Jump to content
Dogomania

mch

Members
  • Posts

    1617
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by mch

  1. [quote name='lisica']bo wyobraź sobie że Młotek od początku jest robiony u fachowców,teraz zdobywałby 2 IPO na zawodach,a nie dorosłego psa robić dopiero na jedynkę:shake:[/quote] o w morde :razz:
  2. najwiekszy łobuz ??? moja źaba :evil_lol:, w domu aniol, na spacerach wyjazdach szkoleniach ON jak diabli . wystarczy go zostawic w obycm miejscu bez nadzoru kogos kto go sie nie boi i skarci lub czyms zajmie i dostaje szału . najbardziej zapamietam wigilie sprzed dwóch lat , zostawione oba psy razem na parterze domu ciotki, gdzie przebywaly juz pod moją kontrola wczesniej .moj powrot po 3 godz , nie dają sie otworzyc drzwi wejsciowe , prawie wlamanie przez garaz i zalamka , zeżarte na strzepy wszystkie drzwi :placz:,te okleiny otliny w strzepy , drzwi bez w/w w kawalkach wlasciwie zostala framuga , drzwi wejsciowe czesciowe z zablokowaną zasuwką ,pogiętą zmasakrowaną . w sumie 3-4 szt do wymiany . regalik przedpokojowy nadjedzony . plakac mi sie chcialo . na szczescie podobno i tak mieli remontowac klatke schodową i nie chcieli zwrotu kosztów (kredyt jak nic bym brała ). nie wspomne o juz w tak zwanym miedzyczasie wybiciu szyby w drzwiach bo do panci chcialo synio , naderwanym ogrodzeniu (bo mi sie zachcialo deptac slady psom gdzies tam) itd itp. jest to problematyczne ,nie ma co sie oszukiwac .
  3. mch

    Proszę odwołać....

    ale najlepsze riposty przychodzą do głowy po fakcie :) znam to z doswiadczenia . wlasnie jestesmy po spacerku krótkim gdzie przez kwadrans w okolicy bliskiej b.ruchliwej szybkiej trasy spotkalismy 3 psy luzem , na nasz widok wlasciciele rzucali sie do psów zeby zapinac smycz itd , hmmm, czyżby zaczynali sie nas bac ? a moze dowiedzieli sie ze kupilam nowy gaz , teraz żelowy i mam przy sobie :evil_lol:
  4. a moze zbadac psa ? kal i krew . choc znów mamy za soba fale upalow gdzie wiele psów traci apetyt i moze zrzucic pare kg.
  5. mch

    Proszę odwołać....

