-
Posts
1911 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by M@d
-
[quote name='mala_czarna']Moje podejście do rodowodu jest takie: zwisa mi i powiewa, czy ma papiery czy nie. Najważniejsze żeby piesek był zdrowy, szczęśliwy i długo żył.[/quote] Mnie też zwisa i powiewa, dlatego wziąłem psy ze schroniska "w typie" rasy, [B]ale dlatego że mi zwisa nie usiłuję, jak Tosia, wszystkim na około wmówić, że mam RASOWEGO "tylko bez papierów"![/B] W galerii Dogo mojego psa wpisałem do kategorii "kundel", bo nie było kategorii "w typie rasy" i mnie to nie boli. K - jak kundel - [URL="http://www.dogomania.pl/gallery/319/6/5056.html"]Dogomania : Galeria zdjęć[/URL] Co z tego, że WYGLĄDA jak Sznaucer? [IMG]http://www.dogomania.pl/pics/2009/1/4/1231103596-3960362.jpg[/IMG] Widać innych boli i usiłują "dorobić teorię" ...
-
Tosia chyba rejestruje swoje inne wcielenia, aby ją poparły... Może moderatorzy sprawdzą czy IP się pokrywa :diabloti:
-
Nie ma uniwersalnych metod skutkujących do całej populacji... Powiem na swoim dziecięcym przykładzie :evil_lol: Łażenie po kamieniach nad Wisłą było wielce emocjonujące ... Ojciec łajał i karcił, a ja za chwilę znowu na kamienie :eviltong: Ale jak raz się wkurzył, zerwał jakąś brzozową witkę i przejechał po tyłku, to już więcej nie wszedłem na kamienie :diabloti: Małe dziecko jak mały pies, jak go zafascynują dziurki od kontaktu, to wykładem o wpływie wysokiego napięcia na organizm ludzki go nie przekonasz, a bolący tyłek przemawia natychmiast ;) Żeby przekonywać za pomocą "opłacalności" to trzeba mieć partnera mogącego to pojąć... Nie wydaje mi się, aby jakakolwiek suka wychowywała szczenięta za pomocą przynoszenia im przysmaków jak są grzeczne ... Pozytywnie dość łatwo wyszkolić można "robienie" czegoś. Nauczenie "nie robienia" za pomocą pozytywnych bodźców jest o niebo bardziej skomplikowane - tak dla nauczyciela, jak i dla ucznia... Przykład: - Bierzesz szczeniaka na ręce, a on nie gryzie, dajesz nagrodę - czy szczeniak obejmie umysłem, że to za nie gryzienie??? :-o Choćbyś powtarzała to 1000 razy? - A jak ugryzie, usłyszy FE! i dostanie klapsa, raczej po 2-3 razie będzie wiedział za co... Nie?? Szybka korelacja - gryzę = tyłek boli :D Co dotrze do małego szczeniackiego rozumku szybciej? Nie przeginajmy z tymi "szkodami na psychice"... Tysiące pokoleń psów wychowano przed powstaniem "pozytywnych metod" i jakoś nie wychowywały się na agresywne potwory... Jak już podrośnie i będzie więcej "ogarniał", to można stosować bardziej subtelne metody. Oczywiście nie zalecam BICIA z całej siły, ciągle i za byle co i stosowania tego jako jedynej metody wychowawczej. Należy jednak z czuciem i wyważeniem dobierać metody do konkretnych sytuacji ... Do [B]niektórych[/B] osobników samo "pozytywne" szkolenie może po prostu nie docierać. ;) Do naszego obecnego psa stosowanie przemocy było by idiotyzmem, natomiast naszego pierwszego psa, mimo jego niepokorności szkoliliśmy pozytywnie i wyrósł na potwora nic sobie z nas nie robiącego. A jak go treserka nastraszyła rzucając łańcuchem na pierwszej lekcji, to PRZY NIEJ (i tylko przy niej) wykonywał wszystko w mgnieniu oka i bezbłędnie .... Może szkoda, ze w młodości nie dostał parę razy w kuper, bo by może miał dla nas trochę respektu ... :evil_lol:
-
Sorry, ale nikt nie będzie ryzykował zdrowia dziecka. Ja ich trochę rozumiem. Pod koniec życia naszego Beksy, gdy amoniak we krwi niszczył jego układ nerwowy, zaczął się zachowywać nieprzewidywalnie. Dostał takiego czegoś, że raz na jakiś czas rzucał się i kąsał rękę podająca mu przysmak :-o Ugryzł mojego ojca, którego bardzo lubił, zaatakował dziewczynę , naszego gościa, kilkukrotnie atakował moją rękę... Mimo ze nie gryzł z całą siła, to zacząłem mieć uraz i w końcu wolałem mu rzucić niż podać ... Nie wiem jak bym się zachował, gdybym miał małe dziecko i pies zaczął by mi je gryźć. Kochaliśmy tego psa, mieliśmy świadomość, że jest chory, w domu sami dorośli, a ponieważ był mały (9 kg), więc dożył naturalnej śmierci ... Nie może być tak, że człowiek boi się własnego psa... Łatwo się ocenia z zewnątrz, a co ma robić właściciel? "Jeszcze 3-4 razy pogryzie mi dziecko, a potem może go wytresujemy..." ??? :roll: Nie oglądam tego programu, ale wydaje mi się, że dla właściciela to nie jest łatwa decyzja. My po odejściu Beksy długo dochodziliśmy do siebie... :-(
-
Pseudohodowca, to na psie chce tylko zarobić, a ma go "za darmo" ;) Natomiast co do nabywcy, to dla jednego 3tys, to "drobne", a dla innego 500 zł na psa jest oszczędzane przez wiele miesięcy ... Dlatego jedni kupują 5 letnie Daewoo i są szczęśliwi, a dla innych 3 letnie BMW to "stary grat"...
