-
Posts
1617 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by mch
-
a moze powinni opierdzielic za to ,ze ma kolce a mimo to piesek nadal nie wie czego pancia sobie nie zyczy :evil_lol:
-
wiedzialam ze moje psy są cenne :evil_lol: , nie wiecie po ile teraz kilo onka ?
-
Za ok 3tyg. sterylka. W związku z tym kilka pytań. Proszę o pomoc.
mch replied to Wyjątek's topic in Sterylizacja
wziewna bezpieczniejsza zdecydowanie . co do wieku , hmm, ja kastrowalam tez mloda suczke w kwiecie wieku i tylko dzieki przeprowadzeniu wczesniej profilaktycznych badan: krew +ekg wyszlo chore serducho , wiec po zaleczeniu (zabieg przesunelismy o 2 mce) narkoza wziewna byla mozliwa i bezpieczna dla niej . pomysl wiec o podstawowych badaniach przed zabiegiem ,tak dla spokoju ducha :) .powodzenia ! -
oj, nie wiem ,nie wiem , bylam w nowym schronie za poprzedniego zarządu jeszcze i wydawalo mi sie ze wszystko inne bedzie lepsze . bo to co bylo bylo tragiczne. teraz zwierzaki sa kastrowane ,adopcje chyba są .za duzo tu mi pachnie jakimis rozgrywkami miedzyludzkimi ,urazy ambicjonalne ? jakies konfilkty ? bede obserwowac wątek z pewnoscią.
-
mówią ze nieważna wielkosc ,byleby pracowity był :evil_lol:
-
[quote name='bonsai_88']a ja mogę zrozumieć, że weterynarz będzie czuł respekt, przed jakimś psem... tylko musi się do tego otwarcie przyznać i nie panikować z powodu byle ruchu od danego psiaka... może co najwyżej o kaganiec poprosić labo zawołać 2 osobę do przytrzymania psa...[/quote] dlatego korzystamy jesli mus tylko i wyłącznie z usług tego weta który raz ze nie czuje dystansu , dwa wszelkie czynnosci wykonuje b.szybko sprawnie ,bez czajenia sie ze tak powiem ,pies nie ma sznas sie zestresowac . no ale czasem sila wyzsza i dwa razy musielismy pojechac do innego gabinetu . na szczescie mamy juz dyspense na telefonowanie na kom do tego naszego ukochanego jakby co . to nie jest tak ze moje niunio warczy , ze klapie na dzien dobry , on po prostu patrzy ,dla mnie to jest spojrzenie cielątka niuniastego , ja sama zajrze mu wszedzie , zrobie zastrzyk , obejrze prawie zolądek przez gardlo .ale obcy który bedzie sie ustawial 15 razy ,przymierzal itd budzi jego niepokoj , patrzy jeszcze bardziej wnikliwie i klops .
-
wiec juz po . sytuacja chyba wyjasniona na 90% ,czas pokaze czy na 100. efekt operacji : wyciety kawalek macicy ,który sobie tam byl . nie dostalam jednoznacznej odpowiedzi czy powien tam jeszcze byc po zabiegu który sucz miala przeprowadzany czy nie . rozumiem ze nie moze kategorycznie wytykac błedu .oględni tłumaczyl ze on tak by nie zostawil , ale są rozne szkoly , on robi to inaczej i takrowniez uczy adeptów zawodu . ok. czyli mamy zalatwioną przyczyne krwawien. mowi ze przeszukali sucz od srodka odprysków jajnikowych nie znaleźli ,co nie znaczy ze ich tam nie ma oczywiscie . ale szukali na 4 oczy dokladnie . wyciety klusek tak go nazwijmy ,lezal sobie na tacce i czekal na rozciecie przy mnie . po nacieciu ze srodka trysnela ropa !!!! czyli w tym kawalku macicy który zostal wlasnie rozwijalo sie ropomacicze ! po dokladnym obejrzeniu wnetrza a raczej tuz przy krawedzi tego kluska wet dostrzegl dzióbek taki ,nie wiem jak to nazwac inaczej -ciemny i wg niego jest b.b.b. duze prawdopodobienstwo ze to jest odprysk jajnika który sie tam zagnieździl i dzialal . ja oczywiscie nie umiem zacytowac dokladnie jego opisów , wiec wybaczcie jesli pisze niezrozumiale. podsumowując , chyba nam sie udalo , chyba suczce uratowalismy zycie ,bo kto by za jakis czas leczyl ją na ropomacicze przy ataku choroby skoro jest wysterylizowana ????? notabene tak teraz mysle czy nie bylo ono efektem zastrzyków hormonalnych ok. 4 które podawal jej wet (wykonujący pierwszą operacje) dla zablokowania pseudocieczek . byc moze jej ostatnie dziwne sapompoczucie któe ja zapisywalam na karb rozdraznienia stanem , molestowaniem samca itd bylo juz oznaką jakiegos dyskomfortu w tych rejonach ? mam nadzieje ze szybko sunai sie zagoi, wroci do zdrowia i juz bedzie wszystko dobrze .