    uncannyy masz mlodego psiaka wiec wszystko przed toba . zapewniam ze zmienisz troszke poglądy gdy pies dorosnie i albo bedzie wywolywal juz mniej mile reakcje u tych psów do których podbiega ,albo sam cie zaskoczy i niekoniecznie do zabawy podbiegnie . uwierz nie ma bardziej przynajmniej dla mnie stresującej sytuacji gdy jestem switem gdzies z psami sama , i nagle przybiega cos ,bez wlasciciela w promieniu jak okiem sięgnąc . mam psa i suke wiec na dogadanie sie miedzyplciowe nie moge liczyc . stoje wiec i sie zastanawiam co bedzie poobiega nas i pojdzie w diably czy zaatakuje , pozwolic psom podejsc ? czy nadal gimanstykowac sie odwracajac ich uwage , one nie sa z kamienia , i jesli w trakcie zabawy z pancią wpada obcy pies ,nie przebiega obok,ale zdecydowanie wkracza do naszego kolka wzajemnej adoracji , sa zadziwione , najchetniej by przegoniły intruza kilkanascie m i wrocily . na to znów nie chce pozwalac bo są dwa ,duze i po co dawac im taką opcje . jedno z takich zdarzen ,przybiegl do nas pies znajomej , ona byla gdzies hen hen , piesek przybiegl milo bylo fajnie ,ale mimo ze psy sie znaly od dawna zaczął sie sadzic do mojego psa, wyobraź sobie teraz co zrobic ? jestem sama z 3 bydletami po 40 kg ,w tym dwa samce dorosłe zaczynają na siebie huczec . efekt ? pogryziona noga i łapa , moja :evil_lol:. w sasiedztwie jest suczka gronkowata która namietnie za aprobatą wlascicieli oszczekuje nas z odl.kilku metrów przy kazdym widzeniu , jest bez smyczy , no nie gryzie nas ,nie rzuca sie ale obskakuje i oszczekuje. ile mozna ???? trwa to pare m-cy ,psy juz nawet nie zwracają na to uwagi ,a wlasciciel suki twierdzi ze przeciez ona nie jest agresywna . po paru zwroceniach uwagi takich ogolnych i braku reakcji , w ostatniej rozmowie nadal spokojnej zapytalam ich czy na prawde są pewni ze moje psy tak stoicko to bedą znosic w nieskonczonosc , i czy sie nie boją konfrontacji , bo jak sie wpienią to juz na powaznie :evil_lol:. efekt- jesli juz uda im sie nas zauwazyc suka jest łapana i są próby korygowania jazgotu . w ramach uswiadamiania ze cos musza sie za psa wziąc namietnie codzien o swicie przechodze kolo ich balkonu ,gdzie sucz wpada w jazgot na nasz widok i jazgocze mimo ze poszlismy długo długo. moze sąsiedzi im uswiadomią ze pies sie nie wychowa sam . nie jestem totalnie restrykcyjna , juz mi sie nie chce czasem ględzic ludziom , jesli psa znam , jest niewielki , wykazuje tylko zainteresowanie a nie agresje , a wlasciciel jest w zasiegu wzroku nawet nic nie mowie ostatnio , to tez bardzo uspokaja moje psy (juliuszka moze to metoda ? choc wiem trudno gdy przybiega cos duzego z podejrzanymi zamiarami ) . ale jak wlezie mi miedzy psy i nie daj bog cos sie stanie to niech tez nikt nie liczy nawet na moje przepraszam .przeciez wystarczy chwila ekscytacji u duzego onka i nawet w próbie zabawy moze cos zrobic malemu gabarytowi .
  6. takie to wrednawe te dziewczynki :) moja suczka i suczka w pracy ,widują sie codzien , roznica wieku 0,5 roku . wychowywaly sie bawiąc sie co pare dni razem ,spacerując ,bylo na prawde długo długo super . kiedy tamta miala chyba 2 lata zagiela parol na inną strasza suczke w pracy . korekty zajmowania sie psami nic nie pomagało , starsza drobniejsza biegala juz tylko bokiem chyłkiem na zgietych lapach a ta mlodsza wrecz z przyjemnoscią po prostu co chwila do niej startowala , a miala mnóstwo sygnałów poddania od starszej suki, mimo to tłamsila ją totalnie. nie bylo wyjscia starszej suczce zanleźlismy nowy dom. z moją ta agresywna dogadywaly sie nadal dobrze . pierwsze starcie mialo miejsce w czasie zabawy ,ganialy sie dookola samochodu , jedna sie zatrzymala , druga wpadla na nią i jatka , na szczescie nie bylam samai szybko rozdzielilismy . pare dni uwazania ,wszystko wrocilo do normy ,znów zostawaly razem . za jakies 2-3 m-ce kolejna bitwa ,o rzucony patyk (to nie ja bylam taka mądra), rozdzielanie mimo ze 2osoby cięzkie bylo, bo dwa duze psy , i jedno i drugie nie odpuszczalo , skonczylo sie dziurą w uchu , utykaniem u drugiej i ranami reki u jednego z rozdzielaczy. od tamtej pory nie wypuszczam ich razem gdy jestem sama , niby nie warczą ,akceptują sie , tzn mijają jak powietrze ,ale juz nie ufam do konca .to nie samce ze wiecej huku niz to warto , te walczą juz na prawde zajadle. i bylo pare m-cy spokoju ,niedawno znów miescowa suka warknela na napastującego ją samca , ten odwarknął skoczyly do siebie z zebami i moja flądra uznala ze to doskonala okazja zeby sie zabawic i skoczyla do kotłowaniny . znów rozdzielanie ,znów skaleczona reka rozdzielacza niestety . oczywiscie nadal gdy mam jakies rece pomocne profilaktycznie kolo siebie na wszelki wypadek ,suki przebywają obok siebie , znów sie ignorują , ale kazde mijanie bliskie e ,próba obwąchania jest ganiona , na te chwile uwazam ze wystarczy chyba nic , nawet nie takie spojrzenie zeby wystartowaly do siebie i to na powaznie , życie obu nam mile wiec suki widują sie tylko pod scisłą kontrolą . bardzo wspołczuje jesli taki konflikt pojawi sie w domu , gdzie male szanse na stałą izolacje .
  7. mch