-
W domu się nie przelewa, więc przestawiliśmy zwierzęta na EEG BARF Economical & Ecological Green BARF [I]- Mniam mniam, bez konserwantów![/I] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images41.fotosik.pl/135/67fcc58ba1dd0854.jpg[/IMG][/URL] [I]- Ty Lump, ta z lewej bardziej pikantna jest ...[/I] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images40.fotosik.pl/135/9244acf5862724c0.jpg[/IMG][/URL] [I]- Eee! Tamtą kępę świeżej trawy, to ja pierwszy wypatrzyłem![/I] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images48.fotosik.pl/140/ffb925dbb75a2458.jpg[/IMG][/URL] Zamiast dawać miskę, to teraz wypasamy na łące :evil_lol: :diabloti:
-
Troll, nie troll, ktoś to kiedyś będzie czytał i może kilka przykładów wybije mu z głowy dziwne pomysły ... Tak więc w krótkich "żołnierskich" słowach i na przykładach: Przykład 1 [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images38.fotosik.pl/135/3add3f122f115338.jpg[/IMG][/URL] To jest pies (wg. Ciebie rasowy, bo mieści się w typie rasy. Z uszami coś by się zrobiło :D) po podobno rodowodowych rodzicach. 2 lata temu odszedł w wieku 5,5 roku na dziedziczną, chorobę wątroby (może rodzicom zabrano "hodowlankę" za genetycznie przenoszone choroby, bo rodowodu to on nie miał). Gdyby był rodowodowy, to można by ustalić które z rodziców przenosi tą chorobę i nie mnożyć miotów skazanych na śmierć po długotrwałej i ciężkiej chorobie. (1,5 roku żył na lekach bez mięsa i nabiału w diecie ...) Prawdopodobnie nie żyje już żadne z jego rodzeństwa, a przynajmniej większość... Prawdopodobnie kilka kolejnych miotów ma tą samą chorobę i po kolei schodzi z tego świata, cierpiąc i powodując cierpienie ratujących ich opiekunów... Przykład 2 [IMG]http://images29.fotosik.pl/182/37f1fc9363019bec.jpg[/IMG] To jest pies ze schroniska. Nie ma tatuażu, więc jest tak samo psem "w typie rasy", a nie "rasowym", mimo że spełnia kryteria rasy. Ma chorobę Meniera, raz na kilka tygodni ma atak podczas którego przewraca się i nie jest w stanie wstać przez kilkanaście minut. Gdyby był rodowodowy, to można by ustalić, czy to choroba nabyta, czy wrodzona. Jeżeli dziedziczna i występująca u innych potomków danego reproduktora, to można by tego reproduktora wyłączyć z "obiegu reprodukcyjnego" poprzez ZK... Ponieważ rodzice nieznani, to mnożenie obciążonych dziedzicznie psów może być kontynuowane... PONADTO: wygląd jest tylko jednym z czynników określających rasę. Pies danej rasy powinien spełniać także kryteria cech charakterologicznych! Jak łatwo można dowieść, przeważająca większość ataków na psy i ludzi dokonywana jest przez losowo krzyżowane psy "w typie rasy", czyli te PRAWIE "rasowe" tyle że bez "papierka". PRAWIE robi tu sporą różnicę. NIE jestem hodowcą, NIE mam psów rodowodowych, pierwszego miałem (przez nieznajomość tematu) z pseudohodowli, pozostałe są ze schroniska! Ale dla mnie [U]rasowy=rodowodowy [/U]- [B]i kropka[/B]. Chciałaś poznać zdanie, to takie jest [B]moje[/B] zdanie. Rodowód nie daje 100% gwarancji, że pies nie zachoruje, że jest idealnie zgodny z wzorcem itd, bo nawet 2 idealnie zdrowe psy mogą dać chorego potomka, ale fakt że mogą mi ukraść radio z samochodu, nawet jak zamknę drzwi, nie powoduje, że zostawiam samochód otwarty! Kwestia prawdopodobieństwa! Po to są rodowody aby choroby które wystąpią u potomstwa eliminować z dalszej puli. To jest ta "świadoma i celowa " działalność hodowlana, której u "bezpapierkowych" brak! Pies RASOWY to taki, którego rodzice zostali ocenieni przez FACHOWCÓW i uzyskali prawa hodowlane i ich potomstwo [B]posiada rodowód[/B]. Pies rasowy jest efektem celowego doboru 2 psów posiadających potwierdzone cechy rasy. Nawet potomstwo 2 rasowych, rodowodowych psów, których cech nikt nie ocenił (albo ocenił