-
weci są rozni , mamy naszego który kocha ,,poczwarki niemieckie" robi im wszystko bez zastanowienia , wymizia ,wycaluje i po zawodach , a czasem sila wyzsza ,wieczór ,cos naglego i do zwyklego popatrzenia na ząb nadkruszony trzeba bylo ogłupiac psa . duzo zalezy tez od spolegliwosci psa , bo mamy za sobą tez zabieg godzinny w znieczuleniu miejscowym gdzie sucz mila i kochana godnie zniosla to wszystko , drugi pies nawet 5 minut unieruchomienia w obcym miejscu przy obcych ludziach to klopot , maximum jego mozliwosci to pobranie krwi , ekg ,obciecie pazurów i to pod warunkiem ze pancia bedzie trzymala ,uśmiech" i mowila psu ze jest dzielny bardzo .
-
[quote name='Visenna']Nie no, oczywiscie ze go odwołuję, ale to nie zmienia faktu że przy próbie odwołania on wcale nie jest taki chetny do odejscia...bywa że trzeba go wziąć na ręce, żeby w ogole oderwać :shake: wiec stąd moje pytanie - czy w ogole da sie walczyć z tym instynktem ? Jak ci ludzie na wystawach czy zawodach o których pisała Berek sobie z tym radzą, skoro psy są tak zdeterminowane? Jaki jest na to sposób?[/quote] ok berek pisze o psach tak zmotywowanych na prace ze nam przecietnym smiertelnikom pewnie do tego daleko . ja uwazam ze poza pracą z psem ,ustaleniem priorytetów zyciowych :evil_lol: są to tez kwestie osobnicze . akurat od jakiegos czasu obserwuje reakcje na suczke zapachową samca rocznego ON i mojego 3 letniego ON. pierwszy dostaje amoku , warczy burczy , srednio posłuszny , ogólnie tak sobie , moj wydawaloby sie dojrzalszy owszem gdyby ich zostawiac samych sobie pewnie by ją obwąchiwal , niuchal siuski , ale jesli jestem ja pies po prostu owszem wita sie z suką jak zawsze , moze wiecej merda ogonem -fakt , ale absolutnie nie absorbuje go to tak jak młodszego , kazda oferta zajecia z mojej strony jest wazniejsza , nie ma problemu z posłuszenstwem ,moze wiecej sikania takiego znaczenia jest ,i tyle . wiec wydaje mi sie ze poza ustawieniem jakby psa od początku , zmotywowaniem na taka a nie inna forme spedzania czasu na swiezym powietrzu , jest tez kwestia temperamentu ,popędu do takich dzialan pseudosexualnych. natomiast bylam swiadkiem sytaucji kiedy to samiec sznaucer duzy , dotkliwie ugryzl swoja wlascicielke gdy odciągala go od mojej cieczkowskiej suczki . najgorsze doswiadczenie to niestety smierc kaukaziaka naszego który poczuł cieczke w bliskiej okolicy , rozwalil ogrodzenie i zginął tragicznie .
-
ty sie nie smiej :evil_lol: ,moje niunio mialo usuwaną kurzajke z łapy swego czasu ,znieczulony , jezor wisi do podłogi prawie , łapecka wygolona , skalpel w reku , i asystentka zabrzeczala jakimis bransoletkami , a tu nagle łubudu , głowa w amoku w góre kłap zebiskami i padł jak betka znów ,a paniusia w płacz ,bo ją pies zjadl :crazyeye:, na szczescie miala tylko siniaka na łokciu . wiec wszystko sie moze zdarzyc:cool3: .