    Jak wyostrzyć psa

    oki, dotarło do mnie :lol:
  8. mch

    Jak wyostrzyć psa

    [quote name='ara']A pierwsza informacją, jaką sprzedał mi szwedzki hodowca przy odbiorze szczeniaka było "Dostajesz łupowe, socjalne szczenię, reszta zależy od ciebie":cool3: to jest jakaś zupełnie inna bajka...[/quote] ale ja podalam tylko inf które przypadkiem przekazala mi w czasie rozmowy osoba nie interesująca sie psami , mijajaca je raczej obojetnie . rozumiesz do czego pije? ,ze taka osoba zakodowane ma takie podstawowe inf. pies ma miec opieke , nie moze siedziec calymi dniami w domu sam ,po psie sie sprzata . u nas taka osoba ,tzn z takim stopniem a raczej jego brakiem zaangazowania psiego powie ze pies jest od pilnowania i powinien isc na łancuch . wyjasniam bo nie bardzo rozumiem o co chodzi z innoscia tych bajek , tzn dla mnie oczywiste ze piszesz o czyms innym ,ale jak to ma dyskredytowac moją wypowiedx ? i czemu ?
  9. mch

    Jak wyostrzyć psa

    [quote name='Berek']A:lol: M@d - trochę za dużo histerii w Twojej wypowiedzi i za dużo darcia szat. Staruszka będzie trzymała Pimpunia na smyczy i to MOCNO trzymała, zamiast pozwalać mu skakać po ludziach szczebiocząc przy tym "Pimpuniu tak cię denerwuje ten niedobry pan w bialym prochowcu?". :evil_lol: :evil_lol: Pan ZIutek zaś może w końcu załata dziury w plocie bo stwierdzi że fakt że Azor wyskakuje na ulicę i szarpie rowerzystów za nogawki mu się nie opłaca. :angryy: BTW czasy bogatej Szwecji opiekuńczej się zdecydowanie skończyły... :lol:[/quote] dobrze napisane , jesli ktos nie daje rady ,nie sprosta wymaganiom nie musi miec psa . przyznam ze 90 % psów na moim osiedlu z moich obserwacji to psy które sa bo sa , ani nikt za bardzo nie przemysliwal decyzji o ich posiadaniu ,potrzebach ,obowiązkach itd . co do szwecji kolezanka nie psiara dodam, mieszkająca tam od paru lat podstawową inf na te tematy jaką mi sprzedala to to ze kiedy wychodzila z psem znajomej miala strasznie przykazane sprzątac po psie ! a wychodzila z nim bo pies nie moze siedziec caly dzien sam w domu , wiec albo wlascicielka w przerwie jedzeniowej gnala do domu psa wyprowadzic albo prosila znajomych , popularne sa opcje stałych wyprowadzaczy za kase , lub odwozenie psa do takiego jakby ,,przedszkola " i odbiór go stamtąd do pracy . ale co mnie uderzylo w jej opowiesci to fakt ze tam wszyscy sami siebie b.b.pilnuja ,bo jak sie nie zdyscyplinuja sami to zrobia to za nich odpowiednie słuzby ,które dostaną informacje od sąsiada ,przechodnia ,swiadka. nie ma ,ze wredota donosiciel , jest spolecznie uzyteczny prawy obywatel.
  10. mch

