-
Posts
1911 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by M@d
-
[quote name='an1a']Właśnie zależy czego chcemy nauczyć/oduczyć psa. Tak samo jak polecenia siad uczymy "pozytywnie" nagradzając, a nie tłuczemy za to, że nie usiadł. Przy większych problemach można mieć kłopot z samym pozytywnym szkoleniem psa, który na takie metody jest skutecznie odporny.[/quote] To nie ta sama sytuacja. Nauka siad jest nauką ROBIENIA, a nie NIE ROBIENIA. Prosta sprawa, zrobił siad - dostał nagrodę - jasne i przejrzyste. Nauką NIE ROBIENIA jest np. nie gryzienie, a więc jak nie gryzie przez tydzień, to powinien CIĄGLE ;) być nagradzany :eviltong: ... Pies POWSTRZYMUJĄCY się od czegoś nagradzany nie jest bo nikt nie wie, że się powstrzymał ;) Tak więc może zacząć się rozkładać/gryźć/itd aby wywołać nagrodę, gdy pójdzie na miejsce/przestanie gryźć/itd - z jego punktu widzenia to logiczne :evil_lol: Jak MAŁE dziecko z uporem maniaka mimo nagan i odwracania uwagi wbija ci co chwilę palec w oko, to klap w dupsko niewątpliwe najczytelniej i najszybciej uświadomi mu nieopłacalność działania niż dawanie ciasteczka lub nowej zabawki byle tylko nie wsadzało Ci palca w oko. Nie rozpatruj psa jak dziecko co już pisze bo z takim masz komunikację werbalną i możesz oczekiwać rozumowego posługiwania się takim samym aparatem pojeciowym jak Ty... A psu nie możesz przemówić do poczucia obowiazku, zmarnowania widoków na swą przyszłość itd :evil_lol: 2) Prawda - niektóre psy w niektórych sytuacjach są całkowicie odporne na pozytywne szkolenie, bo np. kupa jest bardziej smakowita niż smaczek ;) i m.in. o tym mówiłem wcześniej o dobieraniu metody indywidualnie do psa... :cool3: UPDATE: "Skarcenie za niepożądane zachowanie, a nagrodzenie za gryzienie zabawki i wspólna zabawa z właścicielem jest chyba wyraźnym sygnałem, czego oczekujemy, a czego nie." Nie koniecznie. Kwestia jak zinterpretuje to pies i czy nie dojdzie do wniosku, że jak pani się z nim akurat nie ma czasu bawić, i przegania, to waśnie pogryzienie i przestanie jest kluczem do zabawki i nagrody! Mój jak się nim długo nie zajmujemy i żadne inne metody nie skutkuja, to idzie, otwiera sobie łazienkę (umie), zabiera papier toaletowy, przynosi na środek pokoju i ostentacyjnie zaczyna masakrować ... Oczywiście DOSKONALE WIE (dlatego to robi), że jest to czynność naganna, ale też wie, że zwróci na siebie naszą uwagę ... :evil_lol: UPDATE2 Znając komendę "zostaw" mój sznaucer ma gradację hierarchii wartości. - kapeć odda za dobre słowo i pogłaskanie - brudne skarpetki zamieni na chrupkę suchej karmy - znalezionej kości nie odda za nic, możes mu przysmak do nosa wsadzić, a i tak nie odda kości. Jedyny ratunek na spacerze to trauma rozstaniowa. Ja trzymam mocno kość trzymaną przez psa, a jego Pani odchodzi w siną dal. Po 50 metrach psu puszczają nerwy, puszcza kość i leci za Panią :evil_lol: Natomiast komendy typu wróć, zostań itd wykonuje karnie i bez sprzeciwu... To generalnie karny i posłuszny pies, ale z małymi wyjątkami, które nie wynikaja z nieznajomości tematu, ale z wiekszej wartości nieposłuszeństwa nad nagrodą za posłuszeństwo :cool3: To jak z przepisami ruchu drogowego - wszyscy wiedzą co wolno, a czego nie, ale się nie stosują :D
-
Taaa, tym razem nawet Teść był grzeczny i Lump nie musiał go gryźć :evil_lol: (grunt to dobra tresura awersyjna wykonana zębami :eviltong: )
-