negatywnie) NIE jest psem rasowym (rodzice, lub jeden rodzic nie mają uprawnień hodowlanych). Ani twoje zwierzęta, ani moje nie spełniają tych kryteriów i rasowe nie są, a ich wygląd jest tu sprawą drugorzędną! I tyle. A to, że czasem nawet wśród rodowodowych dochodzi do różnych "przewał" to już inna bajka, dotycząca natury ludzkiej, a nie zasad dotyczących hodowli psów... BTW - na tej stronie [URL]http://www.kitcar.com/lamboreplicasforsale.html[/URL] są samochody wyglądające jak Ferrari, Lamborghini itd, ale mimo wyglądu, to NIE są samochody na jakie wyglądają :D BTW2 - czy wiesz, że dwoje białych ludzi może mieć dziecko murzyna, jeżeli np. dziadek jednego z nich był murzynem? Genetyka to skomplikowana sprawa i wygląd danego osobnika nie mówi wszystkiego o jego puli genów a co za tym idzie o jego "rasie"...
-
Odpowiedni człowiek dla specyficznego psa - może to jedyne wyjście
M@d replied to Eruane's topic in Wychowanie
:multi: Trzymamy kciuki za Leosia! :thumbs: -
Zami - wiecznie chory staruszek.. Już nie cierpi, za TM [*] ;(
M@d replied to Mysia_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[`] Biegaj Zami z naszym Beksą, wiecznie zdrowi i szczęśliwi na łąkach za TM :-( -
Uprzejmie pozwolę się nie zgodzić z tą teorią, albowiem założenie to jest w moim mniemaniu z gruntu nieprawdziwe. Żeby daleko nie szukać, to przykładem jest Dogomania. Czy Ci, którzy sprzedają na bazarkach swoje płyty, książki etc. aby zdobyć kilkadziesiąt zł i np. opłacić leczenie często nawet nie swoich psów, są gorszymi opiekunami niż ci, którzy budują kojec, żeby pies nie niszczył ich luksusowego ogrodu wykonanego za dziesiątki tysięcy, na zamówienie przez specjalistyczną firmę? :roll: Czym emeryt z chudą emeryturką, dla którego pies czasem jest jedynym przyjacielem jest gorszy od zamożnego przedsiębiorcy wpadającego do domu zjeść i przespać się, a któremu psa wyprowadza wynajęty Ukrainiec ...? :roll: itd... To kwestia człowieka, a nie grubości portfela ;)
-
:thumbs: Powodzenia! Nasz Beksa zabrał się za TM 2 miesiące wcześniej niż zmieniliśmy miejsce zamieszkania, na takie gdzie miał by własny ogródek i nieograniczone możliwości "sanitarne". Zdążył tylko obejrzeć okolicę gdzie miał mieszkać, bo trzeba było jeszcze sprzedać stare mieszkanie, pozałatwiać formalności ... Nie zdążyliśmy :-( A on do końca nie wypijał całej swojej wody, żeby nie nabrudzić ... Dopiero jak wracaliśmy z pracy, to rzucał się na miskę z wodą i osuszał do dna, bo wiedział, że za chwilę spacer ... Czasem nie da się ze wszystkim zdążyć ... :-(
-
Grozny pies rasy Amstaff zaatakowal dziecko i zagryzl psa
M@d replied to kell46's topic in Pogryzienia
Jako były właściciel psa z agresją lękową (Sznaucera mini) nie mogę przyjąć do wiadomości tłumaczenia, że psy taki mają instynkt, że wystarczy że inny zaszczeka aby zagryzły(!?) Gdyby tak było, mój szczekliwy Sznaucer nie dożył by 5,5 roku i śmierci z powodu wrodzonej wady wątroby... Mimo szczekania na każdego przechodzącego psa nigdy nie został zaatakowany! A zdarzało się niestety, ze mimo pilnowania, unikania, chodzenia w odludne miejsca, gdy był bez smyczy i zobaczył w oddali innego psa, to pędził na niego ze szczekaniem! Nie zawsze udawało się go przechwycić i "zasmyczyć" ... :oops: (pies jest szybszy od człowieka :roll:) I było mu wszystko jedno czy to Pitbull, czy Rottweiler, Amstaff czy Doberman. :roll: Mimo bezpośrednich kontaktów w sytuacjach gdy oba były bez smyczy, ŻADEN z tych "wielkich groźnych psów" nawet włosów nie potargał ujadającemu idiocie!! Jedne podchodziły i wąchały, inne wręcz oddalały się w pośpiechu... Nikt mi więc nie wmówi, że NORMALNĄ reakcją dużego psa na szczeknięcie innego (szczególnie małego) jest zamordowanie go ! Moje paroletnie obserwacje wykazują, że