ;)) przechodzi i stajemy się bardziej stabilni i przewidywalni. Niestety w starszym wieku z powodu różnych przeżyć, dolegliwości, frustracji stajemy się brdziej zgryźliwi, drażliwi, a czasem wręcz agresywni ... U psa też się z tym należy liczyć (np. to że nie jęczy nam nad uchem, że go coś w kościach łupie, nie oznacza, że do śmierci jest w świetnej formie...) Nawet w "stabilnym okresie" miewamy gorsze dni i BYWA, że "puszczają nam nerwy", znika hamulec cywilizacji i dochodzi np. do rękoczynów ... Bywa, że "impuls" jest niewspółmiernie błachy do reakcji, która wynika z kumulującej się złości lub frustracji i wybucha w pewnym momencie z ogromną siłą... Np. byłem nieco zszokowany tekstem mojej znajomej na temat jej Labka i jej małej córeczki pt."Maxiu jest cudownym psem, Monisia go ciągnie za ogon, uszy, a on nic...". 100 razy nic, ale każdy się może kiedyś wkurzyć i za 101 w prasie ukaże się artykuł "Labrador [B]bez powodu[/B] zmasakrował dziewczynkę!" (Może warto by powstrzymać dziecko od takich działań ???) A warto też pamiętać, że to DRAPIEŻNIK! Jak poczuje w pysku krew i rozrywane mięso, to włączą się atawizmy i to już nie będzie ten "grzeczny piesek" co zwykle! A co za tym idzie właściciel nie powinien liczyć na "taryfę ulgową" w takiej sytuacji... RESUME: Skoro więc potrafimy kiwać głową ze zrozumieniem i komentować "No wkurzał ją, wkurzał, aż jej puściły nerwy i dostał w pysk..." to powinniśmy mieć na uwadze, że zwierze to nie automat do robienia siad, łapa, leżeć... i że ma swoje odczucia, narowy etc i że należy to też mieć na uwadze. Np. kto wie, być może jeżeli tylko i wyłącznie "dla zasady" będziemy zganiać psa z fotela, sami na niego nie siadając, to po wielu latach, jak psa zacznie łupać w krzyżu, za 999999 razem, zganiany "dla zasady", wkurzy się i dziabnie nas w rękę ......... (?) BTW - (tak się zastanawiam) czy zwróciliście uwagę, że większość tragicznych zdarzeń ma miejsce w rodzinach z małym dzieckiem ... Obawiam się, że zmiany burzące uporządkowany od lat świat psa (miejsca, czasu, procedury) + przeniesienie znacznej części uwagi z psa na nowe dziecko (poczucie odrzucenia) + halas i "zainteresowanie" dziecka psem (szturchanie, ściskanie, ciągnięcie etc) w dłuższym horyzoncie czasowym, przy braku starań dorosłych o pogodzenie nowego dziecka i nie zaniedbywania starego psa MOGĄ w okreśonych sytuacjach prowadzić do nagromadzenia frustracji, żalu, złości i .... tragedii... :roll: Czyli majac psa i nowe dziecko, należało by chyba działać pod hasłem : "minimalizuj zmiany" ...
  19. Wydaje mi się, że w tym wypadku cena nie jest wyznacznikiem jakości. Warto by się może zapytać tylko ile zabiegów wykonała... Co do nauki czystości to warto pewnie "przypomnieć" że w tym domu TAKŻE są takie same zasady jak wcześniej. Tyle, że to MOŻE być związane np. ze stresem wywołanym zmianą warunków i robi TO częściej niż ma możliwość wyjścia (?) Mój po wzięciu ze schroniska łaził kilka dni non stop za nami, prawie nie spał i pił na potęgę. Gdyby nie stały dostęp do ogródka, pewnie w ciągu ~10 godzin jak nas nie ma to zasikał (i nie tylko) by wszystko ... ;)
  20. [B]Lumpowe spotkania z masochistką. [/B]Kilkadziesiąt metrów od naszego domu mieszka sobie Wyżlica Weimarska. Wiele razy obszczekiwała Lumpa, który nie reagował. Aż pewnego dnia Lump miał już dość i nagle doskoczył do płotu, wsadził wyszczerzony pysk między sztachetki i się na nią "wydarł". Wyżlica zamilkła, spuściła łeb i uszy i odeszła z opuszczonym ogonem. Od tego czasu jak zoczy Lumpa, że będzie przechodził koło jej płotu, to widzę jak z daleka skrada się do krzaków przy ogrodzeniu i czatuje na Lumpa. Gdy lump się zbliży to ona szczeknie raz, góra dwa, Lump doskoczy do ogrodzenia i warknie i ona milknie i odchodzi ze spuszczonym łbem... Masochistka jakaś chyba :razz: Jak nie zostanie raz dziennie przez Lumpa "sponiewierana" psychicznie, to normalnie uważa dzień za stracony :eviltong: I to nie jest jakaś antypatia jak z Szarpeiem z którym toczą dłuższe dyskusje zakończone obopólnym fukaniem ;) Lump z Weimarką parę razy mijali się na spacerze, raz nawet oboje byli luzem i mijają się udając, że patrzą w inną stronę :evil_lol: Ot widać są to takie sąsiedzkie "dyskusje", nieodmiennie związane z poniżeniem Weimarki, która mimo to (a może dla tego...) codziennie to prowokuje :cool3: Widać lubi ... :lol:
  21. Co do kastracji, to popęd powinien się obniżyć, ale nie licz na jego zniknięcie (kastraci w historii ludzkości w wielu wypadkach byli cenionymi kochankami...) No ale przynajmniej w razie czego nie będzie szczeniaków ... Co do zmiany zachowania też nie koniecznie musi zajść - u mojego nie zaszła (jak był wariat tak został i po kastracji ...) "Konkurencja" potrafi zdziałać cuda. Znam 2 przypadki w których doprowadziła do pożądanych zmian zachowania. Ponadto pies zwykle gryzie różne rzeczy z nudów, frustracji, samotności itd. Towarzystwo minimalizuje te odczucia podczas nieobecności właściciela. BTW - papier to w przeważającej większości niestrawialna dla psa celuloza, więc chyba raczej nie chodzi o niedobory diety, a o "stress"... Mój zaczyna się interesować papierem głownie w sytuacjach gdy jesteśmy zajęci i pies jest poza sferą naszych zainteresowań w tym momencie :D To jest też stara psia metoda zwrócenia na siebie uwagi :P
  22. Fakt, paliki, patyki i wszystko co da się pogryźć i rozdrobnić :cool3: Mój nawet jest ambitniejszy i ze składziku drewna do kominka pobiera czasem całe połówki pni - drewna do kominka :eviltong:
  23. [quote name='xxxx52']:oops: pragne sie tylko wtracic,ale dobrze by bylo gdyby piesek mial swoje miejsce do spania ,na ktorym by odpoczywal,taka oaza spokoju /.../ Moze to byc materac,albo specjalne legowisko dla b.duzych psow.Stara koldra spelnia tez te wymagania.[/quote] TEORETYCZNIE masz rację, ale często pies "olewa" nasze starania :eviltong: Jak miał do nas przyjść nasz Sznaucer olbrzym ze schroniska, to kupiliśmy mu wielkie profesjonalne spanie dla dużego psa. Leżał tam z musu kilka razy w życiu w pierwszych dniach (fryzjerka miała czas dopiero na 3 dzień, a on się nie dał nam wykąpać i ŚMIERDZIAŁ :evil_lol:), potem jak już go nie odsyłaliśmy na jego posłanie, to nawet tam nie zajrzał - (no chyba, że później wzięty kot tam się mościł ...). Woli okupować kanapę lub fotel... Szukanie, kupowanie, staranne wynajdywanie "strategicznego" miejsca na to legowisko (spokojne, ale z widokiem na ważne punkty mieszkania) - wszystko poszło "psu na budę" :mad: :eviltong: [IMG]http://images31.fotosik.pl/197/c718d990046fb40c.jpg[/IMG] BTW - Fotografia "skraca" perspektywę, to legowisko ma dobrze ponad metr na długość, a na tym zdjęciu długość wydaje się krótsza od szerokości ...
  24. Suszone żwacze pomagają, choć nie eliminują zupełnie. Mój Sznaucer olbrzym od czasu do czasu sobie podjada qpę - najczęściej końską, ale sporadycznie także ludzką <fuj> A mój poprzedni Sznaucer miniatura gustował wyłącznie w końskich. Natomiast oba pasjami lubią świeżą ziemię do kwiatów oraz korę ... :eviltong:
  25. M@d

    Mały złośnik

    [quote name='nomu']Właśnie przeszkadza, dlatego zaczęłam pytać się was :( Wszytkie kursy są takie drogie? Bo myśle, że jedne zajęcia indywidualne to by było za mało :([/quote] Ja korzystałem z indywidualnych konsultacji z lekarką weterynarii , behawiorystką. To były raptem 2 spotkania, które trwały - pierwsze ok 2 godzin, drugie godzinę - i kosztowały po ok. 100 zł Pierwsze było formułowaniem problemu i testowaniem zachowań, a drugie, po jakimś czasie było reasumpcją postępów i uaktualnieniem zaleceń na przyszłość. Oczywiście liczba spotkań jest sprawą indywidualną. U nas zaczęło działać to co zaleciła na pierwszym spotkaniu i dlatego nie było potrzeby więcej niż 2. (ponadto po kilku miesiącach od tego momentu,jak pisałem, wyszła jego choroba i wszystko inne przestało mieć znaczenie) Ale oczywiście w innym przypadku może być inaczej.
×
×
  • Create New...