    2 psy

    ja mam dwa ONki , w bloku :evil_lol:. roznica wieku poltora roku ,starsza suczka ,młodociany samiec. plusy: dobrze ulozona starsza suczka nauczyla malego tak duzo ze szok , wzorowal sie na niej , wyjety z kojca na wsi w 4 dni w sumie opanowal nauke zachowania czystosci , ma mysle dobrze rozwiniete dzieki niej wszelkie sygnaly socjalne, nie wiem jak inaczej nazwac wobec innych psów , takze takie posłuszenstwo codzienne chyba moge powiedziec ze ona za mnie zalatwila :lol:(zdarzalo jej sie budzic mnei w nocy gdy maly zaczynal sie krecic po domu jak mniemam szukając miejsca na kopeczke) . obserwacje ich relacji zmieniających sie z upływem czasu , wspolne stawanie i do zabawy i na wojne :evil_lol: to niesamowite mozliwosci poznawania psich zachowan. zmobilizowalam sie do sterylizacji suczki ,wiec ten problem z głowy. minusy: za mala roznica wieku. bylo ok, teraz jest ok, ale jak pomysle ze za pare lat bede miala dwa starzejące sie psy to juz mnie boli serce ,wiec mysle ze wlasnie ta optymalna roznica wieku to 5-7 lat . pracuje ,dojazdy ,nie wyrabiam czasowo zeby wychodzic z nimi oddzielnie . zawsze razem na spacerach ,łazegach ,wodowaniach ,szkoleniu . przy tym ostatnim pomaga nam kennel gdzie lądują na zmiane . na kazdym spacerze tez znajduje sie chwila lub piec zeby zając sie indywidualnie kazdym z nich ,przy śladach jedno po prostu ma lezec i czekac i koniec piesni. niestety strasza małpiszonica nauczyla mlodego ganiac za kotami , ale juz wiem ze sam choc wystartuje po sekundzie gdy sie orientuje ze jej za nim nie ma ,zawraca . kolejny minus wynikający z powyzszego dwa psy nakrecają sie nawzajem . na szczescie niuniowski nie nauczyl sie od suczki leku przed strzałami petard ,za to ona troche sie rozkrecila przy nim w zabawie , wczesniej po prostu byla za dobrze wychowana :evil_lol: i walnąc pancie zeby dala pilke juz teraz -bylo nie do pomyslenia ,teraz juz sie zdarza , no ale to juz zalezy co kto woli . Koszty , są ,nie da sie ukryc , ale przy dwóch psach swoich i dwóch w pracy spokojnie robie zakupy w hurtowni zoo , weci sami czesto cos tam obnizają ceny bo z dwoma przyłaze , albo jak prosze o tabletki na odrobaczenie 160 kg psów :diabloti: (4 szt) to cena od razu nizsza , po któryms z rzędu ekg suczki ,samca zbadali mi gratis ,to są niby drobne elementy ale sumarycznie jednak jakas oszczednosc jest . takze soti poczekaj , skup sie na wychowaniu tego psa ,tak by za pare lat pomogl ci w wychowaniu brzdąca .
  11. paranoiczna sytuacja opisana z tą pilką i z zachowaniem wlascicielek psów . ale tak w sumie to wychodzi na to ze w necie wielu z nas jest idealnych ,zawsze wszystkiego pilnuje ,uwaza itd ,to inni sa źli :evil_lol:, a tu buuuuu jaki kwiatek :lol:. mamy na osiedlu suczke która kradnie pilki i oddawane sa nastepnego dnia , bo ona nawet do wlasciciela juz wtedy nie podejdzie przez godzine . jest to koszmarnie denerwujące ,nie tylko mnie dodam to oslabiało. na te chwile niestety ale źaba raczej nie pozwoli innemu psu podejsc do nas gdy ,,w robocie" pileczka , no chyba ze znajomej suni jakiejs ,ale tez mu sie zdarzylo burknąc na taką za zblizanie sie do jego ukochanej piłeczki . wiec taka akcja jak opisywana powyzej raczej skonczylaby sie solidnym huczeniem i grzmieniem na przybyszów ,a wtedy panie szybiutko by zabieraly pieseczki :lol:.
  12. mch