NORMALNE duże psy starają się ignorować nawet najbardziej drące się kurduple w sytuacjach gdy oba są bez smyczy (bo na smyczy pies czuje się mniej pewnie i potrafi się wyszczerzyć odstraszająco, co też nie oznacza że zamierza zabić ...) Co zaś terytorialności, to mój mały idiota kiedyś na dzialkach wyskoczył nam podczas otwierania drzwi od samochodu i zanim zdążyliśmy go dogonić, to wypędził z parkingu Owczarka pilnującego terenu dzialek (!) aż do furtki jego działki jego pana !! Owczarek patrzył w zdumieniu na dziamgota i cofal się tylem, aż stanął we własnej furtce i tak się zatrzymały... Zgodnie z przedstawianą nam teorią o obronie terytorium, tamten ONek miał "święte prawo" roznieść w pył obcego szczekuna jazgoczącego na niego na JEGO terenie, ale tego nie zrobił (to znaczy chyba jakiś NIENORMALNY był ?) :roll: -
No z tym łóżkiem, to jest właśnie tak trochę jak z przykładem "wolno, ale tylko w nieparzyste piętki ..." ;) No cóż, z psami jak w caym życiu... Jak ktoś ma miękkie serce, to musi mieć twardą ... (_!_) :eviltong: A co do obrózki, to rzadko który szczeniak od razu ja kocha :evil_lol: Może spróbuj najpierw z jakąś "bandanką" na szyi, krócej a częściej, albi spróbuj od razu z szelkami ..
-
[quote name='Tiesto_kennel']to dlatego ze pies jest przyzwyczajony do właścicieli, ich zachowań, przyzwyczajeń i wie na co może sobie pozwolić. Natomiast treserka jest nowa, nieznajoma, jeszcze jak od razu psa zrówna z ziemią to pies nabiera respektu i mysli sobie " twarda sztuka lepiej nie zaczynać". Ja osobiście "dręczyłam" amstafa, bo treserka nie jestem ale jakąś wiedze mam. Pies mieszkał ze mna w domu. Wcześniej był strasznie ropuszczony, wchodził na stół, spychał z łóżka:evil_lol:. Jak go wzięłam na sztormowanie:mad: to pies potrafił bez smyczy na rownaj ze mną chodził :razz:a jak tylko czuł inną rękę nad sobą to la ba do:diabloti:[/quote] Dokładnie takie same mam przemyślenia po swoich doświadczeniach. Wnioski zastosowałem biorąc Sznaucera Olbrzyma ze schroniska. Zaczęliśmy od pruskiego drylu już w drodze od furtki schroniska do samochodu (w schronisku powiedziano, że zna komendy, no to sobie je od razu poćwiczyliśmy :diabloti:), a po jakimś czasie jak już się "dogadaliśmy" to można było powoli nieco luzować ;) A piesunia przed schroniskiem musiał być diablo rozpuszczony, bo już kilka dni po wzięciu, jak się troszkę zadomowił, to wnioskował o restytucję przywilejów ze "starego życia" i czasem źle znosił odmowę :diabloti: Tak więc "dogadywanie" w niektórych aspektach chwilę trwało ;)
-
Pies jak człowiek, część charakteru jest wrodzona, część nabyta. Czy to Sznaucer czy nie, nie ma konkretnej reguły ... [quote name='Agnieszka K.']To zalezy w głównej mierze od psa - wybierajac szczeniaka nalezy zwrócic w takiej sytaucji szczególna uwage na charakter psa. [/quote] O to chodzi! Mój pierwszy Sznaucer mini był wychowywany, socjalizowany itd, a do dzieci był raczej nieufny. Aktualnie mam suczkę Sznupkę mini (mix), pierwsze pół roku życia spędziła w stodole, człowieka bała się tak, że omijała nas łukiem ... wystarczyło spojrzeć na nią, aby wywalała się poddańczo brzuchem do góry... A dzieci? Dzieci znajomych mogły z nią robić wszystko i była niewyobrażalnie szczęśliwa z tego powodu, nawet wtedy gdy od samego patrzenia na to co z nia robią i z czego jest zadowolona, ja bym chyba je pogryzł :evil_lol: Po takiej wizycie dzieci zawsze próbowała ... wyjść razem z gośćmi :mad: Zdrajczyni :eviltong:
-