KAŻDĄ metodą nieumiejętnie stosowaną można "zepsuć" psa - np. pozytywną można wychować nieposłusznego despotę... Teoretycznie masz rację, że każdy powinien czytać PRZED zakupem psa, jednakże niestety w życiu przeważnie tak nie jest i musimy dostosować się do życia, bo stwierdzenia "trzeba było czytać PRZED..." nie rozwiąze problemu ... Co do skrajności to nigdy nie byłem tego zwolennikiem w żadnej dziedzinei życia .... A "awersyjne" metody nie muszą oznaczać bicia czy maltretowania psa. "Awersyjne" u mnie było polanie wodą :eviltong: Ponadto uważam, że metodę należy dostosować do psa, a nie psa do metody ;) Jeden pies świetnie wyszkoli się "pozytywnie", na drugiego czasem trzeba wrzasnąć, na innego wrzask nie dziala i musi być szrpnięty smyczą itd itp. Próba standaryzacji jednej metody do KAŻDEGO psa jest IMHO co najmniej naiwnością i nieporozumieniem...;)
-
Oczywiście że błędy można popełnić przy każdej metodzie. Ale przy pozytywnej jest więcej niuansów i możliwości popełnienia błędu - szczególnie przy opcji "nie rób tego", bo przy opcji "rób tak jak mówię" jest prościej. ;) Błędy przy agresji smyczowej są dość oczywiste i dość łatwe do przewidzenia, ale czasem jest jak w dowcipie - "z pamiętnika tresera amatora" - Dzień pierwszy: wracam z pracy - pies narobił na dywan. Wytytłałem mordę psa w g... i wyrzuciłem psa przez okno do ogródka. - Dzień 2 : to samo .... .... - Dzień 5: wracam z pracy - pies narobił na dywan. - na mój widok pies wytytłał się mordą w g... i wyskoczył przez okno do ogródka ... :evil_lol: W przypadku kanapy i mojego psa też był niuans... On reagował na moje polecenia, ale gorzej na żony. Starałem się doprowadzić do sytuacji gdy SAM bedzie sie układał na właściwym miejscu. Nietety dla wygody na ten czas miałem nagrody w kieszeni, żeby nie latać. Pies fajnie reagował do momentu aż przestałem nosić nagrody (dawane OCZYWIŚCIE PO wykonaniu komendy). Jak wiadomo pies węch ma dobry, więc jak podszedłem bez nagród w kieszeni to poniuchał i "ogłuchł" :evil_lol: Wniosek - po nagrody należało chodzić za każdym razem, a nie trzymać w kieszeni ... :eviltong: Przyznaję był błąd ale niestety na pierwszy rzut oka niestety niewidoczny i tego nieprzewidziałem ... A sznaucie jak wiadomo to przebiegli kombinatorzy :eviltong: Przez ten niuans doprowadziłem do tego, że nauczyłem psa, że jak chce coś podeżreć, to trzeba rozwalić się na środku kanapy :evil_lol: BTW - polecanie ludziom kompletnie "zielonym" metody, wymagającej sporej wiedzy, uwagi, koncentracji i doświadczenia (szczególnie przy tej trudniejszej części pt. "nie rób" IMHO nie jest optymalnym rozwiązaniem, a wytłumaczenie, że jak ktoś jest kiepskim szkoleniowcem tą żadna metoda mu nie pomoże mnie nie przekonuje, bo na takim forum jak nasze nie szukają porad "dobrzy szkoleniowcy" :eviltong: W takiej sytuacji raczej powinno się spróbować dobrać metodę najprostszą, nie wymagającą znajomości niuansów, mającą najmniej miejsc gdzie można popełnić błąd i adekwatną do stanu wiedzy szkoleniowej pytającego... Ścigałem się kiedyś w rajdach i na pytanie "zielonego listka" o wychodzenie z poślizgu, mógłbym opisać szczegółowo profesjonalną technikę tego manewru, [ale mam świadomość, że bez setek (!) godzin treningu próba tego zastosowania prawdopodobnie zabije próbującego], tak więc realistycznie rozumując mogę tylko dać mu uproszczoną wersję na jego poziomie: "wciśnij sprzęgło i módl się, żeby złapał przyczepność..." :D
-