    Odchudzanie

    przy wazeniu okazalo sie ze mamy 36,5 kg rudego cielska , czyli zjechalismy ok 1 kg . za to źabowski ku zaskoczeniu 41,5 :( takze na razie u klarki zachowujemy styl zywienia znaczy ilosc , bo zjechalo , ale źabowskiemu ukrócamy, bo on szczupły nadal , i ja rozumiem masa, 3 lata ,pelnia cielska i miesni ,ale to troche za duzo ,zwlaszcza ze wzgledu na łokiec .
  13. władczyni-ale dywagując osoba która np potknie sie idąc za nami i upadając rozpaczliwcem smyrnie naszego psa ręką , nagle dosyc po tyłku tez wg twojego toku myslenia moze zostac pogryziona ? na luzie ? bez przepraszam itd ,bo ośmielila sie tknąc pieska ? jesli podejrzewasz ze twój pies tak moze zareagowac to twoim obowiązkiem jest tak go prowadzic by nawet na cm , chocby nie wiem co sie dzialo wokoło nie odsunał paszczy od dajmy na to twego lewego kolana. no a jesli wiesz ze w takiej przyadkowej sytuacji zamiast uskoczyc od razu wystartuje z zębami to raczej trzeba sie skupic na kontroli nad pieskiem a nie rozpatrywaniem czy ktos mial prawo czy nie machnąc reką kolo pieska.
  14. boże , jak smutno ! a tak mu kibicowalam od początku jego nowego zycia u Ciebie :placz: . ayshe strasznie dziękuje ci ze dalas chłopakowi ten czas i szanse na godne zycie !!!!!
  15. [quote name='Juliusz(ka)']Niestety, w kwestii gier liczbowych, pomocą służyć nie mogę :) Ależ nie chodzi mi o stwierdzenie: 'ten pies na pewno nikogo nie ugryzie.' W moim odczuciu - żadnego psa nie można być do końca 'pewnym'. Można, a nawet trzeba!, pracować, uczyć, wychowywać, układać i próbować z całych sił osiągnąć efekt w postaci fantastycznych relacji z dwunożnymi + zawsze liczyć się z tym, że ktoś może sobie po prostu nie życzyć towarzystwa psa - nawet fantastycznie wyszkolonego. Tylko czy w przypadku jakiegokolwiek psa można dać gwarancję: jestem w 100% PEWNY/NA reakcji mojego czworonoga w KAŻDEJ sytuacji?[/quote] gwarancji nigdy sie nie da na 100 % .ale pewne zachowania mozna przewidziec . ja akurat mialam przykre przejscia z synkiem znajomych i moją suczką , lubili sie oboje ,oglądal jej zęby ,mizial , deptal przypadkiem , lubili sie strasznie,ona bardzo cieszyla sie gdy szlismy w goscine. dodam ze moje psy nie mają codziennych kontaktów z dziecmi . ot takie sporadyczne . wszystko bylo ok do czasu gdy chłopiec mial jakies 4 lata , ona okolo 3 . wizyta ,rozmowa , i nagle widze ze pies co chwila dostaje a to kopniaczka , a to szpile kredką w bok, a to udeptanie ogona . z wizyty na wizyte bylo to coraz bardziej widoczne , ja będąc przekonana ze rodzice dziecka widzą to a rozmawiają z nim na ten temat po naszym wyjsciu nie reagowalam . reakcja suczki to brak radosci gdy zmierzalismy do ich mieszkania , chowanie sie za mnie itp. juz nie spala podczas tych wizyt ,ale caly czas bacznie obserwowala co sie dzieje i skąd moze nadejsc cos nie milego . ja juz profilaktycznie ukladalam ją gdzies za sobą ,cos tam próbowalam nadmieniac rodzicom chłopca . i przyszedl dzien gdy zaczepki chłopca osiągnely poziom którego juz nie moglam zdzierzyc , z kanapy skoczyl na psa , wylądowal na jej łapach , ból pisk placz psa , moj strach czy aby nie zlamalo sie nic suczce . i wtedy dopiero byla gwaltowna reakcja rodziców ,a i mi sie rozwiązal język . opisalam narastające nagabywanie ,zaczepki , i okazalo sie ze oni tego nie widzieli . ale ja nie o tym . jedyną reakcją psa , przez te dobre kilka miesiecy , bylo unikanie kontaktów , usuwanie sie na bok , chowanie , a po tym bolesnym lądowaniu odskoczenie i jedno szczekniecie . tyle zniosla dorosła suczka nigdy wybitnie nie przyzwyczajana sztucznie do dzieci , nie nagradzana bo pomerdala ogonem , po prostu zwykla sucz onkowa . długo trwalo zanim znów z chęcią zmierzala w ich strone , skręcala tuz przed drzwiami , juz nie byla taka spokojna gdy glaskaly ją jakies inne dzieci . ostatnio na pikniku po pokazach znów widac bylo ze cieszy sie ze glaskaly ją tez obce dzieci , oczywiscie asekurowalam , tzn bylam bardzo blisko . ale mysle ze zdrowy na umysle ONek wiele wybacza i na prawde potrafi tolerowac wiele .
  16. w moje ostatnio na pikniku wytarło sobie ręce kilkadziesiąt osób i tez dały rade . no ale ja nie o tym ,mamy przykrą wiadomosc , nie wiem w którym dziale to umiescic, tu ? czy w zywieniu ? ale moze tu w stresie bedzie adekwatniej . źle zaczelismy tydzien . rano na zamknietym terenie w pracy okazalo sie ze jest zając . nie bardzo mialam szanse na zareagowanie , bo psy sobie ot tak oo po prostu chodziły i wąchaly po dzialce , ja bylam zajeta rózami . capnela go klara ,musial wyskoczyc spod choinki , na mój wrzask wypuscila go ,ale juz nie uciekał . podbiegl maluchi i chcial mi go przyniesc . skupilam sie juz tylko na tym zeby reszta nie podeszla do malucha (mogly sie jeszcze pobic o tego zająca) i zeby maluchi nie odszedl z nim gdzies sobie i nie probowal rozdzierac czy cos w tym stylu ,trzymal go po prostu w pysku.zadzwonilam szybko po pomocne ręce .zając zostal odebrany, pochowany . zastanawiam sie co moglam zrobic by uniknac , miec psy na smyczy na zamknietym prywatnym terenie ? nie bylo gonitwy ,pędzenia za zajacem nawet prób odwoływania bo to byla kwestia sekund , szybkie 2-3 susy ,pisk . zeby nie bylo ze mi tak lekko z tym , źle sie stalo bardzo .
  17. asher , czyli generalnie jakies tam życie towarzyskie tez prowadzą :lol:.
  18. moje niunki :roll: , znaczy te po bokach
  19. noooo to swiatową masz suke , znaczy obytą :loveu: i umie sie zachowac w towarzystwie . moje na grilu u znajomych miały fafluchy wiszące z gęby po łokcie , bo tyle mięsa dookola :evil_lol:. bywaly ze mną w roznych miejscach , sklep, supermarket , fryzjer , odziezowy , praca codzien , wszelakie gosciny rodzinne ale na weselu jeszcze nie . kurcze nie przebijemy was , bo ja to w takim wieku ze znajomi to głownie sie juz rozwodzą a nie żenią :lol:
  20. mch