Miło nam, że nas odwiedziłaś. :loveu: Mnie nasz 1 pies wiele nauczył ... na moich błędach... :oops: Prosty przykład. Wieczorem siedzę do późna, coś bym zjadł. (obiad był o 18, czyli np. 6-8 godzin wcześniej ...) Idę do kuchni biorę, pies usłyszał, stratował i obudził Panią, przyleciał. Cośtam wyżebrał (no bo tak głupio jeść i nic psu nie dać ...) No i się zaczęło... Jak ja w nocy do kuchni, to on tratuje, budzi Panią żebrze... W końcu sterroryzowany (żeby mi żony nie budził) siedziałem głodny bojąc się ruszyć do kuchni :evil_lol: Z nowym psami zacząłem inaczej - idę w nocy do kuchni i [B]nigdy[/B] nic nie daję! Kilka razy były z wizytą, a teraz mogę wyjąć całą lodówkę i zatańczyć Salsę na stole w kuchni i ... żadne się nie ruszy ;) Jak widać jeden mały niewidoczny błąd w szczenięctwie może zaowocować kilkoma latami siedzenia o suchym pysku :diabloti: Nawet na tak drobne sprawy warto zwracać uwagę :cool3:
-
Grozny pies rasy Amstaff zaatakowal dziecko i zagryzl psa
M@d replied to kell46's topic in Pogryzienia
Długo się powstrzymywałem, ale już niektórzy przeginają... Więc będzie zbiorczo ... [quote name='perla111'] Chwilowy zal i smutek to nie trauma. [/quote] Nie wiem jaką masz strukturę psychiczną, nie wiem jaką ma tamto dziecko, mnie w wieku 44 lat "chwilowy żal i smutek" po stracie z powodu choroby 5,5 rocznego psa nadal przejść nie chce, a 1 czerwca minęło 2 lata ... Jakby mi jakiś pies zagryzl mojego, na moich oczach, to nie wiem czy mógłbym ręczyć za siebie... Mógłbym doznać "chwilowego braku poczytalności" i ... Bez dalszego komentarza ... [quote name='bebcik'] A wystarczyloby tylko aby dziecko odczekalo, wejscie starszych panstwa do domu, na polpietrze, [/quote] Dziecko ma przewidywać, ze ktoś wypuści psa, który zabije jego psa? Interesujące rozumowanie... Może powinno najpierw obdzwonić wszystkich sąsiadów z pytaniem, czy może przejść klatką z psami na siusiu? I jaka gwarancja, że skoro AST gonił psy na parter, to że nie wszedł by na półpiętro do góry? Wtedy pewnie napisałabyś, że szkoda, że nie zbiegli szybko na parter ?? [quote name='bebcik'] Caly czas wszystko komentuje z mojego punktu widzenia i ja wiem co bym robila gdyby na mojej klatce mieszkal "grozny pies rasy amstaff" napewno unikalabym konfrontacji na wszelakie sposoby a przede wszystkim probowalabym zapoznac te psy wczesniej.[/quote] To może biegać "zapoznawać psy" i "za wszelka cenę unikać konfrontacji" także na całym osiedlu, albo dzielnicy? A jak jadę na wakacje, to także pukać do każdych drzwi w obcym mieście, państwie... NO REWELACJA! Pokazujesz niestety że sama nie masz zaufania i pewnie nie kontrolujesz dostatecznie własnego psa, bo gdybyś była go pewna, to takie myśli nie przychodziły by Ci do głowy... (BTW - JAKIEJ KONFRONTACJI? Te Maltańczyki szły na konfrontację z ASTem? Biedna sunia musiała się bronić?) [quote name='bebcik'] Z mojego doswiadczenia i obserwacji wynika ze male psy moga bezkarnie obszczekiwac itp prowokujac wieksze psy, ktore nie moga zrobic nic aby sie odgonic od szczekacza.[/quote] Żeby kogoś obszczekać, trzeba go widzieć, a więc nawet jeśli szczeknęły (co nie jest nigdzie jasno powiedziane, a tylko w formie spekulacji, że wydstarczy aby szczeknął...), to już na widok AST-a który wybiegł do nich na klatkę ... Aktualnie mam 35 kilowego Sznaucera olbrzyma i zdarza się, że dopadnie go mały szczekacz (także jak oba są luzem na odludnej zwykle "psiej" polanie pod lasem) i wiesz co? NIC! Przybiega do mnie, żebym coś zrobił z tą "pchłą", bo jemu nie honor nawet warknąć na to coś ... [quote name='sporo']to bardzo smutne po raz kolejny na forum dla milosnikow psow czytam posty skazujace psa na smierc - pies do uspienia - mam wrazenie ze osoby ktore to pisza sa bardziej agresywne niz archetyp "psa mordercy" ktorych ich tak przeraza. Kazdy kto w pierwszym odruchu pisze pies do uspienia powienien byc usuniety z tego forum.