Wiecie, miałem kilka dni temu okazje obserwować zabawę 2 szczeniaków. Jeden właśnie podlatywał i gryzł drugiego. Za pierwszym razem gryziony zapiszczał. Za drugim razem zawarczał, za trzecim razem użył oczywiście powszechnie znanej w przyrodzie "pozytywnej metody szkolenia" i odwinął się, dziabnął podgryzacza w ucho, tamten wrzasnął rozdzierająco ... i ... przestał :eviltong: Ja tam nie wiem, bo szkoleniowcem nie jestem, ale metody pozytywne są testowane od niedawna, a negatywne od milionów lat i jakoś skutkowały :evil_lol: Żadna suka nie słyszała o pozytywnych metodach, a szczeniaki wychowuje ... Jak któryś nie rozumie warczenia, to w zęby go za kark i wytarmosić, a nie podsuwa cycka - a może skuma, że tak jest lepiej ... Pozytywne metody świetnie działają przy nauce "robienia", ale mam spore wątpliwości czy są optymalne przy nauce "nie robienia", bo zakładają to czego z drugiej strony się psom odmawia, czyli ogromną dozę "inteligencji" i "abstrakcyjnego myślenia" ;) Najpierw jak gryzie szarpniecie smyczą, a jak siądzie na tyłku dacie nagrodę i uważacie, że szczeniak ogarnie, że nagroda jest za "nie gryzienie"? :eviltong: Szarpnęliście, jak gryzł, zabolało, więc raczej "nie opłaca się bo nie lubią jak gryzę i szarpią"... Choć jestem zwolennikiem teorii, że psy rozumieją więcej niż myślimy, to tutaj chyba poszliście za daleko :lol: Jestem zdecydowanie przeciwny biciu psów, ale sądzę, że dobre szarpnięcie smyczą w momencie jak gryzie, poparte wrzaskiem na pełny regulator typu FE!!!, będzie DUŻO bardziej komunikatywnym sygnałem braku akceptacji niż faszerowanie nagrodami jak akurat przez przypadek nie zajmuje się wbijaniem nam kłów w ciało :evil_lol: Powiem wam tyle - szkoliłem "pozytywnie" mojego psa, żeby układał się w nogach łóżka a nie rozwalał na środku. Dostawał nagrodę za pójście na miejsce. Efekt był taki, że zaczął celowo rozwalać się na środku i nie zlazł póki nie poszedłem po nagrodę. :eviltong: Przestał też reagować na komendy, bo czekał na herbatnika i to był cel ważniejszy ... Wkurzyłem się, a ponieważ on nie lubi wody, więc wziąłem spryskiwacz do kwiatków i psiknąłem mu w tyłek :eviltong: I o dziwo już za 3 razem nie musiałem psikać, bo pies odzyskał słuch i poprawiło mu się rozumienie komend - po komendzie "na miejsce" pies w ciągu 2 sekund jest ślicznie ułożony tam gdzie ma być :eviltong: CUD! Jakoś mnie nie znienawidził i nie chce mnie z zemsty gryźć, ani nie przejawia agresji z tego powodu, że go polałem ;) Zrozumiał, że nie wygra i że cwaniakowanie się nie opłaci i teraz żyjemy w zgodzie... Nie zawsze bodźcowanie pozytywne jest najlepszą i najkrótszą drogą, a bodźcowanie negatywne nie musi oznaczać wcale skatowania smyczą do krwi ... :eviltong: Świat nie jest czarno-biały, a pomiędzy skrajnościami jest cala masa odcieni szarości ... ;) Ponadto bodźcowane negatywne jest dość jednoznaczne, a przy szkoleniu pozytywnym drobny błąd w sekwencji może doprowadzić do rozwalania się na środku, albo np. celowego gryzienia w celu otrzymania nagrody za zaprzestanie gryzienia :evil_lol:
-