-
[quote name='Ania!']Ot i cała filozofia. A jak potem miło patrzeć na takie grzeczne, śpiące psy. I psy szczęśliwe i właściciel szczęśliwy :lol:[/quote] no wlasnie , moje psy chodzą ze mną do pracy , wiec 8 godz z 2-3 przerwami parominutowymi na siku male , mają lezec grzecznie w swoich kącikach gabinetu i spac, mogą tez wyglądac przez okno w ramach rozrywki ,witac sie i miziac z kims obcym mogą tylko na komende . i juz dziesiątki razy słyszalam tekst od klientów , oooo, a co one takie spokojne ,nasz to by tak nie lezal , pewnie stare :evil_lol: , a jak odpowiadam ze zeby tak grzecznie lezaly to codzien juz o 6-ej śmigamy po polach czy boisku to jest ..aaaaaaaaaaaaaaa ,oj to pani sie poswiecila dla tych psów :evil_lol:. mówie ze jak sie powiedziało A to trzeba powiedziec B i budzik nastawiac na 5ą :evil_lol:.
-
no ja nawet nie wiedzialam ze mozna jak tu niektórzy pisza na leżąco psu wykonac takie badanie , zawsze u jednego weta to robimy , i niezaleznie od gabinetu pakujemy psa na gore . w sumie niech ma raz na jakis czas kundel swiadomosc ze cos takiego trza też zniesc :)
-
a moje psy zawsze mialy ekg robione na stojąco , na szczescie wet zawsze pomaga mi wtaszczyc na stol bydlątka moje bez mala 40 kg , zawsze powtarza zeby przytrzymac psa jak najbardziej nieruchomo , nie dotykac go jakos za bardzo w sensie zeby sie pies o mnie nie opieral calym cielskiem, no i zeby glowe mial nieruchomo.
-
ale ja tez nie jestem za tym aby ciąc jak leci dla zasady : jedna sila wyzsza, niemoznosc izolacji suki od samca w jednym domu , jest powód ? jest . druga sytuacja w pracy jw + tabuny adoratorów smigających po terenie cale dnie , wystraszający klientów itd . dobry powód ? kto inny ma wnętra , jest powód ? uzsadniony ? kto inny ma wybór cale zycie pies na smyczy z jajkami ,albo bez jajek i jakas kontrola nad mniejszymi miejmy nadzieje popędami .znam psa który goniąc za cieczkowską wpakowal sie pod samochód , ratowali go 2 tyg. ,a teraz na smyczy krótkiej juz zawsze chodzi ,ale nie wykastrują bo to nieludzkie przeciez . to jest rozsądniejsze ? nikt nie neguje decyzji , sama mam niekastrowanego samca, i dopóki nie bedzie wskazan medycznych , zapędów do cieczkwoskich suk nie widze powodu by to robic . ale absurdem jest tłumaczenie jak to pies wpadl w depresje bo zauwazyl brak jajek i ja mimo ze czytalam to 5 razy z niedowierzaniem , nie zauwazylam tam skrótu myslowego . ostracyzm towarzystwa psiego ?? od zabawy pies ma przewodnika ,a przy mijaniu sie codziennym z psami k[I]tóre znają moją suke od zawsze nic a nic sie nie zmienilo . samiec kolegi burczy zawsze na mojego smaca gdy w okolicy cieczka , zakladam ze gdyby moj pies byl wykastrowany tego by nie bylo . co w tym zlego ? samiec w pracy nabuzowany zapachami cieczkowymi suki burczy na wszystko co ma 4 łapy , nie wyobrazam sobie teraz np zyc z tak pobudliwym psem na osiedlu pełnym co chwila cieczek . nie wpadajmy w skrajnosc , udomowilismy psa ,ukształtowano rasy , wychowujemy je tak jak nam sie podoba , kazdy zabieg ma swoje minusy i ryzyko .jesli dzieki temu zabiegowi zapewniam sobie mniej psich konfiktów , ucieczki przed adoratorami , oganianie od suki pobudliwych samców ,co w tym złego ??? [/I]
-