[/quote] To mnie proszę usunąć już! Bo nie tylko w 1 ale i 2 i 3 odruchu też tak napiszę! Pies mordujący inne psy nie nadaje się do trzymania go w miejscu gdzie może mordować. Ktoś kto ma takiego psa, jak go chce trzymać, niech kupi sobie posiadłość i go tam trzyma bez wypuszczania w ogrodzonym ogrodzie. Tylko jak się mu "nieszczęśliwie" znowu wydostanie, to umawiamy się, że właściciel dostaje parę lat bez zawieszenia, albo 100 tys kary grzywny, OK? Pasuje? [quote name='sporo'] co to wogole znaczy pies morderca? kazdy pies to drapieznik - kady drapieznik zabija ofiare. [/quote] Aby być konsekwentnym i bronić swego zdania, rozumiem że jak pies zgodnie ze swym instynktem zabije dziecko, to jesteś zdanie, że nie należy nic mu robić, a właściciel może go sobie dalej trzymać w bloku. Jak zabije następne dziecko, to też jest OK i nic z tym nie robimy, bo to nie jego wina tylko dziecka, bo się akurat napatoczyło ??? Czy też jak biegnie dziecko, to ma obowiązek instynkt mieć wyłączony, a jak pies to może zabijać? No i jak ten wyłącznik instynktu się obsługuje .. ??? :roll: [quote name='sporo'] maltanczyk to zywe zwierze ktoremu nalezy sie szacunek a nie zywa maskotka. dziecko nie moze samodzielnie wyprowadzac psa czy to jest tosa czy mops.[/quote] Osoba wyprowadzająca psa ma mieć możliwość zachowania nad nim kontroli. O ile 12 latek wyprowadzający 70. kilowego Tosa takich warunków nie spełnia, to raczej powinien dać sobie radę utrzymać Maltańczyka ... (o ile inny pies nie rzuca się na niego, bo wtedy i dorosłemu smycz się może z ręki wyślizgnąć ...) BTW - niedawno był temat Briarda zagryzającego Jamniczkę i dyskusja miała podobny pzebieg, więc argument o Amstafofobii jest chybiony. Tak na marginesie napisałem w tamtym temacie, że tamten Briard nadaje się ... [B]do uśpienia [/B]... Jeżeli MÓJ pies zacznie być agresywny i zabije bez powodu* psa nie stanowiącego dla niego zagrożenia, to albo zamkn go w metalowym kennelu i będę wyprowadzał zawsze w kagańcu i na smyczy omijając szerokim łukiem wszystkich, którym mógłby potencjalnie zrobić krzywdę, albo jeżeli będę sądził że nie mogę zagwarantować pełnej kontroli nad psem, to będę płakał jak bóbr, a psa uśpię... *(za powód można uznać tylko atak innego psa i ugryzienie, ale na pewno nie szczekanie...) BTW2 W takich dyskusjach można wyodrębnić 2 grupy właścicieli TTB 1) Tych, którzy obawiają się, że ich psy mogą paść ofiarą złej opinii przez takie sytuacje, ale których wypowiedzi wskazują, że mają zrównoważone i wychowane psy i nie spodziewają się po swoich psach takich zachowań... oraz 2) Tych, którzy szukają usprawiedliwień dla takich wypadków i uważają, że aby do nich nie dochodziło każdy powinien ich TTB omijać z daleka (czekać, upewniać się, omijać, mieć 2 ochroniarzy z kijami itd) i z tego chyba należy wnioskować, że takie mają psy, że uważają, że ich zachował by się podobnie ... -
Taa... nawyki trwają jeszcze długo... Np. zostawiasz jak zwykle odrobinę ciasta z obiadu ... a tu nie ma już łakomych ślepek niuchającego pyszczka pod który można je podstawić ... :-(
-
Husky w bloku może mieć po południu wielokilometrowy spacer i jakiś trening, a Husky w domku z ogrodem nie ma wyjścia do ogrodu :roll:, siedzi zamknięty w domu i wychodzi zwykle oddzielnie (najpierw jeden, potem drugi) na krótko na siusiu/kupa i do domu ... BTW - zgłoszenia takich przypadków (np. trzymania psa w boksie 1x2 metra są bezskuteczne. Straż miejska stwierdza, ze jak pies nie jest bity ani głodzony, ma wodę i jest zaszczepiony to nie ma podstaw do interwencji. Inne organizacje rozkładają ręce i mówię "Panie, nawet JAKBY nam się udało coś wskórać i odebrać psa, to co? Wsadzimy go do schroniska i myśli Pan, ze będzie mu lepiej?". No fakt, jak mogą go tylko zabrać do schroniska, to lepiej mu nie będzie ... :shake: I tak kółko się zamyka w naszym pięknym kraju ... bo alternatywa jest taka, że leczenie okazuje się gorsze niż choroba ...