    Odchudzanie

    no ja sie zbieram od paru dni na wizyte u weta taką ogólną znaczy poplesc farmazony ,ale głownie zwazyc rudą . no zobaczymy czy cos choc troszke drgnęła w dól waga .
  21. ja dwa ONy wyprowadzam na jednej smyczy , mamy zrobioną z linki 3 m, bez zadnych kólek ,zaczepek i co tam jeszcze moze byc napaciane . robie dokladnie tak jak pisze angel . dwie smycze wypróbowalam i tragedia . przy naszym rozwiązaniu mam jedną reke wolną , czy to na smaczka psiego, czy to na papieroska :evil_lol: ,czy to np zeby jednak przytrzymac linke obiema ręcami bo kotek nam wyskoczyl spod nóg prawie tak jak dzis . na szczescie smycz jest tylko do przejscia kilkunastu metrów ,a potem juz mamy luzik.
  22. a moze spłukac roztworem wody z niewielką domieszką octu ? zabija zapachy troche . nie zaszkodzi na pewno.
  23. [quote name='BeataG']No cóż, nie od dzisiaj wiadomo, że wśród wetów są osoby niedouczone - jak w każdym innym zawodzie. Zarazić inne psy to Twoja suka mogła właśnie grzybicą albo jakimś zapaleniem bakteryjnym czy wirusowym, ale nie nużycą. :cool3:[/quote] dokladnie , ja jednak po zdiagnozowaniu znajomym z których psami sie spotykalismy ,a takze wlasnie na szkoleniu wolalam wyłuszczyc szczerze jak na spowiedzi co i jak . i profilaktycznie zajmowalam suczke tak by nie bawila sie z inymi psami, tak sobie myslalam ze moze ktos z grzecznosci li i jedynie powiedzial ze nie ma problemu . przy powrocie choroby po roku mialam juz drugiego psa i zero szans na izolacje ,a byly na etapie memlania ,ciumlania ,ogólnie notorycznych zabaw wspolnych w domu wiec chocby to ,jest dowód na to ze jest to jakas tam choroba ukl. odpornosciowego konkretnego psa , a nie choroba zakaźna .
  24. mch

    Nużyca

    moja suczka miala nuzyce ,i nie zarazil sie zaden pies z grupy szkol( uprzedzilam ,poinformowalam lojalnie) ,wczesniej oczywiscie dopytalam u weta o wszystko ,i czytalam w necie o chorobie. nikt nie kazal nam opuszczac placu . przy nawrocie choroby mialam juz dwa psy i mimo ze oba mieszkają razem w domu, stale sie dotykają itd drugie pies sie nie zarazil ,ani żadne pies w pracy z którymi obcowala suczka na codzien . a skąd wiesz na co chorują psy mijane na ulicy ??? panikujesz ,a szkoleniowiec postąpil pohopnie :crazyeye: i wg mnie nie OK . mysle ze wlasciciel chorego psa sam ma swiadomosc choroby i pilnowal zeby psy sie nie memłaly ,nie podgrzyaly itd .
  25. albo przewodnik rozmnaza swoje prywatne psy i sprzedaje je jako te wlasnie ,,policyjne" bo hasło ma wzięcie a lud to kupuje :crazyeye:
×
×
  • Create New...