[quote name='sajtka']na pewno zmienił się całowicie jego zapach, którym emanował...[I]Nawet ty jak spotykasz osobników płci przeciwnej, nie na wszystkich reagujesz tak samo...[/I] Jego ulubione zaprzyjaźnione sunie zupenie przestał interesować. Zwyczajnie odrzuciły go...Niby z daleka rozpoznawały go,ale przy bliższym kontakcie już je nie interesował , bo zapewne przestał być atrakcyjny... A poza tym to już było naprawdę inne jakosciowo życie. Wet ( dr n wet) tlumaczył, że po zabiegu Karat zmieni swoje życiowe priorytety: zamiast być nakierowany tylko i wyłącznie na zapładnianie zacznie czyms innym rekompensować sobie stratę np obżarstwem ; a on nawet nie chciał jesc; jego życie straciło pierwotny sens... Mówię o emocjach, bo pies żył, niby izycznie fzdrowy ale jakis inny... Ja jestem bardzo blisko ze swoimi psami; jestesmy dosłownie nierozłączni, nawet towarzyszą mi w pracy, więc wiem , że Karat nie mógł się odnależć.A poza tym w jego życiu nic się nie zmieniło.. Nie wiem ile jest takich przypadków, ale jako osoba starsza widzę swiat nie tylko biało-czarny ale i jego szare odcienie. ps. Może z racji wieku zrobiłam się rozlazła i dużo łatwiej mi przyjąć to co przynosi los. Więc jak mi ( faktycznie wyjątkowo mało-aktywnemu hodowcy, bo zarabiam na życie inaczej i to nie psy mnie utrzymują, a ja je) przytrafią się szczeniaki, to zas nieszczęscia z tego nie będzie... [I]oczywiscie przydarzyło pisze się przez rz[/I][/quote] przerażajaco piszesz przyznam , moze jestes za bardzo zżyta ze swoimi psami :evil_lol:. ja swoje tez nie raz i nie dwa mam ze soba 24 na dobe, w pracy ,w domu, u znajomych ,wizyta u rodziny ,zawsze sa ze mną ,takze na polach ,nad wodą ,w lesie, na placu szkoleniowym i w milionie innych miejsc .uwierz ze zauwazam jak sie suce rzesa podwinie w inną strone ,a za chiny boga nie zauwazylam po sterylizacji osowienia z powodu zmiany priorytetów zyciowych ,jak byla walnieta tak jest,kocha szczekac biegac mizgalic sie do moich znajomych plci meskiej ,uwielbia plywanie aport ,skoki wszelakie . na prawde chocbym sie nie wiem jak zawziela niczego złego sie nie moge doszukac . a z obserwacji dni ostatnich -mam w pracy psa i suke , suka wysterylizowana ale ma pseudocieczki zapapchowe mocno , sameic swiruje ,jest nieposłuszny ,ona zdezorientowana ogania sie itd .i faktycznie uwazam ze w tej sytuacji komfort ich zycia jest tragiczny !!! mam nadzieje ze juz za pare dni sie da wszystko naprawic .
-
no i suczka o której wspominalam wczesniej w tym wątku bedzie miala powtórny zabieg w czwartek . pseudocieczki z samym zapachem lub takze z krwawieniem sa nadal .mimo ze pare razy wet operujący ją wtedy podawal jakies hormony. jestem po szczerej prostej rozmowie z wetem który opiekuje sie moimi psami od jakiegos czasu ,jeszcze nas nie zawiodl, nie owija w bawelne, odsyla do fachowców , czasem pogoni zeby nie przesadzac itd . z objawów które opisalam ,czyli od czasu sterylki (2 lata) co najmniej 5-6 takich ataków cieczkowych, odstep miedzy dwoma ostatnimi 3,5 mc-a , ostatni z krwawieniem , powiedzial ze krwawienie sie nie bierze ot tak o z pochwy , bardzo duze prawdopodobienstwo ze zostal róg macicy czy cos takiego. u nas sytaucja zrobila sie juz na tyle klopotliwa ze nie wiadomo kiedy sie znów zaczyna , samiec swiruje , ona od niego ucieka opedza sie , meczą sie psychicznie ,on molestowaniem ,ona oganianiem , suka zdezorientowana , poddenerwowana ,tak wiec w czwartek zabieg .mam nadzieje ze cos sie znajdzie ,usunie i bedzie juz dziewczynka miala spokoj do konca swiata . dam znac co usłysze od weta po zabiegu.