[quote name='Elitesse']a trafil wam sie kiedys kilent ktory koniecznie chcial zeby pies dostal glupiego jaska do zabiegu ? bo mi tak, jak mu powiedzialam ze strzyge bez takich dodatkow to stwierdzil ze sobie poszuka gdzies indziej :roll:[/quote] Psychopatów i idiotów na świecie nie brakuje. Robiłem w usługach (w innej branży) przez ponad 10 lat, to się napatrzyłem ... Tragedią są totalni ignoranci, którzy ślepo uwierzą znajomym "znawcom tematu" i po prostu jak im nie zrobisz "tak jak mówił wujek Zenek" to jesteś partaczem i nie będą u Ciebie robić (choćby to co chcą żeby im zrobić było z fachowego punktu widzenia totalnym absurdem...) UPDATE: Byłem na urlopie i dopiero teraz doczytałem do końca posty z czasu gdy mnie nie było, a więc zbiorczo do wszystkich wcześniejszych zapytań: Lump nie ma "gilgotek", można mu brać za łapy, trzymać, ciągnąć i łaskotać - poddaje się bez sprzeciwu! Ale na widok grzebienia, szczotki lub maszynki dostaje "palmy". Rok już "oswajam" go z grzebieniem i jakoś na raty daję sobie radę go wyczesać ... Nie ma też urazu czy paniki do dźwięku "brzęczenia". Testowałem - zbliżając do niego moją maszynkę do golenia, wibrująca szczoteczkę itd. ON PO PROSTU NIE DAJE SIĘ STRZYC! Co do form kopania, to Lump wywraca się na bok i tłucze łapami na oślep wszystkich co sie zbliżą aby go strzyc. Jest to ewidentnie celowe i "opracowane" działanie, na dodatek bardzo skuteczne. Na stole do strzyżenia, wije się i szarpie na boki jak piskorz - nie do utrzymania, a ułomkiem nie jestem (oczywiście MÓGŁBYM użyć pełnej siły i go obezwładnić, ale wtedy chyba połamałbym mu łapy ...) Ponadto wtedy można by tylko golić MOJE plecy a nie psa - A nie o to chodzi ... :D Nie da się strzyc psa, który ani sekundy nie ustoi w miejscu tylko świruje jak dziki mustang ... (BTW - próbował ktoś strzyc brodę psa, który jest w kagańcu? :D) (popisowy numer akrobatyczny: próba salta górą ponad pałąkiem do którego jest podwiązany za szyję ... - przypominam; 36 kilo żywej wagi, o długości dobrze ponad 1,5 metra...) Pałąk ciężko stęknął lekko się wyginając, a stół po naszej wizycie wymagał chyba lekkiego remontu :D Największym zaś problemem nie są łapy, ale USZY i łeb, do których fryzjerowi nie da się dotknąć. Mnie też nie pozwoli sobie robić PRAWIE nic z uszami. (choć podchodzi do tego selektywnie - jedno można inne nie) A WIĘC NIE DA SIĘ WYRWAĆ MARTWEGO WŁOSA i oczyścić wnętrza ucha! Jak go braliśmy ze schronu to miał rany na zagięciach uszu od wewnątrz i przeżywaliśmy gehennę, żeby mu to przemywać i zakraplać do uszu preparat.... Z psem mogę robić co mi się podoba - szarpać, przewracać, ciągnąć za łapy itd, a nawet targać za uszy - pod warunkiem, że nie próbuję żadnych zabiegów kosmetycznych, bo od razu jest bunt, wierzganie i ucieczka. Z zabiegów kosmetycznych bez problemu jest tylko kąpiel - wołam to brodzika kabiny prysznicowej, daję herbatnika w nagrodę, polewam wodą, szamponuję, nacieram, spłukuję, wycieram - to OK! W miarę już radzimy sobie z czesaniem i (od jakiegoś czasu) przemywaniem płatków uszu - natomiast nie daj Bóg podejść z czymś do zakraplania uszu - to pół butelki jest na podłodze zanim kilka kropel trafi do uszu. Zresztą doskonale rozpoznaje z daleka z czym podchodzę i jak to coś do kosmetyki, to ... [B] Dlatego z bólem serca godzę się na głupiego jasia. Jak ktoś mi poradzi gdzie iść aby tego nie trzeba było robić, to to miejsce ma dożywotniego klienta.... [/B] UPDATE2: Aha i jeszcze jedno, może najistotniejsze - co dziwne nie jest to żadna dzika panika w której pies ze strachu jest w amoku... (dlatego łagodne środki uspokajające i sprowadzanie fryzjera do domu chyba nie pomogą...) Jak ściągnął kaganiec, to dalej kopał, a nie próbował gryźć. Jak mu go próbowałem założyć, to na chwilę chwycił mnie zębami za nadgarstek - w pełni kontrolując nacisk, bezboleśnie chwycił i przytrzymał (Na zasadzie - "Nie podoba mi się to, nie rób mi tego"). Na ten