-
Fakt, Sznaucery to nie potwory. Są jak inne psy. Jedne zapatrzone w człowieka, jak nasz Lump, inne skoncentrowane na swoich sprawach jak nasza Mafia... Ustal kilka prostych zasad, które będziesz mogła łatwo i konsekwentnie stosować i na tym przykładzie pokaż psu, że nic nie ugra nieposłuszeństwem. Jak ważna jest konsekwencja podam na prostym przykładzie. Te same 2 psy, ta sama sytuacja, inny człowiek i inne zachowanie! Pan robi obiad (NIGDY nie karmi podczas przygotowywania). Psy leżą na dywaniku w kącie kuchni i czekają.(taki mają "rozkaz") Po zrobieniu obiadu i psich misek, Pan daje jakieś okrawki z obiadu i wymaga aby czekały aż skończy jeść i da miski, psy czekają... Kto nie czeka i łobuzuje, ten nie dostaje nic ... :diabloti: Szybko złapały - nawet rozproszona Mafia szybko zaczęła naśladować Lumpa :D [IMG]http://images37.fotosik.pl/129/62d70b5fcaa4001c.jpg[/IMG] Pani robi obiad (często coś daje w trakcie robienia) psy podniecone włażą jej pod nogi, jak już da co ma dać i chce żeby się położyły, to kręcą się dalej żebrząc... Pani się wkurza, każe im się położyć, one nie chcą, zamieszanie, pani podnosi głos, psy odchodzą, ale zaraz wracają ... chaos :evil_lol: To jest właśnie ilustracja o nieczytelnych sygnałów. Czytelne jest "nie ma karmienia podczas robienia ...", a nie: jest ale trochę a potem macie sobie iść i być grzeczne :evil_lol: Procedura to klucz do psiego umysłu. Jak jem tosty w weekend to psy dostają zawsze 5 kawałków (tak mi wyszło z krojenia dodatkowego tosta :eviltong: i tak zostało). po 5 kawałku psy odchodzą, bo wiadomo, że to już koniec :diabloti: itd itp ;)
-
Pewnie najważniejsze jest to co POZA nagraniem ;) Jak na 1 spotkaniu nasza treserka walnęła w pierwszej minucie łańcuchem o ziemię koło szczeniaka który na nią szczekał, to przez całą tresurę "spijał z ust" treserki każde słowo, a nawet starał się czytać w jej myślach :diabloti: (przez WSZYSTKIE tygodnie tresury ...) Wystarczyło, że ONA wzięła do ręki smycz, a przestawał ciągnąć, sam bez komendy robił "równaj" itd :evil_lol: Mimo agresji lękowej do psów NA TRESURZE, nigdy nie szczekał na inne psy - wystarczyło że RAZ go szarpnęła i powiedziała FE! :diabloti: Jak rzuciliśmy na wabia kawałek bułki i przeszliśmy z nim koło niej (oczywiście wciągnął) to jak treserka krzyknęła FE!, to natychmiast wypluł. Za kilka minut podpuchę powtórzyliśmy, pies zwęszywszy bułkę ... ominął ją szerokim łukiem najdalej jak smycz pozwalała :evil_lol: Oczywiście kilka minut PO tresurze, ciągnął, "zapomniał" co znaczy równaj, a żarcie z ulicy wciągał jak odkurzacz ... :mad: Ale "na lekcjach" zawsze pamiętał, aby zachowywać się idealnie ...
-
Zaobserwowałem różne podejścia wetów do tematu "szczeniak"... Jak ja miałem szczeniaka, to wet zakazał wypuszczania na dwór szczeniaka dopóki nie będzie miał kompletu szczepień (czyli jak pamiętam ok. 3 miesiąca życia), a buty zdejmowaliśmy przed drzwiami i chowaliśmy do zamkniętej szafki, żeby nie miał kontaktu z bakteriami i wirusami z zewnątrz, dopóki nie będzie po szczepieniach ...