-
zbocze troche od tematu odwolan ,ale bedzie na temat idiotyzmu ludzi ,tak mi sie skojarzyłoz tą niemoznoscia krycia itd .znajoma opowiadala ze jeden z pracowników w jej firmie nie mogl przezyc ze nastoletnia córka zaszla w ciąze , tym bardziej ze przeciez zawsze przed 20ą byla juz spowrotem w domu :evil_lol::evil_lol::evil_lol:
-
no ja przyznam ze samochód to dla moich psów jak dom prawie , i zdarza sie im zostawac w samochodzie np pod sklepem (max kwadrans) , czasem gdzies cos musze zalatwic niby potrwa chwile a dojazd :crazyeye: , wiec zamiast je wieźc przez cale miasto do domu i wracac ,wole miec je ze soba . kiedys musialam odwiedzic dziadka w szpitalu w miejscowosci oddalonej 70 km od nas , wzielam psy ze sobą , zaparkowalam przy dyżurce wartownikow (jak sie okazalo psiarzy :loveu:) ,poprosilam o zerkanie na burki . poczekały te 40 min ,a tuz po ,wielkie hektary obok ,na których wyśmigaly sie ze mna ze hoho . wiec albo byloby tak ,albo spedziłyby kilka godz w domu . przy sklepiku osiedlowym malym kiosku najczesciej staje w drzwiach trzymając psy przy sobie jesli jest nagla potrzeba cos nabyc , pan ze sklepu nas zna ,wiec nawet czasem bez kolejki przez innych klientów podaje co tam sobie zyczymy . natomiast sytuacji którą ktos juz wspomnial ,czyli ide na 1,5 godz lazenia po jakims supermarkecie ,a psa zostawiam na pastwe losu i nielosu totalnie przywiżanego do jakiegos słupka czy stojaka , zupelnie ,absolutnie nie rozumiem, nie zrozumiem ,jest to dla mnie nie do pojęcia !!!
-
znam przypadek gdzie ludzie przemysliwali zakup psa danej rasy , dzwonili, pytali , czytali . z miejsca nawet załozyli ze nie kupia psa na targu bo to nie wiadomo co . nacieli sie ,tzn kupili psa u hodowcy ,który juz jakis czas hodowca ZK nie jest (tego nie wiedzieli ze puchary na pólce przeterminowane :evil_lol: z lekka ) , który faktycznie godzine ich wypytywal jakie warunki zaoferują psu itd robil dobre wrazenie na nich ,rodowodu pies nie mial bo urodzil sie sie tylko 1 szczeniak wiec nie oplacalo sie rejestrowac :evil_lol: ,a ze wystawiac nie planowali uznali ze trafili po prostu super okazje . na te chwile pies od wzorca fiz. odbiega troche , psychicznie katastrofa :placz:.a oni dalej są przekonani ze mieli fuksa ze sie im udalo po rodowodych rodzicach , tak tanio .
-
sajtka ,alez oczywiscie masz racje ! zaden obcy pies nie powinien podbiegac do nas na spacerze ,przeszkadzac prowokowac itd . ale ..... jesli spojrzy na nas jakis piesek luzem a moj na smyczy z miejsca startuje z zebami to wybacz , nie do konca jest to wina tego pieska . a do takiego wniosku mozna dojsc czytając niektóre wypowiedzi . ja np pisalam ,mam psy nie anioły, o wiele lepiej zachowują sie bez smyczy niz na smyczy , ale nawet zapiete są w stanie zignorowac oszczekanie czegos malego , czy zaciekawienie czegos co przybiegnie ,zatrzyma sie 3 m od nas i tylko patrzy . chcialabym zeby nie zauwazaly zupelnie takich psich delikwentów , ale cóz nie umiem tego spowodowac , z jednym byloby łatwiej , ale z dwoma brakuje mi mi ze trzech rąk by ku temu dązyc szybko . ale satysfakcjonuje mnie ze zignorują zaciekawienie, pojawienie sie w bliskiej okolicy czegos wpatrującego sie w nas , jazgoty male tez .
-
boziu boziu :lol: jakas ty zdolna !!!:multi::crazyeye: rewelacyjny koncept !!!! suuper
-
na razie to ja mysle ze tu trudno cos porównywac , bo jak stawiac psa wyszkolonego i sprawdzonego na zawodach najwyzszej rangi kolo psa z popędami ale jak na razie rozgryzanego po prostu ,bez zadnych schematów itd . za rok popodziwiamy co lisicowi zrobili z tymi popedami pod okiem szkoleniowców , jak je przełozyli na prace na placu, dolozą posłuszenstwo ,dojdą obciążenia i wtedy bedzie mozna chyba dopiero cos konstruktywnie oceniac czy porównywac nie ?