moment zastygł w bezruchu, przestał warczeć i patrzył mi w oczy... Na komendę zostaw, puścił rękę i dał sobie założyć kaganiec, po czym znowu nas skopał :D No i jeszcze mi się przypomniało: Korpus (bez brzucha) ostrzygliśmy BEZ kagańca, stał niezadowolony i cicho warczał (taki ciągłe burczenie) ale nie próbował ani gryźć, ani się wyrywać ... ??? A więc to nie panika na dźwięk maszynki... BTW - Na widok nożyczek jak mu chcesz kłaka wyciąć też ucieka, ale są sukcesy bo już pozwala wyciąć na brzuchu i na brodzie, a nawet ostrzyc sobie nożyczkami wokoło odbytu... Ale zbliż do łap i już bunt! Dopiero potem odwalił cyrk. Ale strzyżenie bez łap, brzucha i łba i na dodatek bez pielęgnacji uszu, której sam nie jestem wstanie wyegzekwować jest nieco bez sensu ... :-/
-
Jak macie jakiegoś fryzjera "z podejściem" w Warszawie lub najbliższych okolicach, to chętnie pojadę nawet spory kawał drogi ... Lump był już u 2 fryzjerek i u obu skończyło się "głupim jasiem" (strzygłem go u fryzjerów przy lecznicach, więc zabiegu dokonuje wet i monitoruje stan psa...) Przy pierwszym strzyżeniu (bez narkozy) nie byłem. Lump w kagańcu skopał 3 osoby (fryzjerka, wet i pielęgniarka) i wyszedł bez ostrzyżonych łap i z częściowo oczyszczonymi uszami ... Kolejne było z głupim jasiem. Jako, że nie podobało mi się to, to zmieniłem fryzjera i byłem od początku przy strzyżeniu. Korpus choć z oporami jakoś się udało, ale mimo kagańca, jak doszło do łap i uszu to Lump omal nie połamał pałąka nad stołem i omal się nie powiesił, bo mimo 4 trzymajacych go rąk, zrobił "świecę" do góry na tylnych i pięknym piruetem wiwinłą się nam i tyłkiem spadł ze stołu zawisając na pętli ... (wcześniej był zaczepiony za obrożę, ale plastikowy zatrzask obroży nie wytrzymał kolejnego szarpnięcia) I znowu w końcu skończyło się zastrzykiem... To jest 36 kilo trochę za grubego, ale całkiem nieźle wysportowanego psa, biegającego za rowerem ... W którymś momencie zrobiło się "gorąco", bo w szamotaninie Lump zrzucił kaganiec ... ale ograniczył się mimo to do skopania nas i podrapania, bez użycia najgroźniejszej broni :eviltong: Tak więc jak ktoś ma godnego polecenia fryzjera/groomera o "podejściu" do takich wariatów, albo może jest tu jakiś odważny groomer, to poproszę o informacje...
-
"Mój pies zdechł w samolocie, choć błagałam o pomoc"
M@d replied to Unbelievable's topic in Podróże i wypoczynek
"Obsługa samolotu słyszała szczekanie psa, ale nie było to ujadanie, mogące budzić obawy o jego zdrowie " Ja bym poprosił o przedstawienie przez Centralwings certyfikatów załogi ze szkolenia pt. "Rozpoznawanie ujadania mogącego budzić obawy o zdrowie psa". Muszą takie mieć skoro są w stanie na słuch to rozpoznać... :angryy: -
U Lumpa wszystko OK, ale jego właściciele byli na urlopie ;-) W czasie jak byliśmy w Wilnie, Lumpem (i Kamykiem) opiekowali się teściowie. Trochę się obawiali jak to będzie i czy sobie poradzą, jak zareaguje pies itd, ale poszło świetnie - do tego stopnia, że padły deklaracje chęci dalszej opieki w czasie naszej nieobecności, a w rozmowach telefonicznych skłądane są życzenia drapania za uchem, a ostatnio nakarmienia serkiem "od teściowej" :hahaha: Pies troche histeryzował przez pierwszy dzień-dwa, latał przed dom i czekał przy furtce, ale potem przyjął do wiadomości, że nie ma nas na dłużej i się akomodował do warunków... Poza standardowym objawem frustracji, czyli zabraniem rolki papieru z WC i przerobieniem jej na farfocle oraz niestandardowym i samowolnym dokończeniem kotleta po teściu, nie doszło do żadnych innych incydentów. [I](No co?! Zjadł, skończył, odszedł, zostawił talerz w ogródku - to szkoda, żeby się zmarnowało!!! A poza tym mówiliście "Panu i Pani zjadać nie wolno!" - a to nie był ani Pan, ani Pani!![/I] [I]Ja jestem pro-ekologiczny i ja tylko utylizowałem odpadki organiczne !) [/I] ;-)