-
To nie tak, że wszystkie szczeniaki sznaucera są takie, są takie i inne... Moja mała Sznupka (mix) da ze sobą zrobić wszystko. Sznaucer (w typie) olbrzym to samo ... Olbrzym za głaskanie się dałby pokkroić, a ten opisywany wcześniej nie specjalnie lubił się dawać głaskać... Obawiam się, że jest w tym silna zależność. Ten od nie głaskania był bardzo silną indywidualnością niechętnie reagującą na komendy. Ten duży przytulak wpatrzony jest w nas jak w tęczę i doskonale reaguje na komendy ... Co do "idealnego" wlaściciela Sznupów, to z tym psem indywidualistą, mimo konsekwencji, treningów, profesjonalnej tresury, wspólnych spacerów z dogomaniakami (lniwelowanie agresji lękowej), nie bardzo mogliśmy dojść do łądu (ciągle miał własne zdanie) i dopiero profesjonnalna pomoc behawiorystki zaczęła prowadzić ku porozumieniu :cool3: Tak więc to hmmm, nieco to na wyrost ... ;) No ale może jakby go nie zabrali za wcześnie od matki, miał właściwą socjalizację, na 1 spacerze w parku nie opadło go stado dużych psów, nie miał układu nerwowego powoli niszczonego amoniakiem itd to może nasze relacje ułożyły by się inaczej ... Psy są jak ludzie - jedne jak plastelina, inne jak kamień a całą reszta gdzieś pośrodku ;) Po wzięciu olbrzyma ze schroniska i zakomunikowaniu mu, że nie śpi w sypialni musieliśmy na nowo malować drzwi, bo źle zniósł odmowę :diabloti: Ale po stwierdzeniu, że ani skowyty, ani szturmy, ani szczekanie przez cała noc, nie robią na nas wrażenia (no może tylko ten wygląd snujących się Zombie rano ... :evil_lol:), pies przyjął do wiadomości, że bardzo się lubimy, ale sypialnia to wyłącznie nasz teren ... Mając na uwadze to co sam przegapiłem i czasem poblażałem przy pierwszym psie, doradzam stanowczość i ... dbanie o autorytet (to znaczy przemyślenie, ZANIM czegoś zakażesz, czy zakaz jest do wyegzekwowania... Jeżeli nie, to NIE zakazuj ...) Lepiej dać mniej zakazów, ale ogzekwowanych bez wyjątku, niż mieć dziesiątki, łamane po kilka razy dziennie... JAk coś mówisz, to tak ma być i nie tylko pies ma nie łamać ale I DOMOWNICY mu ni epozwalać. Dla psa cztelne jest "wolno/nie wolno" - a nie: "nie wolno, poza nieparzystymi piątkami między 16.18 a 21.23 ... " ;)
-
To są objawy wskazujące na agresję lękowa wobec psów. Zanam to ... mój 9 kilowy Sznaucer mini szarżował z ujadaniem na Bullteriery, Rottweilery Pittbule itp :roll: ... ale i 3 kilowy szczeniak Yorka wzbudzał w nim panikę :-o i wart był na wszelki wypadek obszczekania ... Trzeba dużo pracy ... Smaczki za neutrealne zachowanie, spacery z innymi (najlepiej spokojnymi) psami itd. Jak brak postępów, to rozejrzeć się za dobrym szkoleniowcem-behawiorystą, aby zanalizował zachowanie psa, źródła zachowań i podpowiedział "terapię"...
-
Uśpili, ale dopiero po namawianiu ... A co to za życie było tego 16 letniego psa? Zima minus 20 a on z chorymi nieczynnymi stawami wyje w budzie w ogródku, z której wyciągają go za przednie łapy, wymiatają g... i wpychają do budy ponownie ... wszyscy go kochają, a dzieci tak bardzo, że płaczą, żeby "nie zabijać pieska..." Fakt, ma obfitą dobrą michę, opiekę weterynaryjną, wpadną czasem go pogłaskać, nikt go nie głodzi, nie bije... A to że kupili już 2 nowe psy, które trzymają w mieszkaniu i się dzieci z nimi bawią, a on patrzy ze zdziwieniem na to, bo on życie spędził w kojcu i pewnie jest w szoku, że "tak można" to już inna bajka... Kontynuacją tej bajki są 2 Husky, które są trzymane w mieszkaniu i wychodzą tylko na krótkie spacery ZAWSZE NA SMYCZY, "bo uciekają"... (wcale mnie to nie dziwi, też bym uciekał jakbym znalazł okazję...) Husky na początku, gdy chodziły jeszcze luzem na polanie pod lasem były normalnymi przyjaznymi kilkumiesięcznymi psami. Odkąd są tylko na smyczy i od miesięcy ich kontakt z innymi psami ogranicza się do wiszenia na smyczy z wyszczerzonymi zębami, zrobiły się agresywne (dziwne, nie? ;)). Niedawno znowu uciekły i podobno pogryzły (lub jedno z nich pogryzło?) jakiegoś psa na naszym osiedlu (bliższych szczegółów nie znam - informacja z 3 ręki).