-
no wlasnie taki jest popyt :crazyeye: ,a przeciez takiemu duzemu psu na prawde trudno byc gibkim -zwartym- prężnym , nie wiem jak to opisac inaczej . klara ma 64 cm i 36 kg (przy tych wymiarach jest b.zwinna,gibka, taka sprezynka ) grom ma jakies 68 cm i waga 41 kg . niestety z kim by sie czesto nie rozmawialo to teksty w stylu : ooo ja to mialem kiedys duzego owczarka , jak niedźwiedź itd sa notoryczne , kupie tam bo tam mają duze psy , ooo jakie grube łapy wyrosnie na wielkiego psa to podstawa obserwacji szczeniaków. no ale faktem jest ze mi samej zbyt chimeryczne suczki takie liskowate mniej sie podobają ,za to b.czesto mają świetny ruch.
-
hehe , no ta korekta ewentualna jeszcze wazna . nie sprawie by pies pokochal wszystkie psy ,ale pokaze ze nie wolno mu tak a tak reagowac . moze w tym problem ? moje psy nie nosza kolczatek, nie zebym uwazala ze za delikatne ,ale tak jakos dajemy rade sobie bez. zostawiam je na wlasnie takie sytuacje w których okazalo sie ze piesek wolal zrobic cos innego . ale ja jestem zwolennikiem rozwiązan radykalnych . tzn uwazam ze cos za cos . niedawno mialam niestety okazje skorygowac zachowanie swego pieska , który uznal za cel zycia przegonic od obozowiska wąchającego nieopodal sobie pieska , ani on na nas patrzyl ,ani zaczepial . pies akurat mial kolczatke poniewaz nieopodal pasały sie konie wiec podejrzewalam ze moze bedzie w tej opcji potrzebna -ale sie okazalo ze nie , po próbie konwersacji milej i braku reakcji dostal korekte mysle wlasnie trafioną w brdzo odpowiednim momencie , wstyd -ze az jęknął ? pewnie tak ,ale nawet juz nie chcial patrzec w strone tego psa przez reszte jego bytnosci . znajomy notabene psiarz byl zszokowany, przeciez moglam mu zrobic krzywde . a ja uwazam ze zamiast 5 razy lekko i bez reakcji ,lepiej raz a konkretnie i byc zrozumianą.
-
faktycznie koszty wysokie . biorąc jednak pod uwage ,,przywary" wymienione przez własciciela psa ja raczej zdecydowalabym sie na hotelik , oddzielny kojec z wybiegiem ,ogrodzeniem dobrym itd. kiedy mialam jednego psa przy opcji wyjazdu bez psa wprowadzala sie do mnie znajoma lubiąca i znajaca suczke .wczesniej oprowadzilam ja po wszystkich naszych sciezkach ,pokazalam kogo nie lubimy itd itp. teraz przy dwóch psach wprawdzie ograniczylam do niezbednych wojaze bez psów ,ale jesli juz cos sie takiego trafilo ze nie bylo mocnych ,wolalam je zostawic w pracy. bez tłumaczenia okolicznosci juz dodatkowych . ale wygląda to tak , ze psy są razem , mają psi pokój , są wyprowadzane na duzy ogrodzony teren ,smigają tam luzem oczywiscie , pod nadzorem rzecz jasna . wole zeby- trudno -siedzialy dłuzej same i te bieganka mialy krótsze niz zeby cos sie stalo bo jakis wyprowadzacz przeliczyl sie ze swoimi mozliwosciami ,umiejetnosciami itd ,bo akurat do tej pory miał do czynienia z potulnymi misiami, a temperamentne dwa onki trafily sie pierwszy raz . i żeby nie bylo -moje psy nie są agresywne , kochają ludzi, psów nie kocha tylko jedno i to tylko niektórych . ale jako nadopiekuncza ,,mamusia" wolalabym je zamknąc w duzej klatce na te pare dni , zeby ktos zajrzal do nich i wypuscil na jakis wybieg 3 razy dziennie ,niz zeby mial jakąs niespodziewajke na spacerze na osiedlu .