-
Ja mam "pieprzaka" ale ze schroniska i "w typie rasy". Mimo wejścia w "wiek średni" (6 lat) pies nadal często zachowuje się jak szczeniak. Ma to plusy i minusy - fajnie jest patrzeć jak taki gigant galopuje w kółko robiąc zwody i podskakując, ale jak czasem się "nie wyrobi" to zalicza się glebę :evil_lol:, a jak czasem szarpnie na smyczy (bo chciałby coś powiedzieć "koledze" przez płot) to trzeba mieć mocne stawy, żeby rączki nie wyrwał :razz:. Mój pieprzak to cudowny, spokojny i zrównoważony egzemplarz, ale czasem potrafi być uparty i namolny ;) Mam nadzieję, że teściowa jest w pełni sił i sprawności :eviltong: UPDATE: Jak chcesz poznać rok naszego życia z takim pieprzakiem to możesz zajrzeć tutaj: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=108265[/URL]
-
Lump dziękuje wszystkim za życzenia :p [img]http://images34.fotosik.pl/329/a885793d66004921.jpg[/img]
-
Bo każdy właściciel uważa, że jego pies był wyjątkowy i najmądrzejszy (im mniej psów ktoś miał tym silniej tak uważa) Więc skoro uważa że "tak mądrego psa to już miał nie będzie" to jak ma kasę to chce sklonować "tego najmądrzejszego" ;) Jak Beksa odszedł za TM to zastanawialiśmy się, czy następny będzie choć w części taki mądry... Teraz mamy Lumpa i stwierdzamy, że ... tez jest taki mądry (CUD!??) :D
-
Mieliśmy ochotę, widzieliśmy! Kreon miał więcej szczęścia niz Lumop, bo był krócej w schronie, ale tak samo widać gigantyczną metamorfozę!! :cool2:
-
[quote name='Mrzewinska']O najłatwiejszej nauce aportowania: [URL]http://pies.onet.pl/1262,13,16,niezastapiony_aport,1,artykul.html[/URL] Zofia[/quote] OK, dzięki - popróbujemy ;)
-
[quote name='Nikki']ja swojego psa wykastrowałam, problem się skończył, a był naprawdę uciążliwy, bo codziennie kopulował ze swoim legowiskiem. Nie pomagało odwrócenie uwagi, zawołanie ( a jesli juz przyszedł to zaraz wracał do swojej "zabawy")[/quote] Nasz był kastratem i i tak to robił :eviltong:
-
A nasz Lump jest dziwny... Wykonuje różne komendy bez szemrania, włącznie z tą która w widoczny sposób go "stresuje", czyli "zostań", ale z patykami to nie bardzo umie się bawić... Uwielbia za nimi gonić, ale w 90% przypadków tylko do nich dobiega 'zaznacza" że znalazł trącając nosem i ... zostawia... W 10% przypadków, to dopada do patyka, kładzie się i go gryzie. Trenujemy znane mu komendy, nauczyliśmy go kilku nowych np. SMYCZ = do mnie +siad, ODDAJ CIAPA = zostaw cholera ten but/kapeć :evil_lol: (ale i wtedy po prostu rzuca go gdzie stoi i przybiega po pochwałę/drapanie za uchem) Ta ostatnia komenda jest szczególnie przydatna przy powitaniu, np. jak wracamy do domu, bo on z miejsca chwyta jakiś "ciap" i biega z nim w kółko skowycząc z radości. W ogóle jak się cieszy, to obowiązkowo coś MUSI memłać w pysku :evil_lol: Jak przypadkiem nic w pobliżu nie ma, to próbuje memłać w pysku moją rękę :eviltong: (ale jest przy tym niezwykle delikatny - tyle, że nie chcemy mu na to pozwalać, bo to nie jest dobry nawyk...) Kupiliśmy mu nawet "sztuczny but" - zabawkę w kształcie buta :eviltong: i tłumaczymy, ze ten jest jego i żeby od innych się odwalił ... :evil_lol: Próbowałem (niezbyt intensywnie - bo do niczego mi to nie potrzebne) nauczyć go aportu, ale tu występuje trudność, bo nie mam jak nagrodzić "dobrego zachowania" - jak ma patyk w pysku, to jak go zawołam, to porzuca patyk i leci w te pędy do mnie (ale bez patyka :eviltong:) No normalnie albo on jest antytalent aportowy albo ja (_!_) nie treser ;) (podejrzewam, że niestety do drugie :eviltong: ale brak mi koncepcji...) Próbowałem mu już nawet sam wkładać patyk do pyska, ale on go wypuszcza ... :evil_lol: ----------- A wracając do tematu "karcenia" pytających, to proponuję zastosować "pozytywne metody szkolenia" :evil_lol: (jak to się tu propaguje u psów) :eviltong: Błądzący pytający "pojechany" przez kilka osób zamknie się w sobie i będzie ciężko uzyskać pełny obraz bo będzie bał się że znowu oberwie, więc będzie się starał selekcjonować, co nam można powiedzieć,a co nie ... ;) --------------- Co do agresora, to powiedz, czy on czasem nie jest "oczkiem w głowie" rodziny któremu wszyscy ciągle poświęcają wiele swojej uwagi? Bo behawiorystka zwracała nam uwagę, ze w takich przypadkach psu coś się czasem zaczyna roić, że to on tu jest "bardzo ważny" i może "ustawiać" resztę ...
-
URODZINY c.d. Lump był bardzo szczęśliwy i postanowił to okazać fotografując się z "pomnikiem szczęśliwego psa" [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images26.fotosik.pl/263/c698258325d1e823.jpg[/IMG][/URL] A na koniec należało to wszystko opić i oblać (opić się i oblać wodą samochód) :D [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images27.fotosik.pl/262/0623ce8189832371.jpg[/IMG][/URL] :evil_lol:
-
URODZINY (Nowonarodziny) :BIG: Wczoraj Lump miał urodziny, a dokładniej nowonarodziny. Ze względu na to, że nie znamy daty jego urodzin, data tą został dzień ponownych narodzin, czyli odbioru ze schroniska! (to już rok!!!) W schronisku oceniano go na 5 lat, a zatem są to jego 6 urodziny! (Co prawda oceniano po zębach,a te miał całe brązowe, pokryte w 3/4 kamieniem, dzisiaj ma piękne jasne zęby. Ma tez bardzo zniszczone siekacze, ale on lubi nimi wszystko "skrobać" i pewnie niejedno nimi otwierał będąc bezdomnym, więc nie wiemy ile naprawdę ma lat. Sądzę, ze może być młodszy... Z okazji urodzin były lody i spacer "śladami wujka Beksy" po Polach Mokotowskich. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images24.fotosik.pl/263/934404e86ad8e7fd.jpg[/IMG][/URL] Lump zwiedzał miejsca spotkań mokotowskich psów i knajpy. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images29.fotosik.pl/262/1db0d1903be75b26.jpg[/IMG][/URL] I ślady i...knajpy ... :) [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images32.fotosik.pl/340/2890e0b6402dbade.jpg[/IMG][/URL] I rozważał życiowe dylematy "skoczyć, czy nie skoczyć - oto jest pytanie!" (wrzask obu dwunogów przerwał te rozważania ... :evil_lol:) [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images29.fotosik.pl/262/2fec553208a22d9c.jpg[/IMG][/URL] Odwiedzał też miejsca uświęcone tradycyjna wymianą "wizytówek" [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images28.fotosik.pl/263/ef6d39a31b4652f3.jpg[/IMG][/URL]
-
Puli, "make love not war" :ylsuper: To, że ktoś czegoś nie wie, to nie powód, żeby po nim "jechać". Besztanie na "dzień dobry" niewiele zbliża do rozwiązania problemu ;) Co najwyżej besztana osoba "zawinie się" i nie zajrzy tu więcej, a problem pozostanie nie rozwiązany...
-
NA potrzeby tej "traumy" może wymyślić w tym pokoju miejsce gdzie nie jada i jadać nie będzie ... Po tym jak pies zapomni o "tym strasznym pokoju" wystarczy przestać w tym miejscu jeść... (niech postawi taboret przyniesiony z piwnicy w nieużywanym kącie ;)) :eviltong:
-
Mój takie ruchy wykonywał wobec zagarniętego łapami pod siebie koca i wobec dużego Pluszaka. Robił to całe życie i tylko w tych momentach. Dodam, że był kastratem i nigdy żadnego seksu w życiu nie uprawiał. Co dominacji, to można się zastanawiać, jak robi to z ludzką nogą lub innym psem, ale kogo/co dominuje pies "dominujący" poduszkę ? :roll: Hipoteza, ze pies kombinuje - "ich nie zdominuję, to chociaż zdominuję ich poduszkę", jest chyba zbyt daleko idąca :)
-
To zależy czy różnicujesz sytuacje i miejsca... Mój pies ma prawo zrobić siad przy kanapie i dostać kawałek owocu jak jem na kanapie owoce. Mój pies ma robić leżeć i czekać aż skończymy jeść przy stole (tak w domu jak w ogrodzie), jeżeli się zapomni, to wystarczy że na niego popatrzę przez kilka sekund a on natychmiast sam robi leżeć i czeka na koniec obiadu. Po obiedzie jest wydawana jego miska, oraz kawałek ciasta z mojego deseru (albo herbatnik, jeżeli jest to np. ciasto czarne z zwartością kakao, lub polane czekoladą). Takie zasady ustaliliśmy na początku, konsekwentnie stosujemy i nie mamy z tym problemów. Powiem więcej, jeżeli na tej kanapie jem cukierek, to pies nie przychodzi, bo już wie, że cukierek nie dla psa i "żebranie" nic nie zmieni...;) Jeżeli robisz coś [B]konsekwentnie[/B], to pies WIE kiedy może przyjść i coś dostanie, a kiedy nie... Jeżeli natomiast raz dasz, raz nie dasz, raz tu, raz tam, no to pies zgłupieje i będzie żebrał zawsze i wszędzie ...
-
O tej "telenoweli behawiorystycznej" puszczanej w TV, to nawet nie rozmawiajmy ... :lol: Bo psa który "cudownie się zmienił" po prostej poradzie w ciągu 2 tygodni, absolutnie nie zaliczyłbym do "trudnych" jak to było przedstawione ... Gdyby mój pierwszy pies TYLKO wyciągał sweterek z szafy, albo siusiał w domu, to W OGÓLE nie szedł bym do behawiorysty :evil_lol: Z takimi problemami to właściciel powinien dac sobie radę sam na podstawie zwykłej książki o wychowaniu i szkoleniu. Jeżeli ktoś ma psa, ale jak było widać w TV, ŻADNEJ książki nie przeczytał tylko go MA, to komentarz jest zbyteczny, a skuteczność porady "cudowna"... :eviltong: Reżyser nie widział w życiu TRUDNEGO psa, a jak nawet go w czasie kręcenia spotkał, to nie poszło na antenę ...:eviltong: UPDATE: Przed tym wszystkim to ja osobiście udał bym się do weta i zrobił kompleksowe badania aby wykluczyć podłoże chorobowe takich zachowań.
-
[quote name='malinaa']Najlepiej wcale nic nie robić, jeśli będziesz psa bardzo nagradzać, "pcieszać" i przekonywać do wejścia do pokoju, może się utwierdzić w przekonaniu że naprawdę stało się coś strasznego. Wyluzuj i za 3 dni normalnie sprobuj wprowadzić psa do pokoju.[/quote] Też tak sądzę! Nie utrwalać lęku ściągając psa "w straszne miejsce". Iść na spacer , karmić, głaskać i chwalić. Ona bardziej się boi miejsca niż Ciebie. W domu przez kilka dni spędzać więcej czasu w innym pokoju i tam "spotykać się" z psem. Poczekać aż sama przyjdzie do twojego pokoju - tylko nie robić wtedy scen pt. "taki dzielny pies" tylko zachowywać się normalnie jakby nic nigdy ważnego sie nie stało... Co najwyżej usiaść z michą czegoś dobrego i jedząc to, od niechcenia podkarmić psa jak wejdzie do pokoju (najlepiej to co pies lubi i co intensywnie pachnie :evil_lol:) NIC STRASZNEGO SIĘ NIE STAŁO! Wyluzuj się, bo twój stress jest odbierany przez psa i tylko pogarsza sprawę ...